- Opowiadanie: BardzoGrubaLola - Harmonijny wystrój wnętrza

Harmonijny wystrój wnętrza

Tekścik powstał w ramach, powiedzmy, odreagowania ;-)

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Harmonijny wystrój wnętrza

Salon sprzedaży był czynny od świtu do zmierzchu i wyglądało na to, że właśnie tak długo potrwa, zanim Adam i Ewa wybiorą odpowiednie dekoracje okienne do remontowanego salonu. Byli w związku partnerskim, co znaczyło, że podejmowali decyzje wspólnie, uwzględniając zdanie drugiej strony. W tym przypadku sprowadzało się to do tego, że Adam miał prawo weta i wykorzystywał je skrzętnie, gdy tylko Ewa i sprzedawczyni proponowały stylowe okiennice wewnętrzne w odcieniu intensywnego różu czy nasyconego oranżu.

– No wie pan, panie Adamie… nie ułatwia pan żonie wyboru – uśmiechnęła się sprzedawczyni. Miała pomalowane na zielono, pobłyskujące metalicznie powieki, a jej rumiane policzki przypominały jabłuszka.

Aby sprawiać wrażenie zainteresowanego całą sprawą, Adam sięgnął po katalog opiewający zalety poszczególnych rozwiązań wnętrzarskich. Ewa zdecydowała w końcu, że salon ozdobią okiennice w kolorze fuksji, czyli pośrednim między różem a fioletem. W kolorze człowieka trafionego apopleksją. Taka ozdoba pozwalała odpowiednio wyeksponować niezwykły kształt ich okna. Póki co było ono jeszcze prostokątne, więc koniecznością było dodanie łagodnego łuku. Sprzedawczyni nagradzała kolejne odważne wybory Ewy, podsuwając jej dokumenty do podpisu i dorzucając od czasu do czasu symboliczną zniżkę.

Adam był całkowicie pochłonięty negocjacjami. Zupełnie umknęło mu, że katalog z piekła rodem trafił do torebki jego żony i powędrował z nimi do domu.

Ewa otworzyła nieszczęsną broszurę na stronie, gdzie uśmiechnięta para stała po dwóch stronach okna, biel ich zębów rodem z fotoszopa, ogrom ich szczęścia płynący ze stylowego wnętrza. Przenikliwe spojrzenie kobiety wwierciło się w podświadomość Adama. Jej wzrok i urywki tekstów prześladowały go w snach, a kiedy obudził się nad ranem, wiedział już, co powinien zrobić. Przetestować wyjątkową wytrzymałość okiennic, zapewnianą przez unikatowy sposób wycinania listewek. Była czwarta rano. Ewie zadrgały lekko powieki, ale nie obudziła się, kiedy Adam wstał z łóżka. O czwartej dziesięć miał już wszystko, czego mu było trzeba – sznur i taborecik. Zaspany zawiązał pętlę na górnej, wykończonej z najwyższą troską nie tylko o efekt wizualny, ale i o łatwość użytkowania, szynie. Ewa zawsze wysoko sobie ceniła jego zdolności majsterkowicza. Adam wolał swój wisielczy humor. Teraz miało się przydać i jedno, i drugie. Założył pętlę na szyję. To importowane gówno z drewna wężowego z certyfikatem ekologiczności nie miało szans utrzymać wagi zdrowego polskiego mężczyzny. Ewie powie się potem, że spadło pod własnym ciężarem. Kopnął stołek. Okienice o na wpół otwartych lamelach zatrzeszczały, ale nic poza tym. Trzymały jak murowane. Twarz Adama przybierała coraz ciemniejszy odcień fioletu, dodając wnętrzu nowy, interesujący akcent kolorystyczny. Wywalony język harmonizował z fuksjowymi lamelami, a wschodzące słońce zapewniało interesującą grę świateł w salonie. O tak wczesnej porze w domu nie było jednak nikogo, kto mógłby ją podziwiać. Ewa dalej śniła, a Adam… Adam przebywał już w zupełnie innej rzeczywistości.

Na moment przed śmiercią przed oczami stanęły mu nieludzkie, wyszczerzone zjawy z katalogu. W uszach zabrzmiał syczący głos: nie ułatwia pan żonie wyboru… obrazy i dźwięki zlały się w jeden niekończący się świat żaluzji i rolet rzymskich. Mało znany krąg piekielny.

– Tu trafiają samobójcy? – spytał Adam.

– Nie. Durnie – odparł dochodzący znikąd, cukierkowy głos sprzedawczyni.

Koniec

Komentarze

Nie wiem, czy taki był zamiar, ale się uśmiechnęłam :) 

Zastanowiło mnie tylko to zdanie: 

Ewa otworzyła nieszczęsną broszurę na stronie, gdzie uśmiechnięta para stała po dwóch stronach okna, biel ich zębów z fotoszopa, ogrom ich szczęścia ze stylowego wnętrza.

Mam wrażenie, że czegoś w nim brakuje, na usta samo ciśnie mi się pytanie: co biel ich zębów z fotoszopa i co ogrom ich szczęścia? A może tak miało być, ale konstrukcja po prostu do mnie nie trafia.  

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Fajnie, taki był :-)

Konstrukcja wydawała mi się najpierw w porządku, a teraz już nie, więc zaraz ją ogarnę w bardziej strawną formę. O.

Końcówka mnie rozbawiła :) Całkiem zgrabny szorcik :)

Zabawne, choć nie wierzę, że Adam sam by się powiesił. Raczej wypróbowałby na czymś innym, ale wtedy nie byłoby opowiadania :-). 

Uśmiechnęło mnie.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dzięki, belhaju i bemik :-)

Okiennice w kolorze fuksji są w stanie doprowadzić do prawdziwej desperacji. ;-)

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Niejednego i niejedną ;-)

zgrabnie i zabawnie. choć nie wiedziałam, że okiennice montuje się wewnątrz.

i jeszcze tylko dodam, że bardzo lubię fuksję smiley

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Dobre. Abstrakcyjny czarny humor, definitywnie moje klimaty. Nie dziwie się Adamowi, fatalny wybór koloru. Żarcik z wisielczym humorem trochę na siłę, ale z uwagi na okoliczności kupuję to. :)

No nieźle.

Dziękuję, fleur i Skoneczny. Okiennice mogą być wewnętrzne i zewnętrzne, a to, że to wiem, jest przyczyną powstania tekstu ;)

 

Swoją drogą, jakoś tak wnętrzarsko na forum NF – tytuły ostatnich opowiadań od góry to: Piwnica, Kaplica, Harmonijny wystrój wnętrza, i konkursowe W pokoju na lewo… ;-)

Mam jak Bemik – sympatycznie, ale nie potrafię uwierzyć, że Adam wybrał taki głupi sposób na testy. No, nie cierpię durniów, także w literaturze.

Babska logika rządzi!

A jak się swego czasu Adam częstował jabłkiem, to jakoś wszyscy uwierzyli ;-)

Jeśli namówił go do tego gadający wąż…

Ale to zabawne, przez ile wieków ludzie wierzyli, że kobiety mają więcej żeber. :-)

Babska logika rządzi!

Uśmiechnęło i podobało się. Myślę, że w tym absurdzie nie ma, co się doszukiwać drugiego dna. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Fajne :)

Finklo, nawet nie wiedziałam, że wierzyli :-)

 

Morgiano, Anet – fajnie.

Lekki, łatwy i przyjemny tekst.

Wieszanie mogę kupić, wytłumaczywszy sobie, że to był rodzaj opętania. Tylko nie mogłem przełknąć tego, że te lamelki okiennic wytrzymały ciężar Adama. A później przypomniałem sobie, że naprawdę istnieje coś takiego jak wężowe drzewo, i że jest cholernie twarde i wytrzymałe. Sprawdziłem, policzyłem i wychodzi, że mogło wytrzymać. Takie zboczenie zawodowe. A na marginesie, to jest takie drewno, że tonie w wodzie…

Dobra, już przestaję. Chociaż, takie piękne, szlachetne drewno lakierować na kolor fuksji? ;-P

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

KPiachu, cieszę się, że po fachowym sprawdzeniu tekst się obronił.

A z czystej ciekawości – jak to można obliczyć? Waga jakiegoś tam przeciętnego mężczyzny, długość jakiejś tam przeciętnej lamelki i co dalej? Wychodzi na to, że znów będę korzystać z Twojej wiedzy ;-)

A wężowe na fuksję… no, głupio. Co poradzisz ;-)

Wszystkich nie-technicznych z góry przepraszam ;-)

 

Postaram się sprawę maksymalnie uprościć. Generalnie zakładając, że gość wiesza się mocując sznur na środku lamelki, mamy do czynienia ze zginaniem jednopunktowym. Dodatkowo założyłem, że lamelka nie jest zamontowana ukośnie (to znaczy nie jest skręcona wokół własnej długiej osi), bo w przeciwnym razie musiałbym wyznaczać wskaźnik wytrzymałości na zginanie (a tak naprawdę należałoby uwzględnić również skręcanie), a tak, dla prostokątnego przekroju jest on znany. Teraz pozostaje założyć wymiary lamelki: długość, oraz parametry przekroju poprzecznego, czyli grubość i szerokość. Oczywiście to jest pole do dyskusji, ponieważ można je różnie dobierać i w zależności od tego uzyskać również wynik negatywny (złamanie lamelki). Ale w końcu to jest utwór literacki i zadowoliłem się tym, że są takie wymiary, które wydają się sensowne i dają pozytywny rezultat. W każdym razie, gdy już mamy wszystkie dane, to podstawiamy do wzoru na naprężenia normalne w zginanej belce o przekroju prostokątnym, a rezultat porównujemy z naprężeniami niszczącymi, które są własnością danego materiału, i które znalazłem również dla drzewa wężowego. Bardzo podobną drogą, tylko korzystając z innej właściwości materiału można określić o ile ugnie się taka belka, eeee, znaczy lamelka. O ile oczywiście nie zostanie przekroczona granica plastyczności, ale to już jest zupełnie inna historia… ;-)

 

Jeszcze raz przepraszam, ale Lola prosiła…

"A jeden z synów - zresztą Cham - rzekł: Taką tacie radę dam: Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce! Róbmy swoje!" - by Wojciech Młynarski

Dziękuję! Za drugim przeczytaniem zrozumiałam, co i jak :-)

Fajna małżeńska historyjka : ) – i dowiedziałem się, co to jest drzewo wężowe.

Gdybyś miała ochotę na jeszcze jeden tekst o Adamie i Ewie, to zapraszam.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dzięki, Nevazie. Wróciłam z wakacji, idę zajrzeć do innego Adama i innej Ewy :-)

Chciałem się do czegoś przyczepić, ale nie jestem w stanie. :D Nawet do wykonanego przez Adama testu, który był idiotyczny. Ale cóż, ludzie potrafią zachowywać się idiotycznie. A jako bonus otrzymaliśmy wykład popularnonaukowy KPiacha. Tak więc… podobało mi się. :)

Cieszę się :-)

Nowa Fantastyka