- Opowiadanie: brajt - Kiedy byłem mały

Kiedy byłem mały

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Kiedy byłem mały

Kiedy byłem mały, pewne rzeczy przyjmowaliśmy za oczywiste. Choćby panią Marię, która co niedzielę przynosiła świeże ciasto. Kolorowe wozy, przyjeżdżające z końcem lata i roztańczony obóz po drugiej stronie rzeki, gdzie słuchaliśmy najpiękniejszych bajek, a ja wpatrywałem się w oczy ślicznej Dajany.

Tej jesieni nie było kolorowych wozów. Zamiast nich pojawiły się potwory. Z pozoru wyglądały jak my, ale nie mówiły w naszym języku. Rodzice zabronili mi do nich podchodzić. Tata mówił, że porywają ludzi i ci nigdy już nie wracają. Mama uśmiechała się ciepło i odpowiadała, że to wcale nieprawda, a wtedy tata wychodził z pokoju. Pewnego dnia, pani Maria przestała nas odwiedzać.

 

Oczy Heidi nie były tak czarne, ale równie piękne. Nie rozumieliśmy się nawzajem, ale to nam nie przeszkadzało spędzać wspólnie czas. Myślałem sobie, że to niemożliwe, by była potworem. Podarowała Jakubowi jedną ze swoich lalek. Jakub był wątłym, nieśmiałym chłopcem, którym opiekowałem się jak młodszym bratem. Tata mówił, abym nigdy nie spuszczał go z oczu. Że to mój święty, rycerski obowiązek.

Kilka dni później wracaliśmy z Karolem znad rzeki. W miejscu, gdzie zwykle przychodziła do nas Heidi, dwóch chłopców znęcało się nad Jakubem. Śmiali się przy tym i wołali coś w języku potworów. Jakub dzielnie trzymał lalkę Heidi, nie dając jej sobie wyrwać z rąk. Spojrzeliśmy po sobie i od razu wiedzieliśmy, co robić. Dostali niezły łomot.

– Jude! Jude! – krzyczeli, znikając za rogiem. Słyszałem już wcześniej to słowo. Podobno było zaklęciem, które ściągało na wszystkich kłopoty. Ścisnąłem zawieszony na szyi amulet z zielonym kamykiem, który kiedyś podarowała mi matka Dajany. Mówiła, że ochroni mnie przed złem.

 

Gdy spotkaliśmy ich ponownie, nie byli sami. Wyciągnęli palce w stronę Jakuba, a dorosłe potwory zaczęły do nas krzyczeć. Rzuciliśmy się do ucieczki. Wiedzieliśmy, że tylko jedno miejsce może nas uratować.

Do celu było jednak daleko. W myślach usłyszałem głos taty. Zawsze powtarzał, że my, rycerze, mamy bronić słabszych. Rycerze… ale każdy rycerz potrzebuje miecza. Przebiegaliśmy przez podwórko pełne chwastów. Świetnie – pokrzywy miały magiczną moc. W końcu były zielone, jak mój kamyk. Zerwaliśmy z Karolem najdłuższe z nich, by stanąć na drodze potworów. 

Nie powstrzymaliśmy ich na długo. Wystarczająco jednak, by Jakub dobiegł na miejsce. Unieśliśmy ręce w geście zwycięstwa. Był bezpieczny, tam nie mogli go już dorwać. Jego radosne słowa rozbrzmiały w naszych sercach. Głos miał ochrypły od płaczu i zmęczenia, ale pełen dumy.

– Raz dwa trzy, zaklepane! – krzyczał, kurczowo trzymając się trzepaka. Nie przestał krzyczeć nawet, gdy potwór szarpnął go za włosy i cisnął w stronę ściany. 

 

Kiedy byłem mały, pewne rzeczy przyjmowaliśmy za oczywiste. Ale nasz dziecięcy świat skończył się tamtego dnia.

Koniec

Komentarze

Ajeja, co za szkoda, że tak krótkie. Napisane fajnie, ale nadawałoby się jeszcze do rozwinięcia. Ode mnie 4/6 :)

And one day, the dream shall lead the way

Masz dużo szczegółów, postaci, stanowczo nadawałoby się do rozwinięcia. Ale rozumiem – miało być krótko.

Za to przesłanie… dość poruszające Smutne :( Fajny pomysł, żeby tak to przedstawić (nie spoileruję).

Profil autorski: https://www.facebook.com/krajemar

Dzięki. :-) Na długość opowiadania składają się 1) gust dja, 2) dostępny czas na pisanie, 3) dostępny czas na wklepanie do komputera, edycję i korektę, 4) pozostały czas do końca konkursu.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Przeczytałam.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

O, jakie smutne. I w dodatku przypominasz nam, bolesny kawałek historii, choć to oni byli źli, tacy najbardziej, a my trochę mniej.

Kilka lat temu byłem w muzeum w Oświęcimiu, jako dorosły już człowiek. Obok dwóch, na oko dwudziestoparoletnich, niemieckojęzycznych gości. Stali w milczeniu przed szybą, za którą były te buciki i włosy. W końcu jeden mruknął w mowie potworów, przejęty, coś, co zrozumiałem jako “To jest nie w porządku, tak bardzo nie w porządku…”. Może krewny Heidi?

 

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Świetne, brajcie!

Bardzo mi się podobało. Mogłoby jedynie być dłuższe.

”Kto się myli w windzie, myli się na wielu poziomach (SPCh)

Dziękuję. :-) Ta historia to scenka wymyślona kiedyś na potrzeby dłuższego opowiadania w podobnym klimacie, które chciałem napisać, ale czasu zawsze brakowało. Niech przynajmniej zaistnieje jako szort.

Przy okazji dziękuję raz jeszcze Lordowi Vedyminowi za cenne poprawki w trakcie betowania.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Bardzo ładne, bardzo smutne i bardzo poruszające.

Bardzo mi się podoba.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Ja się przyłączam do pochwał. I wcale nie musi być dłuższe.

(czy to naprawdę ja napisałam?!).

 

I to tyle ode mnie, bo są rzeczy, do których podchodzę tak emocjonalnie, że od razu zaczynam ryczeć. To jest jedna z nich.

Mocne.

Sorry, taki mamy klimat.

Zgrabnie napisany i przejmujący tekst, chociaż rzeczywiście króciutki. Podobało mi się.

 

/Aeli

Dziękuję. :-)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Zamiast nich wszędzie pojawiły się potwory.

Coś mi tu nie gra. Może po prostu wyrzucić “wszędzie”?

 

 

Tata mówi, że porywają ludzi i ci już nigdy nie wracają.

Nie wiem, bardziej by mi pasowało, “a ci już nigdy nie wracają”. Ale oczywiście są to kosmetyczne rzeczy i jak wiadomo – każdy ma swój gust.

 

 

[…]ale to nam nie przeszkadzało spędzać wspólnie czas.

Ale t nam nie przeszkadzało we wspólnym spędzaniu czasu.

 

 

Chociaż widzę, że po prostu taki masz styl pisania, więc propozycje zmian pewnie nie przypadną ci do gustu. 

 

Opowiadanie jest świetne, a zakończenie, można powiedzieć, wbiło mnie w ziemię. Naprawdę bardzo dobry tekst, wart owacji na stojąco. I to właśnie mój styl opowieści – zamieścić dużo w krótkim formacie, pozostawiając wiele rzeczy bez wyjaśnień. Nie potrzebuje rozwinięcia, zdecydowanie. Tak jest dobrze.

Dobre, masz 5.

 

ale to nam nie przeszkadzało spędzać wspólnie czas.

Również uważam, że raczej czasu.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Bardzo dobry tekst.

I po co to było?

Dzięki. :-)

 

Nie wiem, bardziej by mi pasowało, “a ci już nigdy nie wracają”

Musiałbym zmienić do tego jeszcze kolejne zdanie, gdzie mam podobną konstrukcję. “Wszędzie” usuwam, nad trzecią poprawką się zastanowię. Dziękuję. :)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Nastrojowe.

Babska logika rządzi!

No, krótkie, treściwe, emocjonalne, z doskonałym nieszablonowym pomysłem.

Doskonałe.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Cholera jasna, Kiedy byłem mały chodzi za mną od wczoraj. Przeczytałem więc raz jeszcze i spodobało się jeszcze bardziej. Klimat, piękny sposób, w jaki historia została opowiedziana, tyle emocji w tak krótkim opowiadaniu. Nominuję, ten tekst jest wart piórka.

Sorry, taki mamy klimat.

Również wróciłem żeby ponownie przeczytać. I jeszcze raz. No to co, nawracam się i zwiększam moją ocenę do 5. ;) Bardzo, bardzo dobry tekst.

And one day, the dream shall lead the way

Bardzo wzruszające.

Podziękowano. :-)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Bardzo dobry tekst.

Ech, rozbudziliście mi nadzieje, o wy niedobrzy. ;-)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Klimatyczny, dobrze napisany tekst. 

Buu :/

Mee!

Aż tak źle? ;-)

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Bez przesady, w depresję nie popadłem, ale bardzo dobry tekst :)

Mee!

Tekst, który na pewno zasługuje na uwagę. Ale na piórko to jednak za mało, moim zdaniem. I nie chodzi tylko o objętość.

 

Pozdrawiam

Mastiff

Pewnego dnia [,-] pani Maria […].

– Jude! Jude! – krzyczeli, […].

– Raz dwa trzy, zaklepane! – krzyczał, […].

Pięć błędów interpunkcyjnych to w gruncie rzeczy niewiele, ale jak na tak krótki tekst… Sam tekst natomiast zawiera, jeśli w ogóle, tak śladowe ilości fantastyki, że nieco dziwię się jego obecności na tym portalu.

Tekst smutny, ale dobry. Ciekawie oddaje moim zdaniem dziecięce spojrzenie na świat. Podoba mi się też, że pokazuje fabułę w sposób niejednoznaczny z pewną dozą niedopowiedzeń. Wychodzi to temu tekstowi na zdrowie.

Ponieważ tekst został nominowany, to może nieco rozwinę swój komentarz. Króciak z pewnością jest obrazowy. Udało Ci się przedstawić sprawę w sposób, który działa na wyobraźnię i w miejscu, w którym czytelnik orientuje się o co chodzi, jest kop. Może nie jakiś wielki, ale mały kop też jest dobry. Z drugiej strony, opowiadanie z pewnością jest smutne, ale koniec końców chyba wywołuje za małe emocje. Nie powiedziałbym, żeby tekst należało wydłużyć (hmm… stanowczo bym nie powiedział), ale nie sposób nie stwierdzić, że czegoś zabrakło.

Co się zaś tyczy sprawy samej nominacji, to tekst jest niefantastyczny, więc to przesądza w moich oczach o jej losie.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Dzięki za opinie. :-)

Ta scena w zamierzeniu miała być fragmentem większego tekstu. Dość poboczną, ale na pewno chłopiec miałby wcześniej znacznie dłuższą chwilę, by czytelnikom zaczęło na nim zależeć. W takiej roli  (i po przemodelowaniu) myślę, że scenka jakoś by się sprawdzała. Ale  przypomniałem sobie o niej pod pomnikiem “Chłopców z Placu Broni” i spasowała mi do tematu konkursu, więc naskrobałem.

 

Ale jak to tak? Nie będzie piórka? No wiecie co! ;-)

 

Fantastyka… główny bohater nosi cygański amulet, chroniący go przed złem. Udowodnij, że nie jest magiczny. :P

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Tak, wydaje mi się, że jako scenka sprawdziłaby się o wiele lepiej. To może wreszcie napisz coś na tyle długiego, żeby miało takie scenki, co? :P

 

Fantastyka… główny bohater nosi cygański amulet, chroniący go przed złem. Udowodnij, że nie jest magiczny. :P

Dzięki za poprawę humoru :D

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Dobry, zapadający w pamięć tekst.  

Kurcze, chyba w zasadach funkcjonowania portalu wpiszę zakaz czepiania się braku fantastyki :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Przeczytałam ten tekst jakoś trzy miesiące temu i nadal, gdy go sobie przypomnę, mam dreszcze. Kopnął mnie bardzo mocno, scena z trzepakiem i wiążące się z nią emocje siedzą we mnie głęboko. Być może to kwestia tego, że patrzę na każdy tekst przez pryzmat własnych doświadczeń i fakt, że sama mam małe dzieci – dlatego tak mocno ugryzło mnie zakończenie, to fatalne odarcie ze złudzeń i bezpieczeństwa. A może po prostu to kawał świetnej literatury?:) Gratuluję, Brajcie.

Bardzo mi się miło zrobiło. :-) Dziękuję.

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Smutne. Ale dobre.

Rzeź Palestyńczyków w wiosce Deir Yassin:

 

Shliya była w dziewiątym miesiącu ciąży. Morderca rozciął brzuch kobiety nożem rzeźniczym. Inna kobieta Aiecha Radvav została zastrzelona, gdy próbowała ratować niemowlę (…). Mohammed Jaber, który znalazł się w domu dzięki wcześniejszemu zamknięciu szkoły, oglądał scenę ze swego ukrycia pod łóżkiem. Widział, jak „Żydzi wdarli się do domu, wyciągnęli wszystkich na zewnątrz, postawili pod ścianą i zamordowali. Jedna z kobiet miała na ręku trzymiesięczne dziecko”.

 

Wiele jest smutnych historii i dużo narodów, które cierpiały, bądź nadal cierpią…

 

 

Za dużo postaci w tak krótkim tekście. Nie do końca połapałem się kto jest kto. A to w szorcie grzech ciężki. Może poruszyłoby mnie bardziej, gdybym dzień wcześniej nie przeczytał “Januś miał przyjaciela” o podobnej tematyce. A ubajkowienie prześladowań Żydów nie jest niczym nowym. 

Trafiłem tutaj przypadkiem, to zostawiam komentarz. Co prawda nie poczułem aż tak intensywnych doznań, o jakich mowa we wcześniejszych komentarzach, ale tekstowi z pewnością klimatu odmówić nie można.

 Ostatnie zdanie poruszyło mnie najbardziej.

 

Nowa Fantastyka