- Hydepark: Oscary 2020

Hydepark:

filmy i seriale

Komentarze

obserwuj

Z głównej kategorii do pełnego (nomen omen) obrazu brakuje mi “Małych kobietek” i “1917”, które to filmy są dość znaczące w tym rozdaniu, więc wstrzymuję się jeszcze z pełną oceną. Jednak do tej pory ułożyłabym ranking tak (według mojego gustu):

 

Joker

Jojo Rabbit

Parasite

Historia małżeńska

Le Mans 66

Pewnego razu... w Hollywood i Irlandczyk (ex aequo)

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

Oby historia małżeńska nic nie dostała, oby Parasite dostał wszystko!!!

Parasite dostanie za film międzynarodowy, to niemal pewniak, ale nie wydaje mi się, by dostał coś jeszcze. A szkoda, bo to bardzo dobry film.

Historia małżeńska podobała mi się; nie na tyle, bym uznała ją za film zmieniający życie, ale jestem ogólnie na tak.

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

Ok, muszę nadrobić prawie całą listę (a póki co nie mogę się za to zabrać bo pożeram seriale, dzisiaj zacząłem nowego Draculę i jestem zachwycony pierwszym odcinkiem), ale powtórzę to, co napisałem na sb: strasznie mi szkoda, że “Lighthouse” przeszedł bez nominacji dla aktorów. Nie liczyłem na to, że samą nagrodę złapią, ale chociaż na nominację zasłużyli. Ale jak pisałem, chyba zbyt mały i kameralny film, ale że trochę o nim jednak się mówiło, to dostali nominację za zdjęcia (zresztą w pełni zasłużoną, bo obok aktorstwa to najmocniejsza strona filmu). 

A z innej strony: widzieliście nominowane dokumenty i animacje? Bo nie widziałem kompletnie nic z listy, tylko o “Krainie miodu” trochę słyszałem. Coś godnego polecenia? 

Też uważam, że Pattinson i Dafoe zasłużyli na nominacje, ale to chyba jednak zbyt niszowy film, żeby przeszedł w takich kategoriach...

Niestety z animacji widziałam tylko Toy Story 4 (obejrzałam za to 2 nominowane krótkometrażowe animacje :P), dokumentów w ogóle; wiem, że przynajmniej jeden z nich jest na Netfliksie. Rzadko oglądam niepolskie dokumenty (a i tak wolę krótki metraż). Tak więc niestety nie pomogę :(

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

Krótkometrażowe animacje tez lubię :) Co widziałaś? 

Oesu, które z nich są dostępne w internetach? Widziałem “Historię” na Netflixie, a reszta?

Szkoda, że “Dwóch papieży” się nie załapało, ale obaj dostali nominacje aktorskie, więc niech hamerykanom będzie! ;D

“Irlandczyk” na 100% też wisi na Netflixie. 

Faktycznie! Odrzuciło mnie, że trwa 4 godziny. :p

Arnubisie, na pokazach chyba po Sundance widziałam “Memorable” i “Córkę”. Obie animacje mi się podobały, choć nie do poziomu zachwytu ;) Co roku przed Oscarami są organizowane pokazy nominowanych krótkich metraży w różnych miastach, w tym roku też się wybieram, więc nadrobię resztę.

MrB, dla mnie “Dwóch papieży” to dość spory zawód, bo nie podobała mi się forma tej opowieści (retrospekcje w sepii wtrącane w rozmowę) i taki cukierkowy wydźwięk filmu. Chodź aktorsko rzecz jasna jest dobrze ;) A na Netfliksie możesz jeszcze obejrzeć dwa nominowane pełnometrażowe dokumenty ( “Amerykańska fabryka” i “Krawędź demokracji”), a także jeden dokument krótko (a właściwie średnio) metrażowy “Pokonani przez życie”. Nie widziałam, ale wiem, że są ;)

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

Minuskuło, dobrze pamiętam, że ty w trójmiejskich okolicach się obracasz? Jeśli dobrze pamiętam, to daj znać jak coś o takim pokazie usłyszysz, może też uda się wyskoczyć :D 

Ja, niestety, tylko “Joker” z listy, ale będę tropić, może uda się coś więcej zobaczyć:)

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Arnubisie, spędzałam semestr w Gdańsku, ale teraz w Trójmieście bywam tylko we wrześniu, w okolicy festiwalu w Gdyni, więc niestety pokaz zaliczam w Poznaniu :( Ale jak mi w łapki wpadnie info o gdańskiej wersji oscarowego wieczoru, to napiszę :)

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

Hmm. Czegoś mi na tej liście brakuje...

 

 

Powtórzę po Arnubisie – naprawdę szkoda, że przynajmniej Dafoe i Pattinson się nie załapali na nominacje, jeśli sama “Lighthouse” miała niewielkie szanse. Mam nadzieję, że przynajmniej tego Oscara za zdjęcia dostanie. Poza tym będę kibicować “Parasite” i “Jokerowi”. ;)

Nie jestem natomiast do końca przekonana do “Pewnego razu... w Hollywood”, jednak z tych autotematyczno-rozliczeniowych filmów bardziej podobał mi się kameralny “Ból i blask”. Ale w kategorii międzynarodowej obstawiam raczej “Parasite”.

                                          Let Neptune strike ye dead Motion Picture Academy!

Black_cape, ja również nie jestem fanką Pewnego razu. Niestety “Lighthouse” ma dość małe szanse na statuetkę za zdjęcia, kiedy konkurentem jest Deakins kręcący film na mastershocie... ;)

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

To ja “1917” nie widziałam, ale skoro Deakins odpowiada za zdjęcia, to faktycznie będzie ciężko. :P

Ja też jeszcze nie widziałam, bardzo czekam. Also, Arnubis :D

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

Irlandczyk? Umęczyłem się przy tym filmie. Ma w sobie coś, ale żeby od razu Oskar? Dwóch Papieży to też IMHO jeszcze nie ten poziom.

"Wolność polega na tym, że możemy czynić wszystko, co nie przynosi szkody bliźniemu naszemu". Paryż, 1789 r.

Amen, chroscisko. Popieram w pełni. We wtorek obejrzę przedpremierowo "Male kobietki", więc pewnie zaktualizuje mój ranking.

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

Po obejrzeniu wszystkiego aktualizuję moją topkę:

 

Joker

Małe kobietki

Jojo Rabbit

Parasite

1917

Historia małżeńska

Le Mans 66

Pewnego razu... w Hollywood i Irlandczyk (ex aequo)

 

Spoza głównej stawki polecam też Richarda Jewella :)

 

 

1917 – Przy wszystkich tych technicznych walorach, moim zdaniem z tego filmu bije jednak sztuczność, której nie powinnam czuć, jeśli mam wsiąknąć w ten świat. Świetną robotę wykonali scenografowie (ja naprawdę chciałam wiedzieć, co było napisane w tym porzuconym liście pływającym po tafli wody wypełniającej krater!). A tak w ogóle to mam poczucie, że kino w pogoni za immersyjnością próbuje odkrywać lądy dawno temu zamieszkałe już przez gry. A potem ogłasza innowacyjny przełom stojąc na ostatnim, niewykarczowanym kawałku dżungli tuż pod gamingowym miastem.

 

Małe kobietki – jestem totalnie nieobiektywna, bo utożsamiam się z główną bohaterką i chętnie przesunęłabym go na top 1 :D Polecam, bo właściwie opowiada o pisarce ;) A tak ogólnie to piękny, ciepły film o nostalgii, żalu za przemijającą beztroską, próbie odnalezienia się osoby z marzeniami i ambicjami w dorosłej rzeczywistości. Bardzo mnie przekonał.

 

Richard Jewell – tak sobie dumałam, kto miał odwagę nakręcić ciepły film o red necku 30+, który mieszka z mamą, a za antagonistkę dać wyzwoloną kobietę, która seksem wspina się na wyższe szczeble kariery i to wszystko zrobić w taki sposób, bym była bardzo na tak, a tu – “niespodzianka” – Clint Eastwood ;) Tak właściwie ten film jest częściowo tylko o zamachu bombowym, bardziej o oczywistym dość wpływie mediów na rzeczywistość, a najbardziej o pełnej miłości i bliskiej relacji z matką. Nie wiedziałam, że może mnie w kinie wzruszyć scena, jak dorosły facet przytula swoją płaczącą mamę. No a może. Polecam.

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

Nie dziwię się z “Małymi kobietkami”:), też jestem nieobiektywna. Jedyne, co mnie zirytowało to, zwolnienie ścieżki przy tańcu.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Małe kobietki to cudowny film! Mnie się akurat bardziej od Jo podobał wątek Amy, która po raz pierwszy była... fajna – w poprzednich ekranizacjach i książce trudno ją było polubić, a tu takie cudeńko. Ale może nie jestem obiektywna, bo kocham Florence Pugh całym serduszkiem.

Ale cudowny film ogólnie. Powiedziałabym, że naprawił w historii błędy, które wyszły w miarę, jak książka się starzała (dydaktyzm, dziwne zakończenie wątku Jo). No cudo.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Ja natomiast obejrzałem Historię małżeńską i trochę nie rozumiem zachwytów. Jest do bólu po amerykańsku, Driver jeszcze jako taki, ale postać Johanson okrutnie mnie drażniła. Nie wyłapałem jaka jest puenta tego filmu. XD I nie mam pojęcia za co nominację dostała Laura Dern, która wygląda jakby grała w tym filmie siebie. :p

Widziałam “Jo Jo Rabbit”, “Parasite”, “Pewnego razu w Hollywood” oraz “Joker”. Każdy inny, każdy co najmniej dobry. Emocjonalnie chyba najbardziej podziałał na mnie “Jo Jo Rabbit”.

“Dwóch papieży” to dla mnie też zawód. Wyszła trochę jednak laurka, co w dzisiejszych czasach wydaje mi się lekko niesmaczne. Natomiast aktorsko cudowny, chociaż retrospekcje moim zdaniem niepotrzebne, zwłaszcza dlatego, że aktorzy z nich nie wytrzymują porównania z Hopkinsem i Prycem, przez co te fragmenty wyglądają jakoś tak bidnie.

 

EDIT: A z animacji widziałam “Toy Story” oraz “Jak wytresować smoka”. Fajniutkie.

 

Udało mi się obejrzeć jeszcze dwa filmy. “Jojo Rabbit’ absolutnie mnie zachwycił, główna rola zjawiskowa. Trailer obejrzałem po seansie i stwierdzam, że to raczej antyreklama dla tego dzieła. :p Byłbym bardzo rad, gdyby ten film został zauważony jutro.

Drugi film to “Boże ciało” i ach, też bardzo mi się podobał. Fantastycznie niejednoznaczny. No i sala była pełna.

Planuję jeszcze nadrobić “Małe kobietki” i “Parasite”, ale przed galą już chyba nie zdążę. :C

Udało mi się obejrzeć jeszcze ”Parasite”, „1917” i „Boże ciało”. Wszystkie dobre.

Najsilniejszy był „Pasożyt”, ale przez opowiedzianą historię. 

Muszę koniecznie zobaczyć jeszcze „Jojo...” i „Irlandczyka”, przed Oskarami też, niestety, nie zdążę.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Kam, Asylum, zgadzam się – “Małe kobietki” są przecudowne :)

MrB – puentą tego filmu, jak podejrzewam, jest to, jak po zakochaniu, związku, małżeństwie, potem wielkiej burzy przychodzi spokój i akceptacja nowej rzeczywistości. Takiej bez partnera, ale z szacunkiem wobec niego, z ciepłymi uczuciami, które zostają nawet po wypalonej miłości. Mnie się podobało, a najciekawsze jest to, że zależenie od osoby, każdy mocno krytykuje jedną z postaci dramatu. Moja kumpela okrutnie jeździła po bohaterce Johansson, współczując Driverowi. Pewnie kwestia doświadczeń, ale to pokazuje, że dla każdego związek jest czymś innym. Co do Dern się zgadzam ;)  “Boże ciało” i “Jojo Rabbit” mnie też się bardzo podobały :) Komasy nie trawię, a ten film był naprawdę świetny. Może dlatego, że nie pisał on scenariusza?... ;D

Ocho, całkowicie się zgadzam co do “Dwóch papieży” – retrospekcje słabe i laurka. Aktorsko dobrze oczywiście tam, gdzie wiadomo było, że będzie dobrze ;)

 

Jutro o 20.00 będę prowadzić audycję-studio oscarowe, wrzucę jeszcze w poniedziałek zapowiedź, jakby ktoś chciał posłuchać :)

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

No to teraz już muszę obejrzeć Parasite. ^^

A Parasite to nawet nie jest najlepszy ani drugi najlepszy film Bonga, swoją drogą nagroda dla Laury Dern to jakieś nieporozumienie...

 

Wybaczcie, że nie scrolluję jeszcze Waszych komentarzy, ale dopiero nadrabiam galę po nocnej podróży. Na razie podrzucam link z zapowiedzią audycji – oscarowego studia. Zapraszam do słuchania dziś po 20.00. W Poznaniu odbierzecie na 98,6, wszędzie indziej przez stronę www. Nawet się na potrzeby promocji ubrałam w okulary 3d :D

 

https://www.afera.com.pl/news/4361

 

Ahoj!

 

 

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

Będę słuchała:), dzięki za godzinę i link.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Wracam po obejrzeniu gali – lk, masz rację, Laura Dern grała Laurę Dern. Ja to bym chciała statuetkę dla Kathy Bates, bo to była jedyna nominacja dla Richarda Jewella... Z filmów Bonga wielbię Snowpiercera, ale Parasite jest dla mnie również świetny :)

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

Dlaczego Dern w sumie dostała tego Oscara? Za ten monolog o sytuacji kobiet? Czy za kłótnię z chamskim prawnikiem na sali rozpraw? (wtedy domagam się Oscara też dla tego prawnika, bo w swoim skurwysyństwie był świetny xD)

Nie wiem, ta aktorka jest dla mnie taka sama w “Wielkich kłamstewkach”, “Historii małżeńskiej” i “Małych kobietkach”. Bardzo charakterystyczna, może do pewnych ról okej, ale na pewno nie oscarowo. No ale cóż zrobić *emotka Baila*

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

Dla mnie najlepszy film Bonga i jeden z najlepszych filmów jakie w ogóle widziałem to jest “Zagadka zbrodni”, polecam wszystkim!!!

Jojo Rabbit – obowiązkowo do obejrzenia. Szkoda, że dostał tylko za adaptowany scenariusz, ale generalnie – Waititi nie zawodzi, warto poświęcić czas. No, ale jeśli Nowozelandczyk szuka sojuszników do filmu w Czechach, to jest nietuzinkowo.

 

Parasite muszę nadrobić. 

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Byłem równie zachwycony “Call me by your name” jak jestem “Jojo Rabbit” – i oba dostały nagrodę tylko za adaptowany scenariusz. [*]

Call me by your name to dla mnie 10/10. Jojo Rabbit to jednak 9/10 ;)

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

Nadrobiłam Jojo Rabbit i OJEJ jakie to było dobre. Tylko nie polecam oglądania w samolocie, bo u mnie wiadoma scena przypadła akurat na czas roznoszenia obiadku i biedna stewardessa nie mogła się połapać, co do niej mówię, bo tak szlochałam XD

Parasite następny na liście.

www.facebook.com/mika.modrzynska

Prawda? Lekka forma, ciężkie tematy, daje do myślenia nie pozbawiając elementu rozrywkowego. ;-)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ciężkie tematy – niby tak, ale nie do końca. Do 80% bardzo lekki, naziści istnieją wyłącznie dobrzy albo karykaturalni jak z kreskówki – a potem nagle łupnięcie i końcówka tragicznie smutna. Imo ten film był raczej o dojrzewaniu i odkrywaniu jak ważne jest własne myślenie zamiast podążanie za cudzymi podziałami – a wojna była w tym filmie jedynie barwnym rekwizytem.

 

Nadrobiłam Parasite i wow, wow, wow. Co za film! Jestem pod ogromnym wrażeniem. 

www.facebook.com/mika.modrzynska

Kam_mod, ale ja nie mówię, że nazizm jest tym ciężkim tematem, o który mi chodzi. Trochę się powtórzę za SB:

Jojo Rabbit to nie jest tak naprawdę film o wojnie, tylko o dorastaniu. Wojna jest w tle, tak jak dzisiejszy świat jest w tle dla dzisiejszych dziesięciolatków. To, że w pewnym momencie wkracza tak bardzo  z butami w życie dziecka – to jest element dramatyczny, ale dla mnie to przede wszystkim film o tym chłopcu, o jego relacji z matką i o tym, że kochać to nie znaczy zniewalać. Formę ma prowokacyjną, fakt, ale nie widzę tam braku czułości.  Widzę tam obserwację z zewnątrz, Fuehrer jak pop-gwiazda swoich czasów (a nie był?) i satyrycznie przedstawiony temat prania mózgu dzieciom (lekko o czymś bardzo, bardzo nieładnym i trudnym), z uśmiechem poboczny wątek o własnej tożsamości (zdegradowany jednooki kapitan i jego wspaniały strój, a także – dramatyczny finał), SS jest śmieszno-straszne (a gdyby wasi dziesięciolatkowie opowiadali by wam o strasznym panu, nie wyglądałaby ta opowieść podobnie?)

Czarny humor FTW!

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Macie rację, że „Jojo Rabbit” nie jest filmem o wojnie, lecz dorastaniu, propagandzie i humaniźmie. Nawiasem mówiąc świetne role chłopca i matki. To bardzo dobry film. 

Może moje rozczarowanie wzięło się stąd, że tak wiele dobrego słyszałam o tym filmie. Coś sobie wyobraziłam i owo cóś pękło w zderzeniu z obrazem. Gagi zdawały mi się wtórne, ciągnięte na siłę. Tak, jakby wszystko już było, patrz „Dyktator”, „Allo, allo”, czy „Życie jest piękne”, Waititi ogrywał stare schematy, a mógł pójść dalej, mocniej i miał do tego prawo. Żal, bo tego nie zrobił, ale jak mówię to bardzo dobry film.

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Aaa, to to wszystko jasne.

Tak, “Dyktator” ewidentnie był inspiracją Waititiego ;-D

 

Ja to się oduczyłem oczekiwania od filmu, bo się zderzyć z własnym oczekiwaniem – paskudnie psuje smak seansu. Z anegdotek: ostatnia komedia Jarmuscha, ta o zombie – z sali wychodzi para nastolatków i  jeden rzuca “Co to za komedia? Strasznie suchy film”. Ot, taka ilustracja oczekiwań z otrzymanym zestawem ;-) Nikt chłopcu nie powiedział, że Jarmusch to taka trochę inna komedia ;-)

"Świryb" (Bailout) | "Fisholof." (Cień Burzy) | "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Poszłam już po Oskarach, wszyscy już byli i gadali, więc się obsłuchałam i klops;)

Anegdota :D

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Jojo nie widziałam jeszcze, nie planowałam w kinie tego oglądać odkąd unlimited poszło w odstawkę na rzecz ostatniego roku studiów, ale po tych wszystkich toczących się na portalu zażartych dyskusji zmieniłam zdanie i pójdę w tygodniu.

Ale, ale chciałam wyrazić gdzieś moje szczere niezadowolenie, że statuetkę za animację dostało Toy Story, film, moim zdaniem, wtórny w stosunku do poprzednich części, schematyczny i wykorzystujący wykorzystane już wcześniej przez siebie motywy . Taki, krótko mówiąc , autoplagiat, podczas gdy "I lost my body" był świeży, niebanalny, niosący z sobą cały bagaż emocjonalny, nie wspominając o genialnej muzyce. Sądzę, że nagroda należała mu się zdecydowanie bardziej :(

Hmmm... Ciekaw jestem, czy Chaplin zrobiłby tak lekkiego Dyktatora w 1943. Po konferencji w Wansee. Jednak Waititi przecież o niej, i o tym, co było po niej, doskonale wie. A mimo to... Smutne to.

1. Życie jest za krótkie na niechlujne researche. 2. W przypadkach wątpliwych - wolę pantofelka. 3. Piórko dla "Sów i Skowronków z Keplera"!

Zapewne niedomagam intelektualnie, ale zupełnie nie rozumiem skąd ten szał i zachwyty nad "Parasite"? Przecież to średni film, który odkrywa dawno odkryte prawdy i to w niezbyt porywającym stylu. 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Do 80% bardzo lekki, naziści istnieją wyłącznie dobrzy albo karykaturalni jak z kreskówki – a potem nagle łupnięcie i końcówka tragicznie smutna.

A to nic w porównaniu do książki.

 

skąd ten szał i zachwyty nad "Parasite"?

bo fajnie pokazuje, jak walka klasowa może toczyć się nie tylko między biednymi a bogatymi, a między biednymi i biedniejszymi?

Dlaczego uważasz, że to średni film?

I would prefer not to. // https://www.facebook.com/anmariwybraniec/

Bo widziałem dziesiątki lepszych? Bo nie uważam, żeby był tak wyjątkowy, aby zgarniać Oskary ponad kategoriami, do tego po raz pierwszy w historii kina, do tego jeszcze Złote Palmy, BAFTA itd, itd. Że "fajnie pokazuje" to chyba za mało, żeby trąbić o arcydziele godnym tych zachwytów i wyróżnień? Że "odkrycie" podziału klasowego, finansowego, społecznego lub tego, że są bogaci, biedni i biedniejsi to przecież nic nowego? Że jeśli miał mnie poruszyć facet siedzący w piwnicy cztery lata to wolę poruszenie wywołane np. przez "Underground"?

"Parasite" mnie nie zachwycił, nie poruszył, nie wstrząsnął, nie porwał. Dlatego pytam skąd te peany? Może ktoś mi wskaże te walory niespotykane, prawdy objawione, mistrzowską reżyserię, fabułę lub grę aktorską?

Dodam tylko że naciągnięcia owej fabuły i porzucone wątki jakoś nie potwierdzają tej mistrzowskiej reżyserii czy scenariusza.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Również nadrobiłem Parasite i nie mogę powiedzieć, żeby seans zwalił mnie z nóg, choć pewnie należy wziąć poprawkę na fakt, że po takim hajpie, jaki temu filmowi zafundowano, to spodziewałem się może nie wiadomo czego. Oscary chyba lubią nagrodzić w głównej kategorii film raczej przeciętny, ale trafiający do szerszego grona widzów. Rok temu Green Book też wyjątkowo zjawiskowy nie był, choć nie można powiedzieć, że nieprzyjemnie się go oglądało.

Mr.Marasie,

 

Bo widziałem dziesiątki lepszych?

 

Do tego nie mam jak się odnieść.

 

Bo nie uważam, żeby był tak wyjątkowy, aby zgarniać Oskary ponad kategoriami, do tego po raz pierwszy w historii kina, do tego jeszcze Złote Palmy, BAFTA itd, itd. Że "fajnie pokazuje" to chyba za mało, żeby trąbić o arcydziele godnym tych zachwytów i wyróżnień?

To już wiem, pytam dlaczego ; )

Że "odkrycie" podziału klasowego, finansowego, społecznego lub tego, że są bogaci, biedni i biedniejsi to przecież nic nowego?

Nie do końca o to chodzi – a przynajmniej ja to rozumiem inaczej. Zwykle konflikt biedni/bogaci mówi o wyzysku i zazdrości, poczuciu klasowej niesprawiedliwości.

Tutaj biedni (ale ze smartphonami!) przyczepiają się do bogatych, ale zauważ, że całkiem uczciwie pracują, a parkowie nie narzekają na ich usługi. Niby dziewczyna pozbierała ważne papiery od parków, ale nie ma tam próby przejęcia domu. Z tym zostaje zestawione pasożytnictwo+1, gdzie typ mieszka w piwnicy, bawi się światłami i wywołał u małego solidną traumę.

(Nie miałeś wrażenia, że te dwie rodziny mogłyby współpracować? A jednak nic z tego nie wyszło)

I jeszcze to, że jedną z iskier na przyjęciu było to, że ojciec-kierowca daje stęchlizną – nie, że głupi, biedny, że czasami chciałby się spoufalić – najgorszy jest zapach.

Że jeśli miał mnie poruszyć facet siedzący w piwnicy cztery lata to wolę poruszenie wywołane np. przez "Underground"?

 

Myślę, że nie miał i że siedzenie w piwnicy podczas wojny to jednak coś innego.

Mnie tam ruszyło, jak syn mówił rodzicom, że w przypadku ślubu z panienką musieliby zatrudnić aktorów do zagrania ich roli. 

 

Dodam tylko że naciągnięcia owej fabuły i porzucone wątki jakoś nie potwierdzają tej mistrzowskiej reżyserii czy scenariusza.

Pamiętasz jakieś przykłady?

I would prefer not to. // https://www.facebook.com/anmariwybraniec/

To jeszcze raz zapytam. Za co te nagrody? Za pokazanie, że bogaci uważają/dostrzegają, że biedota śmierdzi, co może w finale doprowadzić do krwawej i bzdurnej azjatyckiej jatki?

Pytam co jest w tym filmie genialne? Co czyni go takim arcydzielem w oczach części widowni? Czekam na konkrety. Bo pisanie, że mówi o tym i o tym to żaden argument. Dla mnie film zwyczajnie opowiada frazesy i odkrywa prawdy dawno odkryte. 

Dobra promocja i ogólny klimat na kontestację kina amerykańskiego wystarczyły moim zdaniem do wyniesienia średniego filmu koreańskiego pod niebiosa. A potem być może części odbiorców nie wypada się nie zachwycać skoro tyle nagród i wszyscy mówią, że przecież arcydzieło. 

Porzucone wątki? Proste przykłady: syn bogacza odczytuje świetlne sygnały kolesia z piwnicy i co? I nic. Facet sika im pod oknem kilka razy, bez związku i sensu. Biedni dokładnie wypytują bogatą o wszystkie dane na temat własności domu itd. I po co? Po nic. Siostra biedaka w swej super umiejętności produkuje przez kilka minut fałszywe papiery z uczelni dla brata i co z tymi papierami? I nic, odłożone ma bok. Facet z piwnicy od zawsze włączający lampki na schodach gdy idzie pan domu. Widzi przez ściany i sufity, że to pan idzie (przecież był z dwa poziomy pod ziemią)? Było tego więcej podczas seansu, ale teraz nie pamiętam wszystkich moich WTF?

O takich "sprytnych" zagraniach jak głupi, naiwni bogaci i super sprytni biedni (z umiejętnościami komputerowymi, językami obcymi itd.) nie będę się wypowiadał. Tak jak o metaforycznym kamieniu, który nie wiadomo co oznacza. Albo ludziach wstających po koszmarnych obrażeniach głowy jak gdyby nigdy nic. O powodzi, która wyskakuje jak z konopi w połowie fabuły, nie wspominając. Bo wyskoczyła chyba tylko po to, by "metaforycznie" i symbolicznie klozet mógł wywalić. Wciąż też nie wiem czemu miał służyć "romans" korepetytora z córką bogaczy.

Ps. W "Underground" ludzie siedzieli w piwnicy kilkadziesiąt lat po wojnie.

 

Edit. I żeby było jasne. Rozumiem, że film może się zwyczajnie podobać. Ja pytam skąd ten deszcz nagród, zachwyty, nazwanie arcydziełem, genialnym filmem, Oskary ponad kategoriami?

Po przeczytaniu spalić monitor.

To jeszcze raz zapytam. Za co te nagrody? Pytam co jest w tym filmie genialne? Co czyni go takim arcydzielem w oczach części widowni? Czekam na konkrety. Bo pisanie, że mówi o tym i o tym to żaden argument.

 

Tak po prawdzie to nie wiem – nie śledzę festiwali, nie szukam uzasadnień werdyktów. Rozmawiałam ze znajomymi o tym filmie i nikt nie mówił o arcydziele, tylko o dobrym kinie.

 

 Dla mnie film zwyczajnie opowiada frazesy i odkrywa prawdy dawno odkryte.

Dla mnie nie i o to mi chodzi. O film, nie o nagrody. Bo ja wyszłam z seansu z poczuciem, że obejrzałam coś świeżego i to było fajne.

 

Za pokazanie, że bogaci uważają/dostrzegają, że biedota śmierdzi, co może w finale doprowadzić do krwawej i bzdurnej azjatyckiej jatki?

Uważają czy dostrzegają? Tego się nie da zeslaschować bo to różne znaczenia.

 

 

Porzucone wątki?

Ok, to po kolei:

 

Proste przykłady: syn bogacza odczytuje świetlne sygnały kolędowy z piwnicy i co? I nic.

I nic, bo następnego dnia nie ma czasu spokojnie pogadać z ojcem, bo jest przyjęcie w ogrodzie i jatka.

 

 Facet sika im pod oknem kilka razy, bez związku i sensu.

A ojciec biedaka potem pośmierduje. Ot, drobna, ale jakże nieprzyjemna niedogodność wynikająca z mieszkania w suterenie.

Ja np. często słyszę, że bohaterowie mają coś zrobić oprócz przemierzania fabuły. To jest chyba coś podobnego, nie?

 

 Biedni dokładnie wypytują bogatą o wszystkie dane na temat własności domu itd. I po co? Po nic.

Hm, ja się zastanawiałam kiedy biedni wysiudają z domu bogatych – bo mogą to zrobić, mają dane,  naprawdę czekałam aż zakombinują – ale zamiast tego wolą u nich pracować. Takie ‘rozumne’ pasożytnictwo; komary zamiast wampirów.

Inna sprawa – kiedy po raz pierwszy byli tam całkiem sami pojawiła się była gosposia i zaczęło się dziać.

 

 Siostra biedaka w swej super umiejętności produkuje przez kilka minut fałszywe papiery z uczelni dla brata i co z tymi papierami? I nic.

Pokazał je przecież pani domu podczas rozmowy o pracę przy korepetycjach – to obejrzała i schowała do teczki.

 

Facet z piwnicy od zawsze włączający lampki na schodach gdy idzie pan domu. Widzi przez ściany i sufity, że to pan idzie (przecież był z dwa poziomy pod ziemią)?

Słyszy kroki – takie było wyjaśnienie podane w filmie.

 

O takich "sprytnych" zagraniach jak głupi, naiwni bogaci i super sprytni biedni (z umiejętnościami komputerowymi, językami obcymi itd.) nie będę się wypowiadał.

Ale wiesz, że to dzieciaki chodziły do szkół, zdawały na studia, ale coś nie pykło? Kumpel, który wyjeżdżał do Ameryki (?) powiedział biedakowi, że jego angielski jest bardzo dobry.

I nie wiem, czy są tacy supersprytni – długo pisali scenariusze i ćwiczyli te swoje scenki w sutenerze.

 

Tak jak o metaforycznym kamieniu, który nie wiadomo co oznacza.

Kamień był ‘prezentem na piniądz’ (to mówił kumpel, jak go przynosił), ma uzasadnienie w koreańskiej kulturze. (https://en.wikipedia.org/wiki/Suseok

A że prezent na piniądz skończył na głowie biedaka...

 

 Albo ludziach wstających po koszmarnych obrażeniach głowy jak gdyby nigdy nic.

Kto? W łeb dostał biedak, ale nie wstał, tylko ta panienka go wyniosła.

 

 O powodzi, która wyskakuje jak z konopi w połowie fabuły, nie wspominając. Bo wyskoczyła chyba tylko po to, by "metaforycznie" i symbolicznie klozet mógł wywalić.

Tak działa pogoda w Korei:

Kim, who moved into her $211-a-month banjiha apartment after leaving her job to take care of her mother, is no fan of her current accommodations, which flood during the rainy season.

“During one summer, I left the house with the window open,” she said. “When I came back, there was water all over and the walls were wet.”

She says that when she dries her laundry, “the walls get damp and my laundry smells.”

(https://apnews.com/87f357c5ec604d22ec9c0949073a51eb)

 

 Wciąż też nie wiem czemu miał służyć "romans" korepetytora z córką bogaczy.

No na mnie zrobił wrażenie pomysł zastąpienia rodziców aktorami. Also, nastolatki, hormony, mały pokój.

 

Ps. W "Underground" ludzie siedzieli w piwnicy kilkadziesiąt lat po wojnie.

Tylko przeskanowałam o co tam chodzi – ale jak siedzieli w kilka osób, bo myśleli, że jest wojna, to to jest zupełnie inne siedzenie niż przeżywanie z dnia na dzień, bo jest się porażką zamiast faceta.

 

Nie wiem, zgaduję – może po prostu nie przepadasz za azjatyckim kinem, to obejrzałeś ‘bo wszyscy mówią, że to arcydzieło’ i podświadomie postanowiłeś udowodnić, że film dobry nie jest?

Co do bzdurnej azjatyckiej jatki – jeżeli to samo mówisz o filmach Tarantino (jak np Dawno temu w Hollywood) to spoko. 

Bo też część rzeczy, które odebrałeś jako wady, chyba wynikło z nieuwagi....

I would prefer not to. // https://www.facebook.com/anmariwybraniec/

Wciąż się nie rozumiemy. Nie pytam o czym jest ten film. Wiem o czym jest. Nie mówię, że nie mógł się komuś podobać. Pytam tylko skąd tyle nagród i zachwyty krytyków na każdym z festiwali. Skąd Oskary, jakich nie dostał wcześniej żaden film nieanglojęzyczny.

Tobie się podobał, zobaczyłaś coś świeżego. Ok. Mi średnio. Widziałem lepsze historie i ważniejsze przekazy. I tyle. Aha. I nie mam nic przeciwko kinu azjatyckiemu.

A wyjaśnienie porzuconych wątków w ten sposób, że porzucili, bo coś się innego wydarzyło, bo spojrzała przecież i odłożyła, bo chcieli wykorzystać te dane, ale nie wykorzystali itd. zupełnie mnie nie przekonuje. I to że facet siedzący na dnie głębokich schodów, pod piwnicą, w betonowym schronie, słyszy kroki domowników. A jego nikt nie słyszał?

Piszesz, że bohaterom coś nie pykło. Ja zaś nie widzę niczego wielkiego w historii rodziny, której nie pykło, nawet gdy miała pracę. To ma być odkrywcze? Na miarę tych wszystkich nagród?

Nadal czekam na wskazanie walorów filmowych "Parasite" zasługujących na takie splendory. I uwierz mi, oglądałem dokładnie. 

Ps. No widzisz, bo np. "Underground", który przeskanowalas tylko, akurat wg. mnie jest filmem znakomitym. Kwestia gustu. A że nie ma Oskara, trudno. 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Marasie, ja przecież napisałam, że dzieciaki są sprytne i znajomość angielskiego i fotoszopa nie jest “magicznym skillem z dupy”, a po prostu nie pykło im ze studiami.

Coś zupełnie innego, niż przeczytałeś.

 

 

 widzisz, bo np. "Underground", który przeskanowalas tylko, akurat wg. mnie jest filmem znakomitym. Kwestia gustu. 

Przeskanowałam streszczenie, bo dziś usłyszałam o tym filmie po raz pierwszy i chciałam wiedzieć do czego się odnosisz. Film ma 5 godzin, więc to zdecydowanie kwestia czasu.

 

 

 

I would prefer not to. // https://www.facebook.com/anmariwybraniec/

Przepraszam, że się wtrącam;), ale rozgrzeszam się, Marasie, ponieważ znacie moją impulsywność i 

Że "odkrycie" podziału klasowego, finansowego, społecznego lub tego, że są bogaci, biedni i biedniejsi to przecież nic nowego?Ło, matko, 

Marasie – nie czujesz, że jest różnica? To już nie wczesny Marks i inne naśladowcze. Ostatnio zaczynam notować falę filmów o tym samym: Joker, Parasite, Komasa, a pewnie są i  inni. Ostatnio widziałam “Nędzników” i o to samo chodzi (nawiasem mówiąc dobry film, Minuskuło, czy widziałaś?, bo odniosłam wrażenie, że... pisakostka nie mogę spojlerować. Widziałaś?). Stylistyki w tych filmach są różne, lecz punkt wyjściowy podobny. To już nie jest alternatywna rzeczywistość, lecz reality.

Tu nie chodzi o biednych i bogatych. Nie przykładaj, proszę,  tej kalki i na wszelki wypadek dodam, że wolny rynek tego nie załatwi, to już rozpracowałam i mądrzejsi ode mnie – przy globalizacji założenia nie są spełnione. 

Biedni zawsze śmierdzą. Kim są ci biedni, kim są ci bogaci? Co decyduje? Geny, rasa, miejsce  i rodzina urodzenia, efektywność, wartość, którą w realnych pieniądzach generujesz (tu, byśmy się rozwinęli dla kogo i po co oraz co realnie przynosi). Czy średnia klasa pracująca od lat osiemdziesiątych rośnie czy maleje (chodzi o krzywą wzrostu dochodu i wypracowywanego zysku)? W którym momencie zaczęły się rozchodzić? Co z innymi wskaźnikami się dzieje”?

Tytuł filmu – pasożyt, kto nim jest, jak myślisz, co nim jest, o co chodzi? 

A poszczególne kadry? nie zachwyciły? i zwroty akcji?

Po takich filmach wychodzę zmieszana z kina i zgoła nie wiem, co powiedzieć. 

Logika zaprowadzi cię z punktu A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi cię wszędzie. A.E.

Niestety nie mam czasu się rozwodzić, więc napiszę tyle, że Asylum dobrze pisze. Niestety nie widziałam jeszcze “Nędzników”, ale na pewno wkrótce nadrobię :)

 

Marasie, jeśli będziesz miał ochotę, polecam poczytać jakieś wywiady z Bongiem (oczywiście film mówi sam za siebie, to na marginesie). To mądry człowiek i mądrze mówi. Lubi kręcić filmy pokazujące w zmetaforyzowany sposób drabinę społeczną, ma bardzo specyficzne poczucie humoru i sprawnie żongluje gatunkami, tworząc zupełnie odjechaną, inną jakość. Jak “Parasite” Ci nie podszedł, może spróbuj “Snowpiercera”? Nawet bardziej mi w głowie siedzi, pewnie pierwszy szok zetknięcia się z dziełami Bonga, kiedy nie mogłam pojąć, co ja właściwie oglądam. No i jest to fantastyka.

 

Edit: zajrzałam sobie na stronę “Snowpiercera” na filmwebie i doszłam do wniosku, że to jest chyba coś z twórczością Bonga – pierwszy komentarz wytyka nielogiczność fabuły, a kolejne zachwycają się alegoryzacją. Chyba wniosek z tego, że po prostu może to nie trafiać w Twój gust, Marasie i nie ma w tym nic złego. Jeśli szukasz logiki u Bonga, to jej tam – w takim standardowym wydaniu – może być niewystarczająco. Niemniej mnie to nie przeszkadza, ja biorę tę opowieść w nawias, ten cały dom w “Parasite” jest dla mnie nawiasem. I tyle <emotka baila>

"Bądź spokojny: za sto lat wszystko minie!" ~Ralph Waldo Emerson

Nowa Fantastyka