- Opowiadanie: Lepakko - Marzenie spadające

Marzenie spadające

Luźny pomysł zainspirowany aktualną sytuacją na Bliskim Wschodzie. Jako że to moje pierwsze opowiadanie tutaj, dajcie mi duużo konstruktywnej krytyki :)

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Marzenie spadające

Do świstu powietrza łatwo było się przyzwyczaić. Oczy po pewnym czasie przestawały łzawić, ciało uczyło się poruszać pomimo tak nietypowych okoliczności. Ręce rozpościerały się samoczynnie, naśladując ruchy ptaków. Hidżab opadał z głowy odsłaniając skołtunione włosy, troska spadała z serca ukazując skołtunione pragnienia. Przez błękit przedzierały się pierwsze plamy zielonych palm, pod stopami rozpościerała się Ziemia Magiczna, pełna cudów – jak w opowieściach matki. Rawija zawsze słuchała tych historii z nadstawionymi uszami i ustami ułożonymi w okrągłe „O”. Matka już nigdy nic nie opowie… ale zobaczenie Ziemi Magicznej na własne brązowawe oczy wciągało dużo bardziej niż jakakolwiek opowieść.

Choć Rawija ustawicznie spadała, nie bała się spotkania z twardą glebą. To była już trzecia podróż z kolei; podczas dwóch poprzednich zdążyła się nauczyć, że Ziemia niej ucieka od niej z identyczną prędkością z jaką ona sama spada. Nie wnikała dlaczego. Wiele nieprawdopodobności działo się dokoła, po cóż miała się dziwić? W każdym razie zdecydowanie nie było się czego bać, zresztą…

Rawija, bądź dzielna! Dziewczyno, kto to widział tak się mazać… trzeba żyć.

Nisko w dole lśniły jasnością i pokojem znajome domy, palmy, piaski i świątynie, z minaretami i kopułami. Na ulicach rozbójnicy walczyli ze sobą o magiczną lampę, damy w bogato przyozdobionych szatach uśmiechały się do siebie. Mogłaby godzinami spadać oglądając widowisko przepełnione złotem i marzeniami. Nie ustawała w niej ciekawość, chciała poznawać dalsze losy ludzi Ziemi, aż nie pojmie wszelkich zakamarków ich serc. Miała ochotę dołączyć do ich przygód, sfrunąć niżej, zwiedzić każdy kąt krainy. Nie wiedzieć czemu jednak, widok napełniał ją niepokojem…

Uciekaj, głupia! Zaraz się zawali! Chcesz zakończyć życie pod gruzami?

Delikatny ruch w prawo i krajobraz począł się zmieniać. Zieleń porosła całą Ziemię, wystrzeliły w górę dziwaczne drzewa, ich sploty sięgały wysoko tworząc nienaturalne, fantastyczne figury. Pomiędzy drzewami przesuwały się, skakały i pełzały wszystkie egzotyczne istoty, o których opowiadała jej mama. Puszyste, śliskie i pancerne, małe i wielkie, szare, zielone, brązowe. Mignął rój drobnych wróżek, wyraźnie czymś podekscytowanych. Barwne i głośne, natychmiast przyciągnęły uwagę Rawiji…

Zamknijcie ktoś to dziecko! Ściągnie na nas uwagę!

Wzburzone fale rozbijały się o skalistą wysepkę. Widziała już kiedyś morze, raz, kiedy zaledwie odrosła od ziemi. Tak jak wtedy, sztorm szalał dookoła, jednak tym razem Rawija się nie bała. Znajdowała się zbyt wysoko, żeby doświadczyć od wód jakiejkolwiek krzywdy. Pod spienioną taflą widać było przepływającego wieloryba. Był większy niż najwspanialszy pałac, tak jak mówiła matka. Majestatyczne stworzenie przestało ją interesować, kiedy szara wysepka nagle się poruszyła, wysuwając oślizgłe macki. Kraken, pomyślała Rawija. Pamiętała go ze swoich nocnych koszmarów, zawsze ją przerażał, ale teraz było inaczej. Kałamarnica, choćby i największa, nie mogła przecież zagrażać jej bardziej niż…

Módlcie się, żeby nas nie znaleźli! Módlcie się z całych sił!

Szczyty gór obsypane śnieżnobiałą mąką zdawały się jej niemal dotykać. Przeniknął ją nagły chłód. Skuliła się w sobie, starając się nie myśleć o zimnie. Ruch skrzydeł latających dokoła majestatycznych orłów i olbrzymich gryfów zwiększał świst w jej uszach. Wyglądało na to, że znalazła się w samym środku wielkich łowów. Miała tylko nadzieję, że tym razem to nie ona była celem.

Nie uciekała, gdy jeden z drapieżników podfrunął bliżej. Nie krzyknęła, gdy poczuła ostre ukłucie na ramieniu. Nie miała już sił na walkę.  

Obudź się, Rawija. Trzeba znaleźć nową kryjówkę. Dalej stąd. Są. Coraz bliżej. Jak nas znajdą, będą ci kazali zabjać niewiernych. Chcesz się całe życie babrać we krwi?

Głupia dziewczyno. Skończ mieszać te swoje fantazje z realnym światem. Nie pożyjesz długo. Nigdzie nie spadałaś. Spałaś tutaj, głupia. Rusz się albo ci utną głowę, jak mamie i tacie.

To był zły pomysł. Nie powinniśmy byli nigdy się tu przeprowadzać.

Za późno już. Kto mógł przewidzieć… Możemy uciekać…ale…

Rawija słyszała strzępy urywanych szeptów. Kiedyś miały jakieś znaczenie, może nawet wartość, choć mówiły o czymś tak odległym dla jej serca. Teraz zaciskała jednak powieki, mocniej i mocniej, aż całe jej piętnastoletnie ciało zaczęło drżeć z wysiłku.

Byle nie wracać do koszmaru, który następował po każdym pięknym śnie.

Byle przeżyć koszmar i…

Powrócić na Ziemię Magiczną.

Koniec

Komentarze

Wizja ma swój urok, działa na wyobraźnię. Ale cała reszta – mnie nie przekonała. Może bardziej bym doceniła, gdybym lepiej orientowała się w polityce (tak wynika z przedmowy). Aha, no i zakończenie w stylu "to był tylko sen". Nie podobają mi się tego typu puenty.

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Przykro mi, ale wyjątkowo nie lubię opowiadań opisujących cudze sny. Nawet jeśli dzięki tym snom bohaterka ucieka od otaczającej ją rzeczywistości.

Nadużywasz zaimka zwrotnego się, w tym krótkim tekście występuje on aż trzydzieści razy.

Mam nadzieję, że Twoje kolejne teksty okażą się ciekawsze,

 

zdą­ży­ła się na­uczyć, że Zie­mia niej ucie­ka od niej z iden­tycz­ną pręd­ko­ścią z jaką ona sama spada. – Nie bardzo rozumiem to zdanie.

 

Za­mknij­cie ktoś to dziec­ko! Ścią­gnie na nas uwagę! – Pewnie miało być: Niech ktoś zamknie to dziec­ko!

 

Pod spie­nio­ną taflą widać było prze­pły­wa­ją­ce­go wie­lo­ry­ba.Tafla nie może być spieniona.

 

będą ci ka­za­li za­bjać nie­wier­nych. – Literówka.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przykro mi, nic nie zrozumiałem, choć ignorantem w sprawie Bliskiego Wschodu nie jestem.

:(

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

To była już trzecia podróż z kolei; podczas dwóch poprzednich zdążyła się nauczyć, że Ziemia niej ucieka od niej z identyczną prędkością z jaką ona sama spada.

No to zdanie do przebudowy. Niepotrzebne “niej” brakuje przecinka przed “jaką”, a pod koniec zdania zgubiłaś podmiot.

 

Ogólnie przyzwoity szort, kontrast między realnym światem a marzeniami Ci się udał, było parę malowniczych opisów.

 

Zalcie (dobrze odmieniłem?) jest dziewczyna, jest koszmar wojny i ucieczka w marzenia. I tyle :) Nic trudnego. No chyba że coś przeoczyłem.

Być może, chyba doszukiwałem się za głębokich paraleli. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Hmmm. Bardzo długo nic nie rozumiałam, a zakończenie “to był tylko sen” zawsze rozczarowuje, bo zabija fantastykę.

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka