- Opowiadanie: bemik - Truskawkowo

Truskawkowo

Zainspirował mnie truskawkowy konkurs i z tego powstał taki żarcik. 

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Truskawkowo

 Truskawkowo było niewielką osadą, wyróżniającą się spośród tysiąca innych tylko tym, że zamieszkiwały ją skrzaty, wyjątkowo inteligentne i oczytane, ale jednak skrzaty. Mała społeczność żyła sobie spokojnie przez cały rok, większość czasu poświęcając uprawie truskawek. Każdy osobnik miał pod opieką jeden zagon, a jego wielkość była zależna od zapału ogrodnika. No bo trzeba było przecież ten kawałek ziemi obrabiać: kopać, pielić rośliny, przesadzać, nawozić i wreszcie zbierać plony. Ale wszyscy czynili to z ogromną chęcią, każdy starał się najlepiej jak potrafił, bo na koniec sezonu zawsze organizowano imprezę, na której prezentowano najdorodniejsze okazy, a zwycięzca zostawał królem Truskawkowa na cały następny rok. Z tytułem nie wiązały się żadne korzyści oprócz zielonej korony splecionej z wąsów i liści truskawek, otoczonej zaklęciem, żeby zachowała świeżość do następnego święta. Ale przyjemność otrzymania takiego trofeum była ogromna, szczególnie w zimie, gdy o zieleń było bardzo trudno.

W tym roku po osadzie rozeszła się jednak plotka, że zawody się nie odbędą. Nie wiadomo, kto pierwszy wypuścił tę straszną informację, ale blady strach padł na mieszkańców. To byłoby prawie jak koniec truskawkowego świata, jak szara pleśń truskawkowa albo mączniak atakujący sadzonki. Serca skrzatów ścisnęła trwoga, oblicza zbladły, a usta drżały od hamowanego płaczu.

– To niemożliwe – wyszeptała Zaspana, przecierając załzawione oczy.

– A właśnie, że tak – potwierdziła szeptem Izdebka.

– Ale jak to? Nie odbędzie się? To przecież niemożliwe!

– Kuryzkoranu powiedział, a Fixumszprot potwierdził, a oni obaj mieszkają najbliżej ich chaty.

– Spokojnie – próbował załagodzić sytuację Dzień Chmurzy – to na razie niepotwierdzone plotki. Wystarczy udać się do nich i najnormalniej w świecie zapytać.

– Pójdziesz? – Zaspana uśmiechnęła się przymilnie. – Ty potrafisz tak pięknie gadać, a Hosenstein to w końcu kobieta, wrażliwa i chimeryczna, z nią trzeba sposobem, a nie na siłę…

Dzień Chmurzy poczuł się mile połechtany, pokiwał więc tylko głową i ruszył w stronę najokazalszego domku w osadzie. Chatka była większa, bo mieszkały w niej dwie osoby, a nie jak zazwyczaj jedna. Po drodze Chmurzy kłaniał się nisko wszystkim napotkanym, a skrzaty odkłaniały się jeszcze niżej, bowiem plotka o dzielnym Dzieniu już zdążyła go wyprzedzić. A że Dzień był najgrzeczniejszy w wiosce, odkłaniał się jeszcze niżej.

Dlatego zanim dotarł na miejsce, bolał go już potężnie kręgosłup. Na ławeczce w zadbanym ogródku siedział Rubin. Dzień od razu wiedział, że plotki mają w sobie przynajmniej ziarno prawdy, albowiem oblicze skrzata było bardzo chmurne.

– Witaj, Rubinie! Mogę? – spytał Chmurzy, wskazując kawałek wolnego miejsca.

– Siadaj, bracie – odparł Rubin i posunął się odrobinę. Skrzaty mają skłonność do nadwagi, dlatego ławeczka zatrzeszczała ostrzegawczo pod ciężarem obu osobników.

– Rubinie, przychodzę do ciebie w bardzo delikatnej misji – zaczął Dzień. – Jak głosi plotka, Hosenstein powiedziała, że nie pojawi się na dorocznym święcie Truskawki. Prawda to, czy fałsz? – spytał Chmurzy, nie owijając w bawełnę, albowiem rozmawiał z prawdziwym mężczyzną, a nie z babą.

Rubin tylko pokiwał głową.

– Ale czemuż to? – Dzień nie dawał za wygraną. – Przez jedną skrzacicę cierpieć mają setki?

– To wszystko moja wina – jęknął zdruzgotany Rubin i złapał się za głowę. – Ale ja naprawdę chciałem dobrze…

Słowo po słowie Dzień Chmurzy wyciągnął ze znękanego skrzata całą prawdę. Jakiś czas temu Hosenstein zleciła Rubinowi ważną misję. Wszystko miało zostać przeprowadzone w najgłębszej tajemnicy. Otóż, Hosenstein narysowała na kartce suknię ubiegłorocznej królowej, przypominając sobie nawet najdrobniejsze szczegóły, a potem na drugiej naszkicowała kreację absolutnie odmienną. Czyli tam, gdzie Amelkala miała długo, Hosenstein miała krótko, tam gdzie było wąsko, teraz miało być szeroko, zamiast zielono, miało być czerwono i tak dalej. Rubin w lewej trzymał projekt Amelkali, a w prawej Hosen. Ale kiedy dotarł na miejsce, wszystko mu się pomyliło i krawiec uszył dokładnie taką kreację, jakiej Hose nie chciała. I dlatego to wszystko.

– Oż w mordeczkę – zaklął szpetnie Dzień.

Popatrzył w stronę centralnego placu, gdzie na ladach powykładane leżały tegoroczne plony. Z daleka widać było piękne, dorodne owoce odcinające się soczystą czerwienią od zieleni liści. A słodki zapach docierał nawet tutaj, na ławeczkę.

– Czy ona nie może założyć czegoś innego? – spytał Dzień, choć od razu wiedział, że głupio pyta. A Rubin nawet nie zaszczycił go spojrzeniem.

Siedzieli przez chwilę w milczeniu, a potem Chmurzy stwierdził:

– To nie na nasze głowy. Tu muszą do akcji wkroczyć baby.

Skrzacice wysłuchały opowieści Dzienia, pokiwały ze zrozumieniem głowami i natychmiast zabrały się do dzieła.

Aha przyniosła trochę złocistego jedwabiu, Operatorzy znalazła w swoich zapasach żółtą szarfę, Fifka odszukała w skrzyni białe koronki, a Tęcza przyniosła przybory i wszystkie zabrały się do szycia. Przechodzący w pobliżu AKaBombuś wyraził uznanie, ale nie zatrzymał się na dłużej, musiał bowiem obejrzeć stragany i sprawdzić, czy wszystko jest przyzwoicie wyłożone.

Zapach na placu był oszałamiający, słodki i lekko kwaskowy. Owoce prężyły do słońca ponętnie jędrne i zniewalająco piękne krągłości. Pikanterii dodawały im drobne, złociste plamki. U Świniaczka truskawki ułożone były w piramidkę, Dziczek za to rozłożył wszystkie obok siebie, pani BeMi miała artystyczny nieład, a pan Chatka poszedł w inną stronę, zastosował bowiem dwuszereg. Tak właściwie, ile stoisk, tyle sposobów ekspozycji.

Wszyscy byli już gotowi do rozpoczęcia ceremonii, ale nie widać było najważniejszej osoby: ubiegłorocznej królowej.

Komisja w składzie: Nieład, Mo-zart i Gul-Gul zacierała nerwowo dłonie i dreptała w miejscu. Bez Hosenstein nie można było rozpocząć, albowiem to ona posiadała wieniec, który powinien zostać złożony na honorowym miejscu i czekać aż po burzliwych naradach zostanie wyłoniony tegoroczny zwycięzca.

Przyczłapał nawet zgaszony Rubin, ale na pełne wyrzutu spojrzenia skrzatów, wzruszał tylko ramionami i na wszelki wypadek mówił:

– Nie gapcie się na mnie, ja do niej nie pójdę.

Widmo klęski zawisło nad osadą, gdyż przepowiednia głosi, że nie wybranie króla bądź królowej na następny rok skutkować będzie nieurodzajem, wszelkiego rodzaju plagami, pleśnią na truskawkach i pleśniawkami w ustach.

A słońce już przekroczyło zenit i nieubłaganie podążało na zachód ku horyzontowi.

Najstarsi skrzatowie nie pamiętali czegoś takiego. Zgroza i niepokój sprawiły, że kilku osobnikom posiwiały brody, jednemu wypadły zęby, a właściwie sztuczna szczęka, a kilkoro najmłodszych zgłupiało doszczętnie i nie wiedziało, jak się w takiej sytuacji zachować, choć może bardziej wpływ na to miało wino truskawkowe niż powaga sytuacji.

Na szczęście Tęcza skończyła szycie. Razem z koleżankami pobiegły najszybciej jak się dało do chatki Hosenstein i Rubina. Dopadły drzwi na ostatnim oddechu, bo skrzacice, tak jak skrzatowie, a może nawet bardziej, cierpią na otyłość, więc każde przyspieszenie kroku, nie mówiąc już o biegu, to naprawdę potężny wysiłek dla tych istot. Jednak nikt nikomu nie wytyka nadwagi, bo wszyscy mają po parę zbędnych kilogramów.

Kiedy udało im się uspokoić nieco oddechy, Operatorzy zastukała. Zamiast zwyczajowego „proszę” usłyszały „yyyyyyy”, a może nawet „yyyyyyyyyyyyyy”. Najbardziej opanowana Aha nacisnęła zdecydowanym gestem klamkę i we cztery wparowały do środka.

Hosenstein wyglądała okropnie. Czerwone oczy, mokre policzki, rozwichrzona czupryna.

– Nie płacz – ryknęła na nią Fifka, a potem zreflektowała się, że chyba przesadziła, powtórzyła, ale znacznie ciszej i łagodniej: – Nie płacz, głupia. Zobacz, co ci przyniosłyśmy!

Hose zerknęła na złocisto-białą suknię i wybuchnęła jeszcze głośniejszym płaczem.

– No ja cię kręcę – zdziwiła się Operatorzy. – Czego ona tak ryczy? W życiu nie miałaś tak pięknej sukni.

– Ale ona nie jest truskawkowa – wyszlochała Hosenstein.

– Jak to nie jest? – zdziwiła się, ale całkiem spokojnie Fifka.

– Bo nie jest ani czerwona jak owoc, ani zielona jak szypułka – zawyła Hosenstein.

– Jak to nie jest? Jak nie jest, jak jest? – oburzyła się Aha. – Jest jak truskawka, tylko wtedy, gdy kwitnie: ma białe koronki, jak płatki i złocistą resztę, jak wnętrze kwiatu. A poza tym to pierwsza taka suknia w historii naszego Truskawkowa i już zawsze będzie się z tobą kojarzyła.

Hosenstein argumentacja trafiła do przekonania: szybciutko się przebrała, założyła wieniec na głowę i otoczona skrzacicami podążyła na plac, by tradycji stało się zadość. Chyba nigdy dotychczas wiwaty na cześć ustępującej królowej nie były głośniejsze od tych, przeznaczonych dla nowej, ale tym razem tak właśnie się stało. Wszyscy odetchnęli z ulgą, że udało się uniknąć kataklizmu.

Wygrał… nieważne, kto wygrał, bo ja uważam, że na moim stoisku truskawki były najpiękniejsze, ale oni zawsze kierują się jakimiś dziwnymi kryteriami. Mieli zarzuty, że zbyt wodniste, mało pachnące. Zupełnie się nie znają. Chcą kondensatu? Dobra, na przyszły rok przygotuję dla nich dżem truskawkowy.

Koniec

Komentarze

Popłakałam się! Kochana, aż rodzinka patrzyła na mnie, czy przypadkiem nie zwariowałam.

Nic wodnistego nie zanotowałam – wręcz sama kwintesencja z naturalnym aromatem.

Dziękuję pięknie za rozjaśnienie tego pochmurnego i deszczowego dnia :)

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

A mówiłam, że trzeba szortów do konkursu? Mówiłam? Wygraną miałabyś w kieszeni… O ile odzienie skrzatów takowe posiada… ;)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

O, a u mnie dziś całkiem ładnie.

Dzięki Zaspana.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Królowo, wiedziałam, że na Ciebie mogę liczyć. Dzięki.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Fajnie, zgrabnie napisane :) Tylko czemu mnie nie ma :(

Oj, Belhaj, przykro mi bardzo, naprawdę nie mogłam wymienić wszystkich skrzatów, bo byłaby to lista lokatorów, a nie szorcik.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Mimo wszystko, myślałem, że tekst nie odbiegnie od konkursowej konwencji horroru. Spodziewałem się ciętych na pół truskawek i urywania szypułek… ;)

 

Ale tag “bajka” nie kłamał. I chyba to dobrze!

 

Jeden minus znalazłem – zabrakło Nazgulka crying

Ale chyba nie wpisywałem się w ramy tekstu ;)

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Byłeś w komisji: Gul-Gul.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Rozumiem :) Chyba w tytuł wkradła sie literowka. Nie mogę sie również pozbyć skojarzenia ze Smerfami :)

Literówka usunięta, dzięki. A o smerfach nawet nie pomyślałam. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Byłeś w komisji: Gul-Gul.

Aaaaa…

No to Gul. Wypijmy za to! ;)

 

 

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Znakomicie, Dżemik, truskawki na Twoim straganiku jak zwykle przepiękne!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

blush

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Czy bemik tego chce, czy nie chce (to żart!), ja klikam.

AKaBombusiu, oczywiście, że chcę! 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Udało mi się wyprzedzić życzenie kobiety? Cud jakiś… :-)

Ja tam ustawiłbym w Bibliotece osobny regał dla Ciebie. Takie przeważnie proste pisujesz teksty, a się same czytają, wywołują uśmiech albo zadumę…

Dziękuję, Adamie, ostatnio raczej uśmiech (na szczęście dla mnie), bo te teksty do płaczu i zadumy powstawały wtedy, gdy i mnie było wyjątkowo źle.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Oby to “źle” nigdy nie wróciło. Nie dlatego, że oczekuję Twoich wyłącznie lekkich tekstów, a dlatego, że najzwyczajniej dobrze Tobie życzę.

Słodki i truskawkowy tekścik. :-)

Rozumiem, że jakiekolwiek podobieństwa są przypadkowe? ;-)

Ale białe koronki, no wiesz? Skąd niby…

Babska logika rządzi!

Podobieństwa? Jakie podobieństwa? 

A koronki? Oj tam, oj tam, zaplątały się jakoś albo po babci zostały…

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Świetnie się bawiłam zgadując, kto jest kim. Lekki, przyjemny, bajkowy tekst stanie się przez bohaterów portalowym hitem. :D

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Szalenie sympatyczne!  

Najbardziej podoba mi się to, że w Truskawkowie znalazły się stare koronki, ale, na całe szczęście, nie było arszeniku. ;-)

 

Owoce prę­ży­ły do słoń­ca okrą­głe, jędr­ne i znie­wa­la­ją­co pięk­ne krą­gło­ści. – Może: Owoce prę­ży­ły do słoń­ca ponętnie jędr­ne i znie­wa­la­ją­co pięk­ne krą­gło­ści.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzięki Morigano, dzięki Operatorzy, oczywiście masz rację. Zaraz poprawiam.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Zachodzę w głowę, dlaczego skrzaty mają skłonność do nadwagi. Jeszcze nigdy o tym nie słyszałem. Pozdrawiam.

Och, jakie fajne!

Zorientowałam się dopiero przy Dzieniu Chmurzy, najpierw się zastanawiałam, dlaczego niektóre skrzaty tak ze słowiańska się nazywają, a inne z germańska. ;)

A dlaczego Oha, a nie – Ocha?

Nawet – Aha. :)

Czytałam, czytałam, zastanawiałam się, czy tu będę, bo przecież nie mam takiego zgrabnego nicku jak wielu innych użytkowników. I jak by go tu umieścić? I jedyne, co przyszło mi do głowy, to Aha. Więc poznałam się od razu. I jeszcze ten złocisty jedwab – a ja lubię świecidełka. ;)

Ojej, nawet Izdebka tam się znalazła! :) Bardzo eleganckie imiona wymyśliłaś swoim bohaterom – co za fajny przerywnik w pracy :)

Dzień Chmurzy poczuł się mile podbechtany,

Zastanawiam się, czy nie chodzi o “połechtany” (link), bo bechtać znaczy buntować, wrogo nastawiać (link).

spytał Chmurzy, nie owijając w bawełnę [+,] albowiem rozmawiał z prawdziwym mężczyzną, a nie z babą.

Ojej, ojej, jak się cieszę, że tyle komentarzy.

Ryszardzie, dzięki, że zajrzałeś – moje skrzaty są trochę inne, a nadwagę mają, bo oprócz pracy w ogródku tylko siedzą i czytają, zagryzając truskawkami w cukrze albo słodkimi dżemami.

Aha, cieszę się, że trafiłam z jedwabiem, bo Fifka stwierdziła, że u niej koronki to naprawdę czysto przypadkiem znaleźć się mogły.

Izdebko, pewnie to jakiś kolokwializm. Zmienię.

I wszystkim dziękuję za bibliotekę – no tego to ja się naprawdę nie spodziewałam!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

A ja myślałem, że twoje skrzaty nie tylko czytają, ale także gęsim piórem coś piszą, no może poza jedną skrzacicą, która tylko czyta. Pozdrawiam uśmiechnięty.

Masz rację, również piszą, ale robią to na siedząco i też podjadają słodkości!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Zapach na palcu był oszałamiający

Ja nie chcę wiedzieć, gdzie skrzaty  trzymały ten palec… ;>

 

Fajne. Tęcza się uśmiechnęła, mimo że ostatnio kolorami nie grzeszy.

Tylko nie "Tęcza"!

Urzekło mnie, przyznaję :)

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Rany, Tęczo, dzięki za wychwycenie błędu.

Mirabelko, dzięki.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

No a mnie tam nie ma ; (

I po co to było?

Jesteś, jesteś. Słabo szukałeś, czytaj jeszcze raz. ;-p

Babska logika rządzi!

No Syfie, idźże do okulisty. A w tej beznadziejnej komisji, która uznała moje truskawki za wodniste, to kto  siedzi?

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Tak, Syf. jest w epizodzie. ;) Właśnie chciałam zapytać, kim jest pan Chatka, ale mnie oświeciło. :) A, i jeszcze przez chwilę myślałam, że Rubin to Redeye. To by się Rubin ucieszył. ;)

Rubin obiłby co nieco Redeyowi.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

no ok : P

I po co to było?

Cieszę się, że się odnalazłeś smiley

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Tekst taki, że nie sposób się nie uśmiechnąć. A jaka świetna była przy tym zabawa!

I też zwróciłam uwagę na te koronki przy Fi…fce :D

(Wiem, wiem, że wszystkie podobieństwa przypadkowe, ale oświeci mnie ktoś któż to jest Kuryzkoranu? Bo jakoś nie mogę skojarzyć, a teraz mi to nie da spokoju, chlip.)

Ja zobaczyłam Corcorana.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Teyami, dzięki że wpadłaś, a Operatorzy/Regulatorzy ma rację.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Zabijcie mnie, ale kim jest Rubin?xd

Tylko nie "Tęcza"!

Beryl

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Truskawkowo jest super. Zabawa z imionami przednia, ale mnie najbardziej urzekł społeczny wydźwięk opowiadania.

Każdy osobnik miał pod opieką jeden zagon, a jego wielkość była zależna od zapału ogrodnika. No bo trzeba było przecież ten kawałek ziemi obrabiać: kopać, pielić rośliny, przesadzać, nawozić i wreszcie zbierać plony.

Niby, każdy skrzat chce wygrać konkurs, a jednak pomagają sobie nawzajem:) W moim odczuciu utopijny obraz społeczeństwa, w którym jednostki tak pięknie się wspierają może występować tylko w Nowej Fantastyce;)

Sympatyczne i smaczne, po prostu truskawkowe!

empatia

Empatio, najpiękniejsze jest to, że myśmy tę utopię już wcielili w życie. Bo to raz betowałam teksty konkurencji w konkursie? :-)

Babska logika rządzi!

Ja właśnie to tym:)

Skończyłem niedawno pisać przedmowę do nowego opka, gdzie dziękuję Bemik, za pomoc w odchwaszczaniu mojego truskawkowego ogródka;)

empatia

Bo to raz betowałam teksty konkurencji w konkursie? :-)

:-) Czy dlatego nie wygrały? :-)

Dzięki empatio. A trudno się oprzeć betowaniu w takim konkursie. Pewnie niejedno jeszcze truskawkowe opowiadanie przebetuję.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

:-) Czy dlatego nie wygrały? :-)

Oj, Ty wredoto! ;-) Jeśli dobrze pamiętam, betowałam dwa teksty na “Kawkę”. Obydwa znalazły się na liście zwycięzców. :-p

Babska logika rządzi!

No, no, co to za kłótnie?!  Spokój skrzaty i skrzacice!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Taest, spokój! :-)

I tak trzymać i nie popuszczać wink

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Przyjemny tekścik; skrzaty równie sympatyczne. 

Dzięki domku,  znalazłeś siebie w epizodziku?

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Podejrzewam, że mogę być niejakim panem Chatką. Ale przyznaję, że za pierwszym razem nie zauważyłem siebie : )

Ej, a mówiłaś, że się tu znajdę…

I co, i co, i co?

 

I nic – znalazłem się^^

 

Bemiczko, niesłusznie masz do mnie pretensje, oj nie. Prawda jest taka, że powinnaś być na mnie wściekła jak truskawka z chorobą Creutzfeldta i Jakoba, wydrapać mi oczy, zamordować w jakiś przystępnie okrutny sposób, zmielić w młóckarni i nawieść mną swoją grządkę (wtedy miałabyś piękne, krwiście czerwone truskawki i – w konsekwencji – koronę Królowej jak na gwarancji satysfakcji) i to niekoniecznie w tej właśnie kolejności, taki ze mnie owoc wyrodny. Zniosę to bez skargi, a jeszcze, podle nauk mojego ulubionego Zbawiciela, drugi policzek nadstawię.

 

Zanim, oczywiście mimochodem i jakby od niechcenia, zauważę, że tekst jest po prostu świetny, pragnę zaznaczyć, że czuję się niezwykle… poruszony… zarówno rolą, która przypadła mi w udziale – jej bogactwem i finezją – jak i wzruszającym (choć zdecydowanie przesadzonym) wyjaśnieniem, skąd u mnie te bóle w plecach.

 

– A skoro już i tak mnie bolą, to niech chociaż bolą w szczytnym celu! – Wyrzekłszy to, Dzień Chmury skłonił się tak nisko, że oto nastąpiło kilka zjawisk jednocześnie, a każde bardziej osobliwe od poprzedniego; po pierwsze, skrzat nosem przeorał spory kawałek ziemi, dając przy tym początek nowej, całkiem zresztą obiecującej, grządce. Po drugie, pulchne nogi, pulchny brzuszek, pulchne ręce, pulchna głowa i to pulchne, co pulchne skrzaty mają z tyłu, z zadziwiającą symetrią zlały się w wielką, idealnie pulchną kulę, której nie sposób było pomylić z tymi służącymi do gry w kręgle tylko z dwóch powodów: primo dlatego, że rozmieszczenie dziurek było niewłaściwe ( siedem na kupie a jedna… hen, gdzieś tam, w oddali), a secundo – nigdzie w pobliżu nie było kręgli.

Ponadto, całej tej karkołomnej operacji towarzyszył dźwięk osobliwy a zabawny: TRAAAAACH! Bo tak właśnie należy przedstawić odgłos spodni skrzacich w szwach puszczających, i to w dodatku, w miejscu wyjątkowo niefortunnym, bo dokładnie tam, gdzie nogawka prawa połączona była – romantycy rzekną, że węzłem małżeńskim – z nogawką lewą.

Rezultat owego rozdarcia taki był oto, że świat cały ujrzał osobliwość nową i niezwyczajną, od której wszystkie truskawki, i tak już przecież apetycznie czerwone, pokraśniały jeszcze bardziej – galoty bawełniane, w słoniki i żyrafy zdobne, wyprodukowane w ChRS (Chińskiej Republice Skrzaciej), szczęśliwie czyste w miejscach strategicznych.

 

Opowiadanie jest świetne (uznajmy, że stwierdzam to mimochodem, ok?); po pierwsze, co się uśmiałem, to moje. Tu zwłaszcza końcówka pozytywnie mnie zaskoczyła; po słowach “nie ważne, kto wygrał”, z jakiegoś bzdurnego powodu spodziewałem się dopinającego każdą szanującą się bajkę morału. Ale nie. Rozczarowałaś mnie, ale nie zawiodłaś, bynajmniej. Zresztą cała reszta – zwłaszcza wkomponowanie postaci (zgadłem wszystkie) – też świetna. Jest i fajnie, i lekko, i zabawnie, i ciekawie, i bardzo, bardzo smacznie.

 

No i na koniec genialny bonus w postaci komentarza Tęczy:

 

Zapach na palcu był oszałamiający

Ja nie chcę wiedzieć, gdzie skrzaty  trzymały ten palec… ;>

No miazga po prostu.

 

Ogólnie, dostarczyłaś mi tym tekstem wiele, bardzo wiele, radości.

Dziękuję Ci za to.

 

Peace!

 

P.S.

Wiedziałem, że znajdę tu swoją Jurorkę i Sekretarza. Ale że tak razem, wśród truskawek… No, tego to się jednak nie spodziewałem.

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Cieszę się, że zajrzałeś, jeszcze bardziej się cieszę, że Ci się spodobało, a najbardziej ucieszyłam się z fragmentu Twojej wersji schylania. Więc pozdrawiam cała ucieszona!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Świetny, lekki szort. Przypomnieli mi się “Fantaści 2013” :) 

Przyznam się, że mnie też. Dzięki.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Mnie również przypomnieli się Fantaści, a zatem zaraz ogłoszę kolejną edycję, bo chyba byłoby fajnie poczytać więcej podobnych tekstów.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Prawda? Mnie też bardzo się podobało czytanie i pisanie o użytkownikach. Najlepiej byłoby w konwencji komediowej.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Albo kryminalnej, z trupem upierdliwej regulatorki. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

To jest myśl, Reg – kryminał w konwencji komediowej “Jak zabiłem Reg i uniknąłem kary” :-)

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

;-D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O, super pomysł. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

A może w ogóle fantaści.pl w wersji kryminalnej? I popatrzymy, kto będzie najczęściej padał trupem… ;-)

Babska logika rządzi!

Profilaktycznie stanowczo sprzeciwiam się propozycji Finkli. Już ja wiem, o kim Ona napisze… :-)

Już wiesz? No popatrz, a ja jeszcze żadnego pomysłu na wersję kryminalną nie mam… ;-p

Babska logika rządzi!

Adamie, może okażesz się mordercą, a nie ofiarą? :P

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Fajnie by było, żeby beryl zrobił ten konkurs albo przynajmniej wątek, gdzie moglibyśmy zgłaszać propozycje tematów. Tutaj też możemy gadać, ale włącza się tylko kilka osób, które przeczytało Truskawkowo.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Najśliczniejszy fragment:

– Ale ona nie jest truskawkowa – wyszlochała Hosenstein.

– Jak to nie jest? – zdziwiła się, ale całkiem spokojnie Fifka.

– Bo nie jest ani czerwona jak owoc, ani zielona jak szypułka – zawyła Hosenstein.

– Jak to nie jest? Jak nie jest, jak jest? – oburzyła się Aha. – Jest jak truskawka, tylko wtedy, gdy kwitnie: ma białe koronki, jak płatki i złocistą resztę, jak wnętrze kwiatu.

 

heart

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Dzięki Ceterari w szczególności za serduszko.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Dzisiaj postaram się ogłosić. Żadnych ram tematycznych nie będzie, niech każdy sobie pisze, jak chce. Ale będę miał osobisty apel :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Morgiana napisała: Adamie, może okażesz się mordercą, a nie ofiarą? :P

No masz, jeszcze lepiej… Chcesz mnie pozbawić dostępu do portalu przez najbliższe dwadzieścia pięć lat? Ładnie to tak? :-)

Marudnyś. Jako ofiara, chyba byłbyś pozbawiony dostępu na dłużej? Podkreślam: to wcale nie oznacza, że widziałam Ciebie w roli zwłok. Nawet przez myśl mi nie przeszło, dopóki nie zacząłeś insynuować. ;-p

Babska logika rządzi!

Ale nie wiedziałbym o tym, bo by mnie nie było, o. :-)

No to wymyślaj zbrodnię doskonałą, żeby Cię nikt nie złapał. ;-)

Babska logika rządzi!

Nie ma zbrodni doskonałej, tylko brakuje Szerloków Holmsów.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Adamie, chyba marzysz o karierze detektywa w opowiadaniu Finkli, ale nie chcesz się przyznać? Choć rola mordercy, byłaby zapewne ciekawa. Kogo byś najpierw zabił? I w jaki sposób? No, no… Tyle możliwości. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Kogo byś najpierw zabił? I w jaki sposób?

Adam pewnie się nie przyzna. Ale zastanówmy się, kto robi najwięcej błędów…

Babska logika rządzi!

Jest ogłoszenie konkursu:

http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/14132

;)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

:-) Zastanów się, co może okazać się największym błędem, Koleżanko F… :-)

Jakoś nie mam wątpliwości, że w tej sytuacji byłoby to granie na nerwach mor Adamowi. ;-)

Zgadłam? :-)

Babska logika rządzi!

:-) Od dawna mam pewność, że można Tobą zastąpić każde z przenikliwych promieniowań. :-)

Wyśmienite, aż nabrałem ochoty na truskawki :D 

Fajne :)

Znam tylko pięć liter ;)

Dzięki :-)

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Nowa Fantastyka