- Opowiadanie: domek - Na przełomie roku

Na przełomie roku

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Biblioteka:

Cień Burzy

Oceny

Na przełomie roku

– Kochanie, co ty wyprawiasz?

Jagoda spojrzała ze zdziwieniem na Andrzeja i odparła:

– Jak to, co? Zakładam buty. Na boso przecież nie pójdę.

Andrzej stanął jak sparaliżowany, z marynarką, która zaczęła mu się wysuwać z dłoni. Nieruchomym wzrokiem wpatrywał się w parę czerwonych szpilek.

– Skarbie, to zły pomysł – obwieścił śmiertelnie poważnym tonem, co wprawiło kobietę w jeszcze większe zdumienie. – To naprawdę zły pomysł.

Jagoda wyprostowała się i stwierdziła, że twarz małżonka wyraźnie pobladła, a usta zaczęły drgać. Zmarszczyła brwi. W tej samej chwili marynarka osunęła się na podłogę, ale Andrzej ani myślał się nią teraz przejmować. Nadal wpatrywał się w nowiutkie szpilki, które jego małżonka kupiła w ubiegłym miesiącu. Dziś miały swoją premierę.

– O czym ty mówisz? – zapytała zirytowana. – Podnieś lepiej swoją marynarkę, bo się zabrudzi.

Lecz Andrzej, nie spuszczając wzroku z jej butów, cofnął się o krok i zrobiłby jeszcze jeden, gdyby nie trafił na drzwi do łazienki. Oparł się o nie, jakby dla zachowania równowagi.

– Nie możesz założyć innych butów? – zasugerował cienkim głosem i odchrząknął.

– Na bal sylwestrowy mam iść w adidasach?

Wzruszył nieśmiało ramionami, jakby ta myśl wcale nie była taka głupia.

Jagoda westchnęła i sięgnęła po drugi bucik. Andrzej zareagował błyskawicznie.

– Słyszałem, że szpilki wpływają niekorzystnie na zdrowie.

– Czyżby?

– Oczywiście. Nadmiernie obciążają kręgosłup, prowadzą do deformacji stóp i przeciążają stawy. Kochanie, to cholernie niebezpieczne. Uwierz mi.

Jagoda wysunęła nogę, podziwiając nowy but z wysokim obcasem. Andrzej wzdrygnął się.

– Nie przesadzaj. – Wstała ostrożnie z krzesła. – Codziennie w nich nie chodzę.

Postąpiła w kierunku męża, który jeszcze mocniej przywarł do drzwi łazienki, i nagle zachwiała się niebezpiecznie. Na szczęście oparła się o framugę i odetchnęła z ulgą.

– Widzisz! – Andrzej nie mógł nie wykorzystać takiej okazji. – Niewiele brakowało, a skręciłabyś sobie kostkę. Powtarzam ci po raz kolejny, daj sobie spokój z tymi cholernymi butami!

Jagoda zaśmiała się tylko i już pewniejszym krokiem podeszła do męża.

– Jak coś mi się stanie – powiedziała, zarzucając mu ręce na szyję – zawszę mogę liczyć na to, że będziesz mnie nosił na rękach.

Uśmiechnęła się zalotnie, ale Andrzej zdawał się rozmyślać nad czymś gorączkowo.

– Wiesz co… – Spróbował oswobodzić się z objęć żony. – Nie czuję się zbyt komfortowo, kiedy kobieta jest ode mnie wyższa.

– Nie jestem wyższa – odpowiedziała, muskając go nosem. – Co najwyżej równa.

Zauważyła, że spocił się na twarzy. Chciała spytać, czy nie jest chory.

– Nie lubię też, gdy inni faceci oglądają się za tobą. – Zmierzył ją dziwnie wystraszonym spojrzeniem. – W tych… w tych butach wyglądasz bardzo atrakcyjnie. Za bardzo.

Nie potrafiła się powstrzymać i wybuchnęła głośnym śmiechem.

– A może zostaniemy w domu i spędzimy miło czas przed telewizorem? – wtrącił nagle.

Jagoda obdarzyła go piorunującym spojrzeniem.

– Oj nie, mój drogi – zaprotestowała, kręcąc głową. – Przez rok trwania naszego małżeństwa jedyną imprezą, na którą poszliśmy, były imieniny cioci Jadzi. I wesele, którego większą część przechorowałeś. Nie mam pojęcia, co ci się stało po ślubie, ale zamierzam świetnie się bawić dzisiejszej nocy. Koniec rozmowy.

Ponownie się uśmiechnęła, po czym pocałowała Andrzeja w zimne, sine usta. Szybko się opanowała, widząc że coś jest nie tak.

– Andrzej, czy ty się dobrze czujesz?

 

*

 

Kiedy dobiegała północ, stał nad umywalką w łazience i starał się dojść do siebie. Jagoda, przekonana w końcu przez męża, że nic mu nie będzie, pojechała do siostry, która organizowała kameralną imprezę w swoim mieszkaniu. Ilekroć Andrzejowi wydawało się, że czuje się lepiej, przed oczyma stawała mu scena z przeszłości. I znowu ogarniał go głęboki niepokój.

Było to w wieczór kawalerski. Suto zakrapiany. Za dużo wypił. Podobnie jak łysy facet, z którym o coś się posprzeczał. Nie byli w stanie wyjaśnić owego nieporozumienia w sposób werbalny. Któryś z nich – Andrzej nie pamiętał dokładnie który – zaproponował inną formę zażegnania sporu. Obaj ochoczo na tę propozycję przystali. Dyskurs szybko przeszedł do parteru; kotłowali się na zakurzonym parkiecie, szarpali za ubrania, ale żaden nie umiał tej nocy wyprowadzić celnego ciosu. Gdy Andrzej zyskał chwilową przewagę nad swoim rywalem, kładąc go na łopatki, z nieoczekiwaną pomocą przybyła łysemu facetowi zjawiskowa blondwłosa piękność. Mimo że wszystko dokoła wydawało się takie nieostre, Andrzej pamiętał jej długie smukłe nogi. Były takie piękne. Andrzej widział je bardzo dobrze, znajdowały się blisko jego twarzy. Tylko coś mu nie pasowało. Czegoś tym fantastycznym nogom brakowało. A ściśle rzecz biorąc, jednej z nich.

Gdy uniósł głowę znad leżącego pod nim gościa, zrozumiał co to takiego.

Śliczny kobiecy bucik z bardzo długim i piekielnie wąskim obcasem okazał się koronnym argumentem w tej nietypowej wymianie zdań. Andrzej do dziś doskonale pamiętał palący, przeszywający ból, który wraz z ciepłą krwią rozlał mu się po całej twarzy.

Piękne długie nogi, a jednej z nich czegoś brakowało.  

 

*

 

Wybiła dwunasta. Andrzej sięgnął do dużego tekturowego pudła, do którego zapakował wszystkie podejrzane buty należące do Jagody. FLY London. Calvin Klein. Pilar Abril. Valentino. Chanel. Wszystkie bardzo drogie i bardzo niebezpieczne. Zarówno dla Jagody, jak i dla niego.

Drżącą ręką wydobył z pudła parę szpilek z najdłuższymi obcasami. Czuł, że znowu zaczyna się pocić, ale dla ich małżeńskiego dobra musiał przezwyciężyć strach. Położył buty na stole, tak iż obcasy znajdowały się poza jego krawędzią. Uruchomił wyrzynarkę, którą znalazł w skrzyni z narzędziami. Nabrał powietrza do płuc i wśród huków petard i w jaskrawym blasku fajerwerków, zabrał się do dzieła.

Żegnał stary rok z długimi obcasami, a witał nowy, z idealnie płaskimi podeszwami.

 

Koniec

Komentarze

 sięgnęła po drugiego bucika. – po drugi bucik

i wybuchła głośnym śmiechem. – wybuchła bomba, kobieta wybuchnęła

Uruchomił wyrzynarkę, którą znalazł w skrzyni z narzędziami. – znalazł? może wygrzebał

Piękne długie nogi, z których jednej czegoś brakowało. – jakoś dziwnie brzmi, chodzi mi o to “z których”

Jak widać każdy ma swoje fobie. Nietuzinkowy tekst.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Facet zawsze sobie poradzi z problemem.

Jednym razem wystarczy kufelek zimnego piwa, innym wyrzynarka…

 

Ciekawy tekst, pokazujący, że ilu ludzi, tyle fobii.

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Dzięki za komentarze. 

Fobię można mieć na punkcie wszystkiego – dosłownie i w przenośni. Ciekawy tekst, domku;) ale jedyne co mnie tu wystraszyło to bestialskie potraktowanie szpilek… wyrzynarką po Ck, Valentino, Chanel… O zgrozo ;/ Osobiście mnie to dotknęło ;)

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

Wiwi, wolę nie myśleć jak zareagowała ich właścicielka ; )

Ja też wolę sobie tego nie wyobrażać;) Na samą myśl o widoku tych zmasakrowanych butów mnie trzęsie… Radziłabym bohaterowi szybko pozbyć się z domu narzędzia zbrodni… dla własnego bezpieczeństwa ;)

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

.

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Brakowało emocjonalnego podejścia w końcówce, coś w rodzaju “Piły łańcuchowej” – w tym przypadku znęcania się nad butami, mogłby chociaż je odgryźć, albo tłuc młotkiem do upadłego…by pokazać bezsilność bohatera.

Mój bohater zdiagnozował przyczynę swojego problemu i potrafi sobie z nim radzić :-)

Każdy sobie radzi jak potrafi, chyba ze coś w nas pęknie …tutaj podeprę się cytatem z najnowszego filmu o Drakuli: “ świat nie potrzebuje bohatera tylko potwora” . 

Och nie! Udusiłabym!

"Myślę, że jak człowiek ma w sobie tyle niesamowitych pomysłów, to musi zostać pisarzem, nie ma rady. Albo do czubków." - Jonathan Carroll

Żegnał stary rok z żoną, a witał nowy, z idealnie bezżennym stanem ;)

 

Fajne. Mam nadzieję jednak, że nie był to jego wieczór kawalerski, a jakiś inny, wiele, wiele lat przed poznaniem przyszłej małżonki. Gdybyż to bowiem była jego impreza, zdumiałby mnie fakt, iż kochająca małżonka nic nie wiedziała o bliskim spotkaniu ukochanego z obcasem długonogiej blondynki.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Emelkali – no i na ślubnych fotografiach nie prezentowałby się najlepiej : )

Dzięki za wizytę. 

Fajny pomysł na rozwiązanie problemu. Ja tam, mimo posiadanych (rzadko używanych) szpilek, doceniam pomysłowość. Tylko czy jest tu coś fantastycznego oprócz nóg blondynki? ;-)

Babska logika rządzi!

O nogach pamiętałem, a o fantastyce mi się zapomniało :/

Zabawne opowiadanie, chociaż za cholerę ze szpilek nie da się zrobić butów z płaską podeszwą. :) Ale to tak się tylko czepiam trochę bez sensu. :)

Ocha, faktycznie. Ale myślę, że sens został zachowany ;)

Wiesz, to w sumie może być ten zapomniany element fantastyczny – przerobił szpilki na trampki. ;)

Czarodziej :D

Dzięki!

Czytając opowiadanie i próbując domyślić się zakończenia obstawiałem coś bardziej dramatycznego.

Andrzeja od dziecka prześladuje sen o odciętych przez tramwaj nogach w czerwonych szpilkach. Nigdy nie wiedział, co może oznaczać. Aż do dziś.

Dodatkowym plusem takiego zakończenia byłby fakt, że dewastacja obuwia byłaby swego rodzaju wyznaniem miłości;) Ale tu nie dość że mało fantastyki (widzę, że Finkla nie tylko po moim opowiadaniu się przejechała;) to jeszcze rozmyłaby się trochę konkursowa fobia. Więc, jak ma być regulaminowo, to lepiej bać się ciosu Szpilki;)

empatia

Cios Szpilki – dobre : )

Dzięki za komentarz. 

Fobia dość osobliwa, ale cóż, i takie się zdarzają. Fajna lekturka. ;-)

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Regulatorzy, dzięki za wizytę :-) 

a ja myślałam, ze go mama szpilkami lała :D

Kocham szpileczki. Gdyby mi mąż tak zrobił, to jak w komentarzu Emelkali – na Trzech Króli byłby rozwodnikiem :)

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Trochę przegadane, ale całkiem przyjemne ;) Do uśmiechnięcia się.

Tylko nie "Tęcza"!

Krajemar, Tensza – dzięki za odwiedziny :-) 

Ciekawa fobia. Chyba najbardziej oryginalna, jak tak lecę po kolei z tekstami. Ale może jeszcze ktoś pobije :) Pozdrawiam.

Dzięki, zygfrydzie. 

Domek, fajne. Lubię takie klimaty. Tu mamy jakąś udziwnioną fobię. Ciekawy pomysł, bo facetów najczęściej kręcą laski w obcasach.

Wpadłem na pomysł, jak to udoskonalić. Może lęk przed damskimi majtkami? Pomyśl: teraz większość panienek myka w stringach… Podczas tej walki, laska łysego mogła strzelić z takich gaci, jak z procy, podbijając bohaterowi oko. Fobia gotowa! 

Ambroziak – lęk przed różnymi częściami damskiej garderoby przeobrazi się zaraz w strach przed kobietami i małżeństwo mojego bohatera zamieni się w piekło ;-)

Dzięki za odwiedziny : ) 

Eee, nie przejmuj się, prawie każde małżeństwo to większe lub mniejsze piekiełko. Tyle że… z babą może nie najlepiej, ale bez baby… tragedia.

Faktycznie, oryginalna fobia. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Dzięki za komentarz : )

Przeczytałem. Komentarz po zakończeniu konkursu.

Look at every word in a sentence and decide if they are really needed. If not, kill them. Be ruthless. - Bob Cooper

Czy ja dobrze zrozumiałam, że dostał szpilką w czółko i nabawił się fobii? Też obstawiałabym jakąś bardziej traumatyczną traumę.:)

Rooms, ten tekst pochodzi sprzed 10 grudnia, nie oceniamy go. :-(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Mam niezłe zaległości… Znowu coś pokręciłam. Kajam się i kasuję. :)

Dzięki za przeczytanie, rooms. 

Nietuzinkowe podejście do tematu fobii :) Tekst nie zapadnie mi raczej w pamięć, ale mam wrażenie, że i nie taka była jego rola. Idealny do jednorazowego przeczytania i jako taki – uśmiech na twarz sprowadził :) Niestety, brak fantastyki dyskwalifikuje opowiadanie.

Look at every word in a sentence and decide if they are really needed. If not, kill them. Be ruthless. - Bob Cooper

I kolejne fajne opowiadanie do luftu, bo autor – gapa…

Ja się tam mogę zgodzić, że nogi blondynki są fantastyczne w znaczeniu regulaminowym – dyć nie od dziś wiadomo, że kobiece piękno to ostatni przyczółek prawdziwej magii na tym świecie (ech… no dobra, dobra, jest jej jeszcze trochę tu i tam, ale nie wywlekajmy tego poza nawias – z kobiecym wdziękiem i tak nic równać się nie może). Obawiam się jednak, że Szefowa tego nie kupi…

Tak więc, niestety, choć opowiadanie znajduję interesującym, bardzo przyjemnym w odbiorze, zabawnym, dobrze napisanym i nietuzinkowym w zamyśle, nie mogę uznać, że spełnia wymogi konkursu.

 

Peace!

"Zakochać się, mieć dwie lewe ręce, nie robić w życiu nic, czasem pisać wiersze." /FNS – Supermarket/

Dziękuję Panom Jurorom za komentarze! :-)

Fobia – jest i to bardzo oryginalna, jedna z fajniejszych, ale…No właśnie – patrz punkt kolejny:

Fantastyka – brak, oj brak. Co za niefart.

 

Uwagi ogólne – opowiadanie samo w sobie całkiem fajne, tylko że nie spełnia wymogów konkursowych. Interesująca fobia przedstawiona w bardzo ciekawy, sugestywny sposób. Podobało mi się też rozwiązanie problemu przez głównego bohatera :) Tylko, na boga, domku, skąd ty znasz tyle marek butów?

Tak po prawdzie, to wszystkich wymienionych marek nie znałem, więc wspomogłem się googlami : ) Ale teraz już znam! Pisząc, człowiek uczy się wielu nowych rzeczy ; )

Dzięki, Iluzjo :-)

Ciekawy tekst, ciekawe zakończenie, ale nie do końca mnie poruszyło. Czegoś brakuje, i emocjonalnie mnie rozstrzeliło. Bardziej rozśmieszyła mnie ta fobia. Nie wiem, czy tak miało być. Daję piąteczkę. 5/10

Mee!

Na pewno nie było rolą tej fobii wzbudzenie strachu : ) Dzięki za wizytę. 

Słuszna uwaga Emelkali, ja bym dodał od siebie, że byłoby to bardziej przekonujące, gdyby bohater miał w swoim życiu kilka takich incydentów.

Uważam ponadto, że tekst zyskałby na estetyce, gdybyś tu i ówdzie zastąpił “Andrzeja” jakimś innym wyrazem. 

 

Ale pomysł oryginalny : )

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Dzięki za opinię! :-)

Nowa Fantastyka