- Opowiadanie: ocha - Niezapominajki

Niezapominajki

Dziękuję Bemik za przeczytanie tekstu i za to, że nie odradziła mi publikacji. ;)

To próba, bo – jak zauważyłam – w moich tekstach erotyka występuje w formie szczątkowej.

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Niezapominajki

Wyjęła spinki z włosów i jasne warkocze uderzyły w jej piersi, pełne i blade. Uśmiechnęła się, widząc niemy, cielęcy zachwyt w oczach leżącego na trawie chłopaka. Był gotów, mężczyźni… chłopcy w jego wieku zawsze byli gotowi za wcześnie. Usiadła na nim, otoczyła udami, poczuła podniecenie i niecierpliwość kochanka. Chwyciła jego drżące dłonie, zacisnęła na nagich, miękkich półkulach. Nie wiedział, co zrobić, nie potrafił dać tego, czego potrzebowała. Młodość nie wynagradzała wszystkiego. Spod przymkniętych powiek patrzyła na rozgorączkowane, chude ciało chłopca.

Chwycił ją za biodra, nerwowo naprowadzając tam, gdzie – jego zdaniem – powinna już się znaleźć. Rozdrażniona zacisnęła wargi, próbując się opierać. Popatrzył zdziwiony – wciąż nic nie rozumiał. Westchnęła w duchu i pozwoliła chłopcu, by poczuł się mężczyzną. Wstrząsnął biodrami kilka razy, żyły zaniebieściły się na czerwonym z wysiłku czole. Sapał chwilę z zamkniętymi oczami, wreszcie krzyknął z rozkoszy, wpuszczając w nią ciepły, gęsty strumyczek. Pierwszy w życiu? ­– zastanowiła się, jednocześnie głośno wzdychając i opadając na spoconą pierś kochanka. Miała nadzieję, że zrobiła to przekonująco. Chociaż, sądząc po gapowato rozchylonych ustach i zamkniętych powiekach, chłopak i tak duchem przebywał jeszcze w lepkiej, wilgotnej, słodko pachnącej krainie upojenia.

Nic nie mogła na to poradzić – czuła się rozczarowana. Rozorała mu paznokciem skórę na policzku ze złości i niespełnienia, ale nawet to zrozumiał opacznie. Najpierw co prawda wrzasnął zdziwiony i przestraszony, ale potem uśmiechnął się głupawo i oblizał umazany własną krwią palec. Po chwili odwzajemniła uśmiech. Miała przecież dużo czasu.

***

Zairik wrócił z rozmarzeniem w oczach i zadrapaniem na policzku. Samir popatrzył na niego z ukosa i zmrużył oczy.

– Znowu u niej byłeś?

– A tobie co do tego?

Samir odwrócił głowę, by ukryć przed chłopakiem grymas złości.

– Twoja siostra martwi się o ciebie. A ja nie lubię, kiedy jest zmartwiona – rzucił cierpko.

Zairik stał, bezmyślnie patrząc w przestrzeń.

– Kocham Sanję. Co ty na to?

– Zawróciła ci w głowie. Nie musiała nawet się wysilać. Skrzywdzi cię, Zairiku, takie jak ona nie są zdolne do miłości.

Chłopiec uśmiechnął się krzywo.

– Takie jak ona? A tacy jak ty? A przecież twierdzisz, że kochasz moją siostrę, Samirze. Czym się więc różnisz od Sanji?

Samir podszedł do chłopaka, wyciągnął rękę, palcami dotknął rany na jego twarzy.

– Znam ją. To mi wystarczy. A teraz idź, siostra się niepokoi. Nie chcemy przecież, żeby się zamartwiała.

Zairik z uśmiechem przesunął wierzchem dłoni po policzku. Skóra była gładka, po zadrapaniu nie pozostał nawet ślad. Skinął głową Samirowi i pobiegł w stronę domu.

***

Samir oparł się o gładki bukowy pień i patrzył na kobietę. Nie zmieniła się wiele przez ostatnie lata. Jasne włosy jak zwykle zaplotła w warkocze, upięła wokół głowy. Gęsto poutykane w nich niezapominajki przypominały błękitne klejnoty. Bladozielona suknia, prosta, pozbawiona zdobień, podkreślała wąską kibić, nasiąknięta wilgocią oblepiała szczupłe, chociaż – jak doskonale pamiętał – silne uda.

Kucnęła przy brzegu rzeki, wypatrując czegoś na dnie. Mężczyzna czekał cierpliwie, wiedząc, że jego nadejście nie zostanie niezauważone.

– Samir… – Szept dotarł do niego wraz z podmuchem gorącego letniego wiatru. – Co się tak czaisz? Czekałam na ciebie.

Mężczyzna oderwał ramię od pnia, ale nie zbliżył się. Bagnisty brzeg napawał go ledwo uchwytnym lękiem.

– Po co ci Zairik?

Wstała, popatrzyła na niego. Wydęła różowe usta, skrzyżowała ręce na piersiach, jej spojrzenie stało się harde.

– A po co ci jego siostra, Samirze?

Puścił pytanie mimo uszu.

– Z nami koniec, Sanjo. Nic tego nie zmieni. Zostaw chłopca.

Zaśmiała się krótko, nieprzyjemnie. Samir odwrócił się, ruszył w głąb lasu.

– Gdybym chciała, nadal byłbyś mój – krzyknęła jeszcze.

Mężczyzna stanął, znieruchomiał. Zerknął na Sanję przez ramię, twarz miał spokojną, spojrzenie zimne.

– Przecież wiem, że chcesz.

***

Samir usiadł na skraju łóżka, smukłe palce zaciskając na kielichu z grubego szkła. Mira popatrzyła na niego, nie potrafiąc ukryć niepokoju.

– Zairik jest coraz bledszy, coraz słabszy. Coraz bardziej nieobecny.

Samir pokiwał głową.

– Wiem, Miro. Ale mamy jeszcze czas. Znam ją. Zajmę się tym, obiecuję.

Chwycił kobietę za łokieć, przyciągnął do siebie. Gdy siadała, kolorowe paciorki w dużych kolczykach zagrzechotały głośno. Uśmiechnął się, odstawił kielich i zagłębił dłonie w gęstych, rudych włosach Miry. Przymknęła powieki, westchnęła.

– Boję się o niego. Nigdy nie rozumiałam, dlaczego niektórych mężczyzn tak łatwo złapać w sidła. A on jest jeszcze dzieciakiem.

Rozpinał jej suknię. Wygięła się w łuk, gdy czubkiem języka począł wodzić po stwardniałych sutkach, niemal krzyknęła, gdy jeden z nich delikatnie złapał zębami. Chwyciła jego głowę, jeszcze mocniej przytulając do piersi. Ale uwolnił się zdecydowanym ruchem, popchnął dziewczynę na łóżko, ściągając z niej suknię. Poddała się bez protestu, gdy unieruchomił ją, przyciskając do pościeli szczupłym, silnym ciałem. Rozsunął jej nogi, które wówczas owinęła wokół jego bioder. Wsunął dłonie pod plecy Miry, naparł na drobne piersi. Syknęła, gdy korale, które wciąż pozostały na szyi, wbiły się w skórę; Samir też musiał to poczuć. Nie poruszała się niemal, przyjmując pieszczoty, w obawie, że magia zniknie. Zresztą, trzymał mocno, ograniczając swobodę. Wyrzucała sobie w duchu, że nie oddaje rozkoszy, wyłącznie przyjmując, odrzuciła jednak szybko tę niewygodną myśl. Następnym razem.

Wtargnął zdecydowanie, krótkim ruchem, nie rozluźniając naporu na jej ciało. Wiedziała, że patrzy na nią, z błąkającym się po twarzy delikatnym uśmiechem, ale nie mogła zdobyć się na to, by otworzyć oczy. Upojenie nadchodziło stopniowo, chociaż nieubłaganie. Nie potrafiła już powstrzymać krzyku, podniosła więc do ust dłoń, przygryzła kciuk. Chwycił jej ręce, przytrzymał wzdłuż ciała. Zwolnił jeszcze na chwilę; niemal poczuła, jak rozbawiło go jej zniecierpliwienie. Jednak w końcu i on nie wytrzymał, ruchy stały się szybsze, gwałtowniejsze. Jęknął wreszcie, znieruchomiał i opadł na piegowate piersi Miry. Dziewczyna kwiliła jeszcze chwilę cicho, nie mogła opanować drżenia osłabionego ciała.

Samir zsunął się z kochanki, zaczął przewracać między palcami zdobiące jej pierś korale. Wyłuskał jeden z nich, wiszący na prostym rzemieniu, zielonkawy. Przypatrywał się mu w zadumie.

– Może powinnam dać go teraz Zairikowi? – zapytała Mira.

Potrząsnął głową.

– To nic nie da. Chroni tylko tę osobę, dla której został przeznaczony – skłamał. – Jest twój i nie waż się go zdejmować. A Sanją zajmę się ja.

***

Spotkał ją tam, gdzie ostatnio. Tym razem czekała zwrócona w stronę, z której nadchodził, uśmiechnięta, z jasnymi warkoczami spływającymi po piersiach.

– Wróciłeś.

– Zostaw Zairika.

– A co dostanę w zamian? Przecież wiesz, czego chcę.

Skrzywił wargi, poirytowany.

– Nie przyszedłem się targować. Ostrzegam cię po raz ostatni. Zostaw Zairika, zostaw Mirę. Zostaw mnie. To, co się działo między nami, już nie wróci, Sanjo. Kocham Mirę.

Gwałtownie odwróciła głowę. Kilka niezapominajek wypadło z włosów, niebieskie punkciki ozdobiły prostą sukienkę.

– Udomowionyś, Samirze. Powinnam tobą gardzić. Należysz do nas, zdradziłeś.

Nie odpowiedział.

– Naprawdę ją kochasz – stwierdziła z goryczą. ­– I nie wrócisz.

– Nie. A ty zostawisz moją… rodzinę w spokoju.

Zaśmiała się głośno.

– Oszalałeś, Samirze.

Potrząsnęła głową, nad mężczyzną zaszeleściły liście na drzewach. Nie czekał, aż wiatr przybierze na sile. Nie potrzebował nawet ruszyć ręką, by trzciny, gęsto obrastające brzeg rzeki, nachyliły się ku Sanji, długimi łodygami sięgając jej nadgarstków, wplatając wąskie liście w złote warkocze.

Ale wtedy poczuł, że i on jest w potrzasku. Zdziwiony spojrzał na ziemię – mocne, zielone pnącza sięgały już kolan. Próbował się wyrwać, trzymały mocno. Wierzbowe witki chwyciły za ramiona, owinęły go w pasie, złapały za szyję. Poczuł strach. Walcząc o oddech popatrzył na Sanję – zbliżała się powoli, ze smutkiem w oczach.

– My czerpiemy moc z ludzi, Samirze, ale oni potrafią zabierać ją nam. Dlatego nie powinniśmy się z nimi wiązać, kochany. Bo stajemy się wtedy tacy jak oni. Słabi. Ja żywiłam się Zairikiem, a w tym czasie jego siostra zabierała ci twoją wyjątkowość. Twoją moc. Biedna, nawet nie wie, do czego doprowadziła.

Przesunęła palcami po policzku mężczyzny, zatrzymała dłoń na jego wargach.

– Ale ja też cię kocham – szepnęła jeszcze, patrząc, jak Samir zamyka oczy i wiotczeje w uchwycie żywych więzów.

***

Ocknął się zesztywniały z chłodu. Wokół było szaro. Musiało świtać, spędził więc tutaj noc. Bolało go całe ciało, zmysły miał ospałe i niepewne. Próbował się poruszyć, ale jęknął tylko z bólu. Coś ciążyło mu na piersi. Zacisnął zęby, z trudem uniósł się nieco.

Złote warkocze wiły się po koszuli, jasna głowa leżała wtulona w jego ramię. Prawą ręką obejmował szczupłe ciało, mocno przylgnięte do boku.

Wzdrygnął się, usiadł gwałtownie. Las zawirował mu przed oczami. Strącił Sanję, zły i rozdrażniony, a dziewczyna opadła na trawę cicho, bezwolnie, ulegle. Ostre słowa utknęły Samirowi w gardle. Na zielonej sukience, na własnej jasnej koszuli, na trawie – dostrzegł brunatne plamy. Chwycił Sanję za nadgarstki – krew zdążyła już zakrzepnąć, zasklepić wąskie cięcia.

Promienie słońca zaczęły przeciskać się między koronami drzew, gdy Samir uniósł Sanję i, zapadając się w bagnistej ziemi, zaniósł ją na brzeg rzeki. Ułożył dziewczynę delikatnie, poprawił płowe kosmyki, wsunął między palce łodyżki niezapominajek. Patrzył, jak trzciny obejmują wiotkie ciało i powoli, nieubłaganie pogrążają je w spokojnej toni.

Jasne warkocze broniły się najdłużej, ale w końcu i one zniknęły.

Koniec

Komentarze

Houston, Houston…

…polegający na poruszaniu się w szerokim, nieostrym, zawsze zindywidualizowanym spektrum znaczeń, od zlewających się do zrównania aktu seksualnego z erotyką do próbujących wyznaczać moment przejścia od kuszenia do obietnic, od obietnic do konkretów – i konia z trzema rzędami tej / temu, kto potrafi się w tym rozeznać, co już albo jeszcze jest tym, a jeszcze lub już nie tamtym.

Inaczej: co głowa, to rozum – o ile rozum ma tu coś, w praktyce, do powiedzenia… :-)

Bardzo dobrze, że bemik przekonała Ciebie do publikacji. Jest w tekście fantastyka, jest zarys, wystarczający, świata, jest i konkursowa erotyka – tyle tylko, że, moim zdaniem, jest jej za mało, od kuszeń i obietnic, o których więcej na wstępie, raz-dwa do dzieła…

Ale Twój styl sprawia, że “to” się czyta z ochotą.

Broniąc Ochy (nie wiem, czy to konieczne) i jej erotyki, stwierdzam, że jest to pierwszy konkursowy tekst, w którym czuć pożądanie, seks i napięcie.  A nie tylko blaski księżyca muskające perłowe połacie skóry!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Ależ ja niczego nie zarzucam ani Autorce, ani Tobie, ani tekstowi! To była refleksja; może sugestywnie wyszło, ale chciałem zaznaczyć istnienie różniących się “osobistych” klasyfikacji i naszkicować – dość umowną – “półprywatną” granicę.

Przeczytałam.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Zgodzę się z Bemik. Czuć napięcie, bohaterowie miotani są emocjami. Podobało się. A na erotyce się nie znam.

No, Ocho, jednak zdążyłaś. :-)

Powodzenia w konkursie.

Babska logika rządzi!

Adamie – czyli erotyki za mało, a jak już jest, to tak bez gry wstępnej, tak?

Wiesz, napisałam ten tekst tylko po to, żeby wcisnąć scenę (wyszły dwie) erotyczne. Dla mnie ciekawe ćwiczenie i doświadczenie. Ucieszyłam się, że wyszła mi jeszcze jakaś fabuła, nawet szczątkowa, ale to zawsze jakiś bonus.

Ale generalnie uważam, że sceny erotyczne (chodzi mi o sam opis aktu) zabijają erotyczne napięcie tekstu (filmu też). To jest taki nóż wbity w plecy napięciu. Może dlatego unikam ich w opowiadaniach, chociaż – jak sobie przypomniałam – jest tu przynajmniej jeden tekst, gdzie erotyki (czy też właściwie erotycznego napięcia) nie unikałam (a, i nie jest to “Pierwsza żona” :)). Tylko jest taka trochę inaczej pokazana. Wydaje mi się, że dużo więcej można osiągnąć za pomocą opisania zmęczonych gestów, spojrzeń, stworzonego dystansu, przypadkowych (albo wręcz przeciwnie) dotyków, rozpinania guzika, dialogów… :) 

Ale wtedy tekst nie nadawałby się do konkursu, bo 15 tysięcy znaków zeszłoby mi na same podchody. ;)

Dziękuję za opinię i cieszę się, że jednak dało się “to” przeczytać z ochotą.

 

Bemik – jeszcze raz wielkie dzięki.

 

Emelkali – :)

 

Finklo – przeczytałam raz, drugi, sprawdziłam nick, przeczytałam jeszcze raz. Mam nadzieję, że nikt Ci konta nie zhakował. ;) A tak serio – to, od Ciebie, osoby na emocje mało wyczulonej – chyba jeden z największych komplementów, jakie przeczytałam. Dziękuję bardzo. 

 

Pozdrawiam.

Świetnie napisane, pełne napięcia i emocji, za co w tak krótkim tekscie – szacuneczek.

Czy mi się wydaje, czy w konkursowych tekstach z poważniejszym podejściem do tematu znać wpływy teorii taoistycznych? (ach, te czytane ukradkiem w podstawówce “Wyznania chińskiej kurtyzany”;))

Klep:)

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Ja też się przyłączę do wpisów dziewczyn. Opowiadanie pod każdym względem jest kompletne i wywołuje emocje, których jest pełne. 

 

 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Nie zhakował, nie zhakował. Napisałam, że bohaterowie ulegają emocjom, nie że ja. ;-) Ale to widać. No, nie od dziś wiadomo, że lubisz poznęcać się nad postaciami i Twoje twory nie mają lekkiego życia. :-)

Babska logika rządzi!

Alex, Śniąca – bardzo Wam dziękuję. :)

 

Alex – chodzi Ci o zachowanie równowagi?

 

EDIT: A, Finklo, rozumiem! Ale i tak się cieszę. :)

Mnie się też podoba, aż sobie przeczytałam kilka razy :-)

Ocho, chodzi mi o tracenie energii Qi przez nieodpowiednio uprawiany seks:)

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Ach, a ja tak górnolotnie pomyślałam! ;)

Nie, taoizm nie miał wpływu na ten tekst. 

 

BardzoGrubaLolu – bardzo Ci dziękuję. Twój komentarz też przeczytałam sobie kilka razy i zapewne jeszcze do niego wrócę. ;)

Podobała mi się gra kliszami (ach, te blond warkocze! Aż szkoda, że nie miała swojsko brzmiącego imienia) i prosta, ale dobrze napisana historia. Przyznam, że finał wydał mi się trochę przesadzony.

 

Opisy seksualnych przeżyć nie budzą śmiechu ani zażenowania, to też bardzo na plus. 

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Dzięki, Mirabell.

Imion bardzo często szukam bałkańskich, bo mają one w sobie zarówno swojskość, jak i jakąś uniwersalność. Tu było podobnie.

Fantastyka jest, intryga też, udatnie opisane sceny erotyczne są.

Porządny tekścik. 

Opowiadanie jest krótkie, a potrafiłaś zawrzeć w nim takie mnóstwo namiętności, skutecznie targających postaciami, że mogę tylko wyrazić podziw i wyznać, że przeczytałam Niezapominajki z niezwykłą przyjemnością.

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Domku – dziękuję. Cieszę się, że Ci się spodobało. W miarę. ;)

 

Regulatorzy – bardzo mi przyjemnie. Po pierwsze – z powodu opinii, po drugie – z powodu braku długiej listy babolowej. :)

;-D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

W końcu ocha coś napisała!

Długo kazałaś mi na kolejny tekst czekać. Ale teraz, po lekturze, wybaczam Ci wszystko! ;)

Od Nazgula punkt do biblioteki!

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Bardzo porządny tekst, ale mam jedno zastrzeżenie:

 

Nic nie mogła na to poradzić – czuła się rozczarowana. Rozorała mu paznokciem skórę na policzku ze złości i niespełnienia, ale nawet to zrozumiał opacznie.

To rozorała źle mi się kojarzy – przynajmniej w danej scenie.

Ej, Nazgulu, jakie długo? Pięć miesięcy, to dla mnie tempo błyskawiczne. :) Dzięki za komentarz, cieszę się, że się podobało, bo już się zaczęłam martwić, że to taki wyłącznie “babski” tekst. ;)

 

Zefirze – wielkie dzięki za komentarz. Hm, a mnie się jakoś nawet podoba to “rozorała”. :/

 

No, i teraz już się nie dowiem, kto jako piąty posłał “Niezapominajki” do biblioteki. ;(

 

 

Właśnie się dowiedziałaś. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

O, dziękuję! ;)

;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie zdązyłem poklepać Oszki po Bibliotece… Ale może to i dobrze, bo by jeszcze z tego jaka erotyczna chryja była ;-)

 

Jak ty to robisz, zmieścić tyle w tak krótko… Czapa z głowy, łuska z ogona, kapsel z flaszeczki! ;-) Niby takie trele morele, a tu pełan hisstoria na trójce-czwórce bohaterów i jeszczae taka skondensowana, niczym mleczko do kawy… :-D 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dzięki!

Bardzo się cieszę z tych komentarzy, a już taka opinia od surowej Ryby… Niezwykle mi przyjemnie. :)

No, wcale nie będę oryginalna. Też podziwiam, jak wiele treści jesteś w stanie pomieścić w tak małej liczbie znaków. Sceny erotyczne podobały mi się najmniej, ale faktycznie pożądanie oddałaś świetnie.

Jestem pod wrażeniem ;)

I ten tekst:

pozwoliła chłopcu, by poczuł się mężczyzną.

bardzo mi się podobał.

Tylko nie "Tęcza"!

Jeśli w oczach chłopca malował się zachwyt, jasne, że był niemy. A jaki miał być? Nadużywanie podwójnych przymiotników często bywa zdradliwe. Pierwsze zdanie wyszło trochę  śmiesznie.

Trochę dalej mamy takie zdanie: “Chwyciła jego drżące dłonie, zacisnęła na nagich, miękkich półkulach.”  

Hm.. Dezorientujące, bo równie dobrze zacisnęła dłonie chłopca na czymś innym, a nie na piersiach.

Kanwa opowiadania – Dość  sztampowy temat, mało interesujący.

Tekst specjalnie mnie nie uwiódł. 

Pozdrówka. 

Ej, no ta pierwsza scena była w miarę w miarę. ;)

 

A serio – zgadzam się z Tobą. Jak już zresztą pisałam, moim zdaniem pożądanie i napięcie lepiej, skuteczniej i łatwiej wprowadzić za pomocą innych środków, nie baraszkowania. ;)

 

Dzięki, Tenszo.

 

EDIT:

Rogerze, dzięki za wizytę. ;) Obawiałabym się Ciebie uwodzić czymkolwiek.

Mnie się podobało. Bardziej historia i bohaterowie niż scenki erotyczne.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Dziękuję, Dziadku. :)

Może ja jestem słabo rozgarnięty, ale trochę to zawiłe wszystko było. Imiona mi się lekko myliły, ale mimo to historia była warta przeczytania. Ale prawdą jest, że sama fabuła była troszkę ciekawsza niż erotyka. :)

"Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę."

Dziękuję, Aedanie. :)

 

Hm, widzę, że erotyka jednak nie jest moją mocną stroną. ;)

Ach, Ocho, dlaczego u Ciebie erotyka ma taki tragiczny posmak? Tekst bardzo ładny, tylko szkoda, że aż taki smutny. Nawiasem pisząc, po raz pierwszy zauważyłem w Twoim tekście aż taki ładunek emocji związanych z uczuciami między dziewczyną i chłopakiem. A zawsze byłaś raczej zdystansowana i chłodna. Pozdrawiam.

Ryszardzie, tak jakoś wyszło, opcji zakończenia miałam kilka, wybrałam w końcu to, jako najlepiej mi historię puentujące.

Masz chyba rację z tymi emocjami między dziewczyną i chłopakiem. Rzeczywiście, takiej klasycznej  (?) pary w tekście, który nie jest specjalnie żartobliwy, to chyba jeszcze nie miałam. Ale zdystansowana i chłodna? Ja raczej nie. ;) A moi bohaterowie? Oni owszem, często tacy bywają. A przynajmniej stwarzają takie pozory, bo w środku się kotłują. ;)

Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam.

Ekhm, do mnie przemówiło.

Ale ja jestem prosty chłopak…  :) 

Nie biegam, bo nie lubię

A, to się dobrze składa. Bo ja jestem prosta dziewucha od prostych historii. ;)

Dziękuję, Corcoranie.

Opowiadanie lekkie, że aż miło się czytało. Podobnie jak Aedan, miałam małe problemy z rozróżnieniem bohaterów. Nie wiedziałam kto był czyim bratem a kto siostrą, ale ostatecznie wszystko się poukładało niczym puzzle:).

Ogólnie wrażenia pozytywne. Niczego nie było za dużo ani za mało.

Dzięki, Dracoo. :)

A, cholera, tak się starałam, żeby bohaterowie byli rozróżnialni (bo nie raz mi zarzucano w przypadku innych opowiadań, że się mylą). Więc tu używałam tylko imion, i to gęsto.

No nic, muszę dalej nad tym myśleć.

Już tak się nie zrażaj. Nawet czytając tych największych autorów czasem zdarzało mi się nie dostrzec powiązań pomiędzy bohaterami. Ale czasem właśnie o to chodzi, nieprawdaż?;p

Czasem na pewno tak. Tu raczej nie. ;) Ale nie, nie zrażam się. :)

Dzięki.

Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania, bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każda uwaga niewłaściwie stosowana zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.

 

 

Wyjęła spinki z włosów i jasne warkocze uderzyły w jej piersi, pełne i blade. Uśmiechnęła się, widząc niemy, cielęcy zachwyt w oczach leżącego na trawie chłopaka

Gryzie mi się ten początek, Pierwsze zdanie jest mocne; szczególnie wzmocnione tym uderzeniem, bo uderzenie w takiej sytuacji nie jest pierwszą rzeczą, która przychodzi na myśl. I po tym mocnym rozpoczęciu, które zapowiada kolejne (mocne) wydarzenia, jest rozmycie.

 

Chwyciła jego drżące dłonie, zacisnęła na nagich, miękkich półkulach

Musiałem się zatrzymać, bo nie załapałem, o co chodziło z półkulami. Wychodzi mój brak doświadczenia ;)

 

 

Z całości najbardziej podobała mi się erotyka. Nie jest jej za dużo ani za mało, plus mamy w niej jeszcze to „dawanie i branie”, które jest kluczowe dla tekstu. A przynajmniej ja to tak zrozumiałem.

 

Z pozostałą częścią mam problem, bo widzę przebłyski potencjału, ale są niespójne. Czytając miałem wrażenie, że najpierw powstały sceny erotyczne, a później trzeba było je czymś połączyć. Tylko że te nici między nimi są cienkie i wiotkie.

 

Styl jest ok. Dobrze się czytało.

 

Bohaterowie mogą być, chociaż nie zachwycili, nie przekonały mnie ich emocje. Może było za dużo bohaterów? Nie wiem, czy nie zaszkodził im i całej fabule limit znaków. Gdyby bardziej wytłumaczyć ich motywacje i całą sytuację, to mam wrażenie, że bardziej bym się przejął.

 

Zakończenie nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. A szkoda, bo oczekiwałem jakiegoś mocnego uderzenia.

 

Podsumowując, widzę potencjał, ale chciałbym zobaczyć, co się z niego urodzi. Dlatego, ocho, powinnaś pisać więcej i częściej.

 

 

Pozdrawiam,

 

B.A.

 

 

I pity the fool who goes out tryin' to take over da world, then runs home cryin' to his momma!

ocho, powinnaś pisać więcej i częściej. – O tak, zgadzam się! ;)

 

Dzięki, B.A., za komentarz. Z tymi półkulami to mnie jednak zadziwiłeś. ;)

Nie zapomniałem ;)

 

Z półkulami miałem problem, bo nie spotkałem się z takim nazewnictwem. No i które półkule? Dobra, nie pogrążam się…

I pity the fool who goes out tryin' to take over da world, then runs home cryin' to his momma!

Przeczytałam.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Przeczytałam.

Muszę przyznać, że i dla mnie historia była znacznie ciekawsza od ładunku erotyki w tekście. :) I podziwiam, że zdołałaś tyle zmieścić w tak krótkim opowiadaniu – ja nie umiem pisać tak skondensowanie i zazdroszczę. ;p

Z imionami też się zamotałem trochę, ale myślę, że jest to spowodowane długością tekstu. Przy obszerniejszym opowiadaniu, każdy miałby czas by zaznajomić się z bohaterami.

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Morgiano, Rooms – tajemnicze z Was dziewczyny. ;)

 

Elanarze – dziękuję. Cieszę się z Twojej opinii, bo uważałam, że szortów właściwie nie umiem pisać, właśnie z tego powodu, że nie potrafię kondensować. :) Tak więc fajnie, że czasem się uda.

Motywy pornograficzne do moich ulubionych nie należą, ale te z Twojego opowiadania są całkiem znośne, podszyte nawet emocjami, przez co wydały mi się niewulgarne i za to plus. Kolejnym plusem są bohaterowie, którzy – mimo dziwnych imion – nie mieszali się podczas lektury ani trochę. Bohaterowie i ich relacje są, jak to zwykle u Ciebie, najjaśniejszym punktem opowieści; ich tożsamość, przeszłość, prawdziwe uczucia wyjawiane czytelnikowi po małym kawałeczku (choć i tak szczątkowo) sprawiają, że chce się czytać dalej. No i ten smutny finał – niektórym zapewne może wydać się zbyt dramatyczny – mi jednak nie przeszkadza; Słowianie lubią czytać o smutku i cierpieniu. ;)

Mam oczywiście zarzut – tekst jest zbyt krótki. Wiem, wiem, konkursowe limity i-te-pe, ale, do jasnej cholery, fajnie byłoby przeczytać tę historię w dłuższej wersji, w której nie zdarzyłoby się nic więcej niż w tej czytanej powyżej, ale bohaterowie mieliby więcej czasu by snuć się bez celu, prowadzić budujące napięcie dialogi, z udawaną obojętnością wzruszać ramionami, spoglądać ukradkiem, uciekać myślami w świat nie tak do końca wyblakłych wspomnień, by w końcu doszło do śmierci, która byłaby naturalnie wydarzeniem niejednoznacznym, na może nawet symbolicznym; takim, które otwiera kartę kolejnej opowieści, o!

Chciałbym więcej, bo mi się podobało, no… :/

Sorry, taki mamy klimat.

Sethraelu, bardzo lubię Twój komentarz. :) Cieszę się, że Ci się spodobało. Sceny pornograficzne? E, no bez przesady. Ale mnie sceny erotyczne też nudzą, zazwyczaj w książkach omijam je wzrokiem, spiesząc do ciekawszych wydarzeń. :) Chociaż, jak się teraz zastanawiam, to czytam cholernie mało książek, w których występują sceny erotyczne. Hm.

 

Imiona są albańskie, więc wcale nie dziwne. ;P

Mnie się jednak wydaje, że ten tekst nie sprawdziłby się w dłuższej formie. Zresztą, jeszcze 1/3 limitu mi została do wykorzystania, uznałam jednak, że napisałam wszystko, co chciałam. A to prosta, właściwie banalna historia miłosna, po co rozwlekać?

 

Bardzo dziękuję.

 

Hm, Sethraelu, tak sobie teraz pomyślałam, czy w Twoim poprzednim komentarzu znalazły się jakieś aluzje? Czy tak sobie tylko ubzdurałam? :)

Jakieś pewnie by się znalazły, ale trudno mi powiedzieć, co możesz mieć konkretnego na myśli. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

A, nic, pewnie sobie coś ubzdurałam, tak jakoś przy piątej lekturze Twojego komentarza (w ramach głaskania własnego ego. ;)).

W razie wątpliwości zapraszam na priv! ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Bardzo ładny tekst. Bohaterowie ich relacje nakreślone tak, że nic mi się nie myliło, a nieraz mi się myli w tutejszych opowiadaniach. Nie wiem, jak to wypada pod względem konkursowym, ale dla mnie, jako czytelnika, dla którego owe złożenia to sprawa drugorzędna, stosunek erotyki do fabuły całkiem ładnie wyważony.

Dzięki, Zygfrydzie. Cieszę się, że wyważony. :)

Przeczytałem już jakiś czas temu i nadrabiam zaległości w komentowaniu.

Opowiadanie klimatyczne i koncepcyjnie mi bliskie. Moje uznanie również za skumulowanie całej historii w tak krótkim tekście. Właśnie w takich sytuacjach odczuwam najsilniej, jak wiele nauki jeszcze przede mną.

Jeśli chodzi o czerpanie energii z ludzi, to sam wykorzystuję ten motyw. Muszę jednak przyznać, że powiązanie koncepcji z ludowymi wierzeniami, czy nawet kulturą pogańską, wydaje mi się coraz bardziej atrakcyjne.

Opowiadanie generalnie smutne, ale ja takie melancholijne klimaty lubię najbardziej. Wzbudzają we mnie odczucia, które zostają na dłużej. Dziękuję za to opowiadanie.

empatia

Dzięki, Empatio, za Twój przemiły komentarz. :)

Klimatyczne ;)

Emtri, dzięki za wizytę. :)

Z racji tego, że świeci słońce, a krówki jedzą trawkę, emitują nieprzyzwoite ilości gazów cieplarnianych i robią MUUUUUUUU!, dzisiaj, zamiast tradycyjnej kropki, będzie kwiatuszek:

 

@->--

 

Zrób uśmiech.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Czuję się wyróżniona. :)

 

Taki zrobię uśmiech. Niemiecki, ni z gruchy ni z pietruchy.

 

Ü

Piękna Polka to i po niemiecku pięknie się uśmiechnie.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Och, jakiś Ty miły, Cieniu! ;)

 

Mam nadzieję, że to nie wstęp przed komentarzowym łomotem. :)

Ja rzadko bywam miły. Za to rzadko nie bywam szczery.

 

Co do komentarzowego łomotu, to, niestety, nie mogę rozwiać Twoich wątpliwości bądź spełnić nadziei. Przynajmniej na razie.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Wiem, wiem. Jesteście irytująco wręcz profesjonalni. ;)

 

Pozdrawiam.

Nie będę opisywać chwili ciszy “we mnie”, która nastąpiła po słowach:

“– Przecież wiem, że chcesz.“

“– Oszalałeś, Samirze.“

Smutne zakończenie jest jedyną możliwością.

Piękne opowiadanie…

Niech Wszechświat Wam błogosławi...

Karamalo, niezwykle miło czyta się takie komentarze.

Bardzo dziękuję! :)

O jejku, jejku, rudzielec! Rudzielcom mówimy stanowcze: NO CZEEEEŚĆ!

Wiesz, że pięknie piszesz, prawda? A jak na kogoś, kto erotyzuje szczątkowo, robisz to fenomenalnie. Bardzo ładnie, sugestywnie i ze smakiem. No i konkretnie, co też – zwłaszcza w kontekście konkursu – bardzo się chwali.

Opowiedziana przez Ciebie historia, choć tragiczna (dwa smutne zakończenia w jednej opowieści – to musi robić wrażenie) i bogata w niedomówienia, bardzo mi się podobała. Nie wiem czemu, ale całym klimatem kojarzy mi się z Mickiewicza balladą o lilijach pewnych.

 

Jedno, do czego mogę i mam ochotę się przyczepić, to reakcja – a raczej brak reakcji – Samira w scenie finałowej. Obudził się obok trupa dawnej ukochanej a obecnego wroga, wstał… i właściwie tyle.

No i dlaczego nie zrobił szwagru osobnych koralików?

 

Gratuluję wyróżnienia, zwłaszcza, że zasłużone.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Niby utarte schematy, jakaś powtarzalność i nawiązanie do innych historii jest, ale tekst w Twoim wykonaniu był dla mnie czystą przyjemnością. Czułam emocje wszystkich bohaterów, a świat przedstawiony był bardzo dobrze zarysowany. Chciałoby się móc powiedzieć: Chcę więcej! Ale no cóż dałaś ile dałaś, chociaż tyle radości. Oprócz tego, że potrafisz pisać, to muszę powiedzieć, że potrafisz pisać erotycznie, tak że czytelnik czuje wszystkie emocje towarzyszące Twoim bohaterom. :)

 

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Cieniu, Morgiano, dziękuję za tak budujące komentarze!

 

Cieniu, jeśli mogłabym się wytłumaczyć – mam wrażenie, że Samir jednak nie olał trupa swojej eks. Ocknął się o świcie, siedział przy niej dość długo (aż słońce było już stosunkowo wysoko), no i potraktował ciało Sanji z czułością. Przynajmniej miałam zamiar, by tak to wyglądało. :)

Co do koralika – no, może się po prostu nie dało, no. ;)

 

A, a ja już nie rudzielec. Zrobiłam się na siwo. :)

Oj, Cieniu, bardzo Ci dziękuję za nominację. Jest mi niezmiernie miło! :)

Ależ zupełnie nie ma za co, Oszko. Daję Ci to, na co – w moim odczuciu – zwyczajnie zasłużyłaś.

 

A tłumaczenie, powiedzmy, że kupuję ;).

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Ocho, należysz do moich ulubionych autorów na tym portalu (więc pisz więcej!) i kolejny raz upewniłam się, że pisać to Ty umiesz. :) Jest klimat, nawet jakby fantastyczny, są sceny seksu, jest też “ale”. Przyznaję ze wstydem, że nie zrozumiałam chyba końcówki* i tylko podejrzewam, że Sanja popełniła samobójstwo. Ale dlaczego? Z miłości zapewne, choć nie rozumiem tego. Wydała mi się silną kobietą (szczególnie w porównaniu z bezbarwną Mirą), która po prostu powinna wziąć się w garść po nieudanym związku. Erotyka zbyt dosłowna, jak dla mnie, zbyt mechaniczna, ratuje ją tylko tło emocjonalne. 

 

*Po komentarzach widzę, że chyba jednak zrozumiałam dobrze.

Rooms – bardzo Ci dziękuję za opinię. Cieszę się, że tak w ogóle Ci się moje pisanie podoba, łatwiej przełknąć, że w szczególe może tym razem nie do końca. ;)

Co do końcówki – ja sobie tak to właśnie wymyśliłam. Masz rację  – Sanja sprawia wrażenie silnej postaci, jeszcze do tego jakby z zasady przeznaczonej do dominacji. Więc sobie ten finał chciałam zrobić przewrotnym – nie taka ona silna, jak być powinna, żyć bez Samira nie może, kocha go naprawdę. Wiem, że powinna wziąć się w garść, ale co to wtedy byłaby za historia? ;)

 

Morgiano, Psycho – wielkie dzięki za nominację. Ucieszyłam się. :)

Powodzenia, Ocho, życzę kolejnego piórka. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Napisane pięknie – no, ale to przecież Ocha ;) – i tak niezwykle plastycznie. I pięknie, i smutno… No, ale przecież to Ocha :)

Bardzo mi się podobało.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Dzięki, Emelkali. :) Przed każdym “ale” zamierało mi serce. ;) Bardzo się cieszę, że Ci się podobało.

przyłączę się do głosów, które mówią, że historia jest ładnie napisana i lekko się czyta. Z drugiej strony – od siebie dodam, że niezbyt mnie wciągnęła ; P Ci bohaterowie z drugiego planu dostali za mało uwagi. Wobec czego, odnoszę wrażenie, tragiczny czworokąt jest trochę słabo zarysowany, historia jest zbyt ukierunkowana na główną parę, wobec czego ci pozostali zdają się nieco zbędni.

Abstrahując od konkursu – erosceny trochę rozwlekają opowieść. Zdaje się też, że jak nasza bohaterka chciała się zabić poprzez podcięcie żył, to nie mielibyśmy do czynienia z wąskimi cięciami ; P

I po co to było?

Syf.ie, dzięki za przeczytanie i komentarz.

 

bohaterowie z drugiego planu (…) zdają się nieco zbędni. – E tam, nieprawda. Są po prostu z drugiego planu. ;)

erosceny trochę rozwlekają opowieść – No, jasne, trudno się nie zgodzić, zwłaszcza jeżeli chodzi o drugą. Gdyby nie konkurs – zapewne w ogóle bym ją wywaliła albo ograniczyła do dwóch linijek.

jak nasza bohaterka chciała się zabić poprzez podcięcie żył, to nie mielibyśmy do czynienia z wąskimi cięciami – czepiasz się! ;P

 

Pozdrawiam

 

 

 

Czytałem, co zaznaczyłem w komentarzu, z ochotą, ale jak byłem nie do końca przekonany, tak ponownie mam wątpliwości. Tym razem poważniejsze i innej natury. Twist w zakończeniu bardzo mi „nie leży”. Samir przegrywa swoisty pojedynek, ale ostatecznie to Sanja ponosi klęskę, ginie z własnej ręki i własnego wyboru – w tym tkwi jakaś sprzeczność, niedopasowanie do wcześniejszych, jawnych i domyślnych, charakterystyk postaci. Taka nagła przemiana, nagłe przebiegunowanie postawy Sanji? Nie, nawet odczytane jako przesłanie, że zakochana rusałka(?) pozostaje wrażliwą kobietą i poświęca się, nie przekonuje. Odwrotnie – trafiłoby…

Przykro mi, ocho. Nie popieram nominacji.

Trudno, Adamie. Nie napiszę, że mi przykro, bo w sumie nie jest mi przykro. :)

 

Nie, nawet odczytane jako przesłanie, że zakochana rusałka(?) pozostaje wrażliwą kobietą i poświęca się, nie przekonuje. Odwrotnie – trafiłoby… – Ale z tym nie mogę się zgodzić, w ogóle i nic a nic. Cały tekst opiera się na tym założeniu, więc finał jest jego konsekwencją. Odwrotnie – byłby banał, nuda, zwykła scenka i tekst, który nie jest warty nawet nominacji.

 

Pozdrawiam.

Miała już następnego? Miała. Nie tak dobrego i tak dalej, ale miała. W takim układzie albo zemsta dla zasady, albo odpuszczenie sobie i temu pierwszemu. Tak to widać z mojej strony.

Adamie, nie chcę, żeby to wyglądało na to, że się kłócę, bo tak nie jest. Rozumiem, że tak ten test odbierasz, nie jest on też na tyle niesamowity, żebym miała o niego kruszyć kopie do upadłego. ;)

Ale używasz argumentów podobnych do tych, które użyła już chyba Rooms – logicznie rzecz ujmując to Sanja powinna odpuścić. Jasne, trudno się nie zgodzić. Cóż, logika w takich sytuacjach nie zawsze ma zastosowanie. Jednak i teoria, i praktyka pokazują, że moje rozwiązanie jest równie wiarygodne, a na pewno literacko bardziej interesujące. ;) 

 

Bardzo lekko się czyta:-)

Bardzo lekko się czyta:-)

Dzięki i dzięki. :)

Nowa Fantastyka