- Opowiadanie: belhaj - Wieża

Wieża

Napisane jako wprawka przed czymś dłuższym. Może komuś się spodoba :)

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Wieża

Kłopoty zaczęły się na trzecim piętrze. Zdążyli ustawić barykadę, zza której razili mnie wszelkiej maści pociskami. Osłaniałem się tarczą i kombinowałem jak przerwać ten impas. Z sakwy przy pasie wydobyłem małą buteleczkę pełną mętnego, pomarańczowego płynu. Podarował mi ją parę dni temu, przed wyprawą do tej parszywej wieży, pewien alchemik z którym miałem przyjemność popijać w karczmie. Przegrał ze mną w makao ten, ponoć wybuchający, specyfik oraz eliksir na potencję którego miałem zamiar użyć na szczycie.

Cisnąłem fiolką w barykadę. Z początku nie działo się nic, butelka się zbiła i rozszedł się specyficzny, kwaśny zapach. Powietrze zgęstniało, kiedy usłyszałem krzyki obrońców. Wyjrzałem zza tarczy, barykada płonęła. Doszedł mnie swąd palonych ciał. Odczekałem chwilę, chwyciłem za miecz i ruszyłem schodami w górę. Ciała obrońców były popalone aż do kości, smród przyprawiał o mdłości. Czym prędzej zacząłem wspinać się na kolejną kondygnację.

Wieża miała ich sześć, na najwyższej powinna czekać na mnie nagroda. Tak przynajmniej twierdził Leoz Kaczel, znany w całej Południowej Marchii złotnik. Zbóje porwali mu córkę, płakał kiedy przybyłem do miasta. Za jej odbicie wyznaczył nagrodę, jako złotnik o dziwo płacił srebrem, ale i tak się opłacało. Z plotek zasłyszanych w karczmach, dowiedziałem się, że dziewka jest piękna i szybko się zakochuje. Liczyłem więc jeszcze na to, że młódka odwdzięczy się swojemu wybawcy najlepiej jak będzie umiała.

Czwarta kondygnacja była pusta, zbóje kryli się wyżej. Słyszałem ich pełne napięcia i strachu okrzyki. Osłaniając się tarczą, mozolnie wspinałem się po schodach. Usłyszałem kroki i wyjrzałem zza osłony. Biegło na mnie dwóch uzbrojonych w topory mężczyzn. W jednego z nich zdążyłem rzucić wyciągniętym zza pasa nożem. Upadł prosto pod nogi drugiego. Napastnik stracił równowagę i runął w dół schodów. Prosto na mój miecz. Ostrze przeszło na wylot, haratając jego wnętrzności. Aby wyciągnąć miecz musiałem pomóc sobie nogą. Bezwładne ciało potoczyło się w dół, znacząc schody krwią. Kolejne piętro oczyszczone, uśmiechnąłem się pod nosem.

Na najwyższym piętrze nie było już nikogo, były za to drzwi do komnaty, zza których dochodziły mnie dziwne odgłosy. Otworzyłem je i wszedłem do środka. Widok który ukazał się przede mną sprawił, że gwałtownie przyspieszyło moje serce . Na ogromnym łożu, jakby nigdy nic, baraszkowała sobie para. Kobieta ujeżdżała brodatego mężczyznę, jej pełne piersi podskakiwały rytmicznie. Poczułem miły ucisk w kroku. Chrząknąłem. Dziewczyna oderwana od miłosnych uniesień, odwróciła się w moją stronę. Poczerwieniała na twarzy i krzyknęła:

– A kim ty, kurwa, jesteś!

– Przybywam od twojego ojca, uwolnić cię z rąk porywaczy.

Dziewczyna zeszła z mężczyzny, który nieporadnie zaczął wdziewać spodnie. Nic nie robiąc sobie ze swojej nagości patrzyła na mnie ze złością w oczach.

– Jakich porywaczy! – krzyknęła ponownie. – Pojebało się staremu prykowi od tego bogactwa.

– Eee… jak to.

– Tak to! To jest mój narzeczony, a ci w wieży to nie są porywacze tylko jego podkomendni. Hegadus jest zastępcą kapitana straży miejskiej.

To by tłumaczyło dlaczego wszyscy napotkani przeze mnie w wieży nosili jednakowe, turkusowe tuniki. Stałem jak wryty, nie wiedząc co czynić, krew ściekająca z miecza kapała na posadzkę.

– Więc wypierdalaj stąd, bo cię ogarami poszczuje – Spojrzałem w kąt izby, gdzie leżały dwa olbrzymie psy, przyglądając się całej sytuacji. – I powiedz mojemu ojcu, że mnie już więcej nie zobaczy. Wyjeżdżamy z Hegadusem do stolicy. Dostał awans – prychnęła dumnie.

Odwróciłem się i bez słowa ruszyłem w dół wieży.

Koniec

Komentarze

Zbóje porwali mi córkę, – mu

– A kim ty kurwa jesteś! – z obu stron kurwy powinny być przecinki :-)

– Więc wypierdalaj stąd, bo cię ogarami poszczuje. – spojrzałem – poszczujĘ, zbędna kropka, po myślniku dużą literą

Dostał awans. – prychnęła dumnie. – zbędna kropka po awansie.

No i trochę brakujących przecinków.

Eeee, takie sobie. Spodziewałam się jakiegoś przytupu w końcówce, a tu bida z nędzą.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Poprawione. Dzięki bemik.

Zbóje po­rwa­li mi córkę, pła­kał kiedy przy­by­łem do mia­sta. 

mi  (raczej: mu).

 

– Więc wy­pier­da­laj stąd, bo cię oga­ra­mi po­szczu­je. – spoj­rza­łem w kąt izby, gdzie le­ża­ły dwa ol­brzy­mie psy, przy­glą­da­jąc się całej sy­tu­acji. – I po­wiedz mo­je­mu ojcu, że mnie już wię­cej nie zo­ba­czy. Wy­jeż­dża­my z He­ga­du­sem do sto­li­cy. Do­stał awans. – prych­nę­ła dum­nie.

Kwestie dialogowe zakończone kropką, więc czemu didaskalie małą literą?

 

Co do fabuły to… jako wprawka może być.

 

Pozdrawiam!

 

EDIT:

 

Nie odświeżyłem strony przed wrzuceniem komentarza i proszę, bemik była szybsza :)

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Wprawka jak wprawka, ale w sumie, końcówka mnie rozbawiła. Ciekawa jestem, co z tego będzie. 

Mnie tam końcówka nawet się spodobała, za to reszta jakaś taka pozbawiona klimatu. Wrogów zabijało się tak łatwo, że spodziewałam się raczej gry komputerowej.

Babska logika rządzi!

Prosto na mój miecz. Ostrze przeszło na wylot, haratając jego wnętrzności. – ostrze poharatało wnętrzności miecza? 

I wciąż brakuje kilku przecinków, np:

pewien alchemik(+,) z którym miałem przyjemność popijać w karczmie

Nic nie robiąc sobie ze swojej nagości(+,) patrzyła na mnie ze złością w oczach.

 

A tu mam pytanie do Bemik: 

– Więc wypierdalaj stąd, bo cię ogarami poszczuje. – spojrzałem – poszczujĘ, zbędna kropka, po myślniku dużą literą

Dlaczego zbędna kropka? 

 

Takie sobie, stać Cię na lepsze. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ale wiecie, ta groźba z ogarami może mówić o narzeczonym. On poszczuje.

Babska logika rządzi!

 

Podarował mi ją parę dni temu, przed wyprawą do tej parszywej wieży, pewien alchemik z którym miałem przyjemność popijać w karczmie. Przegrał ze mną w makao ten, ponoć wybuchający, specyfik oraz eliksir na potencję którego miałem zamiar użyć na szczycie.

 No to podarował, czy przegrał? Poza tym, jeśli:

Z plotek zasłyszanych w karczmach, dowiedziałem się, że dziewka jest piękna i szybko się zakochuje.

to po co niby ten eliksir na potencję? Ha?

A na poważnie, to pierwsze, cytowane przeze mnie zdania nie brzmią dobrze. Może lepiej:

“Parę dni temu, przed wyprawą do tej parszywej wieży, zdobyłem ów ponoć wybuchający specyfik, grając w karczmie w makao z pewnym alchemikiem. Dodatkowym bonusem był eliksir na potencję, którego miałem zamiar użyć na szczycie.”

Biegło na mnie dwóch uzbrojonych w topory mężczyzn.

Kurde, nie wiem. Może lepiej byłoby: “W moim kierunku biegło dwóch, uzbrojonyc w topory mężczyzn.”

Widok który ukazał się moim oczom na chwilę przyspieszył bicie mojego serca.

Niepotrzebne powtórzenie. I chyba brakuje przecinka, ale nie jestem pewien. Gdybym spotkał Interpunkcję na schodach wieży…

– Eee… jak to.

Lepiej: “ – Eee… Jak to?”

 

Zasadniczo, to istotnie, puenta rzyci nie urywa. Ale uśmiechnąć się można. Rozumiem, że wdowie emerytury, wypłacane rodzinom poległych strażników miejskich, pochłoną honorarium najemnika, czyż nie? ;-)

 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Zgadzam się z przedmówcami – ogólnie w porządku, ale bez szału. Końcówka mogłaby być bardziej, jak to określiła bemik, z przytupem. I osobiście zastanowiłabym się tu i ówdzie nad połączeniem krótkich zdań i równoważników, żeby narracja nie była tak poszarpana. :)

 

Bardzo mi przykro, ale nic mnie nie rozśmieszyło, ani nawet nie wywołało namiastki uśmiechu – ani monolog bohatera, ani jego wyczyny na schodach, ani miałkie zakończenie, ani goła baba, czyli wulgarnie wyrażająca się złotnikówna. :-(

 

Ci­sną­łem fiol­ką w ba­ry­ka­dę. Z po­cząt­ku nie dzia­ło się nic, bu­tel­ka się zbiła… – Fiolka i butelka, to dwa całkiem różne naczynia.

 

Od­cze­ka­łem chwi­lę, chwy­ci­łem za miecz i ru­szy­łem scho­da­mi w górę.Od­cze­ka­łem chwi­lę, chwy­ci­łem miecz i ru­szy­łem scho­da­mi w górę.

 

Na­past­nik stra­cił rów­no­wa­gę i runął w dół scho­dów. – Masło maślane. Czy mógł runąć w górę schodów?

Może: Na­past­nik stra­cił rów­no­wa­gę i runął ze scho­dów.

 

Ko­lej­ne pię­tro oczysz­czo­ne, uśmiech­ną­łem się pod nosem. Na naj­wyż­szym pię­trze nie było już ni­ko­go, były za to drzwi do kom­na­ty… – Powtórzenia.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Emelkali, kropka jest niezbędna, to mnie się coś popier… Przepraszam, belhaj, za zamieszanie z tym zdaniem. Ma być tak:

Więc wypierdalaj stąd, bo cię ogarami poszczuję. – Spojrzałem

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bemik nic się nie stało :)

Thargone podarował mu preparat w ramach wygranej.

I przyznam się bez bicia. Zabrakło mi pomysłu na puentę więc skończyło się w ten sposób.

 

Bemiczko, czy to za dużo słońca czy wina dzisiaj? Bo dalej coś Ci się plącze :) To nie Emelkali pytała o kropkę, tylko ja :) Jej tu nawet jeszcze nie było. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Jezu, Śniąca, ja chyba powinnam pójść spać. Wina nie było, deszcz leje, a ja głupoty wypisuję. Sorki Cię bardzo, kochana.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bemiku, to może siorbnij winka. ;-D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Jakbym ja teraz jeszcze winka siorbnęła, to już chyba nikt by mnie zrozumiał, bo jako ta gęś gęgawa zaczęłabym gęgać. :-) 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Też wyznaje zasadę: Nie pisz po alkoholu :)

Belhaj, błędne wnioski wysnuwasz. Po alkoholu wielu pisało i to całkiem niezłe teksty, tylko ja się nie nadaję. Ale Ty młody jesteś, to może popróbuj?

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bemiku, może byś gęgała, ale po naszemu! ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Chciałam napisać: to może za mało wina?, ale widzę, że ten temat już został poruszony :) 

Nie masz się czym przejmować :) 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bemik wiem, że wielu pisało pod wpływem czegoś mocniejszego, nie tylko alkoholu. Hunter Thompson, Philip Dick, Charles Bukowski. Mi to po prostu nie służy. Nie mogę się skupić :) A zresztą do końca roku przymusowa abstynencja bo biorę antybiotyki :(

No to łączę się w bólu, Belhaj. Najmocniejszym trunkiem, na jaki mogę sobie pozwolić, jest solidna, świeżo mielona kawa, z dodatkiem cynamonu i wanilii ;-)

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Belhaju, współczuję, ale i pocieszam – do końca roku zostało już tylko pięć miesięcy! ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Podobało mi się :) Nic zaskakującego, ale przyjemne. Choć nie powiem, w pewnym momencie myślałem, że to gra komputerowa, więc nawet tak proste zakończenie wydało mi się “inne” :)

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Fajne, że zaczęło się w środku akcji, zgrabnie napisane, ale nie będę oryginalny – końcówka rozczarowuje.

Thargone, reg dzięki za słowa wsparcia. Wbrew pozorom nie jest to trudne, da się wytrzymać nawet mimo tego, że lubiłem przymelanżować :)

Kwisatz dzięki za opinię. Już druga osoba ma skojarzenie z grą. W sumie macie rację, wspomnienia z Wieży Hrabiny z Diablo 2 miały pewnie swój wpływ na to opko. Miało to właśnie tak wyglądać, sztampowa fantasty z delikatnym twistem na koniec.

Miało to właśnie tak wyglądać, sztampowa fantasty z delikatnym twistem na koniec.

No dobrze, ale gdzie ten twist?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Córka złotnika nie była porwana. Wiem, że to dość proste, ale jak pisałem w przedmowie. Tekst to wprawka przed czymś dłuższym.

Belhaju, ale może przestań się wprawiać. Proszę, napisz prawdziwe, dorosłe opowiadanie. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Kręcone schody wieży, to był twist ;-)

No dobrze, sorki Belhaj, jest już jedenasta, a ja ciągle w pracy, więc wyisuję głupoty…

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Widzę, że poprawek nadal nie ma, więc nie wypisuję swoich – syzyfowa praca. Dodam, że poza przecinkami kilka zdań jest takich, że zastanawiam się, co jest podmiotem. Albo czasem przewracałem oczami (od sceny łóżkowej do końca). Utrudnia czytanie (np. ostatnie zdanie pierwszego akapitu, albo gęstniejące od kroków obrońców kroki itd.).

 

Co do całości: treść prosta jak wieża, minaret przynajmniej, ale przy tym wykonaniu wali się, jakby była krzywa. Czyli ani pomysłu, ani dobrego wykonania. Liczyłem po Tobie, nie debiutancie, na więcej.

Reg mam taki zamiar :)

Thargone nie zazdroszczę  pracy w sobotę.

Sirin zdaje sobie sprawę z błędów, tekst miał być prosty jak tytułowa wieża. 

Jest dynamika, przygoda i fabuła w paru zdaniach.Komentatorstwo dorzuciło używki, zakładam że cudowny eliksir jest fantastyką inaczej to średniowieczna burda w latarni.

Słabo dość. Zakładam, że miało być śmieszne, ale mnie nie rozbawiło. Bardzo nijakie, puenta nie powala. 

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Również zachęcam Cie, belhaju, do nie-wprawek ;)

Ta tutaj w moim odczuciu wypada słabo, choć może zgodnie z zamierzeniami – dużo sztampy jest na pewno ;) 

Mnie nie rozbawiło, ale widzę jakiś potencjał w pomyśle na tę scenkę. Może wypadłoby lepiej, gdyby opisy były bardziej plastyczne, walki trudniejsze (co by dawało silniejszy kontrast z ich bezcelowością), a bohater narrator bardziej wyrazisty, coby się bardziej przejąć i odczuć jego zmieszanie na koniec?

Dzięki za komentarze.

Nie porwało, choć nie jest źle. I jakoś przeszkadza mi to, że oni się bzykają, a za drzwiami krwawa jatka. Rozpraszające hałasy. ;-)

Eee, tego, znaczy się przeczytałem tę modyfikację starego jak świat bajek motywu…

Nawet nawet, chociaż może być lepiej:)

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

Czytało się raz dwa – człowiek niejedną wieżę w wirtualnym życiu spacyfikował i każdy zakręt wydawał się znajomy – niestety obawiam się, że zapomni się równie szybko, na trzy cztery.

Zabrakło kilku szczypt humoru, bo na poważnie to chyba nie było? ;)

 

edit: Ale żeby nie było, że jestem na nie, wyznam że twist wywołał pewne krzepiące nostalgiczno-głupkowato-zabawne wrażenie.

Napisz coś dłuższego i bardziej przemyślanego, autorze.

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Bardzo słabe, nawet jako wprawka. Zakończenie też nie rozbawiło. Niestety. :\

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Nowa Fantastyka