- Opowiadanie: TheNumbers108 - Wyprawa w kosmos

Wyprawa w kosmos

Dzień dobry. Pamiętajcież, że będzie tu dużo błędów logistycznych i innych takich.

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Wyprawa w kosmos

Pewnym razem, a więc kiedy Słońce wchzodziło, była sobie pewna drużyna do espekdycji.

Były tam jedenaście osób. Jedenaście osób były potrzebne. A to dlategóż, że jedenaście osób było wymagane do tej wyprawy.

Niestety, zaraz przed startem Pan Milord zmarzł na atak serca. Tak więc były potrzebne następne jedenaście osób. Cha, cha, cha!

No więc trzeba było skombinować następną osobę. A że Pan Szef wyprawy miał farta, skombinowałnastępną osobę. Osoba ta miała dziewiedziesiont dwa lata. Ale pojechała na wyprawę.

Cusz. Teraz jechali statkiem kosmicznym przez kosmos, minęli Uran, Neptun i Saturn, aż wreszcie dotarli do Merkurego.

– Dzień dobry! – zawołał usmy czołnek wyprawy. – Jest tutaj ktoś?

– Nie ma. – odpowiedzał głos.

– Todo widzenia. – mrukł szusty członek.

A potem pojechali na Wenus. I tam już ktoś był.

– Dzieeń dobry! – zawołał dziesiąty członek.

– Hejooł! – odpowiedziałm u kosmita.

Kosmity mieli czułki. I mieli uszy. I mieli zęby. Nie mieli włosy. I mieli Nogi. Trzynogi.

– Chcecie jechać z nami, kosmity? – zapytał Pan z dziewiendziesięcioma dwa latami.

– Tak! – odpowiedziały kosmity.

Noi kosmity pojechały z nimi.

Nastempnie pojechali na Marsa.

– Dzieeeń doobryy! – zawołały kosmity.

Ine kosmity były czerwone. I miały zemby.

 jeden kosmit był niebieski. Miał na imie Marmolada.

I Marmolada im kazał iść do nich.

A potem ludziowie z kosmitami pojehali na ziemiem.

Ale na ziemiii Szef Szefa Szefa Wyprawy powiedział:

– Ale to za mało kosmity. Musi być więcej kosmity. – powiedział o kosmitach.

Więc Wyprawa pojechała do innej galktyki.

W innej galkatyce były takie planety: Planeta Deran, Planeta Ooine, Planeta Oth, Planeta Boo, i Układ Agobah, w którym był planety bezimiene.

Najpierw popłyneli na Ooinę Planetę. Tam nie były kosmity.

Portem byli na Układ Agobah. Ta planęta była zamierzkana pszes śmieszne zielone ludki, które mówiły odwrotnie.

– Dobry dzień – powiedział ludek i dalej mówił – Sprowadza was to cu, znaczy to co tu?

– Chcecie jechać z nami? – zapytał szef Wyprawy.

– Bardzo, tak, chcemy. – powiedział zielony ludek. – Ludki, jedziemy!

I wsiedli do statku.

A potem pojechali na zziemiem i żyli dugo i szczesliwie.

Koniec

Komentarze

Tragiczne. 

 

Ale dwa razy się zaśmiałem.

To na Grafomanię, musi być tragiczne.

"Jeżeli za­bałaga­nione biur­ko jest oz­naką za­bałaga­nione­go umysłu, oz­naką cze­go jest pus­te biur­ko?" - Albert Einstein

Widać, TheNumbers108, że skąpe masz jeszcze doświadczenia w tworzeniu Twórczości przez wielkie T. A taka jest Grafomania też przez wielkie G. Pomysła miałeś całkowicie dobrego, ale wykonanie szwankiem trąci, i zaśmieca błędnymi literami i wyrazami tekst, jak nie przymierzając błędne owce swoje stado i pastwisko przy okazji, przez co źle się odczytuje Twoje słowa, ale jak nad nimi popracujesz to może co z tego być – jak nie masz czasu bo pracujesz to pracuj nad słowami po godzinach pracy.

Podoba mi się ogromnie tchnące optymizmem zakończenie, że chociaż się można wyszaleć i wyszlajać po Kosmosie i Jego okolicach to potem i tak długi i pełen szczęścia żywot przed takim szaleńcem-szlajaczem. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No niestety, raczej Ci parodia grafomanii wyszła. Zaśmiałam się przy śmierci Milorda i tyle

 

.

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Ech… niezbyt grafomańskie, po prostu edytor Ci się zepsuł, choć Milord w śmierci swej śmieszył.

F.S

Zgadzam się co do marznięcia na atak serca, ale zgadzam się również, że to nie jest taka Grafomania, jakiej się oczekuje podczas konkursu. Przeczytaj te teksty, które były wyróżniane poprzednio. Nie chodzi o to, by zrobić mnóstwo błędów, które przecież edytor potrafi sam poprawić…

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dzięki, mam czas do końca marca, uwzględnię wasze komentarze. Jeszcze raz dzięki!

"Jeżeli za­bałaga­nione biur­ko jest oz­naką za­bałaga­nione­go umysłu, oz­naką cze­go jest pus­te biur­ko?" - Albert Einstein

Przedpiścy mają rację, ale i tak śmierdź Milorda żondzi. LOL

Babska logika rządzi!

A mnie się z kolei najbardziej podobał ten fragment:

– Dzień dobry! – zawołał usmy czołnek wyprawy. – Jest tutaj ktoś?

– Nie ma. – odpowiedzał głos.

– Todo widzenia. – mrukł szusty członek.

Zgrane jak talia diabelskich kart, ale wciąż dobre (i znów: jak talia diabelskich kart). Gorzej, że jest to jedyny naprawdę warty uwagi element opowieści – no dobra, niemal jedyny: lord także i mi dobrze zrobił, że zmarzł. I, generalnie, odniosłem wrażenie, że nie do końca zrozumiałeś ideę tego konkursu.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Przeczytałem. Dzięki za udział :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Nowa Fantastyka