- Opowiadanie: empatia - Wyznania starego przemytnika

Wyznania starego przemytnika

Tekst na jedno oko;) Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Jeśli nie, również daj­cie znać. Zwol­nię miej­sce dla do­cho­dzą­cych;)

Serdeczne podziękowania dla Bemik za pomoc w dopieszczeniu profilu głównego bohatera.

Co złego to... no w za­sa­dzie to ja – moje dru­gie ja w kon­kur­sie:)

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Wyznania starego przemytnika

Sakwy z ekwi­pun­kiem zo­sta­wi­łem na ze­wnątrz. Tylko by mnie spo­wal­nia­ły i krę­po­wa­ły ruchy. Prze­ci­skam się w kie­run­ku pół­noc­nym, pró­bu­jąc do­trzeć naj­krót­szą drogą do serca No­we­go Świa­ta. Peł­znę po omac­ku. Ścia­ny tu­ne­lu z każ­dym ko­lej­nym kro­kiem stają się coraz węż­sze. Cho­ciaż znam spe­cy­fi­kę te­re­nu, każda wy­pra­wa jest inna.

Nie mogę się za­trzy­mać, zwąt­pić w suk­ces misji. Szef nie uzna­je po­ra­żek. Za­wsze mi mówi: „pra­cuj tak, jakby od tego za­le­ża­ło życie”. W grun­cie rze­czy cho­dzi ra­czej o re­pu­ta­cję, ale w tym fachu to wła­śnie ona jest naj­waż­niej­sza. Brnę więc dalej. Nie mogę się wy­co­fać. Je­stem prze­myt­ni­kiem, tacy jak ja nie mają wy­bo­ru, wąt­pli­wo­ści. A jed­nak.

Jak ja się znowu w to wpa­ko­wa­łem? Ostat­nio nie­ustan­nie za­da­ję sobie to py­ta­nie. Je­stem nie­mal pe­wien, że więk­szość moich kło­po­tów wy­ni­ka ze sła­bo­ści do po­wab­nych ko­bie­cych ust. U przed­sta­wi­cie­lek płci pięk­nej cenię jesz­cze gład­kie, smu­kłe dło­nie, ale to usta są tym, czemu nie po­tra­fię się oprzeć.

Oczy­wi­ście dłu­gie nogi, zgrab­ne po­ślad­ki i wy­dat­ny biust też są ważne, ale na takie rze­czy leci przede wszyst­kim mój szef. Uwa­żam go cza­sem za strasz­ne­go pa­lan­ta. Nie po­tra­fi zre­zy­gno­wać z żad­ne­go zle­ce­nia. Rico do­brze wie, że mam już swoje lata, ale zdaje się igno­ro­wać zwią­za­ne z tym pro­ble­my. Je­ste­śmy na rynku od lat. A mimo wszyst­ko czę­sto bez­myśl­nie ry­zy­ku­je moim zdro­wiem i wspól­ną re­pu­ta­cją. Choć wielu uważa, że je­ste­śmy sie­bie warci.

Wy­da­wa­ło­by się, że koleś w moim wieku nie po­wi­nien się już dać sku­sić na ładną buźkę. A jed­nak. Rico ma spo­so­by, by mnie po­dejść. Za­wsze udaje, że to moja de­cy­zja. Mówi „spójrz jej w oczy i jak nie masz su­mie­nia, sam odmów”. Wie do­sko­na­le, że oczy mnie nie kręcą, ale robi to ce­lo­wo, żebym mu­siał z nią sta­nąć twa­rzą w twarz.

A ja? Widzę tylko lekko roz­chy­lo­ne usta i jak gów­niarz od­ru­cho­wo pro­stu­ję się, żeby wy­glą­dać na więk­sze­go. Prężę mu­sku­ły, by się po­ka­zać, za­szpa­no­wać. A potem dłoń pieczętująca umowę i nie ma od­wro­tu. Wy­ru­szam na ko­lej­ną wy­pra­wę życia. Eh, stary, a głupi.

***

Gdzieś tu musi być. Trzy kroki do przo­du, jeden w tył. Nie, lepiej dwa. Po­wo­li. Nic na siłę. Wy­czu­cie to pod­sta­wa. Nie ma wy­raź­nych wy­tycz­nych, jak zna­leźć to miej­sce. Zresz­tą na­uczy­łem się przez te wszyst­kie lata nie­jed­ne­go. Wy­da­je się, że po ciem­ku cięż­ko co­kol­wiek zna­leźć, ale wbrew po­zo­rom, wła­śnie tak da się wy­czuć naj­lep­szą drogę. Ina­czej mo­żesz mio­tać się i bie­gać w tę i z po­wro­tem i nic z tego nie bę­dzie. Za to kiedy znaj­dzie się punkt kon­tak­to­wy, suk­ce­s jest niemal o krok. Co praw­da potem jest tro­chę trud­niej się prze­ci­skać, ale ja nie na­rze­kam. Kwe­stia na­sta­wie­nia do pracy.

Nie­ste­ty, dobre na­sta­wie­nie to nie wszyst­ko. Ileż to razy hur­ra­op­ty­mi­stycz­ne po­dej­ście Rico do zle­ce­nia wpę­dzi­ło nas w kło­po­ty? Były czasy, gdy szef go­dził się na szyb­kie, nie­prze­my­śla­ne przed­się­wzię­cia. Pierw­sze misje to już w ogóle że­na­da. Zle­ce­nio­daw­cy trak­to­wa­li mnie in­stru­men­tal­nie, pro­wa­dzi­li po swo­je­mu, czę­sto na ma­now­ce. Dzi­wi­łem się, że nie było re­kla­ma­cji. Nie­przy­go­to­wa­ne zu­peł­nie akcje w stylu: szyb­ko, byle jak, nie­waż­ne z jakim skut­kiem. Towar był zo­sta­wia­ny, gdzie po­pad­nie, a Rico za­rzą­dzał szyb­ki od­wrót.

A jed­nak szef jest uczci­wy, to trze­ba przy­znać. Jeśli to on coś schrza­ni, nie zrzu­ca winy na mnie. Nie­mniej do dziś nie mogę mu za­po­mnieć kilku zadań zre­ali­zo­wa­nych nie­zgod­nie z etyką.

Nie można tak po pro­stu sta­nąć w ko­ry­ta­rzu, za­dzwo­nić do drzwi, za­ło­mo­tać kilka razy i zo­sta­wić pacz­ki przed wej­ściem. Po­my­le­nie ad­re­su też jest mało pro­fe­sjo­nal­ne. Nie je­stem prze­cież ja­kimś po­spo­li­tym do­rę­czy­cie­lem łach­my­tą. Zo­sta­wia­nie prze­sył­ki bez upew­nie­nia się o od­bio­rze jest nie­pro­fe­sjo­nal­ne i nie­ce­lo­we. We­wnętrz­na brama otwie­ra się wy­łącz­nie w wy­ni­ku na­stępstw dobrze przemyślanej sekwencji zdarzeń, czę­sto przy wspar­ciu z ze­wnątrz, które za­pew­nia mi Rico.

Pierw­szy raz, gdy nam się udało zro­bić to ide­al­nie, poczułem się nawet za­sko­czo­ny efek­tem. Prze­sył­ka do­star­czo­na we wła­ści­wym cza­sie i w punkt zo­sta­ła nie­mal we­ssa­na do miej­sca prze­zna­cze­nia. Oczy­wi­ście ssa­nie nie jest je­dy­nym wy­znacz­ni­kiem. Prze­ko­na­łem się o tym w cza­sach mło­do­ści. Uwie­dzio­ny czu­ły­mi po­ca­łun­ka­mi, ujęty ak­sa­mit­nym do­ty­kiem dłoni, za­po­mi­na­łem o nad­rzęd­nym celu misji i zo­sta­wia­łem cenny ła­du­nek, gdzie po­pad­nie. Na szczę­ście mło­dość wiele wy­ba­cza, a ja mia­łem wów­czas na tyle sił, by z biegu wy­ru­szyć na ko­lej­ną akcję. Dziś z roz­rzew­nie­niem wspo­mi­nam te czasy.

***

Na­by­te do­świad­cze­nie, pro­fe­sjo­na­lizm, opa­no­wa­nie i wy­czu­cie świad­czą o mnie i moim sze­fie. Dzia­łam spo­koj­nie i me­to­dycz­nie, ale z upo­rem. Nic na siłę. Bez sza­mo­ta­nia się. No i trzy­ma­nie się rytmu bywa po­moc­ne.

Taki ta­niec szer­mie­rza. Trzy kroki do przo­du, dwa w tył. Cza­sem warto i czte­ry do tyłu. Wy­co­fa­nie się nie jest wsty­dem, bywa, że le­piej jest za­cząć akcję od nowa. Przy­go­to­wać się, mieć lep­szą po­zy­cję do ataku. Zmie­nić kąt na­tar­cia, oce­nić od­le­głość, roz­po­znać prze­strzeń dzia­ła­nia. Prze­sył­kę można do­star­czyć tylko przy okre­ślo­nej se­kwen­cji ru­chów i wła­ści­wej tech­ni­ce. Dla­te­go naj­waż­niej­sze są wy­czu­cie i zna­le­zie­nie punku kon­tak­to­we­go. Potem to już kwe­stia wy­trwa­ło­ści i cier­pli­wo­ści. Test, który prze­cho­dzą wy­łącz­nie naj­lep­si.

***

Teraz z Rico do­ga­du­je­my się wy­śmie­ni­cie. Wiemy, na co nas stać, jakie mamy moż­li­wo­ści i ogra­ni­cze­nia. Doj­rza­łość ma wiele zalet. Opa­no­wa­nie i tech­ni­ka, trzy­ma­nie się planu i ról, dobre zgra­nie są nie­za­stą­pio­ny­mi ce­cha­mi sku­tecz­ne­go ze­spo­łu. Z wiekiem jednak pojawiają się pierwsze kłopoty: szwankująca pamięć, zmęczenie i zadyszka.

Dziś zda­rzy­ło mi się na przy­kład za­po­mnieć o zo­sta­wie­niu prze­sył­ki. Szef jed­nak był wy­ro­zu­mia­ły. Oka­zał się nawet bar­dzo sku­tecz­ny na po­wierzch­ni i za dru­gim razem po pro­stu nie zdą­ży­łem. Pod­czas trze­cie­go podejścia opa­dłem tro­chę z sił, ale mimo wieku, musiałem zrobić na zleceniodawcy wrażenie. To miłe być docenionym za dobre chęci. Nie dość, że nie było reklamacji, to jeszcze zostałem czule wyściskany. Najpiękniejsze jednak było to, że znów dane mi było zo­ba­czyć te pięk­ne usta i wspo­mnieć mło­dzień­cze, bez­tro­skie czasy.

***

Zdarza się, że wy­zy­wa­ją mnie od naj­gor­szych. Nie mam jed­nak żalu. W tym fachu pięk­nych słów używa się rzad­ko. Ja lubię na­zy­wać się prze­myt­ni­kiem. Dick to jed­nak ob­cia­cho­we imię.

Koniec

Komentarze

Takiego punktu widzenia tu chyba jeszcze nie było :)

Empatio, zaskoczyłeś mnie ;)

Jeśli o mnie chodzi – nie zwalniaj miejsca dla innych.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Niech Cię diabli… W tym pozytywnym znaczeniu; mam nadzieję, że je znasz. Niezły ubaw.

Przeczytałam.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

No widzisz, Empatio – fajnie wyszło.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Zgrabnie napisane. Ciekawie wysnuta opowieść. Zabrakło pikantniejszej sceny. W końcu w tym konkursie o to chodzi.

Generalnie – świetne.

Erotycznie – nie.

Fantastyka – polemizowałbym.

Dobre! Zaiste, zaskakujące podejście do tematu. :-)

Babska logika rządzi!

Podbijam, zaskakujące i nietuzinkowe :). Świetnie się czytało.

:D

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

No dobrze, żeby było wymowniej – Ahahahaha!!! Hihihihihi!!! A to ci ciekawe podejście do erotyki. No, z pierwszej ręki, że tak powiem.Brawo.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Przeczytałam.

Czy aby na pewno Wyznania starego przemytnika zostały stworzone przy pomocy myślenia głową?  Czy przypadkiem nie zostały wyssane z… palca? ;-D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No, nie ma to jak opowiadanie akcji z twardym, męskim bohaterem.

Erotyka? E, chyba nie. Ale sympatię dla tak sumiennego pracownika udało Ci się wykrzesać. Fantastyka? – chyba w tym, że to Rico jest szefem w tej spółce.

A ogólnie :D bardzo mi się.

Klep.

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Witajcie,

Wieczorem zasnąłem chyba przed córką. Widzę, że ominęło mnie dużo dobrego. Rajuśku!

Bardzo dziękuje za przeczytanie i ciepłe przyjęcie. Bemik ma rację. Nie byłem zbyt pewien swego. Napisanie czegoś z jajem na konkurs potraktowałem jako wyzwanie. Ciężko ostatnio wykrzesać trochę humoru. Praca może nie tak ciężka jak przemytnika;) ale potrafi dobić. Czasem wpadnie do głowy coś wesołego, ale potem się zastanawiam, czy byłbym w stanie to tak opisać, by uśmiechnąć kogoś jeszcze:)

Pierwszoosobowa narracja i poprowadzenie akcji z „tego punktu widzenia” była w zasadzie eksperymentem. A jak to bywa z doświadczeniami, wiadomo. Tym bardziej mi miło widzieć dobre przyjęcie.

Wielgachne dzięki dla Wszystkich.

Jakoś nie mogę sobie odmówić odpisania każdemu z osobna. RADOCHA!

 

Śpioszko,

Zawsze, gdy czytam Twoje komentarze do moich wypocin, kątem oka dostrzegam jakby orła cień:) i czuję wewnętrzny płomień :D Cieszę się, że udało mi się Ciebie zaskoczyć.

 

Adamie,

Znałem pozytywne znaczenie powiedzenia tylko teoretycznie;) Przyznaję, strasznie przyjemnie usłyszeć je w kontekście własnego pomysłu i poczuć się piekielne dowartościowany.

 

Emelkali, Rooms,

Ale z Was bezwzględne Żury;) Nie popuszczą, ani, ani;)

 

Bemik,

Kolejny uśmiech skrywam w serduchu.

Jeśli kiedyś będzie okazja, zobaczysz, jak szczerzę się do Ciebie.

 

Belhaj,

Wytężając swoją empatię, uznałem, że protagonista raczej nie przepada za pikantnymi scenami;)

 

Eurytosie,

Fajnie, że generalnie ok. Z erotyką, rozumiem. Z fantastyką również bym polemizował :p

 

Finklo,

Wykrzyknik postawiony już po pierwszym wyrazie Twojego komentarza, połechtał moje ego. Miłe uczucie, dzięki.

 

Emtri,

Ale kadzisz:) Strasznie fajnie:D

 

Thargone,

Uznanie autora najlepszej konkursowej humoreski – bezcenne =)

 

Regulatorzy,

Jak zwykle masz rację. Ponownie dziękuję za wsparcie w obronie mojej naciąganej fantastyki:) Mocno wysiliłem empatię (to chyba jednak było myślenie głową;), ale pewności nie mam, czy dobrze się wczułem w rolę protagonisty. Z całą pewnością, nie były to jednak wyznania wyssane z palca;)

 

Alex,

Rozwaliłaś mnie komentarzem=)

Idąc w eksperyment, nie kalkulowałem za bardzo. Ale rzeczywiście wyszło opko o twardym, męskim bohaterze. Co prawda nie jest to Bruce Willis ze Szklanej pułapki, chociaż ten na stare lata też jest już łysy;) Wychodzi na to, że jednak potrafię napisać coś z typowo męskiego punktu widzenia.

Co do erotyki, to masz trochę racji. Wysilałem empatię, a mimo to ciężko było znaleźć z protagonistą wspólny mianownik, który by pozwolił napisać zrozumiałego erotyka. Poszedłem w stronę fetyszy, licząc, że może chociaż panowie o podobnych upodobaniach (usta, dłonie) poczują choć dreszcz;) Mam nadzieję, że załapię się chociaż na kategorię „najmniej erotycznego, erotyka” :D

Co do fantastyki, idziesz w stereotypy;) Wiadomo, że w biznesach prowadzonych przez męskie duety, zawsze jest rywalizacja, kto ma rządzić. Zważ jednak, że bohater często przyznaje, że miał wątpliwości, co do niektórych zleceń. Wychodzi więc na to, że relacje służbowe zostały zachowane:)

Fantastykę skryłem raczej w fakcie, że o ile szef zwraca się czasem do podwładnego, to raczej jest ciężko wycisnąć z podkomendnego, aż takie wynurzenia, jakie opisałem w „Wyznaniach”;P

No i wisienka na torcie!:))) Nie będę tekstu kalał próbą interpretacji:

Ale sympatię dla tak sumiennego pracownika udało Ci się wykrzesać.

 

 

Pozdrowienia dla Wszystkich.

Miłego dnia.

 

Edit

Piękne dzięki, drogie panie, za punkciki. O podróży do Biblioteki to nawet nie marzyłem. Nawet nie wiem, czy takie “pozycje” powinny się tam znaleźć… chyba, że w dziale poradniki;)

empatia

Pięknie podszedłeś do tematu, nie ma co ;)

 

Całą tę tajemnicę trochę psuje konkursowy tag – od razu wiemy, gdzie szukać;) ale frajdy i tak zostało dość.

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

wbrew pozorom, właśnie tak można wyczuć najlepszą drogę. Inaczej możesz miotać się i biegać w tę i z powrotem i nic z tego nie będzie. Za to kiedy znajdzie się punkt kontaktowy, można sobie już pogratulować sukcesu.

 

Rzeczywiście, podejście niestandardowe, to na pewno na plus. Temat konkursu psuje niespodziankę, ale to już nie Twoja wina.

No i gdy już się zorientowałam, o co chodzi, to czytając dalej miałam wrażenie, że dobicie do konkursowego minimum Cię jednak trochę wymęczyło. ;) To było tak trochę – no dobra, już wiem, o co chodzi, ile jeszcze można o tych przesyłkach? Ale cóż, limitu się nie przeskoczy…

Przyjemne opowiadanko.

Przeczytałam.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Nazgulu, Ocho,

Dzięki za przeczytanie i informację zwrotną. Tag konkursowy ma plusy i minusy:) Fajnie, że mimo szybkiego dojścia, jakaś satysfakcja z lektury była:)

Ocho, przemytnik jest tytanem pracy. Dostarczanie przesyłek uznaje za życiową misję. Nie ma się co dziwić, że większość jego rozmyślań dotyczy kwestii zawodowych;)

Tak się zacząłem zastanawiać, co jeszcze można byłoby dodać. Choroby zawodowe? Lęk przed ciemnością, czy klaustrofobia raczej odpada :D Mogłoby to by być nawet ciekawe, ale ciężko byłoby już chyba zrozumieć. Ha! Mam. Może problemy z prostatą, będące podstawą depresji związanej z przemijaniem. Można pokombinować:) ale to już na inną bajkę :D

 

Powtórzenia zlikwidowałem. Pięknie dziękuję za zwrócenie uwagi.

 

Morgiano, z lekko przechylonej główki i przymrużonych oczu wnoszę, że nie jesteś do końca przekonana;)

 

Serdeczne pozdrowienia dla Was trojga.

empatia

Nie podpuszczaj mnie, Empatio! Uwierz, że wystarczająco ciężko utrzymać buzię na kłódkę. Także nie powiem Ci nic. Przynajmniej na razie. ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Ale warto było spróbować;)

empatia

Empatio, nie, nic nie powinieneś dodawać. Wręcz przeciwnie. Tak to już jest, że teksty, których głównym czy jedynym motorem jest fajny pomysł na puentę, powinny być raczej krótkie i bez zbędnych dygresji do tej puenty dążyć. I nie jest to zarzut w stosunku do Twojego tekstu, bo trudno zarzucać, że zmieściłeś się w limicie. ;) Taką po prostu miałam refleksję i postanowiłam się nią podzielić. ;)

Dobrze Cię zrozumiałem, ale moja pokrętna natura zawsze sugeruje inne możliwości;) Jak słyszę od kobiety "no fajnie, ale mogło być krócej", nie załamuję się myślami, że faktycznie, można było skończyć szybciej, ale co zrobić, by urozmaicić lub poprawić:D

empatia

Jakbym czytał zwierzenia mojego… Nawet wiekiem pasuje do bohatera opowieści. Bardzo, bardzo dobre… Mocne, nie przekracza jednak w żadnym miejscu granicy dobrego smaku. Coś jak w tym kawale, gdzie Mały się skarży, że jego pan woził go wczoraj całą noc, z góry na dół, ciemną i ciasną windą, aż w końcu zwymiotował. No, ale ten dowcip przekracza już granicę dobrego smaku.

 

Jedną literówkę widziałem:

 

Wyruszam na kolejna wyprawę życia. 

 

 

Ambroziaku, dzięki! :D A już  się bałem, że jest to indywidualny manifest uciśnionego, zmęczonego przyjaciela;)

Literówka poprawiona, piękne dzięki za lekturę, opinię, czujność i punkcik.Pozdrawiam.

empatia

O ch… tu chodzi?

Puenta raczej na plus.

 

Ambroziak – ten nie przekracza, bo ogórki i marchewki są raczej smaczne ;-)

Rozmawia marchewka, ogórek i penis. Marchewka mówi:

– My marchewki, to mamy w życiu pecha. Jak tylko urośniemy, to nas kroją w kosteczkę i wrzucają do zupy.

Na to mówi ogórek:

– My ogórki, to mamy w życiu pecha. Jak tylko urośniemy, to nas kroją w plasterki i wrzucają do mizerii.

Penis patrzy na nich jak na idiotów i mówi:

– I wy się skarżycie? Mnie najpierw dotykają, żebym urósł, potem wkładają do ciemnego, ciasnego pomieszczenia, czasem jeszcze zakładają worek na głowę i walą nią w ścianę aż się zrzygam i stracę przytomność. A jak się obudzę, to wszystko od nowa…

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Znaczy się, kolega doszedł do puenty w dziewiczej nieświadomości? :D

Dowcip Ambroziaka był lepszy, bo krótszy;)

Dzięki za odwiedziny.

empatia

Przemytnik, głosem tajemniczego dobroczyńcy, powędrował do biblioteki. Niesamowite. Dziękuję.

empatia

Etykietka konkursu zdradza puentę, ale i tak ciekawy pomysł. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Nevaz, to pewnie jakieś dwie permutacje tego samego dowcipu. Często tak bywa…

 

Empatia, trzymałem kciuki, by Przemytnik trafił do biblioteki.

To chyba normalne, że Przemytnik, przemycił się. A że tym razem do Biblioteki… ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Będzie buszował wśród Bibliotekarek? Uczona bestia :-)

 

Ubawiłem się. :-) Fantastyki za grosz, ale ubawiłem się :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Jak to “fantastyki za grosz”? Psychorybo, spróbuj porozmawiać ze swoim przemyytnikiem – zobaczysz czy Ci odpowie.wink

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Moj dyskutuje ze mną istotne, życiowe sprawy :-) Mężczyźni i ich przemytnicy zawsze ze sobą rozmawiają! A wy jak, drogie panie? :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

A ryby mają przemytniki? ;-O

Czy tylko zraszacze do mleczu? ;-p

Babska logika rządzi!

Wbrew obiegowej opinii o naszej gadatliwości, rozumiemy się bez słów. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Oj, ty prawdziwego walenia nie widziałaś, Finklo… ;-) Wiem, ssak, ale rybny :-)

 

Regulatorzy  :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

O! Widzę, że ominęły mnie wieczorne podśmiechujki:)

 

Rybosławie, cieszę się, że udało mi się rozbawić. Zaś co do wątpliwości względem fantastyki, to trochę rozumiem. Ciężko to to upchnąć w jakąś szufladkę. Fantastyka naukowa w stylu weź pigułkę, a zrozumiesz, że fantastyka nie musi być cieniutka? Raczej nie. A może tolkienowska systematyka? Troll to był, czy krasnolud? A może smukły elf, co z precyzją szyje do celu?;) Wiem, że historię o skutecznym przemytniku niektórzy by zaszufladkowali do działu bajek, gdzieś między „O Złotowłosej i trzech misjach;)” a „Królewną na ziarnku grochu” :D

Sam nie wiem. Ciężko znaleźć pasujący odpowiednik. Mam! Szufladka z fantastycznymi poradnikami: „Jak wytrzymać z własnym szefem i nie zwariować”, „Jak pracować zgodnie z dyrektywami i własnym sumieniem”, „Bądź dobrym szefem, nie przeginaj…” itd.

A może kiedyś napiszę coś jeszcze, znajdę naśladowców i rozwiniemy gatunek; powstanie coś w rodzaju „Powrót Jedi”?

Wciąż sobie powtarzam: „niech moc będzie z Tobą”, lecz miecz gaśnie w najmniej odpowiednim momencie. Nadal mam przewagę. Wiem, kto jest Twoim ojcem.

 

No dobra rozmarzyłem się;)

A tak trochę poważniej, w obronie „mojej fantastyki”. Opisany świat jest mroczny, niektórym wydaje się nieprzystępny, dziewiczy, groźny. Innym jawi się jak bajkowa Nibylandia, gdzie chłopięce marzenia o przeleceniu połowy Londynu mogą się spełnić, jeśli mocno w to wierzysz.

Protagonista, może trochę szywny, jednak posiadający ludzkie cechy, co plasuje go nieco bliżej serca cudnych mieszkanek planety Ziemia, niż Mars, ale i tak wiele osób uzna, że to bardziej Obcy, ósmy pasażer Nostromo.

Nie wiem, czy przekonałem. W razie czego przemyć proszę „na walenia”, czyli nie wiadomo, czy ryba to, czy ssak, ważne że pływa i cieszy oczy.

 

Dziewczyny, dzięki za wsparcie. Bez Was każda fantastyka wygląda mizernie :D

 

Serdeczne pozdrowienia dla Wszystkich.

empatia

Zaskakujące i zabawne :)

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Mirabellko, dziękuję za przeczytanie i uśmiech. Miło mi.

empatia

Empatio, ostatnim razem udało mi się uniknąć rozczarowania Cię pojedynczą kropką jedynie przypadkiem, dzisiaj jednak zrobię to świadomie, i miast jednej, ostawię Cię z dwoma kropkami. By było symetrycznie.

. .

 

(Korzystając z okazji, przypominam, że ruszył mini-konkurs na erotyczne opowiadanie dla Jury – nie zapomnij wziąć udziału w zabawie, pozgadywać i zagłosować na najfajniejszy, Twoim zdaniem, tekst.)

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Symetria jest bardzo ok.:) Dzięki.

Jeśli chodzi o jurorskie prace, to już przeczytałem w tak zwanym międzyczasie, dzięki nowinkom technologicznym, ale brakuje czasu i trochę koncepcji na puzzle;)

Serdeczne pozdrowienia.

empatia

No fantastyki tu za grosz; każdy facet wie, że Wacław to stworzenie rozumne i gadatliwe; naszą misją jest zadbać o to, żeby Wielki W. miał niejedną ciekawą historię do opowiedzenia. Tak więc Brzytwą Lema nie ma za bardzo nawet co kastro… wycinać.

Ale poza tym fajne toto było. Nawet bardzo fajne. Zwłaszcza fragment o oczach i ustach mnie urzekł. Poza tym – jakkolwiek absurdalnie to zabrzmi – uważam, że to bardzo mądra, życiowa opowieść jest. Na swoją obronę mam ten fragment:

Teraz z Rico dogadujemy się wyśmienicie. Wiemy, na co nas stać, jakie mamy możliwości i ograniczenia. Dojrzałość ma wiele zalet. Opanowanie i technika, trzymanie się planu i ról, dobre zgranie są niezastąpionymi cechami skutecznego zespołu.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Nader oryginalne podejście do tematu. 

Ciekawy tekścik. 

Mnie tekst się podobał. Jak czytałam, to się zastanawiałam, gdzie tu fantastyka, ale gadający Dick, to zupełne zaskoczenie. Chciałam dla Ciebie wyróżnienia na mało erotycznego erotyka, ale nie dali. Także mimo, że pierwszy tekst mi nie bardzo się, to ten bardzo. Napisane naprawdę fajnie i z humorem. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Cieniu,

I Ty, Brutusie,… gadasz z Wacławem?;) Nie no, żeście się z Rybą chyba umówili;)

A tak na poważnie. Dzięki za wyłapanie smaczków i mądrości:) Mówiłem, że na dział poradników trafię w tej bibliotece :D

 

Domku,

Dzięki za przeczytanie i ślad. Fajnie, że się spodobało.

 

Morgiano,

Miło, że chociaż jedno opko zaskoczyło. Dziękuje za miłe słowa i walkę o wyróżnienie. Ja jednak nie dla nagród startuję w rywalizacji. Cieszę się, że przy takich konkurencjach więcej osób poczyta i skomentuje. Moje nagrody są pod tekstami:) Fajnie, że udało mi się Ciebie uśmiechnąć:*

 

Pozdrowienia dla Was trojga.

empatia

Śmiać mi się chce samej z siebie, bo chwilę mi zajęło odkrycie prawdziwej natury przemytnika. ;) Wyszło zgrabnie, taka nietypowa perspektywa. :) Odrobinę mi się dłużyło, ale co tam, fajne!

No, ja też od początku tożsamości przemytnika nie pojęłam. Za to jak pojęłam – to się zabawa zaczęła…

Aż się wrócilam, żeby ponownie przeczytać o tych “sakwach z ekwipukiem, zostawionych na zewnątrz…”

Niech Wszechświat Wam błogosławi...

O! I to jest zabawny, przewrotny tekst! Nieerotyczny a erotyczny… że tak powiem sam w sobie. Główny bohater… dla sporej części populacji jest przecie najgłówniejszy :)

Dooobre, oj, dobre.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Dzięki Dziewczyny:)

 

Rooms,

Odrobinę mi się dłużyło, ale co tam, fajne!

Dobrze, że to tylko opinia po przeczytaniu tekstu;)

 

Karamalo,

Nic mnie tak bardzo nie cieszy jak, jak opinia czytelnika, że miał ochotę zacząć czytać od początku :D

 

Emi,

Cieszę się, że chociaż jeden z dwóch tekstów był satysfakcjonujący:)

empatia

Fajne :)

Znam tylko pięć liter ;)

O! Miło, że ktoś po roku jeszcze przeczytał:D Cieszę się, że się spodobało. Pozdrowienia.

empatia

Nowa Fantastyka