- Opowiadanie: Bojownik - Odwaga

Odwaga

Szort mający na celu poprawę mojej interpunkcji. Proszę o info na temat błędów. Jestem jeszcze młoda, ale zawsze czegoś się nauczę. Grunt to się nie poddawać. Nawet jeśli nie nauczę się pisać, to przynajmniej pod koniec życia nie będę sobie pluć w brodę, choć kobiety brody nie mają...zazwyczaj.

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Odwaga

– Powinniśmy zostać na noc – nalegał Tom.

– Wolałbym odejść jak najdalej od tego przeklętego miejsca – oznajmił młody lord James Wolfe z poczerwieniałymi od wina policzkami.

– Lordzie Wolfe, czyżby bał się pan wilków? – rycerz położył dłoń na mieczu.

Tom Grandy był mężczyzna w średnim wieku, skończył czterdzieści osiem lat i nie bał się niczego, ale też nie był głupi. Wiedział, że miecz nie powstrzyma watahy wilków i wiedział, że przez pijacką nierozwagę swojego pana, mogą zginąć w najgorszy możliwy sposób.

– Wilki, wszędzie tylko wilki, czy to jakaś inwazja? – lamentował lord Wolfe.

– Wracajmy jednak do twierdzy – dodał niespodziewanie młody lord. – Wilki są sprawką cholernej loży. Pieprzone czarownice ściągają wszystko zza przesmyku, by oczyścić nasze tereny z ludzi.

Tom zorientował się, że lordem Wolfecave kieruje wyłącznie strach. Każdy bał się czarownic, które sprowadzają od dziesięciu lat przeróżne i niespotykane istoty na ziemie zamieszkiwane przez ludzi. Według prawa, mężczyźni mieszkający w Seirun, po ukończeniu szesnastego roku życia, muszą odbyć służbę wojskową, Tom miał pecha trafić na przesmyk. Pas ziemi o szerokości zaledwie dwóch kilometrów łączył kontynenty. Zamieszkany przez ludzi Seirun oraz dziki i niemalże mityczny Rainon.

Nie było ruchu między obydwoma kontynentami. Wszystko regulował starożytny pakt, na mocy którego ludziom nie wolno było wchodzić za przesmyk dalej niż na sto metrów. Dokładnie taki sam zapis dostały krainy Rainionu, tylko że ta strona od kilku lat nie respektowała traktatu.

Młody lord Wolfe zachowywał się bardzo arogancko, jednak nie był w stanie wyprowadzić Toma z równowagi. Przez dziesięć lat, Tom Grandy, był dowódcą straży z twierdzy Rad Tirrion. Teraz kiedy miał miał za sobą setki wypraw i niestraszna mu była śmierć, Tom postanowił pójść o krok dalej. Chciał za wszelką cenę przejść na drugą stronę przesmyku, by zobaczyć, wszystkie jego tajemnice. Wiedział, że to oznacza zdradę Seirun, co jest karane śmiercią, ale nie miał wyjścia, musiał to zrobić, zanim wyzionie ducha.

Tom Grandy łatwo zmylił lorda Wolfe, wmawiając mu, że jadą na zachód, jednak w rzeczywistości udali się na północ. Zresztą, młody lord nadzwyczaj raczył się winem, więc i tak nie miał pojęcia, dokąd jedzie. Tom uważał, żeby nie przedobrzyć z trunkiem, gdyż potrzebował też wojownika, nie tylko pijaka.

Jechali przez las, który stawał się coraz gęstszy, a opadająca na niego ciemność sprawiała, że Tom czuł dreszcze na całym ciele. Przez cały dzień jechali na północ, potem na zachód, aż znaleźli się po drugiej stronie przesmyku. Tom wiedział, że to już koniec. Złamał odwieczne prawo i czeka go śmierć.

Lord Wolfe, od jakiegoś czasu miał wrażenie, że coś ich obserwuje, coś zimnego i morderczego, co raczej nie darzyło go sympatią. Tom podzielał jego odczucia. Lord Wolfe chciał uciec, jednak nie mógł tego zrobić. Jeśli sprzeciwiłby się swojemu dowódcy, ten miał prawo go ściąć i nawet pokrewieństwo z samym królem Seirun nie jest tutaj ratunkiem. Młody lord miał więc nie lada dylemat.

Ostatnią rzeczą, którą zobaczył Tom Grandy, dowódca twierdzy Rad Tirrion, były kopyta starej kobyły lorda Wolfcave. Tchórzliwy rycerzyk pierzchł na południe i pomimo że był pijany, dokładnie wiedział, w którym kierunku ma uciekać.

Tom siedział na swoim wałachu i miał już zamiar gonić młodego lorda, gdy nagle coś go zrzuciło z siodła. Koń uciekł wystraszony podmuchem. Tom został sam w złowrogim i mrocznym lesie. Teraz jedyną rzeczą, którą mógł zrobić, to czekać aż przypieczętuje się jego los, jednak nic się nie działo, nie atakowały go wilki. Zamiast pewnej śmierci, watahy wilków, Tom zobaczył trolla jaskiniowego, taszczącego zwłoki lorda Wolfcave oraz głowę jego kobyły.

– Dopadły go – powiedział do siebie Tom. Widocznie wolno uciekał – dodał i schował się w krzakach.

 

 

 

 

Koniec

Komentarze

Zresztą każdy bał się czarownic, które sprowadzają od dziesięciu lat przeróżne i niespotykane istoty na ziemie zamieszkiwane od tysięcy lat przez ludzi. Każdy mieszkaniec Seirun, po ukończeniu szesnastego roku życia, musiał odbyć służbę wojskową, ale nie każdy – Potrójne powtórzenie przeplatane ze zwykłym powtórzeniem (od x lat). Poza tym nie rozumiem tego fragmentu, nawiązujesz do szerszego obrazu świata przedstawionego, tylko, że wcale go nie przedstawiasz.

 

Oficjalnie nie istniał ruch między obydwoma kontynentami. – Nie prościej “nie było ruchu”? Wymieniłaś tylko dwa kontynenty, nie ma potrzeby zaznaczać tego jeszcze raz.

 

Przez dziesięć lat, Tom Grandy, jest dowódcą straży z twierdzy Rad Tirrion. – Konsekwentnie trzymaj się czasu przeszłego. “Od dziesięciu lat Tom Grandy był dowódcą…” Żaden z przecinków w powyższym zdaniu nie jest potrzebny (chyba).

 

Teraz kiedy miał już za sobą ze sto wypraw i niestraszna mu była śmierć, Tom postanowił pójść o krok dalej – Sto, czy nie sto? Narrator raczej powinien być na tyle wszechwiedzący, żeby wiedział dokładnie ile. Oraz brak przecinka. “Teraz, kiedy miał już za sobą setki wypraw…”

 

Musiał to zrobić, bo coś go tam ciągnęłomusiał to zrobić, zanim wyzionie ducha. – Widać, że powtórzenie celowe, ale mimo to nie brzmi dobrze według mnie. Poza tym “coś go tam ciągnęło” to nienajlepsze sformułowanie (patrz punkt wyżej).

 

Tom czuł dreszcz niemalże na całym ciele. Przez cały dzień jechali na północ, potem na zachód, aż znaleźli się po drugiej stronie przesmyku. Tom wiedział, że to już koniec. Złamał odwieczne prawo i czeka go śmierć. Dwaj rycerze jechali dalej. – Powtórzenia, brak konsekwencji jeżeli chodzi o czas, niepotrzebnie podkreślone “dwaj”.

 

Więc młody lord miał nie lada dylemat. – “Młody lord miał więc nie lada dylemat.” ← ja bym dał tak. Ale generalnie to zdanie jest jakieś takie bez treści szczerze mówiąc…

 

Jakich podmuch wystraszył konia, który uciekł. – Literówka, ale to mniej ważne. Bardzo niezręcznie skonstruowane zdanie, trochę tak jakby koń najpierw uciekł, a potem się wystraszył. “Koń uciekł wystraszony podmuchem.” – proponuję tak, prościej, zgrabniej.

 

Tom zobaczył trolla jaskiniowego, taszczącego zwłoki lorda Wolfcave oraz głowę jego kobyły. – Zaraz, moment, przecież oni dopiero kilka sekund temu uciekli, a przynajmniej tak wynika z tekstu.

 

 

Szort mi się nie podoba, ale wiem, że nie chodzi w nim o to, żeby mi się podobał i to mi się nie podoba jeszcze bardziej. To znaczy: napisałaś w przedmowie, że opko ma na celu poprawę interpunkcji, ja Ci z interpunkcją za bardzo nie pomogę, bo sam mam kosę z przecinkami, ale mogę Ci powiedzieć, że pisanie dyktanda i wrzucanie go jako szort nie jest dobrym zabiegiem. Opowiadanie ma mieć na celu przede wszystkim bycie opowiadaniem. Pisząc konkretne rzeczy i zamieszczając je na betaliście nauczysz się dużo więcej, bo jeżeli zaplanujesz spójną historię, to nawet jeżeli będzie tam za mało przecinków, (a u Ciebie jest nie dużo gorzej niż u mnie, a lepiej niż u mnie jak wrzucałem tu pierwsze opowiadania) to dobre wujki i ciocie z portalu uprzejmie wytłumaczą co gdzie powinno być i dlaczego.

Tutaj zbudowałaś jakiś niby świat, ale w sumie to bardziej dałaś znać, że jakiś świat jest, niż go zbudowałaś. W szorcie się zbyt wiele nie wybuduje, więc myślę, że nie ma co w taki sposób nadgryzać tematu, szczególnie, że ewidentnie Ci to dalej przeszkadza. O co mi chodzi: masz dużo powtórzeń w tekście, ale podzieliłbym je na dwie zasadnicze grupy, z czego jedna wynika właśnie z konstrukcji świata. Imiona bohaterów. Powtarzają się często ewidentnie dlatego, że brakuje Ci na nich innych określeń. A dlaczego brakuje Ci innych określeń? Bo postaci są za słabo nakreślone i nudne. Słowo “Tom” pojawia się w tekście 15 razy. Drugi typ powtórzeń, które dostrzegam, to takie, które wynikają, z tego co mi się wydaję, z faktu, że nie przeczytałaś całego tekstu od początku do końca po napisaniu go.

Poza tym, niektóre zdania konstruujesz niegramatycznie. Cały tekst i pod względem treści i formy wygląda jakby był pisany na szybko, na kolanie.

Protip: wymyśl ciekawą historię (/wydarzenie, jeśli mówimy o szorcie), coś co przyciągnie czytelnika, spisz to i wtedy będziemy się martwić o interpunkcję ;) Treść jaką wyciągnąłem z tego szorta: “Jechało dwóch kolesi, przez jakoś tam opisaną krainę, potem jeden uciekł i umarł, koniec.” Trochę mało. 

No nieźle.

Skoneczny napisał chyba wszystko o Twojej Odwadze, a ja mogę się tylko podpisać pod jego spostrzeżeniami, albowiem podzielam je w całej rozciągłości. Szczególnie ostatnie, podsumowujące zdanie utwierdza mnie w przekonaniu, że tekst jest o niczym.

 

oznaj­mił młody lord James Wolfe z po­czer­wie­nia­ły­mi od wina po­licz­ka­mi. – Ponieważ można zrozumieć, że oznajmia lord i jego policzki, przyda się przecinek: …oznaj­mił młody lord James Wolfe, z po­czer­wie­nia­ły­mi od wina po­licz­ka­mi.

 

– Lor­dzie Wolfe, czyż­by bał się pan wil­ków? – ry­cerz po­ło­żył dłoń na mie­czu. – Powinno być:

Lor­dzie Wolfe, czyż­by bał się pan wil­ków? – Ry­cerz po­ło­żył dłoń na mie­czu.

Nie zawsze prawidłowo zapisujesz dialogi. Zajrzyj tutaj: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/4550

 

Zresz­tą każdy bał się cza­row­nic, które spro­wa­dza­ją od dzie­się­ciu lat prze­róż­ne i nie­spo­ty­ka­ne isto­ty na zie­mie za­miesz­ki­wa­ne od ty­się­cy lat przez ludzi. – Wolałabym: Zresz­tą każdy bał się cza­row­nic, które od dzie­się­ciu lat, na zie­mie za­miesz­ki­wa­ne od wieków przez ludzi, spro­wa­dza­ły prze­róż­ne i nie­spo­ty­ka­ne isto­ty.

 

Tom po­sta­no­wił pójść o krok dalej. Chciał za wszel­ką cenę przejść na… – Powtórzenie.

 

na drugą stro­nę prze­smy­ku, by zo­ba­czyć, wszyst­kie jego ta­jem­ni­ce. – Drugi przecinek zbędny.

 

 Zresz­tą, młody lord nad­zwy­czaj ra­czył się winem, więc i tak nie miał po­ję­cia, dokąd je­dzie.Zresz­tą młody lord ochoczo/ nadzwyczaj ochoczo/ skwapliwie ra­czył się winem, więc i tak nie miał po­ję­cia, dokąd je­dzie

 

Tom uwa­żał, żeby nie prze­do­brzyć z trun­kiem, gdyż po­trze­bo­wał też wo­jow­ni­ka, nie tylko pi­ja­ka. – Czy lord z zapałem raczący się winem, czyli już urąbany tak, że nie wie, dokąd jedzie, będzie w stanie władać orężem, jak na wojownika przystało?

 

Tom czuł dreszcz nie­mal­że na całym ciele. – Jeden dreszcz na całym ciele?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Szort nie powala, ale to wiesz. Skupmy się więc na przecinkach.

I innych szczegółach – przeszkadzało mi mieszanie czasów – raz teraźniejszy, raz przeszły. Dlaczego tak?

Przez dziesięć lat, Tom Grandy, jest dowódcą straży z twierdzy Rad Tirrion.

Te przecinki bym wywaliła – to normalne części zdania, nie widzę potrzeby, żeby je szatkować. A już na pewno nie należy oddzielać podmiotu od orzeczenia (chyba że w środku jest jakieś wtrącenie albo coś. Ale tu nie ma).

Teraz kiedy miał już za sobą ze sto wypraw

Zgadzam się z Jackiem – wstawiłabym przecinek po “teraz”.

Teraz jedyną rzeczą, którą mógł zrobić, to czekać aż przypieczętuje się jego los

A to zdanie mi zgrzyta. Lepiej brzmiałoby “jedyne, co mógł zrobić, to czekać” albo “jedyną rzeczą, którą mógł zrobić, było czekanie”. Jak by nie kombinować – przecinek przez “aż”.

Aha, dlaczego SF?

Babska logika rządzi!

Kolega Skoneczny zrobił już wnikliwą analizę, więc pozostała mi tylko opinia czytelnika. Ta historia wygląda jakby była wstępem do dłuższego opowiadania. Jechało dwóch gości, coś się wydarzyło, i… nic. Koniec.

Po co silić się na tworzenie historii regionu, skoro nic z tego potem nie wynika?

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Przepraszam za offtop, ale muszę, no nie wytrzymam:

 

Finklo, dlaczego stałem się Jackiem w Twoich oczach (czy może Dżekiem :v) ?

No nieźle.

pana, mogą zginąć – bez przcinka

Lord Wolfe, od jakiegoś – jw

czekać aż przypieczętuje się – przecinek po czekać

wilki. Zamiast pewnej śmierci, watahy wilków – powtórzone wilki

siebie Tom. Widocznie – brakuje myślnika po Tomie

Tyle ode mnie. Fabularnie, no cóż, nie powala, ale chyba to wiesz :) Powodzenia w dalszym pisaniu.

Przeczytałem. W przecinkologii jestem tak samo dobry jak w udzielaniu ślubów czy budowie tankowców :D Natomiast samo opowiadanie chyba nie miało zachwycać…

F.S

Finklo, dlaczego stałem się Jackiem w Twoich oczach (czy może Dżekiem :v) ?

O, kurczę, przepraszam. Mylą mi się Wasze awatary. Byłam przekonana, że to inne słoneczko. :-/

Babska logika rządzi!

Prosisz o poprawki, a widzę, że żadnej nie wprowadziłeś. Cóż, też skupiłam się na interpunkcji, bo treść jest słaba i nie ma co o niej gadać.

wilków? – rycerz położył dłoń na mieczu.

Duże “R” powinno być.

swojego pana,[-] mogą zginąć

To jest kontynuacja, nie wtrącenie. Przecinek zbędny.

Według prawa, mężczyźni mieszkający w Seirun, po ukończeniu szesnastego roku życia,[-] muszą odbyć służbę wojskową, Tom miał pecha trafić na przesmyk.

“Po zrobieniu tego i owego” nie stawia się przecinka. Natomiast pogrubioną część zdania dałabym jako nowe zdanie, bo naprawdę nie wiem, co robi w tym.

Przez dziesięć lat,[-] Tom Grandy, był dowódcą straży

Jak Finkla wspomniała – przecinek do wywalenia.

 

Niech moc interpunkcji będzie z tobą :P

Tylko nie "Tęcza"!

Jak dla mnie historia trochę jakby z kalki. Zakończenie jest zbyt oczywiste i to właściwie niemal od samego początku. Rozumiem, że to krótkie opowiadanie, ale nie zaszkodziłby mały zwrot akcji.

Droga Bojownik… 

Widać, że chcesz pisać i sprawia Ci to frajdę. Pomysły, a może zalążki pomysłów, masz, tylko ten warsztat. Fajnie, że chcesz się uczyć, warto więc, żebyś jak najszybciej wprowadziła zasugerowane przez czytelników poprawki. Oprócz interpunkcji zwróć uwagę na powtórzenia (co już podkreślił Skoneczny). Jeśli dodasz na przykład jakieś elementy wyglądu postaci, ich cechy, to też możesz się nimi posługiwać. Wtedy, powiedzmy, zamiast Tom Grandy mogłabyś napisać ciemnowłosy/siwowłosy/błękitnooki/itd., zamiast lorda – młodzieniec, szlachetnie urodzony. Pobaw się synonimami, pokombinuj.

Zapał jest, ikra jest, teraz tylko praca, praca, praca :)

 

A ja dorzucę jeszcze do wypowiedzi Iluzji: Czytaj!

Ale nie jakieś lekkostrawne pierdoły, tylko uznanych autorów. Patrz jak budują zdania, prowadzą narrację, opisują postacie i tworzą charaktery.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Dużo już zostało powiedziane na temat tego tekstu, nie zostało wiele do dodania. Tekst nie jest porywający ani w kwestii fabuły, ani warsztatu. Ale to, powiedzmy, nie jest aż tak istotne. Ważna jest twoja chęć do samodoskonalenia i sukcesów na tym polu ci życzę.

Nowa Fantastyka