- Opowiadanie: michalus - BJ

BJ

:) no dobra tu nie ma dużo fantastyki, toż to samo życie :)

Oceny

BJ

„Aż śmierć was nie rozłączy” rzekł kapłan. Do You pamiętasz to Darling? Że na zawsze i ever. Ja lubię czyste układy Honey. Ustalmy to jednoznacznie Bejbe. Let’s face it, wspólne żywoty nasze, skończą się kiedyś Love. Moje ciało umrze, a Twoje boobs prędzej czy later opadną. Załóżmy pesimistic version, że ja najpierw zejdę. Let’s be honest, jesteś trzydzieści lat younger niż ja – to jest całkiem probably.  Tutej testament spisałem u znajomego notary. Może dostaniesz some dollars po mnie, ale nie wiem. Nie wymagam fantastyki Bejbe. Ale że lodzika robić nie chcemy?! Pamiętaj Honey, na finansowe dożywocie to trzeba sobie zasłużyć.

Koniec

Komentarze

Hmmm… Fantastyki tu tyle, co na koncie o trzydzieści lat młodszej Honey, jeśli nie blowjob.

 

Poza tym, pomysł – zarówno na mieszanie języków jak i puentę – choć na pewno nietuzinkowy, zupełnie jednak do mnie nie trafia. Niby tylko sto słów, a już zacząłem męczyć się podczas czytania. No i sporo braków w interpunkcji. Skoro o tej porze rzuciły mi się jeszcze na oczy, to znak niechybny, że powinieneś nad nimi podumać jeszcze.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Ło jeżu kolczasty…

Ha ha… no ciekawa koncepcja tekstu. Niczym rozmowa Polaków na Greenpoincie ;)

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

thx za lekturę.

AdamKb → tradycyjnie dwuznacznie i oszczędnie w słowach,

wiwi → dokładnie toż to greenpoint połączony z żonami z Hollywood,

Cień burzy → a ja tam uważam, że każdy lodzik jest z założenia fantastyczny. Kiedyś też tak miałem że czytanie lub liczenie do stu mnie męczyło. ale potem skończyłem pięć lat, i samoczynnie przeszło :)

Zgodzę się z Cieniem. Pomysł interesujący. Znaczenie licznych anglicyzmów w końcu staje się jasne i nawet uzasadnione, ale i tak podczas lektury nieco męczy.

Babska logika rządzi!

0% fantastyki, męczące, i raczej nie jest to “samo życie”. Nie w mój gust.

a ja tam uważam, że każdy lodzik jest z założenia fantastyczny.

Punkt dla Ciebie. Ale szczerze nie życzę Ci, byś musiał wspominać te słowa w ciasnej celi…

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Sto słów, a jakoś się ciężko czytało, jakbym pole orał rękoma, choć jak to zwykle bywa – pomysł jest, ale robić ni ma komu :D

F.S

:) dzięki za lekturę i komentarze. Ponglish jest z natury ciężki w przyswojeniu. Ale przyjmuję fakt, że drabbel najwidoczniej nie wyszedł dostatecznie zjadliwie i zgrabnie.

Cień Burzy → :)  

Coś wyrosło na poletku, ale mocno zachwaszczone.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Not bad, całkiem nice. Nawet wyszło funny i cool. :)

Cya.

Edit (18:59): Chyba zrozumiałem tytuł. Dżizas…

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Po przeczytaniu opowiadania miałam ochotę dodać:

“Czytał Mariusz Max Kolonko”…

Teraz nie mogę pozbyć się tej wizji :D

Mi się tytuł dość jednoznacznie skojarzył i oczywiście jest do niego odniesienie w tekście. Nie moje klimaty ale pomysł ciekawy.

No coż… zdecydowanie nie moje klimaty. Nie zachwyciło mnie.

And one day, the dream shall lead the way

Bardzo średnie.

Dziwny tekścik, który zupełnie nie przypadł mi do gustu. 

Chyba nie rozumiem puenty, bo oprócz johłany crupy stajlu, to nic więcej tu nie widzę.

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Ale mnie rozbawiło :) Nie wiem, czemu napisane ponglishem – ale chyba właśnie dzięki temu, że musiałem się bardziej skoncentrować, to puenta tak trafiła. 

Po tym BJ nie trysnąłem, bo lektura nieco męcząca. Ale za to śmieszne na końcu :)

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Nowa Fantastyka