- Opowiadanie: JanusZ - Zdjęcia

Zdjęcia

Witam! To moje pierwsze opowiadanie na portalu. Wybrałem to miejsce, bo podoba mi się sposób, w jaki podchodzicie tutaj do komentowania. Mam nadzieję, że wskażecie mi wszystkie ewentualne błędy i nieścisłości.

A czytelników, którzy rozgryzą, o co chodzi w opowiadaniu, pięknie proszę o zachowanie dyskrecji. Niech inni też mają szansę.

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Zdjęcia

Redaktor porannego wydania "Washington Post" skrzywił się na widok fotografii, które fotoreporter rozłożył na jego biurku.

– W ostatnim tygodniu mieliśmy chyba ze cztery zdjęcia UFO – powiedział, patrząc z niechęcią na reportera. – Czy nie mógłbyś skierować wreszcie swojego obiektywu nieco niżej? Na Ziemi też dzieją się ostatnio różne interesujące rzeczy!

– Zgoda, szefie! – bronił się fotograf. – To prawda, że dużo się o tym pisze ostatnio, ale tym razem, proszę popatrzeć! Przecież to jest wspaniałe zdjęcie! Latający spodek nad Białym Domem!

– Uhm… Dwa dni temu było zdjęcie UFO nad Pentagonem, a we czwartek nad Kapitolem – zauważył redaktor sceptycznie. – Przyznaj się, Bill, jak ty to robisz?

– To są najuczciwsze zdjęcia, bez żadnych tricków! – obruszył się reporter. – Jeśli pan nie chce, sprzedam gdzie indziej. Redaktor z wyobraźnią zrobiłby z tego świetny materiał! Mam nawet tytuł: "UFO – czy komunistyczna penetracja?"

– Nie jesteś w kursie, Bili. Mówiłem już, że powinieneś zmienić kierunek patrzenia. Od paru dni zarysowuje się wyraźny postęp w rokowaniach w sprawie militarnego odprężenia. No, dobrze… Dam to zdjęcie z Białym Domem na drugiej stronie. Na biurku zadzwonił telefon. Redaktor podniósł słuchawkę i przez chwilę słuchał, a twarz jego zmieniała się z każdą sekundą.

– Znakomite! Dawać mi to zaraz! – wykrzyknął z entuzjazmem i odłożył słuchawkę. – Masz pecha, Bill. Twoje zdjęcie nie pójdzie w porannym wydaniu. Mamy kupę sensacji na pierwsze dwie strony. Możesz się pocieszyć, że oprócz ciebie muszę wyrzucić z numeru co najmniej jednego senatora i trzech kongresmanów.

– Co się stało?

– Wszystko naraz! Sensacyjne oświadczenie Departamentu Stanu! Poważne decyzje rozbrojeniowe, parafowanie paktu o nieagresji między najważniejszymi ugrupowaniami wojskowymi, realna perspektywa integracji światowej gospodarki! Niebywała sprawa! Po tylu bezowocnych na pozór, wlokących się w nieskończoność konferencjach! Podobno prezydent rozmawiał osobiście z Moskwą, Pekinem, Paryżem i zanosi się na jakieś przełomowe, wspólne oświadczenie mocarstw nuklearnych. A do tego jeszcze Reuter podał sensacyjne doniesienie o odkryciu metody uzyskiwania energii praktycznie z każdego dostępnego surowca! Przepraszam cię, Bill! Będę strasznie zajęty, muszę przemakietować cały numer! Fotoreporter zgarnął swoje zdjęcia i wyszedł trzaskając drzwiami.

 

***

 

– Nie ma mowy! – Redaktor odpowiedzialny stanowczo pokręcił głową. – Zabieraj to, Kola! Nigdy nie dawaliśmy żadnych tego rodzaju sensacji, władze krzywią się na podobne bzdury. Latające spodki nad Kremlem! To by dopiero były telefony! Z Komitetu, z Ministerstwa.

– Można by to opatrzyć stosownym komentarzem, na przykład: "Czyżby nowa próba imperialistycznej akcji szpiegowskiej?"

– Oj, Kola, Kola! Na szkolenia nie chodzisz?! Nie wiesz, że ostatnio ograniczamy tego rodzaju epitety? Toczą się ważne rozmowy na najwyższym szczeblu, nie można zakłócać atmosfery.

– To może… zatytułować inaczej? "Goście z kosmosu czy dowcip fotoreportera?", na przykład.

– Nie zawracaj głowy. I tak nie mam miejsca w numerze. Przecież nie wyrzucę tej notatki o sukcesach sowchozu "Nowe Życie". Ani doniesienia o zamieszkach na tle rasowym w…

Do gabinetu redaktora wpadła sekretarka, powiewając taśmą papieru z dalekopisu.

– Towarzyszu redaktorze! TASS podał to przed chwilą! Redaktor przebiegł wzrokiem po tekście depesz.

– Zmiataj, Kola, ze swoim UFO! Tu, na Ziemi, dzieją się takie rzeczy, że nie tylko dla ciebie, ale nawet dla towarzyszy z Politbiura i akademika Kołoczkina miejsca nie będzie w jutrzejszym numerze! – powiedział z entuzjazmem w głosie, niedwuznacznym gestem wskazując drzwi fotoreporterowi.

 

***

 

Tego dnia gazety całego świata doniosły na pierwszych stronach o podpisaniu porozumień międzynarodowych, dających podstawy do wielu dalszych posunięć integracyjnych i niezwykle szybkich przemian w polityce i gospodarce światowej. Opinia publiczna, zaskoczona tak nagłym i pomyślnym zwrotem w stosunkach międzynarodowych, zwróciła oczy na te doniosłe sprawy, żywo interesujące każdego człowieka na Ziemi.

W ogólnej euforii i w gęstym potoku informacji zabrakło miejsca na doniesienia o zaobserwowanych licznie nad stolicami wielu krajów niezindentyfikowanych obiektach latających. Zresztą, w owym czasie sensacje tego rodzaju przejadły się już czytelnikom gazet i widzom telewizji.

Koniec

Komentarze

No więc na początek, czyta się miło, ale niektórzy pewnie będą zrzędzić, że nie a tutaj fantastyki ;)

 

Po drugie, co wyłapałem: 

  1. ”Redaktor porannego wydania "Washington Post" skrzywił się na widok fotografii, które fotoreporter rozłożył na jego biurku.” – ja bym zmienił słowo “jego” na “mu”. 
  2. Raz nazywasz bohatera fotoreporterem, raz reporterem a raz fotografem, nie jestem pewny, ale moim zdaniem są to trzy rożne zawody.
  3. “Uhm… Dwa dni temu. było zdjęcie UFO nad Pentagonem” – sam się domyśl:)
  4. “Na biurku zadzwonił telefon.” – moim zdaniem lepiej brzmiałoby po prostu “zadzwonił telefon”.
  5. “Redaktor podniósł słuchawkę i przez chwilę słuchał, a twarz jego zmieniała się z każdą sekundą” – zmieniłbym drugą część zdania na “a jego twarz”.
  6. “Podobno prezydent rozmawiał osobiście z Moskwą, Pekinem, Paryżem i zanosi się na jakieś przełomowe, wspólne oświadczenie mocarstw nuklearnych.” -Niektórzy mogą wziąć to dosłownie i czepiać, iż prezydent rozmawiał z krajem, nie osobą :)
  7. “- Nie zawracaj głowy. I tak nie mam miejsca w numerze. Przecież nie wyrzucę tej notatki o sukcesach sowchozu "Nowe Życie". Ani doniesienia o zamieszkach na tle rasowym w… Do gabinetu redaktora wpadła sekretarka, powiewając taśmą papieru z dalekopisu.” – oddzieliłbym to akapitem. 

Więcej błędów rażących w oczy nie wyłapałem. Jak na debiut myślę, że udanie. 

 

Dziękuję, o takie uwagi właśnie mi chodzi. Cieszę się, że mimo wszystko nie jest najgorzej. Część poprawek od razu naniosłem na tekst, resztę jeszcze muszę przemyśleć.

Idaho pro po punktu 6 to raczej z miastem co? :D

 

A co do ciebie Janusz,

 

1.Uciekł ci akapit co strasznie miesza w opowiadaniu.

2.“Nie jesteś w kursie, Bili” – Nie wiem o co dokładnie chodzi aczkolwiek coś tu jest nie tak :)

3.Opowiadanie mnie nie zaskoczyło, brak czegoś co sprawi, że go nie zapomnę.

4.Właściwie… Nie ma tu akcji! No chyba, że na siłę powiążemy “zwiad obcych” i spodki nad stolicami… Najważniejsi ludzie na świecie w zmowie z UFO?? :o

5.Gdzieniegdzie kuleje stylistycznie :)

 

Poza tym witam w imieniu wszystkich na fantastyka.pl. Prawdopodobnie zaraz wbije jaki brajt albo psychofish i cie zjadą swoimi do bólu wyłapującymi każdy przecinek oczami :) prawdopodobnie również finkla coś dorzuci od siebie, na pewno im się coś nie spodoba ale się nie załamuj :) to ma cię zmotywować :)

@Areon pisałem na szybko i w sumie fakt, mea culpa, bo się nie zastanawiałem. 

Hej! Bardzo lubię historię o UFO, za to duży plus ode mnie. Troche mi przeszkadzał zapis imienia "Bil i", jeśli akcja dzieje się w Stanach, a na to wygląda, to imię bohatera pisze się Billy, albo Willy albo Bill lub Will, we wszystkich przypadkach jest to skrót od imienia William, myślę że o to imię Ci chodziło. Jeśli chodzi resztę błędów to inni Ci już pomogli :-)

Dziękuję, już poprawiam!

Fajny nick.

Babska logika rządzi!

Jak na debiut może być. Opowiadanie niesie interesujące przesłanie. I to tyle z mojej strony.

 

Pozdrawiam

Mastiff

A do tego jeszcze Reuter podał sensacyjne doniesienie o odkryciu metody uzyskiwania energii praktycznie z każdego dostępnego surowca!

Taaak, ciekawe tylko, ile energii wymagałoby pozyskanie tej energii z każdego surowca.

 

A czytelników, którzy rozgryzą, o co chodzi w opowiadaniu, pięknie proszę o zachowanie dyskrecji.

 

Albo sens tego tekstu jest tak prosty, że nie ma czego rozgryzać, albo jest tak zakamuflowany, że go nie zobaczyłem. Tak czy siak “opowiadanie” napisane zostało tak, że czytelnika nie zbiera na wymioty przy lekturze, zatem gratuluję nie najgorszego debiutu. 

Sorry, taki mamy klimat.

Z racji tego, że wyjeżdżam…

 

Dziękuję wszystkim za wzięcie udziału w tym małym eksperymencie. Fragment pochodzi z klasycznej powieści Janusza Zajdla, zwanego dalej JanusZem, “Limes Inferior”. Jest to tekst opowiadania, które główny bohater czyta na swojej łodzi. Bohater zasnął podczas jego czytania i nigdy go nie dokończył – kartki porwał wiatr i rozniósł po wodzie. Uznał, że widocznie nie było ciekawe.

Narracja w tym fragmencie jest bardziej infantylna, niż w reszcie książki, autor starał się napisać go nieco inaczej. Niektóre z błędów zapewne wynikały z usterek technicznych (program skanujący mógł np. Bill zinterpretować jako Bili). Inne to sprawka samego autora.

 

Pod względem czujności moderatorskiej portal zaliczył test pozytywnie – nie minęła godzina, jak tekst został zgłoszony przez Finklę jako plagiat.

Pod względem czujności komentatorskiej również – zgłoszone komentarze są ciekawe i życzliwe dla nowego użytkownika, a uwagi odnośnie tekstu celne.

Mam nadzieję, że mi wybaczycie i czasu poświęconego na lekturę i komentarz nie uznacie za stracony.

Wszystkim, którzy tekst skomentowali, obiecuję wynagrodzić to we własnych komentarzach pod ich tekstami, jak już wrócę z wakacji. I nie, nie będę się skupiał na przecinkach. ;-)

 

A ja daję sobie miesięcznego bana za multikonto.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Mam nadzieję, że mi wybaczycie i czasu poświęconego na lekturę i komentarz nie uznacie za stracony.

Oczywiście, że nie. Dzięki temu eksperymentowi wiem już, że z pewnością nigdy po książki Zajdla nie sięgnę, dzięki. ;)

Sorry, taki mamy klimat.

Dobre :) Nie ma jak eksperymenty na żywym organizmie.

Sethrael, nie sugeruj się kiepskim stylem bohatera powieści, bo jej autor pisze świetnie (polecam moją ulubioną “Paradyzję”). :)

O, nie wzięłam udziału w eksperymencie.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A Brajt na portal już nie wrócił… To za multykontyzm czy za plagiat?

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka