- Opowiadanie: Emelkali - Za szybą

Za szybą

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Za szybą

Delikatna porcelana rozgrzewa zmarznięte dłonie. Siadam na bujanym fotelu, opieram głowę o haftowaną poduszkę i patrzę przez duże okno. Czasami chciałabym je otworzyć. Krzyknąć, zmusić, pchnąć we właściwą stronę. Tak, czasami bym chciała. Ale, skoro nie mogę, przyglądam się tylko, popijając słodką, czarną kawę i głaszcząc śpiącego na moich kolanach kota. Aksamitna sierść poddaje się palcom, połyskując niczym hebanowy jedwab. Cichy, jednostajny pomruk słodko pieści moje uszy.

Bujak kołysze się miękko, a ja spoglądam przez okno. Za grubą szybą toczy się życie. Lubię na nie patrzeć.

 

Alutka zakochała się od pierwszego wejrzenia. Absolutnie i ostatecznie. Wszystko inne… wszyscy inni przestali mieć znaczenie. Praca, studia, rodzina. Nic się nie liczyło. Tylko Kuba. Kochała go bezgraniczną, ufną miłością, zrodzoną z samotności, z marzeń i wyobraźni. Tak po prawdzie, gdyby choć na moment potrafiła się zatrzymać i przemyśleć swoje uczucia, zapewne spostrzegłaby, że to nie Kuba jest obiektem jej westchnień, ale istota wyższa, doskonalsza, utkana z pragnień i snów, posiadająca jedynie jego rysy… Jego ciało.

Tak, ciało Kuby. Nieustające źródło rozkoszy. Szybkich, skradzionych chwil w pracy. Intensywnych minut w przerwach na lunch, spędzonych w pobliskim motelu. Mocne dłonie zamknięte na uniesionych pożądaniem piersiach, palce wciśnięte w delikatną skórę, aż po siniaki, które potem musiała ukrywać pod grubymi ubraniami. Wargi znaczące wilgotny ślad zaspokojenia. Twarde, zwarte ciało, sięgające i biorące. Przy niej, w niej. Szaleństwo i przyjemność. Jednocześnie.

Kuba – choroba i lekarstwo. Pogrążyła się w nim. Oddała. Był miłością, spełnieniem, marzeniem… Był jej bogiem.

Tak, wiedziała, że jest żonaty. Nigdy tego nie ukrywał. Tamta na niego nie zasługiwała. Na pewno. Przecież gdyby było inaczej, nie brałby Alutki, prawda? Nie kochałby się z nią każdego popołudnia, z oszałamiającą pasją. Tamtej na pewno nie robił tego… i tego… i tego też.

Ledwie słyszalny głosik, zagłuszany namiętnością, podpowiadał, że powinna zerwać, powinna… Szeptał jednak zbyt cicho. Jęki rozkoszy skutecznie go tłumiły.

Nie, Alutka nie prosiła, żeby Kuba się rozwiódł. Miała swoje dwadzieścia minut, każdego popołudnia, od poniedziałku do piątku. I marzenia w soboty i niedziele. Miała wyobraźnię i sny. Nie mogła być zaborcza. Nie chciała stać się tamtą. Nie chciała zostać obowiązkiem.

Aż pewnego dnia ukochany nie przyszedł do pracy. I następnego również. Wreszcie minął trzeci i Alutka, szalejąc z niepokoju, odważyła się zapytać w kadrach. Koleżanki wyjaśniły, że przecież Kuba złożył przed miesiącem wypowiedzenie, które właśnie dobiegło końca.

Gdy wieczorem sięgnęła po tabletki, głos znów szeptał. Trzymała w dłoni fiolkę. Patrzyła na porozkładaną w sypialni bieliznę, tę, którą kupiła dla Kuby. Frywolną, koronkową i błyszczącą satyną. Wspominała, jak ją rozbierał, szybko, niecierpliwie… Głos wciąż powtarzał, a Alutka stała wśród pieczołowicie ułożonych majtek i staników. Stała długo, zaciskając palce na pudełeczku z tabletkami. Szept trwał, aż w końcu dziewczyna usłyszała. Wyrzuciła tabletki. Pozbierała bieliznę. I położyła się, by płakać.

A trzy miesiące później zatrudnili Tomka…

 

Pusta filiżanka ciąży mi w palcach. Wstałabym, żeby ją odstawić, ale żal mi kota. Tak słodko śpi, zwinięty w kłębek na moich kolanach. Pochrapuje cicho. Małe, ciepłe ciałko poruszane regularnym oddechem działa dziwnie kojąco. Mogę na chwilę zapomnieć o świecie za szybą.

Potem kot się obudzi. Zeskoczy na dywan, przeciągnie długi grzbiet, wyprostuje puszysty ogon i, mrucząc, zacznie ocierać się o moje stopy, dopraszając się jedzenia, albo pieszczoty.

Tak, zwierzęta mi się udały. Tylko z ludźmi popełniłam błąd. Trzeba było nie dawać im wolnej woli…

Koniec

Komentarze

Fikuśna bielizna – zmień na frywolną, bo fikuśna nie pasuje do konwencji

Wstałabym, żeby ją odłożyć, ale żal mi kota – raczej odstawić, odłożyć można książkę.

Bardzo, bardzo mi się podobało, ale nie podobała mi się klamra. To zdaje się ten element fantastyczny,co? Jak dla mnie niepotrzebny, ale ja lubię takie małe perełki jak to Twoje opowiadanie.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Tak, fantastyczny, ale i, wiesz… No, mojszy :) Mnie zaś najbardziej klamra, bo środek to taki przeraźliwy, głupiobabski schemat, nie uważasz?

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Emelkali, toż my w końcu baby som, to jakie nam teksty skrobać, jak nie babskie. A jeszcze jak jaka baba, tak ja Ty, cudnie w słowa babską historię ubierze, to sie inne baby, jak ja, tylko zachwycać mogom.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nie no, klamra niezbędna. Taaak. Albo wolna wola, albo rozum… Od nadmiaru we łbach się przewraca. A może było upiec szarlotkę z jabłek, żeby toto więcej kumało? ;-)

Jedwabista sierść poddaje się palcom, połyskując niczym hebanowy jedwab.

Powtórzenie.

 

Edit: Jedna baba drugiej babie… ;-)

Babska logika rządzi!

Mnie się ta klamra bardzo podobała. I fajnie było odnaleźć fantastykę w ostatnim zdaniu ;)

A środek – tak se. Już po kilku zdaniach o Alutce zatęskniłam do tego fotela bujanego, bo opis z początku wessał mnie mocno – ciepłem, przytulnością i zgrabnym opisem (choć zastanawiam się, czy nie za dużo tu przymiotników), a Alutkowe rozterki trochę znudziły.

 

Patrzyła na porozkładaną w sypialni bieliznę, tę, którą kupiła dla Kuby. Frywolną, koronkową i błyszczącą satyną. Wspominała, jak ściągał każdą z nich…

 

Myślę sobie, że chciałaś uniknąć tu zaimków, ale z tego, że kupiła dla Kuby i wspominała, jak Kuba je ściągał, wyszedł mi w wyobraźni obrazek faceta zrzucającego z siebie damskie fatałaszki ;)

Pewnie wyjdę na idiotkę, ale zupełnie nie wiem o co chodzi w opowiadaniu, skutkiem czego nie umiem nic o nim powiedzieć. :-(

 

Bujak ko­ły­sze się mięk­ko, a ja spo­glą­dam za okno. – By spojrzeć za okno, trzeba je otworzyć i wychylić się zeń.

 

Mocne dło­nie za­mknię­te na unie­sio­nych po­żą­da­niem pier­siach, palce wci­śnię­te w de­li­kat­ną skórę, aż po si­nia­ki, które potem mu­sia­ła ukry­wać pod gru­by­mi ubra­nia­mi. – Czy kiedy nie miała siniaków, chodziła z gołymi piersiami? By zasłonić siniaki, wcale nie trzeba wkładać grubej odzieży.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bemik – się uczę :)

Finklo, Werweno, dziękuję, poprawiłam.

Regulatorzy, okno poprawione. Co do drugiego zdania – mam kilka bluzek, które żadnego siniaka by nie ukryły, a teoretycznie zapinają się pod szyję ;) A te palce siniaki robiły nie tylko na piersiach…

I nie martw się, czasami nawet oczywisty tekst nie jest zrozumiały. Ponoć im wyższe IQ, tym trudniej pewne rzeczy pojąć. Może więc jesteś w znakomitym gronie ;)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Ostatnio wiele obyczajowych, kobiecych opowiadań pojawia sie na portalu. Kolejne które mi sie podoba choć trochę nikla zawartość fantastyki.

Belhaju, jak dla mnie fantastyka tego opowiadania bije po oczach :) 

Emi, dziękuję za przesympatyczną przerwę w pracy :) I trudno, jakoś przeżyję, że zrozumiałam (to w świetle wypowiedzi o IQ i pojmowaniu) ;) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

A mnie się podoba obyczajowy, “głupiobabski” środek. Klamra już mniej. Być może nie pojmuję pełni zamysłu, ale sprawia wrażenie dodanej na siłę… No dobrze, może nie siłę, ale nie dostrzegam związku z zasadniczą treścią na tyle dużego, by tak do końca uzasadnić jej obecność, a przynajmniej kształt.

Głupota i wolna wola to niefajne połączenie, ale cóż z tego? Tak już jest i (s)twórca musi sobie z tego zdawać sprawę…

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Belhaju, dziękuję. Mam jak Śniąca – bije po oczach ;)

Śniąca – polecam się :*

Thargone – Ona zdaje sobie sprawę, co niczego nie zmienia. I tak drażni :D

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

A mi klamra zamieszała w głowie. Zwłaszcza ostatnie zdanie szorta, takie… wieloznaczne. Teraz już sam nie wiem kim jest bohaterka.

Ciekawy tekst. Muszę się jeszcze nad nim trochę zastanowić.

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Wyjątek od reguły: nie wiem, co myśleć o tym szorciaku. Kot na plus, koncepcja takiego boga na minus, Alutki trochę szkoda, a trochę “dobrze jej tak”…

Emelkali, na pewno Ty to pisałaś?

Na pewno, Adamie. A co Ci się w takim bogu, prócz, rzecz jasna, płci, nie podoba, ha?

Zaraz wrzucam następnego, mam nadzieję, że też tam zajrzysz… ;)

 

Nazgulu, to czekam :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Brak zdecydowania. Albo świat do poprawki, albo nie marudzić…

Człowieku małej wiary… to Kobieta jest, no! Tyś widział kiedy zdecydowaną kobietę? Przecież w kobiecie to jest niezmienne, że jest zmienna ;)

Poza tym, z mojego punktu widzenia, to Ona nie marudzi, tylko stwierdza. Dała nam wolną wolę, a teraz się irytuje, bo głupoty robimy i Jej szeptów nie słuchamy.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Fakt; jakoś tak odruchowo, tradycyjnie pisałem o bogu mężczyźnie. Moje gapiostwo. Skoro kobieta, to pozostaje mi Hau hau hau… :-)

Klamra i puenta ratują tekst, bo środek jest trochę nudny. I ze wstydem przyznaję, że musiałam przeczytać tekst dwa razy, żeby zrozumieć o co chodzi z końcówką. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Gravel, słoneczko, Ty bądź dumna!

W kontekście tego, co odpisałam Regulatorom ;)

 

Tiaaaa, Adamie, odruchowo. Męski punkt widzenia, ot co!

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

:-) Tjaaa, Wasz lepszy… :-)

Jasne! Jedyny i prawdziwy :*

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Bardzo ładnie napisane, parę zdań szczególnie mi się spodobało, ale ten no… niewiele ponadto. Taki sobie szorcik obyczajowy, a że Bóg jest kobieta to wiadomo od dawna :P

Tylko nie "Tęcza"!

Dobrze napisane, chociaż mnie najbardziej podobała się właśnie klamra. Fajnie wymyślone i pokazane. A środek szorta taki… no, nie zrobił na mnie dużego wrażenia. Ale nie mogę też napisać, że jest zły ;) 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Tenszo, kochana, ale tak między nami – bo przecież nikt nie słucha, prawda? – jakby On był kobietą, to mężczyźni mieliby miesiączki, rozstępy i wieczne kompleksy ;)

Mirabell, bo on taki właśnie miał być, na szybkie czytanko :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Zrobiłem przegląd moich wyimaginowanych kochanek a jest ich zdrowa ilość, żadna z nich nie ma na imię Alutka…no i Emalkali dzięki za uświadomienie mi nowej gałęzi fantastyki “Fantastyka Obyczajowa”

Ten szorcik to takie właściwie samo życie w pigułce. Ciekawa fantastyka obyczajowa, jak to stwierdzono powyżej. Nie jest może niesamowity i powalający na kolana, ale ładnie zamknięty klamrą i bardzo przyzwoicie napisany. Czego chcieć więcej?

Dziękuję, Vyzarcie :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Podobało mi się, choć na kolana nie rzuciło. I osławiony “środek” i gorąco dyskutowana “puenta” dla mnie na równym poziomie.

Nowa Fantastyka