- Opowiadanie: Schizophrenic - Niezapowiedziana wizyta

Niezapowiedziana wizyta

Od jakiegoś czasu zajmuję się pisaniem opowiadań i chciałbym sprawdzić czy są coś warte... Oto jedno z nich:

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Niezapowiedziana wizyta

 Dochodziła siedemnasta, ale na zewnątrz było już zupełnie ciemno. Tej nocy sypał śnieg. Wspaniale wyglądał na tle latarni.  Przypominał o nadchodzących świętach. Napadało go już całkiem sporo, ale nie zanosiło się na to, że przestanie sypać. Andrzej z niepokojem się temu przyglądał stojąc z opartymi o parapet rękoma. Odśnieżanie należało do jego obowiązków, a nie uśmiechała mu się  perspektywa porannego wstania i przerzucania szpadlem śniegu. Wyglądało na to, że o poranku czeka go mnóstwo pracy. Andrzej siedział sam w domu. Wrócił ze szkoły dwie godziny temu.  Okropnie się nudził. Nie mógł się doczekać powrotu do domu swojej mamy. Chciał z kimś porozmawiać, tylko że miała wrócić dopiero za dwie godziny. Postanowił pooglądać telewizję. Właśnie leciał program: ,,Dlaczego to ja?”, który przedstawiał historie z życia wzięte, które mogłyby się przydarzyć każdemu… Tylko, że była to kompletna bzdura. Nie cierpiał tego programu. Jego zdaniem był po prostu śmieszny: sztuczni, zazwyczaj bezmyślni bohaterowie oraz  rozdmuchane historie, które ani trochę nie przypominają autentycznych nie są w jego guście. W przeciwieństwie do niego, jego matka była wielką fanką tego programu. Andrzeja zawsze bawiło jej przejmowanie się problemami bohaterów paradokumentu.

Tym razem mająca czterdzieści trzy letnia Aneta z Bydgoszczy właśnie wyrzuciła z mieszkania swojego męża, który po dwudziestu pięciu latach małżeństwa okazał się gejem, który od kilku miesięcy ma romans z… Młodszym bratem bohaterki. Andrzej wybuchnął śmiechem. Bawiła go nie tyle sytuacja Anety z Bydgoszczy, co wyobrażenie prawdopodobnej reakcji swojej matki. Zapewne siedziałaby jak on na kanapie i z przejęciem przeklinała człowieka, który tak mógł skrzywdzić swoją żonę. Mimo wielkich starań Andrzej nie był w stanie przestać się śmiać. Łzy popłynęły mu po policzkach i rozbolał go brzuch. W rechocie zaczął się rzucać po kanapie trzymając się za brzuch. Wziął do ręki pilot i wyłączył te pierdoły, po chwili opanował się, ale ciągle było mu wesoło.  

Nagle rozległo się ciche pukanie do drzwi. W pierwszej chwili uznał, że się przesłyszał, jednak pukanie powtórzyło się tym razem powolniejsze i słabsze. Andrzej zerwał się z kanapy i biegiem popędził do drzwi. Sądził, że to mama wróciła wcześniej z pracy. Wciąż miał banana na twarzy. Otworzył drzwi i stanął nieruchomo. Wyglądał jakby właśnie zobaczył Bazyliszka, choć w tej chwili wolałby zobaczyć tego mitycznego potwora od tej osoby, która stanęła w drzwiach.  

W progu stał czterdziestoletni mężczyzna ubrany w zniszczony garnitur. Wyglądał na skrajnie wycieńczonego, był wychudzony i ledwo się trzymał na nogach. Był strasznie blady i miał nieprzytomny wzrok, który skierował na Andrzeja. Usiłował coś powiedzieć, ale mu to nie wychodziło.W końcu przemówił:

-S…Sss…Ynku! – po czym zemdlał.

Andrzej nie był w stanie racjonalnie myśleć. Wpatrywał się w leżącą w progu postać. W tym momencie pomyślał, że to sen. Jakiś czas temu czytał w Internecie, że by sprawdzić czy to sen należy uszczypnąć się w dłoń po czym powinno się przeliczyć palce – jeśli nie poczuje się bólu i palców będzie więcej lub mniej niż pięć, bądź też będą nienaturalnie wygięte – oznacza to, że się śni. Z całej siły uszczypnął się w dłoń, po czym syknął z bólu. Spojrzał na dłoń na, której pojawiły się ślady po wbitych paznokciach, zapewne nazajutrz pojawi się siniak. Przeliczył swoje palce trzykrotnie… Niestety za każdym razem doliczył się pięciu palców.  

Zaczął dyszeć. Nie wiedział co robić. Nie był w stanie się ogarnąć. Wymierzył sobie siarczysty policzek (podobno tak się robiło z osobami w szoku). Niemały ból przywrócił go do świata żywych. Wciągnął mężczyznę do środka, co było wyjątkowo proste. Ułożył go na kanapie i popędził do swojego pokoju po kołdrę, która po powrocie okrył mężczyznę.

Przez dłuższą chwilę Andrzej stał i z niedowierzaniem wpatrywał się w człowieka, który mimo swojego wycieńczenia, do złudzenia przypominał mu swojego zmarłego przed rokiem ojca. Dotknął jego czoła, było zimne. Postanowił zadzwonić po mamę. Wyjął z kieszeni komórkę i wybrał numer do niej. Wcisnął zieloną słuchawkę i po sekundzie odezwał się głos matki. Najwyraźniej trzymała w dłoni telefon.  

-Mamo! – wrzasnął Andrzej.  

-Co się stało?! – powiedziała zdenerwowana kobieta, którą najwyraźniej wystraszył ton syna.  

-Spokojnie… – szepnął – Kiedy wrócisz do domu? – starał się, by jego głos brzmiał jak najspokojniej.  

-Hm?… Będę za jakieś dwadzieścia minut… Wracam dziś wcześniej… Czy coś się stało?

-Wróć to się przekonasz. – zabrzmiało to nieco -Powinnam się bać – kobieta uspokoiła się.  

-Nie! – skłamał, następnie rozłączył się.  

Mama weszła do środka dokładnie w dwadzieścia minut po przerwanej rozmowie. Andrzej wciąż gapił się tępo na rzekomo martwego ojca. Matka przywitała się z synem. On jedynie wskazał ręką na kanapę. Przekrzywiła głowę w geście niezrozumienia. Podeszła do kanapy i spostrzegła, że leży na niej jakiś facet. Już miała dać opieprz Andrzejowi, że wpuścił obcego do domu, gdy zobaczyła na niej swojego zmarłego męża. Spojrzała na syna nieprzytomnym wzrokiem i próbowała coś wykrztusić. Andrzej przytaknął głową, po czym kobieta zemdlała.

Nie był szczególnie zaskoczony reakcją matki. Podniósł ją z podłogi i usadził na fotelu. Delikatnie klepał ją po policzku, a gdy to nie przyniosło rezultatu, poszedł do kuchni i przyniósł z niej kubek wody, którego zawartość wylał matce na twarz. Ocknęła się. Głupawo się uśmiechnęła, następnie spojrzała na kanapę. Niestety jej przekonanie, że to sen okazało się mylne. Andrzej usiadł na oparciu fotela. Oboje milczeli, nie wiedząc co powiedzieć.  

Mężczyzna zaczął się delikatnie się poruszać. Najwyraźniej zaczynał się budzić. Z wyraźnym trudem otworzył ociężałe powieki. Ostrożnie podniósł się i usiadł. Spojrzał na, która gapiła się na niego, spojrzeniem w którym było więcej niedowierzania niż strachu.

-Kochanie wróciłem! – przemówił ochrypłym głosem.

-Mamo…? – głos Andrzeja przypominał bardziej przypominał głos małej dziewczynki, niż nastoletniego chłopca.  

-Musimy porozmawiać… Skarbie… – rzekł mężczyzna sarkastycznym tonem.

-Zostawisz nas samych? – rzekła kobieta niezwykle jak na taką sytuację.  

-Nie!!! – ryknął mężczyzna – Niech zostanie.  

-Dlaczego mi to zrobiłaś?! -Ja…– zapłakała – Wiesz synku, że to Ona mnie zabiła  

-Co?! – krzyknął Andrzej patrząc nieprzytomnie na matkę, która schowała głowę w kolanach.  

-To prawda Andrzejku… To nie był wypadek.

-Ddd… Dlaczego? – wykrztusił z ogromnym trudem chłopiec.

-To proste! Dowiedziałem się, że ona się puściła z sąsiadem. – roześmiał się przerażającym rechotem. Mniejsza z tym jak się o tym dowiedziałem… Tamtego dnia wróciłem do domu wściekły. Nocowałeś w tedy u kolegi. Dziś mija dokładnie rok od tamtego dnia… Zrobiłem jej niezłą awanturę i wiesz co? – Andrzej milczał. Jego spojrzenie mówiło, by kontynuował. – Zepchnęła mnie ze schodów i skręciłem sobie kark. – śmiał się coraz bardziej.

Kobieta podniosła głowę z kolan i spojrzała na swojego ,,byłego” męża wzrokiem pełnym bólu i nienawiści.

-Obiecałem Ci wtedy kotku, że zemszczę się za to pamiętasz?

-Pamiętam– otarła łzy bluzki.

-Andrzejku… Nie zrozum mnie źle… Zasłużyła na to.  

-Co ty chcesz zrobić? – zwrócił się do ojca płacząc.

Upiór się uśmiechnął po czym wstał z kanapy i podszedł do żony. Przytulił ją do piersi, po czym przystawił złapał ją obiema rękoma za głowę. Pocałował ją w czoło, następnie puścił jej oczko i błyskawicznym, zamaszystym ruchem skręcił jej kark. Jeszcze raz pocałował ją w czoło, następnie powoli puścił głowę. Kobieta osunęła się na fotelu. Wyglądała jakby drzemała, tylko że miała groteskowo wykrzywioną głowę. Stwór wyprostował się i z impetem upadł na ziemię. Tym razem już nie żył… Znowu.

Koniec

Komentarze

No dobrze, poczytałem sobie Twoje opowiadanko-horror do końca. Jako że, lubię ten rodzaj literatury, skusił mnie opis i zacząłem czytać.

Niestety, Twój tekst jest trochę niedociągnięty literacko. Co to znaczy: bardzo dużo błędów, tj. powtórzenia (który, która, który…itp), sporo też jest zaimkozy (głównie Ci, Cię… tak się piszę tylko w listach).

Generalnie jeśli chodzi o fabułę, to jest bardzo przewidywalna. Od razu, na początku sporo wyjaśniasz. Stosujesz też w narracji zupełnie niepotrzebne opisy bohaterów: ile mają lat, co robią jaka jest ich przeszłość (nie dość że to szpeci, to jeszcze psuje horrowatość opowiadania).

Moim zdaniem, tekst zyskałby na wartości, gdyby był bardziej tajemniczy i nieco dłuższy, ale bez zbędnych opisów: co, po co, jak i gdzie. To nie wiele wnosi do fabuły. No i popraw błędy, bo kłują i utrudniają czytanie. Na chwilę obecną tekst jest słaby. Kuluje na poziomie poprawności w zdaniach i w opisach. Brak jest też napięcia i grozy. Poczytaj sobie jakieś dobre opowiadania grozy: np. Lovecrafta i Kinga. I przyjrzyj się jak są one skonstruowane. Powodzenia :)

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Jak na zapowiedziany horror, to, mimo starań Autorki, bać się nie ma czego.

Opowiadanie nie zachwyciło mnie ani pomysłem, ani wykonaniem, ale ponieważ to debiut, mam nadzieję, że w przyszłości Autorka dołoży wszelkich starań, aby Jej teksty były coraz ciekawsze i coraz lepiej napisane. Może już następne będzie miłym zaskoczeniem. ;-)

 

„…nie uśmiechała mu się  perspektywa porannego wstania i przerzucania szpadlem śniegu”. – Śnieg odgarnia się specjalną łopatą do odśnieżania. Szpadlem można skopać ogródek.

 

„Nie cierpiał tego programu. Jego zdaniem był po prostu śmieszny: sztuczni, zazwyczaj bezmyślni bohaterowie oraz  rozdmuchane historie, które ani trochę nie przypominają autentycznych nie są w jego guście. W przeciwieństwie do niego, jego matka była wielką fanką tego programu. Andrzeja zawsze bawiło jej przejmowanie się problemami bohaterów paradokumentu”. – Przykład nadmiaru zaimków.

 

„Tym razem mająca czterdzieści trzy letnia Aneta z Bydgoszczy…” Tym razem, mająca czterdzieści trzy lata Aneta z Bydgoszczy… Lub: Tym razem, czterdziestotrzyletnia Aneta z Bydgoszczy

 

„…od kilku miesięcy ma romans z… Młodszym bratem bohaterki”. – Wolałabym: …od kilku miesięcy ma romans z… młodszym bratem bohaterki.

 

„…i rozbolał go brzuch. W rechocie zaczął się rzucać po kanapie trzymając się za brzuch”. – Powtórzenie.

Proponuję: …i rozbolał go brzuch. Rechocząc, tarzał się na kanapie.

 

„Wziął do ręki pilot i wyłączył te pierdoły…”Wziął do ręki pilota i wyłączył te pierdoły

 

„Wyglądał jakby właśnie zobaczył Bazyliszka…”Wyglądał jakby właśnie zobaczył bazyliszka

 

„…był wychudzony i ledwo się trzymał na nogach. Był strasznie blady…” – Powtórzenie.

 

„-S…Sss…Ynku! – po czym zemdlał”.– S… sss… ynku… – Po czym zemdlał.  

Przybysz nie krzyczy, on ledwie mówi, więc wykrzyknik jest nieuzasadniony. Tu dowiesz się, jak zapisywać dialogi: http://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/2112

 

„Spojrzał na dłoń na, której pojawiły się ślady po wbitych paznokciach, zapewne nazajutrz pojawi się siniak”.Spojrzał na dłoń, na której pojawiły się ślady… Powtórzenie.

 

„…wpatrywał się w człowieka, który mimo swojego wycieńczenia, do złudzenia przypominał mu swojego zmarłego przed rokiem ojca”. – Ze zdania wynika, że Andrzeja nawiedził nie zmarły ojciec, tylko ojciec ojca, czyli dziadek.

Proponuję: …wpatrywał się w człowieka, który, mimo wycieńczenia, do złudzenia przypominał  zmarłego przed rokiem ojca.

 

„Mama weszła do środka dokładnie w dwadzieścia minut po przerwanej rozmowie”. – Wolałabym: Mama przyszła dokładnie dwadzieścia minut po rozmowie.

 

„Przekrzywiła głowę w geście niezrozumienia”. – Gest wykonujemy ręką, podkreślając wypowiedź.

Proponuje: Przekrzywiła głowę, nie rozumiejąc.

 

„Podeszła do kanapy i spostrzegła, że leży na niej jakiś facet. Już miała dać opieprz Andrzejowi, że wpuścił obcego do domu, gdy zobaczyła na niej swojego zmarłego męża”. – Czy matka zobaczyła leżącego dwa razy?

Proponuję: Podeszła do kanapy i spostrzegła, że leży na niej jakiś facet. Już miała nakrzyczeć na Andrzeja, że wpuścił obcego do domu, gdy rozpoznała zmarłego męża.

 

Najwyraźniej zaczynał się budzić. Z wyraźnym trudem otworzył ociężałe powieki”. – Można mieć ciężkie powieki, ale nie ociężałe. Powtórzenie.

 

Spojrzał na, która gapiła się na niego, spojrzeniemktórym było więcej niedowierzania niż strachu”. – Na kogo spojrzał? Powtórzenia.

 

„…głos Andrzeja przypominał bardziej przypominał głos małej dziewczynki…” – Jedno przypominanie wystarczy.

 

„Wiesz synku, że to Ona mnie zabiła”  – Na końcu zdania brakuje kropki, pytajnika lub wykrzyknika.

Zaimki piszemy wielką literą, kiedy zwracamy się do kogoś listownie.

 

„…krzyknął Andrzej patrząc nieprzytomnie na matkę, która schowała głowę w kolanach”. – Jak można schować głowę w kolanach? Jak w kolanach można schować cokolwiek? ;-)  

 

Dowiedziałem się, że ona się puściła z sąsiadem. – roześmiał się przerażającym rechotem. Mniejsza z tym jak się o tym dowiedziałem…” – Nadmiar zaimków zwrotnych. Powtórzenie.

 

„-Pamiętam– otarła łzy bluzki”. – Czyżby bluzka też się rozpłakała? ;-)

 

„Przytulił do piersi, po czym przystawił złapał obiema rękoma za głowę. Pocałował ją w czoło, następnie puścił jej oczko i błyskawicznym, zamaszystym ruchem skręcił jej kark. Jeszcze raz pocałował ją w czoło, następnie powoli puścił głowę”. – To jest horror, większy niż całe opowiadanie! Zaimek na zaimku i powtórzenia.

Co przystawił, przytuliwszy do piersi?

W czym puścił jej oczko? W pończosze? Oczko można puścić do kogoś, nie komuś.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję za poświęcony czas oraz za wytknięcie błędów (zwłaszcza błędów logicznych). Swoją drogą to niesamowite jak ciężko jest wyłapać takie gafy w swoim tekście.Dodam tylko tyle, że będę dalej ćwiczył pisanie, a wasze porady na pewno mi w tym pomogą.

Schizophrenick, czy Schizophreniczka?

Piszesz o sobie jako mężczyzna, a w profilu jesteś kobietą. Jak wolisz, żeby się do Ciebie zwracać? ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Faktycznie w profilu miałem zaznaczone, że jestem kobietą… Drobne niedopatrzenie. Jestem mężczyzną i wolałbym, żeby zwracano się do mnie jak do faceta.

Nowa Fantastyka