- Opowiadanie: Blackburn - Test Turinga

Test Turinga

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Test Turinga

“Test Turinga – sposób określania zdolności maszyny do posługiwania się językiem

naturalnym i pośrednio mającym dowodzić opanowania przez nią

umiejętności myślenia w sposób podobny do ludzkiego.”

Wikipedia

<>

To będzie piorunująco szybkie, bo po prostu nie mam czasu. Załatwię to migiem. Wszystko zależy od pytań, które zadam. Znalazłem się w niemal pustym, zamkniętym pomieszczeniu, o nijakim kolorze, białym. Na środku stolik ze stali nierdzewnej emanował chłodem i nie zachęcał do przyłączenia się, ale pieprzyć to, trzeba robić swoje. Usiadłem przy nim, przysunąłem klawiaturę i spojrzałem na ekran monitora. Kątem oka dostrzegłem w ścianie lustro weneckie. Obserwowali mnie. Skupiłem się ponownie na ekranie i pomyślałem, że to jakiś żart, okienko czatu było jedno, a powinno być ich więcej. Przecież nie jestem tu po to, żeby konwersować z jakimś anemicznym programistą, tylko z maszyną. Czyżby to było tak oczywiste? Mógłbym od razu wstać i orzec, że to nie jest człowiek, ale umówiliśmy się na co najmniej dziesięciominutowy czat. Wygląda na to, że nagrodę za odgadnięcie mam już w kieszeni. Okej, zaczynajmy więc, pomyślałem.

– Cześć.

– Hej.

– Facet czy baba? – zapytałem niegrzecznie.

– Czy to istotne?

– Czyli baba – odpowiedziałem.

– Ćwok!

Punkt na rzecz człowieczeństwa, pomyślałem. Odpowiedź abstrakcyjna i trochę zaskakująca, gdyż powinna być w stylu: “baba, to niegrzeczne określenie”. Dlaczego taka? Ponieważ programiści kodują i myślą algorytmicznie, a emocje trudno ująć w schemat. Spojrzałem na zegarek. Minęły trzy minuty, więc jeszcze siedem do wygranej. Częścią umowy jest zebranie argumentów demaskujących, dowodów. Nie ma sensu zadawać pytań w stylu: “jaki jest wynik mnożenia liczby piętnaście tysięcy czterysta sześćdziesiąt dwa i liczby dwadzieścia tysięcy dziewięćset sześćdziesiąt sześć”. Z pewnością algorytm przygotowano na takie pytania i zaprogramowano prawidłową odpowiedź, ludzką. O poezji nie będę dyskutował, gdyż przypuszczam, że programiści też przewidzieli i zaimplementowali określoną liczbę dzieł oraz ich znane interpretacje. Już dziś można czatować online z botami na temat poezji.

– Jestem Adam – przedstawiłem się.

– Alicja – odpisała.

– Mam zaburzoną kinestezję w jednym palcu – napisałem.

– Od urodzenia, czy coś się stało?

– Miałem wypadek.

– Który palec?

– Lewy kciuk – napisałem. – Majsterkowałem w garażu. Ciąłem metalową rurkę szlifierką kątową. Chwila nieuwagi, poczułem, jak jakiś ciepły płyn ochlapał mi twarz. Chciałem szybko zetrzeć go lewą ręką, ale gdy ją uniosłem, to ujrzałem, że kciuk wisi na małym skrawku skóry. To była krew.

– Przestań! – odpisała.

– Dlaczego?

– Wyobrażam to sobie, gdy czytam, aż palec mrowi.

Dwa punkty na rzecz człowieczeństwa, pomyślałem. Incydent oczywiście nigdy nie miał miejsca i po prostu był kłamstwem. Naturalnym ludzkim odruchem jest strach przed bólem i chciałem sprawdzić, jaka będzie reakcja. Maszyna odpowiedziałaby coś w stylu: “to musiało być bolesne”.

– Okej, już skończyłem.

– Czym się zajmujesz? – zapytała.

Mimo dwóch punktów na człowieczeństwo, cały czas sądzę, że to maszyna. Bardzo dobrze napisany program komputerowy. Mamy dwudziesty drugi wiek, a naukowcy nie podołali z maszynowym odwzorowaniem ludzkiego wnioskowania, odkrywania meritum wypowiedzi. Uderzę w to zagadnienie kolejną wymyśloną historyjką. Rzuciłem okiem na zegarek. Minęła połowa umownego czasu.

– Przez ponad dziesięć lat zajmowałem się doradztwem finansowym – napisałem.

– Rozumiem, że już się tym nie trudnisz.

– Tak.

– Czemu zrezygnowałeś?

– To było nużące – odpisałem. – Oczywiście były z tego przyzwoite pieniądze, ale to nie to, co chciałem robić przez całe życie.

– I czym się zająłeś?

– Odkryłem, że naprawianie samochodów sprawia mi wielką przyjemność. Otworzyłem więc warsztat i pomagam ludziom usuwać usterki z ich aut. Czuję się spełniony.

– Gratuluję.

– Czy nasuwa ci się jakiś wniosek z mojej historii?

Nie odpisywała przez dłuższą chwilę i pomyślałem, że algorytm wpadł w pętlę, szukał prawidłowej odpowiedzi, ale żadna nie pasowała. Słuchałem cichego, dudniącego szumu powierza, tłoczonego przez otwór wentylacyjny i wlepiając wzrok w monitor, czekałem na jakiś bezsensowny wpis.

– Tak – odpisała –  żeby w życiu być szczęśliwym, czuć się spełnionym, to należy wiedzieć, czego się chce. Wiedzieć, co chce się robić i to robić. Odgadłam?

– W samo sedno.

Trzy punkty na rzecz człowieczeństwa, pomyślałem. Wygląda na to, że byłem w całkowitym błędzie. Tylko po co mnie tu ściągnęli? Żebym konwersował z człowiekiem? A może to jednak maszyna, prawdziwa sztuczna inteligencja. Może udało im się tego dokonać, nie rozpoznam i maszyna zaliczy test Turinga. To byłby historyczny sukces, a ja trochę bym się przyczynił.

– Czym jest miłość według ciebie? – zapytałem.

– Ależ pytanie zadałeś – odpisała.

– Spróbuj odpowiedzieć.

– „Miłość, to rodzaj odurzenia, którym mężczyzna starał się zawładnąć duszą kobiety” – odpisała, a na końcu tekstu dodała emotikon, uśmieszek.

– Znam ten film. – Zacząłem się śmiać i dodałem uśmieszek. – Sądzę, że możemy kończyć.

– Werdykt?

– Człowiek.

– Kończymy test – zadudnił głośnik męskim basem. – Proszę zostać na miejscu.

Cztery punkty na rzecz człowieczeństwa, pomyślałem. Ma poczucie humoru. Zerknąłem na zegarek. Minęło dwanaście minut, a ja znałem już odpowiedź. No i co z tego, że sprzeczna z wcześniejszym założeniem. Do pokoju weszła kobieta w wieku około czterdziestki, o kruczoczarnych włosach, upiętych w staranny kok. Towarzyszył jej tęgi mężczyzna w niebieskiej koszuli z podwiniętymi rękawami. Podszedłem i przywitałem się. Kobieta z wyrysowaną na twarzy fascynacją wodziła po mnie wzrokiem.

– Alicjo, weszłaś tu ze względu na naszą długą współpracę i znajomość – mówił grubasek do kobiety. – Włożyliśmy w ten projekt górę pieniędzy i musimy jeszcze utrzymywać go w tajemnicy. Dziś jako sędzia przeprowadziłaś test Turinga z trzema osobami. Powiedziałem ci, że wśród nich jest jeden robot. – Wskazał palcem w moim kierunku. – Ma implementację najnowszego algorytmu sterującego. Określiłaś, że cała trójka to ludzie, ale nie wierzyłaś. Tym samym on przeszedł test. Oczywiście musimy przeprowadzić więcej badań, ale projekt jest bardzo obiecujący i możesz być pewna, że jeszcze cię zaprosimy. Niedługo przeprowadzisz testy sprawdzające jego świadomość, a jeżeli istnieje, to trzeba określić na jakim jest poziomie.

– Przepraszam, że przerywam – wtrąciłem lekko zirytowany – ale nieco się spieszę. – Nastąpiła chwila ciszy. Patrzyli na mnie trochę zaskoczeni i odrobinę rozbawieni.

Koniec

Komentarze

Nie zaskoczyło mnie, choć czytało się przyzwoicie. Gdzieniegdzie miałem wrażenie dziwacznie skonstruawanych zdań czy akapitów (mam na myśli kolejność zdań), ale generalnie nie jest źle. Jak dla mnie, solidne 6/10.

And one day, the dream shall lead the way

A ja się nabrałem i szorcik mi się spodobał w swojej przewrotności :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Coś mi ten facecik za chłodno rozumował, stawiałem, że psycholog albo android… Najciekawsze – odwrócenie ról, czyli egzaminowanemu powierzamy rolę egzaminatora.

Nie wiedziałam, że taki test w ogóle istnieje, więc plus na starcie za nauczenie mnie czegoś nowego. :p

Tekst jest napisany dobrze, choć mnie, szczerze mówiąc, nie wciągnął. Tym się nie przejmuj, nie czytam zbyt dużo science-fiction (jeszcze!). Gdzieś pod koniec zrobiło się ciekawiej, co ostatecznie przekonało mnie do szorta. (:

,,Człowiek traci grunt pod nogami, kiedy traci ochotę do śmiechu." ~ Ken Kesey

Fajny zwrot akcji, niczego nie podejrzewałem ;) Napisane dobrze, więc suma summarum należy się 5 gwiazdek.

No rest for the Wicked https://www.facebook.com/thewickedg/

To miał być lekki i przystępny szorcik SF. Dzięki za komentarze i przychylne opinie :)

Szorta dedykuję moim betatesterom NeverEnd, zygfryd89, BaruArlab.

Przyjemny szort, ale niestety już na samym początku zaczęłam się zastanawiać, kto jest kto, więc zaskoczenia nie było.

No i dobrze napisany tekst. :-)

Babska logika rządzi!

function fun=ocena(c)

if c=[pomysł, wykonanie]

fun=’fajne';

else

fun=‘szału nie ma‘;

end

 

Pomysłowe, dobrze napisane. No fajne jest. ;)

 

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

 Mam nadzieję, że programistów nie uraziłem ;)

E, spij spokojny. :-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Śpij, śpij. A jak zaśniesz, to przyjdzie Fish i Cię… <znacząco zawiesza głos>

"Najpewniejszą oznaką pogodnej duszy jest zdolność śmiania się z samego siebie."

Na twarz śpiącego Blackburna padł złowieszczy cień uniesionej płetwy…

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Blackburnie, Twoje nadzieje spełniły się. Szort odebrałam jako lekki i przystępny, tak jak sobie założyłeś. ;-)

 

Słu­cha­łem ci­che­go, dud­nią­ce­go szumu tło­czo­ne­go po­wie­rza przez otwór wen­ty­la­cyj­ny… – Czy słuchał szumu przez otwór wentylacyjny? ;-)

Proponuję: Słu­cha­łem ci­che­go, dud­nią­ce­go szumu powietrza, tło­czo­ne­go przez otwór wen­ty­la­cyj­ny

 

Do po­ko­ju we­szła ko­bie­ta w wieku około czter­dziest­ki i kru­czo­czar­nych wło­sach, upię­tych w sta­ran­ny kok. – Czy naprawdę weszła kobieta we włosach? ;-)

Proponuję: Do po­ko­ju we­szła ko­bie­ta w wieku około czter­dziest­ki, o kru­czo­czar­nych wło­sach, upię­tych w sta­ran­ny kok.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dobre.

A co mi tam, przyznaję – dałem się nabrać (być może dlatego, że po kimś “nowym” spodziewałem się tradycyjnej chały), a na dodatek opowiadanko porządnie napisane, no, no.

Sorry, taki mamy klimat.

Masz rację! Skorygowałem tekst tak, jak proponujesz. :)

 

PsychoFish Spałem, ale sen niespokojny, płytki; rybki jakieś osadzone głęboko w podświadomości… ;)

Ja też się nabrałam. Sama pracuję intensywnie nad tym, by pisać krótko… ale nie udaje mi się to zbyt skutecznie niestety. SF jakoś znacznie bardziej mi odpowiada od fantazy, ale z reguły bywa znacznie trudniejsza. W końcu trzeba być prawdziwym wizjonerem, by przewidzieć przyszłość…

Niech Wszechświat Wam błogosławi...

Lekki i przystępny, zaiste. Miło się czytało :)

Me dicen el desaparecido /Fantasma que nunca está /Me dicen el desagradecido /Pero esa no es la verdad

Całkiem przyjemne. Pomysł znany, ale podany sprawnie…

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Szorty mają coś z drabbli. Jeśli nie dzieje się w nich za wiele ( tak jak tutaj ) to jasnym się staje, że w finale czeka nas jakiś zwrot. Nie mówię, że to błąd, że to złe, tak po prostu jest.

 

Co do tekstu, do przeczytania, choć głowy nie urywa.

 

Z ciekawostek ( na tym portalu zapewne znanych ) test Turinga ( po 60 latach ) został “zdany”. Dlaczego o tym wspominam? Komputer “podszył” się pod 13 letniego, ukraińskiego chłopca, lubiącego hamburgery i cukierki – czy to… nie pójście na łatwiznę. Czy nie trudniej jest przekonać kogoś, że jest się inteligentnym, dorosłym człowiekiem, niż infantylnym chłopcem? Ot, choćby… Nazgul;)

Tyle dygresji.

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Chyba kiedyś czytałam tekst oparty na podobnym pomyśle, bo od razu wiedziałam jak się skończy (a może to prekognicja?). Ale napisany nieźle i przystępnie:)

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Spodobało mi się : ) Na początku zwyczajowo otworzyłem plik tekstowy, żeby skopiować tam fragmenty, do których mam zastrzeżenia. Skopiowałem “nijaki kolor, biały”. Puenta mnie zaskoczyła i od razu usunąłem ten fragment z listy “podejrzanych”. Pasuje jak ulał tam gdzie jest!

 

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Kiedyś czytałem w ‘N. Fantastyce’ tekst o namierzaniu złośliwych inteligentnych programów. Z przyjemnością stwierdzam, że tekst Blackburna jest lepszy, bo obie strony mają pretekst, ba! – nawet powód, by uderzyć w gadkę, więc nie wygląda to sztucznie. 

Lepiej brzydko pełznąć niż efektownie buksować

Blackburn, czemu nie chcesz z tym startować do konkursu sf?

Jest jak miało być; nie lepiej, nie gorzej. Radość poszerza perspektywę i jest moim trofeum. Czy można być sędzią we własnej sprawie? Gdzieniegdzie to widać. Sam nie wiem… Elokwencja mizerna? Głos jakiś szepcze: „nie teraz”.  ;-) Jeszcze raz dzięki za wsparcie!

Ja nie czyniłam założeń czytając szorta, więc końcówka mnie troszkę zaskoczyła ; ) Czytało się przyjemnie i gładko. Tylko to zakończenie troszkę urwane mi się wydało, choć być może taki był zamysł.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

 Napiszę komentarz, a co mi szkodzi. Jest w tym tekście jakaś taka lekkość, końcówka mnie nie zaskoczyła, bo betując zapytałem autora czy to zamierzone czy może wyszło przypadkiem :) (wiem głupiec ze mnie).

Stanowczo nie podzielam stwierdzenia w nawiasach! ;)

Bardzo dziękuję za komentarz i betowanie!

Kiedy zamierzasz opublikować swoje opowiadania?

Najpierw niech dj Jajko przeczyta(i tak ma do betowania z osiemdziesiąt to dwa różnicy nie zrobią), a potem się zobaczy.

No to dj musi mieć cojones ze stali ;)

Trzymam kciuki!

Fajny tekścik. Dobrze skonstruowany, umiejętnie poprowadzony. Taka koncepcja ma oczywiście ściśle ograniczoną ilość możliwych zakończeń, a wszystkie są do przewidzenia przez czytelnika, ale nie zmienia to faktu, że bardzo miło czytało się to opowiadanie.

Oj, oj :)

Dziękuję!

Ot, taki rozrywkowy tekst.

Przewidziałem końcówkę, ale nie zepsuło to przyjemności z lektury.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Dziękuję za odwiedzenie. Miło mi, że przyjemnie się czytało. Pozdrawiam. smiley

zadudnił męski basem (literówka)

 

Zgrzytnęło mi jeszcze:

 

o nijakim kolorze, białym

 

Jeżeli bowiem biały, to w końcu jakiś. 

 

Okej, zacznijmy więc, pomyślałem.

 

Przydałyby się jakieś didaskalia, bo po tym przechodzisz do obszaru dialogowego, co wygląda tak, jakby się rozgrywało w myślach bohatera.

 

A ogólnie – świetne! Znakomity pomysł, wciągająca narracja, rewelacyjny końcowy twister.

Bez wahania klikam na bibliotekę.

Podobało mi się, bardzo zgrabny szort. 

Ambroziaku, dziękuję za przeczytanie, wprawne oko i nominację. Jestem zaszczycony :)

rooms, dzięki za odwiedziny i podobanie. :)

SzyszkowyDziadku, dziękuję!

uradowanczyku, ja, gapa, dopiero zauważyłem. Dziękuję! :)

Mnie także się podobało. Dałam się nabrać! A miałam już stękać, że nuda i nic specjalnego, a tu proszę takie miłe zaskoczenie. :)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Dziękuję Morgiano za przeczytanie i jest mi miło, że cię zaskoczyło. Taki nudny test niełatwo uczynić odrobinę ciekawszym. :)

 

Hmm…

A gdyby okazało się, że prawdziwa SI podszyła się pod jednego z użytkowników, tu, na tej stronie.

Czy to możliwe? ;-D

 

Sugerujesz, że nią jesteś, Blakburnie? ;)

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Morgiano, test Turinga… Dajesz! ;-)

Babska logika rządzi!

Morgiano, chyba nie przeszło ci przez myśl, że mogłoby tak być? ;)

 

Nie myśl o różowym słoniu. Nie myśl o różowym słoniu. ;-D

Taaaaaak. To zdecydowanie SI. Zostaliśmy oszukani! ;P

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

devil

Nie chcę przesadzić, bo do przesady pewnie niedaleko, ale to najlepsze opowiadanie jakie czytałem dotąd na portalu.

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Hej Kwisatz, choć czuję, że nie zasłużyłem, to bardzo dziękuję za tak dobrą opinię. :-)

Inteligentne i przewrotne. Szkoda, że jestem taki kiepski w zagadnieniach informatycznych. Pozdrawiam.

Dziękuję za przeczytanie. :-)

Rzeczywiście ciekawe. Dałam się zaskoczyć. Podobało mi się.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Cieszę się, dzięki że zajrzałaś. :)

– Od urodzenia, czy coś się stało?

Bez przecinka.

 

– Przepraszam, że przerywam – wtrąciłem lekko zirytowany – ale nieco się spieszę. – Nastąpiła chwila ciszy. Patrzyli na mnie trochę zaskoczeni i odrobinę rozbawieni.

Po “nieco się spieszę” dałbym enter, by ostatnie dwa zdania znalazły się w nowym akapicie. Szczególnie, że podmiotem nie jest w nich narrator. 

 

Ogólnie to przyzwoity szort, nawet niezłe wykonanie. Zakończenia domyśliłem się już na początku (sam bym to tak rozwiązał), co nie przeszkodziło w przyjemnym dotarciu do końca. Zresztą w samej końcówce dajesz jeszcze pewien fajny element zaskoczenia – wzmiankę o braku świadomości narratora. 

Hej, funthesystemie, nie jest to arcydzieło, ale popisuję sobie hobbystycznie, więc szału nie należy oczekiwać. Tekst już ma trochę czasu, a jesteś pierwszym, który zauważył sprawę świadomości. :) Co do przecinka, to będę się bronił, bo wśród zasad przecinkowych jest też taka, że autor może postawić przecinek tam, gdzie chce zrobić pauzę. Co do drugiego przykładu zerknę, co da się zrobić.

Ogólnie miło, że zajrzałeś, co wśród w miarę nowych użytkowników nie jest częste, żeby odwdzięczyć się opinią za opinię. :)

W sumie ten przecinek można jeszcze o tyle uznać, że jest to zapis czatu komputerowego, gdzie błędy mogą dodatkowo wskazywać na czynnik ludzki :)

Na dłuższe teksty niestety nie mam czasu, ale postanowiłem zaglądać czasem do szortów, a szczególnie do tych z archeologicznego wątku Beryla ;)

SI zawsze mile widziane w moim przypadku:) 

Dałam się nabrać, przez co szort spodobał się pewnie bardziej. Ale i tak kontent. 

Zastanawiałam się za to nad życiem androida z opowiadania przed i po teście. On chyba miał zaszczepioną jakąś sztuczna osobowość i myślał, że ma jakąś pracę itd. Bo takiego drogiego przedsięwzięcia nie sposób puścić chyba między ludzi, żeby wiodło pospolity żywioł. A szkoda, bo mógłby taki założyć rodzinę i nawet żona by nie wiedziała kim jest naprawdę. Już kończę na tym swoje dywagacje, bo się rozwlekłam niepotrzebnie;)

lenah, miało nabrać, więc się cieszę, że się udało. Tak, pisząc tego szorta myślałem o implementowanych do pamięci robota nieprawdziwych doświadczeniach. W kwestii puszczenia robota między ludzi, albo ożenienie go, to już sprawa bardziej skomplikowana, bo dochodzą aspekty zachowania, gestów, płynności i naturalności ruchów, mimiki, no i samych materiałów, z których android byłby wykonany. Nie mam przekonania, że taki android zostanie kiedykolwiek zbudowany – taki jak w powieści Dicka albo jakiego widzieliśmy w filmie Obcy.

Trochę czasu minęło od publikacji, a dziś chyba napisałbym szorta trochę inaczej. Dziękuję, że zajrzałaś i opinią się podzieliłaś. :)

Fajne, podobało mi się :)

Dziękuję. :)

Niczym Alicja, dałem się nabrać, kto tu kogo sprawdza :) Krótki, ciekawy tekst, z fajnym zwrotem fabularnym na koniec. Wykonanie także nie przeszkadzało, choć na początku niektóre równoważniki zdań zakuły. Szybko jednak się przyzwyczaiłem.

Podsumowując – podobało mi się :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Szybki i w miarę przyjemny szorcik. Nic ponadto. Dziękuję za uwagę.

Precz z sygnaturkami.

Dziękuję, Panowie, że zajrzeliście. Tekst miał tylko zrobić psikusa czytelnikowi. Uśmiecham się, że przyjemny albo że zaskoczył i się podobał. Pozdrawiam. :)

Bardzo dobry tekst! Historyjka, mimo że krótka, wciągnęła mnie i na do widzenia dała pstryczka w nos. Bardzo przyjemnego pstryczka:)

 

Bardzo dziękuję, Michale, i rad jestem, że tekst przyjemny. :)

 

Nowa Fantastyka