- Opowiadanie: SHADZIOWATY - In articulo mortis [15+]

In articulo mortis [15+]

System magiczny użyty w tym opku od dawna chodził mi po głowie, aż wreszcie nadarzyła się okazja, by go wykorzystać :) Jest w pełni przemyślany również z biologicznego punktu widzenia :D

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Biblioteka:

bemik, Finkla, Emelkali

Oceny

In articulo mortis [15+]

Flatwit Ternovoz obrócił w pożółkłych palcach świeżo skręcony papieros. Zapach tytoniu i wysuszonych fusów z herbaty zapowiadał upragnioną chwilę relaksu. Pod celą każdy taki moment wart był wysiłku, który trzeba włożyć, by zdobyć towar. Najpierw mężczyzna musiał znaleźć kogoś, kto może i chce coś załatwić. Potem wyświadczyć mu odpowiednią przysługę. Niektórzy za fajkę, sprzątali, prali albo oddawali część swojego jedzenia. Flatwit nie wyobrażał sobie jednak takiego upokorzenia. Co innego zastraszyć kogoś, pobić, okaleczyć, a nawet zabić. Tak, zdarzało mu się odbierać życie dla tych kilku buchów. Tym razem, wystarczyło jednak ustawić do pionu jakiegoś małolata. To była pestka, a papieros pachniał wybornie. Pociągając mocno nosem, przesunął nim po wąsie i uśmiechnął się. Odgarnął z oczu kosmyki ciemnych, skołtunionych włosów. O ile brak brzytwy doskwierał mu średnio, zdążył polubić swoją brodę, o tyle zarośnięte boki głowy doprowadzały go do szału. Bibułka zrobiona z wyrwanej z książki kartki, krzyczała do niego wersami, które dobrze znał. Jak miał ich nie znać, skoro przeczytał poszarpany tom setki razy. Bibułka, to był jedyny sposób w jaki mogła mu się jeszcze przysłużyć. No, na siłę znalazłby jeszcze jedno zastosowanie dla wyrwanych kartek, ale darzył swego papierowego przyjaciela zbyt mocnym uczuciem, by tak go zbezcześcić. Flatwit włożył fajkę do ust i zaczął pocierać dłońmi. Przyłożył prawą rękę do końca papierosa, trąc palcami o kciuk. Czuł jak jego stopy grabieją, skurcze rozsadzają wychudzone łydki, a całe ciepło gromadzi się w gestykulującej kończynie. Spomiędzy jego obgryzionych i brudnych paznokci buchnął, migocący w ciemnej celi, płomień. Odpalił od niego fajkę i strzepnął palcami. Poczuł jak ciepło z powrotem rozlewa mu się po całym ciele. Zamknął oczy i zaciągnął się tak, jak gdyby wynurzył się spod wody, łaknąc tlenu. Gorący dym wypełnił jego spragnione płuca, a ogorzałą twarz mężczyzny rozjaśnił błogi uśmiech.

Flatwit wypuścił, jakby od niechcenia, obłok dymu który niedoświadczonego palacza przyprawiłby o atak kaszlu. Siedział tak i patrzył w przeciwległy kąt przestronnej celi. Myślał o kobiecie, która tam była, skryta w cieniu, niedostępna. Nie zwracał na nią uwagi, zraniona bestia, za taką ją uważał. Skulona tak całe dnie, wpatrzona nieobecnym wzrokiem w ścianę. Czasami przyglądał jej się godzinami, próbując rozgryźć jej spojrzenie, chociaż jedną myśl. Jednak jej niezbyt atrakcyjne oblicze, skryte w gąszczu rudych loków, pozostawało kamiennie niewzruszone. Nie chciał sobie nawet wyobrażać przez jakie katorgi przeszła, zanim wrzucili ją do niego. Cieszył się, że tu trafiła, z jego strony nic jej nie groziło. Nie to, żeby nie pragnął kobiety, o nie. Tęsknił za krągłością damskich bioder, ciężarem piersi w dłoni i namiętnością. Właśnie tego brakowało mu najbardziej, dzikiego pożądania, które powstaje z tarcia dwóch ciał, opanowując zmysły. Wiedział jednak, że zraniona bestia w kącie, nie może mu tego dać. A to co mogła, wzięło już wystarczająco wielu. Wcale się im nie dziwił, skazani na śmierć, na dożywocie czy na tortury, nie zważali na swe sumienie, ani żadne inne zasady. Pogodzeni z własnym losem, sięgali po co tylko mogli, by umilić sobie ostatnie chwile. Flatwit jednak nie czuł się kryminalistą i nie zamierzał tu długo zabawić. To nie była jego wina, że kochał ogień oraz wszystko co można z nim zrobić. To nie był jego pierwszy raz w więzieniu i miał przeczucie, że również nie ostatni. Zwykle odczekiwał kilka tygodni, czasem miesięcy, by obniżyć czujność strażników i dopiero wtedy atakował. Znikąd, pod osłoną nocy, zostawiając za sobą kilka trupów i pustą celę. Tym razem, musiał wyjść o wiele szybciej, bo jego wyrok miał datę ważności. Jeżeli to, co podsłuchał rano od łysego faceta na spacerniaku, miało okazać się chociaż w połowie prawdą, była to jedna z jego ostatnich nocy w tym przybytku.

– Nie zastanawia cię czemu się jeszcze za ciebie nie zabrałem? Dlaczego cię nie zgwałciłem, nie pobiłem, nie wykorzystałem jak zwierzę? – zapytał zranioną bestię, gasząc papierosa. – To był zły pomysł, połączenie oddziałów męskich z damskimi. Szkoda was, ludzie i tak sobie radzili, tworzyli kobiety ze słabszych osobników. Łatwo było odcedzić facetów z zasadami od zwykłych frajerów.

Nie odpowiedziała, poruszyła się tylko nerwowo i dalej wpatrywała nieobecnym wzrokiem w ścianę. Flatwit zaś kontynuował, bawiąc się płomieniem w swej dłoni.

– To zabawne, siedzimy tutaj, w celi śmierci, nie znając dnia ani godziny. Może nadejść w każdej chwili, nie boję się jej, ale nie jest mi po drodze do zaświatów. Chcę być nieśmiertelny droga towarzyszko wspólnej niewoli. Chcę, aby moje nazwisko przetrwało wieki, aby dziadkowie opowiadali o mnie swoim wnukom. Aby śpiewano pieśni na moją cześć, aby uczono o mnie w szkołach i nazywano mym imieniem dzieci. Flatwit Ternovoz, iluzjonista który zawładnął ogniem, tak będą mówić. Dlatego muszę uciec. Dlatego ty, musisz uciec.

Tym razem kobieta rzuciła mu ukradkowe spojrzenie. Wystarczyło mu jako zachęta. Wstał i podszedł do niej, cały czas obracając płomyk w ręku. Wzdrygnęła się nerwowo i przyparła prawym bokiem do ściany, gdy się do niej dosiadł. Zaczęła szybciej oddychać, a jej oczy napełniły się łzami.

– Spokojnie, spokojnie, chcę tylko porozmawiać w cztery oczy, spójrz – szepnął i wystawił przed siebie dłonie.

Niechlujna kulka ognia przybrała nagle kształt pantery i przeszła dostojnie po jego przedramieniu. Celę wypełnił zapach spalenizny, gdy iluzja sfajczyła po drodze włosy na jego ręce. Poruszał palcem drugiej ręki, a kot przylgnął do jego skóry i charakterystycznie zakołysał zadem. Zakradł się bliżej i skoczył, a Flatwit złapał go w locie zaciskając pięść.

– Wiem kim jesteś – powiedział, nachylając się ku kobiecie.

Ta chciała odsunąć się jeszcze bardziej, ale była już wciśnięta w kąt.

– Żywowłosa – nachylił się do niej, odsunął włosy z jej ucha i szepnął. – Pomóż mi uciec, zrób mi broń.

Kobieta wzdrygnęła się, ale mężczyzna wiedział jak działa magia takich jak ona. Do swych czynów potrzebowały podniecenia, tworzywa w którym rzeźbiły.

– Wykuj mi sztylet, nieduży, byle ostry. Bym mógł nim sięgnąć strażnika, gdy przyniesie nam szamunek. Dam ci natchnienie i zabiorę cię ze sobą, uciekniemy stąd, razem.

Zaczął powoli muskać nosem jej szyję i wydychać na nią podgrzane powietrze. Czuł jak kobieta drży, a pod jasną skórą coraz szybciej pulsuje krew.

– Ulegnij pokusie, poczuj ponownie wenę. Oddaj się swojej pasji, swojej naturze i ucieknijmy stąd – szepnął Flatwit, sięgnął do jej podbródka i obrócił jej głowę do siebie.

Spojrzał w jasnobrązowe, zmęczone oczy i zanurkował pod jej szczęką. Pocałował ją w kark, powoli, delikatnie. Jakby bojąc się, że bańka w której skryła się kobieta, pęknie. Lewą dłoń wplatając we włosy, masował potylicę. Swą bujną brodą gładził zmysłowo smukłą szyję, czując jak zraniona bestia powoli się uspokaja. Ujął jej twarz obiema rękami i lekko pocałował w usta. Pieścił najpierw górną wargę, potem dolną, podszczypując ją ostrożnie zębami. Przesunął się w dół, ustami w stronę karku, dłońmi na plecy. Kobieta zaczęła niemal niezauważalnie sapać. Flatwit podniecony był już od momentu, kiedy się do niej przysiadł. Jego krew szybko odnalazła drogę do dawno nieużywanego narządu. Włożył powoli, wydepilowaną ogniem rękę pod jej koszulę i położył na jej żebrach.  Nie spieszył się, wiedział, że ona potrzebuje czasu, a on miał go aż nadto. Po dłuższej chwili namacał dłonią jej nieduże, lecz jędrne piersi. Jej sutki były sztywne, ale zgadywał, że bardziej z zimna, niż z podniecenia, dlatego na razie je zostawił. Masował skórę pod nimi i dookoła nich, cały czas całując pociągłą szyję kobiety.

– Odpręż się – szepnął. – Wyluzuj.

Kątem oka obserwował nieruchomą burzę jej rudych loków. Objętość włosów była zatrważająca, a ich czystość, biorąc pod uwagę trudności z higieną, imponująca. Wydawało mu się, że coś powinno już zacząć się dziać z bujną czupryną kobiety. Jakieś falowanie, cokolwiek, byle jaki ruch, znak, że idzie mu dobrze. Zdjął swoją koszulę, rozłożył ją na mokrej posadzce i położył na niej kobietę. Tym razem zraniona bestia delikatnie odwzajemniła pocałunek. Nie wiedział czy zrobiła to mimowolnie, czy zamierzenie, ale podniosło go to na duchu. Flatwit rozpinał leniwie guziki jej okrycia, chcąc ujrzeć to, co masowała dłoń. Piersi kobiety uśmiechnęły się do niego spod materiału. Zaczął muskać ustami jej mostek, przesuwając się z góry na dół i z powrotem. Musiał co jakiś czas zaczesywać swoje, opadające na jej coraz cieplejsze ciało, włosy. Kiedy całował jej sutki, dłonie wędrowały po jej biodrach, masując naturalną krągłość. Zatracił się kompletnie, rytmicznie pieszcząc ciało zranionej bestii. Gdyby w tym momencie podniósł głowę i spojrzał na jej włosy, nabrałby jeszcze większego zapału. Końcówki rdzawych loków zwijały się i prostowały, niczym macki ośmiornicy. Flatwit jak w transie, zajęty był tylko nią. Podgryzał sutki, masował uda, oddychał nad jej brzuchem, muskając go nosem. Czuł jak kobieta zaczyna poruszać się pod nim i rytmicznie o niego ocierać. Przesunął się w dół jej ciała, lewą rękę wsuwając pod jej spodnie, prawą cały czas miętosząc pierś. Całował jej niedawno ogolone łono. Długość włosa określał na góra dwa tygodnie. Musiała się ogolić odkąd trafiła pod moją celę. Zdziwił go fakt, że miała dostęp do takiego sprzętu, ale zignorował to. Celowo ominął ręką jej kobiecość i zajął się wewnętrzną stroną jej uda. Było gorące, niemal rozpalone, spinało się i rozprężało rytmicznie. Słyszał bicie jej serca, łomocące pod zarumienioną klatką piersiową. Niczym wojenne bębny biło rytm jego kolejnych posunięć. Zszedł jeszcze bardziej w dół, zdejmując całkowicie jej spodnie. Złożył je w kostkę i wsunął pod jej biodra, a sam położył się przed nią, oplatając jej uda rękoma. Znalazł się twarzą w twarz z jej przystanią, ale ponownie ją zlekceważył i zaczął całować jej nogę. Od zawsze próbował zgadywać, jak dana kobieta wygląda tam na dole i tylko dwa razy był blisko. U zranionej bestii, wychudzonej, rudej, spodziewał się długich warg i nadmiaru skóry. Powitał go natomiast pełny i jędrny narząd, który jeszcze bardziej wzmógł boleśnie ściśniętą w spodniach, erekcję Flatwita. Mężczyzna droczył się z rozpaloną kobietą. Krążył dłońmi i ustami wokół punktu docelowego, zbliżając się do niego stopniowo, by nagle wrócić do pieszczenia piersi. Zraniona bestia dyszała już nie na żarty, a na jej klatce piersiowej wystąpiły pierwsze rumieńce. Widząc również, że jej włosy skręcają się ze sobą, jakby tańcząc do rytmu ich ciał, pocałował ją w usta. Tym razem zaangażował w to subtelnymi ruchami język. Prawa dłoń mężczyzny znalazła jej srom i dopiero wtedy poczuł jak mokra już była. Masował czule jej zewnętrzne wargi, zanim odważył się popieścić łechtaczkę. Nie wzdrygnęła się, to był dobry znak, kontynuował, cały czas pracując ustami na jej szyi. Podobało mu się, jak ciało kobiety z nim współgrało, jak dopasowywało się do rytmu jego pracy. Jak jej przyspieszony oddech parował w chłodnej celi i jak jej włosy skakały dziko wokół jej głowy. Opieszale wsunął w nią jeden palec, nadgarstkiem cały czas pieszcząc ją na zewnątrz. Rude loki wirowały w zwariowanym tańcu, niczym druty klecące sweter. Jednak to co tworzyły, nie służyło do ubierania, a do odbierania życia. Krótki, półprzezroczysty sztylet formował się powoli w burzliwej fryzurze kobiety. Kształtem przypominał pazur, a fakturą paznokieć. Flatwit zszedł niżej i ujął w usta jej kobiecość, pobudzając rozpaloną, zranioną bestię. Wciąż pracując palcem, serwował kobiecie festiwal technik i sposobów stymulacji jej pulsującego narządu. Zasysał, całował, podgryzał, lizał i spluwał, aż poczuł jej ręce w swoich włosach. Dociskała go do siebie, oddychając coraz szybciej i głośniej. W pewnym momencie poczuł jak kobietą zaczynają wstrząsać drgawki, pręży się i wygina. Cicho jęknęła, a jej uda zadygotały. On jednak nie przestał, przytrzymał ją mocniej, docisnął do siebie i kontynuował stymulację. Chciał mieć porządny sztylet, broń z prawdziwego zdarzenia, a poza tym nie smakowała najgorzej. Jej dłonie zaciskały się boleśnie na jego włosach, a ciche syki wydobywały z popękanych ust. Dmuchał delikatnie na  nabrzmiałą łechtaczkę, a jej włosy szalały, pochłonięte pracą. Uznał, że to już ten moment, wspiął się na zranioną bestię, a jego uwypuklona męskość otarła się o nią. Kobieta patrzyła mu w oczy, a on ponownie nie potrafił rozgryźć ani jednej z jej myśli. Wciąż zarumieniona i rozpalona sięgnęła za głowę i wygrzebała z gąszczu włosów najwspanialszy sztylet jaki Flatwit kiedykolwiek widział. Zmysłem wzroku był w stanie ocenić jak bardzo był ostry i niebezpieczny, istny majstersztyk. Wyciągnął po niego dłoń, ale kobieta złapała jego rękę w locie i zacisnęła na swej piersi. Łysy facet na spacerniaku miał jednak rację, to naprawdę była Żywowłosa.

– Łysy facet? – szepnął i zaczął składać w myślach fakty. Łysy facet powiedział to tak, jakby chciał żeby go usłyszał. Przecież nikt tutaj nie może się ogolić. Do tego wydepilowana, zraniona bestia.

Coś było nie tak, ale zanim mężczyzna sformułował wniosek, sztylet przeszył powietrze. Gorąca krew chlusnęła z szyi Flatwita na piersi kobiety. Mężczyzna wybałuszył oczy i spróbował zatamować krwawienie, ale kolejne cięcia poprawiły pierwsze. Broń przecinała ludzkie ciało z zadziwiającą łatwością. Mężczyzna opadł bezwiednie, podobnie jak jego erekcja, a zraniona bestia wyczołgała się spod niego i podeszła do krat. Zastukała o nie trzykrotnie, a w oddali dało się słyszeć kroki ciężkich buciorów. Po chwili wysoki, lecz szczupły strażnik wygrzebał z kieszeni pęk kluczy i rzekł.

– Długo ci to zajęło Semanti, prawie miesiąc. Starzejesz się.

Kobieta rzuciła mu obojętne spojrzenie.

– Zrób coś dla mnie, zadbaj, by pochowano go jak należy – rzekła i przeczesała sztyletem potargane włosy.

– Czemu? – Strażnik się zaśmiał i zmierzył wzrokiem jej nagie ciało. – Porządnie ci chlapnął?

– To też – odrzekła. – Był dobrym iluzjonistą.

Mężczyzna prychnął. – Przez jego zabawy z ogniem zginęło wielu ludzi. Nie mówiąc już o aktach wandalizmu, pobiciach, okaleczeniach. To był recydywista i morderca, zasługiwał na karę śmierci.

– Zasługiwał – Przytaknęła Semanti. – Ale miał wspaniałe marzenia i dążył do ich realizacji. A to zawsze będę szanować.

– Moim marzeniem jesteś teraz ty – Strażnik spojrzał na jej piersi i oblizał się.

– Będziesz szanować jak spróbuję je spełnić?

Kobieta pokazała mu środkowy palec i rzuciła na odchodne. – Pierdol się.

– Prostytutki… – Mężczyzna pokręcił głową, gapiąc się na jej zakrwawione pośladki.

– Kaci, prostaku, kaci.

Koniec

Komentarze

Ło matko, bardzo sugestywny tekst, pełen napięcia, pożądania i zgrabnie opisanego seksu. Soczysty, ale nie wulgarny.  Chyba najmocniejszy erotycznie z dotychczas publikowanych. Mocno podobało mi się.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Petarda. Obrazowe, brudne, nieoczywiste. Sam system magiczny, prawdę mówiąc, nie robi jakiegoś ogromnego wrażenia, ale też scena nie dawała specjalnego pola do popisu. No, ale wykonanie, w tym dialogi, perełka.

Bardzo dobry tekst. Spodobały mi się nowe, oryginalne istoty magiczne. Dopracuj jeszcze przecinkologię, to będzie świetnie.

Babska logika rządzi!

Dziękuję :) Na szczęście jest jeszcze chwila, żeby dopieścić detale.

 

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Czyli – magiczna prostytutka kat została wysłana do celi superniebezpiecznego gościa, by on się z nią przespał, a ona w tym czasie wykona na nim wyrok i go zasztyletuje. 

Ok… ale to się kupy nie trzyma. W ogóle. 

Nie taniej było go po prostu zasztyletować? Albo obciąć łeb siekierą? Albo, jak się boją, strażnicy przez kraty mogli go z kusz zastrzelić, czy z czego tam. 

Poza tym, jest magiem, o którym wszyscy wiedzą, że jest niebezpiecznym magiem, dlatego jest w zwykłym pierdlu bez niczego, co mu tę magię blokuje?

 

Opis – sugestywny, owszem, ale samo zainicjowane seksu trochę bez ikry. Podobnie, jak tekst kata do strażnika. 

 

Podsumowując – opis sceny jest faktycznie sugestywny i wzięty z opowiadania erotycznego prosto, a nie romansujące z nim nieśmiało, jak wiele innych opowiadań biorących w konkursie udział. Ale poza tym, to fabuła się kupy trochę nie trzyma, jest niewiarygodna i trochę od czapy. Nad tym posiedź. 

 

//generic funny punchline

Niezły pomysł z umieszczeniem akcji w więzieniu. Dzięki temu w scenie seksu mogłeś pozwolić sobie na bardziej dosadne i jędrniejsze opisy, dalekie od subtelności, która w celi byłaby wręcz nie na miejscu.

Gdybyś jeszcze zadbał o porządne wykonanie, szczególnie przyjrzał się szalejącej zaimkozie, byłoby naprawdę nieźle.

 

Bi­buł­ka zro­bio­na z wy­rwa­nej z książ­ki stro­ny… – Obawiam się, że wyrwanie strony z książki nie jest możliwe. Wyrwać można kartkę.

 

Sie­dział tak i pa­trzył w prze­ciw­le­gły kąt prze­stron­nej celi. My­ślał o ko­bie­cie, która tam sie­dzia­ła… – Powtórzenie.

 

To nie był jego pierw­szy raz w wię­zie­niu i miał prze­czu­cie, że rów­nież nie­ostat­ni. – …że rów­nież nie­ ostat­ni.

 

Spoj­rzał w jej jasno brą­zo­we, zmę­czo­ne oczy… – Spoj­rzał w jej jasnobrą­zo­we, zmę­czo­ne oczy

 

Lewą dłoń wplótł jej we włosy, ma­su­jąc po­ty­li­cę. – Lewą dłoń wplótł w jej włosy, ma­su­jąc po­ty­li­cę.

 

szep­nął Fla­twit, się­gnął do jej pod­bród­ka i ob­ró­cił jej głowę do sie­bie. Spoj­rzał w jej jasno brą­zo­we, zmę­czo­ne oczy i za­nur­ko­wał pod jej szczę­ką. Po­ca­ło­wał w kark, po­wo­li, de­li­kat­nie. Jakby bojąc się, że bańka w któ­rej skry­ła się ko­bie­ta, pęk­nie. Lewą dłoń wplótł jej we włosy, ma­su­jąc po­ty­li­cę. Swą bujną brodą gła­dził zmy­sło­wo jej szyję, czu­jąc jak zra­nio­na be­stia po­wo­li się uspo­ka­ja. Ujął jej twarz obie­ma rę­ka­mi i lekko po­ca­ło­wał w usta. Pie­ścił naj­pierw jej górną wargę, potem dolną, pod­szczy­pu­jąc ostroż­nie zę­ba­mi. – Przykład nadmiaru zaimków.

 

cały czas pra­cu­jąc usta­mi na jej szyi. Po­do­ba­ło mu się, jak ciało ko­bie­ty z nim współ­pra­co­wa­ło, jak do­pa­so­wy­wa­ło się do rytmu jego pracy. – Powtórzenia.

 

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Regulatorzy

Dzięki, jak tylko się dorwę do kompa to popracuję nad tekstem.

 

ZviR

A czy Frodo nie mógł polecieć na Orle do Góry Przeznaczenia? A czy Dumbledore nie mógł zakręcić klepsydrą trzy razy w Ministerstwie Magii i ,,zastrzelić’’ w plecy Voldemorta? Takie pytania zawsze były i zawsze będą. Mamy tutaj klasyczny przykład braku wiary w intelekt oraz pracę autora. Możesz założyć, że napisałem to na kolanie w klozecie nie zadając sobie trudu, by odpowiedzieć na pytania, które może tworzyć tekst. Albo możesz mi zaufać, że poświęciłem tej idei sporo pracy zarówno w głowie jak i fizycznie. To, że zauważasz bez problemu, że prostytutka jest katem w tym więzieniu jest dla mnie wielce zadowalające. Również to, że ,,gościu’’ jest niebezpieczny. To są rzeczy, które są w tekście i które są dla ciebie oraz innych, którzy to przeczytają. Natomiast gdybym chciał odpowiedzieć na wszystkie twoje pytania w tekście, obawiam się, że bohater ścigany przez limit znaków nie zdołałby nawet ,,rozpiąć rozporka’’. No, a żeby nie być gołosłownym:

 

1. Prostytutka-kat, to ryzykowna, ale bardzo dobrze płatna praca.

 

2. Czy nie taniej go zastrzelić itp.? W tym więzieniu właśnie tak wygląda kara śmierci, jeżeli chciałby dziewczynę zgwałcić, strażnicy poddaliby go strasznym torturom i umarłby w męczarniach. Jednak, gdy nie zrobił tego po dłuższym czasie, zadbano, aby dowiedział się o jej zdolnościach. Chcieli go podpuścić, żeby spróbował wykorzystać ją do ucieczki. Gdyby i na to się nie skusił, właściciel zakładu wymyśliłby coś innego. Śmierć w tym opowiadaniu ma być zmysłowa, intensywna i nieoczekiwana.

 

3. Nic go nie blokuje? Uważasz, że szczytem umiejętności, postrzegającego się jako wybitnego maga ognia, była ,,zapalniczka’’? Każdy system magiczny, który opisuję staram się oprzeć choćby na najprostszych zasadach fizyki, biologii czy chemii. Stąd każda energia jaką uwalniają moi bohaterowie, skądś musi się brać. Wcześniej udawało mu się uciekać bez problemu z powodu braku ograniczeń. W tym wypadku maksymalnym wyczynem był mały płomień. Rozgryziono czego mu potrzeba, by być w pełni mocy po czym postarano się, by nie miał do tego dostępu. A jeśli już to rzadko i w małych ilościach… Dla przykładu, zdolności Semanti są ściśle związane z białkiem – keratyną. Główny składnik min. włosów, paznokci, szponów i dziobów. Aby móc ,,czarować’’ potrzebuje bodźca/surowca czy jak to sobie nazwiesz, a w jej przypadku to podniecenie. Wpływa na ilość produkowanej przez organizm keratyny, a po wielu latach treningu Żywowłosa jest w stanie kierować procesem tworzenia.

 

Byłbym urażony, gdyby autor utworu, który biorę do ręki nie zostawił mi żadnego pola do popisu. Gdyby nie zostawił mi kilku niedopowiedzianych kwestii, zachęty do włączenia wyobraźni w konsumpcję. Weź sobie do serca, że scena w książce zawsze będzie mniej szczegółowa i mniej pełna, niż filmowa. Nie napisałem, że na ścianach wiszą obrazy z końmi, a strażnik był goły. Co nie znaczy, że tak nie było. Użyj swojej wyobraźni, ,,udoskonal’’ w myślach moje dzieło. Jeżeli podnieca cię homoseksualizm to wyobraź sobie, że w następnej celi dwóch facetów uprawia seks oralny. A jeśli kręci cię nekrofilia, dopowiedz sobie, że strażnik wszedł do celi po Semanti i zajął się zwłokami Flatwita, ,,póki ciepłe’’. Daję ci tylko punkt zaczepienia, oparty na moich preferencjach i punkcie widzenia. Pobaw się nim! Pozdrawiam :)

 

 

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Przeczytałam.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Ja niestety podzielam opinię ZviRa, mogę się podpisać pod każdym zdaniem.

 

A czy Frodo nie mógł polecieć na Orle do Góry Przeznaczenia? A czy Dumbledore nie mógł zakręcić klepsydrą trzy razy w Ministerstwie Magii i ,,zastrzelić’’ w plecy Voldemorta?

No dokładnie, to też było bez sensu. ;D

 

Co mi się spodobało – Flatwit jest – a w zasadzie to był – całkiem ciekawą postacią. Poza tym system magiczny (i ogólnie świat), o którym wspomniałeś na początku, też wydaje się obiecujący, chociaż na razie było o nim za mało, żeby mieć pewność.

 

Także ten. Tyle z mojej strony. ;)

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Ja powiem tak – jeśli musiałeś napisać tekst prawie takiej długości, jak oryginalne opowiadanie, by dowieść, że rozwiązania w nim zawarte mają sens i trzymają się kupy, oznacza to, że sam tekst się nie broni – a powinien. 

Jeśli chodzi o przykłady – Orły nie mogły i to było w książce tłumaczone. Co do tego drugiego – nie pamiętam o co chodzi.

O wszystko inne – jest różnica pomiędzy zaufaniem do autora, a poddawaniem w wątpliwość tego, czy przemyślał swój tekst. Jasne, możesz sporo zostawić czytelnikowi, by sobie to dopowiedział. Ale nie mogą to być kwestie dla opowiadania fundamentalne (nie licząc wyjątków, w których jest to zabieg zamierzony).

 

//generic funny punchline

Cokolwiek. Widać, obrałem inny target, a każdemu nie dogodzisz :)

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Oryginalne, dosadne, choć niektóre opisy trącą o słownik medyczny. :-) Tak na słuczaj, dorzuciłbym do tytułu [15+] z tegoż to powodu. Ale fakt, pasuje do więziennej scenerii…

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Drogi autorze 

Powiem tak: fabuła nie jest najmocniejszą stroną tego tekstu. Gdyby jeszcze opowiadanie napisano ponadprzeciętnie to przymrużyłbym na to oko. 

Bo widzisz u Tolkiena czytelnik miałby spory żal, gdyby akcja skończyła się zaraz na początku. Tam jest budowanie napięcia, gra na zwłokę i nawet można wybaczyć cholerne (deus ex…).

Dzięki, każda krytyka jest dobra. Być może za bardzo skupiłem się na temacie konkursu, na czym ucierpiała fabuła. Jednak cieszy mnie, że bardziej podoba się kobietom, niż mężczyznom i chłopcom :)

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Bo można pisać o niczym, a można pisać o niczym i nielogicznie.

Według mnie gra nie warta świeczki. 

Emocjami próbujesz zamglić oczy czytelnikom – jedni tak lubią, inni nie. 

 

 

Prawda, polecam swoje inne teksty, skoro erotyka to nie to. Może któryś ci przypadnie do gustu.

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Przeczytałam.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Przeczytałam.

.

 

(Przypominam, że ruszył mini-konkurs na erotyczne opowiadanie dla Jury – nie zapomnij wziąć udziału w zabawie, pozgadywać i zagłosować na najfajniejszy, Twoim zdaniem, tekst).

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Generalnie, jestem na nie. Po pierwsze, wykonanie pozostawia bardzo wiele do życzenia. Zaimkoza jest tak wszechobecna, nachalna i męcząca, że niemal odrzuciło mnie od – skądinąd – naprawdę fajnej, mocnej sceny erotycznej.

Dla przykładu:

Słyszał bicie jej serca, łomocące pod zarumienioną klatką piersiową. Niczym wojenne bębny biło (tu masz akurat powtórzenie) rytm jego kolejnych posunięć. Zszedł jeszcze bardziej w dół, zdejmując całkowicie jej spodnie. Złożył je w kostkę i wsunął pod jej biodra, a sam położył się przed nią, oplatając jej uda rękoma. Znalazł się twarzą w twarz z jej przystanią, ale ponownie zlekceważył i zaczął całować jej nogę.

DUŻO ZA DUŻO!

Niestrawne.

Nagminny rozjazd oczekiwań z rzeczywistością w temacie stawiania przecinków również męczył.

 

Historia sama w sobie, choć obiecująca, na tą chwilę na tyle “płaska” i poniekąd nielogiczna, że też tak zupełnie średnio. Chociaż tutaj, jak przypuszczam, zaszkodził Ci limit znaków.

Po pierwsze i najważniejsze, bardzo dziwi fakt, że w tym więźniu nie trzymają skrajnie niebezpiecznego mordercy o nadprzyrodzonych zdolnościach w zamknięciu, ze skrępowanymi łapami, mimo że doskonale wiedzą, że za jakiś czas ucieknie albo spróbuje uciec, zabijając przy tym wielu ludzi. Może sobie chodzić, robić co chce, zabijać innych więźniów za szluga i… nic? Podobnie z tą rudą. Ona była wynajęta, więc pewna swoboda jak najbardziej była jej potrzebna, ale nikomu nie wydało się podejrzane, że baba, która po dobrej palcówce mogłaby opuścić celę z ciężkim karabinem maszynowym konstrukcji Maxima w ręku, ot tak sobie siedzi niemal zupełnie swobodnie? Dlaczego czekała cały miesiąc, gnijąc w celi z niebezpiecznym psycholem? Swoją drogą, nie lepiej było wziąć jakiś nóż ze sobą i zadźgać dziada pierwszej nocy? Nie trafia do mnie również takie “wykonywanie wyroków z zaskoczenia”. No i koedukacyjny pierdel, to już w ogóle jakiś absurd, wymyślony, moim zdaniem, tylko jako pretekst do wprowadzenia erotyki. No ale skoro już tak jest, to trudno. Tak czy inaczej bardzo mocno zezwierzęcony i zupełnie dysfunkcyjny wydaje mi się wykreowany przez Ciebie świat. I jakoś tak… Po prostu nie mam ochoty poznawać go lepiej.

Słowem, tekst mocno niedopracowany, zarówno technicznie jak i logicznie. Samą młócką wszystkiego, niestety, nie da się zastąpić.

Pomysł na magię też jakoś mnie nie rusza, ot tacy trochę X-Meni.

 

Co mi się natomiast podobało, to postaci, zwłaszcza rudej – ładnie oddałeś jej grę – sceneria (więzienie po prostu działa na wyobraźnię) i pazur, z którym opisałeś ostatnią przygodę Dzielnego Podpłomyczka. Twarde, męskie podejście do tematu jest tym, czego do tej pory brakowało w konkursie.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Pomysł bardzo ciekawy. Choć gdzieś mi zaświtało, że tak może się to skończyć. Kobieta – kaci jest naprawdę fajną postacią. :) A i dawka erotyzmu, jak dla mnie była odpowiednia. Chociaż, niektóre opisy były nieco wulgarne i niedopracowane. Doczepię się jednak do braku higieny w takich warunkach, przez co powinno być bardziej obrzydliwie.

 

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Pod celą każdy taki moment wart był wysiłku, który trzeba włożyć, by zdobyć towar. -> nie zrozumiałam, dlaczego POD celą?

Poczuł [+,] jak ciepło z powrotem rozlewa mu się po całym ciele.

nie zważali na swe sumienie,[-,] ani żadne inne zasady.

Chcę być nieśmiertelny[+,] droga towarzyszko wspólnej niewoli.

Dlatego ty, [-,] musisz uciec.

Zakradł się bliżej i skoczył, a Flatwit złapał go w locie [+,] zaciskając pięść.

 

Interpunkcja leży i kwiczy, zaimkoza, powtórzenia drażnią (np. „mężczyzna” w akapicie zaczynającym się od słów: „coś było nie tak, ale zanim mężczyzna sformułował wniosek…”).

Podobała mi się magiczna istota i to, w jaki sposób „tworzy”, choć podkreślanie na każdym kroku, że Flatwit pracuje na swoje uwolnienie, skojarzyło mi się z obsługą maszyny (dokręć śrubkę tutaj, chwyć za wajchę tam). Dlatego scena seksu trochę mi się dłużyła, a dywagacje na temat wyglądu strategicznego narządu – rozśmieszyły. Wolę medyczne określenia od fikuśnych muszelek czy innych wydumanych guziczków, szczególnie że szorstki język pasuje do dekoracji. Erotyka dosłowna, jednak czy broni się specyficznym klimatem szorta? Dla mnie nie bardzo.

Pomysł ciekawy, acz erotyka nieco zbyt dosłowna, a naiwność fabuły – Cień Ci już niestety wypunktwał – psuje efekt końcowy na równi z drobnymi byczkami i zaimkozą. Czytanie nie bolało, ale i nie przyprawiało o drżenie.

Generalnie pozostawiło mnie obojętną.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Nowa Fantastyka