- Opowiadanie: Rico - Nieudany Kontakt

Nieudany Kontakt

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Nieudany Kontakt

 

Łąkę porastała niewysoka, zielona, miękka trawa. Teren był lekko pagórkowaty. W niektórych miejscach połacie łąki przerywane były kępami żółtych i czerwonych polnych kwiatów. Ciemnozielony, nieprzerwany pas liściastych drzew otaczał polanę. Słaby powiew wiatru poruszał lekko liśćmi powodując nieustający, delikatny szum. Po błękitnym niebie wolno przesuwały się lekkie, kłębiaste chmury.

 

Leżał na trawie. Powietrze było trochę chłodne i rześkie. Ogrzewające go promienie słoneczne i ciepło gruntu na którym leżał wywołały w nim poczucie senności. Jednak nie zasypiał. Czuł się wspaniale odprężony i rozluźniony. Powoli, stopniowo, bez jakiegoś nagłego zaskoczenia, zdał sobie sprawę, że nie jest sam; że w pobliżu niego, w powietrzu unosi się… Nie, to niemożliwe… Biała, raczej biaława, a jednocześnie przezroczysta postać. Coś, jak ludzkich kształtów połać mgły, niewielka chmurka… Przetarł oczy, ciągle im nie dowierzając. Jednak istota dalej znajdowała się w tym samym miejscu, niedaleko od niego, unosząc się lekko nad ziemią w pochylonej do przodu pozycji, jakby szybując w miejscu. Dziwne, ale nie odczuwał żadnego strachu.

 

 

  Siedział, niecierpliwie czekając na od dawna zaplanowany moment. Przełomowy moment w dziejach cywilizacji. Już za chwilę dojdzie do kontaktu z innym światem. Nie, nie z jakąś inną grupą istot rozumnych w ich wrzechświecie. Nie. Tego dokonali już dawno. Dawno w przeszłości. Całe pokolenia wstecz. Teraz dojdzie do pierwszego kontaktu z zupełnie innym WSZECHŚWIATEM! Wszechświatem w którym obowiązują zupełnie inne prawa definicji istnienia. Wszechświatem, który za pomocą konceptów obowiązujących w ich świecie nie może być zdefiniowany, a właściwie po prostu nie istnieje. Jednak przez nieskończone pokolenia doskonalona myśl i technika pozwoliła im wreszcie przeniknąć poza granice ich ograniczonego i skończonego, nie kryjącego już żadnych tajemnic, świata. Pozwoliła im wyjść poza rejon, gdzie logika i zasady opisujące stan ich świata nie obowiązują. Ciągle, mimo, że od dawna był częścią tego wielkiego projektu, nie mógł pogodzić się z myślą, że istnieje universum, w którym życie rozumne bazowane jest na stabilnych reprezentacjach ekstremalnie wysoko skondensowanych form energii. I już niedługo on będzie pierwszym, który zapoczątkował wymianę informacji z istotami z tamtego świata.

 

 

Postać unosiła się w powietrzu, cały czas jakby wpatrując się w niego. I on wpatrywał się w nią ciągle nie dowierzając własnym zmysłom. Nagle wydało mu się, że istota zamrugała oczami. Nie, to tylko wiatr poruszył liście w tle poza pół-przezroczystą formą. I już zaczął wierzyć, że po prostu ma do czynienia z małym obłokiem mgły, któremu jego wyobraźnia nadała ludzki kształt. Lecz właśnie wtedy mglista forma poruszyła wolno głową i zaczęła gestykulować rękami.

Nie, to nie wyobraźnia, to nie mgła, to "coś" naprawdę istnieje. Ale przecież to niemożliwe. Nie wierzył w duchy. Przestał przyglądać się istocie zastanawiając się nad racjonalnym wytłumaczeniem tego zjawiska.

– Ależ oczywiście! – pomyślał. Przypomniał sobie, że leżąc na trawie, grzany przez słońce, poczuł senność. Po prostu zasnął, a to wszystko mu się śni. A ta postać występuje w jego snach, bo … bo, tak, tak właśnie przedwczoraj oglądał ten film science-fiction z istotami pozaziemskimi kompletnie przypominającymi zjawę na polanie. To wszystko tłumaczy. Ale dlaczego nie śni mu się na przykład … ta długonoga dziewczyna w obcisłej mini-spódniczce, którą spotkał wczoraj, gdy wyprowadzał psa na spacer. Zaczął myśleć o niej. O ile przyjemniejszy byłby to sen.

 

 

Był już przez dobrą chwilę w tym jakże odmiennym i obcym dla niego świecie. Mieli tylko krótki okres czasu w którym mogli kontaktować się z rozumną rasą z tamtego wszechświata. Aby stworzyć możliwość przeniknięcia jemu, reprezentantowi ich cywilizacji, w tamten obcy wszechświat, musieli wykorzystać spore zasoby energetyczne całego ich świata. Dlatego mogli pozwolić sobie tylko na krótką chwilę, w której, miejmy nadzieję, dojdzie do świadomej wymiany informacji, gdyż nie za jego życia będą mogli pozwolić sobie na następną taką próbę.

Udało mu się nawiązać kontakt z podświadomością wybranego, nawet nie wie w jaki sposób i na podstawie jakich kryteriów, osobnika istot rozumnych tamtego świata. Bardzo się ucieszył, że wszystko idzie pomyślnie, zgodnie z planem. Jednak wkrótce zaczął tracić bezpośrednie połączenie ze świadomością wybranego osobinka. Rozpoczął próby zwrócenia na siebie uwagi, które jednak nie dawały widomego rezultatu. Wprost przeciwnie, kontakt z obcym z tamtego świata słabnął coraz bardziej. Był zrozpaczony. Przecież on już nie będzie miał kolejnej szansy; zawiedzie oczekiwania całego społeczeństwa.

– Czyżby wszystko było stracone. – pomyślał. Postanowił ponowić próbę połączenia skupiając się na tym bardziej niż poprzednio.

 

 

Już ją widział. Stała na skraju polany przy ścianie drzew. Uśmiechała się do niego. Zaczęła biec, lekko, jakby w zwolnionym tempie, w jego kierunku. Miała tą samą, obcisłą mini-spódniczkę. Przyglądał się jej, nie odrywając od niej wzroku. Lecz, co to. Nagle miedzy nią a nim pojawił się ten strzęp mgły, który śnił mu się wcześniej, zbliżając się do niego coraz bardziej i zasłaniając mu widok biegnącej dziewczyny. Po chwili już wcale jej nie widział. Była tylko ta mglista postać.

– Co do diabła? Przecież śniła mu się ta dziewczyna.

Jednak mglista postać zajmowała całe jego pole widzenia wymachując tam i z powrotem rękami i unosząc się bezpośrednio przed nim. Ponownie zaczął się jej przyglądać.

– Co za uparty sen. – pomyślał. Jednak po chwili zastanowił się – A może jednak to nie sen. I nagle zaczęło do niego docierać, że na pozór zwykłe gesty rąk tej istoty miały jakieś znaczenie, … nie były tylko próbą zwrócenia jego uwagi, … tak … były próbą kontaktu. Miały za zadanie przekazać jakieś znaczenie… Jakąś informację. Ależ to naprawdę niesamowite.

 

 

– Udało się! Kontakt! Doszło do kontaktu! Historyczna chwila! – krzyczały jego myśli. Próbował przekazać najprostszą wiadomość. Powitanie. Miał pełną łąaczność z podświadomością tej istoty. Lecz nagle … Katastrofa. Połączenie zostało przerwane. Błyskawicznie, bez żadnych podstaw.

Po chwili, gdy minął już szok, zaczął sobie zdawać sprawę, że powodem przerwania łączności były niskoenergetyczne drgania w zakresie częstotliwości odbieranej przez świadomość tej istoty z którą się skontaktował. Co to wszystko oznaczało, nie miał najmniejszego pojęcia. Widocznie coś w tamtym świecie nie chciało dopuścić do wymiany informacji z tymi istotami. Może innego rodzaju świadomości, które występowały w tamtym wszechświecie, bo wiedział, że było ich więcej. Pewne było tylko to, że próba kontaktu nie powiodła się. I nie szybko zostanie ponowiona. Kompletna klęska!

 

 

Dzwoniący budzik wyrwał go ze snu.

– Do cholery! Co… Już piąta. – pomyślał. – Trzeba wstawać do roboty. Miał taki dziwny sen. – No ale różne, dziwne rzeczy śnią się człowiekowi od czasu do czasu. – pomyślał. – A właściwie byłby to niezły temat na opowiadanie "science-fiction".

Koniec

Komentarze

 Teren był lekko pagórkowaty. W niektórych miejscach połacie zieleni przerywane były kępami żółtych i czerwonych polnych kwiatów.

 Powtórzenie

 

Ciemno zielony

Łącznie

 

Słaby powiew wiatru poruszał lekko liśćmi powodując nieustający, delikatny szum.

Przecinek po “liśćmi”

 

że w pobliżu niego,

Jakoś tak mi nieładnie brzmi. Nie łatwiej by było zwyczajne “w pobliżu”?

 

Nie, to nie wyobraźnia, to nie mgła, to "coś" naprawdę istnieje. Ale przecież to niemożliwe.

To czterokrotne “to” jednak rzuca się w oczu

 

A ta postać występuje w jego snach, bo … bo, tak, tak właśnie przedwczoraj oglądał ten film "science-fiction" z istotami pozaziemskimi kompletnie przypominającymi zjawę na polanie.

Czemu wziąłeś nazwę gatunku w cudzysłowie?

 

Mieli tylko krótki okres czasu w którym mogli kontaktować się z istotami z tamtego wszechświata.

Chyba więcej nie trzeba tłumaczyć?

 

 – Czyżby wszystko było stracone. – pomyślał.

Zły zapis.

 

 

Opowiadanie niezłe i choć humorystyczne, wydało mi się w jakiś dziwny sposób nieprzyjazne, lecz ogólnie jestem zadowolony z lektury.

Ogół nie chce wiedzieć, że jest myślącą masą złożoną z bezmyślnych jednostek

Przed wielokropkiem nie stawiamy spacji. W ogóle interpunkcja trochę szwankuje. Wszechświat napisałbym raczej z małej litery. Niby można pisać z wielkiej, ale w opowiadaniu chodzi o jakiś jeden z wielu uniwersów i trochę mi to zgrzyta. Treść niespecjalnie mnie zaciekawiła, ale jakiś pomysł jest.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Hmmm. Tekst, który nie zostanie na długo w pamięci. Nie porywa ani szalenie oryginalną tematyką, ani bogatym językiem.

Do uwag przedpiśców (częściowo) dołożę to:

Łąkę porastała niewysoka, zielona, miękka trawa. Teren był lekko pagórkowaty. W niektórych miejscach połacie zieleni przerywane były kępami żółtych i czerwonych polnych kwiatów. Ciemno zielony, nieprzerwany pas liściastych drzew otaczał polanę.

Powtórzenia. Ciemnozielony razem, bo to jeden kolor.

w powietrzu unosi się … Nie, to niemożliwe..

O jedną spację za dużo – wielokropek “przylega“ do zdania, którego część zastępuje. O jedną kropkę za mało – składa się z trzech.

życie rozumne bazowane jest na

A dlaczego nie po prostu “bazuje”?

Babska logika rządzi!

A właściwie byłby to niezły temat na opowiadanie "science-fiction". – raczej nie jest to dobry temat, bo obrabiany wielokrotnie, a tu bez fajerwerków, a raczej z błędami.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Pierwszy akapit usypia, wcale nie jest plastyczny.

 

Jak ktoś leży w pełnym słońcu, to powietrze z pewnością nie wydaje mu się rześkie.

 

“…postać dalej znajdowała się w tym samym miejscu, niedaleko od niego, unosząc się lekko nad ziemią w pochylonej do przodu pozycji, jakby szybując w miejscu.“

 

Raz piszesz Wszechświat, raz wszechświat.

 

“Nie, to tylko wiatr poruszył liście w tle poza pół-przezroczystą formą. I już zaczął wierzyć, że po prostu ma do…” – kto zaczął wierzyć, wiatr? Podmioty to zdradliwe bestie.

 

Czemu science-fiction jest w cudzysłowie?

 

“Okres czasu”, fuj!

 

“Miała tą samą, obcisłą mini-spódniczkę.“ – TĘ samą

 

“– Co do diabła? Przecież śniła mu się ta dziewczyna.“ – Co to jest? Dialog, w którym bohater określa samego siebie “mu”.

 

Stosujesz zły zapis dialogów… czy też myśli.

 

Policz, ile tylko w przedostatnim akapicie razy pojawia się wariacja słowa “kontakt”. O wiele za dużo.

 

Przeczytałam, ale nie zostałam niestety ani zaciekawiona, ani rozbawiona tym tekstem. Nie ma w nim nic, co zostałoby w pamięci czytelnika.

 

Pozdrawiam.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Nie ma nic gorszego niż wprowadzić Czytacza w stan oczekiwania na Kompletnie-Metafizyczne-i-Odjazdowe-Wydarzenie i… pozostawić go pod koniec opowiadania z niczym, albo prawie z niczym. To pierwsza uwaga – zasadnicza.

Druga sprawa to pomysł na cywilizację, która opiera się na innym modelu niż białko i aminokwasy. I tu, powiem Ci, Drogi Autorze, poszedłeś w bardzo ciekawym kierunku. Niestety, nieporadności stylistyczne mocno zaważyły na odbiorze tego tekstu. Wypadało by napisać to opowiadanie od początku. Wyczyścić porządnie cały tekst, pomyśleć o rozwinięciu akcji i solidnym, sensownym zakończeniu.

...always look on the bright side of life ; )

Dzięki za wszytkie komentarze. Krytyka ostra, ale zasłużona. Tego potrzebowałem.

Mam nadzieję, że następnym razem wyjdzie już lepiej.

– A właściwie byłby to niezły temat na opowiadanie "science-fiction"… No właśnie! Niech to będzie dla Ciebie najlepsza zachęta do pisania. Nie zniechęcaj się. Nie poddawaj. Walcz.

edit: jak by co, mogę betować Twoje nowe opowiadanie ;)

...always look on the bright side of life ; )

@jacek001 – Nie należę do tych, którzy się szybko poddają. Wrzcułem to opowiadanie tutaj, aby uzyskać opinię, znaleźć słabe punkty, zorientować się na co zwracać uwagę. Krytyka była surowsza, niż się spodziewałem, lecz teraz już mam jakieś pojęcie…

Dziękuję Ci bardzo za ofertę betowania i na pewno z niej skorzystam.

Pozdrawiam.

Niestety, nie zainteresowało mnie w najmniejszym stopniu. Błędy, jak straszyły tak straszą i utrudniają lekturę. A na koniec to, czego nie lubię najbardziej – wszystko okazało się snem. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka