- Opowiadanie: Tesseanor - Bezsilna

Bezsilna

Czasem tak patrzę i nic nie widząc widzę.

Oceny

Bezsilna

W tamtym świecie mieszka na Celadonowych Pagórkach. Jest mgłą, która czasem gęstnieje i zamienia się w deszcz. Potem szemrząc łagodnie, powolutku spływa strumyczkiem w dół. Przecina zbocza wzniesień, póki nie stanie się gładką taflą jeziora. Uwielbia tamten świat. Tutaj też jest miłą, sympatyczną dziewczyną, co to nigdy nie płacze. Wszyscy ją za to uwielbiają i zazdroszczą beztroski. Dobrze jej z tym. Jednak czasem ma ochotę potrzaskać piorunami, stać się ulewą, co zalewa wszystko i wszystkich. Bywa nawet, że chce być powodzią stulecia. Ale ona przecież nie potrafi ronić łez. Po prostu boi się być burzą. Wszystkie szklanki dawno się wytłukły.

Koniec

Komentarze

Obawiam się, Tesseanorze, że chyba nie zrozumiałam. Jedyne, co przychodzi do głowy, to ceramiczna figurka. :-(

 

Potem szem­rząc ła­god­nie, po­wo­lut­ku spły­wa stru­mycz­kiem w dół. – Masło maślane; czy mogłaby spływać w górę?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja chyba zrozumiałam. Ale nie bardzo wiem, jak skomentować.

Też nie do końca pojąłem sens drabla, chociaż napisane dobrze…

Wydawało mi się, że rozumiem, ale ostanie zdanie rozbiło w drobny mak moje rozumienie.

Ja też nie jestem do końca przekonana, czy zrozumiałam, ale język ładny.

stać się ulewą, co zalewa – jakby powtórzenie

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Uczyli mnie onegdaj żeby nie tłumaczyć swoich tekstów. Ale… rzucę może niteczki, które zaprowadzą do kłębka.

Celadonowy, to kolor. A w szklankach czasem się zdarzają intensywne zjawiska atmosferyczne ;)

 

 

 

Cicha woda brzegi rwie:) ładnie oddane

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

Przesłania nie wyłapałem, a i drabelek napisany tak sobie, moim zdaniem. 

Co kraj to obyczaj :P

Wiem, co znaczy słowo “celadon”, po polsku i po angielsku, a mimo to nie zrozumiałam.

Babska logika rządzi!

Najogólniej, by nie wchodzić w sprawy bardzo osobiste, chodzi o to, że każdy (każda, tym bardziej) żyje w dwóch światach. Tym wewnętrznym i zewnętrznym. Bohaterka drabelka, tam w środku jest delikatna niczym mgła, ona tam rządzi niepodzielnie, kiedy chce to płacze i zamienia się w deszcz. Natomiast tu jest wbita w stereotyp, tej co to nigdy nie płacze i zawsze ma uśmiech na twarzy. Jest tak mocno zniewolona konwenansami, że nawet nie potrafi wywołać burzy w szklance wody. Ale to nie jej wina, po prostu życie sprawiło, że wszystkie szklanki się wytłukły. Burze się przytrafiają ale tam, nie tu.

 

Pozdrawiam, dziękując za wszystkie uwagi.

Zrozumiałem, że na ławie musi być więcej kawy, by spotkanie było bardziej udane.

Jestem dokładnie tego samego zdania co autor.

Nowa Fantastyka