- Hydepark: BAJKA 2013 - wyniki

Hydepark:

konkursy

BAJKA 2013 - wyniki

Na początku chciałbym podziękować wszystkim Autorom, członkom Jury jak i tym, którzy konkursowe bajki przeczytali i pokusili się o komentarze do nich. Konkurs przyniósł cztery ciekawe opowieści, które na pewno spodobają się niejednemu dziecku, a może zainspirują innych do zmierzenia się z małoletnią tematyką.

 

Jak już wiadomo, w głosowaniu użytkowników ustalono, że Bajką Publiczności, z trzema głosami, została "Encyklopedia" autorstwa koik80.

 

Teraz niezmiernie miło mi ogłosić, że oficjalnym zwycięzcą konkursu została Treef, autorka "Bajki". Wielkie brawa!

 

Łączna punktacja oraz miejsca wg poszczególnych członków Jury poniżej:

 

1. "Bajka" autorstwa Treef – 8 punktów

2. "O Adasiu, który przestał być brudasem" autorstwa bemik – 6 punktów

3. "Encyklopedia" autorstwa koik80 – 4 punkty

4. "Tramwaik" autorstwa no_i_cio – 0 punktów

 

w_baskerville:

1. "Bajka"

2. "Encyklopedia"

3. "O Adasiu, który przestał być brudasem"

4. "Tramwaik"

 

Antona_Ego

1. "Bajka"

2. "O Adasiu, który przestał być brudasem"

3. "Encyklopedia"

4. "Tramwaik"

 

brajt:

1. "O Adasiu, który przestał być brudasem""

2. "Bajka"

3. "Encyklopedia"

4. "Tramwaik"

 

Pozostało omówienie poszczególnych bajek przez Jury:

 

BAJKA

 

w_baskerville

Według mnie najlepiej spełnia wymogi, jakie można stawiać literaturze dla technicznie „obcykanych”, często zaskakująco krytycznych wobec wyświechtanych szablonów, wymagających i inteligentnych, malutkich odbiorców.

PLUSY: Bardzo dobra, w moim odczuciu niewyeksploatowana, koncepcja fabularna. Śliczna, budząca sympatię, rozczulająca, niezwykle żywo i plastycznie opisana postać głównej bohaterki. Bajeczka-koteczka jest urocza, bystra, śliczna, dobra, a przede wszystkim oryginalna. Budzi w odbiorcy pozytywne emocje, co uważam za istotne.

Autorka bardzo zręcznie „utrzymała w bezsenności” Bajkę – miała ona w sobie smuteczek, nie była więc często czytywana, nie rosła i nie rozleniwiała się jak jej siostry – mogła więc być obecna przez cały ciąg wydarzeń.

Baśń ta daje możliwość ucięcia sobie z dzieckiem, któremu ją czytalibyśmy, interesującej pogawędki. Według mnie, jednak nie na temat wyrzucania książek do śmietnika, jak to sugerowała w komentarzu sama autorka, ale właśnie owego „smuteczku”, który skłonił Bajkę do utulania przez sen swojej małej, zapłakanej słuchaczki. Smutek pojawia się właściwie w każdej baśni, więc czemuś musi służyć. Czemu? O tym właśnie można porozmawiać.

Podoba mi się sposób, w jaki Treef poradziła sobie z zasygnalizowaniem upływu czasu – odchodzeniem świata baśni wraz z dzieciństwem. Zrobiła to niedosłownie, dyskretnie a jednocześnie przekonująco i zrozumiale. Pobielała mordka kocura była wzruszająca!

Ogromnie podoba mi się wątek przyjaźni Bajki z kotem – najbardziej enigmatycznym stworzeniem, jakie kiedykolwiek wyraziło zgodę na zamieszkanie z człowiekiem.

Podoba mi się atmosfera, jaką potrafiła stworzyć w tekście Treef . Dzięki błękitnym ogonkom, puszystym futerkom, okrągłym łepkom i wielu innym zdrobniałym lub „miękko” kojarzącym się, emocjonalnie nacechowanym wyrazom, prostym a melodyjnym frazom, mały słuchacz-czytelnik z pewnością jest w stanie odczuć i spokój i magię.

MAM WĄTPLIWOŚCI: Głównie co do wyrzucenia na śmietnik książek. Kto to zrobił? Sara, w której matka rozbudziła miłość do książek do tego stopnia, że aż sama, będąc dorosłą, zaczęła pisać? Matka, która kochała książki i „To ona zawsze wieczorem zamyślona przechodziła przed (ich) rzędem. Wodziła dłonią po okładkach i na końcu, wybierała jedną z nich.”? I jedno i drugie przypuszczenie nie zgadza mi się z „portretem psychologicznym” obydwu bohaterek, jaki powstał w mojej głowie podczas lektury. Dlaczego matka/córka bibliofilka nie oddała książek do antykwariatu – biblioteki -znajomym dzieciakom, lecz brutalnie się ich pozbyła? Próbę upchnięcia w tekście obowiązkowego pouczenia uważam za nieudaną i zbędną zresztą, bo i bez tego dodatku baśń „spełniła swą powinność”.

Ponadto w tekst wkradł się błąd, nazwijmy to, rzeczowy – farba drukarska nie rozpływa się po zalanych deszczem stronicach jak zwykły atrament – słowa nie mogły być więc po nich „rozmazane”. Kiedy rano przyjechała śmieciarka, na mokrym chodniku leżały stare, zniszczone książki. Pomiędzy pozlepianymi, pokrytymi nieregularnymi plamami rozmazanych słów stronami nie pozostała ani jedna bajka. I dlaczego wywalono książki na chodnik, nie do kontenera? Skandaliczne niechlujstwo! Baśń czy nie baśń, dzieciom w takich przypadkach winni jesteśmy prawdę, całą prawdę i tylko prawdę. Nawet za cenę zrezygnowania z dramatycznej wymowy zdania.

Za zbyt trudne do pojęcia „osłuchowego” uważam też zakończenie: dorosła Sara kończy pisanie „Błękitnej Bajki” w obecności Bajki. Pojawia się synek kobiety. To taki bardziej filmowy finał. Nie wiem, czy odwrócony, w pewnym sensie, porządek czasowy, dziecię okołodziesięcioletnie jest w stanie zaakceptować i wyobrazić sobie słuchając/czytając tekst. Ale to już kwestia do dyskusji, nie upieram się.

 

Antona_Ego

Oczarował mnie klimat tej historii. Podobał mi się oryginalny pomysł na futerkowe stworzonka – Bajki. Myślę, że gdybym była dzieckiem, z przyjemnością bym słuchała/czytała takiej bajki.

 

brajt

Przede wszystkim brawa za piękny, bliski Andersenowi klimat, który sprawia, że czytanie (a i pewnie słuchanie) jest czystą przyjemnością. Bardzo podoba mi się też postać głównej bohaterki, jako bajki obdarzonej kocimi cechami. Fajny jest pomysł na smutną bajkę, pocieszającą swoją małą czytelniczkę. Cały fragment bardzo mi się podoba, choć jest nieco za dużo niedopowiedzenia jak na bajkę, która w teorii będzie czytana na głos. Sam za pierwszym razem miałem trudności, żeby przez to przejść, a co dopiero słuchacz.

Prawie do końca lektury myślałem, że "Bajka" wygra w mojej klasyfikacji (czytałem ją jako ostatnią). Niestety finał zaważył na tym, że przyznałem drugie miejsce. Przede wszystkim jak na bajkę jest zbyt... filmowy, jak to świetnie ujęła w_barkerville. W jednej chwili jesteśmy na śmietniku, w drugiej u dorosłej już Sary, z bajką która też nie wiadomo skąd się tam wzięła, bo z narracji to nie wynika. O ile w wersji filmowej ładnie by to wyglądało, to z lektury po prostu nie wiadomo co, gdzie i jak. Ja, jako dorosły czytelnik, który widzi cały tekst na ekranie, sobie z tym poradzę. Ale już próbując czytać tę bajkę na głos – a zawsze tak właśnie czytam bajki, od razu czuje, że brakuje czegoś, co skleiłoby to wszystko. Mam wrażenie, jakby finał został potraktowany po macoszemu, dopisany na szybko.

Moim zdaniem po poprawkach to byłaby naprawdę świetna bajka.

 

O ADASIU, KTÓRY PRZESTAŁ BYĆ BRUDASEM

 

w_baskerville

PLUSY: Kontrolowany horrorek czyli pobyt Adasia u błotnej wiedźmy – naprawdę niezły. Językowo i stylistycznie prawie bez zarzutu – można się doszukać paru niedociągnięć, ale z pewnością za karygodne uznać ich nie można.

MINUSY: Łatwo zauważalna inspiracja „Królową Śniegu” Andersena – wypłukanie z oka odbierającej pamięć drobinki błota – byłaby OK, gdyby nie fakt, że kilka zdań później, jako przyczynę „zapomnienia” zostaje wskazane coś, co potrawom nadawało posmak goryczki. Co więcej, akapit wcześniej czytamy: Tęsknił trochę za Asią i Krzysiem, ale oni okazali się tacy głupi. – czyli z pamięcią bohatera wszystko było w porządku, a za moment bęc – totalna amnezja! IHMO – brak wyraźnie zasygnalizowanego, logicznego związku przyczynowo -skutkowego: CO tak naprawdę było przyczyną niepamięci – żarcie czy okruch błota w oku? Kiedy stracił pamięć?

To jednak nie te, łatwe do wyprostowania, niekonsekwencje najbardziej mnie do baśni bemik zniechęciły, ale jej (baśni oczywiście, a nie bemik) anachroniczność. W moim odczuciu treść „O Adasiu…” nadawałaby się dla dziatwy, która w bieżącym Anno Domini liczy sobie tak z czterdzieści wiosen ze sporym okładem.

a) Koloniści mieszkający w budynku szkoły – śmiem wątpić, aby podobnie zorganizowany wypoczynek miał dziś rację bytu, a jeśli nawet ma, to sporadycznie, więc dla większości współczesnych dzieciaków taka informacja byłaby dość trudna do rozszyfrowania.

b) Podobnie rzecz się przedstawia z haftowaną w różyczki chusteczką do nosa – takiego cuda to chyba ze dwa dziesiątki lat nie widziałam w użyciu. Nawet Chińczycy zaprzestali już produkcji i eksportu podobnych „artefaktów”. Przeciętny dziesięciolatek XXI w. smarka w chusteczki higieniczne, więc wyszywany w kwiateczki gadżet na bank uzna za apaszkę/bandanę/lub coś w tym guście. Z pewnością mocno się zdziwi, że stara-maleńka Asia Czyścioszka zaproponowała koledze wykorzystanie w charakterze ściereczki jej własnej odzieży!

c) I to, co drażniło mnie najbardziej –nachalne, trącące Jachowiczem, moralizatorstwo i dydaktyzm pierwszej części baśni – tej rozgrywającej się na przyszkolnym boisku oraz samego finału. Przesłanie moralne baśni –„walczcie dziatki z brudasami” – jak dla mnie, nie z naszej epoki. Takie jachowiczowskie właśnie i w zaproponowanej formie, IHMO, trudno przyswajalne.

 

Antona_Ego

Podobało mi się. Błotna wiedźma – genialny pomysł. Jakoś to "moralizatorstwo" nie wydało mi się aż tak nachalne. Uważam, że bardzo dobrze wpasowuje się konwencję tej bajki.

 

brajt

Bajka, która mocno różni się od reszty stawki tym, że stanowi wyrazistą opowieść z wartką akcją. To nie przesądza jeszcze o jej przewadze, bo uwielbiam bajki w stylu "Dziewczynki z zapałkami", gdzie akcji nie ma za grosz, ale sam klimat bije konkurencję na głowę. Jednak to właśnie w "Adasiu" widzę najrzetelniej odrobione zadanie jeśli chodzi o konstrukcję opowieści. Kolejne sceny są ze sobą najlepiej powiązane, rozwiązania fabularne mają najsolidniejsze podstawy. Bardzo podoba mi się ilość zawartych detali, zarówno jeśli chodzi o konstrukcję zdań (barwne, szczegółowe opisy), jak i rekwizyty typu haftowana chusteczka dziewczynki, charakterystyczne, wpadające w ucho i pobudzające wyobraźnię. Ciekawa akcja, wakacyjno-kolonijna konwencja, ładnie ukazany kontrast między dziećmi, bardzo fajna postać błotnej wiedźmy, wszystko na plus.

 

ENCYKLOPEDIA

 

w_baskerville

Dopóki Treef nie zamieściła swojej baśni, „Encyklopedię” miałam zamiar obdarzyć pierwszym miejscem, pomimo, że zastrzeżeń mam do tego tekstu sporo – stylistycznych, językowych, ale przede wszystkim logicznych – autorka nie zapanowała nad tworzonym przez siebie obrazem i „rozlazł” się on w szczegółach:

Słowa wysypywały się spomiędzy kartek, ukrywały w szczelinach podłogi – Nikogo to specjalnie nie dziwiło, (…). Co parę dni pożerał je stary odkurzacz, stając się przez to niezwykle rozgarniętym urządzeniem. Skoro słowa -okruszki regularnie się wysypywały i regularnie wsysał je odkurzacz – wnętrza książek już na początku historii powinny być w połowie puste, a nie były. Wysypały się do cna dopiero w finale.

Kogo „okruszki” na podłodze miały dziwić, skoro z dalszych informacji wynika, że pokój był opuszczony i zapomniany. Dlaczego regularnie odkurzany pokój wymagał posprzątania, a z okładki encyklopedii dziaduś musiał „zdmuchnąć kurz”: literki wysypywały się już na cały pokój, brudząc siwe pajęczyny i mieszając się z fruwającym kurzem. // – Mój stary gabinet… – westchnął, rozglądając się po obdrapanych ścianach i zarysowanych meblach. – Przydałoby się tu trochę posprzątać.

– Daj nam spokój, ty niezdarna knigo! – kniga to niezrozumiały dla dzieci rusycyzm. Dla mnie nie do przyjęcia.

– Nie martw się – dodał z uczuciem. Spektrum uczuć jest dosyć szerokie, więc o jakie konkretnie uczucie chodzi?

Kolejny raz pogładził ją po szorstkim grzbiecie i położył płasko, na podniszczonej obwolucie. – Na półce ją położył, nie na obwolucie.

I jeszcze sporo innych, nazwijmy to, niedoskonałości. Nie będę wymieniać, bo chyba moim zadaniem jest przyznanie punktów, a nie robienie korekty.

PLUSY: Pomimo sporej liczby rozmaitych felerów, pomysł fabuły jest sympatyczny. Po dopracowaniu szczegółów wszelakich, efekt finalny może okazać się zupełnie fajną baśnią. Krótką i o jasno sprecyzowanym przesłaniu. Z morałem. I na czasie – dzisiejsze dzieciaki w zastraszającym tempie ewoluują w kierunku homo videns – zapał do przeczytania z własnej woli czegoś dłuższego niż sms lub wpis na FB, w wielu przypadkach należy uznać za dogorywający, więc każde przeciwdziałanie tej tragicznej sytuacji jest cenne.

 

Antona_Ego

Koncepcja rozmów książek [i generalnie rozmów przedmiotów, owoców, warzyw itp.] jest mocno oklepana, niemniej ma swój urok. Natomiast co do kwestii moralizatorstwa, to właśnie tu wyszło ono ciut sztucznie. Przynajmniej według mnie. Trudno mi to dokładnie określić, po prostu morał mnie nie porwał, chociaż jest jak najbardziej prawdziwy.

 

brajt

Bardzo fajna bajka, choć do końca doceniłem dopiero przy drugiej lekturze. Na plus główna bohaterka, postać dziadka oraz przypominająca nieco Kopciuszka fabuła z mocnym zakończeniem. Na minus nieścisłości w rodzaju tych wskazanych przez w_baskerville , które da się jednak bez trudu wyeliminować. Również nad oddaniem charakteru poszczególnych książek możnaby nieco popracować.

 

TRAMWAIK

 

w_baskerville

Baśń no-i-cio jest dla mnie w całości nie do przyjęcia. Mówiąc brutalnie, uważam ją za zupełną pomyłkę.

BO:

Pewnej nocy ludzie zrzucili wagonik z cokołu. Piła przecięła go aż do kości.

Ohydne, bezsensowne, upiorne. Odbiorcą takiego tekstu mógłby być wielbiciel gatunku gore, nie pięcio-dziesięciolatek. Wprowadzanie do baśni z lekka tylko przetworzonej sceny morderstwa jest i szkodliwe i odrażające i stępiające dziecięcą wrażliwość.

Potem przyszedł robotnik z palnikiem i pokroił tramwaik na wiele małych elementów.

W tym momencie baśń powinna się zakończyć – główny bohater przestał przecież istnieć, bo zamieniono go w kupkę złomu, dokonując przy okazji bestialskiego mordu. Autor przeoczył jednak ten drobiazg i Tramwaik nadal w najlepsze hula sobie wśród żywych i plecie androny: Pewnie zamontują mi silnik, i wycieraczki, i kasownik biletów. Potem sprzedadzą bogatej zajezdni skąd będę obwoził dzieci po mieście. Nawet pięciolatek jest w stanie krytycznie podejść do możliwości zamontowania silnika w poszatkowanym na drobno pojeździe. Próba usprawiedliwienia tej alogiczności tłumaczeniem „ale to baśń jest przecież i fantastyka w niej być musi”, byłaby głupią próbą.

Zdjęto skrzynię z auta i zaczęto wyciągać kawałki małego tramwaju. (…) Jego koła spadły głęboko na dno pojemnika, a korpus oparł się o blaszaną ścianę. Rozczłonkowany, a nadal gadający Tramwaik-zombie.

Stara lampa polubiła brązowy wagonik(…) –Można prosić bardziej szczegółowo? Czyli – KTÓRĄ CZĘŚĆ TRAMWAIKA LAMPA POLUBIŁA NAJBARDZIEJ?

Od tego momentu mamy do czynienia z czymś w rodzaju „baśni szkatułkowej” – pojawia się historia życia lampy wykonanej z metalu kolorowego – mosiądz żółty, cena skupu 14,10 za kg (wg gogle).

Następnie: Do gorącego kotła wrzucono wagonik, który roztapiając się wzdychał głęboko. Po pierwsze wrzucanie do kotła uosobionego, myślącego i czującego wagonika to horror czystej wody, a nie edukacyjne straszenie szczyli. Po wtóre znowu jest mowa o kompletnym wagoniku, choć w takiej „pierwotnej” formie nie istniał on już od ho ho i jeszcze trochę.

I na tym zakończyła się bajka o tramwajowym pomniku, który szukał szczęścia daleko, a przecież ono było zawsze przy nim.

Kurę z grzędą temu, kto wyjaśni mi sens tej puenty (?) czy cokolwiek by to nie było oraz udowodni, że ma ona jakiekolwiek uzasadnienie w treści wcześniej przedstawionej.

Na konkurs wpłynęły zaledwie cztery teksty i nie dziwię się, bo napisanie interesującej i mądrej – a to przecież jest najważniejsze – baśni dla dzieci to niełatwe zadanie. W moim odczuciu autorowi „Tramwaiku” zupełnie się ono nie udało. Ktoś kiedyś powiedział, chyba pisarz jakiś jeśli dobrze pamiętam, że dla dzieci należy tworzyć w taki sam sposób jak dla dorosłych, ale lepiej. I to oczywiste – małym ludziom należy dostarczać towar najwyższej jakości, bo łatwo im spaprać gust, a to już jest klęska na wiekiwiekówamen.

 

Antona_Ego

Niestety. Niestety. Niestety. Za bardzo przypomina Tomka, czy jak się nazywa ta gadająca ciuchcia, którą dzieci oglądają na dobranockę. I, nie ukrywam, w tym momencie kieruję czysto subiektywnym odczuciem – nie pociągają mnie gadające pojazdy [za wyjątkiem Transformerów, ale to raczej inna bajka ;D ].

 

brajt

Do samej "krwawości" bajki zarzutów nie mam, u braci Grimm działy się znacznie gorsze rzeczy. Jednak sposób w jaki została wprowadzona jest niefortunny. To po prostu nie wynika z opowieści – ot mamy tramwaik który sobie rozmyśla, a tu nagle ciach go piłą i na złom. Co ciekawe bardziej niż historia o tramwaju podoba mi się opowieść lampy. Przypomina mi nieco moją starą bajkę o zegarze z kukułką. Swoją drogą bajka o szkatułkowej konstrukcji to chyba rzadkość – liczy się na plus. Niestety w porównaniu do całości bajki ta część jest za długa, przytłaczająca resztę. Rozumiem, że to miało istotne znaczenie dla pointy, ale nie zagrało do końca.

 

Tu też dajmy znać:

 

A dj się zakręcił i dla zwycięzcy (oraz nagrody publiczności) ma taki oto komplecik dwóch książek od zaprzyjaźnionego wydawnictwa. Dj czyta właśnie drugi tom i musi powiedzieć, że jest to po prostu zajebista książka.

 

 

 

 

 

 

Komentarze

obserwuj

Pozostaje pogratulować : )

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Gratulacje:)

Gratulacje! ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Bardzo dziękuję.

Gwoli wyjaśnieniadla  w_baskerville: Adasiowi zwyczajne błoto wpadło do oka, a o przyjaciołach przypomniała mu chusteczka  Asi.

Jerszcze raz dzięki za wnikliwą analizę. 

"Czasem przypada nam rola gołębi, a czasem pomników." Hans Ch. Andersen ****************************************** 22.04.2016 r. zostałam babcią i jestem nią już na pełen etat.

Gratulacje! Chyba muszę sobie gdzieś zapisać te bajki, bo szkoda by było nie przecztać ich dziecku za kilka lat (teraz ma dwa, więc trochę jednak za mało ;))

Gratulacje, dj jeszcze nie ma nagród ale może coś skombinuje

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Gratulacje!

Gratulacje!

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Gratulacje!

Moja stara Encyklopedia, we własnym imieniu, dołącza wyrazy uznania. ;-)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Gratuluję wszystkim! :)

Gdybym miała wąsy, to bym była dziadkiem, a tak jestem sygnaturką!

Brawa!:)

Dziękuję bardzo ślicznie w imieniu swoim oraz futrzatej Bajki i cieszymy się obie straszliwie. Gratuluję także pozostałym ; )

Dziękuję również za wnikliwą ocenę i analizę!

w_baskerville: Dziękuję ślicznie, prześlicznie - przekopałaś cały tekst dokładnie małą, ogródkową łopatką i jestem za to naprawdę wdzięczna! Cieszę się bardzo z tych pozytywnych aspektów w odbiorze Bajki, a jeśli chodzi o negatywne: przyznaję cichutko i zupełnie uczciwie, że chyba "Mama" ewoluowała mi w trakcie pisania, pierwotnie w zamyśle ogólnym to jej przypadła w udziale decyzja o wyrzuceniu książek, ale był to pomysł wynikły raczej z dążenia do zaplanowanego zakończenia i racja - nie umotywowałam tego faktycznie w tekście, a wręcz przeciwnie. Zawijam uszka ze wstydu. Z farbą drukarską - masz całkowitą rację, a ja całkowite zaćmienie, no przecież, że nie reaguje jak atrement... Wizja mnie przytłoczyła i te terkoczące resztki zdrowego rozumku odebrała ; ) Widziałam to - że to tak ujmę obrazowo - zamiast poprawnie. Błąd rzeczywisty i po prostu przeoczony. Co do chodnika - głównie dlatego, żeby ktoś je zabrał jakby chciał, ale nie pisałam tego w ramach usprawiedliwienia. Spotkałam się z wystawianiem rzeczy "które ktoś jeszcze może wziąć" koło śmietnika zamiast wrzucać do pojemnika - po prostu zastosowałam to w tekście.

Antona_Ego: Dziękuję bardzo!

brajt: Serdecznie dziękuję! Czerwonam chyba po czubek uszu. Z niedopowiedzeniami prawdopodobnie masz rację, trochę w tym zamierzonego efektu, żeby nie pisać wszystkiego dosłownie, a trochę pewnie tego - co siedziało w mojej własnej głowie i o ile dla mnie było oczywiste - to nie wzięłam pod uwagę, że jako "autorka" wiem troszkę więcej, niż potencjalny "czytelnik" i może wypadałoby czasem dodać coś więcej. ... i chyba w Bajce wylazło ze mnie skrzywienie na tle kotów, coś mi się tak wydaje ; )

w_baskerville:, brajt : co do zakończenia - macie rację, filmowe mi wyszło. jedyne co mam na usprawiedliwienie to fakt, że ponieważ Bajka "zniknęła", nie mogła wiedzieć, co działo się w czasie pomiędzy - chciałam stworzyć wrażenie skołowania i zaskoczenia, żeby przedstawić te same uczucia u Bajki, która właśnie się obudziła i też nie wie, co się dzieje. Ale to tak tylko ogólnie. Za to co do napisania na szybko - ciężko mi powiedzieć. Koniec miałam zaplanowany od początku jednak pod względem pisania go - faktycznie nie poświęciłam mu tak dużo czasu. Na ostatnią chwilę był dopisywany akapit ze śmietnikiem - właśnie jako łącznik pomiędzy... Ale chyba zadania nie spełnił.

Jeszcze raz gorąco dziękuję!

 

Gratulacje dla wyróżnionych, zaś dla recenzentów kwiaty, wódka, słodycze, co tam potrzebują.

Gratulacje dla Treef. Uznanie dla jury!

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

No, dj skombinował :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

W imieniu organizatorów dzię-ku-ję. :)

Warto brać udział w konkursach, prawda? :)

 

Lecą smoki pod obłoki, wiatr im kręci smocze loki

Nowa Fantastyka