- Opowiadanie: Dzikowy - Nogami do przodu

Nogami do przodu

Tekst Fasolettiego zachęcił nie do wrzucenia opka, o którym na śmierć (hehehe!) zapomniałem. O nagraniu również. Opko było pisane pod audio na jeden głos. Miało dobrze wyjść w nagraniu, nie na papierze, dlatego zachęcam do wysłuchania.

Smacznego.

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Nogami do przodu

 

Szanowni państwo zebrani na trybunach i przed telewizorami! Witam w halloweenowym wydaniu teleturnieju „Nogami do przodu” – jedynym takim programie, w którym zawodnik, który odpada, odpada na zawsze.

Uczestnicy poprzednich edycji ścigali się na krawędzi hawajskiego wulkanu, skakali z wodospadu w Ameryce Południowej, bez akwalungu próbowali wydostać się z zalanych poniemieckich bunkrów. Ci którym się udało, przeszli do następnego etapu. Pozostali opuścili program nogami do przodu.

A dziś gościmy w specjalnym miejscu – najsłynniejszej nekropolii świata. Tu spoczywają pisarze, malarze, muzycy, mężowie stanu. Witamy na paryskim cmentarzu Père Lachaise. Za chwilę zaprosimy uczestników na scenę, ale najpierw przypomnę zasady.

W każdym programie udział bierze troje zawodników, którzy muszą wykonać tylko jedno zadanie… i przeżyć. Najsłabsza osoba odpada, pozostałe przechodzą do następnego etapu i otrzymują po 10 000 euro. Trójka najbardziej wytrwałych spotka się w finale. Jego zwycięzca zdobędzie główną nagrodę w wysokości 100 000 euro oraz tytuł „niezniszczalnego”! Zasady są proste i brutalne. Niewielu starcza odwagi, dlatego przywitajcie uczestników dzisiejszego programu gorącymi brawami! Oto oni!

Najpierw przedstawcie się i opowiedzcie kilka słów o sobie. Zacznijmy od ciebie… Tadeusz z Warszawy. Co robisz? O! A nie boisz się, że twoi studenci będą za tobą tęsknić? Powiedz jeszcze, co skłoniło się do wzięcia udziału w tym programie? Dziękujemy. A teraz Maria, prawda? Nazywasz się Maria? Skąd do nas przyjechałaś? Szypułki pod Białą Podlaską. A czym się zajmujesz w wolnym czasie? Haha! Prosimy o brawa! Może koleżanka niedługo zostanie sama na posterunku, hahaha! Dziękujemy Marii. I oto trzeci zawodnik. Przedstaw się, proszę. Pawle, co robisz? A nie za późno na rozpoczynanie kariery gitarzysty? Ile masz lat? O, to pocieszę się, że jeżeli nie przejdziesz do półfinału, to zostaniesz pogrzebany obok Jima Morrisona. A teraz wasze zadanie.

Za tą kurtyną znajdują się trzy hermetycznie zamykane trumny i trzy wykopane groby. Za chwilę przypniemy wam sondy monitorujące pracę serca i pogrzebiemy was żywcem. Będziecie musieli wydostać się zanim skończy się tlen. Dzięki kamerom widzowie będą monitorować wasze próby wydostania się. Jeżeli żadnemu z was się nie uda, wówczas ekipa grabarzy wykopie pozostałych przy życiu uczestników, gdy tylko zatrzyma się serce najmniej wytrzymałego. Macie ostatnią szansę, żeby zrezygnować, ale pamiętajcie o konsekwencjach.

Mario? Jesteś pewna? A możesz nam powiedzieć, dlaczego? Dobrze. Możesz jeszcze zmienić zdanie, klaustrofobia jeszcze nikogo nie zabiła, a twoja decyzja może. A zatem prosimy o połączenie. Przed programem zatrzymaliśmy po jednej bliskiej osobie każdego uczestnika. Za chwilę połączymy się z Michałem, chłopakiem Marii, który na państwa oczach zginie od strzału w tył głowy. Michale, Maria wycofała się z konkursu, dlatego za chwilę zginiesz. Czy chcesz coś powiedzieć, pożegnać się?

To bardzo miła wizja życia po śmierci. Dziękujemy ci. Mario, pamiętaj, że to twoja wina. Prosimy kata o egzekucję.

Przejdź, proszę, na trybuny, a my przystępujemy do zadania. Tadeusz i Paweł mają już przypięte sondy. Połóżcie się w trumnach. Ekipa zamyka i uszczelnia wieka.

Czas start! Trumny właśnie są zakopywane. Na monitorach widzicie państwo walkę obu mężczyzn. W środku panuje całkowita ciemność. Za chwilę przestaną też dochodzić jakiekolwiek dźwięki z zewnątrz. Tadeusz próbuje oszczędzać tlen, za to Paweł bije w wieko. Nad nimi są dziesiątki kilogramów ziemi. Nie wydostaną się. Jedyną ich szansą jest przetrwać dłużej niż konkurent. Żaden z nich nie wie, w jakiej kondycji jest drugi uczestnik. Paweł powoli traci siły. Zaczyna mu brakować tlenu, natomiast Tadeusz nadal trzyma się dobrze. Spójrzmy na monitor. Zawartość dwutlenku węgla w trumnie Pawła jest trzykrotnie wyższa niż w trumnie Tadeusza. Patrzcie państwo, jaki szybki puls, jak pracują płuca. Organizm domaga się tlenu. Teraz też u Tadeusza poziom dwutlenku węgla podniósł się do niebezpiecznego poziomu. Coraz trudniej mu zachować spokój. Natomiast Paweł stracił przytomność. Tętno słabnie, chyba już nie oddycha. Tak, zdecydowanie płuca już nie pracują. Zdaje się, że już teraz możemy ogłosić zwycięzcę eliminacji. Poczekajmy tylko aż zatrzyma się akcja serca… i jest! Pozioma linia. Proszę obsługę o szybkie odkopanie zwycięzcy eliminacji. Tadeusz otrzymuje za ten odcinek 10 tysięcy euro i przechodzi do ćwierćfinału. To były już ostatnie eliminacje. W następnym odcinku spotkamy zwycięzców poprzednich programów, a także Tadeusza, który jako jedyny przeszedł eliminacje i nadal będzie walczył o 100 tysięcy euro i tytuł „niezniszczalnego”. Pamiętajcie, by oglądać następny odcinek „Nogami do przodu” w przyszłym tygodniu. Dobranoc.

 

Warszawa, listopad 2013 r.

Koniec

Komentarze

To bardzo miła wizja życia po śmierci. – Eeee… no się prawie posikałam. Zabawne, straszne i szalone. Podobało mi się :)

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Niezły pomysł na program. A najgorsze – jakoś nie mam wątpliwości, że ludzie by to oglądali…

Babska logika rządzi!

Mario, pamiętaj, że to twoja wina.

O, matko, jakie milutkie! Zdecydowanie poddałam się w tym miejscu. Bardzo dobre. Groteska pełną gębą.

Dzikowy, gratuluję bardzo porąbanego pomysłu! ;-)

 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dołączam do przedpiśców!

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Kapitalne! :)

Taki sobie, kurde podpis

Świetne, świetne i jeszcze raz… świetne:) Absurdalne i zabawne. Wywróciłeś teleturniejowe konwenanse nogami do… góry:) Przypomniał mi się też program Fear Factor (Nieustraszeni). Ech… czego ludzie nie są w stanie zrobić dla kasy? ;)

Każdy koniec daje szansę na nowy początek...

Fajne opowiadanie i dużo bardziej strawne – moim zdaniem – niż tekst Fasolettiego. Satysfakcjonująca lektura.

 

A nie za późno na rozpoczynanie kariery gitarzysty? Ile masz lat? O, to pocieszę się, że jeżeli nie przejdziesz do półfinału, to zostaniesz pogrzebany obok Jima Morrisona.

 

Pochowałbym go obok Jima, ale Hendrixa. Morrison miał tyle wspólnego z gitarą co ja z mercedesami, a ten pierwszy to symbol sześciu strun.

 

Pozdrawiam

Mastiff

@Bohdan

Niestety nie ten cmentarz. :)

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

Niestety:)

Mastiff

Zawsze można urządzić widowiskową ekshumację, transmitowaną przez wszystkie stacje… ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

E, już były. I to finansowane z budżetu. ;)

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

Ale nie Hendrixa. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dzikowy, świetne! Już pierwsze zdanie położyło mnie na łopatki. Opchnij patent jakiejś stacji, pewnie ktoś by kupił, znając dzisiejszą telewizję i media ogólnie. Bardzo zabawna groteska! A co to za słuchowiska są? 

Uwaga! Reklama!

GOREktyw powstał przez przypadek. Znajomy radiowiec, wielbiciel horroru i twórca słuchowisk narzekał na brak tekstów zwolnionych z praw autorskich. Zaproponowałem mu, że coś mu naklepię i oddam do przerobienia. Tak zacząłem zabawę beletrystyką. Potem doszła graficzka, webmasters i się zrobił taki kolektyw, co to promuje horror, grozę, bizarro i groteskę wychodząc od tekstów przez słuchowiska, grafiki do występów na żywo. Co z tego będzie dalej? Się okaże. Na razie jest jeden sezon i kilka okolicznościowych słuchowisk oraz kilka GOREktywów na żywca na różnych konach. Z musu wiele jest moich tekstów, ale zapraszamy różnych autorów, którzy chcą “się” usłyszeć. Drugi sezon będzie bardziej różnorodny.

GOREktyw – słuchowiska bizarro

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

Ja chcę! Mogę? :-)

No przecież! Zresztą będziemy ogłaszać nabór na drugi sezon. Na razie musimy ogarnąć zaległości zawodowe itd., więc kończymy ten sezon i robimy sobie urlop.

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

Bardzo mi się:D

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Nie chce mi się nawet komentować. Musiałbym się powtarzać. Poczekam więc, aż Dzikowy walnie gniota, to sobie poużywam. Howgh!

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Się prosiłeś.

Wyszła przed klatkę schodową i spojrzała na jesienny, pokryty opadłymi liśćmi i zwiędłymi opadłymi na ziemię źdźbłami trawy, przetykanymi pojedynczymi gałęziami opadłymi po ostatniej burzy, przykrywającymi psie kupy opadłe z… pewnej wysokości, upuszczone niedopałki papierosów i upuszczone ulotki zachęcające do zakupu samochodu i pizzy, ponury w swej barwie i nieuprzątnięty, przywodzący na myśl listopadową słotę, długie noce i poranne przymrozki, trawnik.

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

No proszę, zupełnie jakbym na Kozanowie był. To, co napisałeś, więcej sensu ma, niźli niejeden przeczytany tu drabble. Istotnie, do bani jesteś, Dzikowy, bo nawet jak chcesz spieprzyć, to i tak coś dobrego wychodzi.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

A wiesz, ile potu wylałem, ile łez, ile szram poczyniłem na grzbietach dłoni, a na konkurs grafomanii nic nie spłodziłem? Krwia, to takie frustrujące!

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

Tym razem, miast przeczytać, przesłuchałem… i bawiłem się przednio! Polecam wszystkim – zwłaszcza do snu ;) Dzikowy jesteś mistrzem groteski oraz makabry i chętnie skopiowałbym od Ciebie połączenia neuronalne odpowiedzialne za powstanie niektórych pomysłów ;) Mam nadzieję, że pokusisz się kiedyś o zbiór opowiadań – chętnie zobaczyłbym rzeczone działo na swojej półce.

Pozdrawiam.

Look at every word in a sentence and decide if they are really needed. If not, kill them. Be ruthless. - Bob Cooper

A widzisz. Ale nie przejmuj się, każdy ma swój kryptonit.

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Hehe, napisałeś “krypt…”

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

Wyszła przed klatkę schodową i spojrzała na jesienny, pokryty opadłymi liśćmi i zwiędłymi źdźbłami trawy, przetykanymi pojedynczymi gałęziami opadłymi po ostatniej burzy, przykrywającymi psie kupy, niedopałki papierosów i ulotki zachęcające do zakupu samochodu i pizzy, ponury w swej barwie i nieuprzątnięty, przywodzący na myśl listopadową słotę, długie noce i poranne przymrozki  trawnik.

Opowiadanie, pardon, zdanie napełniające grozą czytelników. Gratulacje. Teraz wiem, że umiesz pisać. :-)

Brak przecinka po ‘przymrozki”.

Czytałem wcześniej, ale jakoś nie miałem nastroju do komentowania. A teraz, po porównaniu ze “Złym”, co mogę napisać? Że słabsze, płycej wwierca się w emocje? No to napiszę: słabsze, płycej się wwierca.

Ale i tak niezłe.

Poprawiłem zdanie i wzmocniłem jego wymowę. Grozę, znaczy.

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

Wyszła przed klatkę schodową i spojrzała na jesienny, pokryty opadłymi liśćmi i zwiędłymi opadłymi na ziemię źdźbłami trawy, przetykanymi pojedynczymi gałęziami opadłymi po ostatniej burzy, przykrywającymi psie kupy opadłe z… pewnej wysokości, upuszczone niedopałki papierosów i upuszczone ulotki zachęcające do zakupu samochodu i pizzy, ponury w swej barwie i nieuprzątnięty, przywodzący na myśl listopadową słotę, długie noce i poranne przymrozki, trawnik.

Brak przecinka, w tej wersji po “zwiędłymi”.

Daj spokój z taką ilością powtórzeń – za wiele ich, już nie sprawiają wrażenia celowych, czyli potrzebnych, gdyż “przeakcentowywują” opadłości, a to już nie bawi.

Ale tezę, że pisać potrafisz, podtrzymuję. :-)

Nie wiem, dlaczego, ale podczas czytania tego tekstu przyszło mi do głowy słynne zdanie Gogola: „Z kogo się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie!”. Dobra, tym razem nie będzie żadnej gry wstępnej (czytaj: opasłej recenzji a la jacek001). Lecisz do Biblioteki. I tyle w tym temacie, obywatelu Dzikowy.

...always look on the bright side of life ; )

Dziękuję za bilet. Nie cierpię sformułowania “I tyle w temacie”. Zazwyczaj na forach poprzedza je coś strasznie ex cathedra i coś strasznie dogmatycznego. :)

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

O, widzę, że jesteś przewrażliwiony na pewne frazy. Niepotrzebnie. Nie jestem tu absolutnie żadną wyrocznią. Co jak co, ale dystansu do samego siebie mi nie brakuje. A jeśli uraziłem delikatną skórkę Autora – przepraszam. Już nie będę.

...always look on the bright side of life ; )

Tylko obniżyłem Twój próg wrażliwości na to sformułowanie. Teraz, gdy znudzony będziesz przeglądał portale informacyjne, sam się przekonasz, że “i tyle w temacie” towarzyszy dosyć, ehem, specyficznym opiniom. :)

"Białka były czerwone, a źrenice większe niż całe oczodoły"

Mnie pomysł oryginalnością nie powalił, bo i Hunger Games widziałam/czytałam i w paru anime taka wizja się przewinęła, a i film chyba widziałam z czymś takim. 

Ale napisane sprawnie, całkiem zabawne ;)

Tylko nie "Tęcza"!

Zasłużona piąteczka (pamiętaj, Mario, że to Twoja wina – dobre, mocne, paskudne, takie jak lubimy)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Pozytywnie zakręcone. Podobało mi się. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Dawno się tak nie uśmiałam… Masz fantazję panie Dzikowy:)

Nigdy nie mów nigdy!

Oryginalne, z mroczną, turpistyczną nutą i dużą dozą humoru. Podoba mi się narracja.

To nie jest wina Tuska, tylko Marii?!

 

Eureka!

Wysłać ją do Brukselki! ;-D

 

Dobre, groteskowe, makabryczne ;-) I za Finklą powtórzę – gdyby pojawiło się w ramówce, ludzie to wciągną noskiem, niczym kokainkę… ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Naprawde dobre! Rozbawilo, a troche zmusilo do zastanowienia ;o

Nowa Fantastyka