- Opowiadanie: Wilk który jest - Niebieskie maki

Niebieskie maki

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Niebieskie maki

Kojot, wył do księżyca Paweł, stopniowo odzyskiwał świadomość. Resztki wręcz drzazgi i strzępy elektrycznej włóczni walały się po glebie prerii. Stado które stratowało dzielnego syna polskich emigrantów zniknęło już dawno za horyzontem. Zaklął pod nosem rozcierając skórę zdartą z łokcia. Odkąd dawna Komunistyczna Partia Chin zwana dziś Komunistyczną Partią Wielkich Chin wydała dekret dla amerykańskich prowincji nakazujący wygaszanie hodowli i ochrony bizonów coraz trudniej było trafić i upolować prawdziwego bizona. Po krachach, które sprawiły, że dawne USA stało się peryferiami „Żółtego imperium” jak je tutaj nazywano, o dobre mięso było naprawdę trudno. Tym bardziej dekret wkurzał tubylców.

Większość różnokolorowych mieszkańców Ameryki Północnej dowiedziało się przy tej okazji, że istnieje kontynent Europa, w nim zaś ważny partner handlowy Chin – Polska. Paweł to wszystko wiedział, bo miał wśród znajomych na portalu Weibo dalekich kuzynów z Warszawy. Nie wiedział jednak, że Polacy kupują najwięcej chińskich podkoszulków na świecie i, że w kraju nad Wisłą żyją stworzenia zwane: żubr.

Jajogłowi z Polski ustalili, że bizony stanowią zagrożenie dla rozwoju żubrów. Bo gdyby samiec bizona przepłynął Atlantyk i przebiegł przez Europę mógłby dopaść jakąś żubrzycę i spłodzić z nią potomstwo, co popsułoby lata walki o odbudowę pogłowia żubrów w Polsce. Co prawda ich ekspert w telewizji mówił w pogardliwym tonie, że bizon to po prostu leniwa krowa, za to żubr to wielkie dzikie bydle, co miało się nijak do oceny zagrożenia ale polityka jest polityka, zwłaszcza międzynarodowa. Podnoszono głosy, że to absurd, że bizon nie przepłynie nawet sadzawki i do tego, skoro ten żubr jest taki groźny i do tego żyje w stadach to na bank do swoich samic obcokrajowca nie dopuści, ale interes handlowy zaważył. Polacy zagrozili, że zamiast 730 podkoszulek rocznie i 52 par trampek będą kupować zaledwie, odpowiednio: 365 i 12 każdego towaru. Chińczycy nakazali więc wygaszenie chowu bizona na obrzeżach swojego imperium.

Tu przydał się spryt potomków polskich notabene emigrantów. Napisali projekt, że w ramach ochrony dziedzictwa narodowego będą produkować stada sztucznych bizonów, które będą cwałować po preriach. Kiedy wyprodukowali wystarczającą ilość zezwierzęcałych robotów, wpuścili między nie rodziny prawdziwych bizonów. Kiedy brakowało mięsa wyruszali na łów. Problem jednak w tym, że kopie były tak doskonałe, że nieszło ich odróżnić od oryginałów… Pomylić się było bardzo łatwo. Ofiarą takiej pomyłki padł właśnie nasz bohater.

Otrzepał spodnie, wcisnął klawisz, pilota i wsiadł do latającego spodka. Uniósł się cicho nad prerię. Maki w światłach statku miały kolor niebieski.

Koniec

Komentarze

Krótkie, ale bardzo trzepie po głowie. Znaczy, mocne. Po przeczytaniu nie należy prowadzić latającego spodka.

nie da rady

To było bardzo dziwaczne doświadczenie z grafomanią. Jednak mnie nie rozbawiło… tylko było dziwnie. Chyba można było z żubra wycisnąć trochę więcej piany, może nawet poigrać z hasłami reklamowymi i potocznymi skojarzeniami żubrowatości, Puszczy Białowieskiej, którą Chińczycy by chcieli skopiować itd…

W sumie najbardziej podobał mi się fragment:

i, że

W sumie bohater miał sporo szczęścia bo mógł go np. rozjechać taki kombajn Bizon. Dopiero by bolało. Co do tekstu – treściwy, nieco absurdalny, zdecydowanie śmieszny, czyli jest OK.

Tak, trochę dziwaczne nieco odrobinę. Ale jednocześnie soczyste i z przesłaniem. Jakimś… Sie podobało.

Czy to jest sygnaturka?

A mnie zachwyciło nieomal prawie całkowicie. Czytałam z wielkim zacięciem, bo to lepsze wiadomości z pierwszej ręki, choćby chińskiej niż jakieś ekonomiczne wywody zawodowych ekonomów co opowiadają jak prowadzić gospodarkę rolną i hodowlaną, hodującą żubry i inne naturalne dobra narodowe. Bo jak by tak się spełniło o tym pływaniu panów bizonów do naszych pań żubrowych zza oceanu, to by nasz ekosystem mógł być bardzo załamany, że męska ozdoba Puszczy Białowieskiej nie będzie miała z kim pofiglować i też się załamie albo pójdzie szukać innych krów, bardziej przydomowych a wtedy klęska nieurodzaju spadnie na buhaje, które już nie wiem co poczną, bo i z kim by miały? Z jakimiś jakimi krówkami? Ale jaki los czekałby wtedy jaki…? Ach, to nie na moją głowę chyba jest!

Podoba mi się niebieski kolor maków, przełamujący naszą tradycyjną narodowość przyrodniczą, a choćby i tylko w światełkach spodka Pawła.

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przeczytałam! I oczy mi nie krwawiły (wiesz, o co mi chodzi ;)). I wiesz co? Nawet mnie ujęło :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Rzadko zaglądam do grafomańskich tekstów. Twój przeczytałem z przyjemnością.

Puenta świetna :)

@Zapomnialemhasla

Dzięki za dobre słowo! :-) Tak – jedyne spodki, których można po lekturze „Niebieskich maków” używać, to te pod filiżankę z bardzo czarną kawą! :-)

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

@Sirin

Dzięki za uwagi! Powiem Ci, że dobrze zgadłeś, to „i, że” jest najbardziej grafomańskim elementem! :-D

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

@StraferB25

Dzięki! Faktycznie, mogło być gorzej, gdyby go kombajn skosił i spakował w zgrabną paczuszkę! :-) Pomyślę o kontynuacji! :-)

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

@Kchrobak

Dzięki! :-) Pełna zgoda – dziwaczne i z przesłaniem. :-) Może zostanę zawodowym grafomanem? ;-)

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

@Regulatorzy

Ja Cię proszę, Ty się tak nie rozpędzaj, bo Twój komentarz jawi mi się bardziej dostosowany do tematu, niż moje opowiadanie! :-P ;-)

A serio– za dobre słowo: podziękował!

Słowo o inspiracji – w tamtym roku Regionalne Dyrekcje Ochrony Środowiska nakazały wygaszenie stad bizonów w Polsce (m.in. w dobrze mi znanych Kurozwękach – cudowne miejsce, polecam na weekend: nocleg w pałacu, dobra kuchnia, safari bizon, labirynt w kukurydzy, szum rzeki i cisza – jak już wycieczki wyjadą ;-) ). Uzasadniono to właśnie tym, że bizon mógłby uciec, przebiec kilkaset kilometrów do Puszczy Białowieskiej. Tam zbliżyć się intymnie do jakiejś żubrzycy i obrócić lata odbudowywania gatunku wniwecz.

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

@Śniąca – zacieszam! :-)

Miło, że dałaś się skusić! :-) Polecam też mój kolejny tekst na „Grafomanię2016” – jest w nim cały wilk i to na dwóch łapach! ;-)

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

@Belhaj

Miło, że zajrzałeś i przeczytałeś i za dobre słowo bardzo Ci dziękuję! :-)

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Sie tak przestraszyłem, że od razu z pewną taką dozą ostrożności wyjrzałem przez okno czy nie pędzi po polach jakiś przepłynięty z ameryki bizon. Ja niestety nie mam pilota do latającego spodka żeby unieść się nad okoliczną przyrodą :)

Amerykańskie niebieskie maki  w światłach to prawie tak jak nasz polski żółty jęczmień w oku. 

A Chińczycy niech wiedzą kto tu rządzi.

Właśnie, niech wiedzą! :-)

I, żaden bizon nam tu bruździł nie będzie i żubrzych dziewic dosiadał! Howgh! :-)

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Kuźwa, nie zuwazyłem tagu konkursowego, komentarzy nie czytałem, i zaczął żem czytać jako “normalny” tekst. Już nastukałem zjadliwy komentarz, bredziłem coś o przecinkach i durnej historii, a tu klops. Shit!

No cóż, guuupie to. Ale nadaje się. :P

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

:-D :-D :-D

Wiesz, zastanawiam się, jak te teksty udostępnić (podlinkować) poza Fantastyka.PL, żeby się nie nadziać na podejrzenia o gwałtowne skretynienie. :-D

Z pozdrowieniem, Wilk

 

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Oryginalna interpunkcja. :-) Wizja bizona płynącego przez Atlantyk też niezła. Dobrze, że rząd nie zamierza do tego żubrzyc dopuścić.

Babska logika rządzi!

Widziałem, że interpunkcja to mój atut w tym konkursie! :-D ;-)

Pozdrawiam, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Wydumana ta grafomania. Od dawna twierdzę, że udany grafomański tekst stworzyć można tylko pisząc zwykły utwór (pozbawiony grafomańskich intencji), a następnie publikując go bez odleżenia.

Sugerujesz, że ten szort się odleżał? Filutek! :-D ;-)

Moim zdaniem, żeby stworzyć coś prawdziwie grafomańskiego, trzeba zaprosić dowolnego parlamentarzystę do betowania. Sukces gwarantowany! ;-)

Z pozdrowieniem, Wilk

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Sukces gwarantowany, ale potem okaże się, że ojcem był polityk, a Ty tylko poprosiłeś, żeby mógł podczas pisania używać Twojego kompa. ;-)

Babska logika rządzi!

:-D A mówi się, że sukces ma wielu ojców – ech…

Nie jest człowiek większy ani lepszy, gdy go chwalą, ani gorszy, gdy go ganią. (Tomasz z Kempis)

Nowa Fantastyka