- Opowiadanie: A.Sokal - I wtedy nogi rozłożyła szeroko...

I wtedy nogi rozłożyła szeroko...

Z pamiętnika “starego marudy”

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

I wtedy nogi rozłożyła szeroko...

– Jakbyś nie był moim przyjacielem, to chyba bym cię nie lubił – powiedział ostatnio mój serdeczny przyjaciel Dejw – nawet nie jestem przekonany, że w ogóle cię lubię – dodał, zupełnie niepotrzebnie.

Nie pytałem dlaczego. W sumie, nie musiałem. Sam mi powiedział. Jeżeli określenie douchebag niewiele niektórym mówi, to jest mniej więcej trochę bardziej obraźliwe jak dupek i nieco bliższe męskiego krocza.

Mimo wszystko jest nadal moim najlepszym przyjacielem. Co się raczej nie zmieni, ponieważ łączy nas twarda, męska przyjaźń i szorstka, szczera, braterska miłość. Nie ma chyba nic gorszego dla faceta jak być okłamywanym „dla swojego dobra”. Nie głaszczemy się zatem po przyrodzeniu, a kwestie sporne załatwiamy od razu. Nie oznacza to, że dałem mu w gębę. Również nie zażądałem satysfakcji.

Miał rację, jestem dupkiem.

W CV mam napisane : wykształcenie wysoce wyższe, wyjątkowo niska kultura osobista (choć to raczej nie jest anomalia, że im bardziej wykształcony od magistra wzwyż, tym większy prostak). Mam czasami nawet przekonanie, że moi bohaterowie również mnie nie lubią. Poza tymi, których uśmierciłem. Ci mnie nienawidzą prosto z literackiego piekła. Niechęć ta, nie jest jednak odwzajemniona. Wyjątkowo lubię wykreowane przez siebie postaci, czasem nawet tym bardziej, im są gorsze.

Pisarze mają tendencję do faworyzowania jednego, lub kilku bohaterów. Tym zawsze udaje się cało wyjść z każdej opresji, choć wokół trup się ściele gęsto. Takie nieśmiertelne przedłużenie autora. Generalnie, zazwyczaj są bardziej szlachetni i lepsi od innych, pod niemalże każdym względem.

Osobiście, nie znoszę idealnych bohaterów. Szanuję jednak, że wiele osób woli utożsamiać się z takowymi, niż z łajzami, mętami i nieudacznikami. Taki superbohater jest zazwyczaj ucieleśnieniem niespełnionych fantazji i tęsknot pisarza. Co, moim zdaniem, zasługuje na leczenie, bądź terapię grupową w jakimś miłym ośrodku z ładnym parkiem i cycatą pielęgniarką, a nie na zaszczepianie niewyzdrowiałych idei innym ludziom.

Zastanówcie się nad tym, że koleś, który jest niestabilny emocjonalnie, sprzedał Wam obrazy ze swojej głowy. Na zawsze. Bo cokolwiek przeczytamy, to nam zostaje w głowie, zakamuflowane w mniej lub bardziej wyrafinowany sposób. Nie powinno się osobom niezrównoważonym pozwalać pisać dla innych. I wszyscy teraz wiemy, jak ta konkluzja szerokie ma zastosowanie (patrz chora propaganda).

Wracając do mnie, to prawdopodobnie też zupełnie zdrowy na umyśle nie jestem, dlatego myślę, że nie powinno się mnie czytać. Jedno, czego mi zarzucić jednak nie można, to stronniczość względem moich bohaterów. W szkole nie znosiłem, jak nauczycielka faworyzowała jedno, czy kilkoro dzieci. Chyba, że to ja byłem jednym z nich. Staram się być, zatem jednakowo przychylny/nieprzychylny dla wszystkich postaci, bez względu na ich cechy. Nie oznacza to jednak, że uważam, iż wszyscy ludzie są sobie równi. Jednak świat fikcyjny powinien być równie gówniany jak rzeczywisty, a aktorzy w nim grający powinni dostawać po dupie, nie po równo, lecz czysto losowo, dla zboczonej satysfakcji złośliwej Siły Wyższej.

Jako sprawca wszystkiego, co im się przydarza, mogę również dawkować im przyjemności. Czasami też to robię. Dejw poradził mi kiedyś, żebym wrzucił więcej chędożenia. Jestem naturalnie entuzjastycznym zwolennikiem, niemniej jednak uważam, że czasem dręczenie chuci bohaterów jego brakiem, jest znacznie bardziej podniecające.

Postanowiłem się jednak nie pastwić zbytnio nad moimi podopiecznymi i pozwolić im czasem na szaleństwa, na które oni sami by sobie nawet nie pozwolili.

Ponieważ jednak nie mogę wstawiać fragmentów książki ze względów publikacyjnych…

Wtedy rozłożyła nogi szeroko, by zostawić mu jak najwięcej miejsca na ewentualne manewry.

– Proszę cię, wyciągnij go szybko – powiedziała prawie szeptem, a głos jej drżał.

– Postaraj się nie wiercić, to nic ci się nie stanie – odparł spokojnie Duncan i pochylając się nad nią.

Po chwili wyciągnął rękę spod jej pleców, trzymając w dłoni robala, prawie tej samej wielkości. Żuk połyskiwał w świetle księżyca i wymachiwał wszystkimi odnóżami.

– To tylko tęczówek, a nie skorpion. – Zaśmiał się, odrzucając owada na wyłysiałą kępkę chwastów nieopodal.

Wyobraźnia robi swoje, prawda?

Koniec

Komentarze

Niechęć ta, nie jest jednak odwzajemniona – zbędny przecinek

 

Czy mogę skopiować swój komentarz spod “Gdzie diabeł…”?

 

Mam takie pytanie – czy chcesz nam tu stworzyć coś w rodzaju bloga “piszę powieść i muszę się podzielić z innymi swoim aktem twórczym i przemyśleniami”?

Nie piszesz generalnie źle, ale moim zdaniem – w kontekście portalu – nie na temat.

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nie wiem co powiedzieć.

Niby powienienm podziękować, ale z drugiej strony odczytuję to jako sygnał “nie interesuje nas co masz do powiedzenia na temat przemyśleń podczas pisania powieści fantazy”.

 

Jeżeli tak jest, przestanę :)

"Ludzie bez polotu muszą zajmować się przyziemnymi sprawami" (A.Sokal)

Piszę w swoim imieniu, nie za wszystkich użytkowników. Ja wolałabym poczytać to fantasy niż towarzyszące jego tworzeniu przemyślenia.

Ewentualnie może coś takiego znalazłoby sobie lepsze miejsce w publicystyce?

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Z publicystyki zostałem przepędzony, jak wspomniałem na wstępie ;]

 

Postaram się poprawić ;)

"Ludzie bez polotu muszą zajmować się przyziemnymi sprawami" (A.Sokal)

Mi to pachnie bardziej felietonem niż fabularną opowiastką. I nie jest to jakieś strasznie złe. Choć refleksje mało oryginalne. To portal zrzeszający osoby piszące, więc i te dylematy to Nasza codzienność. 

 

Pozdrawiam! 

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Wy­obraź­nia robi swoje, praw­da?

 

Niestety, wyobraźnia nie robi swojego, przynajmniej moja, bo po trzecim fragmencie Twojego słowotoku, odmówiła współpracy. :-(

 

A.Sokalu, to zaczyna być nudne.

Piszesz całkiem nieźle i dość swobodnie. Dlaczego zasypujesz nas tymi pierdółkami? Czy nie miałbyś ochoty wrzucić tu czegoś, co ma początek i koniec oraz, choćby szczątkowe, ale jednak ręce i nogi? Czegoś, co zagości  w pamięci na dłużej?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Obiecałem, to napiszę. Nie gwarantuję jednak, że nie będzie słowotoku ;]

"Ludzie bez polotu muszą zajmować się przyziemnymi sprawami" (A.Sokal)

Byle zajmujący był i fantastyczny, obiecany słowotok. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dobrze zatem. Niech to będzie opowiadanie na życzenie.

Zbieram zamówienie na elementy, które drogie Panie chciałyby tam znaleźć.

A postaram się, aby było zajmująco ;)

"Ludzie bez polotu muszą zajmować się przyziemnymi sprawami" (A.Sokal)

Czego sobie życzę, powiedziałam już w poprzednim poście. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Kopiuj – wklej z poprzednich komentarzy do poprzednich dwóch wycinków, które pojawiły się na portalu.

A dodam jeszcze: wszystkie trzy czyta się dobrze, tekst nie męczy i stylem wyróżnia się spośród wrzucanych tutaj. Ale to nadal kopiuj – wklej z komentarzy poprzedników, jakby nie ten adres, nie to grono odbiorców. Bo takie opowieści z pamiętnika starego nudziarza są nudne, a powstało ich setki do tej pory, w objętości większej; są też dostępne właściwie dookoła. Łapię, po co takie rzeczy jeszcze pisać, ale po co to czytać… już nie bardzo wiem.

Niemniej doceniam warsztat (parę tylko przecinków nie tam gdzie trzeba bądź wyparowały).

A jednak nie.

Zgadzam się ze Śniącą.

Babska logika rządzi!

Podtrzymuję opinie, które wyraziłem pod poprzednimi tekstami autora, choć nie ukrywam, że ja również chętnie przeczytałbym coś, co miałoby fabułę i puentę, a jednocześnie nadal rodziłoby we mnie przeświadczenie, że autor dobrze bawi  się w trakcie procesu twórczego. ;-) 

Już kiedyś to powiedziałam – osobiście wolę, żeby autor tworzył w mękach, byle efekt jego pracy rzucił świat i mnie na kolana. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

I żeby jeszcze nie było za długie :-P Nieee. Nie tracę nadziei, że mamy tu do czynienia z zabiegami natury marketingowej.  Ostatni felieton przybrał niemal formę manifestu literackiego.  Czas na produkt finalny ;-) 

I żeby jeszcze nie było za długie :-P

 

Niekoniecznie, tak już mam, że długość mnie nie przeraża, jeśli jest wsparta świetną jakością. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

To opowiadanie czy garść przemyśleń autora? Takie rzeczy, to chyba na blogach…

Zaufaj Allahowi, ale przywiąż swojego wielbłąda.

W cudzych przemyśleniach nie ma niczego, co mogłoby nam zaszkodzić. Nawet, jeśli są podlane pikantnym sosem szczypiącym nieco w “język”, czyli narzędzie naszej pracy.  W takim przypadku, to wręcz stymulujące.  ;-) 

Mogę tylko podpisać się pod opiniami poprzedników. Opowiadanie to moim zdaniem nie jest, raczej nieco chaotyczna i powierzchowna publicystyka.

Nowa Fantastyka