- Opowiadanie: michalus - Casus belli

Casus belli

...a to wkleję jeszcze i to to :P (SPOILER ALERT --> jakby kto nie wiedział o co kaman, to wyjaśniam, że historia dotyczy pijackich akcji, które kończą się morałem “nie bierz d**y z własnej grupy” :D)

Oceny

Casus belli

Na granicy toczyła się psychologiczna wojna. Walka z biegiem czasu prowadzona była na wielu frontach. Powodem zamieszania była przypadkowa seria z karabinu maszynowego. Do oddania owego pierwszego strzału, o dziwo nie chciał jednakże przyznać się żaden z sąsiadów. Ten karabin po prostu musiał i wystrzelił. Faktem jest, że czyny rodzące dalszą historię, zaistniały na pograniczu samowolnie, bez świadomego rozkazu wydanego przez naczelne dowództwo. Kolejno do akcji wszedł zwiad, wywiad i kontrwywiad, by ustalić faktyczny zamiar przeciwnika. Podchody trwały w nieskończoność. No ale trudno dziwić się finezji. Przekroczenie granicy między przyjaźnią a czymś więcej, zawsze mogłoby zostać uznane za akt wojny.

Koniec

Komentarze

A tego drabelka nie dopracowałeś. Język dziwaczny, zwroty chropawe. Walka z biegiem czasu? Ostro się ten bieg bronił? Czyny zaistniały, i to jeszcze samowolnie? Co to znaczy? Karabin po prostu musiał i wystrzelił? No i karabin mi jakoś słabo pasuje do puenty. Co tam robili sąsiedzi?

Babska logika rządzi!

:) …..aaaale Finklo właśnie AKURAT tutaj, naprawdę każdy wyraz był przemyślany :) bo to jest historia o tym, jak przypadkiem, po pijaku, bez świadomości, pani z panem zaliczyli małe action, a po wytrzeźwieniu nie wiedzą czy w ogóle to to kijem dotykać czy nie. No a że wówczas we krwi mieli po siedemset promili – it was unavoidable – ten karabin musiał wystrzelić. :D

….c.d.n. …. a sąsiedzi – bo potyczka się toczy “na granicy” :)

No dobrze, niech będzie, że TEN karabin. Ale dlaczego pytali sąsiadów?!

Babska logika rządzi!

Na granicy czy na klatce schodowej w bloku?

Babska logika rządzi!

symbolicznie tam a praktycznie tutej :)

Fantastyka?

Poza jej niedostatkiem odkryłem także brak odkrywczości (związek jako wojna? z brodą). Jeśli demonstracyjny brak zainteresowania sąsiadów Panią z opka miał świadczyć o jej nienachalnej urodzie, to dowiaduję się o tym wyłącznie z Twojego komentarza, w życiu bym nie wpadł, co mają oni wspólnego z dwojga ludzi zakochiwaniem się.

Drabel mi nie podszedł:(

Tintinie → first of all – dziękuję za lekturę; secundo, korzystam z drabblowego immunitetu – otóż, w ichże gatunkowym wypadku, wymóg fantastyki na tym portalu nie jest (jak uczy doświadczenie) obligatoryjny; odkrywczość z założenia dedykuję kolumbom. Jam jeno powielacz (+miłośnik) i kopiowacz cudzych mądrości. Ale Twojego komentarza o “zainteresowaniu sąsiadów Panią z opka” po prostu nie rozumie. Nie rozumie. Nie. I o urodzie w tekście nie ma nic. słowa. nawet. jednego. wtf? i co ma uroda do miłości? pzdr. m.

No to widocznie całkowicie opacznie zrozumiałem zamysł. Kierowałem się Twoimi słowami z komentarza (”pani z panem zaliczyli małe action, a po wytrzeźwieniu nie wiedzą czy w ogóle to to kijem dotykać czy nie“), wzmiankę o tykaniu kijem rozumiejąc jako aluzję do wyglądu protagonistów. Wybacz. W takim razie – sąsiedzi (może z akademika, skoro w przedmowie piszesz o “grupie”) pozostaną dla mnie bytem tajemniczym, którego zaistnienie w drablu dziełem jest nieprzewidywalnego losu, plączącego ścieżki ludzkie w naszej peregrynacji po tym wódki, łez i wózków dziecięcych padole…

Michalusie, przykro mi niezmiernie, ale mimo Twoich wyjaśnień i mimo kilkakrotnie podejmowanych wysiłków, niczego nie udało mi się zrozumieć. :-(

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Cóż, po przeczytaniu poprzedniego Twojego drabbla i ostatniego zdania z tego, wiedziałam o co chodzi.

I…

Rany, co Wy tam z tymi sąsiadami robicie?!

Emelkali, Ty mnie przyprawiasz o ból głowy. :-) Jeszcze jedna specjalizacja? Nie za wiele masz talentów? :-) (AdamKB)

Hmm. Znów wojna po przypadkowym seksie? A dorosnąć nie łaska, po prostu zdarzyło się – i normalnie pogadać? Nie ma w tym żadnej fantastyki, ludzie jakoś z tym sobie radzą od wieków…

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Cienkie. Do biblioteki nie pójdzie.

 

Pozdrawiam

Mastiff

Nieszczególny tekst.

Wizja autora kompletnie mija się z tekstem. Nie kupuję ;) Za mało finezyjnie jakoś. 

Drogi Michalusie, mimo starań, za ten tekst trudno Cię pochwalić. Pozdrawiam.

Dzięki wszystkim za lekturę i komentarze.

 

Tintinie –> teraz rozumiem o co chodziło w Twoim komentarzu :) faktycznie mogłem Cię zmylić. Pisząc o tykaniu kijem miałem na myśli to, że pan z panią nie wiedzą czy lepiej o zajściu zapomnieć czy ryzykować przyjaźń i decydować się na coś więcej. Nie miałem na celu czynienie aluzji w stronę wątpliwej urody protagonistów :)

 

Regulatorzy → biorę winę na siebie… przedobrzyłem z abstrakcją.

 

Emelkali → Z “sąsiadami” chodzi o nawiązanie stricte geopolityczne. Tj. cały początek ma sugerować że chodziło dosłownie o wystrzał z karabinu na granicy np między Koreą Północną a Południową. Toż to sąsiedzi. A dopiero finał miał pokazać że chodzi o inną granicę. W przedmowie zawarłem wyjaśnienie, i to chyba był błąd, bo z góry zasugerował sens. Może też niepotrzebnie zmieniłem tytuł, bo wcześniej to to się właśnie nazywało “Granica”.

 

PsychoFish → z góry wyjaśniam, że to tylko taki text dla fun-u, a nie autobiografia :). Poza tym skutkiem owego seksu nie jest w tekście wojna, tylko obawa, że przekroczenie granicy (między przyjaźnią a czymś więcej) może zostać potraktowane przez drugą stronę jako akt wojny…

 

Bohdan → póki co z autosatysfakcją realizuję się w poczekalni. :)

 

Zygfryd89 → tak czy siak dzięki za lekturę. Będę bardziej pracował przy kolejnym.

 

Prokris → coś w tym jest. Uważam że jakiśtam pomysł miałem, może nieszczególnie wyszło z jego przelaniem na papier…

 

Ryszard → :( jestem łasy na pochlebstwa, ale mówi się trudno :P zwrotnie pozdrawiam zawrotnie

 

Nowa Fantastyka