- Opowiadanie: Emelkali - Mucha, czyli o mocy tkwiącej w NF

Mucha, czyli o mocy tkwiącej w NF

Było dla panów... a to jest o panach.

Też trochę szowinistyczne. Takie, jak lubię :)

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Mucha, czyli o mocy tkwiącej w NF

Mucha brzęczała natrętnie. Nie, żeby mi to przeszkadzało. Mucha nie komar, nie skomponuje ci na skórze średniej wielkości swędzącego wulkanu. Takiego, co to drapiąc go, wyglądasz jak urżnięty szympans na detoksie. Nie, mucha nie komar i nie osa, co jak upali, błyskawicznie uwalniasz cały zestaw łacińskich słówek, wyuczonych w ostatniej klasie podstawówki.

Niech sobie baba brzęczy.

A może chłop?

Taaa, z całą pewnością chłop. Skoro lata wokół byle gówna i brzęczy bez powodu – nieustannie, nie zmieniając nawet tonów – musi być facetem. Wiem. Miałam takiego w domu.

Siedział właśnie obok mnie, opędzając się nieustannie od uprzykrzonego owada. I jak tenże brzęcząc, że kot i pies nawet głupiego insekta nie potrafią się pozbyć. Do niczego się nie nadają. Jak jego żona.

Znaczy ja.

Po piętnastu latach szło się przyzwyczaić. Można się było wręcz nieźle bawić, uprzedzając w myślach każde słowo. Nie, na głos to nie. Zawsze co mucha, to mucha, a nie osa. Zachowałam więc twarz pokerzysty, wymieniając szybciutkie spojrzenia z psem. Wielkie brązowe ślepia błysnęły porozumiewawczo. Nie ma się co dziwić – słuchał tego już piąty rok, znał kolejność słów prawie tak dobrze jak ja. I podobnie do wtulonego w moje udo kota, miał w głębokim poważaniu los stworzenia latającego nad głową pana.

No, a pan zdążył się już nieźle nakręcić.

Zrzędził ze zdwojoną prędkością, a jego głos podskoczył ze trzy tony. Profilaktycznie uniosłam nieco wyżej czasopismo, chowając twarz za kolorową okładką. Zawzięcie udawałam, że nie ma nic… ale to absolutnie nic… bardziej interesującego niż nowy numer Fantastyki. Niestety najukochańszy Ślubny nie podzielał tej admiracji.

Jednym ruchem wyrwał mi z dłoni miesięcznik. Błyskawicznie zwinął go w rulon.

– Nie! Nie Fantastyką! – zdążyłam jeszcze krzyknąć.

I naraz, w samym apogeum brzęczącej pieśni na dwa głosy, nastała cisza. Czas zwolnił. Pies, kot i ja wstrzymaliśmy oddechy.

Papierowe narzędzie boskiego gniewu wolno opadało. Cieniuteńkie przejrzyste skrzydełka machnęły raz… potem drugi…

Pac!

Trafił!

Rozsmarowana na kwiecistej tapecie mucha ślicznie wkomponowała się między różaną gałązkę a zielony listek.

– Nie!!! – W panice złapałam miesięcznik. – Oszalałeś? Fantastyką? Nie było Wyborczej pod ręką?! Wiesz jaka moc jest tu ukryta?!

Spojrzał na mnie dziwnie.

– Pogięło cię? Jaka, cholera, moc? – zapytał niebezpiecznie spokojnym tonem. – To jest gazeta, kobieto! GAZETA! Ty weź, przestań czytać te pierdoły, dobra? Moc… – zachichotał złośliwie. A potem, wielce z siebie zadowolony, zasiadł do kontemplowania kolejnej powtórki Pingwinów.

Tymczasem ja – drżąc na całym ciele – zabrałam się do zeskrobywania doczesnych szczątków owada. Jednocześnie ściskałam pod pachą ukochane czasopismo, by przypadkiem Ślubny nie dorwał go w oślizgłe łapki i nie użył… bo ja wiem? Może do czyszczenia kuwety?

Bo on nie rozumiał.

W jego wyobraźni nie kłębiły się straszliwe obrazy muchy zstępującej z tapety. Nie widział, jak stwór rośnie do rozmiarów dorodnego goryla, świdrując pokój brązowymi oczyskami. Wgapiony w przygody Szeregowego, Ślubny nie wyobrażał sobie, że straszliwa bestia – ożywiona wszechmocą fantasy i sci-fi oraz owładnięta słusznym gniewem – rzuca się mu do gardła… Odnóża trzymają szarpiącą się ofiarę. Oślizgła morda zbliża się… Syczy. Ślubny wrzeszczy. Szamocze się. A potem chrrummm. Muchol odgryza mu głowę. Krew bryzga na wszystkie strony! Ciało pada na ziemię. Stwór rozgląda się i widzi Bogu ducha winną połowicę Ślubnego. Paszcza wykrzywia się w uśmiechu. Połowica zaczyna krzyczeć. Wierny pies na przemian ujadając i szczerząc kły, rzuca się na potwora. Grrr, hrrr! Wizgot zwierzaka i cisza. Kot prycha, jeży się i ucieka za kanapę. Tchórz! On i tak cię dopadnie! Myśl kobieto! Dokąd uciekać? Dokąd…?

Tak, Ślubny tego nie rozumie. Przetarłam oczy, oddychając szybko.

Straszne wizje powoli traciły na ostrości.

Zebrałam musze drobiny, zerkając co rusz na radośnie rozciągniętego na kanapie Ślubnego.

Może tym razem miał rację? Może to tylko miesięcznik? Pożywka dla mojej wyobraźni. Niegroźna rozrywka? No, może nie całkiem niegroźna, skoro miałam takie soczyste wizje… Westchnęłam ciężko.

Ślubny spojrzał na mnie i przewrócił oczami.

– Czego? – warknął sympatycznie.

Z ulgi prawie się posikałam. Podążając tym tropem, przeszłam do ubikacji i urządziłam owadowi szacowny pochówek przy akompaniamencie hałasującej spłuczki i dudniących rur.

Moc NF! Ależ, kurczę, ze mnie panikara! Ma się tę wyobraźnię, no nie?

Moc… No niech to!

Kiedy wróciłam do dużego pokoju, Ślubny wciąż leżał przed telewizorem, ale wyglądał coś tak… niewyraźnie. Oczy mu pociemniały, usta to otwierały się, to zamykały. Całkiem jak wtedy, kiedy mu oświadczyłam, że zamówiłam w internetowym sklepie złoty pierścionek z brylantem, co to mi go obiecał jeszcze przed ślubem, ale jakoś zawsze miał pilniejsze wydatki.

– Skarbie? – zapytałam zaniepokojona.

Usiadł, zamrugał gwałtownie i odpowiedział:

– Bzz! Bzzyyy? BZZZZZZ!!!!! 

Koniec

Komentarze

Hmmm. To Twój Ślubny, ale wydaje mi się, że kara za profanację zasłużona.

Sympatyczny tekst. :-)

Gdzie uciekać? Gdzie…?

Dokąd, dokąd…

Babska logika rządzi!

Poprawię, ale bez serca. Bo gdzie mi brzmi lepiej :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

I wiesz, mężczyźni – może nie zawsze, ale dość często – sporo by zyskali, gdyby tylko BZZZZ potrafili ;)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Skoro lata wokół byle gówna i brzęczy bez powodu – nieustannie, nie zmieniając nawet tonów – musi być facetem.

I jak ja mam ten tekst ocenić pozytywnie? :D Nic z tego – oceny nie będzie! ;)

Look at every word in a sentence and decide if they are really needed. If not, kill them. Be ruthless. - Bob Cooper

BZZ! Bzzz… BZZY!! :-)

Znaczy, przecinka w tytule brakuje. Bzzz…

BogusławEryk – ale dlaczego? :)

Adam – dzięki, już poprawiłam… Bzzzzzyku ;)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

I wiesz, mężczyźni – może nie zawsze, ale dość często – sporo by zyskali, gdyby tylko BZZZZ potrafili ;)

A ja mam wrażenie, że nie oni, a ich małżonki by na tym zyskały.

 

– Kochanie, mam niespodziankę.

– Bzzz?

– Popatrz, kupiłam nam nowe futro. Było drogie, ale co tam. Raz się żyje, prawda?

– BZZZ! BZZZ! BZZZZZZZ!

– No właśnie. Zawsze to powtarzasz. Cieszę się, że tak myślisz.

– BZZZ!?!

– A teraz wychodzę. Muszę pokazać je koleżankom. Mówię ci, pękną z zazdrości.

– Bzzz? Bzzz.

– Wrócę raczej późno. Zamów sobie pizzę z pepperoni, albo coś.

– Bzzz? Bz… bz… bz… bbezzzz…

– Albo bez, jak wolisz. Aha, jutro przyjeżdża mamusia. Cieszysz się?

– Bzzz?… Bz.

– Wiedziałam. No to pa, mój ty bzyku.  

 

Choć po namyśle… nie wiem czy małżonka byłaby zachwycona, gdyby jej luby bzykał na lewo i prawo ;)

Jak dla mnie, tekst przeciętny, jakich już wiele było, nie porwał mnie – ale może dlatego, że widząc trzy, szybkie nominacje, spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego.

Unfall – Twoja wersja rozdziału II – rzecz piękna.

Bella – moje teksty nie są porywające. Są rozrywkowe.

Dziękuję, za przeczytanie.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Ot, taka sobie, humorystyczna w założeniu, sprawnie napisana scenka. Wybacz, Emelkali, ale mimo iż określiłaś ten tekst jako rozrywkowy, nie rozbawiłaś mnie, niestety, w najmniejszym stopniu. To nie Twoja wina, to z cała pewnością nasz problem – mój i mojego poczucia humoru.  

 

Pro­fi­lak­tycz­nie unio­słam nieco wyżej ga­ze­tę, cho­wa­jąc twarz za ko­lo­ro­wą okład­ką. – Z dalszego ciągu tekstu dowiaduję się, że narratorka czyta Fantastykę. Nowa Fantastyka/ Fantastyka nie jest gazetą. Gazeta, to pismo codzienne.

 

Ależ, kur­cze, ze mnie pa­ni­ka­ra! – Literówka.

 

Ma się wy­obraź­nię, no nie?Ma się wy­obraź­nię, no nie?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

To nie Twoja wina, to z cała pewnością nasz problem – mój i mojego poczucia humoru.  

Oj, coś nie brzmi mi to szczerze ;)

Dzięki za przeczytanie i znalezienie błędów. Z tą gazetą… wiedziałam, że się ktoś tego czepnie – sama bym to zrobiła ;) – ale tak mi brakowało synonimów :D

 

Może następnym razem Cię rozbawię. :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Piszę szczerą prawdę, samą prawdę i tylko prawdę. Przynajmniej o własnych odczuciach. ;-)

Pismo/ czasopismo/ miesięcznik/ periodyk.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Widzisz, o piśmie zapomniałam! Czasopismo i miesięcznik były w okolicy, a periodyku bym nie użyła, bo w tym tekście mi nie pasuje :) Takie… mądre :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Bardzo się cieszę, że pomogłam.

No i znalazł się powód do radości. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Moim zdaniem bardzo sympatyczne opowiadanko. Zabawne, błyskotliwe, życiowe… ;)

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

Dziękuję wiwi :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

I kłopot z głowy – od tej pory żyli długo i szczęśliwie..:) Podobało mi się, lubię Twój żartobliwy ton i szowinistyczne stereotypy :)

Dzięki rooms.

Ja Twoje teksty też lubię :)

A szowinistyczne stereotypy są mniamuśne :D

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

O jak miło, następny w drodze :)

Kopia komentarza z bety:

Bardzo mi się podobało:)

I to zamiłowanie do powtórek Pingwinów na comedy central, och jakże znajome:D

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Niby nic, a tak to się zaczęło, niby nic, zwyczajne pac, pac, pac. Jest w wydaniu papierowym Nowej Fantastyki jakaś siła.;)

Nie mam z tym nic wspólnego. Sprawy same się komplikują.

Znaczy podobało się? (To się nazywa pytanie retoryczne, co?)

 

Dzięki :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

No, to do biblioteki ;)

Tylko nie "Tęcza"!

Dzięki, Tensza :*

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Uśmiechnąć się można, a nawet chyba trzeba. Pocieszna lekturka.

 

Pozdrawiam

Mastiff

Ja również :) Pozdrawiam i dziękuję.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Nawet niezłe  :-) i Pingwiny rules!  dzięki temu mąż jakiś taki mniej straszny ;-)

A ja myślałam, ze przez bzzzzykanie :D

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Całkiem fajne.

Mucha nie komar, nie skomponuje ci na skórze średniej wielkości swędzącego wulkanu.

^Ha! Ale gryzą tylko samice! Samce komarów to spoko ziomki. ;)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Nie spoko ziomki, tylko ofiary losu, co to się babami wyręczają :P

 

I dzięki za komentarz :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Z kilku powodów to opowiadanie jest mi bliskie, a szczególnie z jednego. Ciekawe jest śledzenie dróg, którymi chadza ludzka wyobraźnia. Ciekawe jest też obserwowanie, jak te drogi zbliżają się do siebie, krzyżują, a potem znów rozchodzą w swoje strony… ; ) Pozdrawiam.

...always look on the bright side of life ; )

Dziękuję bardzo, Jacku. Nie sądziłam, że można w tym szorcie znaleźć głębię… i patrz :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Nie oszczędzasz  NF…;-)

Dobrze, że choć kara należyta.

 

Dobra, kończę, pingwiny lecą…

:D

 

Pozdrawiam!

"Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę ażeby już rozgorzał" Łk 12,49

Co wy, babsztyle jedne, macie z tymi pingwinami, hę…? ;-) Niejedna by chciała, żeby ją taki Skipper potentego… pokomplenetował, znaczy się! ;-)

 

Pocieszne, ciut rubaszne, ale przyjemnie szowinistyczne ;-) Ale widzisz, komarzyce to są picze złośnice, nie komary. Ot, ryzykowna metafora, którą męska częśc widowni skwapliwie obraca prz…

 

BZZZZ???

BZ!

 

Bzzzzzzz…*

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

* Unfall wymiata ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Historyjka może banalna, ale zabawna i niezwykle sprawnie napisana. Chwila przedniej rozrywki. Podziwiam za język. Jena uwaga: na ogół to ślubne zrzędzą swoim ślubnym.

Psycho – Jak już wspomniałam, komary to ofiary losu i tyle! A Tobie się Aniołku, Skiper z Julianem pomylił :P

ambroziak: “na ogół to ślubne zrzędzą swoim ślubnym“ – Taaaaak, wszyscy faceci tam twierdzą ;P

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Nie bez racji, chyba.

Źle ci wróżę, ambroziaku, w spory z Emelkali wchodzić, pod JEJ szowinizmem ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Psycho, skarbie, ale dlaczego?

Coś sugerujesz?

 

ambroziak, mój drogi, się Wy faceci zacznijcie nagrywać w domowych pieleszach. SIę dowiecie kto jest bardziej zrzędliwy :P

Ba, w domowych pieleszach – komentarze wyżej wymienionego poczytaj :)

 

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Eee, wolę się trzymać stereotypu: baby zrzędzą.

No to się uśmiałam, przednie opowiadanko, a i zastosowanie dla NF też dobre. I cudownie szowinistyczny wydźwięk. I zgadzam się z większością uwag  zarówno w tekście, jak i pod tekstem (mówię o kobiecych uwagach, bo męskie skrzętnie pomijam). Mam tylko jedno zastrzeżenie, ale to już z własnego ogródka – u mnie byłoby: no weź coś zrób z tą muchą!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

A kto by to powiedział, bemik? Ty czy Ślubny?

 

I dzięki za odwiedziny :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Dobre to jest, dobre!

 

Podobało mi się, leciutkie, przyjemne, takie jak lubię :)

 

yes

 

U mnie mucha byłaby chyba zabita laptopem :D

Oczywiście, że Ślubny! 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

bemik – u nas by to nie przeszło, bo ja nawet osy nie zabiję – łapię i wypuszczam ;) Mój Ślubny marudzi i zrzędzi, ale wie, że od mordowania jest on :D

 

Iluzja – dzięki, ale Ty weź takich pomysłów nie rzucaj na forum, bo jeszcze mój Ślubny złapie za mój (no bo czyj) laptop i ani muchy, ani narzędzia pracy nie będzie ;)

A jak Ci się spodobało, to zapraszam na Czterdziestkę – styl ten sam.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Psycho, skarbie, ale dlaczego?

Coś sugerujesz?

Tylko tyle, że masz cięty ozorek i łatwo nie oddajesz pola ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Naprawdę fajny i zabawny tekst. Świetnie umilił mi czas. Widać, że masz lekkość pisania, której ci zazdroszczę. Ale czy jest to tekst godny zwycięstwa. Nie umiem odpowiedzieć. Może czegoś mi zabrakło. 

Lisette – dziękuję.

A zwycięży kto inny. To już ustalone :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Oszalałeś? Fantastyką? Nie było Wyborczej pod ręką?!

To mi się podoba! ;-)

Tekścik lekki, fajny i zabawny – a szczególnie końcówka : )

Dzięki domku :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Świetne, takie pocieszne i feministyczne… No cóż, nie ma co mówić, tylko bzzz :P

Dziękuję Oiiwo :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Kurcze, takie opowiadanie dałoby się rozwiązać nieco prościej:

 

Pac!

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Oj, dj, ryzykujesz… ;)

Zaraz ino bzzzzzykanie Ci zostanie ;)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Lekka scenka. Mnie raczej bardzo nie rozbawiła, bo nie lubię przerostu formy nad treścią. A tu było za dużo zdań, które ostatecznie do niczego wielkiego nie prowadziły. Opisy zwyczajnych czynności czy przeżyć jak na taką scenkę rozwleczone w zamiarze rozbawienia ironizowaniem. No, nie, niestety.

Z góry przepraszam za szczerość i mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale naprawdę wielkie było moje zdziwienie, kiedy odkryłem, że ten tekst znalazł się w Bibliotece…

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Nie, czemu miałabym się obrazić? Ja też się nieco zdziwiłam :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Ćwiczę bycie miłym ;)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Nowa Fantastyka