- Opowiadanie: Emelkali - Niebieski rower

Niebieski rower

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Biblioteka:

AdamKB, Sethrael, śniąca

Oceny

Niebieski rower

Boczne kółka w niebieskim rowerku skrzypią cicho. Trzeba je przesmarować, żeby nie budziły połowy sąsiadów, kiedy Jasiek jeździ po mieszkaniu. Skrzyp, skrzyp, skrzyp… czasami szybciej, czasami wolniej. Dźwięk odbija się od nagich paneli i zwielokrotniony unosi w mieszkaniu. Jasiek chichocze w rytm piszczących kółek. Zanosi się głośnym śmiechem.

– Patrz, mamo, patrz! – krzyczy radośnie.

Patrzę.

Niebieski rower mknie przez korytarz. Wielobarwne, metaliczne wstążki przy kierownicy furgoczą wesoło. Odbijają księżycowe światło, wpadające przez okno. Zamknięte, mimo duchoty w środku. Srebrzysta poświata rozświetla puste ściany, muska framugi, łaskocze nieokryte podłogi. A potem tańczy w obracających się kółkach, napędzanych małymi nóżkami.

– Słuchaj, mamo, słuchaj!

Słucham.

Do skrzypiących kółek dołącza drżący pogłos dzwonka. Powinien być klakson. Głośny i hałaśliwy. Jasiek chce taką jazgoczącą trąbkę, żeby całe osiedle słyszało, kiedy jedzie na nowym rowerze… Dzwonek niesie się między pustymi pokojami. Nachalny pomimo swej łagodności.

Niebieski rower mknie przez puste, ciemne mieszkanie. Kółka skrzypią. Dzwonek dzwoni.

A mój niewidoczny synek macha do mnie ręką i śmieje się bezgłośnie.

Koniec

Komentarze

Skojarzyło mi się z Lśnieniem (tylko tam był czerwony rowerek), a ja uwielbiam ten film (książka też zacna). I mimo że zakończenie całkowicie przewidywalne (w końcu miał być jakiś element fantastyczny, a przy takim klimacie, cóż innego można tu było wymyślić?) i nie wywarło na mnie żadnego wrażenia, to mi się podoba jako całość. Ma klimat, choć to niecała strona.

Wstyd przyznać, ale nie widziałam/czytałam Lśnienia. Horrory to nie mój teren. Twoje skojarzenie potwierdza jednak przekonanie, że w literaturze było już wszystko ;)

Fakt, zakończenie jest przewidywalne, ale mi bardziej chodziło o klimat, więc cieszę się, że Ci się spodobał.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

To oglądaj Lśnienie Kubricka! :) To nie żaden horror, tylko arcydzieło ze świetnym klimatem (na horrorach wcale się nie znam, ale o filmach nieco wiem).

A ja na klimaty pozostaję odporna, więc nie powaliło. Ale przeczytałam. ;-p

Babska logika rządzi!

Bardzo mi się podoba nastrój szorta. A że zakończenie przewidywalne – co z tego? Literatura nie musi zaskakiwać intelektualnie. Wystarczy, jeśli wzbudza uczucia.

Hmm... Dlaczego?

Finklo, jakoś tak pewna byłam, że akurat Ciebie klimat nie powali :P

 

Drewian – dziękuję :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Inaczej jakoś zakończenie przeczytałam. Klimat udało się uchwycić i wyszło całkiem fajnie. Przeczytałam bez przykrości. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Jak to inaczej, Morgiano?

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Boziu, ale mnie ogłupiło, że takie głupoty napisałam. Chciałam powiedzieć, że innego zakończenia się spodziewałam. Sorki, Emi, w głowie chyba mi się miesza. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Całkiem udany szort. W kilkunastu zdaniach zdołałaś przykuć moja uwagę. Zakończenie mi się podobało, chociaż wiem że to zgrany motyw. Kolejny dowód na to że wszystko już było :)

Ano, Belhaju, niestety wszystko :)

A jakiego zakończenia się spodziewałaś, Morgiano?

 

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

A myślałam, że może synek okaże się metaforą. I zakończenie będzie bardziej makabryczne.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Hmmm… można uznać, że jest metaforą. A do makabry to ja nie mam pióra ;)

Jechałam wczoraj autobusem i zobaczyłam mężczyznę, a obok niego rowerek na trzech kółkach jadący – mogłabym przysiąc – zupełnie sam. Pewnie gość go popychał co jakiś czas, a mnie udało się uchwycić ów czas “pomiędzy” pchnięciami… Niesamowity widok. I trochę taki… straszny. Stąd szort.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

A do makabry to ja nie mam pióra ;)

Może jeszcze kiedyś się doczekam, choć wolę Twoje bajki krasnoludzkie! :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Taaa, mi się też po pierwszym zdaniu z Lśnieniem skojarzyło :D Ładnie napisane, ale przewidywalne. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

No cóż, przeczytałam i nie mogę się przyznać do jakichś szczególnych wrażeń.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dobry klimat, przykuwający uwagę i na tym koniec. Powiedziałabym nawet, że jestem lekko rozczarowana, bo wszystko tak ładnie i pięknie płynie, a na koniec “oczywista oczywistość”. Jednak liczyłam na więcej i chociaż próbę wybicia się ze schematu, albo wybranie innego. 

Może to dziwne, ale mi się, i to prawie bardzo. Dostrzec niezwykłość za czymś jakże zwyczajnym i tę niezwykłość pokazać w ciepłomelancholijnym nastroju, z takąż refleksją…

Tak, Emelkali nie tylko Sodi z Yasą się udają, myślę.

Adamie, Ty wiesz, że ja Cię… i to prawie bardzo :*

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

:-) Chowam się w najciemniejszym kącie, takie niedopisanie można różnie zrozumieć… :-)

Emi, uważaj. Adam jakoś dziwnie reaguje na babskie komplementy. Tak na krawędzi histerii. ;-p

Ochrzań go, że mimo “spodobania” nie kliknął na Bibliotekę, to poczuje się lepiej. ;-)

Babska logika rządzi!

Kiedy kliknął…

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Zaiste. Ale kiedy pisałam, to jeszcze nie było kliknięte. Sprawdziłam. :-)

Babska logika rządzi!

:-) Kurka wodna, jestem pod bacznym nadzorem, i to czyim… BND niech się schowa… Idę się bać! :-)

A idź Ty w cholerę z tak gorzkimi tekstami, Emelkali. Od Ciebie oczekuję Sodiego, a nie ciosów (choćby przewidywalnych) w potylicę przed północą…

A że nie znasz “Lśnienia”… Ech, na kolana – i to na grochu, a nie przed mężem; to powinna być jednak kara. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

a nie przed mężem; to powinna być jednak kara. ;)

Ty wiesz, mojemu Ślubnemu bardzo ten pomysł do gustu przypadł ;)

A ja czasami poważny szorciak też popełniam, no :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Ty wiesz, mojemu Ślubnemu bardzo ten pomysł do gustu przypadł ;)

Jakoś szczególnie zaskoczony nie jestem. :)

Sorry, taki mamy klimat.

Ja też Lśnienia nie znam, ale za to z jakiejś przyczyny przyszedł mi na myśl inny film – Inni. 

Uczucia mam tym razem zmieszane, ale nie wstrząśnięte. Klimatycznie napisana taka zwykła-niezwykła rzecz. Tylko, że mało… Zanim się rozpędziłam, już się skończyło. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Przeczytałem. Cytując klasyka: pozostaję bez emocji.

 

Natomiast co do Lśnienia – nie czytałem książki, ale fenomenu filmu nie rozumiem. Moim zdaniem jest fatalny. Nicholson gra świetnie, to prawda, ale wszystko inne mi się tam nie podobało :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Prawdę mówiąc, także przewidziałem zakończenie. Ale jako scenka naprawdę niezłe.

Nie mogę z czystym sumieniem napisać, że przewidziałem zakończenie, bo tekst był na tyle krótki, że wzrok mimowolnie padł na ostatnie słowa, nim rozpocząłem lekturę ;>… ale wydaje mi się, że bym przewidział ^^.

Zabrakło mi oryginalności, bo posłużyłaś się ogranym motywem straty dziecka… z drugiej strony, naprawdę ładnie napisałaś tę scenę – opis światła księżyca, wykorzystanie zmysłów, dwie kwestie Jasia, jakby żywcem wyjęte z ust dziecka. Zaskoczony nie jestem więc wcale, poruszony może w pewnym stopniu, ale zadumany nad kawałkiem ładnej prozy i owszem. 

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Nowa Fantastyka