- Opowiadanie: Endvorte - Wschód słońca

Wschód słońca

Początkowo planowałem usunąć, lecz ostatecznie wrzucam ponownie.

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Wschód słońca

Królestwo Aniołów znów tętniło życiem. Tysiące skrzydlatych kruszynek radośnie wybiegło na rozległe pola niebiańskiego ogrodu, figlarnie przekrzykując się nawzajem. Promienie słońca przyjemnie osiadały na ich anielskich policzkach, a lekki wiatr hojnie rozdawał kolejne porcje świeżego powietrza. I tylko jeden aniołek nie wydawał się być z tego powodu zadowolony. Siedział zupełnie sam, przy oddalonym od gwaru drzewie, a skrzydła jego pokrywał pochmurny odcień szarości. Nagle, spośród grupy rozbrykanych pociech, wyłonił się najweselszy aniołek. Wzbijając się ochoczo w powietrze, przeleciał nad tłumem i podfrunął w stronę zatroskanego kolegi.

– Dlaczego jesteś taki smutny? – spytał zaciekawiony.

– Każdy dzień jest identyczny – odpowiedział mu zmartwiony aniołek. – Raz słońce, raz deszcz. Równiny obrastają bujną zielenią, tylko po to, by zaraz oklapnąć pod ciężarem wilgotnych łez. Najpierw jest cisza, potem hałas. Praca, a potem zabawa. Nieświadome jeszcze dzieciny beztrosko tańczą do wyczerpania fizycznych sił. Dorośli zaś troskliwie się martwią, aż do wyczerpania sił psychicznych. Raz ciepło okrywa niczym gruboskóry płaszcz. Raz chłód ziębi niczym samotność. Wiatr kołysankę cichutko raz nuci. Wicher swą pieśnią przebija ciszę. Powietrze znów koi świeżością swą rany. Zmienia się w zaduch wśród woni bezbarwnej. I tak dzień po dniu. Jak gdyby dzień dogonić chciał dni pozostałe. I jak tu się cieszyć, skoro po każdym zachodzie, ponownie rozbłyśnie na niebie wschód słońca.

Radosny aniołek nie rozumiał smutku swojego rówieśnika. Mógł tylko mu współczuć, że ślepcem się zrodził. Chcąc nie chcąc, zostawił go, poderwał się do lotu, wracając do grupy z uśmiechem na twarzy.

 

***

 

Królestwo Aniołów nie tętniło dziś życiem. Tysiące skrzydlatych kruszynek bojaźliwie skryło się pod drzewami niebiańskiego ogrodu, przekrzykując się nawzajem. Krople deszczu nieprzyjemnie osiadały na ich anielskich policzkach, a silny wiatr markotnie wydmuchiwał kolejne porcje chłodnego powietrza. I tylko jeden aniołek wydawał się być z tego powodu zadowolony. Siedział zupełnie sam, przy oddalonym od gwaru drzewie, a skrzydła jego pokrywał jaskrawy odcień bieli. Nagle, spośród grupy roztrzęsionych pociech, wyłonił się najsmutniejszy aniołek. Wzbijając się niemrawo w powietrze, przeleciał nad tłumem i podfrunął w stronę uradowanego kolegi.

– Dlaczego jesteś taki szczęśliwy? – spytał zaciekawiony.

– Każdy dzień jest inny – odpowiedział mu ucieszony aniołek. – Raz słońce, raz deszcz. Równiny obrastają bujną zielenią, tylko po to, by zaraz oklapnąć pod ciężarem wilgotnych łez. Najpierw jest cisza, potem hałas. Praca, a potem zabawa. Nieświadome jeszcze dzieciny beztrosko tańczą do wyczerpania fizycznych sił. Dorośli zaś troskliwie się martwią, aż do wyczerpania sił psychicznych. Raz ciepło okrywa niczym gruboskóry płaszcz. Raz chłód ziębi niczym samotność. Wiatr kołysankę cichutko raz nuci. Wicher swą pieśnią przebija ciszę. Powietrze znów koi świeżością swą rany. Zmienia się w zaduch wśród woni bezbarwnej. I tak dzień po dniu. Jak gdyby dzień dogonić chciał dni pozostałe. I jak tu się smucić, skoro po każdym zachodzie, ponownie rozbłyśnie na niebie wschód słońca.

 

Koniec

Komentarze

To też już czytałam. Jaki widzisz sens we wrzucaniu tych samych tekstów kilkakrotnie?

Babska logika rządzi!

No, pierwszy raz czytam.

Rozumiem, że to dwie opinie na ten sam temat, tylko nie wiem, co wspólnego ze sprawą mają aniołki.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Przyjemnie się czyta. Ale to jest jakby fragment czegoś większego, może zbioru przemyśleń aniołkowych. Suwerennie jest mało atrakcyjne do czytania, nie mam satysfakcji z poświęconego czasu.

Tekst na potwierdzenie tezy, że każdy kij ma dwa końce. :) Lepiej napisany niż ten o smoku, ale na kolana nie rzuca…

Nowa Fantastyka