- Opowiadanie: belhaj - Lęk wysokości

Lęk wysokości

Tekst ukazał się w grudniowym numerze Szortalu na Wynos

http://szortal.com/node/8691

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Lęk wysokości

 „Kurwa, jak ja tego nienawidzę” – pomyślał Zivec i odszedł od blanków w stronę strażnicy. Cotygodniowa służba na Syfiarze, południowej wieży zamku, zwanej tak ze względu na to, że była cała obrośnięta mchem, doprowadzała go do pasji. Działo się tak z bardzo prozaicznego powodu. Zivec cierpiał na lęk wysokości i kiedy tylko zbliżał się do blanków, jego ciało odmawiało posłuszeństwa. Drżenie łydek, zawroty głowy – wewnętrzny sabotaż. Bał się powiedzieć o tym dziesiętnikowi, nie wspominając już o innych żołnierzach z garnizonu.

Szybko jednak znalazł rozwiązanie swojego problemu. Jako że służby pełnił tylko nocą, niewielu go mogło zobaczyć. Ważne, żeby wieczorem wszedł, a o świcie zszedł z wieży. Zivec dorzucił drwa do ogniska sygnałowego, aby ogień wytrzymał do rana, i wszedł do strażnicy. Mała budka była ciasna, rosły mężczyzna ledwo mógł się wyprostować. Jednak można było w niej spędzić czas o wiele przyjemniej, niż przechadzając się wzdłuż blanków. Z sakwy zawieszonej na ścianie wyjął pół bochenka chleba, dwa udka z kurczaka i mały bukłaczek wina. Dostał to wszystko od młodej pomocnicy kuchennej, do której uderzał w konkury. Rozmyślając o jej krągłych kształtach, przegryzając chleb i kurczaka, przepijając winem, Zivec oparł plecy o ścianę strażnicy, wyciągnął nogi i zasnął.

Barbarzyńcy nadeszli od południa. Z lasu wyłonili się bezszelestnie i obserwowali pogrążony we śnie zamek. Ich zwiadowcy dokładnie obadali teren i stwierdzili, że jedna z wież pozostaje bez ochrony. Tak właśnie nastąpił atak.

 Gdy brodaty, ubrany w niedźwiedzie futro barbarzyńca wdrapał się na wieżę, Zivec niespokojnie poruszył się przez sen. Kiedy ostrze przejechało mu po gardle, nie zdążył poczuć bólu. Zmarł, zanim na dobre się obudził.

Zamek padł o świcie.

Koniec

Komentarze

Czytałam na szortalu. Strażnik sam jest sobie winien. Całkiem przyjemny króciak. :) Gratuluję publikacji.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Ja też czytałam na szortalu. Gratuluję publikacji i muszę przyznać, że mi się całkiem podobało.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Fantasy o tak wysokim stopniu prawdopodobieństwa, że aż realistyczne.

Dzięki za pozytywne komentarze :)

Adamie właśnie taki był zamysł, żeby było realistycznie :)

No realistyczne i takie bardzo znajome. Uśmiechnąłem się szeroko :) 

Ale jak to jest, że w zamku nikt nie spodziewał się najazdu? Albo, że nikt nie robił obchodów po murach i nie zauważył, że wartownik zniknął? Jeżeli już to Zivec powinien mieć wtajemniczonego kolegę, który go kryje. Wiele razy trzymałem nocną wartę na obozach harcerskich, stąd moje czepialstwo :P

lol

Tak jak zazwyczaj wysokość potrafi wzbudzić we mnie lęk, tak tym razem Lęk wysokości nie zrobił na mnie większego wrażenia.

Nie dostrzegłam fantastyki. :-(

 

Mała budka była cia­sna, rosły męż­czy­zna ledwo mógł się wy­pro­sto­wać. Jed­nak można było w niej spę­dzić czas… – Powtórzenia.

 

wyjął pół bo­chen­ka chle­ba, dwa udka z kur­cza­ka… – …wyjął pół bo­chen­ka chle­ba, dwa udka kur­cza­ka

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki za opinię :)

Szkoda reg, że się nie spodobało…

Nie napisałam, że się nie podobało, a tylko żywszych wrażeń brakło. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dobrze napisany króciak, choć mam podobnie jak Reg.

Zgrzytają mi dwie sprawy: czy południowa wieża byłaby porośnięta mchem? Mech raczej rośnie od strony północnej – bo wilgoć, mniej słońca. Druga sprawa to: Tak właśnie nastąpił atak“ → czy nie powinno być “Tam”? Ale być może to moje widzimisię. Ogólnie okej. Pozdrawiam.

No dobra, a gdzie tu fantastyka?

Hmmm. I nikt się nie kapnął? Żadnych inspekcji, zakochanego księcia spacerującego wieczorem po blankach?

Babska logika rządzi!

Gratuluję publikacji. 

Nie przemówiło do mnie niestety. Elementu fantastycznego, jeśli takowy był, nie dostrzegłam. Emocji nie poczułam :(

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Może fantastyki nie ma zbyt wiele to fakt.

 

Nie dam głowy, ale Szortal chyba nie wymaga elementów fantastycznych, więc trudno z tego czynić zarzut o publikację :)

 

 

Nie biegam, bo nie lubię

Mi też się zdaje, że nie wymaga.

A jak podobał ci się sam teksty Corcoranie?

Szort ładnie napisany, ale o gościu, który zasnął. Rozumiem, że gość miał lęki i marzenia, a więc pewną głębię nietypową dla utworów fantasy, ale mimo wszystko, tekst jest o gościu, który zasnął. Puenta mówiąca: “niedopełnienie obowiązków służbowych może mieć opłakane konsekwencje” jest może i pouczająca, ale ani nie zabawna, ani nie odkrywcza. Jak dla mnie – przerost formy nad treścią, co w przypadku szorta jest dla mnie absolutnie, totalnie, nieodwołalnie dyskwalifikujące.

na emeryturze

Nie chciałem silić się na dydaktyzm. Miało być to prosta opowiastka ku przestrodze.

Szkoda, że nie przypadła ci do gustu gary. 

Ale dzięki za odwiedziny i przeczytanie :)

A mnie tam brak fantastyki nie przeszkadza – świetny szort – prosty i z przesłaniem.

Gratuluję publikacji.

F.S

Dzięki Foloinie :)

Cieszę się, że się spodobał :)

Czytałam już na Szortalu. Tekst bardzo fajny, szkoda tylko, że kolejny “​spad"…

Hmm... Dlaczego?

Fajnie, że się podobał Drewian :)

 

A jak podobał ci się sam teksty Corcoranie?

 

Zivec dorzucił drwa do ogniska sygnałowego, aby ogień wytrzymał do rana

Nie bardzo rozumiem, gdzie owo ognisko się znajduje. Czy na wieży? Tej, na którą bohater nie ma odwagi się wspiąć? Znaczy palono ogniska na elementach obronnych? Czy nie grozi to spłonięciem ważnego elementu defensywy?

Chyba, że pod wspomnianą wieżą? I by je, owo ognisko, podtrzymywać należałoby opuszczać posterunek? Wtedy byłoby jednak zupełnie niewidoczne z innych punktów. Wybacz, takie tam czepialstwo ;)

 

Z sakwy zawieszonej na ścianie wyjął pół bochenka chleba, dwa udka z kurczaka i mały bukłaczek wina.

Trza przyznać – sakwa prawie że magiczna ;) Warto by jakoś uprzedzić czytelnicze domysły.

 

Dostał to wszystko od młodej pomocnicy kuchennej, do której uderzał w konkury.

Ech, ta nieobliczalna miłość. 

 

Z lasu wyłonili się bezszelestnie i obserwowali pogrążony we śnie zamek.

Tu chyba mamy do czynienia z elementem fantastycznym.

 

Ich zwiadowcy dokładnie obadali teren i stwierdzili, że jedna z wież pozostaje bez ochrony. Tak właśnie nastąpił atak.

Serio, tak dokładnie obadali? Znaczy jeszcze przed świtem obserwowali i nie zauważyli na szczycie jednej z wież strażnika?

 

 Gdy brodaty, ubrany w niedźwiedzie futro barbarzyńca wdrapał się na wieżę,

Tu chyba należałoby uznać, że rola wież nie polega na byciu niedostępnym, a tylko na byciu strzeżonym :) 

Przy okazji, niedźwiedzie futro jest bardzo ciężkie. Chyba tu właśnie wreszcie napotykamy prawdziwą fantastykę: Barbarzyńca w niedźwiedzim futrze wdrapuje się na wysoką wieżę. :)

 

Conan is back?

 

Nie biegam, bo nie lubię

Corcoranie w czepialstwie osiągnąłeś najwyższy poziom :)

Mam wrażenie, że jesteś odrobinę niemerytoryczny, Belhaju.

 

Nie biegam, bo nie lubię

Za to ty aż za bardzo :) 

 

Nie jestem pewien, czy można być za bardzo merytorycznym :)

Nie biegam, bo nie lubię

Ciekawie się zaczęło, sam mam lęk wysokości, miałem nadzieję, że serce mi mocniej zabije, ale skończyło się szybko i dość przewidywalnie.

Dzięki za komentarz zygfrydzie :)

Wszystko super :) Podoba się i bawi wyobraźnię.

Gdzie fantastyka? Może pomoc kuchenna to czarownica i mu w kurczaka lubczyku napchała tak, że śnił mokre sny, gdy nadeszli barbarzyńcy? (i tak też widziałam Conana jak zdobywa tą wieżę i podrzyna Ziviecowi gardło ;))

…a Ziviec niczemu nie winien bidny, to wiedźma z kuchni i jej przeklęty kurczak! ;)

Skąd wiesz, że dzisiaj nie minąłeś się z powołaniem?

Sphynx podoba mi się Twoja interpretacja głębokiego snu Ziveca. Cieszę się, że się podobało no i dzięki za przeczytanie i komentarz.

Nowa Fantastyka