- Opowiadanie: Richirich - Mrok - Prolog

Mrok - Prolog

Cześć

To druga pisana w miedzy czasie powieść. Mam nadzieję że spodoba się bardziej niż poprzedni kawałek. Ponownie liczę na wyrażenie szczerej opinii i wytknięcie mi błędów.

Pozdrawiam.

Oceny

Mrok - Prolog

PROLOG

 

Tysiąc lat temu, za sprawą tajemniczego nekromanty, kraina Reand została niemal całkowicie zniszczona przez Kryzys – nazwany Kryzysem Grzechu, mającym stanowić karę za zło popełnione przez wszystkie rasy na ziemi, przyniesione od bogów. Akt śmierci, który przemaszerował przez tę krainę wymordował większość znanych ras kontynentów i zrównał z ziemią całe królestwa, zostawiając jałową ziemię. Ocalało tylko jedno małe miasto – obecnie nazywane Stolicą – i dwie, wrogie wobec siebie frakcje – ludzie oraz elfy.

Wraz z Kryzysem świat spowiła ciemność, a z głębin mórz i pradawnych grot wypełzły kreatury żywiące się nienawiścią. Blask słoneczny na zawsze został wyparty przez szaro-błękitny księżyc, a pod wpływem głodu w ludziach i elfach na nowo uaktywniły się dawno skrywane urazy i nienawiść.

Ostatnia nadzieja przetrwania – Stolica – uklękła pod jarzmem samozwańczego imperatora – elfa Reayllyna III – który wykorzystał panującą na ulicach miasta wrogość i walkę na śmierć -bez szans na przeżycie – o ostatni kawałek chleba, by zasiąść na tronie i podporządkować sobie wszystkich. Od tego czasu mordom nie było końca, a ulice miasta spłynęły ludzką krwią. Główne place Stolicy – zapełnione kiedyś przez stoiska handlarzy z dalekich krajów, na których spotykali się ludzie by podziwiać zamorskie towary, obcować ze sztuką w kabaretach i sztukach oraz handlować, zostały zamienione w prywatny teatr śmierci króla Reayllyna III na którym główną role zagrał człowiek, a przedstawienie zawsze kończyło się dekapitacją aktora.

Reayllan rządzi twardą ręką i zawsze wie o wszystkim, mimo że nigdy nie wychodzi poza bramy swojego pałacu. To za jego rozkazem miasto zostało otoczone murem by uniemożliwić ucieczki ludzi z gett i na zawsze zagwarantować sobie uległość poddanych. Jednak w świecie rządzonym przez elfy wciąż istnieje wiara w przetrwanie ludzkiej rasy w tej bitwie. Skryci w cieniach miasta złodzieje, wspomagania magiczną siłą kryptomagów – ostatnich ocalałych z mordu na nieelfich czarodziejach – walczą o odzyskanie wolności i obalenia imperatora. Ostateczna bitwa dobra ze złem się rozpoczęła.

Jednak to nie wystarczy by uwolnić się spod jarzma imperatora.

I nic nie wskazuje na to by jego władza miała kiedyś ustać.

 

Koniec

Komentarze

Cześć.

Zacznę ja.

Interpunkcja taka trochę losowa. Kropki są na właściwych miejscach, a przecinki w przypadkowych. Albo ich brak tam, gdzie być powinny.

Nie zrozumiałem roli nekromanty w tym wszystkim. Typ kojarzy mi się negatywnie. I dobra, rzuca zaklęcie totalnej anihilacji. Nekromanta? Ale dobra, dajmy mu tę przyjemność. Lecz zaklęcie rzucone jako kara na ludzi? Nekromanta sprawiedliwy i bogobojny? Inaczej sobie ich wyobrażałem.

To wstęp. Treściwy, choć może nieco zbyt lakoniczny, ale wstęp do czegoś. Lecz popatrz: zamień elfy na trolle, krasnale, voroxy, obcych, kalkulatory, a potem ludzi na cokolwiek innego. Tworzysz konflikt, który nie bardzo trzyma się kupy. W zasadzie niczego się nie trzyma. Jeżeli nie uzasadnisz tego konfliktu, to dajesz coś:

  1. tak samo wiarygodnego, jak waśń między dyskietkami a kartridżami,
  2. co się źle odbiera, bo nie uzasadniasz nikomu, dlaczego elfy, które pewnie większości czytelnikom kojarzą się pozytywnie albo mało negatywnie, teraz mają być wichrzycielami.

Dlatego całość wymaga nie tylko stwierdzenia, że elfy są złe, bo tak mi się podoba, ale solidnego uzasadnienia. Albo wymiany ras na inne.

 

Prywatnie nie znoszę imion, które muszę rozszyfrowywać, czytać kilka razy, aby zapamiętać to, co rozszyfrowałem, a potem zastanawiać się, jak wczoraj wymawiałem to imię.

Gdy wymyślę sygnaturkę, to się tu pojawi.

To na grafomanie? ;P 

Oj, aż nie wiem, co napisać. Wydaje mi się, że powodem wszystkich nieszczęść opisywanego przez Ciebie świata mogło być po prostu to, że Słońce zostało zastąpione przez księżyc. Taka astronomiczna anomalia na pewno nie mogła przejść bez konsekwencji.

Więc jest to prolog. Czytam czasem fantasy, więc wiem, że prologi mogą być nieznośnie patetyczne i zamiast ukazywać historię przez bohaterów i wydarzenia – wyjawiają ją wprost, na zasadzie wykładu. Ale to nie jest dobre rozwiązanie. Tak niestety jest również u Ciebie. W tym krótkim fragmencie zawarłeś trochę fantastycznych klisz. Elfy, zniszczony świat, okrutny samozwańczy imperator, ostateczna bitwa dobra ze złem, świat spowity ciemnością i jakiś tajemniczy nekromanta na przystawkę.

Nie da się, moim skromnym zdaniem, w ten sposób zainteresować czytelnika. Za dużo, zbyt schematycznie, brak – na razie – bohaterów, brak fabuły, w którą można by się zaangażować.

No i wykonanie też niestety pozostawia wiele do życzenia.

Takie dosyć suchawe i niezbyt logiczne, a przy tym pozbawione głębszych uzasadnień Stworzenie Świata przeszło w całej historii literatury chyba tylko w jednym tekście. Zwał się on Księgą Rodzaju. I jakoś tak od tamtej pory żadnemu Autorowi nie udało się tego przebić.

Tobie też nie.

Nie podobało mi się, prawdę mówiąc. Wykonanie… no, jest złe, a w dodatku powielasz pomysły już tak bardzo zdarte i oklepane, że nie ma chyba siły, żebyś się z tym przebił gdziekolwiek, zwłaszcza, że już pierwsze, najważniejsze wrażenie wypada słabo: niczym nie przykuwasz uwagi czytelnika, a w zamian odrzucasz go błędami, nieporadnymi zdaniami i wtórnymi pomysłami.

Jeśli koniecznie chcesz opowiedzieć tę historię, to zacznij ją od czegoś ciekawego,a losy świata i sytuację geopolityczną przedstawiaj fragmentami wplątanymi we właściwą opowieść.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Przykro mi to pisać, Richirichu, ale od czasu zamieszczenia poprzedniego tekstu nie poczyniłeś żadnych postępów.

Nadal uważam, że zamieszczanie fragmentów jest bardzo złym pomysłem. :-(

 

Blask sło­necz­ny na za­wsze zo­stał wy­par­ty przez sza­ro-błę­kit­ny księ­życ… – Blask sło­necz­ny na za­wsze zo­stał wy­par­ty przez sza­robłę­kit­ny księ­życ

 

Akt śmier­ci, który prze­ma­sze­ro­wał przez tę kra­inę wy­mor­do­wał więk­szość zna­nych ras… – W jaki sposób akt śmierci maszerował i mordował?

 

ob­co­wać ze sztu­ką w ka­ba­re­tach i sztu­kach… – Jak się obcuje ze sztuką w sztukach?

 

To za jego roz­ka­zem mia­sto zo­sta­ło oto­czo­ne murem… – Raczej: To z jego roz­ka­zu mia­sto zo­sta­ło oto­czo­ne murem

 

Skry­ci w cie­niach mia­sta zło­dzie­je, wspo­ma­ga­nia ma­gicz­ną siłą kryp­to­ma­gów… – Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cieniu, stworzenie świata przeszło jeszcze u Tolkiena. Jeśli nie czytałeś Silmarilionu, polecam :)

 

Co do tekstu… nuda. Poćwicz, autorze, na krótkich fabułach i skup się tam na oryginalności i ciekawych bohaterach.

Pisz tylko rtęcią, to gwarantuje płynność narracji.

No tak, Tolkien wiecznie żywy.^^ I bardzo adekwatny jako przykład pod niniejszym opowiadaniem.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Nowa Fantastyka