- Opowiadanie: klm89 - Zawieszony w czerni

Zawieszony w czerni

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Zawieszony w czerni

Za­wie­szo­ny w bez­gra­nicz­nej, po­nu­rej i, jak po­dej­rze­wał, pu­stej czer­ni, czuł nie­sa­mo­wi­ty spo­kój. Jego ciało – o ile jesz­cze ist­nia­ło – wy­peł­nia­ła prze­dziw­na ra­dość, któ­rej nie był w sta­nie sobie wy­tłu­ma­czyć. W umy­śle co chwi­lę po­ja­wia­ły się ko­lej­ne po­kracz­ne myśli. Kłę­bi­ły się przez pe­wien czas, a na­stęp­nie ula­ty­wa­ły, tylko po to, aby zro­bić miej­sce nowym, jesz­cze dziw­niej­szym. Tylko jedna z nich po­wra­ca­ła ni­czym bu­me­rang, ni­czym psiak, który po­mi­mo wy­pę­dze­nia za­wsze wra­cał do uko­cha­ne­go pana. Ta myśl, a w za­sa­dzie wspo­mnie­nie, nie chcia­ło dać za wy­gra­ną. Po­mi­mo tego na twa­rzy – o ile jesz­cze ją po­sia­dał – go­ścił błogi uśmiech.

Wizję pięk­ne­go mia­sta u szczy­tu roz­wo­ju tech­no­lo­gicz­ne­go i spo­łecz­ne­go w jed­nej chwi­li na­wie­dził ośle­pia­ją­cy blask nie­po­ję­tych nisz­czą­cych sił w po­sta­ci ogrom­nej kuli świa­tła. Potem już tylko krzyk ty­sią­ca gar­deł przy­po­mi­na­ją­cy pie­kiel­ny chór, ob­wiesz­cza­ją­cy na­dej­ście apo­ka­lip­sy. Swąd pa­lo­nych ciał oraz wło­sów prze­miesz­cza­ją­cy się wraz z każdą po­ru­sza­ną przez wiatr cząst­ką po­wie­trza do­peł­niał tylko ob­ra­zu sy­tu­acji.

W utrzy­mu­ją­cym się gę­stym dymie można było do­strzec wy­so­kie, ko­śla­we, jakby znie­kształ­co­ne i nie­na­tu­ral­nie po­wy­gi­na­ne syl­wet­ki – cho­ciaż dla nich to za­pew­ne lu­dzie wy­glą­da­li jak małe, zde­for­mo­wa­ne pa­skudz­twa. Co se­kun­dę z kłę­bów dymu wy­ła­nia­ły się łapy uzbro­jo­ne w ostre pa­zu­ry, aby do­koń­czyć dzie­ła znisz­cze­nia, a póź­niej już tylko ciem­ność.

Za­wie­szo­ny w czer­ni po­ru­szał się w przód, w lewo i w prawo. Prze­był kil­ka­set ki­lo­me­trów, po­mi­mo to nie na­po­tkał ni­ko­go in­ne­go. Tylko bez­gra­nicz­ną, zimną, naj­czar­niej­szą czerń, ja­kiej sam nigdy by nie zdo­łał sobie nawet wy­obra­zić. Był sam, lecz pust­ka nigdy nie za­go­ści­ła w jego duszy oraz sercu. Na­pę­dza­ny nie­wy­tłu­ma­czal­ną ra­do­ścią parł dalej w głąb ni­cze­go.

 

Koniec

Komentarze

err… Utwierdzam się w przekonaniu, że jestem nic nie rozumiejącym durniem :)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Witaj w klubie. Wciąż nie wiem, co o tym tekście można napisać.

Babska logika rządzi!

No, być durniem w doborowym towarzystwie jakoś tak… lżej :)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Nie znam się na ocenianiu tekstów, ale mam nieodparte wrażenie, że ten tutaj to jakby żywcem wyjęty przykład z “Galerii złamanych piór” Kresa. Czyli okropnie przekombinowany.

And one day, the dream shall lead the way

Nie czaję, a nawet nie kumam.

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

5:0 dla skonsternowanych czytelników

Ten tekst przypomniał mi zagadki z “Gry o Tron” wymyślane przez DJ’a. Czułam się podobnie bezradna umysłowo ;)

Emm…

Emmm?

Pisz tylko rtęcią, to gwarantuje płynność narracji.

6:0. Dwa hattricki. Miazga. A jeszcze nie odgwizdano przerwy ;)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Tak samo jak w moim "Spotkaniu" tylko, że tutaj większą plagę widzę! ;) Prawdziwa apokalipsa dotknęła czytających to dzieło prawdziwym ociemnieniem umysłu, choć sądzę, że na mnie ta plaga za chuda w uszach chyba jest. 6 :1 :)

Taki sobie, kurde podpis

Tekst, choć napisany sprawnie, przekroczył niestety również moje granice pojmowania. Czuję się skonsternowany.

Chociaż jednak nie. 7:0

Taki sobie, kurde podpis

Przeczytałam.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

No nie, pusto i bez pomysłu, choć sprawnie napisane. Gdyby te pokraczne sylwetki do czegoś prowadziły… A tak? Apokalipsa pomysłu.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Hej. Dotarłem i tutaj. Nic nie rozumiem.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

No to jest nas tuzin.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka