- Opowiadanie: bemik - Kłamstwa

Kłamstwa

Trochę mało fantastyki, ale cóż...

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Biblioteka:

Sethrael

Oceny

Kłamstwa

Dobrze, że pada deszcz. Uniosła głowę, pozwalając, by krople chłodziły rozpalone czoło.

Dobrze, bo nie widać łez. Spływają po policzkach i nie wzbudzają sensacji. Nikt się nie narzuca z troskliwością, nikt nie pyta, co się stało. Może i tak by nie pytali? Kto lubi uczestniczyć w nieszczęściu? Radością łatwiej obdarować innych, łatwiej się podzielić. A jeśli płaczesz na schodach szpitala?

Właściwie nic się nie stało. Jest dokładnie tak samo, jak czterdzieści pięć minut temu.

Rozprostowała zgięty kawałek papieru: patrzyła na litery, składała z nich sylaby, potem wyrazy, ale zdań już nie potrafiła. Cały sens umykał, rozpuszczał się w strugach ulewy.

Usiadła na ławce, mokre włosy oblepiały twarz, tusz z rzęs płynął brudną strużką, a zziębnięte ręce osłaniały najważniejsze w życiu słowa.

A gdyby ich nie było? Otworzyła dłonie i pozwoliła, by kartka nasiąkała wilgocią. Całe szczęście, że pada, bo łez by nie wystarczyło. Papier rozmiękł wreszcie i spłynął między palcami.

Nieliczni przechodnie patrzyli zaskoczeni, ale naciągali kaptury na twarze lub pochylali parasole, żeby się od niej ogrodzić. Wariatka, ekscentryczka, romantyczna dusza – osądzali ją w pośpiechu i umykali do domów. Takie przelotne myśli, jak opady, nie mają większego znaczenia, ot, przychodzą i mijają bez specjalnych skutków.

* * *

Zwrócił na nią uwagę, bo zaskoczyła go energią i autentyzmem. Wirowała, jakby miał to być ostatni taniec jej życia. Z przymkniętymi oczyma, z półuśmiechem na twarzy, unosząc ramiona. Ona była centrum wszechświata. Kiedy ucichała muzyka, stała przez chwilę zaskoczona; nie wiedziała, gdzie się znajduje, co robi. Jakby ktoś wybudził ją ze snu.

Czarowała śmiechem, wabiła beztroską i entuzjazmem.

 

* * *

Patrzyła na niego zdziwiona, a potem parsknęła śmiechem.

– Chcesz się umówić? – spytała i nagle spoważniała.

Te słowa wydały mu się potępieniem. Po raz pierwszy nie wiedział, jak ma się zachować. Spoglądał w oczy koloru bursztynu i szukał usprawiedliwienia. Ale zanim zdążył zebrać myśli, ona zbliżyła się tak bardzo, że znowu się pogubił.

– Szkoda czasu – szepnęła mu do ucha. – Chodź!

Nie wiedział, dokąd idą, ale szedł posłusznie. Trzymała go kurczowo za rękę i co chwila przyspieszała kroku, aż w końcu prawie biegli. Na klatce schodowej, gdy zgasło światło, popchnęła go na ścianę, a potem wpiła się ustami w jego wargi. Po ciemku doprowadziła go pod jakieś drzwi, otworzyła i pociągnęła do środka. Jeszcze w przedpokoju zrywała i z niego, i z siebie ubranie. Do sypialni dotarli już nadzy.

Kochali się gwałtownie, prawie boleśnie, a kiedy chciał jej powiedzieć, że jest dla niego kimś wyjątkowym, że w życiu nie spotkał takiej dziewczyny, zasłoniła mu usta dłonią. A w jej oczach zobaczył wrogość.

Nie pozwoliła mu zostać do rana, kazała wyjść, nie tłumacząc niczego.

* * *

Wtuliła twarz w poduszkę, by wykrzyczeć cały gniew. Wrzask nie przyniósł ulgi, a nawet wzmógł frustrację. Po co go tu przyprowadziła? Bo był przystojny, z perspektywami?

Nie miała prawa go wabić. Nie miała prawa tak oszukiwać.

Zaśmiała się. A kto jej tego zabroni? Kto ją rozliczy? Ten tam w górze? Ech, On ma ważniejsze sprawy na głowie. Jej los jest Mu absolutnie obojętny, bo gdyby nie był…

Łzy płyną, rozpuszczając makijaż. Mógł zostać przynajmniej do rana. Przytuliłaby się do jego boku, położyła dłoń na ciepłym ciele, żeby poczuć bicie serca; wsłuchałaby się w oddech, łatwiej byłoby zasnąć.

Teraz pod powiekami pojawia się czarna otchłań, a z niej wypływają strachy. Te całkiem malutkie i ten największy, najstraszniejszy. Musi zająć się tymi drobnymi, nieistotnymi, wtedy może uda się ten najgorszy odsunąć. Jak już zaśnie, nie będzie się bać. A rano znowu nałoży makijaż.

* * *

– Nic nie rozumiem!

Patrzy na nią, na brzydko wykrzywione usta, na pociemniałe od gniewu tęczówki i nie może dopatrzyć się tej dziewczyny, która go uwiodła radością i entuzjazmem.

– Dlaczego mam odejść?

Padają pytania, ale nie ma wyjaśnień. Jest tylko wrogość i obcość.

– Podaj choć jeden powód!

– Ty jesteś tym jedynym powodem. Odejdź!

* * *

Spogląda na wykrzywione bólem usta, na zamglone spojrzenie. Dopiero teraz widzi, jaka jest krucha i delikatna. Jej dłoń w jego ręce wydaje się znikać. Nie ma nawet siły, by zacisnąć palce.

– Już niedługo – dziewczyna szepcze tak cicho, że on musi się nachylać, żeby zrozumieć. A może wcale nie chce słyszeć? Teraz najchętniej przesłoniłby spierzchnięte usta dłonią, by nie mówiła tego głośno. Może, jeśli nie padną słowa, nic się nie stanie?

* * *

Znowu leje. Nikt nie zobaczy, że to nie deszcz spływa mu po twarzy. Teraz czasem żałuje, że jej nie posłuchał, że nie odszedł. Zostawiłby ją w złości. Pobolałoby krótko, może po latach coś by mu ją przypomniało, drobna zadra uleczona innymi wspomnieniami.

Dotknął mokrej marmurowej płyty.

Dobrze, że pada. Zdaje mu się, że w szumie kropel słyszy jej szept.

– Cieszę się, że zostałeś, źle jest umierać samotnie.

 

Koniec

Komentarze

Hmmm. Więcej tu zagmatwania i niewiadomych niż fantastyki. Smutny tekst. Ale przynajmniej napisany porządnie.

Babska logika rządzi!

Szkoda, że anonim. Zgadzam się z Finklą, porządnie napisane. Poplątana i smutna historia przy której zaczynałam się gubić. W sumie, prosi się o rozwinięcie, ale czy w stronę fantastyki? Pewnie niekoniecznie. 

Jeśli trzeba coś wyjaśniać, to znaczy, że tekst źle napisany sad

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Fantastyki wcale, a nie mało. Ale pal to sześć, bo dla mnie była to wzruszająca opowieść. I nawet nie przeszkadzało mi, że prawie od początku wiedziałam jak się skończy. Nie wiem dlaczego, ale właśnie ten rodzaj kłamstw i taka historia najbardziej mi tu pasowała.

Napisane też dobrze, ale jakbym się miała do czegoś przyczepić, to do tego:

Papier rozmiękł wreszcie i wypłynął między palcami.

Mnie to wypłynął jakoś tu nie pasuje, raczej widziałabym w tym zdaniu spłynął. Nie twierdzę, że to błąd, tylko po prostu mi to zgrzytnęło.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Fantastyka jest  w ostatnim zdaniu. I poprawię zgodnie z sugestią.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Znakomity tekst. Ale calkowicie nie z fantastyki. Początek przyciągnął mnie refleksyjnością, nawet jakby liryką prostych słów. Dalej to jakby ulatuje, a szkoda. Razi brak fantastyki, ale to nie tłumi dobrego wrażenia.

Dziękuję.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Może “rozpłynął”? W sumie, to też mi zgrzytnęło, ale zapomniałam napisać. Zaczęłam sobie wyobrażać taką rozmiękłą kartkę i chyba w płyn by się nie zmieniła, a to mi się kojarzy ze “spłynięciem” czy “rozpłynięciem”. 

 

Anonimie, nie przejmuj się tak, jeżeli czujesz, że coś musisz wyjaśnić. Nie każdy musi od razu zrozumieć czytany tekst (bywa, że do niektórych tutaj umieszczanych, wracam drugi czy nawet trzeci raz jak trzeba). Nie warto sugerować się jedną osobą, której się poplątało ;)

Zmienione na “spłynął”, bo wraz z wodą mógł spłynąć po palcach, czy między palcami.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ładnie napisane, z dużym ładunkiem emocji. Poruszyło mnie.

i jeszcze brawa za solidny warsztat.

 

 

 

 

Ja to chyba jestem jakiś mutant…

W ogóle mnie to nie wzruszyło a tym bardziej nie zachwyciło, Jakiś chory związek chorych ludzi i pada deszcz – o czym tu pisać?

Żeby jeszcze jakieś wampiry czy coś…

Hmm... Dlaczego?

Było tak wiele razy w filmach, opowiadaniach, powieściach, że nie działa bardzo mocno, zwłaszcza że nie ma najmniejszego wyłomu od schematu.

Niemniej jednak naprawdę duże uznanie za tę wyjątkowo zgrabną kondensację motywu.

Kolejna wersja Love Story?

Opowiadanie, niestety, nie poruszyło mnie, nie wywołało żadnych wrażeń i emocji. Ot, jeszcze raz to, co było już wiele razy.

Dobrze, że nieźle napisane.

 

Pa­pier roz­miękł wresz­cie i spły­nął mię­dzy pal­ca­mi. – Papier rozpuścił się na deszczu? Czy to element fantastyczny?

 

Po ciem­ku do­pro­wa­dzi­ła go pod ja­kieś drzwi, otwo­rzy­ła i po­cią­gnę­ła do środ­ka. – Ze zdania wynika, że otworzyła chłopaka

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przeczytałem, poczułem, zrozumiałem.

W niecałych pięciu tysiącach znaków udało Ci się zawrzeć kawał historii i ładunku emocjonalnego.

Zrobiło wrażenie i tylko przez chwilę nurtowało mnie, dlaczego tekst jest bezimiennego anonima.

empatia

A mnie to nie wzruszyło, od samego początku myślałam, że to kobieta siedzi na schodach i płacze. Facet nie jest w stanie tak czuć, przynajmniej mnie się tak wydaje, leci systemem zero jedynkowym. Zakończenia się spodziewałam trochę bardziej bolesnego np. poronienie. Ale każdy ocenia po swojemu wink.

Ładnie napisane, miło się czytało, ale jak już ktoś wcześniej wspomniał wiele jest takich historii, zaczęłabym od filmu “Słodki listopad” . Więc albo jestem dzisiaj nie czuła, albo po prostu taka jestem cheeky.

KK

Mam bardzo silną wolę. Robi ze mną co chce.

Facet nie jest w stanie tak czuć, przynajmniej mnie się tak wydaje, leci systemem zero jedynkowym.

Też mi się tak kiedyś wydawało, ale to nie jest prawda. Pewnie są tacy, którzy lecą 0-1, ale uwierz mi, że nie wszyscy. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Facet nie jest w stanie tak czuć

Ja to jednak jakiś dziwny jestem;)

empatia

Dzięki za komentarze. Tu jest dziewczyna, choroba i facet. I już.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Oj, dołączam do mutantów, których jednak nie poruszyło. Może po prostu zbyt ograne. I te rozważania w stylu "dobrze, że pada, bo nie widać łez" za bardzo kojarzą mi się z emo-blogami. Ale zgadzam się, że całość napisana ładnie.

Rozumiem i dziękuję za wpis.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Mi niestety skojarzyło się ze Zmierzchem albo klimatami wytrenowanego nieszczęścia w stylu emo. Trochę tandetne. Jedyny plus to płynna narracja.

Anonim napisał /a: Jeśli trzeba coś wyjaśniać, to znaczy, że tekst źle napisany.

Tekst jest dobrze napisany. Nie ma nic do wyjaśniania. Nikomu, kto zna życie.

blush

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Facet nie jest w stanie tak czuć, przynajmniej mnie się tak wydaje, leci systemem zero jedynkowym.

A każda kobieta staje się przed okresem wredną idiotką, zaś podczas owulacji, jeśli szybko nie znajdzie chłopa, masturbuje się choćby nogą od taboretu. 

 

No, skoro wymieniliśmy pseudo-psychologiczne uwagi na tym samym poziomie, możemy przejść do rozbudowanego komentowania tekstu:

Dobrze się czytało, opowiadanie jest krótkie i to jest to świetne rozwiązanie, bo gdyby tę historie ubrać w większa liczbę słów, stałoby się nie do zniesienia, a ładunek emocjonalny rozproszyłby się tak, iż pozostałby niewyczuwalny. A to, że tekst jest nieco emowaty? Takim określeniem przy braku dobrej woli można podsumować każde opowiadanie traktujące jednocześnie o umieraniu, stracie i uczuciach. <koniec wielce rozbudowanego komentarza>

Sorry, taki mamy klimat.

Sethraelu, zaskoczyła mnie Twoja pierwsza część komentarza tak bardzo, że szczęka mi nieomal wypadła z zawiasów. Chyba pod żadnym tekstem nie dałeś upustu swoim emocjom w takich mocnych słowach. Rozumiem, że Cię wkurzył system zero jedynkowy.

Za pozostałą część komentarza dziękuję. Też myślę, że więcej słów to byłby nadmiar dobrego.

 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nieee, nic mnie nie wkurzyło, jednak nie lubię szufladkowania, a chyba najlepszym sposobem na pokazanie, jak krzywdząca może być stereotypizacja, jest jej użycie na zasadzie kontry. 

Sorry, taki mamy klimat.

Takie sobie. Moje odczucia pokrywają się z odczuciami Finkli i regulatorów.

Niestety, ale nie poczułem się poruszony.

Seth, to nie kontra ale ad absurdum.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Nowa Fantastyka