Informacje

05.07.20, g. 14:40

Oświadczenie redakcji "Nowej Fantastyki"

Przez ostatnie lata na łamach „Nowej Fantastyki” stale podkreślaliśmy znaczenie wzajemnego szacunku, tolerancji i różnorodności. Dbaliśmy i dbamy o to, żeby nasz magazyn był neutralną i życzliwą przestrzenią wymiany idei i poglądów, umożliwiającą czytelnikom spojrzenie na świat z różnych perspektyw, lepsze zrozumienie jego mechanizmów. Przestrzegaliśmy przed totalitaryzmami, fanatyzmem, podziałami i nienawiścią. Nie przewidzieliśmy tylko, że są one w społeczeństwie aż tak silne.

 

Tekst Jacka Komudy odebraliśmy jako wyeksponowanie właśnie tych wszystkich nienawiści zatruwających ludzi, które są w stanie skazić każdego w swoim zasięgu, bez względu na stronę. Niestety, został odczytany inaczej, uznany za atak na homoseksualistów i propagowanie kłamliwych stereotypów na ich temat. Sytuację pogorszył fakt, że publikacja zbiegła się w czasie z kampanią wyborczą, w której trwa brutalna nagonka na ludzi o innych orientacjach seksualnych. W sytuacji, gdy po miastach bezkarnie jeżdżą samochody z głośnikami, z których sączy się jad ohydnej antygejowskiej propagandy, publikację tego opowiadania można było zinterpretować jako kolejny atak – to zrozumiałe, nawet jeśli nie taka była nasza intencja, co kolejny raz stanowczo podkreślam.

 

Fandom zresztą powinien doskonale rozumieć takie reakcje i obawy, bo przecież środowiska miłośników fantastyki ‒ fani gier fabularnych, Harry’ego Pottera etc. – niejednokrotnie same padały ofiarami różnych ataków, oskarżeń o satanizm i temu podobne. Wszyscy mamy podobne doświadczenia, chociaż na nieporównywalnie mniejszą skalę, niż doświadczają tego obecnie osoby LGBT+ ‒ zaszczute przez aparat państwowy, hierarchów Kościoła, a nawet zwykłych ludzi napędzanych strachem przed nieznanym. Tym bowiem jest homofobia ‒ człon „fobia” nie pojawił się w tym słowie przypadkowo. Ludzie nie rozumieją, czym jest LGBT+, a nie mogą liczyć ani na rzetelność władz, które na podziałach i lękach społecznych chcą zbudować swoją pozycję, ani na solidną edukację seksualną w szkołach, ani na media.

 

Dlatego zaproponowaliśmy twórcom ze środowisk queerowych wspólne przygotowanie numeru naszego miesięcznika, w którym znajdą się teksty literackie i publicystyczne pisane przez autorów LGBT+ lub poświęcone tej tematyce. Mamy nadzieję, że pozwoli on miłośnikom fantastyki spojrzeć na świat – ten nasz i ten fantastyczny ‒ z innej perspektywy. Lepiej zrozumieć punkt widzenia osób nieheteronormatywnych ‒ ich potrzeby, nadzieje, obawy. Docenić ich pasje i pomysły. Na łamach „Nowej Fantastyki” już i tak regularnie ukazują się takie teksty, jednak najwyraźniej nadszedł moment, żeby zaakcentować to jeszcze mocniej i przeciwstawić się falom hejtu i ignorancji. Będą też ukazywały się w przyszłości, ponieważ jesteśmy stale otwarci, aby stać się głosem słabszych, wykluczonych i dyskryminowanych. Oni przecież też są częścią fandomu, bez względu na orientację seksualną, płeć, rasę, wyznanie, sprawność fizyczną, etc. Pora podkreślić, że fantastyka ‒ i „Nowa Fantastyka” ‒ powinna być przestrzenią, która łączy ludzi i prowadzi świat ku lepszemu. Szczególnie w sytuacji, kiedy zbiorowo jako polskie społeczeństwo i na skalę globalną coraz szybciej zmierzamy ku najczarniejszym dystopijnym wizjom. Tylko wspólnie możemy to powstrzymać.

 

Tęcza jest symbolem przymierza i nadziei. Mamy nadzieję, że ten planowany numer będzie pierwszym krokiem ku wzajemnemu zrozumieniu w fandomie, ku większej tolerancji, empatii i życzliwości. Szczegóły wkrótce – bądźcie z nami!

 

============================================================

 

In recent years, we have constantly emphasized the importance of mutual respect, tolerance and diversity in Nowa Fantastyka. We took care and made sure that our magazine is a neutral and friendly space for exchanging of ideas and views. We wanted to give our readers the opportunity to look at the world from different perspectives and to better understand its mechanisms. We warned against totalitarianism, fanaticism, discord, and hatred. We just didn't predict that those were so strong in our society.

 

We read Jacek Komuda's text as exposing all the hate that poisons us and contaminates everyone within its reach, regardless of their political views. Unfortunately, it was read differently, as an attack on queer people and as propagating harmful stereotypes about them. The situation was aggravated by the fact that the publication coincided with an election campaign during which people of non-heteronormative identities are vilified and brutally attacked. In a situation where cars equipped with loudspeakers are driving through Polish towns spewing hideous anti-gay propaganda, the publication of this story could be interpreted as another attack – it is understandable, even if that was not our intention, which I emphasize once again.

 

Moreover, we should perfectly understand such reactions and fears, because after all, the SFF fandom – fans of role-playing games, Harry Potter, etc. – has often been the victim of various attacks, accusations of satanism and the like. We all have similar experiences, although on an incomparably smaller scale than LGBT+ people currently experience – harangued by the state and politicians, church officials, and even ordinary people driven by fear of the unknown. This is what homophobia is – the “phobia element” did not appear in this word by accident. People do not understand what LGBT+ is, and they cannot count on the reliability of authorities who want to build their position on social divisions and fears, or on solid sex education in schools or in the media.

 

That is why we reached out to queer creators to jointly prepare a special issue of our magazine which will contain literary and nonfiction texts written by LGBT+ authors or about queerness. We hope that it will allow fantasy and science-fiction lovers to look at the world – ours and the fantastic – from a different perspective. To better understand the point of view of non-heteronormative people – their needs, hopes, and fears. To appreciate their passions and ideas. Nowa Fantastyka has been publishing queer voices before, but it is time to emphasize this and to stand against ignorance and hate. We will also continue to publish marginalized voices in the future, as we continue to strive to give them a platform. After all, marginalized people are fandom too – regardless of their sexual identity, gender, ethnicity, religion, or physical ability. It’s time to emphasize that SFF – and Nowa Fantastyka – should be a space that unites people and leads the world towards a better future. Especially when we all – in Poland and globally – are heading towards the darkest dystopias. We can stop this only if we work together.

 

Rainbow symbolizes unity and hope. We hope that this special issue will be the first step towards understanding in fandom, towards greater tolerance, empathy, and kindness. More details to come – stay tuned! 

 

Komentarze

Samozaoranie NF, level master. Niestety. I mówię to z przykrością . Najpierw błąd po błędzie podczas publikacji tekstu Komudy i przy wycofywaniu się z niego rakiem. A teraz to. Czyli – jak nie należy wychodzić z kryzysu wizerunkowego – studium przypadku. Po aż takim ostrym zakręcie pewnie kilkunastu czytelników przybędzie. I kilku autorów o bliżej nieokreślonej dziś jeszcze marce i jakości. Ale z pewnością znacznie więcej czytelników i autorów NF po tym wirażu ubędzie. Przy czym od razu można zakładać, że będą to autorzy znacznie bardziej poczytni. Niepotrzebna sytuacja, fatalne jej rozwiązywanie, a koniec wręcz żałosny. Szkoda. edit: i już widać, że miałem niestety rację. Zareagowali tak jak przypuszczałem Ziemkiewicz, Piekara, a to pewnie dopiero początek. Słowa Ziemkiewicza: Parowski przewraca się w grobie.

1.0 Życie jest za krótkie na niechlujne researche 2.0 Wyobraziłem sobie Braci Karamazow edycja 2020, wersja 4.0.... I ryknąłem śmiechem!

Mamy nadzieję, że pozwoli on miłośnikom fantastyki spojrzeć na świat – ten nasz i ten fantastyczny ‒ z innej perspektywy. Lepiej zrozumieć punkt widzenia osób nieheteronormatywnych ‒ ich potrzeby, nadzieje, obawy. Docenić ich pasje i pomysły. Na łamach „Nowej Fantastyki” już i tak regularnie ukazują się takie teksty, jednak najwyraźniej nadszedł moment, żeby zaakcentować to jeszcze mocniej i przeciwstawić się falom hejtu i ignorancji.

I bardzo dobrze z tym akcentowaniem. To, co wygaduje np. prezydent, zaczyna przekraczać ludzkie pojęcie, a za głowę chwytają się już nawet za granicą.

 

jesteśmy stale otwarci, aby stać się głosem słabszych, wykluczonych i dyskryminowanych. Oni przecież też są częścią fandomu, bez względu na orientację seksualną, płeć, rasę, wyznanie, sprawność fizyczną, etc.

Wolałbym, żeby głównym kryterium wpływającym na opublikowanie tekstu była jednak jego jakość, a nie wyznanie, czy rasa autora.

Wolałbym, żeby głównym kryterium wpływającym na opublikowanie tekstu była jednak jego jakość, a nie wyznanie, czy rasa autora.

O proszę. Pod tym się podpiszę czterema kończynami!

 

Ale to zaczyna być jakiś wyścig politpoprawności. Może tak przyznawać punkty dodatnie i ujemne za orientację seksualną, kolor skóry czy cokolwiek, co lewica uzna za słuszne i wymagające docenienia? Np. przy przyjmowaniu tekstów do druku, ale też w kolejce po mięso albo przy przyjmowaniu na studia?

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

O proszę. Pod tym się podpiszę czterema kończynami!

Ja też. Dixi.

Humility is not thinking less of yourself - it's thinking of yourself less.

Wolałbym, żeby głównym kryterium wpływającym na opublikowanie tekstu była jednak jego jakość, a nie wyznanie, czy rasa autora.

Ja też.

Mnie jest wszystko jedno, kto napisze opowiadanie, artykuł, recenzję – byle było dobre ;)

Powodzenia :)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Tak jak już napisałem: przyjęcie politpoprawności za podstawowe kryterium oceny tekstu, a nie jego jakości, to dobrowolna rezygnacja pisma LITERACKIEGO z wolności. Politpoprawność dobra jest przy zakładaniu kołchozów a nie przy prowadzeniu miesięcznika bazującego na wolności i jakości właśnie. W tym wolności i jakości autorów. Trudno. Nowa Fantastyka właśnie przechodzi do przeszłości, bo z tego kryzysu, patrząc jak go fatalnie rozwiązuje, już nie wyjdzie Szkoda.

1.0 Życie jest za krótkie na niechlujne researche 2.0 Wyobraziłem sobie Braci Karamazow edycja 2020, wersja 4.0.... I ryknąłem śmiechem!

Super! Chętnie przeczytam taki numer. Oczywiście mam nadzieję, że teksty będą na przyzwoitym poziomie. Oczywiście publikację homofobicznego paszkwila trudno wybaczyć, ale jeśli ma się z tej przykrej sytuacji narodzić jakaś nowa jakość i większa otwartość magazynu na nowe treści, to być może finał tego wyjdzie wszystko na lepsze.

Ustalanie targetu: Liczba czytelników NF w Polsce AD 2020 , którzy mają w nosie zaglądanie komuś pod kołdrę, odrzuca ich koncentrowanie się na dylematach vaginy czy penisa, czy innego trans czy Q, chca po prostu dobrej fantastyki i strawnej literatury– 98-99 proc. Liczba czytelników, dla których dylematy vaginy i penisa, tudzież innych trans i Q są znacząco ważne w piśmie zajmującym się fantastyką – 1 proc. Może 2. Czy zatem redakcja i wydawnictwo już podjęły decyzję, w jakim nakładzie wydrukuje "Tęczowy numer", i gdzie zwiezie zwroty? A potem – gdzie będzie składować zwroty kolejnych numerów? Czy Redakcja NF w ogóle zna swój target??!! Czy widzi, jaki rynek porzuca, i na jaki poluje??? Przecież to abecadło jest!

1.0 Życie jest za krótkie na niechlujne researche 2.0 Wyobraziłem sobie Braci Karamazow edycja 2020, wersja 4.0.... I ryknąłem śmiechem!

Nie za bardzo rozumiem przesłania redakcji, zawartego w oświadczeniu publikowanym powyżej.  Redakcja chciała mieć numer pisany przez autorów nieheteronormatywnych, jak to się teraz określa, no to ma. Chciała mieć opowiadanie  o tej tematyce – ma jak najbardziej. 

W czym problem? Zamysł redakcyjny został spełniony, i chwatit.

Tyle, że trzeba sobie zdawać sprawę, że w Polsce panuje kapitalizm, i to od dość  dawna. No i jak wydamy sobie numer czasopisma, którego czytelnicy nie kupią, bo w internecie już jest zadyma  w sprawie tegoż numeru, to wydawca poniesie stratę. Może nawet znaczną. Co więcej, może nastąpić odwrót czytelników od czasopisma, no bo, panie, czytelnicy chcą może innej tematyki, takiej tradycyjnej. No to wtedy strata będzie naprawdę znaczna.

No i mam wrażenie, że własnie redakcji o to chodzi. Stare słowiańskie przysłowie mówi, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. A  uzupełnienie tegoż przysłowia stwierdza, że jeżeli wiadomo, że chodzi o pieniądze, ale jednak nadal nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o politykę.

Całkiem po prostu – niech redakcja zajmie się fantastyką, a nie plasowaniem się po jakiejś tam stronie, możliwe, że słusznej.  I tyle.  I wtedy nie zajdzie potrzeba publikowania takowych oświadczeń. 

Pozdrówka.

 

Ten numer , śmiem twierdzić – i cenne byłoby podsumowanie jego sprzedaży przez Redakcję NF – wykupią na pniu. Z koleinymi może być problem.

1.0 Życie jest za krótkie na niechlujne researche 2.0 Wyobraziłem sobie Braci Karamazow edycja 2020, wersja 4.0.... I ryknąłem śmiechem!

Żadne samozaoranie, Rybaku. Redakcja popełniła błąd i stara się go naprawić. Nie jestem pewien, czy akurat taka forma (numer całkowicie poświęcony LGBT+) to jest najlepsze rozwiązanie (na pewno jakaś część czytelników przyjmie je z oburzeniem) z marketingowego punktu widzenia. Nastroje społeczne są takie, jakie są, podział/rozłam światopoglądowy jest faktem. Osobiście nie pałam szczególnym entuzjazmem do pomysłu numeru specjalnego, tworzonego według jakiegoś klucza opartego na orientacji seksualnej. Ale chyba w szerszym ujęciu (jako swoiste "zadośćuczynienie") pomysł się pewnie obroni i plusy przewyższą jednak minusy.

Myślę, że wpływ na taką reakcję Redakcji (przeprosiny i numer specjalny) ma nie tylko kwestia oszczerczego wydźwięku tekstu Jacka Komudy wobec pewnych mniejszości oraz oburzenie większości czytelników tymże opowiadaniem, ale również obawa o reakcję reklamodawców. Ale to przecież naturalne i zdajemy sobie sprawę z sytuacji na rynku prasy, czytelnictwa itd. Zapewne także negatywny oddźwięk międzynarodowy tego „incydentu” przyczynił się do takiej reakcji.

Redakcja gasi pożar i robi co do niej należy w takiej sytuacji. Opinie czytelników, którzy uważają, że to uleganie poprawności politycznej, niepotrzebne ukłony w stronę pewnych środowisk i opcji politycznych, są na szczęście w mniejszości (chyba w stosunkU 1:4). W tej sytuacji przeprosiny to żadne kajanie się tylko oczywisty i naturalny odruch. 

Tekst Jacka Komudy jest ogólnie średni literacko za to mocno obrzydliwy w swojej wymowie. I przyzna to chyba każdy, kto ma w sobie odrobinę (także chrześcijańskiej) tolerancji i miłości bliźniego. I powiedzmy sobie szczerze, żaden to pastisz. MC zwyczajnie popełnił błąd, puszczając to coś w magazynie. 

Jednak każdy z nas może popełnić błąd i każdy z nas popełnia. Sztuką jest się do tego przyznać oraz spróbować to naprawić. Samopoczucie twórców znanych ze swych dosyć skrajnych poglądów, których wymieniłeś, czyli Jacka Piekary i Rafała Ziemkiewicza (który fantastą jest już chyba tylko okazjonalnie) oraz pewnie i Jacka Komudy, to najmniejszy problem dla Redakcji. Znajdzie się tabun innych autorów, którzy zechcą publikować w NF i nie kierują się względami światopoglądowymi, polityką itd.

I nie kracz, proszę, Rybaku, na temat przyszłości NF. Myślę, że jednak ludzi otwartych (nie ze względu na jakąś tam politpoprawność, tylko normalnie, zwyczajnie otwartych) i tolerancyjnych jest wśród fantastów więcej niż homofobów, szowinistów, rasistów i fundamentalistów religijnych wszelkiej maści, którzy z oburzeniem porzucą jedyne pismo poświęcone ich ukochanemu gatunkowi literackiemu z powodu tej sytuacji. A jeśli komuś przeszkadza fakt, że Redakcja przeprasza za publikację homofobicznego tekstu, to najwidoczniej ma problem z definicją przyzwoitości. NF pokazuje właśnie takimi działaniami, że chce być dla wszystkich, że fantastyka jest ponad podziałami i nie ma w niej miejsca np. na homofobię i paszkwile wymierzone w mniejszości seksualne. 

 

Ps. Znając Twoje poglądy, Rybaku, i widząc Twoją reakcję na powyższą sytuację, mógłbym pomyśleć, że Ty także nie będziesz już publikował swoich (ewentualnych) tekstów na łamach „upadającego” pisma? I co, wycofasz swój tekst wysłany na konkurs MC? 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Sprzedaż kolejnych numerów to pokaże. I myślę, że to i tylko to rozstrzygnie rację w tej dyskusji. Oraz przyszłość a tym samym linię programową NF, a zatem i tekstów. Wszelkich tekstów.

1.0 Życie jest za krótkie na niechlujne researche 2.0 Wyobraziłem sobie Braci Karamazow edycja 2020, wersja 4.0.... I ryknąłem śmiechem!

Popełniono błąd, który doprowadził do sytuacji, z której nie ma dobrego wyjścia. Przy czym udawanie, że sprawa się zakończyła byłoby pogłębieniem szkód, więc trzeba znaleźć rozwiązanie.

Głównym kryterium powinna być jakość tekstów – to nie podlega dyskusji. Próba kierowania się np. znanym nazwiskiem jest błędna, bo jeden numer się sprzeda bardziej, drugi sprzeda się bardziej, a potem – jeśli znane nazwisko łączyło się z kiepskim tekstem – sprzedaż spadnie, bo się przyzwyczai ludzi, że nazwiska na okładce nic nie znaczą.

To samo dotyczy poruszenia ważnych tematów – można je poruszać, warto je poruszać, ale jakości pilnować trzeba. Z wydania takiego numeru może przyjść coś dobrego (raz: złagodzenie reakcji autorów zagranicznych; dwa: uniknięcie łatki; trzy: uniknięcie odpływu części czytelników). Ale pod wielkim warunkiem, że nie będzie tam nachalności. Bo jak uważam, ze taki numer może być na plus, tak jednocześnie mam nadzieję, że nie skończy się jak z numerem 03/19, gdzie postawiono na temat, ale nie na sposób realizacji tego tematu.

 

Ale jest tez drugi temat. Związany z tym stawianiem na znane nazwiska. Jeżeli faktycznie zdarzają się teksty na zamówienie, to zdecydowanie takie zamówienie powinno wiązać się z koniecznością zweryfikowania czy coś nadaje się do druku. Bo nazwisko samo w sobie wrażeń czytelniczych nie wywoła.

 

To samo dotyczy poruszenia ważnych tematów – można je poruszać, warto je poruszać, ale jakości pilnować trzeba

No wreszcie coś, z czymś moge się zgodzić.

A co do meritum – temat LGBT ani mnie ziębi, ani grzeje. Były numery kobiece, o Conanie, to może być też LGBT.

Mój sprzeciw wzbudziło coś innego – że to AUTORZY LGBT będą forowani. A z jakiej paki? I tu powstał mój wpis o hodowcach gołebi pocztowych. Bo to dopiero jest poważny, groźny krok do upolitycznienia pisma.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Kurła już nić w tym świecie nie może być normalne... Takimi akcjami mnie np. odrzucacie. Wpierw cały magazyn środowiskach LGBT a potem co? Jak Wam zarzucą na FB, że jesteście rasistami? To co? Cały  numer o uciśnieniu murzynów na świecie bo BLM? A i kiedy cały numer o  ekologii i Grecie Thunberg? 

 

Jestem stałym czytelnikiem, ale od teraz koniec, finito piszczcie sobie dla siebie. Nie chodzi o LGBT, ale nie można się tak poniżać, bo parę osób, obraziło się na opowiadanie, do ku..y nędzy! Polityczna poprawność rozwaliła mi nawet Fantastykę...

 

No trudno, ja już Was nie kupię, pozdrawiam.    

Tomaszu, zakładanie drugiego konta w celu zaogniania dyskusji jest słabe.

Wolałbym, żeby głównym kryterium wpływającym na opublikowanie tekstu była jednak jego jakość, a nie wyznanie, czy rasa autora.

Ja też, ale oświadczenie uważam za dobre. I zgadzam się z Marasem, świetny komentarz.

http://altronapoleone.home.blog

Również zgadzam się z Marasem i cieszę się, że redakcja odważnie bierze się za bary z problemem, który sama stworzyła i jest w tym konsekwentna, mimo tego szamba, które wybiło w komentarzach na ich fanpejdżu.

Ciekawa koncepcja na numer specjalny. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Też uważam, że na łamach pisma nie ma miejsca na homofobię, i powiedzenie tego wprost jest ważne i potrzebne.

Dream big.

Dobrze, że redakcja NF jasno odcięła się od promowania nienawistnych słów i sekowania mniejszości. Brawo. Sądzę, że nie było to najłatwiejsze, ale ważne.

Dla mnie podstawowym kryterium jest dobry tekst, a ten takim nie był. Nie wnosił nic. Publikowany na forum pewnie nawet nie zdobyłby pięciu klików do biblioteki. 

Czy numer Queerowy jest dobrym pomysłem. Nie wiem, może tak, ale teksty muszą być dobre., to dla mnie w ogóle warunek – zawsze (duży kwantyfikator), coś muszą w sobie mieć. Jestem za różnorodnością i wielogłosem, czyli dyskusją, oglądaniem rzeczy z różnych stron.

Nie są dla mnie ważne poglądy Autora pod warunkiem, że nie uprawia publicystyki skrzyżowanej z ewaluacyjną erystyką, lecz podnosi z podłogi realne, istniejące problemy, tematy i nie przykleja im łatki wziętej rodem z płaskoziemców itd. itp.

 

Nie podoba mi się stawianie sprawy na ostrzu noża (tu odnoszę się do niektórych wypowiedzi przede mną) że przeproszenie jest “be”, a “biegnięcie po stereotypach”, bo ja wiem lepiej i uważam, że ryby głosu nie mają jest ok. Dla mnie to zmiana tematu dyskusji, postawienie jej na głowie. Wszystkim nam chodzi o dobre teksty, a ten takim nie był. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Brawo Redakcja. Doceniam i szanuję. 

Ech, Zajdel was przewidział w Cylindrze van Troffa. 

Kiedy przyszli po moje pieniądze, nie protestowałem.

Wolałem rysować jednorożce niż myśleć o polityce i matce ziemi.

Kiedy przyszli po prawdę, nie protestowałem.

Istniała przecież tolerancja.

 

Kiedy przyszli po mądrych ludzi, też nie protestowałem.

Nie byłem przecież mądrym człowiekiem.

Kiedy przyszli po białych mężczyzn, przepraszałem na klęczkach.

Nie czułem się już białym mężczyzną

 

Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował.

Nie było już nikogo, kto był w stanie myśleć

 

 

Tak, ten wiersz wygląda jak wiersz Martina Niemöllera

Uważam, że można krytykować tekst za jego wartości artystyczne, a nie za to jaką ideologię promuję (tak, prawie każdy promuje jakąś ideologię w swoim dziele).

Jednocześnie jeśli będziemy mieli tęczowy numer, to czy w ramach różnorodności pojawią się potem numery islamskie, kościelne, płaskoziemskie, antyszczepionkowe itp.?

Tomaszu. już Ci to napisałem w innym miejscu. Wziąłeś manifest człowieka, który żyjąc w hitlerowskich Niemczech miał odwagę krytykować politykę segregacji i czystek. Wziąłeś i przerobiłeś na tekst, w którym sugerujesz, ze najbardziej dyskryminowaną grupą społeczną są biali mężczyźni. Samo w sobie słabe, a wrzucenie do tego wątku sparodiowanej wersji wiersza nie wnosi do sprawy nic konstruktywnego.

Jeszcze kilka lat wystarczające byłoby napisanie notki “przepraszamy”, teraz dochodzimy do tego, że potrzebny jest numer specjalny. Proszę zobaczyć, ile emocji i podziałów to wywołało.

Oryginalnego tekstu nie czytałem, ale sam sposób rozwiązania pokazał, że Redakcja NF uległa politycznej poprawności (mówiąc dokładniej: upadła na kolana) albo została do niej zmuszona.

Żaden symbol, który prowadzi do podobnych rzeczy, nie jest symbolem tolerancji, przymierza i nadziei.

Żaden.

Jak się kończą podobne sytuacje, pokazał cały wiek XX. Wielokrotnie.

Po prostu wstyd, że w Polsce do tego doszło – i mówię o całej historii od początku do końca.

Moim zdaniem w tym momencie Redakcja NF musi się liczyć z odpływem czytelników, którzy rzeczywiście zajmują się fantastyką. Rozumiem, że jest to pierwszy krok w kierunku Glamour, Pudelków i innych podobnych miejsc.

Wybacz Wilku, ale nie od dzisiaj znana jest sentencja

 

Ciężkie czasy tworzą silnych mężczyzn.

Silni mężczyźni tworzą dobre czasy.

Dobre czasy tworzą słabych mężczyzn.

Słabi mężczyźni tworzą ciężkie czasy.

 

Podobnie poczytaj sobie o eksperymencie Calhouna

Mysi raj owszem, to trafne porównanie. Ale tu wystarczy prosty aforyzm z przeszłości: Wolność daje literaturze dzieła na miarę Nobla. Glajszachtowanie i politpoprawność – na miarę Nagrody Stalinowskiej. Ot i cała różnica.

1.0 Życie jest za krótkie na niechlujne researche 2.0 Wyobraziłem sobie Braci Karamazow edycja 2020, wersja 4.0.... I ryknąłem śmiechem!

 I czy w ogóle, zapytuje Rzymowski, teraz jest tak, że bohater będący przedstawicielem mniejszości nie może mieć negatywnych cech?

Odpowiadamy: może. Ale jeśli Polak jest kradnącym samochody Niemcom alkoholikiem, Żyd jest oszustem, knującym jak przejąć kontrolę nad światem zgodnie z protokołami Mędrców Syjonu, gej jest rozpasanym pedofilem, a czarny niepotrafiącym opanować żądzy tępym gwałcicielem białych niewiast – a redaktorowi nie dzwoni dzwoneczek, to może niech przerzuci się na inny zawód.

https://www.facebook.com/jacek.dehnel/posts/10158605758934914

 

 

Smutno mi, że tryby tej beznadziejnej wojny ideologicznej (w której obie strony przesadzają i są dalekie od racji) wciągnęły Nową Fantastykę.

Choć może to jakaś zagrywka marketingowa, zbyt złożona, bym pojął ją prostym umysłem.

W każdym razie, patrząc na dość mocną reakcję redakcji, ma się wrażenie, że ktoś naciska z góry.

Mam nadzieję, że rozejdzie się po kościach. A wygra dobra literatura.

Zauważmy też, że gdyby w miejsce opowiadania Komudy umieścić tekst jakiegoś innego, mniej kontrowersyjnego autora (na przykład zygfryda89) do całej sytuacji by nie doszło :D :D

Dedykacja wiersza, mój ulubiony Paul Celan, w przekładzie F. Przybylaka.

 

JAMY SŁÓW POWYKŁADAJ

skórami lampartów,

 

poszerz je, do– i odskórnie,

do i od sensu,

 

daj im przedsionki, komory, zastawki

i mnóstwo miejsca przy ściankach,

 

i słuch wytęż na ich drugi,

zawsze drugi i drugi

ton.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Sorki Fizyku, ale pan dehnel leci kladycznym agitpropem. Składni pozbawionej coniunktivu to ja już od czasów licealnych nie trawię. Herberta polecam raczej.

1.0 Życie jest za krótkie na niechlujne researche 2.0 Wyobraziłem sobie Braci Karamazow edycja 2020, wersja 4.0.... I ryknąłem śmiechem!

Na łamach „Nowej Fantastyki” już i tak regularnie ukazują się takie teksty, jednak najwyraźniej nadszedł moment, żeby zaakcentować to jeszcze mocniej i przeciwstawić się falom hejtu i ignorancji.

Nowa Fantastyka ma teraz przeciwstawiać się falom hejtu i ignorancji uderzającym w jedną ze stron na froncie wojny kulturowej czy być źródłem rozrywki dla czytelników?

I czy w ogóle, zapytuje Rzymowski, teraz jest tak, że bohater będący przedstawicielem mniejszości nie może mieć negatywnych cech?

Odpowiadamy: może. Ale...

To może, czy nie może?

 

Chętnie przeczytam teksty zawarte w numerze poświęconym LGBT i zrobię to z przyjemnością, jeśli będą dobre. Jeśli będą napisane przez odpowiednią osobę z odpowiednimi poglądami, ale słabe, i ta tendencja spadkowa będzie się utrzymywała, to stracę chęci żeby zapoznawać się w NFie z czymkolwiek. 

10/10!

1.0 Życie jest za krótkie na niechlujne researche 2.0 Wyobraziłem sobie Braci Karamazow edycja 2020, wersja 4.0.... I ryknąłem śmiechem!

Herbert to niestety dziesiąta woda po kisielu po Kawafisie. Na dodatek następnie Kubiak przełożył Kawafisa Herbertem (w sensie wersyfikacji), robiąc temu pierwszemu koszmarną krzywdę. To tak tylko – przerywnik poetycki.

http://altronapoleone.home.blog

De gustibus... Etc.

1.0 Życie jest za krótkie na niechlujne researche 2.0 Wyobraziłem sobie Braci Karamazow edycja 2020, wersja 4.0.... I ryknąłem śmiechem!

@Asylum, kompletnie nie na temat.  OFFTOP 

no tak bym w ciemno zgadywała, że to będzie twój ulubiony poeta, choć się przecież osobiście nie znamy. Coś we wrażliwości, chyba, którą widać w twoich wypowiedziach.  

Mam tu mieszane wrażenia. Samo opowiadanie srogie, ale nie aż tak jednoznaczne jak się o nim pisze. Trochę mnie przeraża błyskawiczne narzucenie jednej, z kilku możliwych, interpretacji tekstu,  przylepienie metki i wtedy już brak możliwości sensownej dyskusji.

Opowiadanie nie srogie, a co najwyżej średnie.

 

Ale zgadzam się z galarem – krytyka zamykająca możliwość dyskusji o tych interpretacjach jest zła. Nie znaczy to, że krytyka wskazująca na ‘utrwalanie negatywnych stereotypów’ jest kompletnie bezzasadna i w jej kontekście odczytuję przeprosiny Redakcji jako gest przyzwoitości. IMO umiaru zabrakło, fanatyzmu /radykalizmu po obydwu stronach za dużo.

 

A głosy krytyki osób, zarówno odnośnie przeprosin jak i dot. opublikowania opowiadania od osób, które tekstu nie przeczytały – to już o pomstę woła do nieba.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Czy teksty LGBT może pisać tylko osoba LGBT? Czy o wojaczce może pisać tylko żołnierz? Czy o pogodzie mogą rozmawiać tylko meteorolodzy? Czy ślepy nie może napisać dobrego teksu o kolorach?!

Temat jest bardzo różnorodny, jak tęcza … można go opisać dobrze z wielu różnych stron … niekoniecznie będąc osobą LGBT.  Jeśli jedynym kryterium wyboru tekstów będą poglądy autora, a nie jakość tekstu … to nie warto będzie tego czytać. Wybór ze względu na tematykę rozumiem, ale ze względu na przynależność autora do jakiejkolwiek grupy … nie rozumiem...

 

F i NF publikowała świetne teksty, takie sobie teksty, kiepskie teksty … i nadal tak będzie. Świetne należy chwalić, kiepskie krytykować. Z literaturą zawsze tak było, i chciałbym by nadal tak było.

Sandii

Nie chciałam wypowiadać się w sprawie skrótowo i pod wpływem emocji, stąd jeśli ktoś chce poznać moje zdanie, to:

https://tenszy.blogspot.com/2020/07/smutna-piosenka-czowieka-zadnego.html

Myślę właściwie tak samo, ale że tak ładnie w życiu bym nie napisał, podepnę się pod wypowiedź Tenszy. Czytajcie ci z lewa i prawa i ochłońcie.

Nie chciałam wypowiadać się w sprawie skrótowo i pod wpływem emocji, stąd jeśli ktoś chce poznać moje zdanie, to:

https://tenszy.blogspot.com/2020/07/smutna-piosenka-czowieka-zadnego.html

 

Tenszo, przywracasz wiarę w ludzkość. Pewnie na chwilę tylko, bo zaraz wrócę do FB, Onetów i innych mediów, ale to była czysta przyjemność przeczytać Twój tekst. Nie tylko mądry, ale i pięknie napisany. Szkoda, ze właśnie tacy ludzie jak Ty, nie umieją się wpychać przed tłum. Pozdrawiam serdecznie, Żaden Człowiek.

W końcu udało mi się zdobyć najnowszy numer i przeczytałem opowiadanie Komudy – szczerze powiem, że zgłupiałem, bo nie wiem czy wpadłbym na jakieś pedofilskie tropy.

Może mądrzejsi ode mnie wskażą w tekście cel do którego zostały porwane dzieci? Czy Pierwszy Sprawiedliwy Czytelnik, który wywołał całą aferę dopowiedział coś sobie o seksualizacji? Czy chodzi o ten fragment, że chcieli chłopaka wziąć do siebie, a ten się nie dał?

Z opowiadania z pewnością nie wynika co chcieli z tymi dziećmi zrobić – można sobie wyobrazić, że chcą zrobić z nich swoich niewolników lub zrobić posłusznych żołnierzy po odpowiedniej indoktrynacji.

Bohater był gejem i w średniowieczu (tak prawdziwym jak i zmyślonym przez Komudę) z pewnością nie miałby ciekawego życia – pokazano prześladowanie osób LGBT, oraz to, że osoba która chce uciec od ciągłego strachu dopuszcza się strasznej rzeczy jakim jest porwanie dzieci – mógł wierzyć, że będą żyć w lepszym kraju i w pewien sposób je ratuje (czyste domysły). Zapewne nie zrobiłby tego gdyby nie nastawienie kraju w którym żył.

Czy ktoś mi wytłumaczy o co całą ta afera?

Afera jest o to, że w kreacji postaci z obydwu stron wykorzystał autor bardzo niesmaczne stereotypy (kapłani, którzy pragną tylko dzieci, homoseksualista te dzieci porywający, gardzący brudnymi Leditami na dodatek, zdradziecki karzeł z syndromem sztokholmskim, wreszcie fanatyczni i zakłamani jednocześnie Ledici, którzy nieprawomyślnych Taurydytów po prostu zarąbują w ciul), które w kontekście trwającej nagonki na środowiska LGBT, prowadzonej przez jaśnie nam panujących, mogą być odczytane jako pochwała krwawego nawalania homoerotycznych kidnaperów.

O hiperbolizacji opinii krytycznych wobec tekstu jak i krytycznych wobec stanowiska Redakcji nie będę się tutaj wypowiadał. Warto jednak zwrócić uwagę, że tekst można interpretować na kilka sposobów, co nie zmienia faktu, że ‘anty-LGBT’ może być jednym z nich.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Przeczytałam wreszcie i ja. Opowiadanie imo średnie, ale dopatrywanie się w nim nagonki na lgbt to trzeba dużej dozy złej woli albo egocentryzmu. W opowiadaniu źle przedstawieni są wszyscy po kolei, równie dobrze można się oburzać, że opowiadanie jest antypolskie, bo nacja będąca naszym odpowiednikiem to zgraja bezmózgich siepaczy. Fakt, że autor tak jedzie stereotypami, że to po prostu nudne a i nawiązania do współczesności szyte bardzo grubymi nićmi. Fabuła też cieniutka i pretekstowa, choć tytuł super.

Użytkowniczko Tenszo: gratuluję odwagi. więcej nie napiszę, bo boję się przeklejenia mojego posta przez radykalnych działaczy na popularnych politycznych stronkach na facebooku. 3 razy do tej pory mogłem głosować i 3 razy głosowałem na lewicę, ale nie chcę widzieć, jak świat płonie. módlcie się o redaktora prozy polskiej, po którego stronie nikt chyba nie stoi (jego kolega z redakcji wystawił go na publiczny atak na twitterze anglojęzycznym), a także o portal, którego sprawa została podobno przekazana wyżej. zazwyczaj nie mam nic ciekawe do przekazania, ale od ponad dwóch lat wchodzę tu prawie codziennie.

Wszystko może byłoby dobrze, gdyby to obecnie tak inkryminowane opowiadanie było po prostu dobre. Ale nie jest, bo jest historią pisaną pod tezę, alias  pewnym pamfletem, a taka opcja nigdy dobrze nie wróży, jeżeli idzie o poziom.  

No, ale, redakcja chciała mieć teksty określonego gatunku i proweniencji, i o określonym wydźwięku, więc je ma. I po co teraz ze strony redakcji tyle krzyku?

Pozdrówka ranne.

Tenszo, w punkt.

 

Co do samego opowiadania to im dłużej nad nim myślę tym więcej możliwych interpretacji widzę. Najbardziej skłaniam się ku pokazaniu destrukcyjnego wpływu opartej na zabobonie (umieszczenie akcji w quasi średniowieczu wskazuje jej proweniencję), wykluczającej ideologii – niebezpiecznej nie tylko dla jednostki, ale i samego państwa gdy grupy prześladowane stają się narzędziami wrogiego mocarstwa.

Tekst nie jest oczywiście szczególnie finezyjny i powinien przejść głębszą redakcję przed drukiem, ale zastanawiam się czy pojechanie grubymi stereotypami (Komuda ewidentnie złożył całość z nagłówków prasowych i “dyskursu” politycznego ostatnich lat, od homofobii, eutanazji, afer pedofilskich KK, aż do nieszczęsnej miski ryżu),  nie było tu celowe i nieco przewrotne w kontekście wymowy końcowej?

 

Mogę się mylić, oczywiście. To tylko subiektywna interpretacja, jedna z wielu możliwych.

Zakupiłam prenumeratę, wcześniej raz kupowałam numer, raz nie. To jest moje "Bądźcie z nami". Dana rzecz musi przynosić dochód, by istniała ;)

"Po opanowaniu warsztatu należy go wyrzucić przez okno". Vita i Virginia

Też bym kupiła, gdyby nie to, że już mam :)

galar, najgorsze jest to, że reakcje części czytelników ze światopoglądem “w prawo” na przeprosiny redakcji praktycznie legitymizują całkowicie krytykę ze strony środowiska LGBT. Ironicznie, opisywana, bzdurna wzajemna pogarda, przemoc i stereotypy niemalże jotka w jotkę powtarzają te opisane w tekście. Z obydwu stron. Chichot Komudy?

 

lk – zgodzę się, że wystawienie kolegi na odstrzał na twitterze jest bardzo, ale to bardzo nie teamplay (moim zdaniem najpierw trzeba zrobić damage control, a potem strzelać do siebie nawzajem). Zwróć jednak uwagę, że twitter to potężne narzędzie w społeczności anglojęzycznej. Tweet pani Karoliny, niezwykle jednostronny i histeryczny (moja prywatna ocena), uruchomił lawine potępienia autorów, z którymi malakh od lat nawiązywał kontakty... Praktycznie w jedną noc ciach, sru, reputacja popsuta, kontakty zerwane. Nie podoba mi się, jak to zostało rozegrane, ale to są dorośli ludzie i załatwiają swoje sprawy po swojemu, a realia świata anglosaskiego są takie, że homofobia jest niedopuszczalna i dla NF wśród tamtejszych autorów to może być zwyczajnie śmierć cywilna.

 

Życzyłbym sobie zresztą, żeby w Polsce też  homofobia niedopuszczalna była (choć nie za pomocą tak histerycznych reakcji, ale po prostu: bo przyzwoitość tego wymaga!), ale co poradzisz, ludziom łatwiej pluć jadem :-(

 

 

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

najgorsze jest to, że reakcje części czytelników ze światopoglądem “w prawo” na przeprosiny redakcji praktycznie legitymizują całkowicie krytykę ze strony środowiska LGBT.

Nie, kompletnie jej nie legitymizują. Obrzydliwe wypowiedzi pojawiały się po obu stronach, ale tylko jedna strona zachowuje się jak mafia, która zabiera pracę, dorobek i dobre imię jednostkom, które w pełni się jej nie podporządkują. I nie liczy się czy te jednostki rzeczywiście popełniły zbrodnię przeciwko jedynemu słusznemu światopoglądowi, czy nie, bo w internecie wszystko można wycinać, przecinać, obracać i interpretować tak długo, aż czyjeś słowa stracą swoje pierwotne znaczenie, a nabiorą nowego i groźnego wydźwięku, któremu należy się przeciwstawić, najlepiej odbierając odpowiedniej osobie wszystko, co ma.

homofobia jest niedopuszczalna i dla NF wśród tamtejszych autorów to może być zwyczajnie śmierć cywilna

Problem w tym, że w dzisiejszych czasach homofobem jest ten, kogo w mediach społecznościowych nazwie się homofobem. Homofobem jest Komuda, bo jego tekst (który moim zdaniem wielkim dziełem sztuki nie jest) da się w ten sposób zinterpretować, jeśli włoży się odpowiednie soczewki, i homofobem jest również redaktor Rzymowski, bo ośmielił się tekst dopuścić do druku.

I nie ważne jak bardzo dysydent będzie się kajał i przyznawał do swojej winy, nie będzie przebaczenia, bo ta strona w przebaczenie nie wierzy. Przebaczenie będzie wtedy kiedy odpowiednie struktury zostaną zajęte przez odpowiednich ludzi, którzy będą pisali to co należy (a jak któryś napisze coś nie tak to też się go wyrzuci).

 

Najlepszym co może z tej sytuacji wyniknąć, to obywatelski sprzeciw większości wobec takiego sposobu rozwiązywania “problemów” w przestrzeni publicznej. Najgorsze co może się stać to eskalacja tego zjawiska. Piszę to jako osoba, która uważa, że powinniśmy zrobić wszystko, by mniejszościom żyło się w naszym kraju jak najlepiej (a kompletna degeneracja stosunków społecznych na dłuższą metę w tym nie pomoże). Zgadzam się z postem Tenszy.

10/10 Nic dodać, nic ująć!

1.0 Życie jest za krótkie na niechlujne researche 2.0 Wyobraziłem sobie Braci Karamazow edycja 2020, wersja 4.0.... I ryknąłem śmiechem!

Ja patrzę na to trochę z boku i widze kilka rzeczy:

 

1.ktoś stwierdził, że obrażane są uczucia – ma prawo i ma prawo do przeprosin, jeśli to jest słuszne stwierdzenie (adekwatnych do wielkosci przewinienia)

2.gdzieś tam użyto popularnych słów typu homoforia, itp. i ruszyła machina (również ludzi, którzy mają rozrywkę w zadymach)

3.Redakcja musiała zrobić to, co musiała (w sensie: zmusił ją do tego ktoś ze sponsorów) albo przeprosiny zrobiono w dobrej wierze, graniczącej niestety z naiwnością.

 

Myślę, że bardziej prawdopodobna jest druga opcja (chcę w to przynajmniej wierzyć). I dlatego najbardziej żal jednostek (które może i chciałby dobrze, ale nie mają przygotowania w podobnych zadymach albo w nich uczestniczą, bo myślą, że służą “sprawie”).

 

Ci ludzi zostali wmanewrowani w coś, co może pogrążyć NF:

 

1.obecnie jeśli pismo nie opublikuje czegoś tam, to może być nazwane bezkarnie strasznym bastionem homofobii

2.na dzień dzisiejszy każdy tekst może być oprotestowany i każdy może żądać swojego numeru.

 

Morał z tego jasny: takie sprawy muszą rozwiązywać ludzie, którzy mają doświadczenie z polityką (nie mogą to być tzw. dobre dusze, które myślą, że wszyscy ludzie są dobrzy i szlachetni). Bez nich takie zadymy kończą się rozbiciem wszystkiego wokół.

 

Odpowiedź NF zadziałała na szkodę samego pisma – była przesadzona, potwierdziła “jestemy winni i w sumie nie wiemy, co publikujemy, i boimy się też swojego zdania”

 

A cała akcja albo była zorganizowana (za tą wersją świadczy wątek w HP o pewnej książce) albo rozpoczęta w dobrej wierze, ale później rozkręcona “we właściwą stronę”

 

Szkoda, że jedni Polacy robią takie numery innym. I zgadzam się, że nie powinno być przyzwolenia na takie demolowanie, jakby nie było, dobra narodowego.

Obrzydliwe wypowiedzi pojawiały się po obu stronach,

Zgoda. 

 

ale tylko jedna strona zachowuje się jak mafia, która zabiera pracę, dorobek i dobre imię jednostkom, które w pełni się jej nie podporządkują.

Bzdura :-) Dodaję uśmieszek, żebyś nie czuł się obrażony, ale to jest bzdura i myślę, że gdy się zastanowisz i ewentualnie przejrzysz co wypisuje druga strona, zrozumiesz dlaczego tak powiedziałem ;-) Takiego festiwalu chamstwa, obelg i pogróżek (czyli swoisty przymus zmuszający do podporządkowania się) dawno nie widziałem, a szczególnie wulgarni są, niestety, liczni krytycy stanowiska redakcji (choć lewej stronie agresji też nie brakuje). I nie, nie wszyscy są tacy, niektórzy swoje niezadowolenie komunikują po ludzku, niezależnie od poglądów.

 

Problem w tym, że w dzisiejszych czasach homofobem jest ten, kogo w mediach społecznościowych nazwie się homofobem.

W gazetach, w tv... Mechanizm jest ten sam, tylko, ze względu na skrótowość i prędkość rozchodzenia się informacji, działa szybciej. Oczernianie i zohydzanie przeciwników to taktyki znane od początku mass mediów. Stosowane przez każdą stronę sporu.

Natomiast to, co piszesz w dalszej części, trąci mi niechęcią i spiskową teorią dziejów. Część środowiska ‘tęczowego’ rozumie, że gest przeprosin i propozycja numeru queerowego mają na celu pokazanie dobrej woli i zwyczajnie przyzwoite zachowanie. Część, zdaje się ta bardziej radykalna, obwieszcza pinkwash i jest super nieprzyjemna. Podobnie po drugiej stronie: część czytelników uważa, że przeprosiny to uginanie się pod presją krzykaczy, daje temu wyraz, ale nie żegna się ostentacyjnie z pismem i nie lży nikogo. A część komentarzy, czy to na fp czy w mediach, to sami mogliście podziwiać (vide Ziemkiewicz lub Piekara, ale też delikwenci cytujący bez zrozumienia pracę, która niby ma udowadniać, że homoseksualiści to w większości pedofile – czego, oczywiście nie robi; wskazuje tylko na wysoki odsetek upodobań homoseksualnych wśród pedofili, a to jest wcale nie taka subtelna różnica, wiecie: homo jest na pewno pedofilem a pedofile mają wyższy odsetek upodobań homoseksualnych niż całkowita populacja... Ale do tego trzeba czytać ze zrozumieniem treści).

 

W mojej prywatnej ocenie rozpętana została histeria po bardzo negatywnej recenzji partnera pana Denehla. Recenzja – absolutnie uprawniona! Z nią można dyskutować. Problem w tym, że jej publikacja w mediach społecznościowych miała służyć napiętnowaniu publikacji takich tekstów i głośnemu protestowi, a stała się zarzewiem klasycznego miotania fekaliami nad wyimaginowaną linią podziału. Bo problemem jest również to, że ludzie mają coś dziwnego we łbie zamiast mózgu. A jeszcze ludzie szczuci przez rządzących, często stykający się z fizyczną agresją lub objawami niechęci (np. opluwanie) są szczególnie przewrażliwieni  – i sru, huzia na Józia, sztandary w dłoń, walka na ostre!
Na kontrreakcję w związku z tym nie trzeba było długo czekać.

Takie osoby jak pani Karolina (notabene, też autorka), w mojej ocenie uprawiały zwykły “piggy back riding” na rosnącej aferze (ja, ja się pokażę, że tu się źle dzieje, że tu biją innych, pierwsza powiem i tak, żeby świat wiedział! A że przy tym rozminę się nieco z faktami, bo tweet wygląda jakbym nie przeczytała tekstu, to ciul z tym; z mojego profilu koniecznie, podbiję se folołersów, kto przytomny pisze na profilu takiego pisma!?). Nie podoba mi się również praktyka wrzucania w komentarze linków do swoich profili czy blogów z wpisami komentującymi sprawę (od tego jest mechanizm oznaczania innych profili/fp) – ten sam piggy back, nawet jeśli nieświadomy, to nadal nieelegancki... I Tenszo, mówię to, jednocześnie całym sercem zgadzając się z niektórymi stwierdzeniami z twojego wpisu. Po prostu budowanie własnej widoczności na głośnym shitstormie nie wygląda dla mnie dobrze.

 

Żeby było jasne: ja tez obawiam się, że krzykactwem pod osłoną tolerancji można doprowadzić do selektywnego cenzurowania treści w przestrzeni publicznej. To się już trochę dzieje. Ale w tym konkretnym wypadku, tego opowiadania, nawet jeśli podniesiony przez przedstawicieli LGBT alarm i idący za nim rejwach były przesadzone – trzeba być przyzwoitym. Bo faktem jest, że jeżeli tępy mściciel, pedałobójca i lesbomorderca (nie, czej, pornografia z dwiema panienkami jest fajna, skreślamy to ostatnie) weźmie taki tekst do ręki, to może kompletnie nie zwrócić uwagi na negatywny obraz Leditów, ba, on wręcz może uznać, że jest on normalny i pożądany, tęsknotę za taką strukturą poczuć... I ruszyć na miasta, zwyzywać lub pobić jakieś “wynaturzenie”.

Więc niezależnie od negatywnej oceny hałasu tęczowej strony sporu ja np. uważam, że tekst Komudy ma groźny potencjał, wcale nie pastiszowy. Bo kretynów dookoła nie brakuje. I reakcję redakcji uważam za dobrą, bo tu po prostu chodzi o zrozumienie, empatię, pewną wrażliwość. Ale, podkreślam, imo hałas jest niewspółmierny i polega na uwypukleniu tylko jednego aspektu tekstu.

 

Czy można było tekst opublikować, ale rozbroić jego negatywny potencjał albo w redakcji, albo poprzez skonfrontowanie z tekstem o podobnej tematyce, ale inaczej stworzonym w tym samym numerze? Być może. 

 

To opowiadanie mi się po prostu nie podobało. Wzajemna pogarda, przemoc, złorzeczenia – to wszystko mam na codzień, wlewają się nawet przez otwarte okno. Dla mnie przełożenie sytuacji w Polsce dziś na projekcje, przyprawione światopoglądową sieczką żywcem wyjętą z dzisiejszego internetu i tylko wystylizowaną na średniowiecze, jest po prostu odpychające. I czytając zdaję sobie sprawę, że autor epatuje tym błotem najprawdopodobniej celowo, pokazując jak ohydne to wytwarza realia. Stereotypy, którymi się posłużył są rzeczywiście najgorszymi treściami, miotanymi przez znerwicowanych sieciowych adwersarzy. Rynsztok. W życiu by mi nie przyszło do głowy odebrać tekstu jak anty-LGBT, ale potrafię zrozumieć, dlaczego został w ten sposób zinterpretowany.

 

A auta jeżdżące po miastach i krzyczące o tym, że geje gwałcą dzieci, są całkiem rzeczywiste.

P.S. Prenumeraty w appce oczywiście nie anuluję.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ładnie, PsychoRybo, ale wtrącę jeszcze trzy grosze.

można doprowadzić do selektywnego cenzurowania treści w przestrzeni publicznej. To się już trochę dzieje.

Trochę? No właśnie to jest przykład, że nie trochę. Bo zamiast stwierdzić, że tekst jest skrzywiony jak plecy dzwonnika, rozpętuje się wojnę ideologiczną w fantastyce.  A wspomnę tylko, że skrzywionych lewicowo tekstów było w NF znacznie więcej.

Wolność słowa, pamiętasz?

Co mnie sprowadza do...

A auta jeżdżące po miastach i krzyczące o tym, że geje gwałcą dzieci, są całkiem rzeczywiste.

Nie widziałem. U mnie nie jeżdżą, ale nie neguję. Być może. Za to niezliczone artykuły i programy z tezą ksiądz=pedofil, traktowane przez te same gremia, które teraz płoną świętym oburzeniem, z milczącym przyzwoleniem, są ok?

 

Będę symetrystą – imbecyli jest mniej więcej równo po obu stronach (krzywa Gaussa). Która strona wypuściła tym razem więcej swoich idiotów do boju na śmierć i życie, widać chyba gołym okiem. 

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Staruchu, nie będę wchodził w dyskusję o klerze i pedofilii, bo to nie o to ta afera, a święcie oburzonych było wtedy multum ;-) Na czacie o tym porozmawiajmy.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Zygfrydzie, fizyku, lk, galarze i leniwy – dzięki za dobre słowo :) Odpisuję dopiero teraz, bo się trochę pod moim FB rozpętało burzy, a pracować jeszcze trzeba. Ale patrzyłam i podtrzymywało mnie na duchu, że osoby nie chcące się kłócić też czytają :)

 

A co do:

Tenszo, mówię to, jednocześnie całym sercem zgadzając się z niektórymi stwierdzeniami z twojego wpisu. Po prostu budowanie własnej widoczności na głośnym shitstormie nie wygląda dla mnie dobrze.

Rybku, serio myślisz, że blogiem, na który piszę coś 2-3 razy do roku buduję sobie cokolwiek? Założyłam go, bo na social mediach posty 10k znaków wzwyż średnio już działają. Żeby napisać ten wpis przerwałam zresztą tworzenie zamówionego opowiadania. Po publikacji opowiadań na profilu pisarskim mam przypływ ludzi, a po publikacji wpisu – żadnego, i absolutnie na żaden przypływ nie liczyłam. Szczerze mówiąc, biłam się też cały czas ze sobą, jak pisałam. Bo chętniej poszłabym na lody albo spacer, chętniej dokończyłabym swoje opowiadanie. Bo właściwie nie wiem, czy dostanę jeszcze kiedyś zaproszenie na jakikolwiek konwent po tym, co napisałam.

Więc nie mów mi, że coś ugrywam, proszę. Chociaż ty.

(Sama czuję, że mogę tylko stracić. Acz tu przemawia już pewnie moje wrodzone czarnowidztwo).

No i, abstrahując od wszystkiego, wrzuciłam blog na portal, tak jak wrzucałam wszystkie poprzednie (całe 3) wpisy. Portal jest mi nadal bardzo bliski, choć nie mam już czasu się udzielać ;)

 

Ni to Szatan, ni to Tęcza.

Bzdura :-) Dodaję uśmieszek, żebyś nie czuł się obrażony, ale to jest bzdura i myślę, że gdy się zastanowisz i ewentualnie przejrzysz co wypisuje druga strona, zrozumiesz dlaczego tak powiedziałem ;-) Takiego festiwalu chamstwa, obelg i pogróżek (czyli swoisty przymus zmuszający do podporządkowania się) dawno nie widziałem, a szczególnie wulgarni są, niestety, liczni krytycy stanowiska redakcji (choć lewej stronie agresji też nie brakuje).

Kultura wypowiedzi to jedno, szantaż z groźbą odcięcia wszelkich źródeł dochodu czasopisma to drugie i w tym konflikcie tylko jedna strona używała tej strategii.

I nie, nie wszyscy są tacy, niektórzy swoje niezadowolenie komunikują po ludzku, niezależnie od poglądów.

Nigdzie nie pisałem, że wszyscy.

Natomiast to, co piszesz w dalszej części, trąci mi niechęcią i spiskową teorią dziejów. Część środowiska ‘tęczowego’ rozumie, że gest przeprosin i propozycja numeru queerowego mają na celu pokazanie dobrej woli i zwyczajnie przyzwoite zachowanie.

Faktem jest, że redakcja we współpracy ze wskazanymi jej, odpowiednimi ludźmi napisze numer specjalny. Faktem jest, że była mowa o dalszym zacieśnianiu więzi między redakcją, a tymi ludźmi (edit: to akurat nie jest faktem, bo czwarty akapit można odczytywać różnie, my bad). Gdzie widzisz teorię spiskową?

W mojej ocenie Redakcja powinna była przeprosić jeśli czyjeś uczucia zostały urażone, jak piszesz, “z czystej przyzwoitości”. Nie powinna mieć za to absolutnie miejsca sytuacja, gdzie osoby, które prawdopodobnie w znakomitej większości tekstu nie czytały, wydają nań, a tym samym na wydawnictwo, wyrok w zagranicznych mediach społecznościowych.

Co do numeru queerowego jestem optymistycznie neutralny, będę się cieszył, jeśli wyjdzie dobrze.

A część komentarzy, czy to na fp czy w mediach, to sami mogliście podziwiać vide Ziemkiewicz lub Piekara

Gadające głowy zawsze będą gadały i jedna retoryka będzie zwalczała drugą. Problem pojawia się, kiedy gadająca głowa wybiera jakiś cel, najczęściej bezpodstawnie albo z bardzo chwiejnymi podstawami, w który tłum ma uderzać (przy użyciu wszelkich możliwych środków).

Bo faktem jest, że jeżeli tępy mściciel, pedałobójca i lesbomorderca (nie, czej, pornografia z dwiema panienkami jest fajna, skreślamy to ostatnie)

Typowy czytelnik NF oczywiście :-)

weźmie taki tekst do ręki, to może kompletnie nie zwrócić uwagi na negatywny obraz Leditów, ba, on wręcz może uznać, że jest on normalny i pożądany, tęsknotę za taką strukturą poczuć... I ruszyć na miasta, zwyzywać lub pobić jakieś “wynaturzenie”.

       Więc niezależnie od negatywnej oceny hałasu tęczowej strony sporu ja np. uważam, że tekst Komudy ma groźny potencjał, wcale nie pastiszowy.

A ja czytając Lolitę mogę poczuć tęsknotę za jeszcze innymi kwestiami. Albo czytając Obfite piersi, pełne biodra jeszcze za innymi. Lolita ewidentnie ma groźny niepastiszowy potencjał. Nie wiem czy powinniśmy z tego powodu robić nagonkę medialną na Muzę, która Nabokova wydaje. Możliwe.

 Ale, podkreślam, imo hałas jest niewspółmierny i polega na uwypukleniu tylko jednego aspektu tekstu.

Zgadzam się, ale dla mnie hałas może być nawet większy, byleby nie kończył się publicznym linczem.

Żeby było jasne: ja tez obawiam się, że krzykactwem pod osłoną tolerancji można doprowadzić do selektywnego cenzurowania treści w przestrzeni publicznej. To się już trochę dzieje. Ale w tym konkretnym wypadku, tego opowiadania, nawet jeśli podniesiony przez przedstawicieli LGBT alarm i idący za nim rejwach były przesadzone – trzeba być przyzwoitym.

Trzeba być przyzwoitym, tyle że w każdym przypadku coś się znajdzie i trzeba będzie być przyzwoitym i ręce będziemy mieli związane zawsze, aż w końcu zwiążą nam je naprawdę przedstawiciele tej czy innej politycznej degrengolady. Nie ma zgody ode mnie na rozwiązywanie problemu dyskryminacji przez samosądy dzikich tłumów na facebooku.

W tym przypadku sposób działania strony “lewej” oraz przyzwolenie nań, wydaje mi się o wiele groźniejszy niż ten strony “prawej”, dlatego nie będę między nimi stawiał znaku równości.

A auta jeżdżące po miastach i krzyczące o tym, że geje gwałcą dzieci, są całkiem rzeczywiste.

Antifa napadająca na owe auta również. W obu przypadkach, jeśli łamane jest prawo, każda ze stron powinna dochodzić sprawiedliwości na drodze sądowej. Jeśli nie – na drodze protestu obywatelskiego. Nie na drodze obdzwaniania wszelkich pracodawców strony przeciwnej i informowaniu ich o myślozbrodni, której się owa strona dopuściła. 

Każda dyskusja, nawet ostra, w rodzinie, nawet i kłótnia, jeśli prowadzi do konsensusu jest dobra. Ale w rodzinie. Donoszenie do obcych, jakieś histeryczne wpisy etc. na zagranicznych stronach , jeszcze przed rozmową tu, na miejscu, słowem – natychmiastowe donoszenie a priori, przed rozmową w rodzinie, żeby podnieść swoją pozycję przetargową przed ową rozmową, to zwyczajne kablowanie, paskudne i niewybaczalne. Stanowiące w istocie jasną deklarację: odczuwam wspólnotę z tymi, którym na was donoszę, a nie z wami. Więc nie dziwię się, że taka pragmatyka i wstęp do "dyskusji" ze strony pozornie urażonej, w zasadzie wykluczyła spokojną rozmowę w "rodzinie NF". I kazała oponentom urażonych zadać pytanie o ich rzeczywiste motywy. Bo takie ewidentne donosicielstwo w sytuacji naprawdę nie będącej wynikiem złej woli redakcji NF, wyklucza porozumienie. Jest w praktyce – szantażem. A szantażystom się nie ustepuje! Z szantażystami się nie pertraktuje. Nie dziwię się więc aż tak ostrym reakcjom znacznej części czytelników. Może nie potrafili tego wyartykułować, ale wyczuli kontekst prawidłowo. Że, wnioskując z tego donosu na wstępie, tu być może wcale nie chodziło już o sam tekst, tylko właśnie o kapitulację Redakcji NF przed "propozycją nie do odrzucenia". Powtórzę: donosicielstwo jest złym sposobem na wstęp do dyskusji. Jakiejkolwiek dyskusji. I żeby była jasność: KTOKOLWIEK posuwa się do takiego działania, powinien być traktowany jak szantażysta, a jego działanie – jako otwarta agresja i zaprzeczenie rozmowy w rodzinie. Na przykład w rodzinie NF. No chyba że tkwimy już obunóż w świecie Orwella, z jego myślozbrodnią, dwójmyśleniem,, zdegenerowaną nowomową i pilnującą jej czystości ideolo Policją Myśli, wspomaganą przez Ligę Kapusiów.

1.0 Życie jest za krótkie na niechlujne researche 2.0 Wyobraziłem sobie Braci Karamazow edycja 2020, wersja 4.0.... I ryknąłem śmiechem!

@Tenszo

 

Nie chciałem sprawić ci przykrości. Bardzo dobrze, że powstał Twój wpis i zgadzam się z nim w większości. Zwróciłem tylko uwagę i zabolało mnie to, że co najmniej kilka osób podało w komentarzach linki do swoich profili/blogów, w których przekazują swoje przemyślenia na temat  – to jest klasyczne przechwytywanie ruchu z gorącego tematu, nieeleganckie imo. Widzę, że post by ci się na fejsie nie zmieścił, ale warto to zaznaczyć dając link.

 

Natomiast odnośnie pani Karoliny, jej piggy-back ridingu: ja to może zostawię tutaj tak, bez komentarza. Tak, zastanawiałem się, czy to wkleić na FP Nowej Fantastyki, ale to tylko da napęd do dalszego obrzucania się kałem... W każdym razie to ilustruje tę technikę wypływania na wierzch na cudzym grzbiecie (w tym wypadku: zaatakować budowaną przez malakha relację z zagranicznymi autorami odpalając bardzo skuteczną bombę).

 

Pierwszy tweet: https://twitter.com/karigrafia/status/1279430204969156608

 

I cyk, dobę później: https://mobile.twitter.com/karigrafia/status/1279893704430493697 (ojej, ilu nowych folołersów...)

 

 

 

 

@leniwy2

 

Kultura wypowiedzi to jedno, szantaż z groźbą odcięcia wszelkich źródeł dochodu czasopisma to drugie i w tym konflikcie tylko jedna strona używała tej strategii.

Niestety, obydwie. I to jest smutne. Obejrzyj rynsztok na FP.

 

Gdzie widzisz teorię spiskową?

Odnosiłem się do odpowiednich ludzi na odpowiednich stanowiskach publikujących odpowiednie treści. Wyjasniłeś, nie trzeba dalej.

 

Nie, typowy czytelnik NF tępym przemocowcem nie jest, mam nadzieję. Ale klimat na nawalanie w homoerotycznych w kraju niestety jest :-( i atmosfera przyzwolenia leci z samej góry.  Pod tym kątem rozpatrując, takie opowiadania jak Komudy moga niebezpiecznie się do tego przyłożyć.

Inna sprawa, że panowie Denhel i Komuda najprawdopodobniej się nie lubią, oględnie mówiąc, a NF stała się platformą wymiany ciosów.

 

Samosądy – zgadzam się. Dochodzenie prawa – zgadzam się (choć podobno po zgłoszeniu na policję owego kierowcy podjęcie czynności trwało miesiącami, w czasie których wyturliwał to autko na ulice... Obrzydliwa kanalia i dziwnie nieskuteczny organ ścigania). Protest obywatelski – zgoda, ale zwróć uwagę, że nacisk w mediach społecznościowych jest też jego formą. Niestety. Bo bywa często kłamliwy, trudno weryfikowalny, a raz rzucone guano przylepia się na długo.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

@PsychoFish przyjacielu, ciężkie działa wytoczyłeś.

props

Wolałbym, żeby głównym kryterium wpływającym na opublikowanie tekstu była jednak jego jakość, a nie wyznanie, czy rasa autora.

Podpiszę się pod tym.

 

A na marginesie – gdzie i kiedy najbliższe palenie książek Komudy? Piekarę i Ziemkiewicza też można dorzucić dla przykładu...

nie da rady

lk: Ja to już w przeszłości widziałem. :-(

Pracuję/pracowałem z ludźmi o różnym kolorze skóry, orientacji czy identyfikacji płciowej. Ci młodzi są szczególnie wrażliwi na objawy niechęci lub dyskryminacji, siedzi to w nich, bo niektórzy żyją w trybie ciągłego, czujnego rozglądania się, skąd nadejdzie cios. Trzeba być uważnym, mieć na względzie tę inną wrażliwość.

I widziałem, jak łatwo to można wykorzystać oraz jak skutecznym narzędziem są media społecznościowe :-(

 

To nie zmienia faktu, że cała akcja nie byłaby możliwa, gdyby tekst nie pojawił się drukiem w obecnej formie. Tylko i aż tyle. 

 

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Niestety, obydwie. I to jest smutne. Obejrzyj rynsztok na FP.

Wydaje mi się, że widziałem. Jeśli chodzi o komentarze pod tytułem “już nigdy NFa nie kupię” to nie mam z nimi problemu, nie ważne, z której strony nadchodzą (bo do decyzji o kupnie każdy, jako konsument ma prawo). Nie są dla mnie równoważne z tym co zrobiła na przykład przytoczona przez Ciebie Karolina Fedyk.

 

Z resztą się zgadzam.

off top:

Bo, Fizyku, jak wiesz doskonale, każda rewolucja zawsze najpierw pożera dzieci cudze, a potem już tylko własne... I w końcu wszystko musi zmienić, by nie zmieniło się nic. Pan Orwell to bardzo pięknie opisał w “Folwarku zwierzęcym”.

Zawsze tak było. Z tymi rewolucjonistami. Hmmm... czy to nie Le Bon aby napisał kiedyś, że socjalizm to najpełniejsze urzeczywistnienie idei monarchistycznej? ;D

 

1.0 Życie jest za krótkie na niechlujne researche 2.0 Wyobraziłem sobie Braci Karamazow edycja 2020, wersja 4.0.... I ryknąłem śmiechem!

Po przeczytaniu tego żenującego opowiadania, które ukazało się w kategorii “Proza polska”, uważam, że najpierw redaktorzy powinni przeprosić literaturę, zwłaszcza prozę polską.

dorjee – widać, że nie czytałeś uważnie wcześniejszych numerów – zdarzały się opowiadania o wiele gorsze i to nawet w prozie zagranicznej skręconej w lewo. Jednocześnie zdarzały się opowiadania wybitne skręcone w różne strony.

Natan, podaj mi tytuł tak fatalnego opowiadania skręcającego w lewo. Znajdę i na pewno przeczytam, żeby mieć ogląd.

Podłączam się do prośby dorjee :)

Known some call is air am

"Pewnego razu w D." Zembatego na przykład. Mogę jeszcze poszukać, jak wrócę do domu. Fatalność oczywiście zależy od poglądów czytelnika. Edit: sorry Berylu. Znowu zgłosiłem własny post. Telefon i wszystko jasne ????

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Jeśli mnie pamięć nie myli pewne emocje wzbudziło opowiadanie z NF 3/2019 pt. “Nieważność” F. Laskowskiego. Powiedzmy delikatnie, że w tamtej wizji mężczyźni nie są przedstawieni najlepiej.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Też. Było jeszcze opko, w którym tłumacz użył akronimów znanych organizacji prawicowych w wiadomym kontekście czy o leczeniu "lewaków" czymś w rodzaju przeszczepu dusz. To tak z pamięci, toteż szczegółów na chwilę obecną nie pamiętam

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Staruchu, poszukaj i podaj namiary. Nie rozumiem czy to drugie opowiadanie o leczeniu lewaków było też anty-prawicowe? Z twojego opisu wnoszę, że raczej nie... Co do “zależy od poglądów” to nie do końca się zgadzam. Ideowo i moralnie nie cierpię Ziemkiewicza na przykład, ale jego Walc Stulecia to po prostu dobra powieść. Tymczasem w “Dalianie” mamy konstrukcję prostą i banalną jak cep i generalnie ¾ tego czegoś to młócenie.  Taki tam bidasienkiewicz na sterydach Ordo Iuris. Kogo może zachwycić ta banalna i nachalna metafora zderzenie “cywilizacji śmierci” zachodu i przaśnej, niechlujnej lecz dumnej, poczciwej i prawdziwie miłującej cywilizacji  ziomali? Do ostatniego momentu miałem cichą nadzieję, że będzie tam coś, cokolwiek, co odejdzie od przaśnego banału, ale te dziatki schwytane przez pedofili trzymane w siatce (o ile pamiętam)??? I że jedno z tych dzieci to syn Jaksy?  Ja rozumiem, że są kolesie, którzy tylko takie rzeczy czytają, że potrzebują taniej, fanatycznej, brutalnej rozrywki w przerwie między meczem bokserskim a karkówką z własnoręcznie upolowanego dzika, ale publikowanie tego jako perełki numeru to żenada i tyle.

Berylu, mężczyźni  jako płeć nigdy nie byli obiektem systemowej dyskryminacji. Daj mi opowiadanie o polowaniu na murzyna, albo zbiorowym gwałcie na kobiecie, w którym to oprawcy są ostatecznie przedstawiani jako moralni zwycięzcy, daj mi opowiadanie o żydach, którzy naprawdę zabijali dzieci i dodawali ich krew do macy, a wtedy będzie to mniej więcej odpowiednik.

Dorjee, nie bardzo rozumiem. Pytasz o przykład opowiadania skręcającego w lewą stronę, ponieważ chciałbyś je przeczytać, żeby mieć ogląd. Przypomniało mi się opowiadanie, które na lewo skręca i które wzbudziło jakieś emocje swoją treścią i doczekało się w tym temacie komentarzy, więc podaję Ci tytuł, byś mógł się zapoznać. W odpowiedzi piszesz, żebym dał Ci przykład... i tu wymieniasz treści, które również byłyby określone jako prawicowe nie lewicowe.

 

Na marginesie – zachęcam do edytowania komentarzy, zamiast pisania dwóch komentarzy jeden pod drugim :)

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Masz rację. Chciałem powiedzieć jedno, a powiedziałem coś innego :) Tłumaczę  W tym co napisałem potem poprzestawiały mi się repliki. Chyba z FB... I napisałem że to nie jest taki sobie zwykły skręt na prawo jakich wiele, ta nagonka na mężołożców, bo poza gejami ciężko już nawet wśród prawicowych pismaków natrafić na podobną radosną “zabawę” z innymi mniejszościami. A geje to wciąż niezły temat do pochachania i zdeprecjonowania. Bo jest na to wciąż w tym ciemnym kraju społeczne przyzwolenie. 

Zanim przejdę do odpowiedzi, chciałabym tylko napisać, że uwielbiam was, społeczności portalu fantastyka.pl (Mordy wy moje :D). Odsetek ludzi, które wypowiadają się już po przeczytaniu tekstu, a poza tym szukają też innych tekstów do dyskusji, jest miażdżący w porównaniu z tym, co dzieje się na FB (o tym przeklętym Twitterze nie wspominając, tfu).

Jesteście fajni! (Żyjcie z tym).

 

Nie chciałem sprawić ci przykrości. Bardzo dobrze, że powstał Twój wpis i zgadzam się z nim w większości. Zwróciłem tylko uwagę i zabolało mnie to, że co najmniej kilka osób podało w komentarzach linki do swoich profili/blogów, w których przekazują swoje przemyślenia na temat  – to jest klasyczne przechwytywanie ruchu z gorącego tematu, nieeleganckie imo. Widzę, że post by ci się na fejsie nie zmieścił, ale warto to zaznaczyć dając link.

Kurcze, następnym razem zaznaczę. Te parę osób, które bloga czyta, wie dlaczego powstał, stąd nawet nie pomyślałam, by znów o tym pisać. Natomiast zjawisko piggy-ridingu też zauważyłam i powiem ci, że strasznie mnie zniesmaczyło. I tak, bałam się, że mój tekst zostanie odebrany jako taka próba przejażdżki na grzbietach innych, choć nie linkuję u siebie tych bardziej znanych (ot, inny raczej skromny blog Matki Przełożonej, żeby nie musieć pisać tego, co ona o opowiadaniu już napisała i z czym się zwyczajnie zgadzam). Ale powiem ci też, że czuję straszliwe zagubienie w social media. Bo jak człowiek widzi, że wszyscy tak robią (wklejają się), to zaczyna myśleć “tak trzeba, inaczej się nie da”. I w jednym miejscu się jeszcze “wkleiłam” (u znajomego), ale po tym, co napisałeś, skasowałam tamten komentarz. Bo masz rację. To cholernie paskudne i smutne zjawisko jest.

Ni to Szatan, ni to Tęcza.

@dorjee

Wspomniany tekst to „Nie pozwę cię, jeśli mnie nie zaskarżysz” Charlie Jane Andrews (03/19) – okazało się, że to jest zarówno tekst z akronimami, jak i leczeniem “lewaków”.

Wynalazłem jeszcze „Dzień ślubu” Jake’a Kerra  (01/18) o tym, że w obliczu zagłady kontynentu najważniejsze jest zalegalizowanie homoseksualnego związku.

Oraz wymieniony Zembaty.

 

To takie najjaskrawsze przykłady, ale było i opko o tym, jaki kapitalizm niedobry, opko o rodzącym się homoseksualnym romansie, opko o Pakistanie wypranym z religii – o zabarwieniu (jak dla mnie) mniej czy bardziej lewicowym.

 

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Z takich kontrowersyjnych tekstów przypomniał mi się “Dybuk” z 1/2015. Pamiętacie? To o powstańcach (nie pamiętam, czy styczniowych czy listopadowych) i żydowskim chłopcu.

To było chyba opko P.Nesterowicza, o ile dobrze kojarzę. Ciekawe.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

@Staruch – ten o ślubie znam. Ale pomyśl, czy był kiedyś tekst równie brutalny co ten szyt Komudy ale o agresji skierowanej anty-prawicowo? Na przykład o grupie oszalałych feministek ścigających księdza pedofila? Albo o V Międzynarodówce Komunistycznej wypuszczającej zmodyfikowanego wirusa, który ma zabić kapitalistów? Dla mnie jest jasne, że nic równie symetrycznego w swej anty-prawicowej wymowie by na Fantastyce nie przeszło. 

@dorjee

To akurat kwestia punktu widzenia. Ponieważ jestem z innej opcji politycznej niż Ty, takie opowiadanie Andrews uważam za równie głupie i szkodliwe jak to Komudy.

Różnica jest taka, że w związku z tym nie rozpętuję gównoburzy (a i pewnie nie dałoby jej się rozpętać), co tak sprawnie udało się pani Karolinie F.

Ale schodzimy już na tematy polityczne, a ten wątek do tego nie służy.

Z mojej strony – EOT!

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

@Staruch – żaden tam EOT.  umiesz wytłumaczyć w jaki sposób tekst o małżeństwie dwóch facetów jest równie niebezpieczny co tekst o prześladowaniu gejów? ale oczywiście rozumiem że nie umiesz, bo musiałbyś się zastanowić nad sobą i stanem własnego umysłu. 

Dorjee, nie atakuj personalnie swojego dyskutanta.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

@dorjee 

Tematu koniec, ale odpowiem tak: po zastanowieniu się nad stanem swego umysłu stwierdziłem, że owszem, jestem płytkim, zaślepionym nienawiścią, homofobicznym tępakiem. Taka odpowiedź ci wystarczy?

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Ad1. Jeśli ktoś mówi mi że mówienie o akceptacji orientacji homoseksualnej jest równie niebezpieczne jak szczucie na ludzi i podsycanie ordynarnych uprzedzeń uznaję to za bezpośredni atak na siebie. Z dwóch powodów – ponieważ jestem gejem oraz ponieważ ubliża to mojej inteligencji. Więc to było po prostu chrześcijańskie oko za oko. Wydaje mi się, że gdzie jak gdzie, ale tu te starotestamentowe interakcje powinny być mile widziane.

 

Ad 2.  tak, nie będę cię już męczył, staruchu.

Powiem krótko: cieszy mnie, że sami zdecydowaliście się zakończyć temat.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Ech, a już wyjąłem popcorn... ;-)

 

Ale ja się cieszę, że postanowili podpisać protokół rozbieżności zanim polała się krew. Serio. Flejm tutaj to byłoby czyste zuo.

 

Zaciekawiła mnie uwaga o starotestamentowych interakcjach – może na priv, dorjee, mógłbyś wyjaśnić mi, co miałeś na myśli?

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

dorjee – dlaczego uważasz, że opowiadanie Komudy to szczucie na gejów? Jak pisałem wyżej, opowiadanie można interpretować jako antypolskie i potępiające prześladowania, które prowadzą do nieszczęść, gdyż prześladowane osoby zrobią wszystko, aby uciec z prześladującego kraju.

Dodatkowo nie wiem skąd wszyscy pomyśleli, że te dzieci były potrzebne pedofilom – czy ktoś w końcu może przytoczyć mi fragment o pedofilach, bo chyba mi gdzieś umknął.

Co do starotestamentowego “oko za oko” – czyżbym wyczuwał antysemityzm?

Natan, może w taką narrację ktoś by uwierzył. Problem w tym, że Komuda wypuścił ROK wcześniej (kiedy sytuacja była nieco inna) znacznie bardziej homofobiczny szlam (opowiadaniem tego nie nazwę), którego fabuła obraca się wokół torturowania osoby homoseksualnej, jednak te tortury są pokazane jako coś pozytywnego.

Opko legalnie można przeczytać tutaj: https://nowynapis.eu/tygodnik/nr-14/artykul/mowa-nienawisci-pokutnika-duki?fbclid=IwAR0tDS1OfiZwZVH6hqtgItYUbqY82KLah2XgWO0HxUdCxkdPEtFnGT_8eyw

 

 

Tak, ale o tym szlamie nikt nie wiedział ani nie mówił wcześniej, nikt też tego nie sygnalizował jak w przypadku NF. A autora z dorobkiem przecież się standardowo nie prześwietla, podpisuje umowę licencyjną w której są odpowiednie paragrafy dot udzielenia licencji i odpowiedzialności autora w przypadku kwestionowania praw do utworu. NF najwyraźniej ma trochę szersze grono czytelników. Tu trzeba przyznać, pan Komuda rozegrał to prawdopodobnie po swojemu, tak jak chciał.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Natan – twoja interpretacja byłaby bardzo naciągana w kontekście zakończenia tego tam opowiadania.  W połowie jeszcze coś takiego mi się kołatało po głowie, końcówka zdecydowanie taką interpretację wyklucza. A co do dzieci – jeśli nie były potrzebna pedofilom to może na macę, może do eksperymentów medycznych, na pewno nie do adopcji, bo były torturowane i trzymane w sieci.

Natan + PsychoFish – Starotastomentowa na portalu zdominowanym przez prawicowy fandom. Że się spodoba. Takie miałem skojarzenie. 

O panie, prawica, akurat w przypadku aktywnych użytkowników, nie dominuje ;-) Serio ;-) Ścierają się różne poglądy, dyskusje bywają nieprzyjemne, ale stosunkowo rzadko trzeba kogoś wyrzucać, z tego co widziałem – przeważnie ludzie pamiętają, że chodzi o rozmowę i jeśli nie przekonanie, to przynajmniej przedstawienie swojej racji. Nie zaglądałem regularnie przez kilka lat (do stycznia tego roku), ale określiłbym, że na portalu dominują ludzie przyzwoici, niezależnie od poglądów. Np. moje spory ze Staruchem czasami trwają godzinami, ale nie gniewamy się na siebie – po prostu patrzymy z innego punktu widzenia, a że przy tej okazji sobie podogryzamy trochę dla sportu, a trochę dla wypuszczenia pary, to nieważne, bo i tak w czwartek posłucham dobrej muzyki, którą nada m.in. dla mnie. 

Ale tak, jeżeli komuś to przeszkadza, to bez trudu odnajdzie i prawicowe i lewicowe komentarze lub teksty.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

@dorjee. Po pierwsze dobrze, że jasno wyłuszczyłeś sprawę. Zgodziłabym się z Psychofishem, że są tu osoby przyzwoite, choć w wielu sprawach się różnimy i wybuchają spory. Dla mnie to, że można gadać jest wartością, że ścieramy się, wreszcie – że możemy to robić. Z Tobą zgodziłabym się z kolei odnośnie starotestamentowości i też, ale to już moje (NT) o nadstawianiu policzka, bo to od dawna kontestuję.

Zamieszczenie opka Kmudy było błędem, uważam podobnie jak Ty, ale redakcja zachowała się bardzo fair, zareagowała błyskawicznie i dla mnie nie była to PRowa zagrywka, ale autentyczna reakcja, empatia i zaangażowanie. Ludzie związani z fantastyką, ale to pewnie lepiej znasz/wiesz niż ja, często pracują za free, poza czasem, dali z siebie wiele, itd itp.

Odnośnie fandomu – nie wiem, co więcej nie znam też fandomu. Przeczytałam właśnie definicję i rozumiem, że jest to krąg ludzi uczestniczących w konwentach, zdarzeniach, dyskusjach, itd itp. Nie dziw się, niekiedy jestem jak z buszu, wielu rzeczy nie pojmuję.

Hmm, też uczestniczę i swoich poglądów raczej nie nazwałabym prawicowymi. Choć, wyszłabym najchętniej poza te dwie strony, bo moim zdaniem ni w ząb nie opisują obecnej rzeczywistości (nie odnoszę się do Polski, lecz w ogóle), w dodatku już od wielu lat.

W każdym razie pisz, gadaj, ja podzielałabym pewnie Twoje zdanie (w kwestii opka – z pewnością, było naprawdę słabe i głupie). Czy w innych – nie wiem, do upadłego spieram się z przyjaciółmi gejami, lesbijkami i całym światem, niekiedy.  Jednak wpis pani, która rozpętała burzę wydał mi się, nie wiem jak to nazwać – niepotrzebny. Przecież zna (chyba) kontekst i działanie mediów. No i nie jest Dehnelem. Jej reakcja ok, ale sposób – do chrzanu, przecież pisze, więc wie, jak to działa. I nie chodzi mi o trzymanie gęby na kubeł -zreszta sama najczęściej tego nie robię (vide ten wpis)  – ale świadomość. Pamiętam burzę, którą uruchomił pewien pan po Noblu Tokarczuk w określonym środowisku. Brrr. Prostowania i tłumaczenia moc.

Pewnie wydaję Ci się, zbyt koncyliacyjna. Nie wiem, nie umiem tego jeszcze rozeznać. Zostawmy to, przyjmijmy dobrą wolę redakcji. Ja tam w nich wierzę. Jest kilku autorów, którzy podkręcają taki trend zwłaszcza w polskiej fantasy, ale to nie jest większość, w dodatku ta część ich „pisarstwa” nie przyjmuje się, bo po prostu słaba. 

Dawaj swoje teksty tutaj, komentuj.

Tyle i srd pzd :-)

a

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Imo nieszczęsne opo Komudy nie jest ‘prawicowe’ – mi najbardziej w oczy rzuciła się nieudolność pogoni, przedstawionej zresztą jako bezmózga masa idąca tam, gdzie każą. Tytułowy bohater nie był głupi, całkiem sprawnie mylił pogoń a o tych dzieciach nawet nie wiedział. Jeśli komuś kibicowałam w tym tekście – to właśnie Dalianowi. Przy czym oceniam sam tekst – wcześniejszego opka Komudy nie znam i poglądów samego Komudy też nie.

Asylum – tak, redakcja zachowała się najlepiej jak w tej sytuacji można było.  Dzięki za koment, takich koncyliacji tu trzeba :) Pozdro

PsychoFish – git

W ogóle do doszukiwanie się w fandomie “bardzo prawicowości” jest trochę na siłę, bo – pomijając trudności z określeniem czym właściwie jest fandom – to masa ludzi zwyczajnie nie ma siły dyskutować o tym, że jeśli osoba “A” chce po prostu żyć, a osoba “B” chce to osobie “A” utrudnić, to stan równowagi nie jest w połowie drogi. Ale że większość nie ma siły dyskutować, to nie znaczy, że większość osób “C” zgadza się z “B”.

Jastek Telica – święte słowa, moja interpretacja była mocno podobna. Ważna informacja o SQN – też będę omijał.

A i jeszcze jedno – mimo iż sama mam poglądy (w kwestiach społecznych) mocno lewicowe (powyborczy dzień żałoby :((), to robi mi się niedobrze, że ktoś niby ‘z mojej bajki’ poleciał donosić zagranicznym pisarzom, żeby nie publikowali w NF bo ‘homofobia’. W tym samym NF, które opublikowało najlepsze opowiadanie z wątkiem lgbt, jakie kiedykolwiek czytałam. A przeczytałam (i napisałam :P) ich sporo...

Bellatrix – zdradzisz jakie to opowiadanie? Moim ulubionym jest “Kokon”, niestety nazwisko autora uleciało mi z pamięci.

“Chłopiec, który nie rzucał cienia” Thomasa Heuvelta (NF 10/2013). Heuvelt dostał zresztą Hugo za to opowiadanie.

Bellatrix – dzięki za przypomnienie!

Nowa Fantastyka