- Hydepark: Komentarze w konkursach, w których bierze się udział

Hydepark:

inne

Komentarze w konkursach, w których bierze się udział

Mam pytanie do szerokiego grona Użytkowników.

 

Jak mianowicie zapatrujecie się na komentowanie opowiadań rywali, w konkursach, w których sami/-e bierzecie udział?

 

Przyznam, że do niedawna miałam poczucie, że jestem niejako winna współstartującym swoją uwagę i komentarze w konkursach, w których sama uczestniczę, i że to wzajemne czytanie i ocenianie traktuję jako część konkursowej zabawy. Poczucie to zdecydowanie wcielałam w życie, starając się konsekwentnie komentować teksty w konkursach, w których sama startowałam.

Niedawno jednak, czytając komentarze (przede wszystkim Rrybaka) pod opowiadaniami w konkursie sudeckim, zaczęłam się zastanawiać nad postawą przeciwną. Czy nie jest tak, że komentując kogoś, kto z nami w danym konkursie rywalizuje – zwłaszcza komentując negatywnie czy bez zachwytów, a to się też przecież zdarza – zachowujemy się nie fair? W końcu wszyscy mamy coś do ugrania, niezależnie od wartości nagród, każdy ma jakieś swoje ambicje i chęć walki o jak najlepszy wynik. Czy próba pokazania, że czyjś tekst w konkursie jest słaby (implicite – mój lepszy?) łamie czy nie łamie zasady fair play?

 

I tak się zaczęłam zastanawiać – jak to widzicie? Czy komentarze od współuczestników w konkursach wydają się wam OK czy nie OK etycznie?

Komentarze

obserwuj

Zastanawiałam się nad tym samym, nie w kontekście Rrybaka, tylko własnym. Czytam Trójkąty, ale nie komentuję przed ogłoszeniem wyników, poza wyjątkami, kiedy nie mogłam się powstrzymać. W tych kilku przypadkach były to pozytywne opinie, łącznie z nominacjami.

Z jednej strony, negatywne komentarze w takiej sytuacji uważam za dyskusyjne. Z drugiej – jaki feedback otrzymałyby teksty, gdyby nie czytały ich inne osoby startujące w konkursie?

Myślę, że Jury kieruje się własnymi opiniami, a nie komentarzami. Piszę to z własnego doświadczenia, po “Konkursie Świątecznym”.

 

Według mnie komentarze niczemu nie szkodzą: a) wątpię, by jury, mając do przeczytania całą stawkę, dodatkowo wertowało też całą ścianę komentarzy czytelniczych, bo to często 2-3 razy tyle, co długość samego tekstu; b) miło jest okazać zainteresowanie i wsparcie, nawet jeśli tekst się nie podobał.

W przypadku konkursu takiego jak Kapsuła Czasu tym bardziej uważam, że należy te teksty przeczytać i skomentować (możliwie wszystkie), skoro werdykt ma być oparty na głosach czytelników. Nikt nikomu nie zabroni oddać głosu na tylko te trzy, które akurat przeczytał, ale no miło byłoby wiedzieć, co tak naprawdę się ocenia (a skoro już się wie, czyli się przeczytało, to można bodaj dwa zdania feedbacku zostawić). Jeśli sama wezmę udział w tym konkursie, będę kierować się tą metodyką.

Jest natomiast jedno ale, które osobiście wdrażam: nie komentuję tekstów z konkursu, w którym chcę startować, dopóki sama nie napiszę i dodam własnego – ponieważ wcześniej do nich nawet nie zerkam. Nie chciałabym pisać pod wrażeniem tekstu rywala albo selekcjonować pomysły pod kątem tego, “czego jeszcze nie było i czym mogę ugrać”, nie chciałabym też ani zniechęcić się zbyt wysokim poziomem konkurencji, ani pozwolić sobie na myślenie “do tej pory nie padło nic dobrego, spinam się i startuję, bo mam szanse”. Jako że nie panujemy do końca nad tym, co nam się w główkach roi, zwyczajnie wolę nie wiedzieć.

Pojawia się też kwestia – a co, jeśli autor opublikował swój tekst (czyli zapewne pokazał utwór, który uznał za skończony i niewymagający dalszej pracy), a potem, jeśli regulamin na to pozwala, pod wpływem cudzego komentarza znacząco go poprawi i przez to osiągnie lepszy wynik niż komentujący? Byłoby niefajnie, gdyby rodziły się postawy “urwa, poprawił/a to, co wskazałem, i zgarnął mi po tym miejsce sprzed nosa, a przecież nie zasłużył”.

No, ja wolę po prostu cudzych prac nie znam, dopóki nie rozliczę się z własną.

Jestem za komentowaniem.

Też uważam, że jurki nie oceniają na podstawie komentarzy. Kiedy sama juroruję, nawet do nich nie zaglądam przed wystawieniem ocen i napisaniem własnego (acz czytam).

Pokazywanie błędów, które konkurent jeszcze może poprawić, jest bardzo fair.

Babska logika rządzi!

Nie fair jest niekomentowanie. Jeśli juz bierze się udział w jakimś konkursie, wypadałoby wykazać chociaż trochę zainteresowania tekstami konkursowymi innymi niż własny.

Więcej komentarzy pod opowiadaniem = większa frajda. A komentarze od “konkurencji” są bardzo cenne – wszak “konkurencja” lepiej wie, jakie są wymagania konkursu, niż przeciętny czytelnik.

Z “trójkątem” jest ten problem, że komentując wszystkie opowiadania konkurencji, zdradzimy się z własnym autorstwem ;)

Ja również nie czytam innych tekstów, dopóki nie dodam własnego (nie chcę niechcący zainspirować się cudzym pomysłem). Skoro chcę by inni czytali i komentowali mój tekst, to staram się odwdzięczyć tym samym. Z powodu czasu nie zawsze przeczytam wszystkie (chyba, że mam głosować na tekst). Mam jednak tak, że nie komentuję opowiadań, które nie spodobały mi się i napisałabym jedynie negatywny komentarz. Zawsze staram się zacząć od pozytywów, a jeśli coś w tekście mi nie leży lub znajdę błędy to staram się pisać o tym w przyjazny sposób. Nie patrzę na inne teksty,jako na konkurencję.

Wypowiadam się na szybko, zanim odezwie się rrybak, ponieważ to do mnie osobiście miał pretensje o komentowanie tekstów konkursowych i nie chcę, żeby było, że odpowiadam na jego opinię tu wyrażoną. [Dodajmy, że chodziło o komentarz pozytywny, z klikiem, ale nie entuzjastyczny i z uwagami.]

Po pierwsze, nie uważam, żeby komentowanie w konkursach było złe: wręcz przeciwnie, właśnie w konkursach komentarze są najbardziej potrzebne, najlepiej zanim przyjdą jurki ;) Bo dzięki nim człowiek ma szanse coś jeszcze poprawić, skonfrontować się z odczuciami czytelników. Pod tym względem krytyka jest bardzo ważna – ważniejsza od pochwał. I dlatego staram się tekstom konkursowym dawać feedback, co mi sie podoba, a co nie. Jak dla mnie – to właśnie jest fair. Nie fair byłoby pisanie samych pochwał, pomijając błędy czy rzeczy, które mi się nie podobają. (Sugestie poprawek mogą zwiększyć szanse konkursowe...) Oczywiście, jest jeszcze opcja niekomentowania, ale to mi się wydaje przewrażliwieniem – jesteśmy przecież dorośli. [Gdyby była taka zasada, to oczywiście bym ją uznała, ale jej nie ma.]

Od niewypowiadania się jest jury, cała reszta ma prawo komentować.

Po drugie zawsze komentuję zgodnie z tym, co po lekturze sądzę o opowiadaniu i nie ma dla mnie znaczenia, czy opowiadanie jest konkursowe, czy nie. Czasami pod wpływem komentarzy innych zmieniam lekko zdanie czy ocenę (nawet piórkową!) – bo nie zawsze się wszystko zauważy od razu, czasem coś umknie, jakiegoś kontekstu się nie załapie. W takich przypadkach staram się dać znać, że współkomentatorzy i/lub autor mnie przekonali (aczkolwiek rzadziej autor, bo jeśli tylko autor coś widzi, to zazwyczaj niedobrze). Czasem jest też tak, że po przegryzieniu się z tekstem opinia się zmienia. Niemniej komentuję (prawie) zawsze zaraz po lekturze, na świeżo, żeby nie zapomnieć skomentować. Czasem w tym pierwszym komentarzu umyka mi coś, co sama chciałabym napisać – wtedy zazwyczaj wracam i dopisuję.

 

[W sumie, jakby się temu bliżej przyjrzeć, to już prędzej betowanie tekstów konkursowych mogłabym uznać za “niekoniecznie fair” niż komentowanie, ale też bym go absolutnie nie zabraniała ani nawet nikogo nie zniechęcała – w końcu betujący pomaga betowanemu świadomie.]

http://altronapoleone.home.blog

Też nie uważam, żeby komentarze w takiej sytuacji były złe – większość z nas jest tu jednak, żeby polepszać swój warsztat i ja osobiście bardzo cenię sobie również te negatywne opinie, nawet jeśli są wewnątrz konkursów. Nie sądzę, żeby wynikały one z tego, że chce się jakkolwiek komuś innemu dogryźć, wręcz przeciwnie. Może trochę idealistyczne podejście, ale tak to widzę. :D 

 

Zostaw ten żyrandol.

Ninedin nie pytała czy komentowanie konkurencji jest dla tejże konkurencji, czy też dla dobrostanu wszechświata, wartościowe, tylko, czy jest etyczne. I, moim zdaniem, coś na rzeczy jest. We wszystkich trzech na krzyż konkursach, w których brałem udział, bardzo ostrożnie komentowałem współuczestników. Poza tym dać zadość szczerości można też przecież po ogłoszeniu wyników. Więcej pewnie napiszę potem, bo na telefonie to zuoo. Zresztą, co ja tam wiem o konkursach.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Ja mam tak samo jak Wiktoria. Nie komentuję tekstów dopóki nie napiszę swojego, a potem to już nie mam oporów i nie widzę nic zdrożnego w napisaniu krytycznego a nawet negatywnego komentarza. Oczywiście, że głupio mi w przypadku, gdy tylko mój komentarz był negatywny, ale sumienie mam czyste, bo do głowy by mi nie przyszło, żeby to robić w ‘niecnych” celach.

Czy próba pokazania, że czyjś tekst w konkursie jest słaby (implicite – mój lepszy?) łamie czy nie łamie zasady fair play?

To implicite chyba zbyt daleko posunięte, w końcu umiejętność dostrzeżenia słabości cudzego opowiadania nie jest równoznaczna z umiejętnością napisania lepszego.

Myślę, że dopóki ktoś celowo nie uprawia jakichś manipulacji (co zresztą mijałoby się z celem, bo, jak wspomniano, jurorzy komentarzami się nie kierują. No, chyba że ktoś napisze komentarz mający doprowadzić konkurenta do skatiowania tekstu), a wyraża swe rzeczywiste opinie, w niczym to zasadom fair play nie ubliża. A jeśli to są sensowne uwagi krytyczne, a nie tylko pochwały, to wręcz swego rywala wspieramy, wskazując mu drogę poprawy jeśli nie w tym, to w następnym konkursie.

Ninedin, dla mnie jest etyczne i co więcej – pożądane. Patrzę na to trochę z innego punktu widzenia. 

1/ Portal jest literacki i uczymy się na nim pisać, trenujemy i wchodzimy nań po to, aby publikować swoje teksty i przeczytać komentarze, zobaczyć czy się podobają, na co czytelnicy (było nie było wyrobieni, bo czytający) zwracają uwagę oraz skonfrontować się z krytyką, pochwałą, wątpliwościami, pytaniami.

2/ Konkursy są silnym magnesem przyciągającym osoby piszące, platformą do wymiany myśli, wsparcia, dają deadline’y, podrzucają tematy. Ten magnes straciłby siłę przyciągania, gdyby nie odzew, a więc komentarze, a tych najwięcej jest przy konkursach. I ja czuję się zobligowana do przeczytania większości, a najlepiej wszystkich opek na konkurs, w którym biorę udział. Traktuję to jako spłacenie zaciągniętego długu. W ogóle aktywność jest ważna, mam mało czasu (każdy z nas  nie ma go za wiele), więc tym bardziej, jeśli chcę coś otrzymać to, usługa jest barterowa, oparta na niepisanej umowie.

3/ To prawda, że niektóre dyskusje pod opkami są trudne, lecz myślę o tym jako o konfrontacji z rzeczywistością oraz od czego jest społeczność portalu. Ci Inni, jeśli mają odmienne zdanie, rybami nie są i głos też mają. 

4/ Ufam, że większość osób wypowiada swoje niezależne zdanie. Wiem, z niezależnością może być czasami krucho, ponieważ szereg czynników na nią wpływa, też bardzo doraźnych, ale w gruncie rzeczy stawiam na zaufanie w stosunku do innych oraz własną ocenę. No, czasem kosztuje to trochę nerwów;) Jednak pisząc publicznie staram się maksymalnie zobiektywizować, co pewnie nie zawsze mi wychodzi. Stąd, tak ważne są – dla mnie – odpowiedzi na pytanie “Dlaczego?”, które skądinąd jest najgorszym “pytajnikiem”, ale gdyby rozwinąć byłoby ok, np. o co chodzi, skąd ci to przyszło do głowy, na czym się opierasz, co razi, jak inaczej...

Zaufanie jest w ogóle tematem cholernie istotnym. Zahacza o ewolucję i kulturę, dwa mechanizmy wzrostu ludzkości, ale pójdę zaraz pójdę w dygresję, więc stop.

5/ Kolejna kwestia to forma. Jestem za tym, aby nie ukrywać się za formułkami, lecz pisać wprost, spróbować ubrać swoje myśli w słowa (co jest cholernie trudne), jednakże uważać z ocenami i nie chodzi mi o opinię “to jest niedobre, bez sensu, bo...”,  gdyż to normalne, codziennie stawiamy podobnym temu czoła w innych sytuacjach, lecz bardziej o rodzaj deprecjacji. Eh, nie umiem tego precyzyjnie wyjaśnić, znaczy – granicy pomiędzy nimi. Pomyślę jeszcze i jeśli coś mi przyjdzie do głowy dodam. Z pisaniem komentarzy to poniekąd rodzaj sztuki dobierania odpowiednich słów, przekazu kierowanego do Innego, a przecież trenujemy pisanie, więc można i w tym. Po drugiej stronie nie mamy SI i algorytmu, więc warto wziąć to pod uwagę. 

Kończąc ten przydługi komentarz – komentarze konkursowe są jak najbardziej ok. Jeśli organizatorzy konkursu będą się nimi kierować, to trudno, ponieważ bardziej świadczy to o ich niezależności/zależności. Z drugiej strony liczą się, jak rozumiem, publikacje, lecz i to sukcesu nie przyniesie, jeśli nie zachwycisz kogoś jak OT. Dla mnie nie ma dróg na skróty i geniuszy-talentów w pisaniu. Talent się przydaje i owszem, ale bardziej konsekwencja, doświadczenie i łut szczęścia.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

wątpię, by jury, mając do przeczytania całą stawkę, dodatkowo wertowało też całą ścianę komentarzy czytelniczych

Niektórzy wertują ;P Aczkolwiek staram się najpierw pomyśleć o tekście, pomyśleć co chcę napisać w komentarzu, a dopiero potem przewertować.

Pojawia się też kwestia – a co, jeśli autor opublikował swój tekst (czyli zapewne pokazał utwór, który uznał za skończony i niewymagający dalszej pracy), a potem, jeśli regulamin na to pozwala, pod wpływem cudzego komentarza znacząco go poprawi

Tu nie zapomnijmy o tym, że w różnych konkursach jest różne podejście. W niektórych np. w ogóle nie można dawać zmian albo nie można większych od kwestii literówek czy interpunkcji. Inne dopuszczają jakiś zakres zmian, ale np. wymagają uwzględnienia tego w “dzienniczku zmian”. I właśnie w tym ostatnim przypadku obecność komentarzy może być istotna dla jurorów, bo dzięki nim można zauważyć ewentualną zmianę fabuły bez uwzględnienia tego w owym dzienniczku.

 

W przypadku konkursu Chrościska zwróćcie uwagę na jeszcze jedną kwestię. Konkurs jest eventem pobocznym dla Biegu Kreta. A na biegach górskich (poniekąd również w biegach miejskich) wzajemne kibicowanie sobie jest jedną z kluczowych kwestii w tworzeniu klimatu imprezy. Z drugiej strony jeśli ktoś uważa, że np. inny zawodnik za mało nawadnia się po drodze, czy ubrał się w sposób, który może doprowadzić do przegrzania, to też pada wzajemna informacja.

 

Tak więc warto czasem spojrzeć też od strony “konkurs, a jego ekosystem/otoczka”.

 

Gdy organizowałem tu “Morskie Oko”, “W głębi snów” i “Interwencję informatyka”, bardzo cieszyła mnie wzajemna wymiana komentarzy. To naprawdę fajna sprawa i z punktu widzenia organizatora daje kupę radości, że konkurs jest żywy i angażuje uczestników. Przy jurorowaniu (np. w Trójkącie) też fajnie wiedzieć, że uczestniczy się w czymś żywym.

Pamiętam też dwa skrajne incydenty ze snów. Jeden to sytuacja, gdy użytkownicy komentujący opowiadanie Asylum pomogli tekst udoskonalić w zakresie, który można uznać za “sprzątanie”, a nie “przemeblowanie”. Drugi to sytuacja przeciwna, gdy komentujący tak długo naciskali na jednego z uczestników, aż zmienił swoje opowiadanie zgodnie z ich sugestiami w sposób będący “przemeblowaniem” i... pozbawiający tekstu jego najbardziej wyrazistej cechy.

Komentarze ważna sprawa, podobnie jak dystans do komentarzy.

 

I jeszcze na koniec. W konkursach, w których byłem uczestnikiem, starałem się przeglądnąć część tekstów innych uczestników. Nie zawsze byłem w stanie wszystkie, ale wybierając te do czytania, starałem się zaglądać nie tylko w te popularne, ale też przynajmniej jeden lub dwa “leżące bez komentarzy”, często należące do użytkowników spoza forum. Nie zawsze miałem coś do powiedzenia na ich temat, ale jeśli miałem, to pisałem. Też kiedyś byliście nowi na forum, a właśnie konkursy są sytuacja, w której pojawia się tu czasem trochę nowych użytkowników.

 

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, one naprawdę pomagają spojrzeć na problem z różnych stron.

To na koniec ja. Kilka, dla ludzi kulturalnych, wręcz truizmów . ;)

 

Uważam, że we wszelkich  konkursach w których bierze się udział, należy zachować bezwzględnie zasadę fair play! (Dla nie znających – to taka zasada dotycząca sportowej rywalizacji i niepodkładania nogi rywalom, z tych zamierzchłych i nienowoczesnych czasów, kiedy jeszcze dobre wychowanie i kultura  w obyciu coś znaczyły w sporcie i konkursach, nawet literackich;).

 

Przed końcem (liczonym jako termin zgłoszeń) konkursu (mówię za siebie) – mogę więc zwrócić uwagę TYLKO na takie elementy tekstu konkurenta , o których ewidentnie zapomniał, a bez których może zostać np. zdyskwalifikowany – i to wyłącznie po to by mu POMÓC! Jak np. nazwa jednej brakującej do kompletu góry. Albo (druga i ostatnia mozliwość) – na wesołe drobiażdżki nie mające absolutnie znaczenia dla oceny i tak dobrego tekstu przez jurorów (jak to czyszczenie broni u drakainy)

 

Przed rozstrzygnięciem konkursu przez jurorów oceniam i punktuję pozytywnie zatem tylko te teksty konkurentów, które oceniam dobrze, a więc którym także mogę w ten sposób POMÓC (przez moje biblioteczne kliki, zgłoszenie ich do piórka, co czyniłem w Sudeckim). Nawet jeśliby to oznaczało mniejsze szanse potencjalnych moich tekstów w danym konkursie.

 

ABSOLUTNIE – jako biorący udział w jakimś konkursie – nie krytykuję innych tekstów konkurentów (a zwłaszcza między końcem zgłoszeń a werdyktem Jury, co samo w sobie jest paskudne i niesportowe),  w dodatku skrajnie niegrzecznie i niechlujnie – tym bardziej bez gruntownego zapoznania się z tekstem, aby tylko dowalić . Bo to właśnie jest SKRAJNIE niekulturalne i niesportowe, świadczy wręcz o podstawowych brakach kindersztuby!

I rodzi niestety bardzo poważne, wręcz podstawowe  pytania o czystość intencji zachowującej się w taki sposób osoby.

 

Gwoli wyjasnienia, Ninedin, skrytykowałem wyłącznie JEDEN tekst w trójkącie – ten, który został zgłoszony dwa dni po terminie, zatem absolutnie nie bierze w nim udziału i jest de facto niekonkursowy. A jesli chodzi o tekst o którym piszesz w moim kontekście – osobiście zgłosiłem go do biblioteki. Przypomnę Ci też, bo ewidentnie zapomniałaś, że 19 stycznia ktoś (od owego tekstu o którym piszesz) zamieścił negatywną opinię pod tekstem pewnego anonima o godz 17 z minutami i tym samym dał innym prawo do oceny swego tekstu ( którą popełniłem po 20. z minutami). Ponadto w tym mniej więcej czasie ów ktoś krytykował w ten sposób dość ostro teksty kilku swoich konkursowych konkurentów!

Tak więc twoje pytanie nie powinno paść bynajmniej w kontekście rybaka! I na pewno nie mnie powinnaś tu wzywać do tablicy! No chyba że na Forum wszyscy są równi, ale niektórzy są równiejsi i zasady fair play ich z... zasady ;) nie obowiązują.

 

p.s. A co do betowania tekstów konkursowych znacie moje stanowisko: to po prostu całkowite zaprzeczenie sportowej i fair play rywalizacji.

1. Życie jest za krótkie na niechlujne researche. 2. W przypadkach wątpliwych - wolę pantofelka. 3. Piórko dla "Sów i Skowronków z Keplera"!

Komentarze użytkowników o dłuższym stażu mają wpływ na zachowania innych osób. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy opowiadanie zostało dopiero wrzucone i ma niewielki lub żaden feedback.  Ktoś np. krytykuje tekst, bo poruszył u niego osobistą nutkę i w ten sposób wpływa na dalsze losy tego opowiadania, może nawet nieświadomie. Zdarza się też sytuacja odwrotna – po jednym komentarzu tekst błyskawicznie zaczyna być popularny i trafia do biblioteki.

Dlatego, jeśli już komentować, to maksymalnie obiektywnie, po namyśle i nabraniu dystansu emocjonalnego do treści, ze wskazaniem konkretnych rzeczy, które autor ma szansę poprawić bez burzenia całego opowiadania.

Żeby było jasne, nie biorę udziału w trójkątnym konkursie. Jeden tekst konkursowy skrytykowałem, inny nominowałem do piórka. Oba właściwie miały już nominację, czy to Loży, czy portalowiczów. Piszę komentarze do nominowanych (lub bliskich nominacji) tekstów na bieżąco. Kawa na ławę (TAK czy NIE), bez owijania w bawełnę i oglądania się na komentarze innych. Nie widzę powodu, żeby czekać z komentarzem na oficjalne nominacje, wyniki konkursu itd. Czytam, więc komentuję jak najszybciej.

Twój komentarz, Rrybaku, w obu wersjach (czytałem go w wersji przed łagodzącą edycją) jest nieuprzejmy wobec Finkli i podobny w wymowie do Twojej tyrady na temat portalowego "spisku" w temacie betowania.

Zdarzało mi się komentować teksty w konkursach, w których brałem udział. Pisałem, co myślę. Szczerze i bez wazeliny. Licząc na wzajemność i podobną szczerość. Zawsze wychodzę z założenia, że obracamy się tutaj w dorosłym gronie i każdy z nas ma własne zdanie, a Loża lub jury kieruje się wyłącznie swoimi odczuciami, a nie sugestiami innych portalowiczów.

Krytyka nam służy i publikujemy na portalu świadomie wystawiając teksty na różne opinie. Dobry tekst sam się obroni, ale dogodzić każdemu czytelnikowi nie sposób. I tak widzę komentarz Finkli. A Ty sugerujesz jakieś podłe intencje.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Mr Marasie miałbyś absolutną rację, gdyby (edytka – wykreslam konkretny nick, ANDO ma rację), – owa osoba nie przyznała, że bierze udział w konkursie. Jeśli rzeczywiście bierze, to przed werdyktem Jury nie powinna się tak zachowywać w żadnym wypadku. Nie dlatego, że "nie wolno" bo dziś wolno wszystko, ale dlatego, że NADAL absolutnie nie wypada! Też kawa na ławę!

 

edit: Nie wypada np. pisać w komentarzach pod tekstem konkurencji o “pitoleniu” czy wręcz przeinaczać fakty, żeby mieć podstawę do krytyki. A po złapaniu na tym – nie wypada Osobie się tłumaczyć, jakże,  Mr. Marasie , grzecznie i fair, że owych sprzecznych z jej krytyczną tezą faktów, w opku nie zauważyła, “bo system ochrony mózgu jej się włączył”. 

Tylko pogratulować Konkurentce klasy!

 

1. Życie jest za krótkie na niechlujne researche. 2. W przypadkach wątpliwych - wolę pantofelka. 3. Piórko dla "Sów i Skowronków z Keplera"!

Najprościej i najuczciwiej chyba komentować teksty konkursowe tak samo, jak pozostałe.

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Najprościej i najuczciwiej jest nie komentować źle tekstów konkurencji.

O konkurentach w konkursach tylko dobrze albo wcale.

A jeśli już ktoś to świadomie łamie, sam sobie wystawia świadectwo i taka postawa jest w kontekście fair play nie do obrony!

1. Życie jest za krótkie na niechlujne researche. 2. W przypadkach wątpliwych - wolę pantofelka. 3. Piórko dla "Sów i Skowronków z Keplera"!

Powstrzymałabym się od personalnej oceny na forum treści komentarzy.

Edit.

Mam na myśli analizowanie opinii Finkli w tym wątku. Moje słowa odnosiły się do trochę innej sytuacji.

Co znaczy: komentować źle? Napisać szczerze, że coś mi się nie podoba, nie pasuje, wskazać błąd? Przecież to tylko pomaga autorowi.

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Anet – Jesli ktoś NIE BIERZE udziału w tym samym konkursie – jak najbardziej TAK! Może jeżdzić po czyimś opku jak po łysej kobyle i nikt złego słowa nie powie, chyba że dany oceniacz przegnie personalnie.

Jeśli jednak bierze udział w tym samym konkursie – NIE! No chyba że jakaś minimalna opustka, czy ewentualny błąd, na które zwróci uwagę – a i to tylko dlatego, że  przez nie tekst konkurenta/tki może np. się nie zakwalifikować, a można je łatwo (przed deadline’m!) poprawić. Ale już NIE ogólnie negatywna w jakikolwiek sposób ocena jego/jej tekstu! Bo ideolo nie pasuje, albo ogólnie nie przypasowało.

Po prostu w konkursie, czyli z założenia współzawodnictwie opartym na czystych regułach – absolutnie nie wypada! Pewnych rzeczy ludzie kulturalni po prostu nie robią, choć  niby wolno. Wytrzeć buty w dywan na środku salonu też wolno, i co, mamy to robić?

To trochę jak ze ściaganiem w krajach anglosaskich i u nas. U nas – moralnie nie oceniane aż tak ostro jak na Zachodzie, gdzie ściąganie nazywa się wprost – kradzieżą (bo jest to kradzież, w istocie – kradzież szans tym uczciwym, co się frajerzy uczyli, a ktoś przepisał ze ściągi dwa razy tyle) i jak za kradzież się uczniów/studentów za nie karze – wylotką ze studiów/szkoły!

 

Toż to podstawy są.

(Ale kto je dziś jeszcze pamięta:(.

 

1. Życie jest za krótkie na niechlujne researche. 2. W przypadkach wątpliwych - wolę pantofelka. 3. Piórko dla "Sów i Skowronków z Keplera"!

A ja uważam, że u podstawy leży to, z jakim nastawieniem podchodzimy do ludzi na portalu (i chyba ogólnie ludzi). Ja zakładam, że wszyscy tutaj, komentując czyjeś teksty, mają dobre intencje i nie są zdolni do sugerowanych podłości i gierek, o jakie Ty, Rrybaku, podejrzewasz tutaj większość z nas od niepamiętnych czasów (pamiętam co pisałeś o betowania i klikach wzajemnych interesów). I wykładanie nam zasad savoir-vivre czy kodeksów honorowych tego nie przysłoni.

Myślę, że Finkla zawsze pisze co myśli, bez względu na swój udział w konkursie. Pomaga, gdy może, mówi wprost, co sądzi o każdym przeczytanym opowiadaniu, a komentuje ich mnóstwo nie oglądając się na konkursy. 

Edit. I proszę, Rrybaku, żebyś zaznaczał swoje edycje komentarza, bo zmieniasz jego treść w trakcie dyskusji, co nie jest zbyt kulturalną zagrywką.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Nie będę się sprzeczał na temat faktów.

“Pitolenia” i “włączenia się systemu ochrony mózgu” jako “pomocy” po lekturze opka konkurencji w konkursie też nic nie przesłoni.

 

Pozdr.

p.s. prosiłbym Cię Mr.Marasie o nie sugerowanie mi tego, czego w moich wpisach nie ma. Bardzo nieładna erystyka!

1. Życie jest za krótkie na niechlujne researche. 2. W przypadkach wątpliwych - wolę pantofelka. 3. Piórko dla "Sów i Skowronków z Keplera"!

Sugerowanie?

 

Czyli konkursy wewnętrzne to nie sportowa rywalizacja o pietruszkę, a szkoła gladiatorów, gdzie wszystkie chwyty dozwolone, aby przygptować się do bezpardonowej walki o kasę i uznanie wydawców w realu... I po co było tak długo ukrywać prawdziwe motywy zwolenników nietransparentnego betowania w konkursach wewnętrznych? Zimny pragmatyzm i prawo bezwzględniejszego, a nie żadna szlachetna rywalizacja. Dziękuję za (wreszcie) szczerość a nie oplatanie. No to już chyba wreszcie wiemy, na czym tu na forum stoimy, drodzy Państwo i skąd aż taka walka o nietransparentne bety. Czysty biznes i pragmatyzm, nic osobistego." 

 

Ale bar­dzo się cie­szę, że wresz­cie ujaw­ni­ły się praw­dzi­we IN­TE­RE­SY sto­ją­ce za nie­tran­spa­rent­nym be­to­wa­niem w fo­ru­mo­wych kon­kur­sach. Zero ide­ali­zmu, walka o kon­kret­ne in­te­re­sy rów­nie kon­kret­nych grup . Ale to mnie wcale nie dziwi i nie szo­ku­je, bo od po­cząt­ku ujaw­nie­nia się w całej swej bez­wstyd­nej szcze­ro­ści ;) tego dru­gie­go dna się tu spo­dzie­wa­łem. Słowem, pora na wła­śnie po­twier­dzo­ne przez ludzi do­brze po­in­for­mo­wa­nych wnio­ski: Na por­ta­lu mamy jak wszę­dzie gdzie można coś kon­kret­ne­go ugrać: ku­tych na czte­ry nogi gra­czy i ro­bią­cych dla nich za list­ki fi­go­we­ ide­ali­stów– fra­je­rów;). I po co było tak długo ściem­niać o ja­kichś war­to­ściach?;). Wszyst­ko jasno i do bólu szcze­rze wy­ar­ty­ku­ło­wa­ne..."

Jak myślisz, z kogo te cytaty?

 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Tak, tak, a ja biję Murzynów...

(Owszem – betowanie w konkursach to ZUO.  :)

 

edit: jak już cytujesz tak szeroko urywki z rybaka I (ja nie mogę, nie mam dostepu;) – to może od razu dla czystości reguł, zacytuj te wpisy dyskutantów, do których zacytowane przez Ciebie się konkretnie odnosiły?

Ale może, Mr. Marasie, jeszcze lepiej –  dla odmiany  – zamieść coś o tym, o czym jest ten wątek? Np. o rzeczonym  “pitoleniu” i “ochronie mózgu”?

1. Życie jest za krótkie na niechlujne researche. 2. W przypadkach wątpliwych - wolę pantofelka. 3. Piórko dla "Sów i Skowronków z Keplera"!

Przecież to o poezji było, a nie o Twoim opowiadaniu. Czytałeś jej komentarz ze zrozumieniem?

Po przeczytaniu spalić monitor.

Po prostu w konkursie, czyli z założenia współzawodnictwie opartym na czystych regułach – absolutnie nie wypada! Pewnych rzeczy ludzie kulturalni po prostu nie robią, choć  niby wolno.

Cóż... Czyste reguły powinny być zasadą nie tylko w konkursach. Tak uważam. Jeśli stosujesz je w życiu, nie masz problemu, kiedy nagle pojawia się plakietka “konkurs”. 

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Anet – całkowita zgoda.

 

Mr.Marasie: oczywiście o “pitoleniu” w kontekście poezji i “włączonej ochronie mózgu” tak sobie tylko było, kompletnie bez związku z ocenianym opkiem, ot – przypadek!  :P.

 

A gdybyś nie wiedział, jak wyglądały moje komentarze pod opkami LEPSZYMI od mojego:

To jeden z nich (Dach świata):

 

“The Winner is…!

Gratulacje!

Najlepszy tekst konkursu jak dla mnie (do dziś)

Ewidentny zwycięzca! (sugestia dla Jurorów)

Nie wiem, czy Autor osobiście był na Misji, jeśli nie był/a – tym bardziej szacun!

Tu sugestia – wpisz tam, Anonimie, na wszelki wypadek gdzieś Śnieżnik. Do kompletu, choć może i jest, bo tak zapamiętale czytałem, że być może nie zauważyłem;)

 

Klik i wskazuję do piórka.

 

edytka – przeczytałem – już na spokojnie – drugi raz. Było jeszcze lepiej.

Śnieżnika nadal brak, ale to tylko jedno słowo. Powinno być, tak dla formalności choćby.

 

p.s. Aleś mi chłopie/babo?;) śpiocha odpalił/a!

A te ostatnie zdania… No, no no, patrzę z dużą zazdrością.

Pozdro.”

 

Autor wpisał Śnieżnik, tak na marginesie :D

1. Życie jest za krótkie na niechlujne researche. 2. W przypadkach wątpliwych - wolę pantofelka. 3. Piórko dla "Sów i Skowronków z Keplera"!

O konkurentach w konkursach tylko dobrze albo wcale.

Pod tym się podpisuję. Jak często spieram się z Rybakiem, tak tu uważam, że ma dużo racji. I zapewne byłby lepiej rozumiany, gdyby pozbawić Jego wypowiedzi różnych “absolutnie”, podkreśleń, wykrzykników i moralizatorstwa.

 

Ja zakładam, że wszyscy tutaj, komentując czyjeś teksty, mają dobre intencje i nie są zdolni do sugerowanych podłości i gierek

Ja też tak zakładam i w to wierzę. Nigdy nie przypisuję nikomu złych intencji bez choć drobnej, świadczącej o tym, przesłanki. Co więcej, uważam się za osobę wręcz “patologicznie” obiektywną, przez co mam w życiu więcej problemów, niż zysków. Ludzka psychika jest jednak bardziej złożona, niż byśmy w tym kontekście sobie życzyli i nie wszystko robimy świadomie.

 

Jak nie raz pisałem, średnio przepadam za kopaniem się z koniem, przyjmuję też możliwość, że mogę się mylić, więc nie zamierzam tu kopii kruszyć.  Zwłaszcza, że aspekty społecznościowe, wspomniane przez Marasa, też są ważne, a ja mało startuję w konkursach, więc naprawdę bawcie się w to w taki sposób, jaki większości odpowiada. Zwracam tylko uwagę, że sprowadzanie całej kwestii do “Rybak znów kręci shitstorma” jest dużym uproszczeniem, choć nie dziwię się, że tak jest to postrzegane. Tym niemniej, równie dużym uproszczeniem w rozważanych okolicznościach jest twierdzenie, że “my tu przecież tylko wspólnie szlifujemy skilla, o co raban?”.

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Bail:

<3

 

:)

Tym bardziej że nie ja założyłem ten wątek (i daleki byłem od tego!), po prostu zostałem konkretnie wywołany, więc  w odpowiedzi podałem jedynie kilka faktów i swoje zdanie na temat.

 

1. Życie jest za krótkie na niechlujne researche. 2. W przypadkach wątpliwych - wolę pantofelka. 3. Piórko dla "Sów i Skowronków z Keplera"!

Każdy ma swój rozumek i wie, czy mu się tekst podobał, czy nie. Co mają do tego komentarze innych?

"Taki idealny wyluzowywacz do obiadu." NWM

Rybaku, dużo piszesz o kulturze i dobrym wychowaniu, a ja przejrzałem Twoje ostatnie komentarze z tego i kilku innych wątków i muszę przyznać, że dobrze by było, gdybyś w pierwszej kolejności zajął się kulturą własnych komentarzy, ponieważ Twój sposób prowadzenia dyskusji jest trudny do zaakceptowania w prawdziwie kulturalnej debacie. Przedstawiasz swoje zdanie jakby było ono aksjomatem, ludzi o innym postrzeganiu świata po prostu zbiorowo obrażasz (np. w ten sposób, że zarzucasz im brak dobrego wychowania albo kierowanie się złymi intencjami). Pod jednym z tekstów konkursowych (Dach świata) bezpardonowo zaatakowałeś Drakainę, skąd chyba wzięła się cała ta dalsza dyskusja.

Na Twoim miejscu dobrze zastanowiłbym się, czy chcesz dalej zachowywać się w ten sposób. Ostrzegam.

Administrator portalu Nowej Fantastyki. Masz jakieś pytania, uwagi, a może coś nie działa tak, jak powinno? Napisz do mnie! :)

Rany, tak to wygląda, jakbyśmy w tych konkursach walczyli o nagrodę Nobla. A w grunice rzeczy ważniejsze od nagrody jest to, że opko jest czytane. Jeśli ktoś bierze udział w konkursie może liczyć na to, że przynajmniej połowa konkurencji przeczyta. A że się komuś nie podoba? Jeszcze się taki nie urodził, coby wszystkim wygodził. Jeśli komentujący ma marytoryczne uwagi i wyjaśnie, czemu się nie podoba, to zawsze jakaś nauka z tego płynie. A rzadko się zdarza takie: nie, bo nie.

Komentowałam opka konkurencji w konkursach, w których brałam udział i pewnie jakaś część mi się nie podobała. I nie zamierzam tego zmieniać. I liczę w przyszłości na komentarze konkurentów, nawet te na nie.

Nie dajmy się zwariować, bo za chwilę tą polityczną poprawnością zarżniemy portal.

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Ja tak szczerze nie rozumiem po co ta dyskusja. Gdy czytam, liczy się tekst, tag konkursowy dla mnie nie istnieje. Jeśli coś mi nie pasuję, wyjaśniam dlaczego, jeśli mi się podobało, wyjaśniam dlaczego. Jeśli mamy słabe opowiadanie, to i tak nic nam nie da obrzucanie błotem opowiadań innych, a kiedy jest dobre, samo się obroni ;-)

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Jeszcze się taki nie urodził, coby wszystkim wygodził

A jednak, 9:0 w głosowaniu piórkowym za maj 2019 ;-)

 

Aleście mnie tu obgadali. :-)

Myślę, że Finkla zawsze pisze co myśli, bez względu na swój udział w konkursie. Pomaga, gdy może, mówi wprost, co sądzi o każdym przeczytanym opowiadaniu, a komentuje ich mnóstwo nie oglądając się na konkursy. 

Też mi się tak wydaje.

Jeśli tekst (konkursowy czy nie) mi się nie podoba, to piszę o tym. Często wynika to z tego, że zawiera rzeczy, których nie trawię*. Staram się o tym pisać, szczególnie świeżynkom. To nie znaczy, że tekst jest zły, tylko że nie jestem odpowiednim odbiorcą. Bo wolę inne. Czyli jeśli krytykuję np. wątek romantyczny, to nie oznacza “tekst jest beznadziejny, zmień to natychmiast”, tylko “istnieją czytelnicy, którym takie teksty się nie podobają. Być może warto zainteresować się, jaką część populacji stanowią”.

Jeśli pominę krytyczne uwagi, bo jeszcze nie ma wyników, to Autor najprawdopodobniej nigdy ich nie pozna. Nie ma szans, że za dwa tygodnie czy miesiąc, po kilkudziesięciu opowiadaniach przeczytanych w międzyczasie, będę jeszcze cokolwiek pamiętać.

Jeśli ktoś z szanownych rywali w Trójkącie nie chce moich krytycznych uwag, niech to napisze w przedmowie. Uszanuję, przeczytam później albo wcale.

A teraz przenoszę dyskusję pod tekst anonimowego Rrybaka.

 

(*) Co innego oczywiste błędy – np. zapis dialogów czy ortografy. Tu już nie co się zastanawiać, trzeba zmieniać.

Babska logika rządzi!

Naprawdę, wydaje mi się, że ograniczanie pisania komentarzy to ostatnie, czego ten portal potrzebuje. Zdecydowana większość z nas jest tutaj, żeby się rozwijać, i zdecydowana większość z nas do tego rozwoju potrzebuje komentarzy. Każdych. Jak najwięcej. Sam, jak pewnie wielu z was, zaraz po wrzuceniu opowiadania siedzę i odświeżam co chwilę profil, wypatrując gwiazdki. I gdybym się dowiedział, że ktoś chciał napisać mi komentarz, ale tego nie zrobił, bo nie wypada, to bym go wyśmiał. Nie wypada to trzymać ludzi w niewiedzy na temat jakości ich pisania. Albo autocenzurować komentarze, bo o konkurentach piszemy dobrze albo wcale. Naprawdę, tutejsze konkursy nie toczą się o kosmiczną stawkę, jak pisała Irka. To raczej zabawa i motywacja do pisania dla tych z nas, którzy lepiej piszą z wiszącym nad głową dedlajnem. Przynajmniej ja tak to widzę.

Zwłaszcza nie widzę sensu w czytaniu opowiadania w trakcie konkursu, ale wstrzymaniu się z komentarzem do ogłoszenia wyników. Większość komentarzy powstaje zaraz po przeczytaniu tekstu, zresztą takie świeże najlepiej odzwierciedlają uczucia towarzyszące lekturze. Jakie są szanse, że po ogłoszeniu wyników nagle wrócisz do 30 przeczytanych opowiadań i wszystkie sensownie skomentujesz? (edytka: o, widzę że jak pisałem komentarz praktycznie to samo napisała Finkla)

W tej sytuacji mogę co najwyżej zaakceptować podawaną przez niektórych zasadę – nie czytam i nie komentuję, dopóki sam nie napiszę. I to jest spoko, pod warunkiem, że jak już napiszesz i opublikujesz, to czytasz i komentujesz inne opowiadania z konkursu (jasne, że nie trzeba wszystkich, od tego jest jury, ale jednak gdyby zależało nam tylko na ocenie opowiadania przez jury to wysyłalibyśmy teksty konkursowe na maila, a nie zawieszali na portalu). 

Naprawdę, wydaje mi się, że ograniczanie pisania komentarzy to ostatnie, czego ten portal potrzebuje. Zdecydowana większość z nas jest tutaj, żeby się rozwijać, i zdecydowana większość z nas do tego rozwoju potrzebuje komentarzy. Każdych. Jak najwięcej. Sam, jak pewnie wielu z was, zaraz po wrzuceniu opowiadania siedzę i odświeżam co chwilę profil, wypatrując gwiazdki.

+1 ja to robię co pięć minut o ile tylko mogę, odświeżanie nie pozwala mi normalnie funkcjonować XD

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

+1 też odświeżam co chwila  ;-;

+1 i ja też, jeśli już coś zamieszczę (^_^)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Ja też, ale ostatnio tak się bałam pierwszego komentarza, że po dodaniu opka nie wchodziłam na NF przez kilkanaście godzin :v

Że ja odświeżam, to chyba nikt nie wątpi. :-)

Babska logika rządzi!

Ja też, ale ostatnio tak się bałam pierwszego komentarza, że po dodaniu opka nie wchodziłam na NF przez kilkanaście godzin :v

Było się czego bać? :P

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Pewnie, że odświeżam, co parę sekund :)

Nie cierpię mówić NIE, ale nie mogę stale potakiwać. Czas zacząć ćwiczyć... ;)

Było się czego bać? :P

Nie mogę powiedzieć :)

+1 do odświeżania. smiley

Ja też, nawet jak tylko czytam ;)

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

Anet:DDD

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

@ Tak więc twoje pytanie nie powinno paść bynajmniej w kontekście rybaka! I na pewno nie mnie powinnaś tu wzywać do tablicy!

 

Rrybaku, chyba kompletnie źle odczytałeś moje pytania na początku wątku. Pisałam tam wyraźnie, że Twoje uwagi o fair play zainspirowały moje przemyślenia, czy moje dotychczasowe postępowanie (komentowanie wszystkiego w konkursach, w których brałam udział) było OK i fair wobec konkurencji, czy nie. Twoje argumenty wydały mi się na tyle ważne i przekonujące, że się chciałam z nimi zmierzyć i je przedyskutować z potencjalnymi odbiorcami moich komentarzy. Nie było w tym żadnej chęci wzywania do tablicy ani krytykowania Twojej postawy. Wręcz przeciwnie, poważnie zastanawiam się, czy też nie zrezygnować z dotychczasowej praktyki komentowania. 

Brak komentarza od Anet to największy powód do depresji autorów ;P 

I ten czas, kiedy widzisz, że Anet zakolejkowała, ale czekasz i czekasz, a komentarza nie ma. I życie w niepewności, fajne czy niefajne xD

Wręcz przeciwnie, poważnie zastanawiam się, czy też nie zrezygnować z dotychczasowej praktyki komentowania.

Ninedin, jakiś inny, oprócz rrybakowego, głos wspierający się pojawił? 

Ja zwykle przez pięć minut po wrzuceniu odświeżam, potem sobie uświadamiam, że ZARAZ KTOŚ SKOMENTUJE i uciekam, nieraz na dzień-dwa (raz wróciłam i zastałam 10 komentarzy i opowiadanie w Bibliotece, ale mi było głupio wobec komentujących, że tak zniknęłam!).

I ten czas, kiedy widzisz, że Anet zakolejkowała, ale czekasz i czekasz, a komentarza nie ma. I życie w niepewności, fajne czy niefajne xD

Bardzo tak miałem. Bałem się, że dostanę komentarz “nie przekonało mnie”. Okres przed komentarzem od Anet był okresem lęków i obaw. A z odświeżaniem, to ja odświeżam regularnie miesiąc po publikacji XD

“To learn which questions are unanswerable, and not to answer them: this skill is most needful in times of stress and darkness” ― Ursula K. Le Guin, The Left Hand of Darkness

Spoko, ninedin, nic się nie stało.

pozdr.

1. Życie jest za krótkie na niechlujne researche. 2. W przypadkach wątpliwych - wolę pantofelka. 3. Piórko dla "Sów i Skowronków z Keplera"!

Co wy tam wiecie. Kiedyś Anet oznaczyła moje opowiadanie jako przeczytane, a komentarz dała dopiero dwa tygodnie później. To był dopiero stres ;-) 

Wręcz przeciwnie, poważnie zastanawiam się, czy też nie zrezygnować z dotychczasowej praktyki komentowania.

Ninedin, jesteś w Loży, żarty się skończyły. Jeśli konkurs trwa długo i wczesne teksty zostaną nominowane, to musisz przeczytać. Nie wypada napisać w komentarzu lożowskim: “Wow, wspaniały tekst! Ani jednego błędu ortograficznego. Urzekła mnie konstrukcja. Jestem na nie”. ;-)

Babska logika rządzi!

Finklo, wiem o tym i absolutnie nie zamierzam olewać obowiązków ;). Miałam raczej na myśli swoją praktykę komentowania od razu absolutnie wszystkich tekstów w konkursach, w których uczestniczę. Teksty nominowane do nagród, w sprawie których muszę się wypowiedzieć, oczywiście są inną kategorią.

 

EDIT: fizyk111: poniekąd tak, kilka osób miało wątpliwości, czy komentowanie negatywne w takiej sytuacji jest fair.

“Wow, wspaniały tekst! Ani jednego błędu ortograficznego. Urzekła mnie konstrukcja. Jestem na nie”.

“Twist z literówką zaskoczył w stu procentach! Jestem na tak!” ;-)

Śmiejcie się, śmiejcie, czekacie na to “fajne” ;))))

Przynoszę radość. A CMowi ból i pożogę.

No ba! :D 

Oczywiście, że czekamy! Gorzej, kiedy okazuje się, że jednak takie fajne nie było :P

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Dobra, jeszcze raz, bo pisanie z wiszącą na człowieku dziesięciolatką ze słowotokiem jest trudne.

 

Chciałam wiedzieć, czy jest w porządku to, że zawsze komentuję od razu w konkursach itd., problem już znacie. Większość uważa, że jest OK, więc zostanę przy swojej obecnej praktyce. Ale dyskusja w sumie wyszła ciekawa i pouczająca.

Ja jestem zdania Arnubisa. Kiedy wrzucam tekst czekam na komentarze jakie by nie były i gdyby ktoś powiedział mi, że czekał z napisaniem do końca konkursu, to bym się fochnął :P

Dla mnie nagrody to rzecz drugorzędna, to znaczy wiadomo, chciałoby się coś wygrać, ale liczy się rozwój.

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Ba, Ninedin, pewnie że chciałabym dostać od Ciebie komentarz, kiedy już coś napiszę:) 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

+1 do wypowiedzi Asylum, bo chyba za słabo to podkreśliłem ;)

Teatrzyk marionetek dobiega końca, kiedy pętla owija się wokół szyi.

Ninedin,  czy ja mógłbym się tu podłączyć z tematem pokrewnym, ale troszkę jednak innym? Bo trochę głupio mi zakładać nowy wątek, żeby prawie o tym samym rozprawiać.

 

A skoro mowa o komentarzach Ninedin...

Ninedin, kiedy można oczekiwać komentarzy jurorskich z Mitologii? :D 

Taaaa.

Na marginesie dodam tylko, że ciężko prowadzić dyskusję z kimś, kto nagminnie przerabia swoje wcześniejsze komentarze w trakcie rozmowy. 

Po przeczytaniu spalić monitor.

@wilk-zimowy: UPS. Musiałam zgubić. Poprawię się w ciągu tego tygodnia.

@Fizyk

Pozwalam Ci w imieniu Ninedin, bo chyba przegapiła pytanie. W razie czego, będzie na mnie ヽ(°ᴥ°)ノ

"Nie wiem skąd tak wielu psychologów wie, co należy, a czego nie należy robić. Takie zalecenia wynikają z konkretnych systemów wartości, nie z wiedzy. Nauka nie udziela odpowiedzi na pytania, co należy, a czego nie należy robić" - dr Tomasz Witkowski

Dzięki Bail.

Dotyczy konkursu na kapsułę. w regulaminie stoi: 

W dniach 1.02 – 15.02 będzie trwało głosowanie

Uprawnieni do głosowania będą wszyscy użytkownicy portalu, którzy...

Użytkownicy będą mogli wskazać 3 ich zdaniem najlepsze opowiadania (...) będzie się wiązać z przyznaniem odpowiednio 3, 2 i 1 punktu.

No to jak? Głosujemy?

Znaczy, my uczestnicy konkursu.

Tak by było chyba uczciwie (oczywiście nie na siebie).

Tak, przegapiłam pytanie :D (ciąg dalszy problemu pt. “Entuzjastyczna dziesięciolatka ze słowotokiem wisi na człowieku i GADA”). Przepraszam.

Trochę tak jak Bail, brałem udział w paru konkursach na krzyż, więc żaden ze mnie autorytet, ale się wypowiem :-) 

Nie sądzę, bym komentował teksty konkurentów przed opublikowaniem własnego, bo oczywiście nie miałem czasu na czytanie i komentarze (czego dowodem jest fakt, że w tekście na różalski konkurs nazwałem bohaterkę tym samym imieniem, co Maras swoją, w opublikowanym parę dni wcześniej opowiadaniu :-)) Nie pamiętam również, bym jakiś tekst konkurenta skrytykował, poza może wskazaniem jakichś oczywistych błędów. Nie dlatego, że uznałem, iż nie powinienem, to mi w ogóle nie przyszło do głowy. Może po prostu nie trafiłem na kiepski tekst, a może jakoś wewnętrznie czułem, że fajniej byłoby nie krytykować. Podkreślę – nie pamiętam, lecz nie mam zamiaru wertować archiwalnych komentarzy, być może ktoś bieglejszy w klikaniu zaraz przytoczy cytat z wpisu, w którym skopałem jakiś konkurencki tyłek :-) 

Nie widzę jednak powodu, by opowiadań konkurentów nie krytykować. Jeśli chodzi o domniemaną szkodliwość takiej działalności (że taka krytyka bardziej ośmieli innych, co chcą krytykować, że złe oceny się namnożą, że wpłynie to na ogólny odbiór tekstu, że stworzy się wokół niego jakieś złe mzimu i obniży się jego szansa o jakąś przerażającą ilość promili) to chyba bardziej szkodliwy byłby krytyczny komentarz  nie współuczestnika, a kogoś o sporej portalowej renomie. Starego wyjadacza, publikowanego autora, lożanina. A idąc tym tropem łatwo dojść do absurdalnego wniosku, że każda krytyka konkursowego tekstu przed owego konkursu zakończeniem jest niepożądana i najlepiej w ogóle nie komentować. 

A czy takie krytykowanie jest grzeczne? A bo ja wiem. Sam z pewnością bym się za taką krytykę nie obraził, ani tym bardziej nie uznałbym, że ktoś mi podstawia nogę. Nie widzę też w tym żadnej nieuczciwości. Jasne, że komuś może wydać się to w nienajlepszym tonie. Ale czy to wyststczajacy powód, żeby się przed takim komentarzem (dodam – uczciwym) powstrzymywać? 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

No to jak? Głosujemy?

Znaczy, my uczestnicy konkursu.

Tak by było chyba uczciwie (oczywiście nie na siebie).

 

 

Nie w porządku będzie, jeśli jako uczestnik nie zagłosuję w konkursie – bo w ten sposób tak naprawdę realnie zwiększam swoje szanse w konkursie kosztem innych (na siebie głosować nie mogę, więc jako że inni uczestnicy dostaną mniej głosów, to moje opowiadanie będzie miało mniejszą stratę/większe prowadzenie (ok, na prowadzenie nie liczę xD)). Więc tak, głosujmy! 

Jejku, ale emocje :)

 

Odniosę się tylko do dwóch kwestii. Staram się nie czytać komentarzy przed przeczytaniem i oceną tekstu. Gdy jedno i drugie mam za sobą, wówczas pozwalam sobie czasem zerknąć na nie okiem, chociażby po to, by zobaczyć, jak bardzo moja ocena różni się od innych i jak tekst został odebrany.

Tak więc teoretycznie komentarze nie powinny mieć wpływu na ocenę. Czasem jednak delikatnie weryfikuję oceny po kilku dniach, gdy się okazuje, że tekst zapadł mi mocno w pamięci, albo kompletnie wywietrzał. W takim przypadku sugestie z komentarzy, czy choćby o nominacjach piórkowych, mogą gdzieś tkwić w podświadomości.

 

Druga to kwestia betowania, podniesiona przez Rrybaka. Gdyby konkurs odbywał się w sterylnych warunkach, jak choćby matura, taki zakaz miałby sens. Jednak tutaj takich warunków nie mamy, co więcej, nie mamy kompletnie żadnych narzędzi do weryfikacji czy tekst był betowany, czy nie był.

Bo kto komu zabroni betować poza portalem, lub choćby dać poczytać swojej żonie/koledze/przyjaciółce? (Ufność, że każdy będzie trzymał się fair play, w kwestiach, których nie da się sprawdzić, wydaje się być myśleniem życzeniowym.)

Dlatego właśnie, by nie tworzyć martwych przepisów, betowanie, podobnie jak poprawki już po publikacji, są dozwolone.

 

Ostatecznie oceniany jest nadesłany tekst, a nie jego autor. 

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Rrybaku drogi, toć przedstawiłem Ci tylko moje stanowisko w poruszonej kwestii. Nie trzeba się z niczego wycofywać, zgadzać się, ani deliberować. :)

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Na pewno? A, to dobrze. Bo już zacząłem się bać...

Na wszelki wypadek ja cofam to betowanie, ja cofam wszystkie betowania na świecie!

;)

1. Życie jest za krótkie na niechlujne researche. 2. W przypadkach wątpliwych - wolę pantofelka. 3. Piórko dla "Sów i Skowronków z Keplera"!

Betowanie tekstu uznaję za objaw szacunku dla czytelników. Tekst zostaje obrobiony i wygładzony, czasem kamieniem łupanym, a czasem misternym pilniczkiem do paznokci. Poślijcie surowiznę w anglosasji do redakcji – od razu ją odbiją. Wolę dostać tekst lepiej przygotowany niż taki wołający o miłość i uwagę.

 

Komentarze konkurencji w konkursie?

Absolutnie nieetyczne, nie wypada i fatalne.  Będę to robił zawsze.

Po pierwsze uno – bo jak coś mi się podoba, to chcę pochwalić i zwrócić uwagę innych czytelników. Fair? Fair.

Po drugie uno – bo inaczej często autor tkwi w tym oczekiwaniu na informację zwrotną i bez ‘popularnego nicka’ tkwić tak może dni wiele. Po to są wprawdzie Dyżurni, ale też nie zawsze zdołają przerobić. Dostajesz uwagę od społeczności, oddaj ją tym, którzy potrzebują. Fair? Fair.

Po trzecie uno – konkurencję trzeba wykosić... A nie, czekaj, nie tak to szło. Krytykę lub opinię można wyrazić jawnie, pod własnym nickiem/nazwiskiem, byleby merytorycznie. Może autor zdąży jeszcze coś poprawić? Może nie betował i zwyczajnie potrzebuje korekt i komentarzy przed oceną? Myślę, że nieuzasadnione mieszanie z błotem łatwo tutaj wychwycić i napiętnować. Widziałem wprawdzie ostatnio parę nieelegancko sformułowanych opinii krytycznych, widziałem tez jednak od razu reakcję pozostałych uczestników komentowania – serce rośnie. Trzeba więc tę konkurencję kosić w białych rękawiczkach i z taktem! Fair? Fair. ;-)

 

Zdrowy rozsądek. Myślę, że rozważania etyczne w tym temacie możemy się brać, kiedy pojawi się wybitnie nieczysta zagrywka. Do tego czasu, kindersztuba kindersztubą, ale gdy nie wiesz jak się zachować, na wszelki wypadek zachowaj się porządnie. Jeśli rrybak uważa, że opinia krytyczna jest złą praktyką – milczy. Jeżeli psychoryb ma wątpliwość czy dowalić soczystą krytykę, czy może lepiej odpuścić erystyczny popis  i ‘less is more’, ograniczyć się do króciutkiej merytoryki – ograniczy się. Jeżeli Beryl jest na NIE, ale to akurat opowiadanko Jose i grozi mu śmierć w męczarniach – wstrzyma się. Chyba. Nie wiem, jak to teraz działa... ;-D

 

Złośliwe podkopywanie konkurencji jest oczywiście nieeleganckie, ale powinno spotykać się z organicznym odporem ww. zdrowego rozsądku i przyzwoitości. Cały charakter tego portalu polega na pluralizmie wypowiedzi i wzajemnym opiniowaniu – sztuczne ograniczanie tego zjawiska moim zdaniem wyrządzi więcej szkody niż pożytku.

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

UPS. Musiałam zgubić. Poprawię się w ciągu tego tygodnia.

Nie żeby! :D

 

Wilku, jesteś pewien, że chodzi o mitologie? Bo właśnie sprawdzam i tam mam wszystkie teksty skomentowane, chyba. Nie zawaliłam aby czegoś w jakimś innym konkursie, w którym jurorowałam? 

Jeśli jako komentarz liczy się grafika z freskiem kota, to tak ;-)

 

Edit: sprawdziłem wyrywkowo kilkanaście teksów i w większości z nich jest tylko grafika.

No to dobra, wracam tam :)

EDIT: Byłam absolutnie pewna, że pisałam komentarze do tych tekstów. No więc, hmm, pisałam. Tylko do większości nigdy ich nie przekleiłam ze swojego worda. Dziękuję za zwrócenie mi uwagi, poprawię to. 

Psst, Nine, w Retrowizjach też. ;)

@Wiktor Orłowski: dzięki, daj mi tydzień na ogarnięcie tego :). Jest całkowicie niewykluczonym, że też mam je _w pliku_, a nie powklejane tam, gdzie ich miejsce.

 

@wilk-zimowy: Twój już uzupełniłam, przy czym, po ponownej lekturze opowiadania, uznałam, że nie wkleję Ci starej opinii, tylko napiszę komentarz na nowo – bo dziś tekst zdecydowanie czytało mi się lepiej, niż pół roku temu, i uznałam, że może milej napisać tę pozytywniejszą uwagę, niż tę mniej entuzjastyczną. Punkt po punkcie przejrzę inne testy (część już przejrzałam i pouzupełniałam), ale pewnie chwilę mi to zajmie. W każdym razie kajam się i przepraszam. 

 

Nie ma co przepraszać. Przechodni pokonkursowy Puchar Imienia Beryla jest póki co w rękach Cienia :D 

Nowa Fantastyka