- Opowiadanie: xardasbanan13 - Obietnica

Obietnica

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Obietnica

Dziś, jest ta noc. Wstałem z łózka i wszedłem z domu przez okno, w samej pidżamie i o bosych stopach. Poczułem mokrą trawę pod stopami księżyc schował się za chmurami, a liście delikatnie szumiały na wietrze. Wokół mnie rozciągał się dębowy las, drzewa były stare i masywne, niektóre miały ponad dwieście lat. Ścieszka wiła się między masywnymi korzeniami, dawno nikt nią nie uczęszczał i gdyby nie świetliki pewnie bym zbłądził.

– Czekam na ciebie – odwróciłem się, serce zaczęło bić szybciej, ale nikogo za mną nie było.

Drzewa pod wpływem wiatru przeraźliwie trzeszczały, co jakiś czas sowy przypominały o swojej obecności. Całe ciało mówiło „zawróć, nie idź dalej, nic dobrego tam cię nie spotka”. Ale szedłem dalej, potykając się o wystające korzenie. Powietrze przesycone wilgocią sprawiło, że drżałem na szczęście orkiestra świerszczy zagłuszała szczękanie moich zębów.

Powoli las się rozrzedzał, a ziemia pod stopami robiła się coraz bardziej mokra. Wchodziłem na bagno, budzące się ze snu ogniki były niczym wybuchające kielichy ognia, ich tańczące płomienie sprawiały, że ścieżka wydawała się falować. Zapatrzony w ich piękno pośliznąłem się i upadłem na brzuch, lewą rekon wpadłem w czarną kleistą maź. „Dobrze, że tylko ręka, bo gdybym wpadł cały już nigdy bym się z niej nie wygrzebał”. Wstałem, wytarłem rękę o nogawkę spodni i ostrożnie ruszyłem dalej. Robiło się coraz ciszej, śpiew świerszczy cichł, a orkiestra żab jeszcze wciąż stroiła instrumenty przed występem.

Nagle ścieżka skończyła się nad brzegiem jeziora. Stałem spokojnie czując jak śliskie błoto wchodzi mi między palcami stóp. Gdy księżyc wynurzył się zza chmur i oświetlił taflę wody, zobaczyłem ją. Powoli wynurzała się idąc w moim kierunku. Po jej białej jak śnieg skórze, błyszcząc od księżycowego blasku, spływały krople. Z włosów na ramiona, ramion na piersi, a z piersi na brzuch, krople zdawały się odrysowywać wszystkie krągłości jej ciała, niczym miała krętka trzymana ręką Boga. Jednym ruchem zupełnie jakby zrzucała szal, zarzuciła włosy do tyłu odsłaniając twarz, ale jedyne co widziałem to soczyste krwisto czerwone usta.

– W końcu przyszedłeś. – powiedziała delikatnym, niewinnym głosem.

– Przecież ci obiecałem.

Spojrzała w bok, za wielkiego drzewa wynurzył się biały jeleń, był wielki i majestatyczny. Dumnym krokiem wyszedł na sam środek jeziora i spojrzał na nas. Wtedy zrozumiałem, że to duch jego ciało delikatnie prześwitywało, a przy każdym ruchu zostawiał za sobą delikatną smugę światła. Nagle za drzew wybiegł inny duch, wielki biały wilk, jeleń spłoszył się i uciekł w las, wilk pobiegł za nim.

– Mam coś dla ciebie – wyciągnąłem rękę w jej stronę pokazując jej pierścionek – chce żeby zawsze pamiętała o mnie.

– Myślałam, że zostaniesz ze mną?

– Tak, ale jeszcze nie teraz.

– Szkoda – zasmuciła się, a ja podsunąłem jej bliżej pierścionek.

– Wiesz dobrze, że nie mogę go przyjąć.

– Przyniosłem go specjalnie, żebyś nie zapomniała o naszej obietnicy.

– O to nie musisz się bać, nigdy cię nie zapomnę.

Drobny wietrzyk ukrytkiem prześlizgnął się wśród drzew, szepcząc wichrowe słowa.

– Już pora na mnie, muszę iść – powiedziała odwracając się.

– Czekaj, a pierścionek.

– Już mówiłam, że nie mogę go zabrać.

– To chociaż załóż go, na chwilę, bo chce zobaczyć jak w nim wyglądasz.

– No dobrze.

Gdy założyłem jej go na palca, zacisnąłem jej dłoń i ukląkłem.

– Błagam nie odchodź.

Kobieta schyliła się i pocałowała mnie.

 

Obudziło mnie zimno, klęczałem na mokrej ziemi wciąż czułem jej dłoń swojej. Podniosłem głowę z w nadziei, że jednak została, zesztywniałe kości głośno chrupały. Nie było jej, a w ręku trzymałem patyk z pierścionkiem nasuniętym na gałązkę. Wstałem rozciągając ciało, stałem na środku polany usianej jasnozieloną murawą, wschodzące słońce delikatnie oświetlały rosę na jasnozielonej trawie. Zacisnąłem pierścionek w swej dłoni i cały brudny od błota ruszyłem krętą ścieżką do domu.

Koniec

Komentarze

Oprócz błędów interpunkcyjnych, dużo stylistycznych. Poniżej niektóre:

lewą rekon wpadłem w czarną kleistą maź. – ręką

 

niczym miała krętka trzymana ręką Boga – nie rozumiem, o co chodzi…

 

że to duch jego ciało delikatnie prześwitywało, a przy każdym ruchu zostawiał za sobą delikatną smugę światła

że to duch. Jego ciało delikatnie prześwitywało, a przy każdym ruchu zostawiał za sobą delikatną smugę światła

 

Drobny wietrzyk ukrytkiem prześlizgnął się wśród drzew, szepcząc wichrowe słowa.– ukratkiem

 

A poza tym to dla mnie taka nastrojowa wstawka z dobrymi opisami przyrody. W stylu romantyzmu – postać ducha i motyw niespełnionej miłości. Dobry styl, widać że “pisarski”, lekki… Ale motywu sf tutaj nie dostrzegłam… 

 

Niech Wszechświat Wam błogosławi...

Ja też SF nie znalazłam. Nawet z samym F problem…

Jak na tak krótki tekst, to mnóstwo usterek.

Dziś, jest ta noc. Wstałem z łózka i wszedłem z domu przez okno,

Pierwsze zdanie – jeden zbędny przecinek. Drugie – dwie literówki. Masz ich później więcej.

o bosych stopach. Poczułem mokrą trawę pod stopami księżyc schował się za chmurami,

Powtórzenie. Rozbiłabym to drugie na dwa zdania. Obydwa problemy później się powtarzają.

Babska logika rządzi!

Błędów niestety jest sporo. Proponuje na spokojnie jeszcze raz przeczytać tekst. Niestety ta krótka forma na pewno nie jest opowiadaniem. Do 10k znaków powinno być zaznaczone jako szort. SF tu nie ma. Tekst nic nowego niestety nie odkrywa.

Bohater wychodzi z domu w nocy. Prawdopodobnie lunatykuje, widzi kobietę i obiecuje jej chyba miłość. Budzi się, jest na trawie i tyle. Oprócz większych opisów, nie ma w tekście żadnego zaczepienia i przekazu. Nic z tekstu nie wynika. Jeżeli decydujesz się na taką krótką formę, to warto przemyśleć o czym ona powinna być. 

Czasami warto też nie decydować się na wstawienie tekstu od razu. Po kilku dniach, jak przeczytasz tekst po raz kolejny, możesz zobaczyć błędy, których za pierwszym razem się nie dostrzegło.

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Chciałam napisać, że to nie jest SF, ale po komentarzach widzę, że Ameryki nie odkryłam. Nie wiem też, o czym ten tekst jest. Dziś jest ta noc – to znaczy jaka noc? Tekst to scenka, z której – przynajmniej według mnie – nic nie wynika. Jak na tak krótki tekst – sporo błędów. 

 

Gdy założyłem jej go na palca, zacisnąłem jej dłoń i ukląkłem. – na palec.

 

Interpunkcja też do zdecydowanej poprawki.

Dość kiepsko. Tekst wrzucony na szybko, są literówki, nie mówiąc już o błędach interpunkcyjnych i ortograficznych. Przeszkadza to w skupieniu się na treści, choć, swoją drogą, i tak niewiele się tu dzieje.

Fakt, nad warsztatem musisz jeszcze popracować, błędów jest zbyt dużo. Poza tym wydaje mi się, że tekst nie został nawet poddany korekcie.

Słabiutko. 

Przyłączę się do powyższych opinii. Jak coś się napisze, to trzeba odłożyć na bok na jakiś czas, potem jeszcze raz przeczytać i zastanowić się, czy taki właśnie rezultat chciało się uzyskać ; ) 

I po co to było?

Nie ten konkurs

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Fatalnie napisany tekst, w dodatku nie bardzo wiem o czym. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka