- Opowiadanie: Jarppy - Twierdza

Twierdza

Oceny

Twierdza

Otaczająca nas biel oślepiała swoim blaskiem. Mury zniszczonej twierdzy, kąsały zimnem, wyżerając resztki życia z ludzkich dusz. Dwa dni temu pierwszy raz pomyślałem o śmierci. To było przerażające, ale tylko na początku. Teraz marzę o tym w każdej sekundzie mojego życia. Niech przyjdzie po mnie w ciszy, nocą – jak sen.

Nikt o tym nie mówi, ale wystarczy spojrzeć na twarze moich towarzyszy, żeby zobaczyć co mają w sercach. Strach. Kruki coraz częściej siadają na pobliskich drzewach. Obserwują nas swoimi szklistymi oczyma i odśpiewują psalmy na cześć śmierci.

Nastał ten czas, rozbrzmiały bębny. Idą po nas tysiące, a nas tylko setki.

Koniec

Komentarze

Pomysł fajny, ale napisane nazbyt poetycko. Bardziej dosadny opis zbliżającego sir końca lepiej by pasował. Ale to tylko moje zdanie.

Niepotrzebne przecinki po “Mury” i “Teraz”.

Marze – Marzę

Kruki albo “przesiadują”, albo “przysiadają” na pobliskich drzewach.  “Przysiadują” dziwnie brzmi. smiley

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

Kostka, błędy już poprawione. Dziękuję za ich wskazanie. ;-)

belhaj, ja właśnie lubię przy drabblach pisać tak poetycko.  ;-P

Zastanawiam się, dlaczego wszyscy tkwią w zrujnowanej twierdzy?

Chyba nie zrozumiałam. :-(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Hmm. Mogli ukrywać się przed wrogiem, który ma przewagę, ale na przykład zostali przez nich otoczeni. To, że tam siedzą od kilku dni i czekają na śmierć, może być zwykłym kaprysem wodza ich przeciwników. Teraz na szybko nie umiem wymyślić lepszego wytłumaczenia. ;-P

@Jarppy – to ostatnia twierdza w królestwie. Pozostałe bastiony dawno padły, domy spalono, mury zburzono, a mieszkańców wyrżnięto do nogi. Ci, którzy ocaleli, siedzą teraz w opisywanym przez Ciebie zamczysku, licząc kruki do uderzeń bębnów. wink

https://www.youtube.com/watch?v=76SCx2PVzwE

@Kostka, mogło tak być. cheeky

Przerobię tego drabbla na miniaturę chyba w najbliższym czasie. devil

 

Zabrakło mi w tym drablu jakiegoś mocnego akcentu; puenty, twistu, czegokolwiek…

Pierwsze zdanie. Po co Ci przecinek między podmiotem a orzeczeniem?

Nastał ten czas, rozbrzmiały bębny. Idą po nas tysiące, a nas tylko setki.

Wrogowie dopiero idą, a morale tak nisko upadło? Nie wróży to dobrze obrońcom…

Babska logika rządzi!

Dopiero idą, więc jest jeszcze czas na choćby prowizoryczne wzmocnienie murów, na opuszczenie byłej twierdzy w celu prowadzenia wojny podjazdowej, na cokolwiek poza biernym czekaniem…

Mnie się treść podoba, chociaż w sumie jej niewiele. Puenta, twist – w takim tekście by mi zupełnie nie pasowały. Natomiast wykonanie mogłoby być zdecydowanie lepsze – zbędnych zaimków, jak na tak krótki tekst, jest sporo. I wciąż masz za dużo przecinków, co już napisała Finkla.

Chciałem tutaj uchwycić nastrój ludzi, którzy wiedzą, że nie mają już szans na wygraną. 

I fajnie, to Ci się – według mnie – udało. Tylko nad warsztatem musisz popracować. 

I będę pracował. smiley

Rozumiem, że to miało wzbudzić poczucie beznadziei. Jak przedmówcy: warsztat kuleje, czytało się niewygodnie. Ale zalążek klimatu jest.

Nowa Fantastyka