- Hydepark: Możecie polecić "zachwycającą" ksiażkę?

Hydepark:

Możecie polecić "zachwycającą" ksiażkę?

Witam,

 

Moja wspólokatora zabiła mnie dziś pytaniem czy czytałam jakąś książkę, która mnie zachwyciła, ale taką z magią w realnym świecie i żeby jakieś zagadki i tajemnice były.

 

A pytanie mnie rozbroiło, bo:

1) jestem zwolenniczką klasycznej fantasy, a im bardziej rozbudowany wykreowany świat tym lepiej :D, więc o urban fantasy i tym podobnych mam raczej małe pojęcie.

 

2) nie wiem czy kiedykolwiek powiedziałam o jakiejkolwiek książce, że mnie "zachwyciła"...

Może dlatego, że zachwyt kojarzy mi sie z pięknem, opisami zapierających dech w piersiach krajobrazów i westchnieniem po przeczytaniu ostatniej strony, a ksiażki, w których krew sie leje i rozwlekają flaki po całej ulicy jakoś... no nie pasują, jakkolwiek bardzo dobre, genialne, oszałamiajace i godne polecenia by nie były ;)

 

Ktoś może polecić mojej wspólokatorce jakąś ksiażkę?

 

Oraz (już abstrahując od wymagania magii w realnym świecie) zdradzić, jaka książka go zachwyciła.

 

Pozdrawiam.

 

Komentarze

obserwuj

y, a ksiażki, w których krew sie leje i rozwlekają flaki po całej ulicy jakoś...

Z tego co wiem, to urban fantasy nie na tym polega ;)

Ale polecam Nigdziebądź Gaimana. Dzieje się w Londynie, a zresztą książka na tyle głośna, że w necie będzie masa informacji.
Jest sporo innych książek z dobrymi recenzjami, ale nie czytałem więc w ślepo nie polecam (np. tajemna hitoria moskwy, czy ta aniołkowata trylogia dziejąca się w londynie, której nazwy nie pamiętam ;) )

Pozdrawiam,
Snow

PS No i jest jeszcze Saga :P

Sygnaturka chciałaby być obrazkiem, ale skoro nie może to będzie napisem

Palipsest - Catherynne M. Valente. To jedna z tych powieści, która mnie zachwyiła, a i pasuje do twoich wymagań.

Dagome iudex - Nienackiego. Saga o Jarlu Broniszu - Władysława Grabskiego ( jest tu na portalu tekst -Storrada -Małejwiedźmy92, niemal o tym samym tylko sto razy gorzej)

"Kronika ptaka nakręcacza" - Haruki Murakami. Magia w realnym świecie - jest. Zagadki - są. Tajemnica - jest. A nawet, powiem ci, jest trochę krwi i flaków (szczegółowy opis obdzierania człowieka żywcem ze skóry może się przyśnić). Nie polecam osobom niecierpliwym, bo tak zwana "akcja" pojawia się dość późno (bohater ma podejście "poczekam, aż coś się wydarzy") i można się zirytować podczas zastanawiania, co poszczególne wątki mają ze sobą wspólnego, ale w pewnym momencie czuje się, że naprawdę warto było czekać :) Całość napisana naprawdę pięknie - no, po prostu zachwyca :)

A z rzeczy "łatwiejszych", a mniej znanych, polecam "Psalm u kresu podróży" Erika Fosnesa Hansena - alternatywna historia muzyków z Titanica :) Jeżeli kiedykolwiek "westchnęłam po przeczytaniu ostatniej strony" to właśnie po tej książce. Albo "Skradzione dziecko" Keith Donohue - ta książka mnie po prostu zachwyciła i basta ;)

Kiedy pada hasło "urban fantasy", zaiste pierwszym nazwiskiem, które przychodzi mi do głowy, jest Neil Gaiman. Nie tylko "Nigdziebądź", ale również "Amerykańscy Bogowie" oraz powiązani z nimi "Chłopaki Anansiego". Myślę, że wszystko to są pozycje warte polecenia. ; )

Co do "Tajemnej Historii Moskwy", to opowiada ona podobną historię co "Nigdziebądź", tylko że w realiach rosyjskich (choć mnie podobała się znacznie mniej).

Pozdrawiam.

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

A co do zachwytów jeszcze - mam osobisty wielki sentyment do "Ostatniego jednorożca" Petera S. Beagle. Ta książka ma w sobie coś niepowtarzalnego i magicznego zarazem. ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Popieram kandydaturę "Nigdziebądź" :) Jedna z moich ulubionych książek :)

www.herbatkauheleny.pl

To ja dorzucę moją ukochaną "Modlitwę za Owena" Johna Irvinga. Urban fantasy to to nie jest, ale historia ma niezwykły, surrealistyczny klimat, a zagadkowo i tajemniczo jest do samego końca.
Może jeszcze "Krainę Chichów" Carrolla, ale to pewnie wszyscy znają.

mnie zaintrygowała'Droga' Cormaca McCarthy`ego. Powieść niezbyt długa, utrzymana w trochę melanchlijnym nastroju, ale jest wiele nawiązań do 'naszej' rzeczywistości. Ciekawie ukazuje naturę człowieka w obliczu katastrofy.

Ja osobiście mogę polecić książkę Roberta Holdstocka "Las ożywionego mitu" - super powieść. Mało znany pisarz, ale bardzo dobry. Polecam w 100%

"Wszyscy jesteśmy zwierzętami, które chcą przejść na drugą stronę ulicy, tylko coś, czego nie zauważyliśmy, rozjeżdża nas w połowie drogi." - Philip K. Dick

Niech spróbuje "Poza ciszą" Carolla. Do klasyki to się nie zalicza ale powinno odnieść efekt.

ta sygnaturka uległa uszkodzeniu - dzwoń na infolinie!

Ostatnimi czasy naprawdę ogromne wrażenie wywarły na mnie "Kłamstwa Locke'a Lamory" Scotta Lyncha. Świat jest wykreowany, ale nie aż tak bardzo fantastyczny, a sama historia zawiera wszystko, czego można po książce oczekiwać ;)

A mnie urban fantasy jak dotąd nie przekonuje, może dla tego, że nie miałem chyba jeszcze okazji sięgnąć najwyższych półek tego podgatunku. Może kiedyś... Z tej przyczyny nic niestety nie polecę.

Trudno mnie zachwycić, ale kilku wyjątkowym książkom się to udało. Bodaj pierwszą taką był Silmarillion, zwłaszcza w oryginale. Wymagające angielszczyzna, ale warta trudu. Potem Siewca wiatru Kossakowskiej. W pewnym sensie możnaby ją nawet od biedy podpiąć pod urban fantasy - w końcu niektóre sceny rozgrywają się na ziemi i to zupełnie współczesnej.

Przez całe wakacje zachwycały mnie cztery tomy A Song of Ice and Fire G. Martina, zwłaszcza A Game of Thrones. Obecnie zachwycam się piątym, ale nie wiem, czy westchnę po zakończeniu serii, bo trudno zgadnąć, czy autor dożyje końcs swojej pracy. :P

"Nigdziebądź" to, jak zwykle u Gaimana, żonglerka motywami. W dobrym stylu, udana, jak zawsze, ale mnie nie zachwyca - nie moja bajka.

Zachwyciły "Chochoły" Szostaka. Fantastyka-niefantastyka, akcja w Krakowie (jeśli można tu mówić o jakiejś akcji), magii nie ma - ale jest czar (koncert Kozła dla pustej sali i legendy z wawelskiej katedry rządzą), jest piekno, świat książki to naprawdę świat czytelnika ze wszystkimi drobiazgami, obrzędy codzienności nabierają rytualnego charakteru i łatwo przyjąć z książki "teorię nastrojów". Jedyna książka w życiu, którą natychmiast po skończeniu przeczytałem jeszcze raz. Z "miejskich" książek - jeszcze "Wroniec" Dukaja. Słuchałem ostatnio na audiobuku. Wbija w fotel. Obie książki są osobliwe i jadą po krawędzi fantastyki.

Z urban fantasy czytałam kiedyś „Wojnę o dąb” – Emmy Bull, ale nie mogę powiedzieć, że mnie ta powieść zachwyciła, po prostu się podobała. „Nigdziebądź” polecam z całego serca, poza tym mogę, podobnie jak Gwidon, polecić „Dagome Iudex” (ale to już oczywiście nie urban fantasy).  Jeśli zaś chodzi o książki, które mnie absolutnie oczarowały, to na pewno dwutomowa „Sarantyńska mozaika” – Guy’a Gavriela Kay’a („Pożeglować do Sarancjum” i „Władca cesarzy”  - historia z czasów imperium bizantyńskiego, ale osadzona w wykreowanym przez autora świecie) i również dwutomowa powieść J.Gregory Keyes’a „Z wody zrodzony” i „Czarny Bóg” (opowieść może nie wykraczająca poza ramy schematu, ale jest to schemat bardzo dobrze, moim zdaniem, opisany ;), „Mgły Avalonu” – Marion Zimmer Bradley (historia Króla Artura, widziana oczami kobiety), hmm… a i jeszcze „Wichry Smoczogór” i „Poszarpane granie” - Szostaka:) aha, jestem świeżo po lekturze „Opowieści z meekhańskiego pogranicza” – Wegnera i też czuję się zachwycona ;)   

    Nie jestem pewien, czy to był "zachwyt", ale powiedzmy, że coś bliskiego temu uczuciu. "Delirium w Tarsys" Żwikiewicza. Leżała pół roku, nadgryzana, że tak to nazwę, małymi kęsami w różnych miejscach, aż za którymś razem jak "zaskoczyło", tak nie puściło do świtu. Jednym ciągiem ponad trzysta stron.
    Wiem, że to stara rzecz, poza modami i obecnymi trendami, ale w dużym stopniu nadal żywa ekologiczna postapokalipsa. Kto chce, niech próbuje...

Że też nikt nie wymienia "Na srebrnym globie" Żuławskiego, dla mnie najpiękniejsza polska powieśc, nie tylko fantastyczna. A w zeszłym roku zachwyciła mnie jedna książka - "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" V.Llosy.

@Agroeling
No właśnie mi o tym Żuławskim przypomniałeś - wstyd:) Ale to raczej o urban fantasy miało być.

No jak urban fantasy, to "Małe, duze" Johna Crowleya, choć nie wiem, czy to mnie zachwyciło. Ale w każdym razie pamięta się tę książkę przez długie lata.

Dzięki za tak ogromny odzew, będzie miała w czym wybierać :D (ja też, jak tylko się z sesja rozprawię).

Ad. joseheim - po pewnym czasie przypomniałam sobie o "Ostatnim Jednorożcu" - zgadzam się z Tobą, ta książka (książeczka, biorąc pod uwagę grubość) ma w sobie magiczny klimat :) A żeby było bardziej urban, to poleciłam jej "Sonatę Jednorożców", tego samego autora.

@Sylwien - może to "patriotyzm lokalny", ale w porównaniu z Ostatnim Jednorożcem Sonata wydała mi się o wiele słabsza. No ale Beagle to jednak Beagle. ; )

"Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie." - H. Jackson Brown Jr

Ja polecę "Koniec świata. Hard boiled Wonderland" autorstwa Murakamiego. Mamy miasto, tajemnice, zagadki, których rozwiązanie jest wyjątkowo niebanalne :) równolegle mamy magię. Świat rzeczywisty i magiczny splatają się w pewnym momencie. Po przeczytaniu całości byłam zachwycona (i jestem zachwycona tą książką do tej pory:)).

,,W imieniu pomyłki" Otta. Świetna, właśnie przeczytałem. 

"Opowieści sieroty" C. Valente. "Zachwycająca" jest idealnym, wg mnie, słowem na określenie tej ksiązki. Niesamowite pomysły (potwór z zębów, miasto z wiatru i smieci, dziecko z herbaty) i piękne, niemal poetyckie opisy. Jednak uprzedzam, że z powodu szkatułkowej konstrukcji jest to książka niełatwa w czytaniu.

"Kronika Akaszy" Sawaszkiewicza, przedziwna rzecz, ale przepięknie lasuje mózg.

Ja uwielbiam "Córkę Żelaznego Smoka" Michaela Swanwicka. Dla mnie arcydzieło. Klimatyczne i wciągające jak kurwa mać. Czytałem kilka razy.

Nowa Fantastyka