- Opowiadanie: Lord Vedymin - Amba

Amba

Oceny

Amba

Wciągam nosem biały proszek i jestem bogiem.

W łeb uderzają mnie miriady doznań. Widzę feerię podczerwieni i nadfioletów, nieporównanie piękniejszych od tego, co maluczcy zwykli nazywać barwami.

Słyszę symfonię dźwięków z całego miasta i okolic. Grupuję tony i szumy w setki synchronicznych melodii. Głosy ludzi ignoruję.

Czuję najdrobniejsze składowe grawitacji, kolapsy, supernowe. Tonę w euforii podczas długich rozbłysków gamma.

***

Metabolizm robi swoje i amba przestaje działać. Znów jestem lumpem bez grosza przy duszy. Kuśtykając, idę na Centralny. Siadam na zimnej posadzce, opatulam się połatanym płaszczem i zaczynam zbierać kolejny milion.

Pokarm bogów jest drogi i ma skutek uboczny – jestem nieśmiertelny.

Koniec

Komentarze

Ten krótki tekst zawiera wszystko to, czego nie znoszę we współczesnej literaturze. Ale to nie jest obiektywna opinia, dlatego wstrzymam się od konkretnej oceny. 

Co to jest amba?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

@Winter: Trudno o obiektywną opinię. Chętnie dowiedziałbym się, jakie są te wszystkie znienawidzone przez Ciebie cechy, które ma ten tekst (choć części mogę się domyślać). Czyżby kolokwializmy były zbyt rażące?

@regulatorzy: Pozwól, że nie odpowiem, ale choć raz chcę zostawić te sto słów bez żadnych aneksów.

Może trochę zawiłe, ale dobre. Może też źle rozumiem, jednak podoba mi się. Dwa ostatnie słowa, pozostawiają spory margines interpretacji.  

F.S

Lordzie, właśnie o to chodzi. Chociaż przyznam szczerze, że im więcej razy to czytam, tym bardziej się przekonuję. Więc coś musi być na rzeczy.

Mnie coś nie pasuje właśnie wstawka o nieśmiertelności. Reszta jak najbardziej ok.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Foloinie, Bemik, dzięki za wizytę i komentarz. Winter i Regulatorzy oczywiście też :)

Fajny proszek, ale nie ma szybszych dróg na uzbieranie tego miliona? Bo wychodzi bardzo dziwna wizja nieśmiertelnego.

Babska logika rządzi!

Nie przekonałeś mnie. Dla mnie naciągnięte jak gumka zbyt ciasnych majtek, by pasowało do tematu.

A więc mamy kolesia, który wciąga ambrozję w proszku i jest na nią nakręcony tak bardzo, że nie wydaje grosza na nic, byle uzbierać na działkę. A że jest nieśmiertelny, to nie musi mieć gdzie spać i co jeść. Generalnie, idea ciekawa, a w dodatku przekonująca, jako że greccy bogowie do specjalnie pełnosprytnych moim zdaniem nigdy nie należeli. Niemniej, poniekąd skłonny jestem zgodzić się z wnioskami wysuniętymi przez badi – dożywocia w tym jakby niewiele.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Dożywocie jako ćpun. Dosyć tragiczne. Nie podchodzi mi tylko ta nieśmiertelność…

Nowa Fantastyka