- Opowiadanie: tojestniewazne - Europa

Europa

[Dodane 11.2015] Najgorszy z moich tekstów na tym portalu. Napisany zbyt szybko, niedopracowany. Nie skasuję, bo to nie fair. Ale, jakby ktoś tu jeszcze trafił przypadkiem, nie polecam.

 

[Przedmowa oryginalna] Początkowo myślałem o tym, jako o początku. W końcu stwierdziłem, że na końcu skończę. Pewnie dałoby się opowiedzieć ciąg dalszy, ale znudziły mnie mało oryginalne perspektywy rozwinięcia fabuły.

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Europa

W dupie miałem pasy Van Allena.

 

Białoróżowa tarcza Jowisza wypełniała prawie całe pole widzenia, a ja byłem pierwszym człowiekiem, który mógł zobaczyć ją na żywo z tak bliska.

 

Godzinami wpatrywałem się w chmury i burze, kolorowe pasy i wiry w górnych warstwach atmosfery. Do tego statek nadawał się idealnie. Dwumetrowe szklane kopuły na obu końcach i w połowie jego długości pozwalały mi oglądać planetę bez pośrednictwa ekranów i kamer. Nie mogłem oderwać wzroku.

 

Pewnie dlatego coś schrzaniłem i dwa dni po wejściu na orbitę Jowisza rozbiłem się na Europie.

 

Spałem akurat. Obudził mnie alarm ostrzegający przed zbliżaniem się do powierzchni księżyca. Komputer nawigacyjny nie zczaił, że jesteśmy na kursie kolizyjnym, bo dwa dni wcześniej kazałem mu przestać się tym zajmować. Następnie przepisując poprawki kursu z planu lotu, zagapiłem się na kalejdoskopowe transformacje chmur we wnętrzu Wielkiej Czerwonej Plamy i pewnie źle postawiłem któryś przecinek. Wobec tego, dopiero czujniki zbliżeniowe, laserowe dalmierze, uświadomiły mi, że zaraz zginę przez rozsmarowanie po lodowej powierzchni Europy.

 

Wyskoczyłem ze swojego niby-łóżka w samych gaciach, potykając się o spodnie i buty. Jedną reką zapiąłem pasy fotela nawigacyjnego, drugą odpaliłem wszystkie silniki po stronie księżyca.

 

Mimo wszystko, widok był piękny. Chaotycznie ułożone rdzawo-czerwone linae na białej powierzchni Europy zajmowały już cały ekran. Na moment znów zapomniałem co się dzieje, gapiłem się urzeczony.

 

Przez chwilę. Potem z prędkością przekraczającą dwadzieścia metrów na sekundę przywaliłem w lód.

 

I nagle pasy radiacyjne nabrały znaczenia.

 

Koniec

Komentarze

Puenta ciekawa, ale nie przekonała mnie idea szklanych okien w rakiecie.

Potem z prędkością przekraczającą 20 m/s przywaliłem w lód.

Liczby w beletrystyce raczej słownie, skróty wypadałoby rozwinąć.

Babska logika rządzi!

20 m/s poprawiłem. Dzięki. 

 

Szyb będę bronił. Na stacji kosmicznej mają taki wizjer, za 50-70 lat wyprawa na Jowisza też może ten pomysł uwzględnić. A statek raczej rakietą nie będzie, raczej czymś opartym na modułach i kratownicach.

Skomentuję bardzo zwięźle: cztery litery, nie kosmonauta, i następne cztery litery, nie programiści. Umożliwić wyłączenie tak istotnych funkcji?

Aaaa, jeśli nie musi przedzierać się przez atmosferę, to niech będzie.

Babska logika rządzi!

Oh well, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że “trzymanie-się-kupy” tego fragmentu wymaga poważnego zawieszenie niewiary. Ale zdanie Komputer nawigacyjny nie zczaił jest “wyjaśnieniem” podobnym do Konstruktorzy zaprojektowali rakietę tak nierozsądnie, że ktoś musiał przytrzymywać kluczem główkę śruby, podczas kiedy ktoś drugi dociągałby mutrę. z Podróży Siódmej Ijona Tichego.

 

To nie miał być poważny tekst, choć humoru w nim niewiele, więc nie tagowałem go w ten sposób.

Tylko że tamto było humoreską (IMO). W żartobliwych tekstach można przymknąć oczy na wiele rzeczy. A Ty tak trochę stanąłeś na rozdrożu.

Babska logika rządzi!

A czy rozbicie się pierwszej ludzkiej ekspedycji w te rejony samo w sobie nie jest śmieszne?

Masz osobliwe poczucie humoru, Autorze. Co śmiesznego w katastrofie i śmierci ludzi? Rakiet nie budują amatorzy, ludzi szkoli się, stawia się im bardzo wysokie wymagania, wszystko razem wymaga takich nakładów finansowych…

Adamie, prędzej powiedziałbym, że Tobie osobliwie brakuje poczucia humoru. Kto powiedział, że jacyś ludzie ponieśli śmierć? 

 

Czy naprawdę żaden element tekstu nie zdradza humorystycznego zamysłu? A jeśli faktycznie nie, to jakiego zabiegu miałbym użyć, żeby pomóc czytelnikowi zrozumieć, że to nie jest do końca na poważnie? Zapożyczyć środki stylistyczne od Pratchetta czy Pilipiuka?

Nie przestały mi się w głowie przewijać trzy słowa: co za idiota. Z kosmonauty, znaczy, nie autora.

 

Dwadzieścia metrów na sekundę? Coś mi się wydaje, że kilkudziesięciotonowy statek kosmiczny, który przed chwilą miał się rozsmarować na ziemi nie zdążyłby wyhamować do takiej prędkości.

 

Piszesz:

 

Białoróżowa tarcza Jowisza wypełniała prawie całe pole widzenia,

A zaraz potem:

 

Dwumetrowe szklane kopuły na obu końcach i w połowie jego długości pozwalały mi zaglądać w kosmiczną pustkę

To w końcu widział kosmiczną pustkę, czy planetę? Domyślam się, że chodziło ci o podkreślenie samej możliwości wyglądania w kosmos, ale opisałeś to niezręcznie.

 

 

 

 

Mróz, dzięki za konstruktywną krytykę.

 

1. Policzmy to. Europa ma prędkość orbitalną około 14 km/s, załóżmy, że statek trochę większą (20). Przy deceleracji na poziomie 4g (wiem, dużo na dłuższą metę), wyhamowanie do zera trwałoby 8 minut i 29 sekund. Do 20 m/s trochę ponad 2 sekundy krócej.

 

2. Fakt, trochę niespójne. Muszę się zastanowić nad sposobem rozwiązania tej niezręczności. Może tak: Dwumetrowe szklane kopuły na obu końcach i w połowie jego długości pozwalały mi oglądać planetę bez pośrednictwa ekranów i kamer. Co Ty na to?

Przykro mi, Autorze, ale moje poczucie humoru nie jest w stanie sprostać Twojemu. :-(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Pomysł nie był zły, gorzej z wykonaniem. Niestety szort jest słaby. Nie podobał mi się.

belhaj: a co najbardziej razi w wykonaniu?

Tekst jest bardzo skondensowany. Sam lubię pisać krótkie opka. Twoje po prostu do mnie nie przemowilo.

Jak przedmówcy – szort o niczym, jeśli jest tu ukryty jakiś humor to dj go nie łapie.

 

I co mają Pasy Van Allena do zakończenia?

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Ok, powszechne przekonanie, że to nie jest śmieszne jasno daje mi do zrozumienia, że nad humorem muszę najwyraźniej popracować. Trochę go wydobyć. Bo przesadzić bym nie chciał (”heheszki” mnie nie jarają). 

 

Pasy Van Allena to właśnie pasy radiacyjne. Polska wikipedia jakoś tego nie łapie, ale w angielskim artykule mamy nieco lepsze informacje (Van Allen radiation belts exist on other planets and moons in the solar system that have a magnetic field that is powerful enough to sustain a radiation belt.)

To wiem, ale co ma początek do zakończenia?

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Szorcik może i słaby, ale jest w nim coś, czego nie umiem określić, a co mi się podoba. Może też mam trochę spaczone poczucie humoru? ;)

Już chyba tak zostanie. Trza się przyzwyczaić, że Tomba bywa na NF mocno nieregularnie. "Gdy ktoś pyta, czy może coś wziąść, należy mu odpowiedzieć że owszem, może to braść."

dj Jajko: bohater najpierw ma pasy radiacyjne w nosie, bo zachwyca się Jowiszem, zamknięty w bezpiecznym statku. potem, na powierzchni Europy, po zderzeniu, nagle nabierają znaczenia, bo będzie wystawiony na ich działanie.

 

ale szczerze – pomysł jest chyba fajny, wykonanie mierne. przepiszę to, bo mam w głowie ideę, która  wydaje mi się czarno-śmieszna, a tylko źle napisana.

Ale pasy radiacyjne są nad ziemią a nie jowiszem

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

<> Ale pasy radiacyjne są nad Ziemią [,+] a nie Jowiszem [.+] <>

Nie tylko nad Ziemią. Wokół każdej planety z polem magnetycznym. Poza tym może chodzić nie tylko o klasyczne pasy radiacyjne – rozbłyski i erupcje elektromagnetyczne też.

Czepiam się bo nie załapałem idei opka :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Luz, Dj’u, ja też nie zakumałem. Inna rzecz, że, podobnie jak protagonista, “w dupie mam Pasy Van Allena“. Na szczęście ja mogę sobie na taki komfort pozwolić.

 

Napisane całkiem całkiem, a zamysł humorystyczny wyraźnie dostrzegam, choć, prawdę mówiąc, realizowanie misji tej rangi poprzez wsadzenie zwykłego cymbała do czegoś, co zdaje się przypominać “Breżniewa Marzenie o Podboju Wszechświata”, trąci mi już bardziej głupotą niż absurdem. A na tę ostatnią mam alergię.

No i, generalnie, nie nazwałbym wziętego przez Ciebie, Autorze, tematu materiałem na genialny dowcip.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

dj Jajko: pasy radiacyjne Ziemi to pikuś przy tym, co roztacza wokół siebie Jowisz, największe poza Słońcem dynamo w naszym układzie planetarnym

 

Cień Burzy: genialny to wiadomo, że nie, ale da się z tego jeszcze trochę wycisnąć w ramach wprawki w używaniu czarnego humoru. nie ma co marnować lepszych pomysłów na krótkie etiudy.

Przeczytałem. I w sumie nie mam nic więcej do napisania. 

Historia jest, przynajmniej dla mnie, nieco zbyt hermetyczna opowiastka – gdzieś w komentarzach było wyjaśnienie, z którego wynikało, że pomysł jest całkiem fajny – czyli zapewne kłania się kwestia jego realizacji.

I po co to było?

Komputer nawigacyjny nie zczaił, że jesteśmy na kursie kolizyjnym, bo dwa dni wcześniej kazałem mu przestać się tym zajmować. – Po co to wyłączył? Nie ogarniam.

Nie widzę poczucia humor. Ostatnie zdanie brzmi ironicznie, natomiast nie znam zjawiska, więc trudno mi załapać o co chodzi w opku. Inna sprawa:

Przez chwilę. Potem z prędkością przekraczającą dwadzieścia metrów na sekundę przywaliłem w lód.

Troszkę nie rozumiem, rozbił się na lodzie z prędkością 72km/h, i nic? Nic? Żyje? Siedemdziesiątka to sporo.

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Dodam ten disclaimer również w komentarzu: “Europa” to najgorszy z moich tekstów na tym portalu. Napisany zbyt szybko, niedopracowany. Nie skasuję, bo to nie fair. Ale, jakby ktoś tu jeszcze trafił przypadkiem, nie polecam.

Nowa Fantastyka