- Opowiadanie: Klapaucjusz - Disco polo – miłość z nerwicą natręctw w tle

Disco polo – miłość z nerwicą natręctw w tle

Opowiadanie jest efektem brawurowego pomysłu, żeby kolejne cegiełki dodawać podczas nocnego rajdu po disco polo prowadzonego za pomocą opcji “related videos” na youtubie. Nie pytajcie skąd ten pomysł, po prostu przyszedł i kiedy zacząłem pisać już nie mogłem się zatrzymać. Co się nasłuchałem to moje ;)
Miłej lektury!

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Disco polo – miłość z nerwicą natręctw w tle

Norbert zazwyczaj kładł się spać dopiero wtedy, kiedy ledwo już patrzył na oczy, a ciężkie powieki opadały co kilka sekund. Nawyk wyrobił sobie jeszcze w dzieciństwie. Często budził się z pierwszego płytkiego snu z wrażeniem, że zabawki tylko czekały na chrapnięcie i wychodzą z kątów pokoju psocić. Nigdy nie złapał ich na gorącym uczynku, ale cyniczny uśmiech pluszowego misia utwierdzał  chłopaka, że miał rację.

Szybko przekonał się, że lepiej z nikim nie rozmawiać o podobnych obserwacjach i w konsekwencji jako dorosły prowadził dosyć samotniczy tryb życia.

Tego wieczora zwalił się na materac i zasnął w ubraniu. Ostatnio gdzieś z tyłu głowy pojawiło się nowe, dziwne przeświadczenie, na które zastosował stare, sprawdzone lekarstwo – grał w gry komputerowe aż do upadłego.

 

Już krótką chwilę po tym jak gospodarz opuścił gabinet, dwa głośniki zaczęły dokazywać, korzystając z szybkiego Internetu, którym obficie zraszał mieszkanie ruter. W ciemnym pokoju jedynym źródłem jasności był wygaszacz ekranu migający na monitorze. Kolorowe refleksy odbijały się w lakierowanym blacie biurka, które zmieniło się w parkiet dyskotekowy.

Pierwsze piosenki popłynęły z pękatego, niebieskiego głośnika stojącego na dwóch malutkich podpórkach.

– Gdzie jest dziewczyna co trąbę ma? – Puścił oko żółtym światełkiem. – Jesteś fajna aj, dla mnie masz stajla.

Czerwony, bardzo podobny, skromnie przygasił diody.

– Ale–ale–ale–ksandra, ale ale ale ładna. Taka taka taka skromna, taka taka taka seksi bomba… – kontynuował niebieski i nieśmiało przesunął się w stronę płomienistego. Przenosił ciężar z jednej strony na drugą i w ten sposób po kawałku przeskakiwał ze stukotem.

Głośniki zaczęły figlarnie, bardzo powoli ocierać się tylnymi częściami obudów. Plastik stawał się naprawdę rozgrzany.

– Tak byś chciałaaa, dotykać mego ciałaaa, w moim łóżkuuu, podrapać mnie po brzuszkuuu…

W namiętnym tańcu zetknęły się miękkie gąbeczki na wypukłych przodach. Materiał delikatnie elektryzował się od tarcia. 

– Ruuuuuuuuda tańczy jak szaloooooona… Ruuudą lalę pokochałem… Z rudą noce są wspaniałe!

Na te słowa membrana czerwonego głośnika wykrzywiła się kokieteryjnie.

– Nie da Ci tego ojciec, nie da kufelek piwka, co może dać ci dzisiaj… – odpowiedział tonem kusiciela. Diody obojga tańczących zabiły szybciej, od basów przewody wpadły w miłe drżenie.

Pokrętło głośności powoli obróciło się na niebieskim

– Jesteś szalona, mówię ci – wyszeptał.

 

Noc była wyjątkowo parna. Norbert wiercił się na łóżku, śpiąc niespokojnie. We śnie cały czas powracało to samo podejrzenie, które niedawno zakiełkowało i sukcesywnie rosło w jego głowie. Nie miał pojęcia skąd, po prostu wiedział – elektronika w nowych głośnikach została wstawiona tylko na pokaz. Tak naprawdę zamknięto w nich malutkie stworki o niezwykłych możliwościach wokalnych. To te istoty wydają wszystkie dźwięki.

 

Na biurku zrobiło się cicho, nawet rzewnie. W powolnym rytmie kręciły się dwa przytulone urządzenia. Kiedy się rozeszły, niebieskim wstrząsnęły dreszcze, jakby coś chciało wyrwać się na zewnątrz

 

– I tylko mi ciebie brak w tym więźniu – poskarżył się pełnym bólu głosem. – Tylko ciebie tu. – Po tym wyznaniu zamilkł.

 

Ostatnie rozpaczliwe szarpnięcie przyniosło skutek – jedna z bocznych ścianek odpadła. Ze środka wytoczyła się puszysta istota. Sapiąc zaczęła pchać pustą obudowę ku krawędzi biurka. Kiedy w końcu głośnik roztrzaskał się na podłodze, zadowolony stworek wsunął pazurek w szparę na krawędzi czerwonego, otworzył dwa zatrzaski, odgiął ściankę i wskoczył do środka.

W mieszkaniu Norberta ostatecznie zapanowała cisza, którą od czasu przerywały tylko ledwo słyszalne cmoknięcia.

Koniec

Komentarze

:-)

 

Nigdy już nie spojrzę normalnie na moje głośniki, zawsze będę je o coś podejrzewał… Konkurs uznaję za rozdziewiczony!

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

No Klapaucjuszu, jestem bardzo miło zaskoczona przedstawioną przez Ciebie grą miłosną głośniczków! Brawo, uśmiech na cały dzień.

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Bardzo mi miło. Kiedy rano wstałem zacząłem mieć wątpliwości ;) Super, że wywołuje zamierzony efekt.

Szalenie sympatyczna miniaturka.

Potwierdziłeś Klapaucjuszu moje podejrzenia. Zawsze miałam wrażenie, że sprzęty i urządzenia domowe żyją własnym życiem. ;-)

 

Nor­bert za­zwy­czaj kładł się spać do­pie­ro, kiedy ledwo już pa­trzył na oczy… – Wolałabym: Nor­bert za­zwy­czaj kładł się spać do­pie­ro wtedy, kiedy już ledwo pa­trzył na oczy

 

…dwa gło­śni­ki za­czę­ły do­ka­zy­wać, ko­rzy­sta­jąc z szyb­kie­go in­ter­ne­tu – …dwa gło­śni­ki za­czę­ły do­ka­zy­wać, ko­rzy­sta­jąc z szyb­kie­go In­ter­ne­tu

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Pomysł ciekawy.

...always look on the bright side of life ; )

Ciekawy pomysł, sympatyczna historyjka. Ale czy to wypada tak nagłaśniać intymną sprawę? ;-)

Babska logika rządzi!

Dziękuję za opinie!

 

Finklo, ale to dla większej sprawy – z myślą o nich. Dzięki temu każdy z was następnym razem ostrzegawczo tupnie zanim wejdzie do pokoju, usłyszawszy niespodziewanie w nocy muzykę;)

 

Regulatorzy, stosowne kroki zostały podjęte ;)

Przyjemne, szczególnie zakończenie. Część z disco polo w dialogach mnie odrzuciła, ale to już kwestia wrodzonej niechęci do tego gatunku muzycznego ;)

Tylko nie "Tęcza"!

;) Miałem wątpliwości czy nie wybrać innego gatunku muzyki. Trochę się bałem, że jeśli użyję poezji śpiewanej i zafunduję im Grande Valse Brillante , uda mi się bardzo trudna sztuka – napiszę o miłości sprzętu grającego, a jednak zmieszczę w tekście zbyt dużo patosu ;). Rock, pop są zbyt rozległe, a klucz miał być dobrze widoczny. Z kolei punk, którego słucham na co dzień, jest jak na tę historię zbyt ostry w sposobie formułowania myśli o miłości.

Może ska. No, ale fakt, miałem naprawdę ostry ubaw odkrywając te utwory, a jakieś pojedyncze przypominając sobie ze szkolnych dyskotek.

Teraz myślę, że mógłbym z poezji śpiewanej wybrać kilka dobrych fragmentów, takich lekko niedomówionych i mogłoby być dużo bardziej stylowo. Ale wtedy tekst byłby tylko dla osób o podobnym wyczuciu co smaku, co ja. A tak jest chyba bardziej dla każdego. Fajnie, że mimo disco polo zakończyłaś tekst z miłym odczuciem!

Wybrałbyś cytaty z poezji śpiewanej i liczba odwiedzin spadłaby Ci o połowę. ;-)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Eeeee tam! Kto by rozpoznał, gdyby Klapaucjusz nie przyznałby się do poezji? ;-)

Babska logika rządzi!

Bardzo fajny tekst.

Ale widzę, że raczej nie inspirowałeś się stroną, którą zalinkowałeś w temacie konkursowym. Wczoraj zmarnowałam pół poranka, zaczytując się w cytatach z niej. :)

:D Tamto odkrycie było dla mnie jak uderzenie obuchem. Przejrzałem na oczy. Będę musiał wydać na którąś powieść, żeby dostać więcej niż te kilka przykładów z fanpage’a. Matko, jak ona to zrobiła, że wydali jej tyle książek. Kosmos.

 

 

No, to było (i jest, bo oczywiście stronkę sobie polubiłam) niesamowite doświadczenie. Nawet jakiś wywiad z Autorką obejrzałam, w którym powiedziała, że pisze książkę o powstaniu warszawskim (ło matko!) i że miała okropną polonistkę, która ją tępiła i mówiła, że jest grafomanką, i wystawiała tróje z minusem (bo niżej nie mogła, ponieważ Autorka była prześwietną uczennicą).

Ale się nie zdobędę i nie kupię, bo się boję czy dam radę w takiej ilości. ;)

Dobra, ma być jakaś ankieta, więc czas się zabrać za konkursowe opowiadania. Ten tekst całkiem fajny, choć fragment z kawałkami utworów disco polo – ała :) Ale rozumiem wybór, przynajmniej jest wyraziście. Powodzenia.

Ankieta startuje w nocy z niedzieli na poniedziałek.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Miło mi, że zajrzałeś, Zygfrydzie. Próbuję jeszcze skończyć coś bardziej na poważnie, może w tamtym obejdzie się bez ały ;)

Moje głośniki też już nigdy nie będą takie same :) I zaczynam podejrzewać inne sprzęty o podobne wybryki :D Bardzo przyjemny tekst i disco polo mnie szczególnie nie raziło. Póki nie słyszę – jest ok :D

Cieszę się! Bardzo lubię, kiedy ktoś odkopuje mój tekst i w dodatku ma coś miłego do powiedzenia ;)

Ciekawe, oryginalne ujęcie tematu : )

Ha! Wiedziałam, że one tam są. Te bardziej wredne wychodzą nocą i plączą kable od słuchawek.

Fajny szorcik.

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Banan na rybiej paszczy – jest.

Miłosne wyznanie – jest.

Pięć minet minut udane nad wyraz – jest ;-)

 

Znaczy, dobre było ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nigdy nie miałam głośniczków, stąd pewnie moja ignorancja w temacie. Słodkie, inaczej nie umiem określić, “słodkie” jedynie mi pasuje. Disco Polo – strzał w dziesiątkę, choćby miało boleć. Z drugiej strony taka wersja punk lub goth mogłaby być interesująca. ;) 

Przejrzałam polecaną stronkę na FB, a idź siło nieczysta! Oplułam ekran ;)

Pomysł fajny, a i samo opowiadanie lekkie oraz zabawne. Zdecydowanie warte przeczytania.

Wprawiło mnie w bardzo pozytywny nastrój. Głos poszedł :)

And one day, the dream shall lead the way

Tak, jak i innym – bardzo mi się podobało. Lekkie i z ciekawym pomysłem. Dobrze, że u mnie głośniki tylko wbudowane :) Żadnych niechcianych żywych istot i – chwała Bogu – zero Disco Polo.

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Dziękuję! Bardzo miło jest uśmiechnąć tyle osób;)

Ja pójdę pod prąd i powiem, że mi się nie spodobało. Może kwestia tego, że gremliny i disco-polo to raczej nie moje klimaty. Choć ujęcie tematu z pewnością oryginalne.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Klapaucjuszu, uświadomiona przez Jeroha, chcę Cię przeprosić, jako że nieświadomie, ale jednak, zostałeś wprowadzony w błąd. A oto co napisał mi Jeroh:

 

 „…dwa głośniki zaczęły dokazywać, korzystając z szybkiego internetu…” – …dwa głośniki zaczęły dokazywać, korzystając z szybkiego Internetu

Ktoś może mieć szybki internet, ktoś może mieć wolny. Jeden ma taki internet, kto inny owaki. – Jaki masz internet? – Szerokopasmowy od UPC.

Tu nie chodzi o ogólnoświatową sieć, w której szukamy informacji i rozrywki, zatem nie o jedyny w swoim rodzaju Internet, ale o pospolite połączenie z Internetem.

 

Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powtórzyć to, co powiedziałam już Jerohowi: Będąc prostą kurą domową, nie miałam pojęcia, że internetów jest taka rozmaitość. Trwałam przekonaniu, że istnieje jeden wielki Internet i do głowy mi nie przyszło, że może być inaczej.

 

Klapaucjuszu, przepraszam, że namąciłam. Wróć do pierwotnej, prawidłowej wersji zdania.

 

Jerohu, jeszcze raz dziękuję, że otworzyłeś mi oczy i dałeś do myślenia, że dowiedziałam się czegoś nowego.  ;-)

A tu, na dowód, że Jeroh ma słusznego: http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=9928

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zanim zrobiłem poprawkę zapoznałem się z wykładnią. W obliczu tego i linka, który podajesz za Jerohem, wydaje mi się, że dopóki nie chcemy się czepiać bardzo, bardzo niuansowych kwestii, obydwa sposoby zapisu będą tutaj w porządku.

 

http://poradnia.pwn.pl/lista.php?id=228

No to. Klapaucjuszu, kamień spadł mi z serca i od razu poczuła się lepiej! ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Regulatorzy, nie ma za co, po prostu podzieliłem się refleksją :)

Na temat Internetu/internetu nie mam nic do dodania. Niech każdy zainteresowany sam sprawę przemyśli.

Ale jest jeszcze opowiadanko, na temat którego wcześniej się nie wypowiadałem. Jednym słowem – sympatyczne :)

 

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

A jest nad czym rozmyślać do bólu głowy? Podejście, zaprezentowane przez pana Bańko, jest typowe dla permisywistów.

Co do szorta: brawo bis, lekkie, zabawne, aluzyjne… Aż szkoda, że do podania możliwe tylko w krótkiej formie…

Fajne :)

Adamie, tu nie chodziło o prof. Bańkę, tylko o rozgraniczenie dwóch przypadków. Połączenie z Internetem (potocznie “internet”) jest pospolite, globalny Internet to co innego.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

Anet, cieszę się, że powróciłaś!

Bo tu są najlepsze opowiadania :)

Nowa Fantastyka