- Opowiadanie: Emelkali - Dotknij mnie

Dotknij mnie

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Biblioteka:

Cień Burzy, ocha, PsychoFish

Oceny

Dotknij mnie

Dotknij mnie. Proszę, dotknij. Muśnij opuszkami, delikatnie, jak pierwsze promienie słońca przemykające przez szybę i tańczące na zimnym marmurze. Ogrzej tę słodką przestrzeń pomiędzy tobą i mną.

Dotknij mnie.

Proszę, dotknij.

 

***

 

– Coś się tak zagapiła? Stoisz tu i stoisz. Wszyscy już poszli. Heeej! Jesteś tu? Ale jaja! Tylko nie leć macać.

– Co?

– Obudziła się, śpiąca królewna. Mówię, żebyś nie leciała macać!

– Rany, przecież nie jestem głucha, słyszę. Nie wrzeszcz! Pół klasy teraz się gapi.

– No, bo i jest na co popatrzeć! No, co? Zajebisty jest, nie pogadasz. Aż się chce…

– Jezu! Aleś ty…

– No, jaka? Jaka?

– Jak faceci! Pierwotniak!

– Sama jesteś pierwotniak! I jeszcze głupia dewota!

– Dewota?

– A pewnie! Myślisz, że nie widziałam, jak się przyglądałaś? Tak, żeby nikt nie widział! Gapiłaś się, a teraz udajesz świętoszkę!

– O, matko!

– Widziałam! Przyglądałaś mu się! Aż ci ślina pociekła!

– Wiesz co? Jesteś obrzydliwa.

– Przynajmniej nie udaję lepszej od innych! Całymi dniami z książką na kolanach i że niby faceci cię nie kręcą. Już wszyscy wiedzą jaka jest prawda. Wszyscy! Święta się, kuźwa, znalazła. Aniołek! A gapi się, jak wszyscy! No… jasne! Idź sobie! Udawaj, że nie słyszysz! Świętoszka!

 

***

 

Dotknij mnie. Palce niech przemkną jak westchnienie. Jak łagodny podmuch. Powietrze zadrży. Jeszcze nie płomień, a ledwie zarzewie. Jak ciepły oddech na zmarzniętej skórze. Jak zapowiedź nieskończone głębi doznań. Obietnica nadchodzącego.

Dotknij mnie.

Proszę, dotknij.

 

***

 

– Byłam tu kilka lat temu, wiesz? Wycieczka szkolna… Ostatnia gimnazjum, albo pierwsza liceum. Jakoś tak. Ciągali nas wtedy po różnych takich okropnie nudnych miejscach. Wiesz, durny wiek, dzieciakom hormony szaleją, a nauczyciele myślą, że bliski kontakt z kulturą coś pomoże.

– Ty pewnie byłaś inna?

– Nie śmiej się! Trochę byłam. Książki, jakieś próby pisania, malowania… Dobra, widzę co myślisz.

– Tak, kochanie?

– O rany! Masz rację! Byłam potwornie nieciekawa!

– Niemożliwe. Nie ty.

– A śmiej się, śmiej. Ładnie to tak żartować ze swojej kobiety?

– Przecież wiesz, że cię kocham.

– I twoje szczęście!

– Wyobrażam sobie szarą myszkę, taką, co to ledwie wyściubiła śliczny nosek spomiędzy książek,  wgapiającą oczęta w tę potworność. O, tam. Pewnie spłonęłaś purpurą i uciekłaś przerażona.

– Prawdę mówiąc, rzeczywiście uciekłam. Pokłóciłam się z koleżanką… Tak, to jednak była pierwsza liceum, bo ona nie chodziła ze mną do gimnazjum. Narobiła mi strasznego obciachu. Masakra, mówię ci.

– O co się pokłóciłyście? O faceta?

– Właściwie… tak, o faceta.

 

***

 

Dotknij mnie. Połóż dłoń. Od czubków palców aż po nadgarstek. Niech poczuję jej moc. Siłę wspólnej tęsknoty. Przesuwaj. Powoli. Niech płynie dreszcz, niech mnie ogrzewa. Zarzewie niech błyśnie płomieniem. I płonie. Pieszczota bez końca. Łagodność zostaw przeszłości. Teraźniejszość niech pali. Wypala niewidoczne znaki. Tylko my je zobaczymy, tylko my poznamy. Podzieleni i połączeni tajemnicą. Spalimy się w twoim dotyku. Spopielimy wszechświat.

Dotknij mnie.

Proszę, dotknij…

 

***

 

– Mamo, ja chcę na lody!

– Zaraz, daj mi chwilę. Rozejrzyj się. Zobacz ile tu wspaniałych rzeczy.

– Nuuuuuda.

– A wiesz, że kiedy byłam tylko kilka lat starsza od ciebie, też mnie tu przywieźli…

– I co?

– Przyjechałam na wycieczkę. Pierwszy raz do dużego miasta…

– I co? Zgubiłaś się? I napadli na ciebie bandyci? Ale podłożyłaś jednemu nogę, drugiego uderzyłaś… o tak! Rach, ciach, prach! I już leżeli! I przybiegli policjanci! I zaczęli strzelać! Wszędzie były flaki i krew! Tak!? Tak, mamo!?

– Niezupełnie. Właściwie zupełnie nie. Po prostu pierwszy raz widziałam wtedy takie piękne rzeczy. Chciałam, żebyś…

– Nuuuuda. Możemy już iść na te lody?

 

***

 

Dotknij mnie. Pieść. Niech twoje dłonie suną, zgłodniałe. Niech poznają każdy zakątek. Niech sprawdzą każdą krzywiznę. Ogień niech pali. Wichura szaleje. Światło oślepia. Bądź przy mnie. Pozwól mi być przy tobie. Jeden dotyk wszystko zmieni. Dotknij mnie, a podpalimy świat. Cofniemy czas. Obudzimy zielonooką bestię. Będzie się nam przyglądała z rozpaczliwą zazdrością. Pozwolimy jej zobaczyć perfekcję. Pozwolimy jej pożądać spełnienia, takiego jak nasze. Bo przecież nie było dotychczas nikogo, kto byłby tak doskonały razem. Jak my. Nikt… Nigdy…

Tylko mnie dotknij.

Dotknij mnie…

Dotknij!

 

***

 

– Witaj, przyjacielu. Ile to już lat? Nic się nie zmieniłeś. O mnie tego nie można powiedzieć, prawda? Dla mnie czas nie był łaskawy. Ty zaś wciąż jesteś tak samo piękny, jak w dniu, w którym zobaczyłam cię pierwszy raz. Tak samo doskonały. Wiesz, że zawsze, gdy tu jestem, zdaje mi się, że do mnie mówisz? Nie, nie słyszę głosów. Och, nie! Jestem stara, ale nie szalona. Kiedy jednak patrzę na twoje usta… bo patrzę przede wszystkim na nie… zdaje mi się, że wargi drżą i chcą coś mi powiedzieć. Nie, nie jestem świętoszką, przyjacielu. Inne twoje… walory też dostrzegam, ale one nie są tak pociągające, jak te milcząco-szepczące usta. Nagi mężczyzna nie robi już takiego wrażenia na kobiecie w moim wieku, przyjacielu. Z drugiej strony… Zawsze chciałam cię dotknąć, wiesz? Sprawdzić jak gładki jest marmur. Czy zdołam go rozgrzać. Czy na tym idealnym ciele pojawiłaby się gęsia skórka? Czy będzie drżało? I jak… jak będzie drżało? Tyle lat minęło, a ja wciąż mam na to ochotę, wiesz?

– Proszę pani! Proszę nie dotykać eksponatów! Proszę pani!

 

***

 

Dotknij mnie. O tak! Właśnie tak!

Cofamy czas. Zmieniamy świat. Spełniamy marzenia. Całe życie. Warto było czekać. Twoja skóra rozpala moją. Rozgrzewasz biel marmuru. Pęka skorupa. Płonę.

Dotknij mnie.

Serce zaczyna bić. Krew płynąć. Gorącym strumieniem mknie przez moje ciało. Pierwszy oddech. Głęboki. A później jeszcze i jeszcze. Tak. Tak. Tak!!! Tętno przyspiesza. Serce szaleje. Dotykaj. Kochana, dotykaj. Ożyw pieszczotą martwy posąg. Niech świat nam zazdrości. Niech słońce schowa się wśród obłoków. Malujmy obrazy. Twoje ciało. Moje. Niech bestia warczy. Nikt i nic…

Dotknij mnie, kochanie. Dotknij.

Niech krzyczę.

Żyję!

 

 

 

Koniec

Komentarze

Ciekawy pomysł na erotykę. Nietypowy. Aż mi się dowcip przypomniał. Ha! Aż do wyników i ujawnienia Autorów nie możecie pyskować i chcieć, żebym opowiedziała. ;-)

Ogrzej tą słodką przestrzeń

Tę przestrzeń.

Babska logika rządzi!

Inna  wersja Pigmaliona?

Ładnie napisane.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

No, to ktoś pojechał po dewiacjach – to się agalmatofilia nazywa;)

Ale napisane faktycznie ładnie.

 

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Przykro mi to pisać, ale dla mnie ten tekst jest przewlekle nudny, a erotyki tu tyle, ile romantyzmu w parze skarpetek. Pozdrawiam rozczarowany.

Oj, a moim zdaniem puenta nadrobiła sporo. Zaskoczyła mnie. Rzeczywiście, opisy erotyczne są z kategorii bardzo “uduchowionych”, ale też sobie pomyślałam, że może pasują do wyobrażeń o erotyce nastolatki zatopionej w książkach.

Marmurowy posąg, pałający żądzą?

Opowiadanie nie uwiodło mnie, ale przynajmniej jest ładnie napisane. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dla mnie to trochę smutne. Takie o przemijaniu…

Niech Wszechświat Wam błogosławi...

Ostatni paragraf jest genialnie napisany, niesamowicie dynamicznie, ożywia całość. Krótkie, dosadne zdania tam pasują. Wiele jednak mnie kosztowało, żeby tam dotrzeć. Czekałem cały czas na jakąś informację o przeszłości posągu. Skąd się tam wziął, co przeszedł, kogo dokładnie przedstawia itp. Bez tego, ciężko mi go spersonifikować i wyobrazić sobie, że używa swego rodzaju telepatii. No, ale dobrze zbudowani, nadzy, marmurowi mężczyźni kojarzą mi się ze starożytną Grecją, a to moja ulubiona epoka. Swojego czasu nie żałuję, ale żałuję, że autorka poskąpiła swojego na rozbudowanie odrobinę tego pomysłu.

Jesteś pisarzem? Mień się najlepszym. Ale nie jesteś nim, póki ja jestem w pobliżu. Masz wątpliwości? To włóż rękawice, sprawdź z czego jesteś ulepiony. Zacznij wymierzać ciosy za to w co wierzysz. Boksuj w klawiaturę, na litość boską!

Tej dewiacji nie znałem. Ale sobie ktoś mógł zaszaleć podczas Nocy Muzeów. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Napisane sprawnie, ale trochę brakuje mi historii w tej historii – tak, jakby to był dopiero szkic do opowiadania, w którym będzie się działo coś więcej (co to za posąg? życie kobiety?) :-)

Zastanawiam się też, czy w tym tekście sprawdzi się gimnazjum. Skoro główna bohaterka najpierw jest uczennicą, a potem ma swoje dzieci i się starzeje, to pierwsza scena musiałaby się rozgrywać w czasach, kiedy gimnazjum nie istniało… albo w II RP, ale wtedy raczej dziewczęta nie rozmawiałaby tak swobodnie o macaniu posągów i nie nazywałyby się dewotami. Chyba że pierwsza scena dzieje się plus minus w naszych czasach, a reszta akcji w przyszłości, ale na to nic nie wskazuje. W sumie mało istotny szczegół, ale rzucił mi się w oczy.

Od samego początku zaciekawiło mnie co to za posąg. Któryś bardzo znany? 

Erotyka taka ulotna, nienamacalna. Niezwykłe jest, że nie ma tu narracji. Całość opowieści przedstawiona w samych dialogach i monologach, które tak naprawdę nie mówią nic wprost. A mimo to historia wydaje się być jasna (pomijając tajemniczość posągu :) ). 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Podobało mi się, bo to taka fatastyka-niefantastyka. Czyli każdy może sobie sam odpowiedzieć, czy posąg rzeczywiście do bohaterki w jakiś telepatyczny sposób przemawiał, czy ona po prostu “słyszy głosy” :)

Wyślij tekst do Silmarisa! --> literatura[at]silmaris.pl

“Podpalimy wszechświat”? ;) Językowo trochę egzaltowane jak dla mnie. Ale fajny pomysł.

The only excuse for making a useless thing is that one admires it intensely. All art is quite useless. (Oscar Wilde)

Przeczytałem:0)

empatia

Dobre wykonanie, interesująca forma, ale sama treść niespecjalnie do mnie trafiła. 

Bardzo, bardzo mi się podobało. Cóż tu więcej mówić w końcu to Emelkali. :) Ja nie wiem, jak mogliście tego nie wiedzieć. Widzisz, Em, a mówiłaś, że wszyscy od razu Cię przejrzą. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

No nie? A tu dupa! Wiele osób, Ciebie, Emi, pomyliło ze mną. Trochę to, obawiam się, nie współgra z Twoją teorią charakterystyczności, ale mnie tam pasuje. Ba! Poczytuję to sobie za zaszczyt nie mniejszy niż pomylenie mnie z Psycho.

 

A tekst, no cóż – moje zdanie znasz. Biblioteka co najmniej. No i jeszcze raz dziękuję za to, że, mimo początkowej niechęci, zechciałaś wziąć udział w zabawie. Mam nadzieję, że, podobnie jak ja, uważasz teraz, że warto było.

 

Peace!

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Ha! dla mnie autorstwo tego tekstu nie do pomylenia.:) Ciekawy pomysł na erotykę.

Emelkali w stanie czystym, czyli świat pręży się, mruczy, wilgotnieje i drży – ale, koleżko, patrz, lecz nie dotykaj, o nie nie, dotykanko jest zabronione. Męcz się na odległość, spalaj we własnym ogniu – ale łapki przy sobie, na kołderkę! :-D

 

Jestem jakoś pewien, okropnie wręcz strasznie niezachwianie, że Emelkali doskonale wie, jak to jest grać w towarzystwie w “Kamienną twarz”. ;-)

 

Moim zdaniem, styl nie do pomylenia, a odwrócenie Pigmalionowej historii (czyli tym razem pomnik kocha człowieka) fajnie wpisuje się w erotyczny konwenans zabawy, na potrzeby ktorej tekst powstał.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Dzięki wszystkim. Zwłaszcza tym, którzy obstawiali, że to nie ja :P

A byłam taka pewna, że nie można się pomylić :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Bardzo ładny erotyk. Gratuluję :) Przeczytałam z prawdziwą przyjemnością.

Dziękuję :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

smiley

Nowa Fantastyka