- Hydepark: Młodzieżówki fantasy

Hydepark:

książki

Młodzieżówki fantasy

Mam nadzieję, że takiego tematu jeszcze nie było. ^^

Komentarze

obserwuj

Jedną z moich ulubionych rozrywek jest chodzenie po księgarniach i obserwowanie ostatnich trendów. Ostatnio ciekawią mnie szczególnie książki dla młodzieży. Z moich obserwacji wnika, że Harry Potter po tylu latach nadal nieźle się trzyma, ale ktoś powinien zabrać klawiaturę Rowling, bo nie radzi sobie z expanded universe. Rick Riordan zaś to niemal święty literatury mlodzieżowej, dzięki bardzo zróżnicowanej obsadzie młodych bohaterów (choć z bogami już sobie tak nie radzi). Nieźle też sobie radzą książki dla dziewczyn, czyli romanse z fantastycznymi chłopakami, choć pełno klonów w tej dziedzinie.

Wezwij Drakainę, ona prawie całego Riordana tłumaczyła :D 

 

A jak już o tym mowa, to serdecznie polecam tłumaczoną przeze mnie i Drakainę “Smoczą perłę” Yoona  Ha Lee. Jest przeurocza, takie trochę Star Wars spotyka koreańską mitologię, i świetnie napisana. 

Niom, tłumaczyłam :) Od samego początku.

 

A jak już my dwie się tu odzywamy, to przypomnę, że wspólnymi siłami wydałyśmy właśnie – w wydawnictwie od Riordana – już drugi tom młodzieżówki – seria “Dzieci dwóch światów”. “Śpiący rycerze” właśnie wchodzą do sprzedaży.

http://altronapoleone.home.blog

Widziałam “Smoczą perłę” w Empiku. Pochodzi z serii pod patronatem Riordana.

Tak, jak najbardziej, ale z całej tej serii jest najbliższa SF – no dobra, space operze :)

 

A jak mówimy o rzeczach nietłumaczonych na polski – powieścią, która zrobiła na mnie w 2019 może i największe wrażenie, a która trochę podchodzi pod młodzieżówkę, jest “Gods of Jade and Shadow” Silvii Moreno-Garcii. Bohaterka jest młodą (około 18-19 lat?) dziewczyną, de facto służącą w domu dziadka, źle traktowaną przez kuzyna i ciotki; otwiera, jak żona Sinobrodego, skrzynię, której nie powinna otwierać, i coś z niej wypuszcza.  To wygląda na standardowy początek, ale tylko na pozór – autorka subtelnie, delikatnie i bardzo pomysłowo przerabia po swojemu typowe młodzieżówkowe wątki, pięknie łączy je z mitologią Majów i folklorem Meksyku lat mniej więcej 20. XX wieku, i ostatecznie tworzy coś, co dorosła czytelniczka przeczytała ze ściśniętym gardłem. Piękna, IMHO, przepiękna powieść. 

A kojarzy ktoś serię ‘Artemis Fowl’? W Polsce wyszła jakiś czas po Potterze i o ile pamietam, w Polskim tłumaczeniu popełniono błąd, zmieniając nazwę gatunkową jednej z mitologicznych postaci. Niedługo wychodzi z dawna oczekiwana adaptacja filmowa i sądząc po komentarzach, szykuje się coś na miarę filmowego Percy’ego Jacksona.

Trza będzie zobaczyć, ale jedno na pewno mogę powiedzieć, zapoznawszy się niedawno z czymś, co wydało Initium: my, podobnie jak Riordan, na pewno mamy lepszą redakcję i korektę :)

http://altronapoleone.home.blog

Ja mam wrażenie, że z młodzieżówek nigdy nie wyrosnę. Kocham te książki, nie wiem jak to się dzieje, że mnie tak wciągają. Ostatnio był popularny “Szklany tron”, seria niezła poza tym, że momentami są zbyt eksponowane wątki miłosne (robi się już coś człowiekowi, kiedy czyta dwu rozdziałową scenę seksu) i finał tak skopany, że do całej serii straciłem serce i raczej nie polecam. Mam jeszcze dużo tego, więc mogę się porozpisywać :P

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Czytałem parę tomów Fowla – faktycznie jedna postać, zależnie od tomu, była centaurem albo faunem. Ale poza tym całkiem przyjemna młodzieżówka science-fantasy. Pottery oczywiście też czytało się jak wychodziły. Z takich typowym młodzieżówek czytałem jeszcze kiedyś “Dom pod pękniętym niebem” Marcina Mortki – apokalipsa, którą grupa nastolatków przegapiła będąc na jakiejś wycieczce namiotowej, więc nie obrywają samym kataklizmem, za to z czasem zyskują jakieś moce. Taka cóż, typowa młodzieżówka chyba xD Jeszcze dwa tomy tego są, ale że za bardzo za młodzieżówkami nie przepadam, to dalej nie czytałem. Ale było całkiem spoko. 

@MaSkrol: ja też lubię, rozpisuj się, będę robić notatki!

A kogo podciągacie pod młodzież?

Wszak wszystkie te Zmierzchy itp. to też dla młodzieży, nie? I raczej jednej płci ;).

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Amerykanie wymyślili na to kategorie wiekowe. Wiem, że jest “middle grade” (np. to nasze, ale i właśnie Riordan), gdzie np. nie ma romansów, a tym bardziej seksu, i “young adult” (np. Zmierzch), gdzie można sobie na znacznie więcej pozwolić. Amerykanie bardzo szczegółowo to rozdzielają, co nie do końca ma sens, ale ogólne założenie jest ok.

http://altronapoleone.home.blog

Young adult?

Zawsze mnie to dziwiło – młodzi na tyle, żeby o poważnych sprawach im nie mówić, ale starzy dosyć, by gadać o seksie. Czyli seks to niepoważna sprawa?

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Ale teraz literatura young adult, zwłaszcza ta niefantastyczna, bardzo często porusza tzw. poważne tematy: narkotyki i inne uzależnienia, rozwody rodziców, samobójstwa, ucieczki z domu... BTW kiedyś też tak było, pamiętam z moich czasów szkolnych lektury typu “Ten obcy”, gdzie się poważne tematy (ucieczka z domu, alkoholizm ojca, sieroctwo, przestępczość dzieciaków) pojawiały. W części fantastycznych młodzieżówek one też są, nie wszystkie są, jak “Zmierzch”, czystym eskapizmem :) 

[jak ja NIENAWIDZIŁAM tych książek, skądinąd! Jurgielewiczowej, Siesickiej, Musierowicz! Dzisiaj widzę, że one są pewnej grupie odbiorców potrzebne, ale wtedy, bez dzisiejszej cierpliwości... ojej!] 

Ok. Czyli young adult to wszystkie tematy dla dorosłych, ale z młodymi w roli głównej?

Autorki które wymieniłaś, to kojarzę, ale nie czytałem. Za to byłem zachwycony “Okolicą starszego kolegi” Jażdżewskiego o młodzieży przedwojennej.

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Tak, z jednej strony rozrywka, z drugiej – często poważne tematy, głównie te dotyczące także młodzieży.

Jażdżewskiego nie  czytałam. Żywię natomiast ogromną miłość do powieści Edmunda Niziurskiego.  

 

Ponieważ jestem miłośnikiem legend o Robin Hoodzie, parę lat temu kupiłem sobie i przeczytałem coś takiego. Nawet niezłe to było, chociaż niektórym postaciom przydałoby się więcej charakteryzacji i backstory, chwilami męczyły mnie też krótkie zdania i drażniły drobne mankamenty przekładu (włoskie espada to nie szpada, tylko miecz, dziwnie brzmiało również, gdy zamiast o chłopach/wieśniakach była mowa o rolnikach/farmerach). Ciekawym zabiegiem ze strony autorki było rozbicie Robin Hooda na dwie postacie, z których jedną jest właśnie tytułowa Robinia. Do plusów zaliczyłbym jeszcze atrakcyjną szatę graficzną – jest to chyba jedna z najładniej wydanych książek, jakie w życiu widziałem. Znajdziemy w niej sporo ilustracji, ciekawostek o postaciach, lokacjach itp., a strony są stylizowane na stary papier/pergamin. O Robinii powstała cała trylogia, ale jakoś nie czułem potrzeby sięgania po kolejne części, zwłaszcza że miejsca na nowe książki na półkach brak. Dla jasności dodam może jeszcze, że nie jest to fantasy – powieść stara się trzymać (dość umownie nakreślonych, ale jednak) realiów historycznych, nie pamiętam, by były tam jakiekolwiek elementy fantastyczne.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

@Ninedin – oooo, Niziurski...

Pszenica, kształt i Kszyk!!!

Wielbię :)!

 

Dzięki Allegro nadrabiam zaległości :D!

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Autorka cyklu o Robinii napisała później serie ‘Dziewczyny Olimpu’. Sądząc po opisach i urywka z niezrealizowanej serii animowanej na postawie książek, to takie połączenie W.I.T.C.H. i Percy’ego Jacksona. Otóż głównymi bohaterkami tej serii są trzy zwykłe nastolatki, które okazują się ziemskimi wcieleniami trzech greckich bogiń, a ich zadaniem jest pokonanie Aresa – drugiego złego Olimpijczyka według popkultury, zaraz po Hadesie. Z tego, co się zorientowałam, to typowa seria dla dziewczynek: Afrodyta jest piękna i popularna, Atena ma dobre oceny w szkole, a Artemida to chłopczycowata sportsmenka.

Fowla gdzieś tam czytałam, ale to wieki temu było, i chyba tylko jeden tom. Moimi ulubionymi książkami młodzieżowymi – poza Potterem, którego empikowe premiery odkryły przede mną, czym jest cosplay – był cykl Century Pierdomenico Baccalario. Zabawne, bo nie do końca pamiętam, o czym to było, tylko mam bardzo ciepłe uczucia odnośnie tej serii. Chyba pora rzucić okiem jeszcze raz...

Do tego jeszcze Ulysses More, Igrzyska Śmierci (młodzieżówka? nie młodzieżówka? trudno wyczuć), Atramentowe Serce... Sporo tego było. :D

I łączę się z Tobą, ninedin, w nienawiści do książek typu Musierowicz. Byłam kłębkiem nieszczęścia, jak kiedyś kazali mi to przeczytać.

Zostaw ten żyrandol.

Dobra, to coś napiszę. Zacznę chaotycznie i tak, jak pamiętam. Podałbym więcej tytułów, ale niestety książki czytałem kilka lat temu i nie pamiętam nic poza kilkoma faktami, więc nie jestem teraz w stanie ich namierzyć. Nie będę się rozpisywał na temat na przykład raczej dość popularnych “Zwiadowców”, bo to dla bardzo młodej młodzieży (i dorosłych też), a o tej serii mógłbym napisać pracę magisterską XD.

Postapo:

Nie szaleję za tym nurtem i miałem styczność tylko szczątkową, jednak zarywałem nocki przy tych książkach.

“Więzień Labiryntu” James Dashner – cykl frapujący i intrygujący, taką grę na niewiedzy i niedopowiedzeniach spotkałem tylko w dwóch innych książkach, o których wspomnę później. Niezwykłe przeżycie, zaskakujące na każdym kroku, ale to zaskoczenie za każdym razem było logiczne, wynikało z czegoś, miało sens i rację bytu.

“Stalowe Serce” Brandon Sanderson – W skrócie i bez spojlerów księżyc zbliża się do Ziemi, a niektórzy ludzie zaczynają przejawiać zdolność czasem wykraczające poza ludzkie pojmowanie, te osoby są agresywne, przejmują władzę, dominuje szczególnie jeden osobnik. Ojciec głównego bohatera ginie, zabity przez nadprzyrodzonego, którego chwilę wcześniej uratował. Chłopak chcę się zrewanżować, obserwuje wszystkich obdarzonych i zaczyna zauważać, że każdego z nich da się ująć w pewne ramy logiczne, a ich zdolności są w pewnym stopniu ograniczone. Przeczytałem pierwszy tom kilka lat temu, teraz pojawił się na pewno drugi, może i trzecie, niedługo będę musiał zrobić zakupy.

Fantasy, ale nie typowe, właściwie trudno nadać im jakieś ramy, ale mieszczą się w nurcie młodzieżowym, wiemy, że mimo wszystko wiele z nich ma cechy wspólne.

“Szóstka Wron” i “Królestwo Kanciarzy” Leigh Bardugo – nie będę się rozpisywał, książki przez które zacząłem pisać. Miałem kaca książkowego i akurat to był okres, kiedy poddałem się po długim i intensywnym szukaniu hobby. Świetni bohaterowie, rewelacyjnie opracowani antagoniści, doskonała gra na niedopowiedzeniu. Na półce czeka kupiona trylogia autorki, może przeczytam podczas kwarantanny.

“Czarny Pryzmat” i cała saga Powiernika Światła Brent Weeks – moja miłość, którą odkryłem w tamtym roku, czekam teraz na piąty, finałowy tom. Absolutnie doskonale zbudowani bohaterowie, a przynajmniej większość z nich, w tym świecie istnieją bohaterowie na przełomie sojuszników i antagonistów, świat pragmatyków, polityka – zarówno ta pokazywana społeczeństwu i ta ukryta. Bardzo ciekawy system magii oparty na spektrum światła. Tam intrygi to porządek dzienny, podoba mi się, że bohater nieprzyzwyczajony do tego środowiska, powoli w nim dorasta, uczy się tych schematów, by w końcu samemu stać się graczem. Jednak to nie jest powieść tylko o polityce, właściwie to nie jest motyw główny, ale każdy element współgra i wciąga.

Póki co ode mnie tyle. A teraz, Ninedin, dorzuć coś swojego, bo też chcę zrobić listę. :D

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Z młodzieżówek to Trylogia Czarnego Maga Trudi Canavan mocno zapadła mi w pamięć. Świetna seria, ciekawe spojrzenie na magię. Były tam elementy, na które nie natknęłam się w żadnej innej twórczości. Modna w Polsce gdzieś tak w 2010-2012 z tego, co pamiętam.

Zgadzam się, że Trylogia czarnego maga była bardzo dobra i system magii miał elementy unikalne dla tego uniwersum, ale wszystkie inne książki tej autorki, które czytałem, Prequele, Sequele i zbiory opowiadań są najwyżej średnie.

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

@Trylogia Czarnego Maga: to chyba też Drakaina tłumaczyła :D 

 

No dobra, młodzieżówki, które lubię, a które tu jeszcze nie zostały wymienione:

 

1. Nikomu specjalnie nie znana Ysabeau S. Wilce (no dobra, dostała Norton Award) i jej seria powieści fantasy o Florze Segundzie (chyba nie ma po polsku). Inteligentne, złośliwe, pomysłowe historie o nastolatce w fantasylandzie i jej problemach, chwilami przypominających te, które mają dzieciaki w naszym świecie, i te ciężkie, i te mniej, a chwilami –typowo magicznych i awanturniczych. Bardzo wiarygodnie oddana mentalność nastolatki, ironiczny ogląd świata, lekki styl. Bardzo, bardzo lubię. 

2. Hmmm, seria o Tiffany Aching Pratchetta się w sumie do młodzieżówek liczy :)

3.  Powieści Diany Wynne Jones (z których w większości kojarzy się “Ruchomy zamek Hauru”, podstawa znanego filmu, ale ona tego napisała mnóstwo, i większość dobrą).

4. Młodzieżowe teksty Neila Gaimana (dałabym się pokroić i za “Koralinę”, i za “Księgę cmentarną”.

 

Jak sobie przypomnę więcej, dołożę!

O kurcze, zapomniałam o Trylogii Czarnego Maga. Bardzo długo żadnej książki czy cyklu nie połknęłam tak szybko. Choć zgadzam się też, że inne twory Canavan są znacznie gorsze.

Księga Cmentarna z kolei była pierwszą książką Gaimana, jaką czytałam i też bardzo ją lubię. :D

Zostaw ten żyrandol.

A, wiem co z tego czytałem ostatnio – “Zgon” Giny Damico. Nie porwało...

Oraz Anne Bishop – dwa tomy z cyklu “Inni”. Nad tym się tu i ówdzie poznęcałem :).

No cóż, dużym chłopczykiem jestem i zdecydowanie nie jestem targetem!

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Anne Bishop. Nawet nie zaczynaj :D (znęcałam się kiedyś potwornie nad nią na poprzednim blogu...)

No dobra, tu się znęcałem...

Ale nie aż tak bardzo ;)

Częścią tolerancji jest uwolnienie się od kompulsywnej potrzeby słuszności - JeRzy

Trylogia Czarnego Maga: to chyba też Drakaina tłumaczyła :D 

Jezus Maria, rzeczywiście, na drugiej stronie jest: Przełożyła Agnieszka Fulińska :o Drakaino, jesteś sławna! :)

Trylogię Czarnego Maga wraz z Uczennicą Maga i książki Ricka Riordana również polecam bardzo mocno!!!

Natomiast nikt nie polecił absolutnie niesamowitej serii książek GONE ZNIKNĘLI niejakiego Michaela Granta. Czytaliście może “Pod kopułą” Stephena Kinga? Otóż jest to prawie taki sam pomysł, tylko że pierwsza książka serii wyszła rok przed Kingiem. I w ogóle to ten pomysł z barierą to jest z 1965 roku, z książki “All Flesh is Grass”.

W GONE motyw jest taki, że z odciętego od świata miasteczka znikają wszyscy ludzie po 15 roku życia, a ci, którzy zostali, zyskują super moce. Pojawia się też potwór jak z Lovecrafta. Kiedy miałem 10-11 lat, seria ta była dla mnie czymś w rodzaju objawienia. Nie mam pojęcia, czy naprawdę jest taka dobra, bo nie czytałem tych książek od bardzo dawna, ale wspominam super.

Yup, Trudi Canavan była początkiem mojej współpracy i przyjaźni z Galerią Książki. Byłam wtedy w tragicznej sytuacji finansowej, wydawnictwo było nowiutkie i kompletnie nieznane, ale coś w tym, jak do mnie napisali, było takiego, że postanowiłam dać im szansę. To była bardzo dobra decyzja :)

http://altronapoleone.home.blog

Czytałem “Pod kopułą” Kinga i rzuciłem dość szybko, zanudziłem się koszmarnie.

Za to to, co piszesz o GONE brzmi podobnie do “Domu pod pękniętym niebem” o którym pisałem, tylko tam zamiast jakiejś kopuły jest bardziej totalna akcja. 

O, GONE też dobrze wspominam. :D

Zostaw ten żyrandol.

Ja pamiętam, że za młodych lat bardzo się zaczytywałam w serii o Artemisie Fowlu, Eoina Colfera. 

Nie weryfikowałam jednak, jak te książki się zestarzały...

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Odkopuję, bo Stephenie Meyer postanowiła po latach jednak wydać “Midnight Sun”. To “Zmierzch” z perspektywy Edwarda, którego fragment wyciekł lata temu do sieci, przez co autorka przerwała pracę i oficjalnie opublikowała, to co do tej pory napisała. Trochę dziwię się po co publikuje całość teraz, kiedy hype na Twilight przygasł, ale z drugiej strony, nadal istnieją fani, którzy czekali na tę książkę. W ogóle zauważyłam, że fandom przeżywa od pewnego czasu małe odrodzenie, zapewne z powodu Rowling i jej wpadek.

A co ma fandom “Zmierzchu” do wpadek Rowling?

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

O, jakoś mi umknął ten temat. Od jakiegoś czasu jestem w pewnej grupie na FB związanej z fantastyką, bardzo sympatycznej. Tworzą ją głównie kobiety, młodsze, starsze, ale w większości jednak dorosłe. I zdumiało mnie, jak bardzo zajawione są na YA. To jest główny temat ich rozważań. Głównie Maas, Bardugo i jeszcze kilka nazwisk. Bardugo nawet próbowałam czytać, poległam w połowie drugiego tomu Trylogii Griszów. Maas – wystarczyło mi kilka akapitów jednej z książek udostępnionych w sieci, by się zorientować, że za cholerę nie rozumiem popularności (dużo poprawiania rudych loków, strzelania błękitnymi oczami, infantylnych przekleństw).

Nie, nie jestem targetem. Z synem czytałam Harry’ego Pottera, Zwiadowców, Baśniobór – nudziło mnie to okrutnie.

Właściwie jedyna książka z tej kategorii, którą przeczytałam bez bólu, było “Pół króla” Abercrombiego. Trylogii nie skończyłam, no bo aż tak się nie wkręciłam, ale jednak – bohaterowie byli niejednoznaczni, ciekawie skonstruowani. Ale to w końcu Abercrombie.

Bolly: Wydaje mi się, że to coś w stylu “Skoro idolka naszego dzieciństwa okazuje się taką osobą, to odwracamy się do niej plecami i wracamy do Meyer”. Z tymże to tylko takie moje spostrzeżenie, raczej zbieg okoliczności.

Chociaż... Przecież słuchałam wszystkie części “Igrzysk Śmierci” i to nie było złe. Gaiman dla dzieciaków też ok (”Księga Cmentarna”)!

 

Bardugo nawet próbowałam czytać, poległam w połowie drugiego tomu Trylogii Griszów.

Właśnie na tym utknąłem, książka leży obok i nie mogę jej ruszyć, ale Szóstka Wron i Królestwo Kanciarzy to zupełnie inny poziom, po tych dwóch książkach zacząłem pisać. ;P

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Bolly: Wydaje mi się, że to coś w stylu “Skoro idolka naszego dzieciństwa okazuje się taką osobą, to odwracamy się do niej plecami i wracamy do Meyer”. Z tymże to tylko takie moje spostrzeżenie, raczej zbieg okoliczności.

W życiu bym nie pomyślał, że targety “Pottera” i “Zmierzchu” zachodzą na siebie.

Przed oczami miał miskę pełną dymiących borowików, a w sercu nienawiść do całego świata.

MaSkrol – słyszałam dużo dobrego o tych dwóch książkach, m.in. właśnie to, że to co najmniej liga wyżej niż Grisze. Nawet zaczęłam czytać, ale mnie nie wciągnęło, chociaż tak, przyznaję, że napisane są porządnie. To już chyba moje widzimisię – za nic nie mogę się przekonać do przygód szesnastolatków o mentalności czterdziestolatków. ;)

“Natomiast nikt nie polecił absolutnie niesamowitej serii książek GONE ZNIKNĘLI niejakiego Michaela Granta.” → mam szesnastoletniego ucznia i jemu się ta seria bardzo podobała. Zawsze mnie cieszy, jak nastolatkowie mi mówią, że lubią i czytają książki. Sama zastanawiam się czy na nią zerknąć, żeby móc ją z nim omówić, chociaż nie wiem, na ile będzie ją pamiętał. Jak macie jakieś pomysły, co mogłabym mu zarekomendować, to zamieniam się w słuch. 

Tomorrow, and tomorrow, and tomorrow, Creeps in this petty pace from day to day, To the last syllable of recorded time; And all our yesterdays have lighted fools The way to dusty death.

Bolly: Mogą zachodzić, jeśli mowa o czytelniczkach YA, zwłaszcza takich, które załapały się zarówno na hype na Pottera jak i na Zmierzch.

Alternatywą dla Rowling jest jeszcze Rick Riordan.

Ocho, a co to za grupa? Jestem zainteresowana i jako czytelnik i jako twórca (biedzę się właśni nad YA, a może kobitki mają jakieś sensowne obserwacje)

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Fantastyka na luzie – książka, film, serial. Jest i grupa, i strona, ale na grupie więcej się dzieje. :)

A, to już jestem od niedawna. Muszę uważniej obserwować posty :) Dzięki!

Zapraszam na stronę autorską: www.facebook.com/LadyWrites - Anna Szumacher

Chyba sięgnę po Artemisa Fowla. Sądząc po komentarzach fanów niezadowolonych z adaptacji Disneya, to może być ciekawe.

Ocho, ta fantastyka na luzie to tylko strona czy jest też grupa? Bo wychodzi mi tylko strona

http://altronapoleone.home.blog

Drakaino – jedno i drugie. Grupa zamknięta, ale powinna się ukazywać.

Nowa Fantastyka