- Opowiadanie: Jesień - Wkraczam!

Wkraczam!

Ujmę to jak Kaczmarski: “a więc napisałam takiego rapa...”. Czyli generalnie z nudów, Wysoki Sądzie, trochę z przekory, a trochę jako odpowiedź na zarzut znajomego, że “laski nie umieją rapować” (dyskusja o polskim hip-hopie).

Klecone na czystej improwizacji, skrobane z przerwami w autobusie i w pracy, więc pewnie niedoskonałe. Ale jak choć jedna paszcza się lekko uśmiechnie po lekturze, to cel wykonany! Proszę się więc nie zrażać, tylko potraktować jako eksperyment z formą jaką jest utwór hip-hopowy.

No i oczywiście jako swoiste przywitanie debiutantki na tym zacnym portalu i zapowiedzi planów :)

 

Sprawdź ten flow, ziom, joł!
 

Dyżurni:

brak

Oceny

Wkraczam!

Spod klawiatury sypią się wióry

Zrobię masakrę literatury

Bo:

Jestem jak zwierz, wiesz…

Jak do pisania siadam

Pierdół nie gadam

Ale składam

Litery w słowa, słowa w zdania

A te w opowiadania!

 

Właśnie mam fazę na dobrą frazę, więc wam pokażę

Na co mnie stać!

Wpadam tu jak Kubica z gazem

Mogą się bać wszyscy pisarze

Wyłożę wam to jak kawę na ławę

Że mam fantazję jak Piotruś Pan!

Do tego talent, więc próżne żale,

Możecie zwijać cały swój kram,

Bo Jesień rządzi

Jak rządzi _MC_, gdy z wyobraźnią

Odkręcam kran!

 

Nie trzeba mi bety by napisać szorta,

Co dychę ma w skali Beauforta

Zaraz mych szortów cała kohorta zajmie ten portal

A każdy o mocy Megazorda…

Zajdel to mało, dajcie mi Nobla!

 

Pod czapką gnieździ się drabbli horda

Zachwycą was jak Fiona ogra

Goreję talentem jak płomień ognia

A na dodatek jestem skromna!

 

Piszę powieści pełne treści

Cuda, których głowa nie mieści,

Spadajcie krytycy od siedmiu boleści

Jesień się z wami nie będzie pieścić!

 

Wydam self-puba wszystkim na złość,

pewien syn kury dostanie w kość

Stanę na podium jak w gardle ość

Nigdy nie powiesz, ze masz mnie dość!

 

Takie fantazje piszę co rano

Że Jacek D. się chowa w siano

Całą szufladę mam wyładowaną

książkami na Hugo, bez dwóch zdań!

Science – fiction tez obcykane,

Piję jak mleko czarny atrament

Ma białych kartkach sieję zamęt

Ja w „Fantastyce” zrobię remanent!

 

Nie starczy złota na tyle piórek

Aby docenić mój gatunek

Dla grafomanów jestem Neptunem

Bo z dala od ich poziomu frunę!

 

I jeszcze piękna, mądra, dobra

Ze mnie ideał jak Madonna

Porywam jak powietrzna trąba

Więc w sumie masz już pełen obraz!

 

Sporo tu jeszcze mogę nawijać

Wiersz długi jak żyrafy szyja

Może za dużo wypiłam wina?

A więc na razie wszystkim cya!

Koniec

Komentarze

Kaczmarski, mając na myśli “rapa”, mówił bodaj o “przyśpiewce o europejskości…”, dobrze pamiętam?

Wiadomo, bez porównania JK z nami – ale kiedy czytałem Twoje dziełko to hm, byłem zdegustowany. Czyli chyba “rap” Ci się udał, bo ja tego gatunku zupełnie nie trawię i mniej więcej tak reaguję :)

 

A… sporo fragmentów jest nierytmicznych. A rymy podpadają pod “rapa”.

Niestety, też jestem na nie.

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Dobrze pamiętasz ;)

 

Przyznam szczerze, że szybko melorecytowane to “cudo” zyskuje o wiele głębszy wymiar i niedoróbki się w uszy tak bardzo nie rzucają. Wiem, bo taka była metoda na pisanie kolejnych wersów – “śpiewałam” to sobie na głos i dopisywałam pierwsze “klejące” się skojarzenie, jakie wpadło w mózg ;)

 

Sukcesu utworkowi nie wróżę, ale każdy czasem musi popełnić coś głupiego “na odmóżdżenie”, co by nie było, że sama powaga i wysokie loty ;)

 

Chwała tym, co przebrnęli :P

Chyłkiem przez życie przemykam i drżę, gdy ktoś woła...

Rozumiem, że autoreklama i chęć udowodnienia koledze, że też potrafisz, ale ja tej specyficznej rymowanki nie kupuję. :-(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A ja dla odmiany całkiem lubię rap i w sumie nawet się uśmiechnąłem, więc możesz uznać misję za spełnioną :)

Skoro lepiej brzmi “śpiewane” to nagraj demo i podlinkuj w przedmowie ;)

Tłumacz przysięgły własnego mózgu

To to jest w końcu rap, hip-hop, funk, czy jakaś inna onomatopeja? :)

Sorry, taki mamy klimat.

Zabawę słowem przekładaną na muzykę preferuję – w sumie to ubóstwiam – w takiej formie, w jakiej tworzy ją Lao Che.

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Mimo że hip hopu nie lubię, przeczytałam do końca.

Początek fajny, płynny, tyle że…

Mniej więcej od momentu z Fioną wykres atrakcyjności powyższego wiersza leci powoli w dół. W ostateczności powstaje więc smutna parabola.

 

Ale miał być to utwór “niepoważny”, więc rozumiem i się nie czepiam ;)

Rymy miejscami zaiste zasługują na uznanie.

Nie wiem dlaczego, podoba mi się zdanie: “Piję jak mleko czarny atrament”…

...Pan muzyk? Żebym zryżał!

Jak na standarty rapu to całkiem przyzwoite, ale trochę mało wulgaryzmów.

Hmm... Dlaczego?

Nie znam się na rapie, ale na takie wiersze się nie łapię.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Spadajcie krytycy od siedmiu boleści

Jesień się z wami nie będzie pieścić!

I właśnie, Mała,

Sprawę zjebałaś,

Bo teraz Cieniu,

W swym oburzeniu,

Nigdy i w życiu

– Nie wciskam tu kitu –

Nie zajrzy więcej

Na twoje wiersze

Na opka ani

“Bo są do bani!,

Bo krzywy przecinek,

Bo podmiot gdzieś ginie,

Bo denna fabuła,

Bohater gaduła,

Bo elfy i smoki,

Bo, Sądzie Wysoki,

I Scjence i Fictjon

I awatarę ma brzydką!”

Bo gdy tak powiem,

Miarkuj to sobie,

Krytykiem się stanę

i mam przerąbane:

Żadnego pieszczenia,

Żadnego droczenia…

 

Chuj nie robota,

Więc do widzenia!

 

Więc żałuj już teraz,

Jak jasna cholera!

Żałuj serdecznie,

Bo tak Ci rzeknę:

Wiedzą tu wszyscy,

Dalecy i bliscy:

Jak jebnę z komenta,

To naród klęka;

Klęka i piszczy:

“Burza jest zajebisty!”

Rządzę tą dzielnią,

Wręcz niepodzielnie,

Lecz Ty na banicje,

Przez swoją ambicję,

Jesteś skazana

I nie ma gadania!

Bo chociaż z jajem,

To focha sprzedaję,

I gniewam się mocno

Tą porą nocną!

 

Tak więc teraz,

Niedobra Niecnoto,

Jesieni lepiej

Okryj się słotą!

 

(Pisałem te rymy,

Przez pół godziny –

Krócej bym pisał

Lecz właśnie dzisiaj,

Jadłem kanapkę

Starawą już kapkę.

Popiłem herbatą

I wyszło na to,

Że jestę raperę –

Jutro natomiast

Napiszę operę!)

 

Peace!

 

P.S.

 

Lecz (co za katusze!)

Przyznać to muszę,

Bawiłem się srogo,

Twą idąc drogą;

I jadąc z freestajlem.

(I choć poszło mi marnie,

To wcale nie szkodzi,

Że rym się rozchodzi,

A treść jest głupawa,

Bo to jest zabawa!)

 

A tak zupełnie serio, to z hip-hopu tylko Shazę, a ze słodyczy wyłącznie spirytus. Niemniej bardzo spodobała mi się zarówno treść jak i wykonanie – zrobić porządne, za Pań wybaczeniem, gówno też trzeba umieć.

Masz kapitalne poczucie humoru i ujmujący dystans do siebie. A to bardzo udatna kompilacja plusów dodatnich.

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Cieniu, padłem. I już nie powstanę. 

Sorry, taki mamy klimat.

Sethraelu! Powstań, powstań, do pracy się weź, do pracy Cię wzywa i miasto i wieś!

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A jakąż to pieśń patriotyczną cytujesz? Oo Nie znam! Chyba że… Regulatorko! Ty rapujesz?! ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Właśnie się zastanawiam, skąd to znam i nie mogę sobie przypomnieć. Musi być stare. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Abstrahując od całej dyskusji, dodam tylko, że “mam fazę na dobrą frazę” to w moim mniemaniu tekst roku.

A sam tekścik ok. Do pośmiania. Ciekawy eksperyment.

Podczas czytania jakiś tam “flow” poszedł i “w głowie” sobie rapowałam ;) Faktycznie, momentami rytm się gubił, ale z drugiej strony, “freestyle” i jak sądzę – pierwszy. Uśmiechnęłam się podczas czytania, więc cel Autorki osiągnięty. 

Jednak powinno być więcej wulgaryzmów, Cieniu Burzy udowodnił to ;)

No nie, z rapą Cienia nie śmię się nawet mierzyć, więc zostaje mi tylko z pokorą docenić i nieśmiało zapytać, czy może jakiś duet? Ja będę Hip, a ty, Cieniu, Hop? ;)

 

A tak na marginesie zupełne, wzmianka o “półgodzinie” u Cienia mnie zainspirowała. W anglojęzycznych internetach zdarzają się konkursy na dziełka pisane w określonym reżimie czasowym (np. 24h) – cały proces twórczy i redakcyjny musi się w tym zamknąć. Wyniki bywają niezwykłe ;)Może to i jakiś pomysł na konkurs literacki w NF?

Chyłkiem przez życie przemykam i drżę, gdy ktoś woła...

Cieniu, zgubiłeś rytm przy Burza jest zajebiste ;+) ale i ją się polożę, zanuce “Wstań, unieś głowę/ Wsłuchaj się w słowa/ pieśni o małym rycerzu…”

 

Faza na frazę to faktycznie jasny punkt. Reszta mniej udana.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Hip (zaprawdę, ładnie brzmi :), zacznijmy od tego, że patrząc na oba nasze teksty pod względem… eee… hiphopowatości, to Twój, według moi, wypada o niebo lepiej – a o to przecież chodziło, prawda? Ponadto jest znacznie fajniejszy i bogatszy, więc głowa wysoko, pierś dumnie do przodu, uśmiech na usta i – nie wiem czemu, ale czuję przemożną ochotę to napisać: – OZD!

Podsumowując, z przyjemnością z Tobą Hop.

 

A pomysł naprawdę świetny. Pojawiają się tu od czasu do czasu jakieś konkursy błyskawiczne, ale nie aż tak. A to mogłoby być ciekawe, przekonać się, jak inni piszą “na szybko”.

Zasadniczo mam już w głowie piękną, spójną wizję, jak miałoby to wyglądać i zacieszam na ten pomysł nadzwyczajnie, więc biorę się do realizacji. Czyli skrobu – skrobu do Dj’a.

 

Jesionko, zechcesz być w tym dziele moją Hip?

 

Seth, Fishu – jestem poruszony, i to tak bardzo że chyba stracę równowagę i wyłożę się na trzeciego. Lubię tak z Wami na dole sobie pośpiewać.

Mówisz, Psycho, że zgubiłem rytm? Ja tego nie widzę – dla mnie całość nawija się tak samo ciulato.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Jesionko, zechcesz być w tym dziele moją Hip?

Oczywiście! W takim razie wyślę ci niedługo wiadomość, jak ja to widzę. Ustalimy zeznania ;) i może coś z tego będzie?

Chyłkiem przez życie przemykam i drżę, gdy ktoś woła...

Bedzie, bedzie. Tylko na razie siedze w Hard Rock w Wawie i kosmicznie przeplacam za piwo – a wlasnie, ktos moze na AC/DC? – a we wtorek na Woodstock, wiec slabo u mnie z czasem. Ale ogarniemy. Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

O, jak tu śmiesznie!

 

:)

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Nie znam się na rapie, ale chyba może być. ;-)

Yo!

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka