- Opowiadanie: Mangel - Patrzę na Ciebie

Patrzę na Ciebie

Stary tekst, lekko poprawiony technicznie.

Wysyłam na konkurs, jako opis swoistej zazdrości między rodzeństwem. Nie wiem czy się utrzyma, ale raz kozie śmierć.

Życzę miłej lektury.

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

Patrzę na Ciebie

Patrzę na Ciebie.

Gdy wstajesz rano, ja leżę obok Ciebie. Gdy idziesz przed siebie, ja wpatruję się w Twój kark.

Gdy patrzysz w lustro, ja spoglądam na Ciebie. Wtedy i tylko wtedy widzę naszą twarz. Twarz, która mogła być moją, twarz która należała się mi.

Tak, zgadza się – widzę i słyszę wszystko to co Ty. Znam Twoje tajemnice, mroczne sekrety i wiem kogo kochasz, a kogo nienawidzisz. Łączą nas więzy silniejsze niż wszystkie prawa i obowiązki które kiedykolwiek Cię dotyczyły. Silniejsze niż stal i krew. Silniejsze nawet, niż chciał tego Bóg. To dzięki nim istnieje ja. To dzięki nim wciąż za Tobą podążam i nie mogę choćby na krok, odstąpić od Twoich pleców. Nie mogę się od Ciebie uwolnić.

Widujemy czasem pary, którymi mogliśmy być. Szczęśliwi, zawsze razem, choć czasem osobno. Nie mogą poczuć samotności, bo zawsze jest ta druga osoba. Dlaczego my tak nie mogliśmy? Co się stało, że Ty masz to, co mi odebrano? Chodzisz, śmiejesz się, żyjesz… A ja?

Gdzie moje prawa? Gdzie moje życie? Gdzie moja miłość? Nie mam nawet imienia. Nasi rodzice nie wiedzieli o mnie. Jestem kimś, za kim nikt nie tęskni. Nikt nie wspomina. Ledwo nasze życie zaczęło się, a już nadszedł dla mnie koniec. Dlaczego? Ja chce odpowiedzi! Chce jej i ją otrzymam.

Skąd to wiem? Nieważne.

Liczy się tylko, że pewnego dnia, plując krwią i swoimi zębami, przyjdziesz do mnie. Znów będziemy razem. Staniemy twarzą w twarz, już bez tej szklanej tafli między nami. Spojrzę Ci w oczy i zapytam „Za co? Jesteśmy rodzeństwem, bliźniętami, czemu Twoje życie było ważniejsze od mojego?”.

Pamiętaj o mnie.

Koniec

Komentarze

Odniosłem wrażenie, że skądś znam labo ten, albo bardzo podobny tekst.

Reszta jutro, bo ziewam jak hipopotam…

Przepraszam, ale nie podobało mi się. Przeczytałem i wzruszyłem ramionami. Dodatkowo irytowały mnie brakujące ogonki i nadmiar zaimków.

Pozdrawiam

Mastiff

A mi się podobało. Mroczne i z klimacikiem.

"Nie wierz we wszystko, co myślisz."

Ja się właśnie zgłosiłam do jury, więc istnieje możliwość, że Brajt mnie przyjmie. Dlatego na wszelki wypadek na razie wstrzymam się z opinią, napiszę tylko, że co najmniej pięć razy zapomniałeś o ogonku w pierwszej osobie liczby pojedynczej, brakuje też paru przecinków.

Faktycznie, wykonanie takie sobie. A pomysł? Trochę lepszy, ale bez szaleństwa. Nie wczułem się, niestety.

Mnie tak się średnio podobało; nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia ani nie wzbudziło we mnie jakichkolwiek emocji.

Miłego dnia!

Mee!

Nie podobało mi się. I jeszcze te nieszczęsne pozjadane ogonki.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Niezbyt. Nie podobało mi się… zbyt poetyckie… 

Przypomniała mi się reklama Merci. 

Ponieważ czytelnik ma prawo do takiej interpretacji, na jaką ma ochotę, to odebrałam ten tekst jako płaczliwo-mściwe wynurzenia jajeczka, które nie załapało się na zapłodnienie/plemnika, który nie zdążył dopchać się do jajeczka/duszyczki nienarodzonego bliźnięcia wykopanego w kosmos z dzielącej się zygoty. Takie jaja po prostu. I, podobnie jak Bohdan, wzruszyłam ramionami. Wykonaniu daleko do doskonałości (np. „(…)twarz która należała się mi.” – skróconej formy zaimka nie używamy ani na początku ani na końcu , a więc poprawnie: „twarz która należała się mnie.”/ twarz która mnie się należała.”)

„Nasi rodzice nie wiedzieli o mnie. (…) Ledwo nasze życie zaczęło się, a już nadszedł dla mnie koniec. Dlaczego?” No, właśnie! Dlaczego? I o co chodzi? „Liczy się tylko, że pewnego dnia, plując krwią i swoimi zębami, przyjdziesz do mnie.” Kto, ze skutkiem śmiertelnym, skuje gębę połówce narodzonej? Gąszcz pytań retorycznych, patetyczna metaforyka, niezrozumiałe dla mnie przesłanie, niestaranność wykonania  (braki interpunkcyjne, zjadanie znaków diakrytycznych itp ) = nie kupuję.

Aby nie powtarzać się, powiem tylko, że mam takie same wątpliwości jak w_baskerville. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Odpowiem zbiorczo, bo widzę, że zarzuty powtarzają się.

Jeszcze dziś wieczorem przeredaguję tekst by poprawić jak największa ilość błędów – zrobiłbym to nawet teraz, ale jestem miedzy jednym a drugim zleceniem.

 

Niestety, obawiam się, że poprawki techniczne (interpunkcja, ogonki, etc.) nie poprawią znacząco tekstu. Może ktoś ma radę, jak go uratować?

 

w_baskerville, masz rację co do interpretacji. Ot, zygota odgraża się rodzeństwu w sieci.

Zygota w Sieci. Tym mnie na łopatki rozłożyłeś – a miałem zamiar doszukać się jakiegokolwiek pozytywu w tekście…

No, chyba że to jakaś osobna, “duchowa” odmiana Internetu, ale trzeba było to dać do zrozumienia.

A ja Tobie podpowiedziałem coś niechcący, aha…

AdamKB, nie wstawiłem uśmieszku, ale to tylko żart. Chodzi o ducha nienarodzonego dziecka – w końcu, skoro są historie o zwykłych duchach, czemu dyskryminować zygoty? Ponoć to też ludzie. ;-)

Przeczytałem z wysiłkiem. Niestety nie ma tu nic, co mogłoby pozytywnie zaskoczyć. Nie mam takiej wyobraźni aby ten tekst przetrawić. Pozdrawiam.

Gdy wstajesz rano, ja leże obok Ciebie. Gdy idziesz przed siebie, ja wpatruje się w Twój kark. – popraw, proszę, choć to: leżĘ, wpatrujĘ 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Zygota w sieci… ale to ma sens. Prezerwatywa jako rozpostarta sieć pajęcza, w którą złapał się jeden z braci, podczas gdy drugiemu udało się przecisnąć. Tylko gdzie pająk?

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

brajt, mało to tekstów o duchach w sieci? Ten na przykład. Tutaj dziecko nigdy się nie narodziło, ale już pojawiła się dusza, która została niejako “związana” z rodzeństwem. 

Oczywiście, widzę, że tekst najlepszy nie jest, ale nie rozumiem krytyki odnośnie założenia, że pisać może duch nienarodzonego dziecka, który przez lata podąża za rodzeństwem i rozwija podobnie jako ono, ale bez formy cielesnej.

Autorze, bardziej chodzi chyba o to, że w tekście ani słowem nie sugerujesz, że chodzi o sieć. Dlatego Twój komentarz brzmi tak abstrakcyjnie.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Bo i kontekst zależy od medium na którym tekst jest prezentowany. Gdyby go wydrukować, można by mówić o tekście napisanym i wydrukowanym, gdyby napisać go odręcznie, można by mówić o tym, ze duch zostawił list. Starałem sie by każdy mógł odnieść to personalnie do siebie, niezależnie od tego kim jest i gdzie czyta.

Nie umywa się do “Czerwonych kulek” ;)

Ani ten tekst mnie nie przekonał, ani wyjaśnienia Autora. Ale już najmniej przekonuje mnie to, że nawet nie poprawiłeś ewidentnych, wytkniętych Ci błędów.

Autor miał pomysł, na realizację zabrakło konceptu. :(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nie porwało mnie :(

Przynoszę radość

Nowa Fantastyka