- Opowiadanie: wiwi - Czekanie

Czekanie

Oceny

Czekanie

Czekała na niego co noc. Leżąc w starannie wyścielonym łożu, przy uchylonym oknie, marzyła, by przyszedł i otulił ją całą. Przeniknął umysł, a ciało wprawił w delikatne drżenie, dostarczając niepowtarzalnych wrażeń.

Tak bardzo go kochała. Każdy, nawet przelotny kontakt z nim przenosił ją w inny, niezwykły świat. Świat fantazji i głęboko skrywanych pragnień. Wszystkie problemy, troski dnia codziennego przestawały mieć znaczenie. Liczyli się tylko ona i on… z nią, w niej.

Nie wiedzieć czemu, nie zawsze przychodził. Może miał wiele kochanek i co wieczór odwiedzał inną? A może to ona nie potrafiła przyciągnąć go tak, by zagościł na stałe?

Czekała…

Koniec

Komentarze

Proponuję, aby czekająca, zamiast się bezproduktywnie wylegiwać, wzięła sprawy w swoje ręce.

Cokolwiek to znaczy… ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Żeby to jeszcze było takie proste :)

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

No, nie porwało.

Leżąc w starannie wyścielonym łożu, przy uchylonym oknie marzyła by przeszedł i otulił ją całą.

Drabble trzeba dopieścić, bo każdą skazę widać. Przecinki po “oknie” i “marzyła”. Przeszedł czy przyszedł?

Babska logika rządzi!

Żeby to jeszcze było takie proste :)

Kochana/ kochany, jak się nie da z nim, to trzeba sięgnąć po innego. Po licho marnować czas na głupca :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Nie zawsze i nie wszystko bywa proste. Doskonale to rozumiem.

A akwarelka przeładna i bardzo spontanicznie (od)malowana.

...always look on the bright side of life ; )

Przeczytałem.

:-) Radzę jak regulatorzy. :-)

Zabrakło mi jakiejś puenty czy zaskoczki na koniec.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

@Regulatorzy, Adamie, a co konkretnie radzicie?:) @Finklo, dziękuję za wytknięcia. Tak to właśnie czasem bywa, że autor czytając swój tekst widzi to, co chce widzieć, a nie to, co napisane ;) @Emelkali, niełatwo znaleźć zastępstwo ;) @Jacku, dziękuję za miłe słowa, choć są nieco na wyrost. Nazywać akwarelą niewydarzonego drabbla o bezsenności? Gruba przesada ;) @Szyszkowy, w pierwszej wersji puenta była taka, że ten upragniony sen wreszcie do niej przyszedł i nie wypuścił ze swych objęć już na wieki wieków. Ale w końcu uznałam, że to zbyt… drastyczne ;)

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

Primo: personifikując, dawać wskazówkę, trop jakiś, że nie o rzeczywistą, fizyczną osobę chodzi. Tekst nabrałby innego znaczenia, sensu, przestałby opowiadać o dziewoi pogrążonej w tęsknym oczekiwaniu na tego wymarzonego. Nie musi to być trop rzucający się w oczy. Niechby pojawił się brat Tanatosa – już wiedziałbym, o kim mowa i odebrałbym tekst inaczej, zgodniej z Twoimi intencjami.

Secundo, z innej beczki. Widzi ktoś w Twoim tekście akwarelę? Ciesz się – bo faktycznie ładny obrazek namalowałaś słowami – i nie pisz, że niewydarzony.

Powodzenia w malowaniu słowami.

Dziękuję, Adamie:)

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

…dlaczego Anonim?

Ja też nijak nie załapałam, co Poeta Malarz chciał przez to powiedzieć.

Babska logika rządzi!

Eee tam. Pigułka na sen, pół litra, ewentualnie butelka wina, jeśli podniebienie delikatne. I brat Tanatosa na jednej nodze przyleci. Albo na jednym skrzydle.

A pomysł z niewypuszczaniem z objęć na wieki wieków był niezły. Ja bym wolał taką puentę.

Choć obrazek (czy tam miniaturka, pięć na siedem cali) namalowany istotnie ładnie.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Dzięki, thargone:)

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

Kiedy przeczytałam, że samotnie spoczywa w łożu przy uchylonym oknie, przyszło mi do głowy, że czeka na dżentelmena-włamywacza. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ha ha ha, regulatorzy, podoba mi się twój tok myślenia ;)

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

Bardzo fajny drabblik:) A twista namalowało życie;)

Okazuje się, że na NF niewielu cierpiało na bezsenność, ale dobre rady na samotność w łożu zna prawie każdy;) Ach skojarzenia.

Ale żeby nie było, sam się dałem nabrać. Mnie jednak podobają się teksty, które można przeczytać jeszcze raz, znając prawdę i wówczas są zupełnie inne, mimo że to nadal ten sam tekst.

Co do bezsenności szczerze współczuję. Sam kiedyś analizowałem problem, choć geneza była nieco inna.

Pozdrawiam serdecznie

em

empatia

Dzięki, empatio. Fajnie, że ci się spodobało:) "Okazuje się, że na NF niewielu cierpiało na bezsenność, ale dobre rady na samotność w łożu zna prawie każdy" – ha ha ha… bardzo ciekawe spostrzeżenie ;)

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

Trochę bez wyrazu ten drabble, średnio.

Ładne, full emołszon i włogóle, ale jakby o niczym.

Kochała i czekała. Czasem nadaremno.

Jestem o dziewięćdziesiąt pięć słów lepszy.^^

Żarty żartami, ale faktycznie brakowało jakiegoś… no, zakończenia po prostu.

 

Peace!

 

 

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Dzięki, Cieniu za opinię. No teraz to już nie mam cienia wątpliwości, że jakoś to trochę mi nie wyszło. Ale może jest jakiś cień szansy, że następnym razem będzie lepiej;) pozdrawiam

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

Ja nie mam co do tego Cienia… ekhem… cienia wątpliwości!

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Nowa Fantastyka