- Opowiadanie: Bojownik - Ufo - Kolejna Zadyma

Ufo - Kolejna Zadyma

Kolejna część przygód Marcela i jego trzody niechlewnej. 

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Ufo - Kolejna Zadyma

 

Nigdy bym się nie spodziewał, że oni wrócą. Dokładnie o trzeciej nad ranem obserwowałem latający spodek krążący wokół mojego domu. Wyglądał jak obrócona do góry dnem filiżanka, ale nie przylecieli na kawę, na pewno nie.

Wbiegłem w piżamie do przedpokoju, wziąłem dubeltówkę i doczołgałem się na werandę. Drzwi były otwarte. Czułem, że oni mogą już być w moim domu! Aż ciarki przechodzą na myśl o tym, co mogą mi zrobić, a mają możliwości…

Okazało się jednak, że prócz lewitującego spodka nad moją hacjendą, nic i nikogo nie widziałem.

– Czemu do jasnej cholery nie lądujecie? – zastanawiałem się. – Załadowana dwururka czeka na wasze kanciaste zady!

Moje zastanawianie się nie trwało długo. Spodek zadudnił i poleciał w kierunku pola, na którym po chwili wylądował. Wkurwiłem się. Wiedziałem dlaczego te pokraki akurat tam wylądowały. Chcą mojej rogacizny!

– Złodzieje bydła z kosmosu! – pogroziłem palcem i nie sądziłem, że potrafię tak głośno drzeć ryja. Wszystkie okoliczne kundle zaczęły wyć, ale się nie przejmowałem.

Włożyłem na dupę spodnie i pobiegłem na łąkę, gdzie był cały mój rogaty inwentarz. Krowy rasy mlecznej spały pod wiatą, a mięsne wpierdalały paszę.

– Tak, mięsne wpierdalały, bo co niby innego mogłyby robić, wpierdalają nawet w środku nocy – mówiłem do siebie – i oby mnie jakaś rogami po krzyżu nie przeciągnęła – dodałem.

Miałem na działce cztery wypasione byki rasy hereford. Miałem, bo gdy dotarłem na łąkę, nie zostało nic, oprócz jednej krowy i dwóch kosmitów.

– To skurwysyny! – wydusiłem. Zaczaiłem się na nich w krzakach przy strumieniu, ponieważ lewitowali mniej więcej w moją stronę. Tak, krowa też lewitowała…

Wycelowałem w jednego z nich. Cieszyłem się, no bo nikt nie ustrzelił jeszcze obcego, chyba, że ma się na myśli nielegalnego imigranta, ale to co innego. Miałem już nacisnąć spust, gdy odkryłem, że obcy rozmawiają w zrozumiałym dla mnie języku, ale nie tylko między sobą. Oni rozmawiają z krową, a ta im odpowiada! Moje przerażenie sięgnęło wtedy zenitu. Zastanawiałem się, czy przypadkiem to wszystko nie jest jakimś snem? Wstrzymałem się i słuchałem dialogu między dwoma kosmitami a krową rasy Holsztyńskiej.

– Hej, Matylda, więc jesteś krową? – spytał jeden z kosmitów.

– Jestem łaciata, mam cztery zajebiste cycki i rogi. Zapierdalam na czterech nogach. Piję wodę, a daję mleko. Zgadza się, jestem krową, a ty jesteś, zresztą nie ważne – odparła krowa.

– No według naszej bazy danych możesz być też bizonem.

– Ridge, daj spokój, to raczej jest krowa. Bizony piją faktycznie wodę, ale nie dają mleka.

– Pamiętam Thom, pamiętam. – Ridge przetarł swoje jedyne oko, po czym pomacał się po trzecim sucie – i wiem nawet jak to sprawdzić.

– A tak w ogóle to dlaczego masz na imię Ridge? – spytała krowa – i co chcecie sprawdzić?

– Ridge to imię jednego z głównych bohaterów serialu Moda na Sukces, a dokładniej Ridge'a Forrestera. Aktualnie ten serial piracimy z ziemi na naszą planetę. Cała nasza popieprzona rasa jest uzależniona od tej opery mydlanej – i wiesz kochana krówko, chcemy sprawdzić, czy jeśli pijesz wodę, to faktycznie dajesz mleko. Krowa próbowała zrobić taką minę, by jak najszybciej wzięto ją za lekko zażenowaną. Nie wyszło, bo wistość rzeczy jej na to nie pozwalała. Krowy nie posiadają mimiki. 

– Thom, tylko żebyśmy nie zrobili jak ostatnio – zachichotał Ridge. Pamiętasz, jak daliśmy wodę bizonowi, a ty próbowałeś go wydoić. Miał tylko jeden sutek…

– Cholera Ridge, nie przypominaj mi…

– Muuu – powiedziała krowa.

– Thom, popraw ten cholerny translator. Znowu odkleił się od łba naszej Matyldy. O cholera, Thom, z gdzie on w ogóle jest?

– O ty Judaszu, oddawaj! – Obcy wycedził z lasera w coś rudego uciekającego z elektronicznym translatorem.

– Ridge, to chyba lis, cholerny rudzielec ukradł kosmiczny translator. Przypuszczalnie sądził, że urządzenie wiszące u szyi Matyldy, to kawałek boczku, bo w sumie kolor urządzenia mógł przypominać trochę wędzony boczek.

– Szkoda, sprzęt wprawdzie odzyskany, ale chyba zepsuty – dodał ze smutkiem Tom.

– Może rudy lis przegryzł procesor? – spytał Ridge.

Thom wyrzucił urządzenie na łąkę, co świadczyło o tym, że kosmici są śmieciarzami.

– Dobra Thom, dawaj, włóż łeb krowy do strumienia, niech napije się wody, Tymczasem ja podstawię miskę. Zobaczymy, czy wyleci mleko.

Kosmita Ridge wziął miskę i się ustawił, czekał na mleko. Zwierzę posłusznie schyliło szyję w kierunku strumienia i napiło się wody.

– Ridge? Jak tam? Jest mleko? – spytał kosmita trzymający krowi łeb w wodzie.

– Nic nie ma. Nic nie leci, może trzeba głębiej łeb zanurzyć?

– Robi się!

Obserwowałem całe zajście w krzakach i żałowałem tylko jednej rzeczy. Żałowałem, że nie mam przy sobie kamery.

Chwilę później do miski spadł krowi placek.

– Thom, wyciągnij trochę głowę z wody, bo zaciągasz muł!

Thom wyciągnął głowę krowy i poszedł do kolegi.

– Ridge, ale ty jesteś pojebany. Ile razy mam ci powtarzać. Suty to mleko. Zad to budyń. Pomyliłeś kolejność.

Krowa obróciła łeb w stronę obcych. Jej pozbawiony uczuć wzrok nawet bez translatora zdawała się mówić, że obcy są kretynami, a nie kosmitami.

– Dobra, Thom, spokojnie. Musimy już lecieć. Pamiętasz, Nagrałem dla ciebie wieczorynkę. Na pewno się ucieszysz, bo to wiesz, Pat, Pat i Kot, Kot i Pat.

Nie wytrzymałem. Wybiegłem z krzaków i wypaliłem w pierwszego z obcych z mojej dwururki. Jego łeb przyozdobił okoliczne drzewo. Drugi kosmita stał się przeźroczysty i chciał spierdolić, ale mu to nie pomogło, bo dostał z laczka od krowy, po czym wpadł czymś, co można nazwać głową, prosto do miski z budyniem…

– Jednak moje naboje się sprawdziły – powiedziałem z dumą.

Ustrzeliłem kosmitę. Wszystko dzięki pewnej stronie internetowej. Jednej z dwóch. Uwielbiam serwis Pudelek.com, ale najbardziej cieszyłem się z Plotki na Gorąco, bo to właśnie w plotce przeczytałem, że na obcych najlepsza jest dubeltówka i srebro, więc zmieliłem zastawę matki w młynku. Zrobiłem specjalne naboje na wampiry, wilkołaki i obcych i poszedłem w bój. Teraz mamy efekty…

Posiedziałem jeszcze na łące z godzinę. Translator kosmitów leżał kilka metrów od pierwszego martwego kosmity, więc go założyłem mojej ostatniej mućce na rogaty łeb. Działał, bo krowa spytała o siano i paszę. Przegadaliśmy tak całą noc…

Znowu będą o mnie pisać w gazetach, bo jestem jedynym Ziemianinem z gadającą krową i wiszącym nad posesją spodkiem obcych. Jeszcze jedno. Moja krowa nie mieszka już w oborze. Odkąd zaczęła gadać, przeniosła się do salonu, ciągle tnie w pokera i pali cygara. Jeszcze trochę i byki zacznie sprowadzać!

Z Matyldą żyło się wspaniale, ale wszystko skończyło się pół roku później. Krowa uciekła z saksofonistą, ale zanim to zrobiła, założyła mi na łeb translator. Teraz to ja robiłem muu i wpierdalałem siano, więc nie dziwię się, że wylądowałem w pokoju bez klamek.

 

Koniec

Komentarze

Absurdalnie poprawnie.

Ignorancja to cnota.

Nawet zabawna wariacja na temat starego dowcipu.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Nie mój klimat, niby zabawne, a nie do końca​. Przekleństwa kojarzą mi się z żenującym poziomem ostatnich polskich fimów komediowych ( absolutnie nie mam na myśli, że tekst jest żenujący). Podoba mi się zakończenie i nawiązania do współczesnej popkultury.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Słabe. To, co w pierwszej części było głównym źródłem humoru i motorem napędowym opowiadanej historii (groteskowa agresja głównego bohatera) tu prawie nie występuje. Zastąpiłaś ją m.in. zachowaniami niepasującymi do obcej i zaawansowanej technologicznie formy życia, co, moim zdaniem, się nie sprawdziło. Liczę, że w kolejnej części wrócisz do korzeni i dasz popis ;)

Kolejne opowiadanie utwierdza mnie w przekonaniu, że marne są szanse, abym polubiła Twoją twórczość.

 

Ubra­łem spodnie, ka­ta­nę i po­bie­głem na łąkę… – W co ubrał spodnie i katanę?

Ubranie można włożyć, założyć, przywdziać, ubrać się w nie ale ubrania nie można ubrać!

 

i oby mnie jakaś ro­ga­mi po krzy­żu nie prze­cią­gła… – …i oby mnie jakaś ro­ga­mi po krzy­żu nie prze­cią­gnęła

 

Mia­łem na dział­ce czte­ry wy­pa­sio­ne byki rasy He­re­ford.Mia­łem na dział­ce czte­ry wy­pa­sio­ne byki rasy he­re­ford.

Rasy zwierząt piszemy małą literą.

 

Zga­dza się, je­stem krową, a ty je­steś, zresz­tą nie ważne… – Zga­dza się, je­stem krową, a ty je­steś, zresz­tą nieważne

 

No we­dług na­szej bazy da­nych mo­żesz być tez bi­zo­nem. – Literówka.

 

Nie wy­szło, bo wi­stość rze­czy jej na to nie po­zwa­la­ła. – ?

 

Może ki­ta­jec prze­gryzł pro­ce­sor? – Skąd wziął się kitajec?

Sprawdź w słowniku znaczenie słowa kitajec.

 

Wy­bie­głem z krza­ków i wy­ce­dzi­łem w pierw­sze­go z ob­cych z mojej dwu­rur­ki. – Czy na pewno wycedził?

Sprawdź w słowniku znaczenie słowa cedzić.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki Regulatorko, pomogłaś:) 

Filonie Starku, dzięki, trzecia część będzie powrotem do pierwszej. 

Filon Stark. Czyżby jakieś nawiązanie do Starków z Winterfell? 

Absurdalne, nieco wulgarne i w sumie słabe… Ale widzę, że uporu ci nie brakuje :) Próbuj dalej.

Ni to Szatan, ni to Tęcza.

Rozumiem, że gdyby nie było tych wulgaryzmów, opowiadanie nie byłoby sobą. Absurd jak najbardziej na +, ciekawy pomysł. Ogólnie bardziej mi się podobało… niż nie podobało.

F.S

Łeee, znałam ten dowcip o kosmitach i krowie. Te elementy, które były nowe – znacznie ciekawsze. Końcówka sympatycznie absurdalna.

Aktualnie ten serial piracimy z ziemi na naszą planetę.

A dlaczego Ziemia małą literą?

Babska logika rządzi!

Nie kupiło mnie. Za bardzo oparte na wulgaryzmach i dowcipach z długą brodą.

Ja dowcipów nie znałam, dzięki czemu momentami było zabawnie.

Mam też wrażenie, że pierwsza połowa opowiadania była lepsza niż druga. Przeszkadzały mi wulgaryzmy, spokojnie mogłaś się bez nich obyć.

Pojawiło się trochę literówek (np. “Tom” zamiast “Thom”), przejrzyj tekst pod tym kątem.

 

Ogólnie mam wrażenie, że jest nieco lepiej, niż przy pozostałych Twoich tekstach, które zdarzyło mi się przeczytać. 

Nowa Fantastyka