- Opowiadanie: Unfall - Na kamieniu

Na kamieniu

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Biblioteka:

zygfryd89, ryszard

Oceny

Na kamieniu

Od życia chciała zawsze czegoś więcej.

Nie ładniejszej sukienki, czy wygodniejszych butów. Chciała rozwinąć skrzydła i zerwać się do lotu. Chciała żyć bardziej. By róże pachniały intensywniej, a wręczający je mężczyzna był bardziej męski. By z płomieni domowego ogniska nie uronić nawet iskierki. By praca stanowiła wyzwanie, a potem została doceniona. By świat wdzierał się w umysł ogromem niesamowitych doznań…

Ale świat ją oszukał. Wabił barwami odległych pejzaży, by potem, gdy dotarła na miejsce, rzucić w twarz ponurą szarością. Szczęście wciąż uciekało, bawiąc się z nią w kotka i myszkę, co rusz wodząc na manowce. Brnęła coraz dalej i dalej, tropiąc kolorowe miraże, aż dotarła w miejsce, skąd nie mogła już dojrzeć wątłych promyków nadziei.

Przełknęła łzy, zacisnęła zęby i, na przekór wszystkiemu, poszybowała. Bez rozpostartych skrzydeł, których poskąpił los. Choć na chwilę… zanim zebrani pod mostem gapie wezmą ją na języki.

Koniec

Komentarze

Nie, nie przekonał mnie powyższy tekst. 

Ojej, Unfallu, dość to depresyjne, ale ładne.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Emma Bovary

Pani Bovary jawiła mi się dość irytująco rozchwianą osóbką, a tutaj chyba… Rozczarowanie i depresja?

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

A gdzie tu fantastyka?

Cholera, co Cię, Unfallu, natchnęło do takich depresyjnych tekstów?

Babska logika rządzi!

Masz za co przepraszać, Unfallu, gdyż tekst kiepski, a wiem, że stać Cię na więcej.

Hmm... Dlaczego?

Przygnębiające.

Czy wzbijanie się w powietrze nie jest przeciwieństwem skoku z mostu?

A gdzie tu fantastyka?

No właśnie – fantastyki nie ma. Ani grama. Nie ma nawet literackiej fikcji. :(

Oj, coś złego się stało się?

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Jak już napisali przedpiścy – przygnębiające i depresyjne.

Niemniej, na swój sposób, piękne. I zbyt często prawdziwe. Choć nie do końca jestem przekonany bohaterką. Jako marzycielka, wiecznie spragniona czegoś więcej, powinna czerpać radość już z samych poszukiwań i z nadziei, które one dają. Wszak droga do celu piękniejsza jest niż sam cel, czyż nie?

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Nie ma nawet literackiej fikcji. :(

Aż strach pytać :( 

 

Wszak droga do celu piękniejsza jest niż sam cel, czyż nie?

Nie zawsze. Dużo zależy od osobowości marzyciela/marzycielki. Zderzenie rzeczywistości z marzeniem może być na tyle bolesne, że zamiast chodzić z głową w chmurach, można wylądować w głębokiej depresji. 

 

Unfallu, ładnie napisane, ale straszne. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Aura nastraja depresyjnie nastawia. Pozytywnie patrzeć trzeba postrzegać. ;-)

A ja tam lubię depresyjnie, nawet bardziej, niż rozmemłane kawałki “jakie-to-życie-jest-piękne”.

Na początku lektury przypomniał mi się stary dowcip, jak to kobieta wchodzi na kolejne poziomy w domu handlowym i cięgle marudzi, mimo coraz lepszego asortymentu towarów, aż w końcu wchodzi na ostatnie piętro, gdzie nic już nic nie ma.

Później już nie było do śmiechu, tylko refleksja.

Ładne.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Krótka forma, a udało Ci się stworzyć ciekawy, przygnębiający obraz. 

Smutne :-(

wzbiła się w powietrze – może zamiast tego wzbijania dać”poszybowała”? 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Jak na liczbę znaków, bardzo treściwa i nieźle zarysowana rzecz. Smutne i ładne jednocześnie.

Czasem jest tak, że chciałoby się kogoś objąć i po prostu pomilczeć, a czasem też tak, że ci, których objąć by się chciało, są za daleko. Wtedy pozostaje rozładować napięcie inaczej, choćby dzieląc się smutkiem z Bogu ducha winnymi osobami. Wybaczcie, że na Was padło i dziękuję.

“Poszybowała” rzeczywiście pasuje lepiej.

Zajrzałam z ciekawości, myśląc sobie, ciekawe co u Unfalla słychać. Ostatni Twój tekst, jaki pamiętam, był na konkurs o przetworzonych. Co się zmieniło? Mniejszą ilością energii zadajesz potężniejsze ciosy (czytam akurat Naruto, stąd porównanie :P). Nie zgadzam się, że to Twoja gorsza chwila. Na pewno nie literacko. Ściskam ciepło i ślę pozytywną energię.

Przejmujące i jakże prawdziwe. Pozdrawiam.

Pozdrawiam także od dawna tu nieobecną Martę.

Smutne, lecz pasujące do jesiennej aury. Fantastyki faktycznie nie ma, ale nie jest to dla mnie w tym przypadku wada. Czasem lubię przeczytać coś co nie jest do końca optymistyczne. 

Może zimny ze mnie drań, ale sam fakt, że bohaterka tekstu czegoś chciała i tego nie dostała, nie sprawił, że zacząłem jej żałować. Nie zawiązała się między mną a nią żadna więź.

Niezłym i w mojej opinii najlepszym punktem tekstu jest ostatnie zdanie.

Całość pasuje do listopada, ale mostu nie urywa.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dobrze się realizujesz, unfallu, w takich krótkich formach. Niby nic a jednak:)

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

Napisane dobrze, do tego dobrze skonstruowane, ale to raczej nie była niespodzianka. Tyle że reszta, cóż… Nie wiem, czemu ten tekst ma służyć. We mnie refleksji nie wzbudził.

Tylko nie "Tęcza"!

Przemówił. Jak najbardziej przemówił. Bardzo, bardzo…

Kurczę, choć fantastyki tu za grosz, to jednak trafił.

F.S

Czyżby sponsorem powiastki był wyraz BY? Bo tak się on powtarza w tekście, jakby Autorowi zależało na lobby tego “by”, byleby to “by” było, choćby bylejako i byzsensu. :)

 

 

 

bye bye

 

m.

Unfallu, cóż mogę napisać… Fantastyki nie ma, to fakt. 

Ale jednocześnie tekst jest mocny i do mnie akurat trafił. Czasami trzeba dać upust emocjom, uwolnić je i przelać na papier. Skoro nie można kogoś przytulić…

 

Skojarzyło mi się z piosenką “Jenny” Edyty Bartosiewicz:

 

Odkąd sięgam pamięcią zawsze było coś nie tak.

W niełasce, w ciągłym nieszczęściu los bił na oślep.

Szybko przestałam być dzieckiem, czy choć przez chwilę byłam nim.

I naprawdę nic co ludzkie mi obce nie jest.

Zabawne jakie rzeczy potrafią czasem do głowy przyjść…

A ja za dużo widzę, zbyt mocno czuję.

 

Trzymaj się, Unfallu…

Ogólnie ładne, ogólnie depresyjne. A że składa się z niecałego tysiąca znaków, trudno właściwie powiedzieć coś więcej. Ale przeczytać można. Nie powiem, że z przyjemnością, bo czytanie o samobójstwie nie sprawia mi przyjemności. Zatem z refleksyjnością może?

Nowa Fantastyka