- Opowiadanie: Marianna - Układ nagrody

Układ nagrody

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Układ nagrody

 

Zatrzymali się na pustym parkingu przed obskurnym motelem. Tandetny, różowy neon przy zjeździe z mało uczęszczanej szosy niezmiennie oferował schronienie zbłąkanym kochankom. Nikt inny nie trafiał w takie miejsca jak to; zwykłym podróżnym było nie po drodze. Podziwianie nieciekawej okolicy tonącej w strugach ulewnego deszczu sprawiało Gravesowi niewytłumaczalną przyjemność. Niemalże tak wielką, jak bliskość dziewczyny zajmującej fotel pasażera.

Nie zawsze tak było; kiedyś mijał ją obojętnie. Zbyt wiele podobnych stażystek kręciło się po biurze, głupawe dziewczątka przychodziły i odchodziły, nie zadawał sobie trudu, by je rozróżniać. Jenn wyróżniła się plamiąc kawą jakieś ważne dokumenty. Nie przypominał sobie już jakie, ale wciąż pamiętał, że miał wtedy ochotę rozszarpać niezdarę na strzępy. Nie nadawała się na sekretarkę; w łóżku też sprawdzała się całkiem przeciętnie. Mimo to, spotykali się coraz częściej.

Nie potrafił określić momentu, w którym niechęć zmieniła się w pożądanie. Jenn zdecydowanie nie była w jego typie. Za młoda, za szczupła, za ładna; nie cierpiał takich wymuskanych aniołków zdających się nie posiadać ani wnętrza, ani charakteru.

Z biegiem czasu przestało mu to przeszkadzać.

Wyłączył silnik i łagodnie zanurzył dłoń w pachnących włosach Jenn; polubił delikatne łaskotanie ześlizgujących się po przedramieniu kosmyków. Kontemplował chwilę, w której wyczuwając pod placami lekką krzywiznę drobnej czaszki, przyciągnął stażystkę do siebie.

Zamknął oczy. Ciepły oddech musnął usta, zanim jeszcze zdążyły uczynić to miękkie, słodkie wargi dziewczyny. Głuchy łomot uderzającego w szyby deszczu nie zdołał zakłócić dostojnego tańca ciasno splecionych języków ani przerwać wędrówki błądzących po ciałach dłoni. Dopiero, gdy Graves zasypał pocałunkami policzki i podbródek Jenn, stażystka zdołała złapać oddech. Zatrzymała palce na piersi mężczyzny i zręcznie manewrując, rozpięła pierwszy guzik.

– Może zostaniemy w wozie? – szepnęła.

Kolejny guzik ustąpił łatwiej niż pierwszy. Z lekka rozwarte wargi mężczyzny sunące po szyi dziewczyny zastygły naraz w miejscu. Puls Jenn przyspieszył; Graves wyczuwał go doskonale koniuszkiem języka. Na samą myśl, że zimne krople deszczu odbiorą rozpalonej skórze kochanki podniecające ciepło ogarnął go żal. Mimo to, propozycja pozostania w samochodzie sprawiła mu przykrość.

– Nie jesteś przecież z cukru – odrzekł szorstko.

Zrozumiała; odsunęła się nieco, ale nie oderwała rąk od koszuli. Staranie zapięła dopiero co rozpięty guzik i niczym troskliwa żona przygładziła pognieciony materiał.

– Dobrze. – Skinęła głową. – Chodźmy.

Odwróciła się energicznie i mocno pchnęła drzwi. Wysiadła, pozostawiając je otwarte; mężczyzna obserwował jak biegnie przez parking, rozchlapując wodę z kałuż.

Potem sięgnął do schowka po butelkę wody mineralnej. Wyjął z kieszeni małe, płaskie pudełko i wyłuskał z blistra tabletkę w odcieniu jasnego błękitu, popił dwoma potężnymi łykami, otarł usta i niedbale cisnął butelkę na podłogę. Nie bacząc na deszcz powoli, tak jak pasowało do jego wieku i stanowiska, ruszył ku recepcji. Wiedział, że Jenn nie spuszcza z niego oka, że będzie cierpliwie czekać, choćby i pół nocy. Kiedyś irytowałaby go taka naiwność i specjalnie ociągałby się, by zrobić kochance na przekór, ale dziś odrzucił ten pomysł ze wstrętem. Zwierzęcy przymus spełnienia, pomyślał krocząc ku niej wzdłuż rzędu zamkniętych drzwi. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że użył słowa „przymus”; przecież czekały go same przyjemne chwile. A że akurat z tą dziewczyną? Życie jest jednak nieprzewidywalne.

Przemoczona Jenn wyglądała jak kupka nieszczęścia. Długie, jedwabiste włosy zamieniły się w mokre, bure strąki, mokra koszulka przywarła do piersi, uwydatniając zarys sutków spod koronkowego biustonosza, ociekająca wodą spódniczka lepiła się do kształtnych ud. Po kręgosłupie Gravesa przemknęło przyjemne drżenie, fala ciepła spłynęła od karku aż do lędźwi, podbrzusze ogarnęło błogie mrowienie. Wątpliwości zniknęły w jednej chwili; objął dziewczynę ramieniem i przekręcił klucz w zamku.

Motelowy pokój należał do tych ciasnych, zatopionych w półmroku nor, w których zatrzymać można się tylko w jednym celu. Wytarta wykładzina na podłodze nadawała się tylko do tego, by ciskać na nią zdarte niecierpliwymi dłońmi ubrania, story w oknach zdawały się zasuwać tak gładko i łatwo, by w żaden sposób nie opóźnić momentu w którym przylgną do siebie zgłodniałe bliskości nagie postacie. Lampka na nocnym stoliku wyzwalała akurat tyle światła, by niepotrzebną jaskrawością nie zwęzić rozszerzonych pożądaniem źrenic. By dodać wpatrzonym w siebie oczom uwodzicielskiego blasku sprawiającego, że każde przymknięcie powiek zakrawało na zbrodnię. Zleżały materac poddawał się bez trudu ciężarowi splecionych ciał. Zszarzała pościel okazywała się być idealnym tłem dla zaróżowionej z wysiłku, spoconej skóry. Szalejąca na zewnątrz nawałnica tłumiła przyspieszone oddechy, zmysłowe pojękiwania, głębokie pomruki. Nie zdołała stłumić jedynie ekstatycznego, choć jakby wstydliwie urwanego okrzyku Jenn.

Sygnału. Krzyku, którym nie wyrażała rozkoszy ani radości. Jedynie – a może aż – ulgę.

Wyczerpany Graves opadł na materac obok dziewczyny, ciężko dysząc. Jenn wreszcie zamknęła powieki i przez chwilę leżała na wznak, starając się skoncentrować na uspokojeniu oddechu.

Dobrze, usłyszała nagle znajomy głos, zdający się dobiegać wprost z ucha. Uchwyciliśmy wzorzec.

Otworzyła oczy i nieznacznie zagryzła wargi. To, czego dokonała przed chwilą, nie stanowiło najtrudniejszej części zadania. Mikroskopijne maszyny w mózgu Gravesa zdążyły w tym czasie wysłać setki sygnałów; na ich podstawie ktoś za ścianą określił wzorzec dopaminowy, zmierzył poziom serotoniny, ustalił tempo wychwytu adrenaliny. Czekało go jeszcze dopasowanie wzorca do sygnatury prawdy/fałszu i wykorzystanie schematu dla zdalnej stymulacji systemu nagrody/kary.

A może układu nagrody? Jakoś tak… Nigdy nie była dobra z biologii.

Pamiętaj, najpierw pytania kontrolne. Nie spiesz się.

Wyprostowała nogi i odwróciła się na bok, po czym wpełzła na Gravesa, przywierając nabrzmiałymi piersiami do wciąż rozgrzanego torsu mężczyzny. Oparła brodę o wierzch dłoni i wodząc opuszkami palców drugiej ręki po ramionach kochanka, spytała:

– Podobało ci się?

– Tak – odparł leniwie.

Pierwsze kontrolne. Poziom bazowy.

– Bardziej, niż ostatnio?

– Powiedzmy.

Drugie testowe. Postaraj się o precyzyjne odpowiedzi, Jenn.

– Jestem w tym dobra, prawda?

– Jesteś.

Trzecie testowe. Na miłość boską, nie zadawaj takich durnych pytań. Zapytaj o coś, o czym wiemy. Czy spotkacie się w weekend na przykład.

Wyciągnęła ręce i zanurzywszy palce w siwych włosach Gravesa, gładziła delikatnie miejsca tuż nad jego skroniami. Westchnęła, czując ciepły ciężar wędrujący po plecach – dłonie kochanka łagodnie podskakując na wybrzuszeniach kręgów zmierzały w dół jej kręgosłupa.

– Zobaczymy się w sobotę?

– Nie.

Czwarte testowe. Tak trzymaj.

– Znowu wyjeżdżasz? – Udała żal.

– Tak.

Piąte testowe. Wzorzec pozytywny ustalony. Spytaj, czy do Hartford.

– Do Hartford?

Tym razem mężczyzna zmarszczył brwi, a dłonie, które zdążyły już zsunąć się na pośladki dziewczyny, zastygły tam w bezruchu.

– Nie. Nie bywam w Hartford. Skąd ten pomysł?

Jenn zmieszała się. Szóste testowe, usłyszała. Wzorzec negatywny ustalony. Poziom aktywności neuronalnej oznaczony. Możesz zaczynać.

– Nie wiem – bąknęła. – Tak sobie. Jeśli wolisz na przykład Nowy Jork…

– Wolę – odparł i prawie natychmiast poczuł się nieswojo.

Kłamie. Kontynuuj.

Jenn posmutniała.

– Gdy tak znikasz… Masz tam inne kobiety, prawda?

– Nie.

Kłamie. Dalej.

Tym razem łgarstwo sprawiało mu przykrość. Dziwne, zważywszy że w pracy posługiwał się nim na co dzień. By odwrócić uwagę od nieprzyjemnego doznania, powrócił do masowania pośladków dziewczyny, ale nawet gdy zanurzył palce w gorącym, wilgotnym miejscu pomiędzy jej udami, błogi nastrój nie powrócił.

– Powiedz – jęknęła. – Nie będę zła… Nie będę… zazdrosna. O…obiecuję.

– Nie mam – powtórzył ponuro.

Zagryzła wargi i przymknęła oczy, zanim jednak serce zaczęło bić jak oszalałe, zmieniając oddech w krótkie, szybkie sapania, Graves wycofał palce. Mimo wszystko pożałowała, że nie dokończył dzieła.

– Zresztą, co cię to obchodzi? – spytał z wyrzutem.

– Obchodzi – zapewniła żarliwie, całując okolicę jego sutka; siwe włosy na piersiach mężczyzny połaskotały ją w nos. – Zabierasz tam żonę?

– Głupia jesteś. – Roześmiał się niespodziewanie. – Oczywiście że nie.

Mówi prawdę, usłyszała. Dalej.

Prawda sprawiła, że poczuł się lepiej. Prawda była przyjemna. Rozluźniająca jak seks.

– Inną dziewczynę z biura? Raquel albo Monicę? – Otworzyła oczy.

– Co ci do głowy strzeliło? – Dobry nastrój powrócił. – Nie kręcą mnie takie idiotki.

– Ale nie spędzisz tam nocy samotnie.

Zastanowił się nad odpowiedzią. Strach przed odejściem błogostanu w niepamięć rozwiązał mu język.

– Nie – odparł powoli. – Nie samotnie.

Krew Gravesa zaczęła krążyć szybciej, serce zabiło donośnie; Jenn poczuła to, przywierając policzkiem do gorącej, spoconej skóry kochanka.

Prawda. Naciskaj, Jenn. Naciskaj.

Tym razem szczerość wprawiła go w euforię. Podobną do tych, które przeżywał, gdy…

– Z kobietą – przyznał zadowolony.

– Jaka ona jest?

– One, Jenn. Za każdym razem inna. Zawsze nowa.

Prawda. Spytaj, jak je wybiera.

Jenn uniosła się lekko i zatopiła uważne spojrzenie w twarzy Gravesa.

– Są podobne do mnie?

– Nie. – Skrzywił się pobłażliwie, spoglądając obojętnie na jędrne piersi dziewczyny. Nie ich widok sprawiał mu teraz frajdę. Okrywająca je delikatna, miękka skóra w niczym nie przypominała pomarszczonego, wiotkiego i ciemnego naskórka tamtych kobiet, na samo wspomnienie którego powracało mrowienie w trzewiach. – Nie takie. Ty uznałabyś je za stare jędze.

Spytaj, jak je wybiera, do kurwy nędzy. Musimy to mieć.

– Prostytutki – domyśliła się.

On miał to powiedzieć, kretynko.

Graves zamilkł na moment. Zdążył już przywyknąć do świadomości, że za każdą szczerą odpowiedź własne ciało nagrodzi go euforią większą, niż mógłby się spodziewać po obcowaniu z tą dziewczyną, choć zdawał sobie sprawę, że zbytnia wylewność nie popłaca. Pragnął zaryzykować; to już nie wyglądało na przymus spełnienia. Raczej na rodzaj narkotycznego głodu.

– Stare dziwki – odparł wreszcie z satysfakcją. – Przepite, przepalone kurwy z szemranych dzielnic. Za stówę można taką zgarnąć w okolicach Barnard Park i zrobić z nią, co się tylko zechce. To chciałaś usłyszeć?

Nie odpowiedziała.

Tak. Niech opowie co, usłyszała i ciało przeszył jej lodowaty dreszcz. Tylko nie pozwól mu rozwodzić się nad nieszczęśliwym dzieciństwem i wyrodną matką. To nas nie interesuje.

Dopiero teraz poczuła zimno, rozlewane po karku i ramionach przez lepiące się do nich, nadal mokre włosy. Znała historię wyczynów dewianta, od dłuższego czasu bezskutecznie poszukiwanego przez policję. Zwyrodnialec zuchwale polował na prostytutki w Hartford, najwyraźniej nie obawiając się aresztowania, ale to nie stanowi detektywi wpadli na jego trop. Suma, jaką nieznajomi obiecali Jenn za skłonienie go do mówienia wydała się w tej chwili śmiesznie niska. Przez moment dziewczyna rozważała, czy nie wyrwać się z objęć Gravesa, nie umknąć w słabnący z każdą chwilą deszcz i oszczędzić sobie przyprawiających o mdłości szczegółów, ale szybko porzuciła szokująco przykrą myśl o ucieczce.

Nie chciała tu zostać, ale jej ciało oczekiwało na aktywację układu nagrody. Dopiero teraz zrozumiała, że podlega manipulacji na równi z Gravesem; że naszpikowany ukrytymi czujnikami pokój został specjalnie przygotowany po to, by monitorować również i jej doznania. Że gdzieś za ścianą specjaliści śledzą na ekranach także aktywność jej mózgu. Na ich polecenie podczas pocałunków w samochodzie podmieniła pudełko z niebieską tabletką w kieszeni kochanka na identyczne, zawierające z pozoru ten sam lek. Wyjaśnili, że dawka inhibitora fosfodiesterazy została obniżona tylko nieznacznie, tak by pod błękitną powłoczką zmieścić coś jeszcze. Co takiego, nie powiedzieli. Dodali tylko mimochodem, że Graves wcześniej otrzymał odpowiednio spreparowany środek z nanitami o powinowactwie do specjalnych pól układu limbicznego, odpowiedzialnych za odczuwanie przyjemności. Zapewne powiedzieli to dlatego, by zrozumiała, że w skłonności Gravesa do niej nie ma nic autentycznego. Że w jej skłonności do Gravesa nie ma nic prawdziwego…

I że dzięki impulsom elektromagnetycznym zachowaniem człowieka można sterować równie łatwo, co działaniami laboratoryjnego szczura. Wymienili nawet nazwę systemu: STRESS. Ukierunkowana układowo stymulacja, więcej nie zapamiętała. Nigdy nie była dobra z biologii. Podejrzana ta ich szczerość, uznała później.

Śpisz, Jenn? Do kurwy nędzy, nie za to ci płacimy!

Po co jej to wszystko mówili?

Bierz się do roboty, Jenn!

Nie obawiali się, że komuś o tym opowie?

Jenn, kurwa, bo zafunduję ci takiego doła, że do końca życia z psychiatryka nie wyjdziesz!

Wiedziała, że potrafili to zrobić. Nagle poczuła się niesamowicie błogo, jakby dłonie mężczyzny nie gładziły jej szyi, a wróciły do pieszczenia ciepłego punktu pomiędzy udami. To tylko sztucznie generowany wyrzut neuroprzekaźników, ale zrozumiała że zrobi wszystko, by poczuć się tak jeszcze raz.

– Co z nimi robisz? – Znów przytuliła się do Gravesa.

Dobrze. Dobrze!

– Naprawdę chcesz wiedzieć?

Dawaj, Jenn. Jeszcze!

– Chcę. – Musnęła wargami wgłębienie na mostku kochanka.

Wyrzut dopaminy, błogość; odprężona Jenn z lubością zamknęła oczy. Pozwoliła, by Graves wysunął się spod niej; ufnie przylgnęła do materaca, czując ciężar mężczyzny na plecach.

– Siadam wygodnie i każę sobie obciągać – zaczął szeptać nad jej uchem z nieskrywaną rozkoszą. – Gdy skończy, pochylam się i jak dobry mąż całuję ją w czoło. A potem… – zrobił pauzę. Gdy rozległo się głuche chrupnięcie w kręgu szyjnym, dokończył: – …skręcam suce kark.

Ekstatyczne mrowienie w podbrzuszu zsynchronizowało się z agonalnym drżeniem ciała umierającej stażystki. Graves odetchnął głęboko; poczuł się tak dobrze, jak nigdy dotąd.

Mamy go. Dobrze się spisałaś, Jenn.

Jenn?

O kurwa…

***

Kilka dni później do gabinetu senatora Jaspera Gravesa przyszło dwóch pewnych siebie młodych mężczyzn. Przynieśli ze sobą tablet ze standardową prezentacją handlową i za zgodą zaciekawionego polityka odtworzyli zapis, który w niczym nie przypominał oferty przetargowej. Rozmowa odbyła się za zamkniętymi drzwiami i nikt nie podejrzewał, że to w jej wyniku pewien stojący na krawędzi bankructwa koncern podpisał bardzo intratną umowę na dozbrojenie amerykańskiej armii. Choć w Izbie Reprezentantów pomstowano, że komisja wcale nie wybrała najkorzystniejszej opcji, nikt oficjalnie nie zakwestionował wyboru.

Stażystkę Jennifer Kerry uznano za zaginioną; nie udało się wyjaśnić jej zniknięcia. W Hartford od tamtego czasu nie zanotowano ani jednej zamordowanej prostytutki.

Za to w różnych rejonach Connecticut zaczęto znajdować zwłoki młodych, rudych kobiet ze skręconymi karkami.

 

 

 

Koniec

Komentarze

Zaraz będę czytać, ale mam uwagę – przekroczyłaś limit znaków o 1381. Może lepiej skonsultuj sprawę z jurorami, żeby Cię nie wywalili. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Ups, nie zauważyłam. Idę ciąć.

http://silmaris.pl/

Ucięłam co się dało, mam nadzieję, że bez szkody dla całej historii. Cieszę się, że STRES nie szwankuje :):)

http://silmaris.pl/

No, podobało się. Chrzanić erotyzm, ale STRES i fabuła – miodzio!

Widzę, że trzymasz się amerykańskich klimatów.

Interpunkcja Ci nieco szwankuje.

Głuchy na łomot uderzającego w szyby deszczu nie zdołał zakłócić dostojnego tańca ciasno splecionych języków ani przerwać wędrówki błądzących po ciałach dłoni.

Chyba coś się tu nie zgadza.

tak, by pod błękitną powłoczką zmieść elektroniczny czynnik kontrastowy,

Literówka.

Dodali mimochodem, że Graves wcześniej otrzymał specjalnie spreparowany środek z nanitami o powinowactwie do specjalnych pól układu limbicznego,

Powtórzenie.

Powodzenia w konkursie. Tylko faktycznie – przytnij o te półtora tysiąca.

 

Edit: Zdaje się, że ten komentarz się jakimś cudem dodał, ale w becie i sama go nie widzę. Więc kopiuję.

Babska logika rządzi!

Dzięki, dziewczyny.

Ucięłam i poprawiłam. Finklo, pewnie pisałaś komentarz gdy edytowałam tekst, może dlatego.

 

http://silmaris.pl/

A mój komentarz zniknął podczas edycji. Bardzo ciekawy tekst. Może nie tyle ze względu na erotyzm, choć i on ładnie (ale ciut za delikatnie) opisany, co właśnie na system STRES. Ciekawe opowiadanie.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

No proszę, a ja się bałam że za ostro poszłam z tą erotyką. Ale tak to jest jak się jej unika w tekstach.

http://silmaris.pl/

 Lampka na nocnym stoliku wyzwalała akurat tyle światła, by niepotrzebną jaskrawością nie zwęzić rozszerzonych pożądaniem źrenic, dodać wpatrzonym w siebie oczom uwodzicielskiego blasku sprawiającego, że każde przymknięcie powiek zakrawało na zbrodnię

Ten fragment trochę kuleje na tle akapitu. Cały akapit to są krótkie zgrabne zdania z eleganckimi porównaniami. To zdanie nagle, opasłe jak Mućka w stodole, wbija się pomiędzy te zgrabne, rozpycha tekst i odbiera całą przyjemność z czytania. 

 

To tak językowo pokrótce, bo się nie będę nad przecinkami rozwodził. Z nimi się mogę rozwodzić, co najwyżej. 

 

Co do całości – urocze, można powiedzieć. Ma w sobie trochę amerykańskiego mroku, korupcji, to mi się podoba szczególnie. 

STRES – ciekawy pomysł, przerażający w samej swojej idei, może też przerażający o tyle, że nie jest nieprawdopodobnym. 

Erotyka – tyle jej o ile, w zasadzie, ale i tak niezła,  nie wulgarna,  ale też bez zbytniego wydumania. 

//generic funny punchline

No. Fajne. Thriller/erotyk. Błędy drobne, do przełknięcia, rzuciło mi się w oczy gdzieś powtórzenie, kilka brakujących przecinków.

 

Mnie tylko rozwinięcie STRES martwi, jako nerda angielskiego. Coś mi tutaj w ten nazwie nie pasuje.

 

Systemic Targeted Remote Electromagnetic Stimulation

 

Wiem, że starałaś się zmieścić w skrócie, ale kolejność słów mi nie leży. Ale to tylko moje 2 centy. 

ZviR,

dzięki, przyjrzę się Mućce. Niech się nie rozpycha.

 

Pauelor,

nie będę się upierać, jeśli nazwa zawiera jakiś wybitny błąd, to mogę zmienić. Chociaż szkoda, bo taka ładna była, amerykańska. Szkoda :)

No i chyba jeśli by to miało być super poprawnie, to powinnam na końcu dodać drugie “S”.

 

Wielkie dzięki dla wszystkich czytających.

 

http://silmaris.pl/

Nie. Nie trzeba. Po prostu dużo przymiotników w jednym miejscu i po prostu kolejność mi zgrzyta. Ale to w ogóle nie psuje całości. Dobrze napisane, fajny twist.

Ok, cieszę się, że może zostać. Układając nazwę wzorowałam się na konstrukcjach typu: systemic targeted radionuclide therapy. Też długie i zawiłe :)

http://silmaris.pl/

Może opowiadanie nie jest przesadnie erotyczne, ale wszystko co dzieje się obok, sprawia, że czyta się znakomicie.  

 

mocno pchnę­ła drzwi. Wy­sia­dła, po­zo­sta­wia­jąc je otwar­ty­mi… – Wy­sia­dła, po­zo­sta­wia­jąc je otwar­te

 

Niech opo­wie co,usły­sza­ła i ciało prze­szył jej lo­do­wa­ty dreszcz. – Brak spacji po przecinku.

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Już wiem skąd moje zwątpienie!

 

systemic targeted radionuclide therapy (przymiotnik, przymiotnik, rzeczownik, rzeczownik) – pełna nazwa

 

Systemic Targeted Remote Electromagnetic Stimulation (przymiotnik, przymiotnik, przymiotnik,  przymiotnik, rzeczownik) – tu mi nie pasowało XD

 

Wydaje mi się, że tutaj Systemic Target Remote Electromagnetic Stimulation byłoby bardziej trafne. Target jako CEL (w tym przypadku ludzie). Co powiesz?

Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania, bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każda uwaga niewłaściwie stosowana zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.

 

 

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami… czytałem Twój „Ślepy zaułek” i bardzo mi się wówczas podobał. Dobrze, że wkleiłaś coś nowego, bo właśnie rozglądałem się, co by tu w wolnej chwili przeczytać.

Ale dość już tego słodzenia!

 

pulsowanie krwi w żyłach Jenn przybrało na sile

Pulsowanie w żyłach?

 

Wyczuwał je doskonale koniuszkiem języka; na samą myśl, że zimne krople deszczu odbiorą rozpalonej skórze kochanki podniecające ciepło poczuł żal

Powt.

 

story w oknach zdawały się zsuwać tak gładko i łatwo

?

 

Wyczerpany Graves opadł na materac obok dziewczyny, ciężko dysząc. Jenn wreszcie zamknęła powieki i przez chwilę leżała na wznak, starając się skoncentrować na uspokojeniu oddechu.

Dobrze, usłyszała nagle znajomy głos, zdający się dobiegać wprost z ucha. Uchwyciliśmy wzorzec.

W tym momencie pojawia się problem z perspektywą, bo do tej pory wszystko było z perspektywy Gravesa, a dalej jest już Jenn.

 

podmieniła pudełko z niebieską tabletką w kieszeni kochanka na z identyczne

z

 

Siadam wygodnie i każę takiej zaspokajać mnie ustami

Trochę za grzeczne wydało mi się to sformułowanie jak na Gravesa.

 

zacisnął palce na zgrabnej, dziewczęcej głowie, jak gdyby chciał po prostu zatkać Jenn uszy. Gdy rozległo się głuche chrupnięcie w kręgu szyjnym

Czy jesteśmy pewni, że Graves w rzeczywistości nie nazywa się Steven Seagal? ;)

https://youtu.be/WEkfnrUI5Z8

 

 

Pomysł bardzo fajny, chociaż trzeba wziąć poprawkę, że ja w ogóle lubię układ nagrody. Tzn. praktycznie to każdy go lubi, ale ja lubię też teoretycznie :) No i uważam, że to wdzięczny temat do wykorzystania, a jednak jakoś mało eksploatowany. Też mam kilka pomysłów z układem nagrody, a jedno opko nawet już dopracowane, chociaż ja poszedłem w nim w trochę inną stronę.

A wracając do tego tekstu, to doceniam kwerendę, bo wszystko ładnie idzie w zgodzie z aktualnymi badaniami i teoriami, a jednocześnie jest przystępnie napisane. Lubię takie soft hard sf ;)

Badania pokazują, że rzeczywiście u większości ludzi nagradzana jest prawda.

Plus za kalibrację, choć jeszcze bym ją rozwinął, bo podejrzewa się, że u niektórych ludzi może być inaczej, a nawet całkiem odwrotnie niż u większości, a Gravesa chyba można podejrzewać, że nie jest jak wszyscy inni ;)

To nad czym bym się zastanowił, to badanie przepływu mózgowego. Skoro mają tak zaawansowaną technologię, że mogą dynamicznie badać poziomy neuroprzekaźników i wpływać na nie, to po co przejmować się przepływem krwi, który jest przecież badaniem pośrednim.

 

Systemic Targeted Remote Electromagnetic Stimulation – zgrzyta mi.

Przede wszystkim dlaczego electromagnetic? Przecież używają nanitów na poziomie co najmniej połączeń nerwowych.

Po drugie dlaczego systemic?

Wg mnie to wymaga przemyślenia, żeby nie tylko ładnie brzmiało, ale miało też sens w tym konkretnym opku.

 

Styl przyjemny, dobrze się czyta. Płynne przejścia zewnątrz-wewnątrz bohaterów.

Zgrzytnął mi tylko ten przeskok w perspektywach.

 

Świat wiarygodny, dodatkowo zyskuje w końcówce.

 

Bohaterowie żywi. Do czasu ;)

Jak na tak krótki tekst to całkiem ładnie ich nakreśliłaś.

Senatorowi dałbym jakieś stanowisko, żeby miał większy wpływ. Chyba że młodzi mężczyźni nie tylko jego tak potraktowali.

 

Fabuła też ciekawa. Non stop coś się dzieje (na zewnątrz lub w głowach bohaterów), opowieść trzyma w napięciu. Erotyzm w stężeniu odpowiednim i taki jaki lubię – subtelny, ale sugestywny.

Pomyśl jeszcze nad sposobem zabijania.

Przyczepiłbym się do końcówki, bo wydała mi się zbyt pospieszna. Chociaż rozumiem intencję.

No i jeszcze do przemyślenia – na ile mogą wpływać na zachowanie? Bo jeśli w dużym stopniu, to szantaż jest niepotrzebny ;)

 

Generalnie bardzo fajny tekst. Nabrałem ochoty, żeby jeszcze coś Twojego przeczytać.

 

 

Pozdrawiam,

 

B.A.

 

 

I pity the fool who goes out tryin' to take over da world, then runs home cryin' to his momma!

Przeczytałam.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

 

Regulatorzy,

dzięki!

 

opowiadanie nie jest przesadnie erotyczne

 

Najwyżej tekst powalczy w kategorii “najmniej erotyczny erotyk”, bo zdaje się, że taka powstała specjalnie na potrzeby konkursu ;)

 

Pauelor,

generalnie chodziło mi z tym “targeted” o “celowany”. Nie w człowieka, ale w układ, ale ja z angielskiego jestem noga, więc nie będę się upierać.

Chociaż… może przeszłoby System Targeted?

Wymyśliłam też, żeby wcale nie rozwijać skrótu – niech każdy dopowie sobie, co chce :)

 

B.A.,

 

wielkie dzięki za wnikliwe pochylenie się nad tekstem.

I tak:

Graves chyba nie jest Stevenem S., ale pewnie uczył się od najlepszych :)

 

Pulsowanie nie może zostać? Jakoś tak mi pasuje do sytuacji.

 

Plus za kalibrację, choć jeszcze bym ją rozwinął, bo podejrzewa się, że u niektórych ludzi może być inaczej, a nawet całkiem odwrotnie niż u większości, a Gravesa chyba można podejrzewać, że nie jest jak wszyscy inni ;)

Zgoda. Zdaję sobie sprawę, że pięć czy sześć pytań kontrolnych to za mało na kalibrację. Założyłam jednak, że bohater nie trafił do tego akurat motelu po raz pierwszy i że jakiś ogólny wzorzec jego zachowania został już wcześniej określony (napisałam, że widok motelu sprawia mu przyjemność, że otrzymywał spreparowane środki – jeśli to nie naprowadza na trop, to dodam zdanie czy dwa). Bo zdaję sobie sprawę, że grunt takiej akcji na pewno trzeba przygotować wcześniej.

 

To nad czym bym się zastanowił, to badanie przepływu mózgowego. Skoro mają tak zaawansowaną technologię, że mogą dynamicznie badać poziomy neuroprzekaźników i wpływać na nie, to po co przejmować się przepływem krwi, który jest przecież badaniem pośrednim.

W zasadzie tak. Ale Stres powstał na potrzeby innego opka (ten Grey, tfu, Graves napatoczył się przypadkiem:), więc postanowiłam na nim przećwiczyć) w którym bardzo istotne będzie precyzyjne określenie, w którym momencie gość mówi prawdę albo łże i tak wymyśliłam, że to dodatkowo pomoże w określeniu, które obszary mózgu są wtedy aktywne. Oczywiście, jeśli to okaże się zbędne, mogę zamienić na coś innego.

 

Przede wszystkim dlaczego electromagnetic? Przecież używają nanitów na poziomie co najmniej połączeń nerwowych.

Po drugie dlaczego systemic?

Wg mnie to wymaga przemyślenia, żeby nie tylko ładnie brzmiało, ale miało też sens w tym konkretnym opku.

Electro…

Naczytałam się o przezczaszkowej stymulacji elektromagnet. i założyłam, że stare dobre pole elektromagnetyczne też się na coś przyda. Ogólnie metoda miałaby stanowić połączenie kilku sposobów wpływu na mózg. Ale nie będę się upierać – naukowcem nie jestem.

Z tym systemic pisałam już wyżej. Że po prostu wpływ na system. Ale jestem otwarta na wszystkie propozycje zmian :)

 

Zgrzytnął mi tylko ten przeskok w perspektywach.

Zmiana perspektywy była zamierzona :)

 

Pomyśl jeszcze nad sposobem zabijania

Tej konkretnej rudej czy pań lekkich obyczajów?

 

Przyczepiłbym się do końcówki, bo wydała mi się zbyt pospieszna.

To też było zamierzone plus limit znaków. Myślałam nawet, by nadać końcówce charakter gazetowego newsa.

 

No i jeszcze do przemyślenia – na ile mogą wpływać na zachowanie? Bo jeśli w dużym stopniu, to szantaż jest niepotrzebny ;)

 

Pewnie tak, ale szantaż mimo wszystko tańszy :)

Nabrałem ochoty, żeby jeszcze coś Twojego przeczytać.

 

Zapamiętam – może zechcesz kiedyś zostać betą :)

Wejdź na mój profil – znajdziesz różne dziwne teksty plus jeden ebook domowej roboty.

 

Emelkali,

wielkie dzięki za wizytę.

http://silmaris.pl/

Interesujące sensacyjne s-f. Erotyki nie za dużo, ale to dobrze, bo bym się wynudził. Podoba mi się elektryzujące ostatnie zdanie.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

SzyszkowyDziadku, szkoda, że tylko ostatnie :)

 

Piękne dzięki za wszystkie komentarze.

http://silmaris.pl/

Marianno,

 

Pulsowanie nie może zostać? Jakoś tak mi pasuje do sytuacji.

Pulsowanie żył zawsze mnie mierzi. Takie już moje zboczenie ;)

Ile razy w życiu widziałaś pulsujące żyły u kogoś?

 

W zasadzie tak. Ale Stres powstał na potrzeby innego opka (ten Grey, tfu, Graves napatoczył się przypadkiem:), więc postanowiłam na nim przećwiczyć) w którym bardzo istotne będzie precyzyjne określenie, w którym momencie gość mówi prawdę albo łże i tak wymyśliłam, że to dodatkowo pomoże w określeniu, które obszary mózgu są wtedy aktywne. Oczywiście, jeśli to okaże się zbędne, mogę zamienić na coś innego.

Nie chodzi o zamianę na coś innego. Po co niepotrzebnie dublować technologie?

Badanie przepływu mózgowego czy innych metod, którymi dzisiaj dysponujemy przy obecności nanitów, które mogą badać aktywność w synapsach, jest bezcelowe. Aktualne metody są niedoskonałe i większość naukowców jest tego świadoma. Nie ma nic innego, więc trzeba korzystać z tego, co jest, ale zawsze badanie bezpośrednie będzie lepsze od badania przepływu i później (przy wielu założeniach) próby wyciągania wniosków.

 

Zgoda. Zdaję sobie sprawę, że pięć czy sześć pytań kontrolnych to za mało na kalibrację. Założyłam jednak, że bohater nie trafił do tego akurat motelu po raz pierwszy i że jakiś ogólny wzorzec jego zachowania został już wcześniej określony (napisałam, że widok motelu sprawia mu przyjemność, że otrzymywał spreparowane środki – jeśli to nie naprowadza na trop, to dodam zdanie czy dwa). Bo zdaję sobie sprawę, że grunt takiej akcji na pewno trzeba przygotować wcześniej.

Chodzi mi to, że podejrzewa się, że np. kompulsywni kłamcy (ale nie tylko) mogą mieć inne połączenia – u nich kłamstwo może dawać nagrodę.

Pisałaś, że chciałaś monitorować aktywność różnych obszarów, ale do tej kalibracji skup się na płacie czołowym, bo to on powinien być aktywny u wszystkich podczas kłamstwa, nawet u kompulsywnych kłamców.

 

Electro…

Naczytałam się o przezczaszkowej stymulacji elektromagnet. i założyłam, że stare dobre pole elektromagnetyczne też się na coś przyda. Ogólnie metoda miałaby stanowić połączenie kilku sposobów wpływu na mózg. Ale nie będę się upierać – naukowcem nie jestem.

Tylko po co, skoro masz nanity? Bezpośrednie i dokładne.

 

Z tym systemic pisałam już wyżej. Że po prostu wpływ na system. Ale jestem otwarta na wszystkie propozycje zmian :)

Systemic w nazewnictwie medycznym to nie jest zwykły “systemowy” czy “mający wpływ na system”. Systemic jest związany z układem krwionośnym, który może rozprowadzić substancję po całym ciele. W przypadku leczenia nowotworów jest to szczególnie przydatne, bo zabija nie tylko komórki z ogniska pierwotnego, ale też przerzuty.

Wg mnie w tym systemie nie ma takiej potrzeby.

Może rzeczywiście nie rozwijać skrótu.

 

Zmiana perspektywy była zamierzona :)

A co chciałaś nią osiągnąć?

 

Tej konkretnej rudej czy pań lekkich obyczajów?

Tak, jak jest to opisane w tekście, ciężko jest skręcić kark.

 

To też było zamierzone plus limit znaków. Myślałam nawet, by nadać końcówce charakter gazetowego newsa.

To ja jestem za newsem :)

 

 

I pity the fool who goes out tryin' to take over da world, then runs home cryin' to his momma!

Ile razy w życiu widziałaś pulsujące żyły u kogoś?

On ich nie widział, tylko czuł. Ale ok – pomyślę, jak to zmienić, żeby zachować mniej więcej sens.

 

Może rzeczywiście nie rozwijać skrótu.

Jak na ten wieczór, wymyśliłam wyjście pośrednie :)

 

A co chciałaś nią osiągnąć?

W sumie nie myślałam o osiąganiu czegokolwiek, ale w tym mniej więcej momencie odzywają się ludzie zza ściany, a łatwiej jest przedstawić mi komunikację dziewczyny z nimi przestawiając się na jej tryb. A dalej samo tak naturalnie poszło.

 

Tak, jak jest to opisane w tekście, ciężko jest skręcić kark.

 

To się muszę dokształcić ze skręcania karków :) Kolejna przydatna umiejętność do zdobycia :)

Przyjrzę się temu wszystkiemu jeszcze raz.

Wielkie dzięki :)

http://silmaris.pl/

Nie bacząc na deszcz powoli, tak jak pasowało do jego wieku i stanowiska[,+] ruszył ku recepcji.

 

Skręcanie karku w ten sposób wymaga techniki i siły – to wie każdy uważny fan filmów z Hongkongu! Tak, tych trzepiących szmatą z offu! ;-)

 

A poza tym bardzo mi się, gdzie tu jędrny posladek do poklepania jest… yyyy… Przycisk bibliotekarki… tfu… Biblioteki… Nieważne, znalazłem, klaps! ;-)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Lekceważenie filmów z Hongkongu, zemści się prędzej czy później :)

 

Dzięki za poparcie, Psychofishu ;)

 

Edt: poprawiłam scenę mordu. Chyba jest lepiej.

http://silmaris.pl/

Przeczytałam.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Przeczytałam.

Dzięki za wizytę :)

http://silmaris.pl/

Opowiadanie oparte na ciekawej koncepcji. Napisane sprawnie. Bardzo przemyślany sposób na przeprowadzenie czytelnika od koncepcji zwykłej motelowej przygody do czegoś więcej. Efekt – czytało się jednym tchem. Zaś sam finał w kimacie „House of Cards” to wisienka na torcie. Podobało mi się. No może poza zakończeniem epizodu stażystki.

Szkoda dziewczyny:( I nie jestem pewien, jaki facet miał motyw. Profil ofiar odmienny. Ryzykował bardzo „akcją” zbyt blisko miejsca pracy. Pierwsza myśl to, że połapał się w gierce służb. Ale z przebiegu zakończenia, wnioskuję, że nie. Czy zadziałał instynkt zabójcy? To mnie trochę gryzie, ale może gryźć miało;)

empatia

Jestem zdania, że nie ma tu miejsca na żadną z metod śledzenia / modyfikowania funkcji mózgowych, jeżeli dana metoda wymaga stosowania widocznej dla “delikwenta” aparatury”.

To jedyna moja uwaga. Resztę mówi klik.

Empatia,

lubię, gdy motywy nie są do końca jasne :)

Ale wchodzi też w grę możliwość, że mózg bohatera “omamiony”przez sztuczną stymulację zapragnął doznać spełnienia z innym rodzajem ofiary. Znalazłam opis eksperymentu (nielegalnego i oczywiście – być może wyssanego z palca) w którym przez elektrody w mózgu “wzbogacono” profil zachowań seksualnych pewnego osobnika. To coś ten deseń ;)

 

Adamie,

sprawa wymaga chyba dodania w odpowiednim miejscu słowa “ukrytej”. O aparaturze wie tylko dziewczyna, mój błąd, że uznałam to za oczywiste :)

 

Wielkie dzięki!

http://silmaris.pl/

przez elektrody w mózgu “wzbogacono” profil zachowań seksualnych pewnego osobnika.

Czyli wchodzimy w problematykę, gdzie są granice prowokacji? Też ciekawe, ale na to nie wpadłem:)

empatia

[…] przez elektrody w mózgu “wzbogacono” profil zachowań seksualnych pewnego osobnika.

Ale, że tak obcasowo zapytam: w którą stronę? Z punktu widzenia drugiej strony eksperymentu, kobiety. Normalnej, typowej, przeciętnej, zaznaczam.

Empatia,

dopuszczam dowolność interpretacji ;)

 

Adamie,

w tym eksperymencie chodziło o coś jeszcze innego. Podobno skłoniono faceta zainteresowanego wcześniej wyłącznie mężczyznami do zwrócenia uwagi również i na kobiety. Mój “Grey” rozszerzył “tylko” profil ofiar.

http://silmaris.pl/

Ooo! A ja myślałam, że zabił ją, bo doszedł do wniosku, że nie może zostawiać świadka, który usłyszał takie wyznania.

Babska logika rządzi!

Aha. Zmiana, rzeknę, profilu zainteresowań.

 

Ale interpretacja Finkli jako mniej fantastyczna jest bardziej prawdopodobna :)

http://silmaris.pl/

I ja zinterpretowałem tak, jak Finkla.

I pity the fool who goes out tryin' to take over da world, then runs home cryin' to his momma!

+1

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

No cóż, vox populi… :)

http://silmaris.pl/

.

(Przypominam, że ruszył mini-konkurs na erotyczne opowiadanie dla Jury – nie zapomnij wziąć udziału w zabawie, pozgadywać i zagłosować na najfajniejszy, Twoim zdaniem, tekst).

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Uczucia mam mieszane. Generalnie, jak nie przepadam za Sci-Fi, tak Twoje; nazwijmy je nieinwazyjnym, lubię (właśnie dlatego, że jest nieinwazyjne). Twój styl i klimaty, w które zabierasz czytelnika – stara dobra Hameryka – takoż. Zresztą wszystko to już wiesz. Ergo, czytałem z przyjemnością i zaabsorbowaniem. Niemniej, STRESS, jakkolwiek sam w sobie jest bardzo fajnym pomysłem, mojej wyobraźni do białości nie rozpalił. Scenki rodzajowe, prawdę mówiąc, też nie. Niby ładnie, ale zdecydowanie zbyt oględnie, delikatnie. No i ten finał z mordowaniem rudzielców – trochę sztampa.

Za to za opis pokoju, naprawdę duży plus. Fafna rzecz.

 

Gratuluję wyróżnienia – w swojej konkurencji… No cóż, nie miałaś konkurencji.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Bardzo dobry tekst. Trzyma w napięciu do samego końca i pokazuje, jak wielkie znaczenie w naszych czasach mają układy. Erotyki było w sam raz. Szkoda dziewczyny, która była wabikiem. Jasper Graves – nigdy nie chciałabym mieć z kimś takim do czynienia. Straszne! Element fantastyczny jest i nijak nie da się wyciąć, a dodatkowo bardzo ładnie łączy się z głównym założeniem konkursowym: erotyką. :)

Gratuluję wyróżnienia! :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Cieniu, Morgiano, dzięki za opinie :)

 

Cieszę się, że moje sf jest całkiem nieinwazyjne i że nie miałam konkurencji w mojej konkurencji :P

 

Edta: no i z wyróżnienia też się cieszę, jak nie wiem co :)

http://silmaris.pl/

Fajnie iść na pewniaka, nie? :) 

Udane opowiadanie. Wybiła mnie z rytmu zmiana punktu widzenia: początek należy do Gravesa, potem nagły przeskok na Jenn. Rozumiem, że wymagała tego intryga, choć zastanawiam się, czy w ogóle ten wstęp Gravesa był potrzebny. Ciekawy pomysł na kryminalną opowieść, erotyka nie jest tu głównym bohaterem, a jedynie tłem. Opis motelowego pokoju bardzo mi się podobał, doskonały pomysł.:) Paru przecinków brakuje.

Fajnie iść na pewniaka, nie? :)

Fajnie :). Ale tak naprawdę gdy zaczynałam pisać, “mojej” kategorii chyba jeszcze nie było, więc samo tak naturalnie wyszło.

Co do przeskoku – B.A. też to przeszkadzało, ale bardzo mi ten zabieg pasował do sytuacji, i nie przypuszczałam, że będzie razić.

Wielkie dzięki!

http://silmaris.pl/

Kogo razi, tego razi. Zabieg uzasadniony moim zdaniem. Zmienioną radykalnie sytuację pełniej i wiarygodniej opisuje się z punktu widzenia Jenny.

A tak właściwie, to taki przeskok to jakiś gruby błąd literacki, czy po prostu lepiej tego unikać ze względu ma dezorientację czytelników?

Bo nie ukrywam, że spodobało mi się to :)

http://silmaris.pl/

Nie znam odnośnej reguły, zasady rządzącej takimi “przeskokami”. Ale spotykałem się z takimi zabiegami kompozycyjnymi nie raz. Czasami było to wyraźnie sygnalizowane – na przykład przy nadaniu powieści formy serii wywiadów z różnymi osobami, co niejako powodowało “nieobecność głównego narratora”, czasami nie zapowiadane, jak u Ciebie. Odbiór, ocena takiego triku zależy, moim zdaniem, tylko od czytelnika. Fabularnie uzasadniona zmiana postaci wiodącej w danym fragmencie nie musi się podobać, po prostu. Bo trzeba się “przestawić“ samemu, bo fakty zaczęły, oglądane i oceniane innym okiem, prezentować się inaczej… Trudność to faktycznie sprawia, ale czy taką wielką, nie powiedziałbym.

Ja tylko dodam, Marianno, z własnych błędów – unikaj przeskokóww między punktami widzenia w jednym ciągu narracyjnym – zmiana tego POV (point of view) niechże będzie chociaaż nowym akapitem zasygnalizowana lub ujęta w cudzysłów cytatu czy jakoś inaczej odseparowana. Tak jak masz, jest cacy, ale pamiętam, jak sobie skakałem między bohaterka a bohaterem w jednym akapicie, znajomy skwitował krótko łotdefakiem, a ja – po trzech miesiącach – czytając ten fragment, zastanawiałem sie, jak bardzo musiał być pijany ów PsychoFish, który to pisał… :-D

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Straszny ten tekst, oj straszny. Zmiana punktu widzenia wcale mi nie przeszkadzała. Koniec za to był dołujący. I trochę nie profesjonalny. Panowie ze służb wysłali panienkę, kazali jej zadawać takie, a nie inne pytania i nie spodziewali się trupa na wycieraczce? Dziwne…

Ale i tak podobało mi się.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Adamie, Psychofishu,

w takim razie będę uważała na POVy :)

Wydawało mi się, że stwierdzenie:

Otworzyła oczy i nieznacznie zagryzła wargi.

wystarczy, żeby zasygnalizować zmianę. Otworzyła oczy, to prawie jakby w tej właśnie chwili ożyła, przejęła pałeczkę (bez skojarzeń:)), coś w ten deseń :)

 

Emelkali,

mam nadzieję, że straszna była tylko przedstawiona historia, a nie wykonanie :)

http://silmaris.pl/

Fajny tekst, erotyki całe szczęście nie za dużo, całość napisana bardzo sprawnie. Trochę trudno mi uwierzyć, że spece nie przewidzieli możliwości śmierci stażystki, ale co tam; klikałbym.

Sorry, taki mamy klimat.

Kurczę, po pierwszym zdaniu można przypuszczać, że to Twoje. A po pierwszym akapicie – być pewnym. :) Pusty parking, obskurny motel, tandetny neon, para w samochodzie (na pustym parkingu). ;)

Fajny pomysł na tekst, warsztat – jak zawsze – bez zarzutu. Erotyki nie za wiele, ale to – pomijając kontekst konkursu – nie jest zarzutem. Inna sprawa, że zorientowałam się, że czytam opis sceny erotycznej dopiero, gdy seks się skończył, a Graves opadł dysząc na materac. Ale nie wykluczam, że to wina mojej upośledzonej pod tym względem wyobraźni. :)

Wydaje mi się jednak, że temu tekstowi dużo zaszkodził limit znaków. Mimo że przecież opowiadanie czytało się dobrze, pozostałam z wrażeniem, że to ledwie szkic do opowieści, która mogłaby być jeszcze ciekawsza.

To jest temat na thriller. Medtechnoetyko.

Zaczęło się trochę sztampowo i już myślałem, że tekst mnie nie porwie, a tu nagle jebut i piękny zwrot akcji. Ładnie, bardzo ładnie. Podoba mi się wizja i obraz tego tytułowego układu nagród, choć implikacje pojawienia się czegoś takiego w realnym świecie są dość przerażające.

Ocho,

ok, rozumiem aluzję – mam przestać się powtarzać. Wszystko przez to, że lubię ten motyw. Jest taki… amerykański ;).

to wina mojej upośledzonej pod tym względem wyobraźni. :)

Niekoniecznie. Po prostu nie mam wprawy i brak mi odwagi, by opisywać odważniejsze sceny. Zawsze uważałam, że seks w literaturze to obciach i unikałam tematu, bojąc się, że wyjdzie mi pospolity kicz.

 

Adamie,

może kiedyś napiszę? O ile jakiś prawdziwy pisarz mnie nie ubiegnie (albo już tego nie zrobił).

 

Sethraelu, Vyzarcie,

dziękuję za wizytę i pozostawienie śladu.

http://silmaris.pl/

“może kiedyś napiszę? O ile jakiś prawdziwy pisarz mnie nie ubiegnie (albo już tego nie zrobił).“

Też problem… Będą dostępne dwie, albo i trzy powieści, każda zresztą inaczej rozegrana.

 

:)

Nie, aluzji żadnej takowej nie było. :)

 

A z tym seksem to rozumiem – również w opowiadaniach unikam i w ogóle często mnie wątki romansowe wkurzały. Nudny zapychacz. ;)

Też problem… Będą dostępne dwie, albo i trzy powieści, każda zresztą inaczej rozegrana.

No tak, ale choć raz chciałabym być nowatorska i oryginalna :)

 

Nudny zapychacz. ;)

Ja też miewam takie odczucia. Ciekawe, prawda? Czytelników generalnie nudzą romansidełka, a autorzy upychają je w swoich arcydziełach ile wlezie. Że niby seks i przemoc lepiej się sprzedają.

Marketing :)

http://silmaris.pl/

Dodam własne spostrzeżenie: przeważnie sceny z seksem przedstawiane są na dwa sposoby. Albo “poezja”, niedomówienia, eufemizmy, aluzje – albo opisywactwo detaliczne.

Z dwojga złego wolę to pierwsze.

<>

Nowatorska i oryginalna? O nowatorstwo dzisiaj bardzo trudno, oryginalność to własne podejście i to masz z automatu.

Nie ma się o czym rozpisywać. No, może tylko o tym, że opowiadanie dla zainteresowanych tematem. Po pierwsze – solidna SF. Trochę jej zaszkodził limit konkursowy, ale i tak jest dominantą tekstu. Po drugie – profetyczna, niejako ostrzegawcza SF. Odkrycia i postępy nauki i techniki można, wiadomo nie od wczoraj, wykorzystać do celów nie tylko szlachetnych… Perspektywiczna, rozwojowa grupa tematów. Motyw kryminalny też ma swoją wagę i rolę w tekście, więc nie ma się nad czym rozwodzić i deliberować – nominacja.

Dobre opowiadanie. Elegancko wpleciony wątek sf, stonowana ilość kopulacji. Całość ładnie napisana, bez udziwnień. Fabuła, wydaje mi się, nie jest specjalnie oryginalna – ale całość robi pozytywne wrażenie. 

I po co to było?

Udało mi się napisać profetyczne SF :)

 

Dziękuję za opinie, Panowie.

http://silmaris.pl/

Ja jeszcze wspomnę o tych przeskokach w perspektywach, że mnie głównie chodziło o sygnalizację, a nie sam zabieg.

Czytam sobie teraz “Trzech muszkieterów” i tam był narrator wszechwiedzący, który przeskakiwał “po głowach” bohaterów. Ale od tego czasu narracja trochę się zmieniła i choć nadal można przeskakiwać, to jednak powinno się to zasygnalizować. Wg mnie najlepiej tak jak sygnalizuje się zakończenie sceny, bo w rzeczywistości jest to zakończenie sceny z jednego punktu widzenia.

I pity the fool who goes out tryin' to take over da world, then runs home cryin' to his momma!

Czytam sobie teraz “Trzech muszkieterów”

 

Czytałam kiedyś (znaczy dość dawno). Szczerze mówiąc, nie zwróciłam wtedy uwagi na te przeskoki.

Widocznie mi nie przeszkadzały :)

http://silmaris.pl/

Skoro Jenn leżała na Gravesie, a ten trzymał dłonie na jej pośladkach, to jakim cudem Graves jest w stanie pieścić “wilgotne miejsce pomiędzy jej nogami” jeśli żadne z nich nie zmienia swojej pozycji?

Skoro Graves mordował w Hatford, czemu tak nieadekwatnie reaguje na wspomnienie przez Jenn nazwy tego miasta? Tym bardziej, że sięga ona je totalnie z czapy i nie jest w stanie później wyjaśnić, dlaczego wymieniła akurat Hatford. W tym momencie była już spalona i rozumiem, że Graves nie chciał jej okazać tego, że o tym wie, ale skupiasz się w narracji na przeżyciach wewnętrznych obojga bohaterów, a nie tylko Jenn, dlatego zgrzytnęło mi to.

Co ma układ nagrody do wyładowań w mózgu pojawiających się podczas mówienia prawdy/kłamania? Technologia użyta w tekście zakłada, że każde kłamstwo pobudza układ, a szczerość nie lub na odwrót? To bardzo grube uogólnienie.

 

Sceny erotyczne faktycznie poetyckie i ładne, ale przez pół opowiadania nic się nie dzieje, tylko się miziają. A gdy zaczyna już się dziać, to uderzają dziury logiczne, o których wspomniałem wyżej. Dlatego też nie czuję się w pełni usatysfakcjonowany lekturą. :<

Pozdrawiam!

No cóż, nobody’s perfect.

Wielkie dzięki za wygrzebanie tego starocia spod sterty podobnych :)

http://silmaris.pl/

Kolega miał koszulkę z napisem “Nobody’s perfect”

A pod spodem “My name is nobody”

;)

Znałam to w wersji z dopiskiem “I’m nobody”. ;-)

Właściwie, Beryl ma (miał?) podobny żarcik w sygnaturce.

Babska logika rządzi!

Aż sprawdziłem. Beryl ma, że ludzie mówią, że nic nie jest niemożliwe, a on nic nie robi całymi dniami. :D

Ale faktycznie, gra słów oparta o ten sam schemat.

Ano, schemat ten sam i tak samo kiepsko się tłumaczy na polski. My inaczej operujemy przeczeniami…

Babska logika rządzi!

Marianno, naszła mnie ochota by przeczytać ciekawe opowiadanie SF.

Pomyślałem o Tobie.

Nie zawiodłem się – było interesująco, nietuzinkowo, z pomysłem. 

 

Dzięki! 

Dzięki za czytanie i dobre słowo :)

 

Jeśli chcesz poczytać więcej, zajrzyj tutaj.

http://silmaris.pl/

Nowa Fantastyka