- Opowiadanie: jeroh - Żarłobak

Żarłobak

Jesz­cze jedno tłu­ma­cze­nie słyn­ne­go wier­sza Le­wi­sa Ca­rrol­la. Naj­pierw idzie ory­gi­nał, potem mój prze­kład. Bo ktoś mógł­by po­my­śleć, że od­wrot­nie ;-)

 

A tutaj link do in­nych prze­kła­dów:

http://home.agh.edu.pl/~szy­mon/jabberwocky.shtml

 

Dyżurni:

brak

Biblioteka:

Użytkownicy, PsychoFish

Oceny

Żarłobak

Jab­ber­woc­ky

 

'Twas bril­lig, and the sli­thy toves

Did gyre and gim­ble in the wabe;

All mimsy were the bo­ro­go­ves,

And the mome raths out­gra­be.

 

‘Be­wa­re the Jab­ber­wock, my son!

The jaws that bite, the claws that catch!

Be­wa­re the Ju­bjub bird, and shun

The fru­mio­us Ban­der­snatch!’

 

He took his vor­pal sword in hand:

Long time the ma­nxo­me foe he so­ught--

So re­sted he by the Tum­tum tree,

And stood awhi­le in tho­ught.

 

And as in uf­fish tho­ught he stood,

The Jab­ber­wock, with eyes of flame,

Came whif­fling thro­ugh the tul­gey wood,

And bur­bled as it came!

 

One, two! One, two! And thro­ugh and thro­ugh

The vor­pal blade went snic­ker-snack!

He left it dead, and with his head

He went ga­lum­phing back.

 

‘And has thou slain the Jab­ber­wock?

Come to my arms, my be­amish boy!

O fra­bjo­us day! Cal­loh! Cal­lay!’

He chor­tled in his joy.

 

‘Twas bril­lig, and the sli­thy toves

Did gyre and gim­ble in the wabe;

All mimsy were the bo­ro­go­ves,

And the mome raths out­gra­be.

 

 

Żar­ło­bak

 

Śnia­ło. Śli­zga­we ży­wop­nę­gi

Kręż­ły wżwa­wio­ne w pa­ję­ga­ły,  

Na wskroś prze­ćmi­ło kro­ciow­stę­gi,

A szczu­ro­ła­ki chył­ko­ta­ły.  

 

„Ach! Żar­ło­ba­ka, synu mój,

Nawet naj­śmiel­szy mąż unika!

Drżyj też, gdy leci Ptak Kuj-Kuj,

I nie pro­wo­kuj Szar­pot­ni­ka!”

 

Chwy­ciw­szy swój wi­ro­stry miecz,

Za człesz­nym wro­giem ru­szył w dzicz.

Stru­dzo­ny już, pod Drze­wem Burz

Przy­sta­nął jakby nigdy nic.  

 

Lecz gdy w od­sap­nej myśli grzązł,

Żar­ło­bak o ogni­stym wzro­ku

Nad­chodził przez za­gaj­nik kląz…

Siar­knął, wy­ło­nił się z pół­mro­ku!

 

Śmig-śmig, świst-świst i bzy­ku-ciach! –

Wi­ro­strze darło zmierzch z brzę­ko­tem;

Padł ze­włok – trzep! – a on wziął łeb

I ce­rem­fal­nie szedł z po­wro­tem.

 

„Żar­ło­bak zdechł? Usie­kłeś go?

Tyś bo­ha­te­rem jest ludz­ko­ści!

Wspa­mięt­ny dniu! Ka-hej! Ka-hu!” –

Par­sko­tał sta­rzec z prze­ra­do­ści.

 

Śnia­ło. Śli­zga­we ży­wop­nę­gi

Kręż­ły wżwa­wio­ne w pa­ję­ga­ły,

Na wskroś prze­ćmi­ło kro­ciow­stę­gi,

A szczu­ro­ła­ki chył­ko­ta­ły.

Koniec

Komentarze

Coś zapanowała moda na wiersze w dwóch wersjach językowych.

Jerohu, obydwa wiersze tak samo bez sensu, więc chyba przetłumaczyłeś bardzo dobrze. :-)

Babska logika rządzi!

;-) Dzięki za wpis, Finklo. Fajnie wiedzieć, że ktoś przeczytał :-)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Przyswoiłam wersję bardziej mi przyjazną i parskotnęłam przeradośnie. ;D

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ka-hej! Ka-hu! :-)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Wzizgnąłeś Carolla na tłumaczny warsztalot? 

Mocosłoworód,  słów zdradośnych koszmarot! ;-)

 

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ano, ano, PsychoFishu. Każdy mężczyzna musi zasadzić dom, zbudować drzewo i przetłumaczyć Jabberwocka. Chyba że coś mi się pomieszało ;-)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Coś mi się cisnęło, ale po namysle doszedłem do wniosku, że to męska szatnia, więc nie napiszę ;-)

 

“Jabberwocky” to wdzięczny temat dla sprytnego słowotwórstwa – komplement dla Twojej wersji raczyłem już w swojej parszywnej dwulinijce wyrazić ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Mamy utalentowanego kontaminatora amatora…

Miodzio :). Dawno tak nie chyłkotałem, więc naści klik.

Co za niespodzianka, odwiedziny i komentarz, i to pod czymś tak niszowym. Prawie przegapiłem :) Dzięki!

Przy okazji pozdrawiam Adama i PsychoFisha :)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Że takie rzeczy są niszowe, a nie disco polo, to najlepszy dowód, że tego świata żaden normalny Bógi nie stworzywał.

Może Cię zaskoczę ;), ale zgadzam się, że przekład Carrolla zasługuje na większą uwagę niż wspomniany przez Ciebie muzyczny badziew, w niektórych środowiskach popularny. Miałem jednak na myśli głownie pewną cechę lokalnego ekosystemu gustów. Wiersze, a tym bardziej ich tłumaczenia, niezależnie od tego, jak fantastyczne w treści, znajdują się na peryferiach zainteresowań portalowej braci (i siostrzeci ;). Czemu się po prawdzie nie dziwię. Moje zainteresowania także płyną przeważnie w okolicach głównego (portalowego) nurtu.

To tak dla większej jasności. Jasne niech będzie również, Bailoucie, że za Twoje uprzejme słowa dźwięczny jestem niczym dobrze odlane cymbałki.  

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Kurczę, ale przecież ten wiersz Carrolla jest genialny, a polskie tłumaczenia w większości naprawdę świetne, łącznie z Twoim. I jeszcze Figla napisała, że bez sensu, a tam jest sensu od cholery :( . A dam Cię do Niepiórkowych Polecanek, bo tak to nie może być.

:))

Finkla ma po prostu specyficzny stosunek do wierszy w ogóle :)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Czyżby ktoś mnie tu obgadywał pod osłoną nocy?

Ale co racja to racja. Wolę, kiedy autor wypowiedzi mówi, o co mu chodzi. :-)

Babska logika rządzi!

Nie ważne jak, ważne, że o Tobie gadają – i tego się trzymaj :D

Ty już się nie usprawiedliwiaj i nie wykręcaj kota ogonem. ;-)

Babska logika rządzi!

Od razu obgadują.

Wykręcanie kota ogonem to zdaje się jakaś figura stylistyczna. Sama niebezpiecznie się zbliżasz do poezji, Finklo :)

Jedno Ci trzeba przyznać: jesteś czujna. 

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Oj, rzeczywiście. Straszne.

PS Dodałabym jakiś wykrzyknik, ale jeszcze bardziej się pogrążę…

Babska logika rządzi!

Językowo bardzo (!) mi się podoba, mimo że nadal moją ulubioną pozostaje wersja Słomczyńskiego (”Było smaszno, a jaszmije smukwijne świdrokrętnie na zegwniku wężały…).

Niemniej jako radykalna poetry translations nazi byłabym jednak za utrzymaniem regularnego u Carolla schematu wersyfikacyjnego. Oryginalne 8+8+8+6 można spokojnie zastąpić naturalnym dla polszczyzny nieparzystozgłoskowcem, np. 9+9+9+7, zwłaszcza że już i tak masz przewagę wersów dziewięciozgłoskowych.

 

No i właśnie odkryłam, że mój skądinąd kumpel zebrał kiedyś różne przekłady:

http://home.agh.edu.pl/~szymon/jabberwocky.shtml

 

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Właśnie odkryłam, że mój skądinąd kumpel zebrał kiedyś różne przekłady

No proszę. Już wcześniej umieściłem ten link w przedmowie :)

moją ulubioną pozostaje wersja Słomczyńskiego

Wydaje mi się, że najlepiej ducha oryginału oddaje tłumaczenie Barańczaka, ale też lubię wersję Słomczyńskiego.

 

Co do schematu wersyfikacyjnego. Radykalna czy nie – masz bez wątpienia rację. Zdaję sobie sprawę, że pod tym względem mój przekład niestety nie jest wierny.

 

Dziękuję za komentarz i budujące słowa :)

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Już wcześniej umieściłem ten link w przedmowie :)

Tak to jest, jak się nie czyta przedmów :D Instrukcji obsługi też nie czytam, dopóki absolutnie nie muszę.

 

Barańczaka jako tłumacza praktyka w ogóle nieszczególnie cenię (Szekspir sprawdza się na scenie i to by było mniej więcej na tyle), więc mogę być nieco uprzedzona, ale przejrzałam jeszcze raz i nadal jego słowotwórstwo wydaje mi się za bardzo osadzone w oryginale angielskim, a za mało w polszczyźnie.

 

Historia to uzgodniony zestaw kłamstw.

Nowa Fantastyka