- Opowiadanie: Bojownik - Niebo i Piekło

Niebo i Piekło

Takie tam:)

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Niebo i Piekło

 

NiEBO

 

W piekle jest zwyczaj, że raz na tysiąc lat można przenieść jednego z diabłów do nieba. Jedyny w swoim rodzaju awans, co nie oznacza, że każdy sługa Szatana na niego czeka. Prawda jest zgoła inna. Diabły boją się tego awansu jak wody święconej, tym bardziej że osobnik wybierany do nieba jest w demokratycznych wyborach, przynajmniej oficjalnie…

Demokracja rządzi niestety także w niebie, dlatego zorganizowano drugie już wybory na Niebiańskiego Diabła. Wszyscy byli ciekawi, kto zostanie aniołkiem i komu przypadnie zaszczyt (w przynajmniej mniemaniu aniołów) przechadzania się z samym Gabrielem po rajskich ogrodach.

Warto wspomnieć, że tysiąc lat wcześniej, wybrano jednogłośnie Lucyfera, jednak ten za długo tam nie wytrzymał i uciekł na ziemię. Podobno został tam do dziś i rządzi światem.

Więc ustanowiono drugie w historii nieba wybory na Niebiańskiego Diabła. Wszyscy aniołowie udali się do urn. Każdy z nich musiał wpisać imię rogatego, który powinien przejść na stronę dobra. Taki był boski zapis i nie wolno było go złamać. Głosowały też i ludzie przebywający w niebie (niewielu ich było), nawet sam Jezus ubrany w skórzaną, ćwiekowaną kurtkę, przyjechał na swoim motocyklu marki Sokół tysiąc, by móc oddać ten jeden „decydujący” głos.

– Siemka Anioły – Jezus przywitał się grzecznie z komisją pilnującą urn. Podobno tysiąc lat temu ktoś wysłał gliniane golemy i kilkaset z nich zostało skradzionych, a sami komisja dostała niezły łomot. Oczywiście oskarżono żydów.

– Witaj panie – odparł jeden z aniołów.

– Ojca nie będzie – oznajmił Chrystus, po czym zaczął wypełniać formularz głosowania. Podał swoje dane osobowe, wpisał imię wybranego przez siebie diabła i wrzucił kartkę do skrzyni.

– Panie, znowu głosujesz na Jibrila? – spytał drugi z aniołów, po czym spojrzał na motocykl Jezusa. Harley Davidson miał wygrawerowane trzy szóstki na baku. Anioł się skrzywił.

– Zgadza się przyjaciele. Jibril nie jest zwykłym diabłem. Jibril jest najlepszym diabłem perkusistą w całym pieprzonym piekle.

Aniołowie zainteresowali się bardziej motocyklem. Zwrócili uwagę na tylny błotnik. Okazało się, że nie ma tam tablicy rejestracyjnej.

– Mój boże! Jazda bez tablic to pewny mandat! – oburzył się Anioł numer dwa.

Syn Jahwe otworzył boczny schowek motocykla, wyciągnął tablicę rejestracyjną i ją przykręcił za pomocą szwajcarskiego scyzoryka. Teraz twarze aniołów przypominały minę kota, który zamiast mięsa, dostał na obiad gotowaną marchewkę.

– Jibril teraz wygra – powiedział Jezus, po czym wsiadł na swojego rumaka i odjechał z piskiem opon.

 

 

 

Piekło.

– Hej, Jibril, słyszałem, że wygrałeś wybory na Niebiańskiego Diabła!

– Nie drzyj tak japy Mefisto. Nie jestem głuchy – wkurzył się rogaty demon z wyrytym imieniem na czole, które brzmiało „Jibril – 666”

Diabeł nie był zadowolony, choć z drugiej strony ciekawiło go życie w niebie. Diabeł zastanawiał się, jak to jest być aniołem. Drugą sprawą było to, że serafini są znacznie lepiej opłacani. Przykładowo dowódca plutonu diabłów dostaje około tysiąca pięciuset srebrników na miesiąc, przy czym musi się nieźle natrudzić, bo sami wiecie, rozkazać wszystkim diabłom, by sprawnie torturowali ludzi, wcale nie jest takie łatwe. Piekło roiło się od rogatych bumelantów i zazwyczaj po porannych torturach, diabły grały z ludźmi w pokera, lub ruletkę. Niestety bardzo często to ludzie wygrywali całą kasę, a raz nawet sam Lucyfer przegrał w Texas Holden swoje rogi i kopyta. Całe szczęście, szybko odrastają…

– Więc mam do wyboru: Nudną robotę za tysiąc pięćset lub nieznane – powiedział Jibril. Diabeł był akurat w barze i whisky, popijał krwawą mery. Niestety rogaty barman nie potrafił mu doradzić. Mówił tylko, że skoro Lucjan nie wytrzymał, to żaden inny diabeł nie stanie się aniołem.

– Sammaelu, nalej mi jeszcze jedną – poprosił Jibril, po czym spojrzał lustro za barmanem. Odbicie przedstawiało demonicznego mężczyznę z pięciocentymetrowymi rogami, czarną skórą i czerwonymi oczami. Jibril był ubrany w skórzaną ćwiekowaną kurtkę oraz jeansowe spodnie marki Lewis. Jedyną rzeczą, która psuła wygląd diabła, było imię i trzy szóstki wyryte na czole.

– Po jaką cholerę ktoś wymyślił, że każdy diabeł ma wyryte na czole swoje imię i trzy szóstki? – spytał Jibril.

– Może dlatego, że każdy diabeł wygląda dokładnie tak samo i trzeba ich jakoś odróżniać. – odparł Sammael. – Ty masz wyryte trzy szóstki, to plutonowy. Wynika z tego, że nawet masz kawałek kariery za sobą – dodał barman.

– Miałbym zostać aniołem? Sammaelu! Ratuj, jakoś sobie tego nie wyobrażam. – Jibril spuścił wzrok. Barman nalał mu pospiesznie whisky, po czym wrócił do przyrządzania kolejnej krwawej mery.

– Nie martw się przyjacielu, sam kiedyś byłem aniołem – przyznał się barman. Nie jest tak źle i do tego te anielice…

– Sammaelu, przecież tylko Lucyfer wygrał przede mną wybory – zdziwił się Jibril, strącając dopiero co przyrządzoną krwawą mery.

– Zgadza się, jednak zapominasz o jeszcze jednej możliwości przyjacielu. Urodziłem się jako anioł, ale od zawsze chciałem zamieszkać w piekle. Tutaj przynajmniej coś się dzieje. Zresztą chodziło mi też o sprawy zawodowe, bo widzisz, w niebie nie mógłbym otworzyć takiej knajpy. Niebo to pełna prohibicja, choć odkąd Jezus tam rządzi, to podobno jest trochę lepiej.

– Tak wiem, czasem wpada do mnie taki anioł i razem chlejemy. Najpierw idziemy do szefa po przepustkę dla mnie. Później przekraczamy granicę i kosztujemy trunków w niebie. Niestety powyżej pięciu procent ciężko coś znaleźć. Następnie z moim aniołem chlejemy śliwowicę po naszej stronie granicy – powiedział Jibril. Chłopak nie ma głowy…

– Szkoda tylko, że na końcu muszę wyciągać twojego kumpla z dupy trolla a ciebie… zresztą nie ważne. – Sammael nalał sobie whisky i wypił jednym haustem.

– Sammaelu, muszę przyznać, że to dzięki tobie tak dobrze się bawimy. Twoja osiem dziesięcioprocentowa krwawa mery wymiata a mój anielski przyjaciel…cóż, ma naprawdę słabą głowę.

– Cholera Jibril, każdy wie, że ten twój przyjaciel, to anielica, więc jeśli chcesz, przeprowadź się. Przecież zawsze możesz wpadać do piekła. W końcu mamy coś na wzór Schengen – powiedział barman.

– Po jaką cholerę są te wybory? – wybełkotał już wstawiony Jibril.

– Kochany, przecież wtedy możesz przyodziać ciało anioła, a sam wiesz, nie każda anielica gustuje w diabłach – odparł barman.

– Dobra, zdecydowałem. Przenoszę się do nieba Sammaelu.

– Aha, Samaalu? – Zanim padnę na pyssssk, mam pytanie.

– Wal śmiało przyjacielu.

– Czy to prawwda, że przeszedłeś do piekła, bo lubisz facetów?

Barman się nie nawet nie zdenerwował. Wziął przyjaciela za chabety i położył na sofie z rozżarzonych prętów, by do rana oprzytomniał.

 

Czyściec.

Sytuacja się skomplikowała. Jibril nie był zadowolony, że musi wejść w czyśćcu do maszyny piorącej grzechy. Każdy wiedział, że diabły mają coś na sumieniu, od hazardu a na bójkach skończywszy, jednak nikt się nie spodziewał, że do maszyny aniołowie będą chcieli wrzucić tam samego Jezusa!

– Hej, zostawcie mojego kumpla. – Zdenerwował się Jibril, który akurat czekał w kolejce wraz z ludżmi, na pranie grzechów.

– Ty rogaty belzebubie! – Jeden z aniołów uderzył diabła z pół obrotu, jednak miał pecha, bo trafił stopą w rogi. Anioł stracił kończynę. Każdy w zaświatach wie, że noga odrośnie, ale potrwa to kilka godzin.

– Dobrze ci tam pięknisiu. Z upierdolonym kulasem gówno mi zrobisz! – zarechotał Jibril, po czym zaczął ostrzyć swoje rogi specjalnym pilnikiem. Pozostałe anioły zabrały pod pachę swojego rannego towarzysza i odleciały.

– Dzięki, uratowałeś mi tyłek – powiedział Jezus.

– Żaden problem kolego. A w ogóle to, kim ty jesteś? Nie widzę skrzydeł, twoja twarz też nie przypomina ryja tych zniewieściałych frajerów. Raczej wyglądasz tak jakoś bardziej po żydowsku. – Diabeł zaczął ciągnąć Jezusa za brodę. – Jest prawdziwa?

– Cholera, dlaczego jak spotkam kogoś nieznajomego, to zawsze ten ktoś musi mnie ciągnąć za brodę. Tak jest prawdziwa! – Obruszył się mężczyzna, a na imię mam Jezus Chrystus syn samego wiesz kogo.

– Bo wiesz, my diabły nie mamy brody – kontynuował Jibril, a uważam, że to dyskryminujące trochę.

– Cholera, anioły nie mają żadnego zarostu, a wy przynajmniej macie…

 

– Jezus szybko zmienił temat. – Jestem tutaj, ponieważ bardzo chciałem autograf od najlepszego perkusisty w całych zaświatach. Sławnego Jibrila z zespołu Rogi Szatana.

– Sorki, ale teraz przeprowadzam się do nieba – oznajmił diabełek. – Zresztą mamy przerwę koncertową przez najbliższe dziesięć lat.

– Przecież wiem – odparł Jezus. Pieprzyć demokrację, bo wiesz Jibrilku, ustawiłem wybory i tylko dzięki temu, że przeprowadzisz się do nieba, mam szansę zostać najlepszym wokalistą heavy metalowym. Założymy tam nasz zespół!

– Więc po to mnie ściągnąłeś z piekła. W sumie to jestem twoim dłużnikiem, bo chciałem się urwać z tego burdelu. Teraz będąc po drugiej stronie, wreszcie będę mógł rozwinąć skrzydła i to dosłownie. – Ucieszył się Jibril.

– Cieszę się – powiedział Jezus. Teraz musimy tylko wejść do maszyny od grzechów. Ten zabieg zmutuje nasze ciała i zmienimy się w anioły.

– Jezu, ale ty też? Przecież nie masz ciała diabła. Jesteś człowiekiem, zresztą słyszałem, że ty nigdy nie popełniłeś żadnego grzechu. – Zdziwił się diabeł.

– Błądzisz przyjacielu, oj błądzisz. Godzinę temu podglądałem dwie anielice podczas kąpieli. Mają całkiem zgrabne tyłki i niezłe zderzaki, – Jezus zaczął się czerwienić.

Jibril stwierdził, że to, co mówili mu księża smażący się w piekle, to same bzdury. Wszyscy, nawet papieże wmawiali rogatemu, że Jezus nigdy nie popełnił grzechu, że jest czystszy niż anioł, a tu nagle okazuje się, że z niego całkiem niezły dewiant.

 

– Wiem Jezus, że to twoja sprawka z tymi wyborami – oznajmił Jibril. Odpowiedz, chociaż na jedno moje pytanie. Dlaczego to akurat mnie wybrałeś?

– To proste – odparł Jezus. Wracamy na ziemię, by zrobić tam porządek. Bo widzisz, nie ma tam porządnego zespołu heavy metalowego, to po pierwsze. Druga sprawa, świat ludzi jest taki niedorzeczny i chaotyczny, pełen niesprawiedliwości i ani krzty w nim jakiegokolwiek sensu. Nie jestem w stanie tego zaakceptować. Chcę, by to miejsce stało się lepsze, by ludzie stali się kimś więcej.

– Jezus, muszę ci przyznać rację. – Diabeł spojrzał na maszynę czyszczącą grzechy i kolejkę grzeszników czekających na pranko. Miliardy ludzi wykonują dowolne i kompletnie nieprzemyślane ruchy i jakby się temu przyjrzeć, mamy tutaj tylko dwie absurdalne zasady. Punkt pierwszy: Jeśli zyskasz lub stracisz zbyt wiele, to zawsze zostaniesz ukarany. Punkt drugi: Jeśli zbyt dużo mówisz, wykluczą cię z towarzystwa. W grze zwanej życiem nie ma żadnych konkretnych parametrów…ziemia to wyjątkowo kiepska gra, a wszyscy ludzie są kiepskimi graczami.

– Jibrilku, nie wiedziałem, że jesteś takim filozofem – Jezus wlepiał gały, ale nie w Jibrila, lecz piękną kobietę, która właśnie wchodziła do maszyny piorącej.

– Jeszcze jedna rzecz mnie irytuje – dodał diabeł. Jest to obłuda i pogoń za pieniądzem. Faktem jest, że pieniądze są dobre, ale moim skromnym zdaniem ich podział jest bezsensowny. Bogaci mają ich za dużo, a biedni najczęściej wcale. W taki sposób pogłębia się tylko patologia.

– Rozkręciłeś się Jibrilku, twoja filozofia zawsze mi się podobała. – Jezus wyciągnął wielkiego skręta z kieszeni swojej kurtki. Zapalił go zapalniczką marki ZIPPO, po czym mocno się zaciągnął. Jibril stał jak wryty, nie dowierzając w to, co widzi. Obraz Jezusa Chrystusa przedstawiony mu przez ludzi smażących się w piekle był sprzecznością w konfrontacji z prawdą.

 

– Nigdy nie zrozumiem, po jaką cholerę ci ziemianie chodzą do kościoła? – wybełkotał zamroczony Jezus.

– Może po to, żeby przebłagać boga i pójść do nieba – opowiedział diabeł.

– Cholera, ale mocny towar. – Jezus zaczął się dusić. – Ale wstyd, jestem jak nowicjusz, który dopiero zaczyna palić hasz – dodał. – Dzięki ci tatuśku, że stworzyłeś tak wspaniałą roślinkę.

– Jeśli niebo jest zgodne z biblijnymi opisami, to musi być ono koszmarnie nudnym miejscem – oznajmił Jibril. – Jednak patrząc na ciebie Jezu, muszę przyznać, że twój dom musi być zajebisty.

– Jibril, a w ogóle to jesteś wierzący? – Chrystus wyciągnął z kieszeni strunówkę z maryśką. Chcesz zajarać?

– Przyjmuję fakt istnienia Boga za pewnik, więc nie ma potrzeby w niego wierzyć. Słońce też istnieje, ale czy się do niego modlimy i czy trzeba w nie wierzyć? – odparł diabeł.

– Religia zawsze robiła z ludzi idiotów i cieszę się, że chociaż w piekle są jacyś normalni ziomkowie. – Jezus kończył nabijać fifkę. Zapalniczka marki ZIPPO nagle odmówiła mu posłuszeństwa.

– Głupia dziwko, odmawiasz mi ognia – zdenerwował się syn boga.

Diabeł wystawił wskazujący palec, z którego po chwili wyskoczył mig błyskotliwy płomień, dokładnie taki sam, jak z palnika acetylenowego. Trochę za mocny, bo zjarał pół skręta, ale przynajmniej w taki sposób piekło mogło pomóc niebu.

– Cholera, muszę przyznać, że wy diabły macie całkiem niezłe moce. – Ucieszył się Chrystus.

– Słyszałem, że twój stary nabija się ze swoich wyznawców. – Diabeł skorzystał z okazji i pociągnął jednego macha. – Niezły towar boże! – dodał.

– Mój piekielny przyjacielu, a jak tutaj się nie nabijać, jak nawet w dwudziestym pierwszym wieku pojawiają się w Afryce religie zwane „kultami cargo”. Widziałem wszystko. Amerykański samolot z żywnością leciał na Fidżi, tylko że pilot się pomylił, i wylądował na lotnisku zbudowanym ze słomy, bambusa i drewna. Towarzyszący mu lekarze nie kryli zdumienia, gdy się okazało, że lotnisko posiada nawet słomiane radiostacje. Nagle wszyscy zostali otoczeni przez czarnuchów z lotniczymi goglami zrobionymi ze słomy. Skubańce mieli nawet tatuaże przedstawiające litery, których nawet nie znali. Szaman wytatuował sobie na czole USA. Lokalne plemiona były obdarowywane wcześniej przez białych prezentami. Uwierzyły one, że biali są wysłannikami bogów a samoloty niebiańskimi maszynami z raju.

– Nigdy nie słyszałem o czymś takim, a byłem nieraz na Ziemi – oznajmił Jibril.

– Ciekawe, czy te plemiona też paliły na stosie heretyków?

 

Jezus wraz z diabłem Jibrilem cały towar, po czym obydwoje weszli do maszyny czyszczącej grzechy. Oczywiście Jezus nie miał tam wchodzić, ale z racji, że był zajarany, to kompletnie o tym zapomniał.

Zabawa

– Cholera, Jezus, miałeś nie wchodzić do maszyny! Popatrz, co ona z tobą zrobiła! – Zdenerwował się diabeł.

– Lepiej popatrz na siebie. Jesteś cholernym aniołem z rogami i jednym skrzydłem.

– A tym Jezu masz zamiast nóg kopyta i też jedno skrzydło, w dodatku czarne.

Chrystus i Jibril spojrzeli na maszynę do prania grzechów. Instrukcja obsługi była rozpisana w trzech punktach.

– Cholera, patrz na punkt trzeci. Zabrania się wchodzenia do maszyny w kilka osób oraz ze zwierzętami.

– Jezu Chryste! Zmiksowało nas!

– Nie bluźnij Jibrilku. – Jezus szukał koniecznie kolejnej strunówki. – Cholera, gdzie mój towar!

– Ale teraz nie pasujemy nigdzie. Ciebie Jezu, jak tylko zobaczą z kopytami, wykopią z nieba na zbity pysk. W piekle także cię nie przyjmą, bo masz anielskie skrzydło. Mnie czeka to samo. W piekle jakiś potężny diabeł zrobiłby ze mnie, pewnie swoją szmatę a w niebie raczej nie przyjmą rogatego anioła z jednym skrzydłem w poczet serafinów, więc jedynym wyjściem dla nas będzie udanie się na ziemię i praca w cyrku.

 

– A może jednak spróbujemy? – zaproponował Jezus. Zostań w niebie. Dam Ci specjalną przepustkę i kartę kredytową na okaziciela. Z kolei ja udam się do piekła. Zawsze chciałem tam wpaść na dłużej. Wreszcie uwolnię się od tych szurniętych apostołów i Judasza.

– Zgoda Jezu. Masz mój kupon na darmową krwawą mery w barze pod zdechłym szczurem.

– Czy to nie bar Sammaaela? – Jibril, znam go, wisi mi kupę szmalu. Cwaniak nie dał mi stu tysięcy srebrników za kradzież skrzydeł Gabriela. Skopię mu ryja.

– To do zobaczenia Jezu za miesiąc. – Pożegnał się diabeł. – Aha, umawiamy się w czyśćcu. Tutaj się spotkamy i podzielimy doświadczeniami. A przy okazji, musimy też znaleźć sposób, na przywrócenie nam normalnego wyglądu.

– Na tym popracujemy później. Teraz się zabawimy, więc do zobaczenia Jibrilku.

– Narka Jezus Christ i weź autograf, bo chyba po to ustawiłeś wybory.

Jezus uradowany wziął autograf od Jibrila i udał się do piekła, by tam zamieszkać przez miesiąc. Jibril natomiast poszedł w kierunku zamczyska serafinów, by zostać jednym z nich. Choć miał rogi i jedno skrzydło, to jednak uważał, że ma szansę i zostanie rasowym aniołem, ale tego dowiecie się już w następnej części.

Koniec

Komentarze

:-(  To Twój już siódmy tekst na portalu, a nadal można wyliczać te same i takie same błędy…  :-(

Jedyną zauważoną przeze mnie nowością jest maszyna piorąca grzechy. Reszta już była, nie raz, nie dwa, nawet nie siedem razy…

Nie dotrwałam nawet do tej maszyny-nowości, gdyż anioły, diabły, demony i te wszystkie niebiańsko-piekielne interakcje mi się już dawno temu przejadły.

Pozwolę sobie powtórzyć mój komentarz zamieszczony pod jednym z Twoich wcześniejszych tekstów, Bojowniczko. Ładnie piszesz. Nie rozumiem, czemu marnujesz swój talent na tak wtórne i odtwórcze opowieści.

Hmm... Dlaczego?

Ja również melduję, że przeczytałam, może trochę więcej niż połowę. I nic nie sprawiło, że miałam ochotę przeczytać więcej :-(

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Przykro mi to pisać, ale powiastka jest nudna i miałka, w dodatku wykonanie pozostawia sporo do życzenia. :-(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Hmmm, lubię się sprzeczać. Ale niestety tu, akurat, muszę przyznać,  że  po  intrygującym wstępie, reszta jakoś nie próbuje mu dorównać :) 

 

Nie biegam, bo nie lubię

Zaczyna się ciekawie, spodobała mi się koncepcja z wyborami. A potem równia pochyła. Tekst wydaje się niedopracowany. I na poziomie przemyślenia, i licznych błędów.

Gramatyka się sypie, interpunkcja kuleje. Wołacze, Bojownik, oddzielamy od reszty zdania przecinkami.

Jeśli wybory są co tysiąc lat, to dlaczego odbywają się dopiero drugi raz?

Jeśli ktoś patrzył w lustro za barmanem, to nie miał prawa widzieć w nim siebie.

Jeśli każdy diabeł ma wyryte trzy szóstki, to będą się one słabo sprawdzać jako oznaczenie stopnia.

Dialogi wydają się sztywne, bohaterowie za często tłumaczą rzeczy, które powinny być oczywiste dla rozmówców.

 

Edit: Aha, dlaczego uważasz, że to SF?

Babska logika rządzi!

Czytało się źle, choć momentami (głównie na początku) miałem nadzieję, że będzie dobrze. Cóż… bardzo się rozczarowałem.

F.S

Nowa Fantastyka