- Opowiadanie: gabrysia3001 - Gabriella- obrończyni smoków

Gabriella- obrończyni smoków

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Gabriella- obrończyni smoków

Dziś opowiem wam pewną historię. Nie będzie to opowieść o typowej miłości dwojga młodych ludzi. Miejsce, w którym działa się ta przygoda, wypełnione było grozą. To magiczny  świat zwany Spektronią, przepełniony złem i goryczą. Blask promieni słońca nie napełniał jej harmonią, lecz pokazywał brutalny obraz rzeczywistości. Wiatr nie przynosił nadziei. Spektronia to kraina, w której deszcz nie był już darem  niebios, bo jej mieszkańcy, pogrążeni w walkach, zapomnieli dawno o dobroci, miłości i pokoju.  

Świat ten zamieszkiwany był przez smoki. Stwory tak przerażające, że ludzie myśleli o nich ze strachem. Niestety, zrządzeniem niebios okazał się fakt, iż krainę tę zamieszkiwała też dość liczna grupa ludzi i wróżek. Te ostatnie, piękne, skrzydlate postacie, zostały zmuszone do pracy w gospodarstwach ludzkich. Każda osada, którą zamieszkiwał człowiek, z wyglądu przypominała twierdzę. Potężne, monumentalne mury chroniły lud, na którego czele stał król Karol. Władca, mimo iż był bardzo bystry i przystojny, nigdy od nikogo nie doznał miłości. Może dlatego tak trudno mu było obdarzać uczuciami innych.Miał wiele wad, a najgorszą z nich był sadyzm. Uwielbiał patrzeć z okna umieszczonego na wieży swego zamku na bestie przelewające krew na wojnie. Nikt już nie pamiętał, o co toczono walki, w imię czego ludzie oddawali życie. Karol nie próbował nigdy zakończyć sporów w swoim królestwie. Za to wymyślał coraz to nowsze machiny wojenne. Król wielokrotnie sam udawał się na pole bitwy, by poczuć krew niewinnej ofiary na swych dłoniach. Gdy któregoś dnia władca postanowił znowu opuścić osadę, by stoczyć pojedynek z wrogiem, coś się zmieniło. Wychodząc ze swego zamku, spotkał młodą kobietę pomagającą wróżce nieść ciężkie wiadra z wodą.

– Czemu to robisz?– zapytał ze zdziwieniem Karol.

-Pomagasz temu stworzeniu, choć sama masz tyle własnych obowiązków.  

– Każdy powinien pomagać na tyle, ile może. Jaki sens miałoby życie, gdyby wszyscy posiadali nieczułe na ludzką krzywdę serca?

– Jak ci na imię ?– zapytał zdumiony odwagą kobiety Karol.

– Gabriella.

– A więc, droga Gabriello, skoro każdy powinien pomagać tyle, na ile mu pozwalają siły, ja postanowiłem pomóc tobie. Weź swój dobytek i zamieszkaj w moim zamku.

– Ależ panie, moim całym dobytkiem jest ta wróżka!- krzyknęła dziewczyna.

Karol wraz z Gabriellą udali się do zamku, gdzie w królewskiej komnacie długo rozmawiali o różnych sprawach. Wkrótce okazało się, iż są swoimi bratnimi duszami i szybko zaprzyjaźnili się. Każdego wieczoru długo ze sobą przebywali, opowiadając o swoim życiu. Niestety, gdy dziewczyna pytała o to, czemu mężczyzna nie zakończył do tej pory wojen, Karol odchodził bez odpowiedzi i udawał się do swej wieży, by podziwiać widok umierających w bitwie z ludźmi smoków. Gabriella nienawidziła tego widoku. Niezliczoną ilość razy bezskutecznie prosiła towarzysza, aby zakończył tę bezsensowną i okrutną wojnę, która dziesiątkowała ofiary po stronie ludzi i smoków. Mijały kolejne tygodnie i nic się nie zmieniało. Codziennie przelewano krew zwierząt, których liczba malała w zastraszającym tempie. -

Gabriello, możemy porozmawiać?– zapytał pewnego dnia Karol.  

– Tak. Czy coś się stało?

– Postanowiłem zakończyć tę irracjonalną walkę toczoną od lat za murami naszego zamku.  

– Och, Karolu, jestem taka szczęśliwa!- krzyknęła w euforii, rzucając się w jego ramiona.  

– Jestem świadom twego zadowolenia, lecz nie wysłuchałaś mnie do końca. Planuję zabić wszystkie bestie! Chcę raz na zawsze się ich pozbyć! – dorzucił ze wstrętem i pogardą młody władca.  

– Nie dość już ci śmierci i zła w twoim państwie?! Czy ty całkiem oszalałeś?

– Już postanowiłem! Zbuduję broń o tak dużym polu rażenia, że zniszczę w krótkim czasie wszystkie smoki!

Przerażona Gabriella uciekła do swej komnaty. Wiedziała, że nie może dopuścić do wypełnienia się misji Karola. Następnego dnia wstała o świcie i wyszła z zamku bez słowa.

Znowu poczuła się samotna i opuszczona, ale starała się wymyślić jakiś plan ocalenia smoków. Spojrzała na niebo. Wspominała noce, które pod nim spędziła jako dziecko, kiedy świat smoków nie przeszkadzał ludziom i żyli z tymi stworzeniami we względnej harmonii. Przypomniała sobie pewnego mędrca, który znał tajniki sztuki magicznej. Po krótkim zastanowieniu Gabriella postanowiła go odwiedzić. Pobiegała do czarodzieja. Czuła, jak jej serce bije coraz szybciej. Gdy zbliżyła się do domu mężczyzny, drzwi same się otworzyły.

– Jest tu kto?– zapytała przestraszona dziewczyna. Wtedy spostrzegła mężczyznę siedzącego w przy oknie.  

–Panie, pomóż mi…

– Czyżby nie wypadało najpierw przywitać starego znajomego?– przerwał zrozpaczonej dziewczynie mag. – Kilka lat cię już nie widziałem, zapewne nie wychodziłaś z zamku, odkąd Karol cię przygarnął, nieprawdaż?

– Tak, stał się moim dobrym przyjacielem, lecz z czasem obdarzyłam go uczuciem, o którym on nic nie wie.  

– Uspokój się, moje dziecko. Widzę twoją przeszłość bardzo wyraźnie. Teraz, jeśli się nie mylę, jednocześnie kochasz go i nienawidzisz?

– Błagam, nie mówmy o moich uczuciach! Proszę, pomóż mi go powstrzymać przed tym, co chce uczynić!

– Myślę, iż jest tylko jeden sposób, by odwieść go od tej decyzji. Dam ci eliksir, który na 48 godzin zamieni go w smoka. W ten sposób stanie się podobny do swych ofiar, a ty wtedy zrobisz z nim to, co zechcesz. Pokażesz mu, że każe umierać bezbronnym stworzeniom, które nie mają szans w walce z machinami i świetnie uzbrojonymi wojownikami.

 Gabriella jednak miała zamiar zmienić plan czarodzieja. Gdy starzec szukał smoczego eliksiru, dziewczyna ukradła jedną z fiolek, w której znajdował się magiczny płyn. Doskonale znała ten czarodziejski środek i jego działanie, gdyż jej wróżki używały go czasem w niewielkich ilościach. Wróciła do zamku. Szybkim krokiem przemierzyła dziedziniec oraz kilka korytarzy, docierając do swojej komnaty. Po chwili stała przed lustrem z dwoma fiolkami. Jej serce waliło jak oszalałe. Postanowiła napoić Karola winem zawierającym smoczy eliksir. Wszystko działo się tak gwałtownie. Gabriella, pełna obaw o powodzenie misji, udała się do sali bankietowej. Na stole postawiła dwa piękne, bogato zdobione kielichy. Do obu nalała wino, po czym do jednego dodała eliksir, który miał być jej ostatnią deską ratunku w ratowaniu smoków. Cały czas w ręku trzymała swoją turkusową ampułkę. Spojrzała na fiolkę, następnie powoli wyciągnęła z niej korek. Delikatnie przechyliła buteleczkę wprost do swych ust. Wtedy właśnie do sali wszedł Karol. Nie potrafił ukryć swego zdziwienia widokiem dziewczyny.

– Już nie jesteś zła? Myślałem, że nie przyjdziesz na śniadanie.

– Może dziś, wyjątkowo, pominęlibyśmy śniadanie i napili się trochę wina?

– Jest jakaś okazja? Ślicznie dziś wyglądasz…– urwał, zastanawiając się nad propozycją dziewczyny.

A po chwili ciszy odpowiedział na jej pytanie: – Tak, napijmy się! Nawet jeśli nie ma ku temu okazji!

Karol chwycił za kielich i wypił całe wino. Z twarzy dziewczyny zniknął uśmiech, a pojawiła się pogarda. Władca, nieświadomy tego, iż właśnie wypił magiczny eliksir, dostał zawrotów głowy i upadł na ziemię. Gabriella szybko spostrzegła, iż plan zadziałał. Nie wiedziała dokładnie, co zrobi dalej, lecz jakiś głos w jej głowie podpowiadał wciąż coraz to nowe pomysły. Nastał wieczór. Karol, nieco otumaniony, ocknął się na podłodze w lochu. Panował w nim mrok. Nagle, nie wiadomo skąd, pojawiła się przed nim ona… – Gabriello, nie mogę się ruszyć, co ja tu robię? Wypuść mnie!

– Jesteś taki bezbronny, żałosny…Tyle lat rządzisz Spektronią. Zamykałeś się za murami osady i zamku, by nie dostrzegać z bliska śmierci niewinnych stworzeń! Spoglądałeś na to wszystko i sam podjudzałeś je do walki.

-Uspokój się ! Co ty mówisz? Czego chcesz?! – krzyknął zdumiony i zatrwożony przemianą dziewczyny.

W lochu zrobiło się jasno. Mężczyzna zobaczył Gabriellę stojącą z mieczem u boku. Lecz po chwili spostrzegł coś jeszcze. Nie był już młodzieńcem, a smokiem przykutym do ściany pomieszczenia. Dziewczyna spoglądała na miecz, po czym wbiła ostrze w ogon bestii, rozcinając go na pół. Karol wyrywał się, starał się walczyć, lecz był zbyt slaby. Ryczał z bólu.

-Jak się z tym czujesz?– zapytała, wskazując na swoje „dzieło”. Smok szarpał się, próbując walczyć.  

– Nie myśl, że uciekniesz! To świetna zabawa, męczyć cię tak, jak ty maltretowałeś innych.– przez jej głos przemawiały jakby wszystkie diabły.

Dziewczyna zadawała Karolowi-smokowi kolejne rany. W pomieszczeniu słychać było tylko odgłos łamanych kości i świst miecza.

-Gabriello, dlaczego???– wyjąkał ostatkiem sił Karol.– Dlaczego mordujesz mnie pod postacią smoka?

-Zanim umrzesz, królu, i wyssę z ciebie duszę, dołożę wszelkich starań, żebyś cierpiał jak najdłużej. Jestem duchem twoich ofiar, twą przeklęta karmą, twym najgorszym wrogiem. Teraz możesz mówić do  mnie Arioch. – oczy dziewczyny płonęły niczym piekło, kiedy wykrzykiwała swoje groźby.

Po godzinach tortur Karol wiedział, że nadchodzi śmierć. Czuł jej mroźny oddech i przenikającą go ciemność. Gdy nastał świt, kobieta usiadła przy zmasakrowanym ciele smoka. Pochyliła się nad jego potężnym łbem i zatopiła w nim zęby, pożerając duszę mężczyzny, która uchodziła z jego smoczego ciała właśnie przez głowę.

Gabriella jeszcze przez długi czas czuła tę wielką siłę, którą dawał jej magiczny eliksir. Promienie słońca kolejnego dnia po raz kolejny ukazały mieszkańcom Spektronii okrutną  rzeczywistość – walki ludzi ze smokami. Kobieta zasiadła na tronie i postanowiła, iż teraz to ona będzie władać tą krainą. Urok minął, a zwłoki Karola zamieniły się w pył. Gabriella zmieniła królestwo byłego króla w coś niespotykanego. Nie toczono już bitew. Każdy był sobie równy, nikt nikogo nie osądzał. Świat znowu nabrał barw, a smoki, jak i inne magiczne stworzenia zamieszkujące Spektronię, stały się sprzymierzeńcami. Wszyscy mieszkańcy tego nieszczęśliwego państwa chcieli zapomnieć o okrutnych rządach Karola i o niewinnych ofiarach jego sadyzmu. Ludzie stali się czuli i dbali o siebie wzajemnie. Miłość, która zapanowała w Spektronii, uczyniła z niej cudowne miejsce. Mieszkańcy szybko zapomnieli o traumatycznych wspomnieniach, by zastąpić je promiennymi wspomnieniami.

Koniec

Komentarze

Dorzuć kilkadziesiąt znaków, bo tyle właściwie brakuje do wymaganych 10 tysięcy. 

Za Domkiem powtórzę – dopisz coś, by osiągnąć limit przynajmniej 10.000 znaków.

 

Krwiożercza bajka Ci wyszła. Trochę nawina, bardzo niewiarygodna (zachowanie postaci), ale przynajmniej zakończenie jest zaskakujące ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Dziękuje za podpowiedź oraz czekam na więcej pinii dotyczących tekstu ;)

Właściwie mam podobne wrażenia co jose. Nie bardzo rozumiem, czemu bohaterowie zachowują się tak, jak zachowują. Ponieważ to chyba początek Twojej drogi twórczej, naiwność jest zrozumiała. Pisz, czytaj i nie zniechęcaj się. Jeśli chcesz, mogę wysłać swoje wątpliwości na priv, ale wiem, że mój niewyparzony jęzor mógłby Cię wystraszyć, a tego bym nie chciała:)

Powodzenia

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Zgodzę się z przedpiścami: naiwnie i krwiożerczo. Postacie zachowują się niekonsekwentnie; król jest wredny, ale nagle pragnie zrobić coś dobrego (dlaczego?). Gabriella jest dobra, ale zakochuje się w królu. Nie przeszkadza jej to torturować i zabić umiłowanego. Przejmuje tron tak po prostu, siadając na nim i nikt się nie sprzeciwia…

Jeśli chodzi o warsztat, to zwróć uwagę na powtórzenia i dziwne związki frazeologiczne. Coś się posypało w jednym dialogu, myślniki od reszty zdania oddzielamy spacjami, liczby zwykle piszemy słownie.

Babska logika rządzi!

Nie wydaje mi się wiarygodnym, by więź, która łączyła Gabriellę z królem, mogła zostać tak łatwo i w tak brutalny sposób zerwana przez kobietę. Mimo wszystko mam prawo przypuszczać, że Gabriella poszukałaby innego rozwiązania. Wybór głównej bohaterki zaważył na moim odbiorze całego tekstu. 

Napisałaś: Świat ten zamieszkiwany był przez smoki. Stwory tak przerażające, że ludzie myśleli o nich ze strachem. Więc chyba król Karol dobrze robił, próbując je zwalczyć? Dla dobra swoich zastraszonych poddanych. ;) W ogóle jakoś Karol wydaje mi się pozytywny, bo jego działania są logiczne (jeśli te smoki, jak napisałaś, były takie okropne) a jak na sadystę to też całkiem miło traktował Gabriellę. (Tu mała uwaga – słowo sadyzm pochodzi od nazwiska markiza de Sade, a wątpię, by w Twoim świecie go znano. Nie należy oczywiście dać się zwariować, jednak czasem warto przemyśleć użycie pewnych słów).

Rzeczywiście, bohaterowie zachowują się mało wiarygodnie, tekst jest dość naiwny.

Ale Ty, Gabrysiu, masz bardzo dużo czasu, by szkolić warsztat.  Ten portal może Ci w tym pomóc, jeśli tylko zechcesz. :)

Pozdrawiam.

PS. Ale Karola mi żal. ;(

Pierwsza część bardzo bajkowa, druga sadystyczna. Na ciekawej skrajności zbudowałaś ten tekst. Końcówka rzeczywiście wydaje się osobliwa. 

Ogólnie, przyznam, że udało Ci się mnie zainteresować.

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

I wszystko powiedzieli przedpiścy…

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nowa Fantastyka